Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Houellebecq i wiara. Polskie wyznania pisarza

Zaproszony przez Dziennik Michel Houellebecq odkrył przed Polakami ważną część siebie. Kontrapunkty postawione przez pisarza w rzeczowych dyskusjach z naszymi intelektualistami nie pozostawiały już żadnych niejasności co do jego rzeczywistych poglądów. Myśmy go nie do końca rozumieli, bo pisarz jest nierówny. Na szczęście oryginalnych konstrukcji Houellebecqa było niewspółmiernie więcej niż niedomówień i fałszywych tropów. Udało mu się ponownie wyważyć drzwi liberalizmu i wpuścić odrobinę metafizyki w otoczenie społeczne. Nie jest mistykiem, bo nie wierzy, ale nie wyobraża sobie europejskiej cywilizacji bez chrześcijaństwa. Oddaje mu kulturową legitymację, utraconą w wirze francuskiej rewolucji.



Houellebecq rehabilituje katolickie poczucie grzechu zaznaczając, że katolicka afirmacja cielesności jest mu bliższa niż purytański dystans. Wyzwanie do pozostawienia orgazmu we właściwych mu granicach psychicznych - krzepiących ludzkie relacje, nie niszczących je - jawi się pisarzowi jako równie trudne, co pociągające. Postacie z książek Houellebecqa ulegają liberalnej oprawie życia, w której są zanurzone i przegrywają z nieokiełznaną wolnością erotyczną, ale nigdy nie tracą wrażliwości, która pozwalałaby odróżnić tęsknotę za prawdziwą miłością od czysto seksualnej fantazji unicestwiającej duszę i to co ludzkie. Temat seksu obsesyjnie pojawia się w twórczości pisarza, na miarę siły z jaką społeczna rzeczywistość demoluje subtelną równowagę szczęścia. Pisarz tłumaczy, że afirmacja seksu i afirmacja życia to dwie różne rzeczy. Przegrywamy z buchalterią przyjemności, bo środowisko społeczne doprowadziło do zaniku wierności. Temat seksu jest więc realnym oddaniem problemu, którego skala w pisarstwie Houellebecqa wcale nie jest przesadzona. Pisarz mimo całej swej świadomości ulega tragicznej dychotomii: więź – seks, ale zostaje mu dość sił by wysunąć na czoło ludzkiego pochodu tęsknotę za bliskością psychiczną i nie zatracić zdrowego rozsądku, który podpowiada, że istnieje silna zależność między klimatem społecznym a trwałością ludzkich związków.

Jest bezlitosnym krytykiem społeczeństwa konsumpcjonistycznego, które według niego odpowiada za te stan rzeczy.

Jeżeli ludzie - przestrzega  - będą się interesować jedynie "kolekcjonowaniem wrażeń", poszukiwaniem przyjemności, ciągle mocniejszych podniet, jeżeli niczym niecierpliwe dzieci będą się domagać wciąż nowych zabawek, to prędzej czy później doprowadzi to do zerwania trwalszych związków między ludźmi, bo tylko ktoś, kto nie jest nimi obciążony, może w pełni korzystać z coraz bogatszej oferty konsumpcyjnego raju. Ale także do emocjonalnego wychłodzenia, jak u neoludzi, oraz rzeczywistego wykluczenia z przestrzeni społecznej wszystkich tych, którzy z racji wieku, chorób czy jakiegokolwiek upośledzenia nie będą w stanie konsumować rozrywek. (R. Ostaszewski Możliwość wyspy , Houellebecq, Michel).

Wiara

Czy alternatywę widzi w religii?

Prawdziwe mutacje metafizyczne są bardzo rzadkie – wypowiadał się gość Dziennika o chrześcijaństwie. Mutację z „Możliwości wyspy” sam wymyśliłem, ale chrześcijaństwo było prawdziwą zmianą. Potrafiło wykreować silne wspólnotowe emocje. Zrobił to Święty Paweł. Ale druga mutacja metafizyczna dokonała się inaczej, nie dzięki religii, ale dzięki Newtonowi i jego matematycznym, naukowym oczywistościom, do których nas przekonał.

Druga religia - sądzi - nie zniosła jednak pierwszej.

To szokujące, że już w "Demokracji w Ameryce” Tocqueville stawia pytanie, dlaczego Amerykanie tak intensywnie wierzą w Boga. To zapowiada nasze dzisiejsze zaskoczenie, że kraj, który jest od wielu dekad motorem nowoczesności, motorem kapitalizmu podważającego i niszczącego wszystkie wiary, jest miejscem gdzie prawie wszyscy intensywnie w coś wierzą.

Z każdym zdaniem swojego wywodu bardziej przypominał wybitnego francuskiego Żyda Andre Frossarda. Syn znanego komunisty poszukiwał swojej wiary i z całą pasją poszukującego najbardziej przekonująco w Europie bronił Jana Pawła II.

Pisarz nie może uwierzyć w Boga, bo nie ma dowodów na jego istnienie. I posuwa się do obrazoburczego stwierdzenia, że Żydzi utracili wiarę w dobrego i wszechmogącego Boga.

Jedyna rzecz, która mi się naprawdę w nim nie podoba [w chrześcijaństwie] , to pomysł, że Bóg stworzył świat. Wiadomo, że to nieprawda, i tyle. Bo to jest przeciw nauce. Nikt nie stworzył świata, a idea stwórcy wszechmocnego i dobrego przeczy całemu mojemu doświadczeniu. To oczywiście wymysł Żydów, ale nawet w dzisiejszym Izraelu, choć wielu ludzi jest przywiązanych do tradycji judaizmu, to nie wierzą oni w dobrego i wszechmogącego Boga. Bo tego nie da się w żaden sposób obronić.

Jak powyższe wyznania mają się do całego zachwytu symboliką chrześcijańską? Można być niespójnym, a po drugie można zmieniać zdanie zależnie od sytuacji. To optymistyczna interpretacja stosunku pisarza do wiary. Bardziej prawdopodobna jest taka, że afirmowane przez Michela chrześcijaństwo jest dla niego konstruktem społecznym, niezbędnym i wartym zaangażowania.

Dlatego bronił przed S. Sierakowskim wyrazistej postawy katolików.

Ale tak się składa, że mieszkam w Irlandii i kupiłem dom letniskowy w Hiszpanii. A to są prawdopodobnie, za wyjątkiem Polski, dwa najbardziej katolickie kraje w Europie. Tymczasem, żyjąc tam dzisiaj, mogłoby się sądzić, że nikt naprawdę już tam nie pamięta o katolicyzmie. Ten rzekomo głęboki katolicki konsensus zniknął i poddał się w niesłychanie krótkim czasie. To jest trochę rozczarowujące.

Czarek Michalski bez ogródek zarzucił Houellebecqowi niekonsekwencję.

My tu w Polsce stworzyliśmy koncepcję pokolenia JP2. Bruno z "Cząstek elementarnych" jest jego francuskim przedstawicielem. Zafascynowany Wojtyłą pisze tradycjonalistyczne eseje chwalące rodzinę i atakujące antykoncepcję czy aborcję, eseje, których mu nie chcą publikować nawet we francuskiej prasie katolickiej. A jednocześnie chodzi do burdeli i pochłania pornografię. W końcu impuls seksualny wygrywa z tęsknotą za purytanizmem. Czy to jest realistyczne memento dla pokolenia JP2, czy tylko prowokacyjna mizantropia? I co Bruna, ale i Houellebecqa zafascynowało w postaci polskiego papieża?

Agnostyk Houellebecq rozumie wiarę najgłębiej jak to możliwe, a więc nie jako zewnętrzny obraz upadków człowieka, ale jako zdolność do wertykalnej więzi.

W epizodzie kamieniowania Marii Magdaleny - tłumaczył Michalskiemu - Chrystus odmówił rzucenia jako pierwszy kamieniem. Zgodnie z tą tradycją Kościół katolicki przez większość swojej historii był dość wyrozumiały w stosunku do grzechów cielesnych. Był to grzech z jednej strony najbardziej powszechny, najbardziej wszystkich interesujący, ale i najłatwiejszy do wybaczenia. Natomiast z dużą brutalnością były karane - nawet śmiercią - herezja i pycha.

Francuski intelektualista nie pomija dyskusji moralnej, ale chrześcijaństwo dla niego to bóstwo Chrystusa, w które nie wierzy i o które walczy, jako najlepszy gwarant ludzkiej wspólnoty. Bo gdy pisarz przywołuje postać polskiego papieża to – jak zdradza – chodzi mu o wspólnotę.

Co do fascynacji Bruna Janem Pawłem II - Bruno to postać, która od czasu do czasu ma tęsknotę do połączenia, wspólnoty itp. Np. jest zafascynowany słowami księdza, który mówi, że człowiek nie powinien rozłączać tego, co Bóg złączył. I u Jana Pawła II fascynuje go właśnie to, że tworzył on i personifikował pewną wspólnotę, czyli rzecz bardzo dzisiaj rzadką. I właśnie dlatego jest to postać, która wywierała ogromne wrażenie we Francji.

Pisarz skarży się: chciałem uwierzyć w Boga, ale nie mogłem. Próbowałem, chodziłem na msze, ale nie mogłem (…) nawrócenia to wielki temat literatury francuskiej. To samo przydarzyło się Charles’owi Peguy. Nigdy jednak nie przydarzyło się nikomu, kto nie miał podstaw katolickich. A ja nie miałem. Nie jestem nawet ochrzczony.

Podstawy swojej otwartości na nawrócenie widzi jednak nie w tradycji a w eschatologii.

Przeczytałem Pascala, kiedy miałem 15 lat, i nigdy się z niego nie otrząsnąłem. Dowiedziałem się z tej lektury, że kiedyś umrę i że to jest straszne.

Fenomen realisty

Od początku, gdy się pojawił towarzyszyło mu pytanie, po której stronie stoi? Już wiemy. Jest realistą (Zawsze miałem wrażenie, że nie jestem ani optymistą, ani pesymistą, ale realistą po prostu). O ile liberalizm, demokracja i konserwatyzm mieszczą się w zakresie tego pojęcia to i sam pisarz nie ma nic przeciw nim.

M. Houellebecq zadziwiająco wyciszył spór konserwatywno-liberalny.

W jego twórczości – mówił Sławomir Sierakowski - konserwatyzm staje się systemem wartości ludzi wykluczonych. Ludzi, którzy znaleźli się w tak beznadziejnej sytuacji wykluczenia, że nawet emancypacja czy idea wolności z ich punktu widzenia stają się także siłami ubezwłasnowolnienia.

Sierakowski kontynuował swoją myśl odkrywając coś co dawno powinno lec jako fundament przymierza ludzi wierzących i zidentyfikowanych z lewicą.

Diagnoza Houellebecqa, nawet jeśli w jakiś sposób konserwatywna, jest dla lewicowego myślenia bardzo przydatna. Ja zresztą zwyczajnie po ludzku lubię książki Michela Houellebecqa. Pamiętam, jak Cezary Michalski, kiedy one jeszcze nie wyszły nawet po polsku, opowiadał o nich z wypiekami na twarzy. I kiedy przeczytałem po raz pierwszy "Cząstki elementarne" miałem taką samą reakcję. Od razu miałem pewność, że nie ma co spierać się z Houellebecqiem w tym wymiarze, w jakim on doskonale uderza w struny najgłębszej wrażliwości człowieka przerażonego nowoczesnością, czującego się przez pewne jej wymiary opresjonowanym, niszczonym, alienowanym.

Czyż nie lepiej - w miejsce absurdalnych oskarżeń w stronę lewicy o komunizm i chęć zdestabilizowania kapitalizmu i odwrotnych kalumnii kierowanych pod adresem Kościoła przez fanatyków bijących pianę aborcji i małżeństw homoseksualnych - utworzyć zdecydowany front korektujący kapitalizm i liberalizm?

Bo jak mówi Houellebecq zysk można osiągnąć w sposób cnotliwy lub niegodziwy. Wielki, niecnotliwy kapitalizm rozgrywa jednych przeciwko drugim i sprawuje swą władze według maksymy divida et impera. To jest kapitalizm, który w pogoni za zyskiem już niczego nie tworzy, ale produkuje wyłącznie napięcia ekonomiczne na taką skalę, że mogą doprowadzić do kryzysu, który ten system zniszczy.

Z drugiej strony myśliciel nagabywany o sens katolickiego oporu wobec liberalizmu odpowiedział krótko: żeby zmniejszyć cierpienie lepiej nie stawiać oporu. Oto prawdziwy dylemat naszego pokolenia.

Zazwyczaj ostra i bezkompromisowa Magdalena Środa nie miała wiele do powiedzenia w obliczu krytyki polityki równościowej, którą francuski pisarz – świadomy czy nieświadomy roli filozofki w ociosywaniu nierówności – podjął w odpowiedzi na jej pytanie o Comta.

Jest granica tego, co transformacja polityczna może z człowiekiem dokonać. (…). Stworzenie nowego człowieka jest projektem niebezpiecznym, ale przede wszystkim niemożliwym. Więc można sobie wyobrazić społeczeństwo, w którym moje książki byłyby zakazane, ale nie społeczeństwo, gdzie nie byłoby dla nich tematu...

 

Houellebecq zrazu akcentujący rolę kulturową chrześcijaństwa ocala dyskurs etyczny od kulturowego spłaszczenia, które pustką i nihilizmem odcina umysł od odpowiedzi poszukiwanej choćby przez taką reprezentację Houellebecqowskiego pokolenia jak bliska nam dziś 14-latka z Lublina o znaczącym pseudonimie Agata. Wartością w polskich, współczesnych sporach przestało być życie, stała się prywatność. Dziewczyna chce poznać odpowiedź na pytanie co jest dobrem. Czy świat dorosłych ma prawo odmówić jej pomocy w poszukiwaniach? Wolimy zastąpić ją w dokonaniu wyboru albo najzwyczajniej pozostać obojętnym pod pretekstem uszanowania prywatności. I są to dwie najczęstsze propozycje liberalizmu, które Houellebecq kontestuje.

Jestem manichejczykiem [jakże dziwnie to brzmi po reprymendach teologów dialogu] - popieram dobro przeciw złu – powiedział pisarz. To następna wskazówka w labiryncie Houellebecqa, która okazuje się zasadniczą osią w niedogaszonych dyskusjach etycznych.

Z kulturowego piętra ciężko sięgnąć po coś więcej niż prywatność, bo ułożenie kultury nastawione jest na wyobraźnię i konstrukt w obrębie ja. Lecz tak człowiek jeszcze się nie spełnia. Ponad nim jest jeszcze wysokość prawdy – houellebecqowskiego realizmu, od którego możemy być jedynie zależni, bo nie jesteśmy władni prawdy kreować, możemy ją tylko odkryć. A gdy się z nią pogodzimy poczujemy komfort tego „u siebie”, inaczej wyrażany przez pisarza jako nieskrępowane poruszanie się w polu walki.

i magia wspólnoty

Houellebecq podczas kilku dni pobytu w Polsce nikogo nie pouczał, nie zmuszał do rezygnacji ze swoich poglądów. Doświadczyliśmy w jego obecności racjonalnego i magicznego zarazem consensusu. Podziały zniknęły a w ich miejsce pojawiła się wspólnota poglądów na takie tematy jak sens sztuki, konserwatyzm i liberalizm, ludzka natura.

Houellebecq tak tragicznie doświadczony w płaszczyźnie więzi międzyludzkich (por. wstrząsający wywiad z matką pisarza) obsesyjnie poszukuje bliskości między ludźmi. Udało mu się ją odnaleźć w Warszawie.

 

Jacek Lehr

 

Tekst oparłem o wypowiedzi M. Houellebecqa podczas debaty w Dzienniku (Debata DZIENNIKA, Dobra literatura to stłuczenie wystawowej szyby, piątek 13 czerwca 2008) oraz wywiad z pisarzem ,który przeprowadzili M. Miecznicka i C. Michalski (Houellebecq: Rozkosz dla wszystkich, sobota 14 czerwca 2008).



Houellebecq i wiara. Polskie wyznania pisarza | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń