Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Irlandia przemawia w imieniu całej Europy

Dlaczego rządy ratyfikują pośpiesznie, bez dyskusji i zastanowienia Traktat Lizboński? Bo w referendach narodowych nie miałby on żadnych szans na ratyfikację. Ale tak postępować nie można. Europa delegowała Irlandię do odrzucenia traktatu. Irlandczycy podjęli dziejową misję. Każdy chce silnej Europy. Nie chcemy jedynie scentralizowanego kołchozu, w którym decydenci będą wyjęci spod kontroli społecznej.



Truizmem jest już twierdzenie, że gdyby pozwolić narodom się wypowiedzieć to w większości krajów traktat lizboński nie zostałby ratyfikowany. Po odrzuceniu Konstytucji w Holandii i Francji i zapowiedzi wyników niekorzystnych dla Eurokonstytucji w następnych referendach rządy poszły na przełaj i dokonały drobnej – niedrobnej manipulacji: nazwały konstytucję Traktatem Lizbońskim i pod zmienioną nazwą chciały ją aplikować. Kłamstwo ma krótkie nogi.

Irlandia wypełniła wolę większości unijnej społeczności. Nie ma wątpliwości, że Irlandczycy byli delegowani do takiego głosowania przez wszystkich pominiętych. Nawet pewni zwycięskiego referendum w Polsce, minister Sikorski i premier Tusk, muszą pochylić czoła przez naprędce przeprowadzonymi sondażami. Czy to dobrze, że Irlandczycy odrzucili Traktat Lizboński w referendum? – zapytano internautów. Ogółem oddano 17037głosów. 43 procent z nich, czyli zdecydowana większość była na tak.

Dlaczego media i liczący się z nimi politycy chóralnie zakrzykiwali przeciwników traktatu? Jest niedopracowany, rozmija się z federacyjnymi podwalinami europejskiej jedności, dystansuje zwykłych obywateli i jest prawnym „gniotem”, choć daje Unii pewną sprawczość polegającą na centralizowaniu władzy decyzyjnej. Łatwiej rządzić Europą scentralizowaną niż federacyjną - tylko komu?

Niewidzialną rękę ładu korporacyjnego dostrzec można było w batalii polskiej o ratyfikację traktatu. Zwolennicy jego warunkowego przyjęcia zachowywali się zbyt labilnie, żeby ich zabiegi można było potraktować sierioznie. W kulminacyjnym momencie sporu Rzeczpospolita – główny oponent bezwarunkowego ratyfikowania lizbońskich ustaleń – ni stąd ni zowąd przeszła na pozycje przeciwne. Redaktor Lisicki zmienił ton swoich wypowiedzi, a rozsądne głosy Wildsteina czy Marka Magierowskiego wyhamowano. Polityka właścicieli mediów polega na nieinterweniowaniu do czasu. W przełomowej chwili wszystkie media zaczęły krakać jak jedno, olbrzymie stado wron. Żeby wyczuć subtelny wpływ korporacji trzeba przyglądać się tym decydującym chwilom, bo gdy już sprawy są przesądzone i media nie mają wpływu na bieg zdarzeń to dziennikarze powracają do swoich starych ról, autentycznych czy wystudiowanych.

Jedyna siła polityczna jaka pozostała obywatelom Unii to właśnie referenda – można by wnioskować z tej batalii o konstytucję. Polityka jest coraz bardziej narzędziem w rękach właścicieli mediów, które mogą skompromitować każdego niepokornego, nie poddającego się decyzjom wąskiej grupy koncernowej polityka. W takiej sytuacji bezpośrednia wola Europejczyków wyrażona w referendum urasta do rozmiaru symbolicznego.

Rząd Irlandii już zapowiada ominięcie decyzji swoich obywateli. A tacy bohaterowie jak 39-letni irlandzki biznesmen Declan Ganley, który z własnych pieniędzy finansował kampanię krytyki Traktatu zostaną przy najbliższej okazji skopani i skompromitowani, co należy do tonu, w jakim korporacje sprawują realną władzę.

Pewnie dlatego irlandzki Kościół zaapelował do potężnych grup interesów o powstrzymanie się od wywierania nacisku na wynik referendum i respektowanie wyborczych praw obywateli. Presję na Irlandczyków wywierały media, które – podobnie jak w Polsce – uciekały się do niewybrednych porównań uwłaczających inteligencji i rozsądkowi tego praktycznego narodu. Według mediów, kto głosuje przeciwko Traktatowi, jest przeciwny UE i jej niewdzięczny. Przeciwko traktatowi głosują robotnicy i mieszkańcy wsi, gorzej wykształceni. Taka socjotechnika przyniosła odwrotny skutek – jak się okazało późnym po południem, dzień po referendum - przeciwko traktatowi było ponad 53 procent Irlandczyków, a najwięcej przeciwników miał on w stolicy kraju, wśród młodych, wykształconych ludzi.

Hierarchowie w liście do wiernych dyplomatycznie skrytykowali traktat: napisali czego ważnego w nim nie ma: wspólnoty wartości. Jedność europejska nie może bowiem ograniczać się do wymiaru czysto gospodarczego, ale musi upowszechniać etykę globalnej solidarności.

Biskupi ubolewają, że w tekście traktatu zabrakło uznania chrześcijańskiego dziedzictwa Europy. Potrzebuje ona solidnych fundamentów kulturowych i moralnych, czerpanych ze swej tradycji i historii, a także prawa naturalnego wypisanego w sercu każdego człowieka – napisali do wiernych.

W liście biskupów jest jeszcze inna ważna wskazówka.

Episkopat Irlandii wezwał katolików do starannego zapoznania się z projektem Traktatu Lizbońskiego - a jakże zapoznać się z tak nieczytelnym dokumentem w ciągu zaledwie tygodnia. Żeby przemówić do mas projekt konstytucji czy traktatu musi być napisany zwięzłym, lakonicznym językiem, nie wdawać się w szczegóły i honorować zasadę pomocniczości. Tymczasem dyrektywy zawarte w traktacie ręcznie sterują lokalnymi procesami, które wymagają autonomii - dla dobra i dynamiki lokalnych społeczności.

Eamonn Murphy, działacz jednego z ośrodków katolickich w Dublinie, w rozmowie z agencją Reutera wyraził nadzieję, że jego modlitwa ostatecznie pomoże odrzucić dokument. "Modlitwa może zmienić bieg historii. Nie możemy oddać praw decyzyjnych w sprawach tak nam bliskich bardziej scentralizowanej władzy" - podkreślał.

Irlandczycy odrzucili niezrozumiałość traktatu i zarozumiałość jego autorów. Ale gąszcz przepisów równie niezrozumiałych co niewykonalnych i tłumiących lokalne autonomie to nie jedyny powód dyskredytacji traktatu.

Ann Harland, pracownica jednego z banków, również modli się o wynik głosowania. "Chcę, by prawa Boga i chrześcijańskie wartości obowiązywały. Bez nich, wszystko jest dozwolone" - mówiła.

Otwarcie niechętne lizbońskiemu dokumentowi organizacje katolickie obawiały się podporządkowania państwa liberalnym przepisom w sprawach aborcji i związków homoseksualnych. Dokument stworzy nową tożsamość europejską, u której podstaw leżą radykalny sekularyzm i ateizm.

Szczególną polemikę z traktatem podjął papież. W środowej audiencji dla wiernych, dzień przed głosowaniem, przywołał postać irlandzkiego świętego, biskupa Kolumbana.

Papież podkreślił, że tylko chrześcijańskie korzenie mogą zagwarantować odrodzenie Europy. A Kolumbana nazwał jednym z pierwszych świętych Europy, ponieważ - jak podkreślił - nie szczędził on sił na podsycanie jej chrześcijańskich korzeni. Dodał, że dziś pokazuje on nam korzenie, z których stary kontynent może się odrodzić.

Papież zaznaczył, że irlandzki święty był świadomy kulturowej jedności rodzącej się na jego oczach Europy. A - jak wyjaśniał Benedykt XVI - było to w czasach, gdy wiele ochrzczonych już narodów naszego kontynentu powracało do pogaństwa. Święty Kolumban nawoływał swoich współczesnych do nawrócenia.

Wniosek, który wyciągnęli Irlandczycy był identyczny. Ten traktat nie nadaje żadnej tożsamości Europie. Jakimikolwiek anty-tożsamościowymi argumentami byśmy szermowali, to pozbawiona duszy Europa jest martwa i słaba, nie oprze się naporowi islamu, a liberalizm nie jest w stanie poradzić sobie ze stanem moralnego, duchowego i ludzkiego kryzysu. Konstytucja Europy musi mieć szczyptę duchowości i historycznego refleksu.

Jeśli politycy wyciągną właściwe wnioski z irlandzkiej lekcji nie będą chcieli forsować nieudanego traktatu, lecz spłodzą dwa dokumenty: pierwszy w rodzaju konstytucji tożsamościowej Europy, a drugi regulujący jej funkcjonowanie, ale tak, żeby Europejczycy mieli realny wpływ na obsadę najważniejszych w Unii stanowisk i przez to wpływali na jej politykę wewnętrzną i zewnętrzną.

Jacek Lehr


Konstytucja bez Boga, dlaczego?





Irlandia przemawia w imieniu całej Europy | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Irlandia przemawia w imieniu całej Europy
mateuszwroc sob, 14 cze 2008, 11:32:55
Mnie najbardziej denerwuje hipokryzja władz UE. Wszędzie chcą wprowadzać demokrację, kreują się na jej obrońców i propagatorów, a jak przyjdzie co do czego, to jedynym objawem demokracji powinno być według nic wybranie kilkuset nic nie znaczących deputowanych do Parlamentu Europejskiego. A jak, nie daj Unio (bo przecież Boga nie uznają), ktoś zagłosuje inaczej niż eurokraci chcą, to podnoszą lament. A to, że niewdzięczni, niedouczeni, ciemni i w ogóle pewnie jacyś faszyści, rasiści, antysemici etc. W normalnym państwie taki Bogdan Klich, który żąda powtórki referendum (ciekawe czy jakby Irlandczycy powiedzieli "tak", czy też by tego żądał) i otwarcie nie szanuje wyboru jednego narodu, zostałby zdymisjonowany. BROŃMY IRLANDII!

---
"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki

 
Irlandia przemawia w imieniu całej Europy
montsegur sob, 14 cze 2008, 11:48:00
Ja jestem i będę zwolennikiem czegos w rodzaju Skonfederowanych Stanów Europy (Confederate States of Europe, w skrócie CSE) raczej niż jakiejkolwiek "unii"... Brawo Irlandia!

Cheers!!!
 
Irlandia przemawia w imieniu całej Europy
Markus sob, 14 cze 2008, 18:09:27
A pamiętacie jak kilka lat temu w Austrii wybrano skrajnie prawicowego premiera i co się stało później? Jak UE ogłosiła blokadę gospodarczą i polityczną Austrii itd itp... Czy na prawdę myślicie, że mamy jakąkolwiek demokrację w Europie? Nie łudźcie się sprzedajne elity już tak kombinują, żeby resztki demokracji dobić. Już zapowiedzieli, że będą szukali sposobu jak ominąć wynik referendum na drodze prawnej. Dla tych "demokratów" wola ludu w ogóle się nie liczy, oni chcą władzy i to absolutnej. Jeszcze jedno: Wg szacunków, bodajże w 2025 populacja muzułmanów w Niemczech na tyle wzrośnie, że będą w stanie demokratycznie przejąć tam władzę, czy sądzicie, że obecne elity do tego dopuszczą? W Polsce resztki demokracji wykończy się poprzez elektroniczny nadzór nad wszystkim i wszędzie, obowiązek szkolny od 6 lat (nota bene pomysł Hitlera)  i elektroniczne głosowanie w wyborach... Przed nami 1984, Panowie i Panie!
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,697 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń