Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Sprawa księdza Andrzeja - przekroczyć próg sensacji

Nie pozbędę się wątpliwości, właśnie przez wzgląd na szacunek dla ofiar. Pytam o bezinteresowność tej akcji. Czy chodzi w niej tylko o ofiary molestowania? Bo jeśli o coś jeszcze innego, to cała, pierwsza strona GW jest zamachem na godność człowieka. To nieprawda, że rany się leczą w świetle fleszy i kamer, wręcz odwrotnie, tak się rany nie zagoją.



Czemu Wyborcza, ogólnopolska – pierwsza strona, a nie jakiś Głos Szczeciński? Efekt byłby może lepszy w skali lokalnej. Czemu nie uderzono z twardymi dowodami do Rzymu, do prokuratury? Czy ojciec dominikanin nie wplata w historię chłopców swoich urazów i nie wypacza tym samym interpretacji zaszłych wydarzeń? Jego losy, te przyszłe obchodzą mnie w tej historii równie mocno, co losy innych jej bohaterów. Jeśli narracja ojca nie jest dość otwarta na działanie Boże, to może się z nim stać to co się stało z księdzem Węcławskim. Czy nie mamy znowuż do czynienia z podwójną grą? Zainteresowanie losem chłopców jest bardzo zracjonalizowaną przykrywką własnej słabości. W takim razie ojciec odejdzie z zakonu i zdradzi kapłaństwo.

Nie da się nie zaglądnąć za kulisy warsztatu dziennikarskiego, jakości zeznań, nawet w motywy obrońców i oskarżycieli bez ryzyka owładnięcia przez emocje, niejednokrotnie krzywdzące zahukanie, psychozę tłumu. Jeśli nie ma to być lincz medialny na księdzu – kolejny – to nie możemy odrzucić własnych wątpliwości.

Były oskarżenia prawdziwe, ale były i fałszywe, jak w przypadku kardynała Bernardina, który na łożu śmierci przyjął przeprosiny od człowieka, który chciał się na nim zemścić.

Nie wiem jak jest w tym przypadku.

Może moje pytania nie przystoją, są nie na miejscu. Ale czy mamy prawo przyłączyć się do oskarżeń nie znając wszystkich odpowiedzi tak jak robią to dziennikarze nie filtrujący ordynarnej nagonki od werbalizacji niepokojących sygnałów.

Wtrącę w tym miejscu aluzję do złośliwego oblicza ekumenizmu. Gdy rzymscy katolicy przeżywają trudności to ekumenicznie nastawieni luteranie dokładają do pieca, jak nigdy. Nie na tym polega chyba ekumenizm. Banalne analizy pozostawmy Wyborczej. Stać nas na głębsze spojrzenia na problem.

Statystycznie w USA więcej przypadków pedofilii przypadało na pastorów, policjantów i nauczycieli niż na księży katolickich. Tyle, że media o nich nie piszą, a kancelarie prawne nie ciągną zysków z stawiania w stan oskarżenia niewystarczająco zinstytucjonalizowanych Kościołów. Biorąc pod uwagę polskie proporcje, taki statystyczny pedofil w sutannie nie powinien budzić większego zdziwienia. Żadna grupa zawodowa, etniczna czy religijna nie jest w stanie się przed nimi obronić w 100 procentach. Przykładem służy Andrzej S. – psychoterapeuta. Żadna o ile mi wiadomo – polska korporacja - nie uruchomiła standardowych procedur zapobiegania i przeciwdziałania takim przypadkom.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Wyborcza nie wybiega w swoim opisie poza banał, może nawet jej oskarżenia to działania stawiające na populizm. Łatwo wskazać tłumom wroga. Wyborcza celuje w takim szczuciu tłumów na swoich ideologicznych wrogów. Faktem jest, że przyjacielem instytucjonalnego Kościoła nie jest.

Jej informatorzy ponad skuteczność przeciwdziałania pedofilii w Kościele przedłożyli „Duży Format” z centralnie ustawioną figurą własnej osoby, która przesłania dramat głównych aktorów tych zdarzeń.

Przekroczenie banału w oskarżeniach pedofili w sutannach oznacza baczne przyglądnięcie się naturze tych czynów, które Benedykt XVI nazwał największą zbrodnią.

Ksiądz Andrzej – jak wynika z relacji molestowanych chłopców – czuł się winny i walczył ze swoimi tendencjami homoseksualnymi. Ilu chłopaków przyjeżdżających do wielkich miast, aplikujących do telewizyjnych studiów, wybiegów dla modeli, kawiarnianych zgromadzeń jest korumpowanych przez tzw. ustawionych homoseksualistów. I to w majestacie prawa, przyzwolenia kulturowego. Przeżywają oni te same katusze, co ofiary księdza Andrzeja. Powikłania tożsamości, depresje, lęki… To cena za zdradę swojej tożsamości, kompromisy wokół własnej natury.

Jednak Gazeta nie pisze o ofiarach swoistego kulturkampfu, a ma on horrendalnie większy zasięg, stawia swoje ofiary w okrutniejszym potrzasku, bo nie mają ona na kogo złożyć winy za swoje samopoczucie i zdeptaną godność. Wszak adaptowali się do panujących trendów.

Narracja ojca dominikanina ujmuje szczerością, ale dajmy wypowiedzieć się wszystkim; zaczekajmy z osądem.

Interesowałoby mnie jeszcze jak Kościół pomaga księżom zorientowanym homoseksualnie, czy są przeprowadzane w seminariach odpowiednie testy dla kandydatów? Czy Kościół wykorzystuje potencjał naukowy swoich uczelni w diagnozowaniu homoseksualizmu, jego etiologii i skutków społecznych? Co oferuje ofiarom pedofilii, bez wskazywania czy jej sprawcami są księża czy świeccy?



Sprawa księdza Andrzeja - przekroczyć próg sensacji | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Sprawa księdza Andrzeja - przekroczyć próg sensacji
Rafi F wto, 11 mar 2008, 10:57:36
"Narracja ojca dominikanina ujmuje szczerością, ale dajmy wypowiedzieć się wszystkim; zaczekajmy z osądem."

To wezwanie na tle artykułu pachnie hipokryzją. Cały artykuł napisany jest w stylu "pytania" Palikota. Same insynuacje.

Dlaczego akurat ta historia tak zelektryzowała polaków? Ano dlatego, że duchowny w Polsce to osoba szczególnego zaufania. ano dlatego, że część ma w pamięci podobne historie i sposób ich wyciszania. Swoją dotychczasową polityką "jakoś to będzie" KRK w Polsce wypracował sobie wizerunek leniwego zamiatacza po dywan.

Dlaczego wcześniej sprawa nie wypłynęła? Jak zapewne autor wie w KRK panuje ścisła hierarchizacja, a środowisko jest hermetyczne. Solidarność środowiskowa (korporacyjna) w KRK działa tak samo jak w innych zhierarchizowanych i hermetycznych środowiskach (przykłady zza okna : policja, choć już nie tak bardzo, oraz bardzo hermetyczne wojsko).

Może więc autor zaczeka także z osądem dominikanina, zgodnie z własnym wezwaniem.

---
Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim.

 
Sprawa księdza Andrzeja - przekroczyć próg sensacji
Rafi F wto, 11 mar 2008, 11:32:11
Przy okazji proszę zwrócić uwagę na jedna sprawę :
Pierwsze głosy były w latach 90-tych. Co się stało? Nic, sprawę zepchnięto.
Zięba złożył spisane przez Mogielskiego zeznania na ręce arcybiskupa Kamińskiego w 2003 roku.
Co się stało ? Nic.
Śledztwo zaczęto prowadzić dopiero kilka miesięcy temu (jak powiedział ks. Zyga i to po naciskach Gowina.
NIKT nie złożył doniesienia do prokuratury.

A mnie sie marzy KRK który przedkłada interes całego Kościoła nad interesami poszczególnych kapłanów.
Przy pierwszych poważniejszych podejrzeniach sprawa powinna być wyjaśniona do końca. Chyba żadnemu kapłanowi nie zaszkodziło by, do czasu rozpoznania sprawy, prowadzenie przez pół roku np. misji w Afryce ( przecież po to został kapłanem ) czy praca administracyjna (jak np. kierowanie domem księzy emerytów czym zajmuje się teraz ks. Andrzej).

Mnie się marzy KRK w którym kapłan będzie:
"nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością......Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie."

---
Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim.

 
Sprawa księdza Andrzeja - przekroczyć próg sensacji
Rafi F wto, 11 mar 2008, 19:27:09
Sumienie nie pozwala mi jednak przejść nad kilkoma stwierdzeniami obojętnie:
"Statystycznie w USA więcej przypadków pedofilii przypadało na pastorów, policjantów i nauczycieli niż na księży katolickich."
Do przemyślenia:
- Zarówno pastorowie, policjanci jak i nauczyciele są pod kontrola świecką, nie ma tu tak silnych stosunków rodzinnych i nie zachodzi wiele dylematow, stąd jawność i "wykrywalność" większa.
- Jak pokazuja te same statystyki w USA, to prawie 1/3 skazanych pedofili to homoseksualiści (efebofile). Jak juz oficialnie wiemy, wśród księży KRK jest nadreprezentacja homoseksualistów.

"Tyle, że media o nich nie piszą, a kancelarie prawne nie ciągną zysków z stawiania w stan oskarżenia niewystarczająco zinstytucjonalizowanych Kościołów."
Piszą, piszą, ale w _Polsce_ kogo obchodzi jakiś amerykański pastor i jego bankructwo ?

"Biorąc pod uwagę polskie proporcje, taki statystyczny pedofil w sutannie nie powinien budzić większego zdziwienia."
Hierarchia kościelna ma szczególny statut, to jak przyłapać ojca. W dodatku odkryc, ze robił to bez mała dekadę, a matka udawala, ze nie widzi.
Najwięcej oburzenia budzi ociąganie z wyjaśnieniem tej i podobnych spraw.

"Żadna grupa zawodowa, etniczna czy religijna nie jest w stanie się przed nimi obronić w 100 procentach. Przykładem służy Andrzej S. – psychoterapeuta."
Zgoda

"Żadna o ile mi wiadomo – polska korporacja - nie uruchomiła standardowych procedur zapobiegania i przeciwdziałania takim przypadkom."
Pomijasz cały system prawny w Polsce : wspomniany Andrzej S już nigdy nie będzie pracował z dziećmi.

Ciekawe jest tez porównanie hierarchii KRK z korporacja, hmmm. Korporacja działa dla dobra ... własnego. Oczekiwałbym jednak czegoś więcej.

---
Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim.

 
Sprawa księdza Andrzeja - przekroczyć próg sensacji
wuko czw, 13 mar 2008, 15:50:18

Ksiądz Andrzej – jak wynika z relacji molestowanych chłopców – czuł się winny i walczył ze swoimi tendencjami homoseksualnymi. Ilu chłopaków przyjeżdżających do wielkich miast, aplikujących do telewizyjnych studiów, wybiegów dla modeli, kawiarnianych zgromadzeń jest korumpowanych przez tzw. ustawionych homoseksualistów. I to w majestacie prawa, przyzwolenia kulturowego. Przeżywają oni te same katusze, co ofiary księdza Andrzeja. Powikłania tożsamości, depresje, lęki… To cena za zdradę swojej tożsamości, kompromisy wokół własnej natury.

 

Ksiądz Andrzej nie jest winien tego, że jest zorientowany homoseksualnie. Jest winien tego, że 1) obcował seksualnie z nieletnimi młodszymi niż 15 lat - co jest przestępstwem ściganym z urzędu i 2) że molestował i zmuszał do czynności seksualnych, co również jest przestępstwem. Dodatkowo można podejrzewać, że jest pedofilem, więc osobnikiem niebezpiecznym dla dzieci. To, że ofiarami są chłopcy, a nie dziewczynki nie powoduje, że wina jego się zwiększa. Ksiądz Andrzej być może "walczył ze swoimi skłonnościami homoseksualnymi", ale pamiętajmy też o innym skandalu, w którym ksiądz Michał z Tylawy - mówiąc językiem autora powyższego artykułu - walczył ze swoimi skłonnościami heteroseksualnymi. Jednak nic z tego nie wyszło, dziewczynki były molestowane, a sprawę zamieciono pod dywan.

 

Jednak Gazeta nie pisze o ofiarach swoistego kulturkampfu, a ma on horrendalnie większy zasięg, stawia swoje ofiary w okrutniejszym potrzasku, bo nie mają ona na kogo złożyć winy za swoje samopoczucie i zdeptaną godność. Wszak adaptowali się do panujących trendów. Narracja ojca dominikanina ujmuje szczerością, ale dajmy wypowiedzieć się wszystkim; zaczekajmy z osądem. Interesowałoby mnie jeszcze jak Kościół pomaga księżom zorientowanym homoseksualnie, czy są przeprowadzane w seminariach odpowiednie testy dla kandydatów? Czy Kościół wykorzystuje potencjał naukowy swoich uczelni w diagnozowaniu homoseksualizmu, jego etiologii i skutków społecznych? Co oferuje ofiarom pedofilii, bez wskazywania czy jej sprawcami są księża czy świeccy?

 

Panie szanowny, proszę mi takich banialuków nie wypisywać.  Z jakiej racji Kościół (tu katolicki) ma szczególnie się koncentrować na diagnozowaniu homoseksualizmu, a nie heteroseksualizmu? Dlaczego ma pomagać księżom zorientowanym homoseksualnie, a nie heteroseksualnie? Wnioskuję, że zdaniem Pana dręczenie seksualne molestowanie dziewczynek jest mniej naganne niż molestowanie chłopców . To szczególnie obłudne i podłe rozumowanie, które albo ma na celu bronienie pedofili napastujących dziewczynki, albo zwalanie wszystkich dewiacji, gwałtów, molestowań i aktów pedofilii właśnie na osoby zorientowane homoseksualnie, aby sobie znaleźć kozła ofiarnego. 

Lepiej chyba rzeczywiście się zająć kampanią wykorzeniania i homoseksualizmu i heteroseksualizmu, to będzie mniej pedofilii - ot, uczona konkluzja, jaką można wynieść czytając takie dyrdymały.

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń