Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Zmartwychwstanie w cieniu pedofilii

Dlaczego Polska uniknie opustoszenia seminariów z powodu rzekomych i rzeczywistych afer pedofilskich i homoseksualnych? Ponieważ wierzymy, że Chrystus zmartwychwstał. Wierzymy tak mocno, że zgorszenia nie są w stanie nami zachwiać i zniszczyć zaufanie, perfidnie odwrócić proporcje między złem a dobrem. Wierzymy też, że Kościół może oczyścić tylko sam Chrystus. Z cienia trzeba wyjść – tylko jak?



Adam Szostkiewicz z Polityki i Tomasz Terlikowski z Rzeczpospolitej prewencyjnie zarzucili kościelnej stronie wiarę w spisek, którym zasłania się błędy w eliminowaniu zła w Kościele. Biskupi spokojnie zasugerowali: tak, wiele wskazuje na to, że akcja szczecińska była zaprogramowana (specjalnie nagłośniona) i zadała wiele cierpienia wspólnocie wierzących poza – oczywiście i głównie – grzechem księdza posądzonego o pedofilię, jeśli zarzuty wobec niego są prawdziwe.

Hierarchia katolicka jest zaniepokojona tak domniemaną krzywdą dzieci i młodzieży jak następstwami nieodpowiedzialnej relacji aferalnych wydarzeń. Redaktorzy - Szostkiewicz i Terlikowski - skupiają się na grzechu Kościoła i nie różnicują metod przeciwdziałania złu w Kościele.

Rozstrzygnięcie to trudne. Dochodzenie przyczyn problemów Kościoła – stosunku do podejrzeń ciążących na kapłanach – miałoby załatwiać wszystko. Bo jeśli Kościół nie grzeszy i nie współuczestniczy w grzechu, to sprawy by nie było. Grzech i błąd będą jednakże zawsze obecne w każdej instytucji; o sposoby reagowania nań można się spierać, są lepsze i gorsze – dowodzi jeden z najbłyskotliwszych biskupów zaliczanych przez prasę do liberalnego skrzydła episkopatu.

"Wszędzie, w każdej społeczności zdarzają się dewiacje, które są skutkiem niedoskonałości człowieka. Każde zło jest dla Kościoła zagrożeniem, ale też Kościół jest po to, żeby sobie ze złem dawać radę - raz lepiej, raz gorzej" - mówi biskup Tadeusz Pieronek. - Nie wyeliminujemy pewnych zachowań, choćbyśmy sięgnęli nawet po karabiny maszynowe. To tkwi w naturze ludzkiej, tak jak inne dewiacje, choroby i nieszczęścia dotykające człowieka.

Biskup Pieronek jeszcze wyjaśnia: Duchowni są tylko ludźmi. I można się do tego różnie odnosić. Obecnie dominuje pogląd, że trzeba te zjawiska jak najostrzej eliminować, że będzie to skuteczne. Ja jednak jestem zdania, że to złudne przekonanie. Kampanie piętnujące pedofilię są nierówne: jednych stygmatyzuje się bezlitośnie, innych obdarza się większą dozą wyrozumiałości. W stosunku do ludzi Kościoła ta stygmatyzacja jest silniejsza, bo zakłada się, że stamtąd powinien płynąć przykład. Jeżeli zarzuty dotyczą znanego psychologa, to utajnia się jego nazwisko i wizerunek. Kiedy zaś podejrzenie pada na księdza, to podaje się wszem i wobec jego imię, nazwisko i funkcję. Wszędzie, w każdej społeczności zdarzają się dewiacje, które są skutkiem nie tyle wpływów kulturowych, co niedoskonałości człowieka.

T. Pieronek nie boi się – pomimo ostrzeżeń Szostkiewicza i Terlikowskiego - widzieć amerykańskiej hekatomby według klucza walki z Kościołem. Nie jestem prorokiem i nie wiem, co się wydarzy. Wiem za to, że w USA najwięcej na nagłośnieniu tych przypadków zarobili adwokaci. Nie ulega wątpliwości, że doszło tam do manipulacji opinią publiczną. Ale nie jestem na tyle sceptyczny, by sądzić, że coś, co gnębiło świat od tysiącleci, miałoby teraz zniszczyć te bastiony, które się złu przeciwstawiają.

Podobnie sądzi abp Michalik. W półgodzinnej, przedświątecznej wypowiedzi dla TVP info zapytany wprost przez dziennikarza, czy uważa, że przeciwko Kościołowi toczy się zorganizowana wojna propagandowa odpowiedział, że tak, choć nie potrafi z całą pewnością wskazać kto za nią stoi. Obiecał jednak, że ujawni to, gdy zyska stuprocentową pewność.

Afery można hierarchizować, wyolbrzymiać je lub minimalizować, ustawiać pod odpowiednim kątem, w cieniu lub w świetle, wyostrzać lub łagodzić. Słowem: przekaz może zrobić bardzo wiele wbrew, ponad lub obok faktów. Biskupów polskich zdziwiło umiejscowienie czasowe afery księdza Andrzeja. Po tylu latach, po roku od wszczęcia procesu metropolitalnego, przed wielkimi obchodami chrześcijańskimi… Niejasna rola Gowina, który prawdopodobnie naprowadził dziennikarzy na ślad afery - chociaż szczerze rozmawiał z arcybiskupem Kamińskim i uzgodnił z nim wszczęcie procesu kanonicznego - dodaje niemiłego pieprzyku całej historii.

Jak zatem odróżnić odpowiedzialne posunięcia mediów od nieczystej zagrywki jednej siły społecznej przeciwko drugiej?

Odpowiedzialność za dobro społeczne i godność jednostki narzuca mediom pewną ascezę przekazu. Informacje muszą być zweryfikowane, proporcje między dobrem a złem zgodne z rzeczywistymi. Ludzką intymnością nie wolno igrać lub posługiwac się nią dowolnie. Niestety w relacji seksualnych afer bierze górę instynkt rywalizacji mediów z Kościołem i z reguły dochodzi do nadużyć.

Kardynał Stanisław Dziwisz wprost zarzuca mediom czyhanie na zaufanie między wiernymi a duchownymi. (Wielkopiątkowa homilia w Kalwarii Zebrzydowskiej).

W podobnym duchu przemawiał abp. Zięba:

Walka zła przeciw dobru ma u nas swoją bardzo widoczną metodę rozbijać jedność między biskupami, dzieląc ich na tzw. postępowych i mniej postępowych; rozbijać jedność miedzy biskupami a kapłanami, rozbijać jedność między kapłanami a wiernymi świeckimi. Wszystko usiłuje się tłumaczyć rzekomym dobrem Kościoła lub człowieka.

Kościół ma prawo do postępowania kanonicznego, które odpowiada jego naturze. Abp Zięba mówił do wiernych: Kościół nie będzie wyręczał prokuratorów, sędziów, jeżeli zostanie naruszone prawo publiczne. Kościół nigdy się nie zgodzi na to, aby być denuncjatorem kogokolwiek: kapłana, zakonnika, zakonnicy, swojego wiernego świeckiego do jakiejkolwiek władzy świeckiej. Kościół będzie bronił swojego sposobu działania w celu usuwania zła - podkreślił hierarcha. Jako skuteczne sposoby walki ze złem abp Ziemba wskazał modlitwę, sakrament pokuty, braterskie upomnienie i środki przewidziane przez kodeks prawa kanonicznego.

Taka metoda reagowania na zło nie przeciwstawia się prawu świeckiemu, raczej z nim współwystępuje. Oba poziomy moralności uzupełniają się.

Żądania Terlikowskiego i Szostkiewicza pokrywają się z tokiem postępowania z ofiarami molestowania seksualnego w USA. Obok ważnych i cywilizacyjnie doniosłych walorów walki z pedofilią w procedury amerykańskie wkradły się kardynalne błędy. Karane były cale parafie, w pieniądzu odszkodowawczym widziano panaceum na bolączki ofiar, pazerność kancelarii adwokackich wciągała oskarżonych i ofiary w niebezpieczną, a bywało że i nieuczciwą grę.

Uwolnienie od traumy nie może się odbywać kosztem unicestwienia misji Kościoła, celów nie osiąga się za wszelką cenę. Winni zaniedbań biskupi mogą żyć w ubóstwie, nawet w nędzy, ale dlaczego mają cierpieć charytatywne i społeczne dzieła Kościoła.

KRK jako jedyna instytucja w Stanach zjednoczonych przeszedł tak dogłębną metamorfozę w zakresie walki z pedofilią. Mimo to obraz pedofilii w Kościele był odmalowany nieproporcjonalnie. W mediach podawano liczby księży uwikłanych w pedofilię bez podania czasookresu aktów pedofilskich, a sięgały one lat 30.

Istnieją środki masowego przekazu, które stanowią potężny nośnik tych zagrożeń, i ideologiczne układy, którym najwyraźniej zależy, by niebezpieczeństwa potęgować – tłumaczy bp Pieronek . Przebiegłość ich działań polega na wpajaniu antywartości pod szczytnymi hasłami wolności, równości, dobroci, humanitaryzmu, tolerancji. Dziś wiadomo już, że rzeczywistą treścią tych haseł można łatwo manipulować i niosąc je na sztandarach, prowadzić walkę z człowieczeństwem, godnością i prawdą. Ale najpoważniejszym z zagrożeń jest zagrożenie ludzkiego życia na różnych jego etapach: od aborcji po eutanazję. Jest wreszcie wiele niebezpieczeństw płynących z propagowanych doktryn społecznych, traktowanych nieraz jako jedyne obowiązujące. Jeśli nawet nie stykamy się z całą antyboską doktryną, to chociażby z jednym z jej przejawów: próbą oddzielania człowieka od możliwości nabycia i poznania wiedzy religijnej.

Dlaczego Polska uniknie losu Irlandii? Z trzech powodów: poczucia grzechu, zachowania tożsamości kapłańskiej oraz zaufania ludzi do biskupów. Ten ostatni aspekt powiązałbym z niewiarygodnością mediów. Gdyby biskupi schowali głowę w piasek i pokornie przyjęli pełną hipokryzji reprymendę publicystów (to przecież środki masowego przekazu epatują immoralizmem) tożsamość kapłańska - także w jej stricte psychologicznym wymiarze rozsypałaby się w drobny mak.

Tożsamość kapłańska w równym stopniu może być zachwiana przez klerykalny izolacjonizm i korporacyjną zgodę na słabość moralną w szeregach prezbiterów, co asymilację uproszczonego przez środki masowego przekazu obrazu księży. Jeśli biskupi nie przeciwdziałaliby manipulacji mediów, powszechny odbiór byłby taki że rozbieżny z rzeczywistością obraz proporcji dobra i zła w szeregach duchowieństwa jest zgodny z prawdą. Udało się to mediom w Irlandii. Procent pedofili w Kościele był tam znikomy w stosunku do całego prezbiteratu, ale sposób przedstawienia sprawy w publikatorach (przyczyniły się do tego obrazy filmowe) zasugerował odbiorcom, że każdy ksiądz to potencjalny zboczeniec, a w ukryciu duchowni są bardziej grzeszni niż pokazują to na zewnątrz. Odpływ młodych ludzi od Kościoła stał się w Irlandii porażający i od razu przełożył się na spadek powołań.

Podobny schemat próbuje się wcielać na gruncie polskim. Okładka wielkanocnej Polityki sugeruje grzeszność wszystkich i wszystkiego. Jest to demonstracja zwątpienia w świętość. Jesteśmy niezdolni do świętości i słabi, zatem kapłaństwo jako droga doskonałości i podążania za Chrystusem jest zdyskredytowane.

Są to próby słabe, którym wiarygodności przydają ludzie pokroju ojca Mogielskiego. Nie wątpię, że działał on w dobrej wierze. Z pewnością jest też przeciwnikiem takiego oglądu świata, który zaprezentował kilka dni temu – podczas drogi krzyżowej w Koloseum - kard. Zen: "Pokusa schlebiania możnym i uciskania słabych jest bardzo rozpowszechniona. A możni to ci, którzy są u władzy, którzy kontrolują handel i środki przekazu; ale są też ci, którzy łatwo pozwalają możnym sobą manipulować, dla ucisku słabych."

Reakcja Kościoła na działania mediów była zbyt jednomyślna i dojrzała, by przyznać rację młodemu dominikaninowi. Nie on kieruje Kościołem. Trzeba życzyć Kościołowi, by równie ambitnie wypracował powszechne procedury reagowania na seksualne nadużycia duchownych.

Jacek Lehr



Zmartwychwstanie w cieniu pedofilii | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Zmartwychwstanie w cieniu pedofilii
Anh pon, 24 mar 2008, 07:17:45

„…wiele wskazuje na to, że akcja szczecińska była zaprogramowana…” –  typowa obłuda. Jak by była wyciszana to nazwano by to taktem i działaniem ze zrozumieniem i wrażliwością. Jeśli mówi się wprost o pedofilach w kościele, to na pewno programowy atak na kościół! Bzdura.

„… redaktorzy skupiają się na grzechu Kościoła…” – a co? Mają wymyślać najwymyślniejsze sposoby tłumaczeń, że kościół nie jest tu winien? Że to tylko zbłąkana owieczka a kościół jest nadal czysty jak zakrwawiona łza?

„… Kościół… współuczestniczy w grzechu…” – dokładnie chodzi o sposoby reakcji na te zjawiska pedofilii w kościele. Kościół powinien wreszcie się do tego przyznać i wdrożyć programy zapobiegające pedofilii wśród swoich pracowników.

„…zorganizowana wojna propagandowa …” – Panie Michalik! Jeśli do teraz nie wie pan kto za tym stoi, to ja panu pomogę. To ja stoję! Ja i miliony innych obywateli tego kraju, którzy mają dość obłudy i zakłamania. Karmienie ludzi bajkami, urojeniami i kłamstwami nie jest już nadal możliwe. Rozum i wolna myśl są najważniejsze. To one stoją za tym, że Pański kościół zanika. I NIC TEGO NIE ZATRZYMA.

„…wpajaniu antywartości pod szczytnymi hasłami…” – następny idiotyzm. Jakie antywartości? Co to za retoryka? Jeśli człowiek chce być wolnym od jakichś dziwacznych dogmatów to zaraz musi wyznawać antywartości? Anty do czego? Do zniewolonego myślenia kategoriami religii. Religii, której święta księga jest pełna przemocy i krwi?

„…wolność, równość, dobroć, humanitaryzm, tolerancja…” – czy naprawdę dla Pieronka te wartości to zagrożenie. Czy to są właśnie te antywartości?

Czy chcąc być wolnym, mogę być, byleby tylko nie uwalniać się od religii? Czy uważając homoseksualistę za równego mi człowieka, wyznają antywartości? Czy patrząc na człowieka i sprawy go dotyczące przez pryzmat humanitaryzmu a nie dogmatów religii to też wyznają antywartości? Czy tolerancja ma oznaczać tylko zgodność z prawem kościoła? Jeśli tak to ja nie tylko będę walczył z kościołem lecz zgodnie ze słowami Dawkinsa, należy walczyć z samą religią.

Nikt nie próbuje „oddzielić człowieka od możliwości nabycia i poznania wiedzy religijnej”. Uważam jedynie, że nie można człowieka do tego zmuszać. Religię mają wyznawać ci, którzy tego chcą. Kościół ma nauczać i stymulować do poszukiwania wiedzy a nie zmuszać do poznawania tej właśnie religii.

---
"errare humanum est, tylko trzeba umieć się do tego przyznać"

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,641 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń