Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Nie zgadzam się z abp. Nyczem

Im bliżej wyborów, tym kampania staje się bardziej ostra. A wraz z nią spór o kształt społecznego zaangażowania Kościoła, ściślej zaś o interpretację postawy polityków wobec życia. Jeżeli dana partia głosuje przeciwko ochronie życia jakiejś grupy dzieci z powodu troki o pokój społeczny, o utrzymanie maksymalnie korzystnych dla życia przepisów antyaborcyjnych to działanie jej członków podciągane jest pod „zgodne z magisterium Kościoła”. Ale taka eufemistyczna diagnoza jest w stanie rozmyć odpowiedzialność rządzących.



Ci sami politycy mogą też zaniechać skutecznych działań pro life. Co wtedy? Czy sama deklaracja za życiem bez wyczerpania wszelkich środków politycznych dla zapobieżenia rzezi nienarodzonych jest wystarczająca dla uznania działań polityków za adekwatnych do Ewangelii Życia?

Zdania są podzielone a pozycja sejmowej władzy niejednoznaczna, nawet w obrębie nauczania Kościoła. „Miękka” interpretacja postawy polityków skutkuje słabym lobbingiem za życiem. Ta część duchownych, która się ku niej skłania nie chce do niczego zobowiązywać polityków, na których będą głosować katolicy, ani tym bardziej ich rozliczać. Owszem, przypominają oni o zasadach obowiązujących w sumieniu katolików - polityków, lecz czy ten głos zastrzeżony dla sakralnej dystynkcji jest wszystkim, co Kościół może zrobić dla nienarodzonych?

Doświadczenie demokracji zachodnich pokazuje, że tam gdzie Kościół nie zdecydował się na współpracę ze świeckimi w lobbingu na rzecz życia, świadomość społeczna radykalnie odpływała od zasad życia. Dlatego odnośnie aborcji mamy inną sytuację w USA, a inną w pozostałych krajach demokracji zachodniej. W USA, dzięki akcjom, które składają się na lobbing pro life mniejszość optująca za ochroną nienarodzonych urosła w znaczącą większość.

Kilka zasad przyświeca tamtejszemu lobbingowi. Chrześcijanie są zjednoczeni a ich aktywność ekumeniczna. Chrześcijanie są widoczni i posługują się nowoczesnymi technikami lobbingowymi. Przywódcy chrześcijańscy rozliczają polityków i zobowiązują ich, a w zamian oddają na nich swoje głosy.

O ile w USA biskupi nie mają wątpliwości, co do rozliczania polityków z ich obietnic i konkretnych posunięć, o tyle w Polsce Kościół jest bardzo podzielony, co do takiego sposobu przeciwstawienia się cywilizacji śmierci.

Do biskupów, którzy dystansują się do pociągania do odpowiedzialności polityków przed katolickim elektoratem zalicza się Kazimierz Nycz. Klasycznie odwołuje się on do sumienia polityków, nawet pomijając programy partyjne. Zapytany co sądzi o politykach, których głosów (zresztą bardzo niewielu) zabrakło do uchwalenia zmian w konstytucji odpowiedział:

„Z jednej strony zbyt łatwo bym nie rozgrzeszał, ale z drugiej strony nie oceniałbym sumienia polityków. To oni powinni wiedzieć, co w danym momencie jest możliwe, aby przypadkiem nie było jeszcze większego regresu. I dlatego ja nie oceniałbym tego polityka, który znając realia lepiej niż ja (bo ja w sejmie nie siedzę) w swoim sumieniu ocenił, że to jest niemożliwe i zagłosował w duchu tego, o czym mówił Papież. Natomiast my: Kościół, biskupi, musimy pozostać na płaszczyźnie przypominania niezmiennych zasad. Zaś samo rozstrzygnięcie dotyczące sumienia musimy pozostawić ludziom, którzy podejmują decyzję w sumieniu. Dlatego ja nigdy nie odpowiadam na pytanie: „czy jakaś rzecz jest grzechem ciężkim”. Mogę najwyżej powiedzieć, że materia należy do grzechu ciężkiego. Ale ostatecznie o tym, czy coś jest grzechem ciężkim czy też nie decyduje stan sumienia człowieka, który dokonał konkretnego wyboru. Wiemy, że nawet zabicie człowieka może nie być grzechem ciężkim, jeśli ktoś to zrobił w stanie nieświadomości, niewiedzy, itd. Ja się boję od tej strony wchodzić z butami w ludzkie sumienia i próbować decydować za nich. Nie na tym polega kierownictwo duchowe.”

Biskupem o skrajnie różnym podejściu jest Damian Zimoń z Katowic. Jego GN – skutecznie konkurujący o wpływ na opinię publiczną z komercyjnymi tygodnikami – opublikował listę polityków glosujących przeciwko i za zmianami w konstytucji właśnie po to, żeby lokalna społeczność mogła rozliczyć swoich posłów.

Obie postawy są potrzebne w Kościele: ta bardziej rewizyjna i ta dialogująca z politykami z pominięciem oceny ich działań. Można sobie wyobrazić, co by się stało gdyby którejś z nich zabrakło. Kościół potrzebuje dozy dyplomacji i naiwności, może i wiary w człowieka, w jego dobre intencje. Z drugiej strony bez takich inicjatyw, jak ta ze Śląska trudno mówić o postępie na polu społecznym w ochronie życia i sprawiedliwości.

Obie postawy kryją liczne niebezpieczeństwa, bo można pogubić się w politycznych układach. Gdy dobroduszność wobec polityków - nie wobec nienarodzonych - przeważa szalę wówczas powstaje wrażenie, że to życie – niepełnosprawnych, czy poczętych z gwałtu – nie jest warte uporu a nawet walki politycznej. Pozostawanie ślepym na arytmetykę głosów sejmowych przekreśla pewną logikę, która decyduje o sile akcji pro life. "Delikatność" duszpasterzy, momentami ich błędne rozumienie poszanowania autonomii politycznej może być tym zaniedbaniem, przed którym ostrzega Słowo Boże (głoście w porę i nie w porę można parafrazować: głoście w Kościele i w sferze polityki - na dachach).

Historia ruchu pro life przekonuje, że gdy Kościoły chrześcijańskie dają sobie prawo do wywierania presji na polityków to nie robią nic nagannego, wbrew regułom demokracji. A zyskują sobie wiernych i utwierdzają się w ewangelicznej tożsamości, bo nie grają o swoje wpływy, ale o najważniejsze ogólnoludzkie wartości.

W Polsce występuje jeszcze inny problem. Kościół żyje w cieniu posądzenia o wtrącanie się do polityki i za wszelką cenę chce uniknąć wrażenia, że narusza autonomię polityczną. Dlatego o ile w kwestii życia biskupi jakby mruczeli pod nosem, albo zupełnie zamilkli to w kwestii katechezy byli jednomyślni. Episkopat jednomyślny zazwyczaj osiąga swoje cele. Paradoksem jest, że głos biskupów był wyrazistszy w sprawie transplantacji, niż życia. To dlatego, że problem aborcji "udało się" upolitycznić i umieścić w kontekście wyboru jednostkowego ponad pryncypiami fundującymi system polityczny. Wpisanie ochrony życia w konstytucję uwalnia problem aborcji od politycznej koniunktury. Tylko jak dokonać tego kroku bez wkraczania w politykę?

Do dziennikarzy dołączają tropiący sędziwych kapłanów rozhisteryzowani studenci teologii i lewicowe młodzieżówki. Chodzi im o nagłośnienie niepoprawnych politycznie postaw duchowieństwa.

Kościół amerykański zdobył się w o wiele trudniejszej sytuacji na odwagę i nonkonformizm. Presja wszechwładnych mediów przeciwnych życiu jest tam wielokrotnie silniejsza. Bezustannie grają one kartą pedofilskich skandali a posługujące się tymi samymi co media argumentami kancelarie prawne rujnują Kościół materialnie. Mimo to Kościół odmawia jakichkolwiek kompromisów na polu politycznym w sprawie życia ludzkiego od poczęcia do śmierci.

Polityka episkopatu w obronie nienarodzonych też wymaga odwagi w upominaniu polityków, którzy grzeszą zaniedbaniem w ratowaniu nienarodzonych. Dla Platformy Obywatelskiej - głównej siły politycznej w kraju, która wpłynęła na niekorzystny dla nienarodzonych wynik głosowania w sejmie - głos arcybiskupa Życińskiego, kardynała Dziwisza, czy cytowanego abp. Nycza byłby nie do zlekceważenia. Podobne obawy przed reprymendą hierarchów obniżają nastrój polityków socjalizującego obyczajowo PiS.



Nie zgadzam się z abp. Nyczem | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,669 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń