Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Minął tydzień: Dzień Dziękczynienia za Bolka? Abp Życiński - zakładnik Wyborczej?

Dzień dziękczynienia - za wolność - nie stał się świętem uniwersalnym, całego narodu. Dlaczego? Marcin Stanowiec odpowiada, że marginalizowane od lat zapytania "dołów" o konsekwencje rozwiązań przyjętych przy "okrągłym stole" ujawniły się w zarzutach stawianych Wałęsie.



Rozliczenie Wałęsy z manipulacji historią nie jest elementem "wojny na górze". Polacy chcą wiedzieć, jak wybrnąć z zależności, które narzucił ukartowany niegdyś consensus. Jest to typowe pytanie nastawione NA ROZWIĄZANIE AKTUALNYCH PROBLEMÓW, NAWET GDY ODWOłUJE SIę DO PRZESZłOŚCI. Dziękujemy za wolność, ale też pytamy, jaka ta wolność. Abp Życiński zareagował tuż po wykonanym zabiegu aborcji i tuż za późno. Można było zrobić więcej. Co mu w tym przeszkodziło? Europa dwóch prędkości, rozproszona i otwarta na prądy lokalne będzie bardziej skuteczna i chrześcijańska niż Europa scentralizowana - sugeruje Lehr.

 

Dziękujemy Opatrzności, nie Bolkowi

Zastanawiałem się, dlaczego tak fantastyczny pomysł jak dziękowanie Opatrzności Bożej za dar ojczyzny, rodzin i za wszystko dobre w naszym życiu nie wypalił, nie wyszedł poza ramy ręcznie sterowanej akademii. Moja hipoteza jest taka, że abp Nycz uległ pokusie instrumentalizacji tego nowego święta, bo - dyskretnie, ale wystarczająco czytelnie - nawoływał do uhonorowania poprzez nie consensusu, który zapadł przy okrągłym stole. Hasło, którym się posłużył hierarcha – "Polska jest już wolna" – jest tak pojemne, że trudno z nim jakkolwiek dyskutować.

Nie mamy narzekać, a więc i nie rozliczać autorów kompromisu z 89 roku? – bo.. był najlepszy, jedyny, oczywisty?

Dlatego reszta Polski raczej chłodno przyjęła inicjatywę Warszawy a słowo abp. Nycza o dniu Dziękczynienia podziałało jak moralny szantaż lub nie współbrzmiący z rzeczywistością komentarz odwołujący się do nietrafnego w tym przypadku stereotypu wiecznie narzekającego Polaka.

Moglibyśmy spokojnie żyć bez roztrząsania przykrej historii Lecha Wałęsy. Skoro jednak paru historyków uparło się wyjaśnić prawdę o Bolku to nie ma wyjścia, trzeba stanąć "face to face" z faktami. Wałęsa to tylko pretekst do rozliczenia historii z początku lat 90. która legła u podłoża najgorszej z możliwych wersji kapitalizmu. Chyba nikt zdrowo myślący nie ma za złe młodemu chłopakowi [Wałęsie], że dał się złamać. Potem bohatersko odmówił dalszej współpracy z SB. Schody zaczynają się wtedy, gdy Michnik, Kozłowski, Wałęsa buszują po archiwach tuszując historię. Wybielając karty "bohaterów" po to, by ukryć możliwe konotacje układów. "Bolek" nie jest dla nich znowu taki ważny. Ale nie mogą dopuścić do precedensu. Demistyfikacja "Bolka" wcześniej czy później uderzy w nich i w mitologię wolnościową.

Kościół patronował tej strukturze, która się narodziła, a nie była najszczęśliwszą. Patronował z braku przezorności, naiwnie, nie dość przenikliwie. Hierarchom - którym wydawało się, że Polsce nie może się przytrafić nic gorszego niż komunizm - zabrakło wyobraźni. I dzisiaj główni beneficjenci owego ładu, który zastąpił komunizm, zawsze mogą legitymizować się obecnością paru prominentnych biskupów w Magdalence.

Być może była to słuszna cena za naszą wolność. Tak pewnie uważali Nycz, Gocłowski, Glemp. 

Mamy prawo sami to ocenić. Dowiedzieć się ile to nas kosztowało, jak daleko zaszedł układ, który za negocjowanie Polskiej wolności kazał sobie słono zapłacić: bez skrupułów tnąc gospodarczą tkankę, wyjątkowo podlegle – jak na standardy europejskie - ustawiając polską ekonomię. Doprowadzając miliony Polaków do dramatycznej decyzji o emigracji a ubóstwo w Polsce do spektakularnego niedożywienia prawie połowy dzieci. Wyrwani z jednej niewoli zostaliśmy poddani pod inną, dużo groźniejszą choć pozornie mniej uciążliwą. "Negocjatorzy" samowolnie nadali przywileje rozmaitym grupom, których nie da się cofnąć.

Zostaliśmy pozbawieni możliwości wyboru między różnymi modelami kapitalizmu.

Układ, który się wtedy wykształcił i akomodował do nowej siły, siły rynkowej, odnalazł nowego protektora w miejsce upadłego suwerena – Rosji. Z dwóch możliwości - dbałości o interes społeczny i korumpowania się na rzecz drapieżców rynkowych – elity bezwzględnie wybrały drugi wariant. I tak pozostało do dziś. Doskonała symbioza z nowymi właścicielami sprywatyzowanych spółek przybrała postać lenna. Polskę rozbrojono ze zdolności konkurencyjnej i wydano na żer trudnych do pokonania rekinów rynkowych w majestacie praw, przy asystencji najlepiej opłacanych kancelarii i menadżerów, na skalę niespotykaną w zachodniej Europie, która zapobiegliwie nie odpuszczała sobie lukratywnych sektorów zysku.

Nie można też powiedzieć "stało się", "sprawy zaszły za daleko", są nie do odwrócenia. Korumpowanie świata polityki przez potężne grupy interesu z centralnymi siedzibami poza naszym krajem trwa nadal. Ważniejszy jest więc interes prywatnych stacji telewizyjnych, niż telewizji publicznej, lepiej jest dać zarobić na wymianie waluty do spłaty zadłużeń bankom komercyjnym niż narodowym, sektory które niezmiennie wnoszą wysoki dochód do budżetu państwa prywatyzuje się.

Można temu zapobiec. Demaskując mechanizmy władzy wczesnych lat 90. przygotowujemy grunt pod odsunięcie od wpływów tych wszystkich, którzy działają na naszą niekorzyść, niszczą klasę średnią, stworzyli prawo i podstawy gospodarcze pod nie kontrolowaną dominację wąskiej grupki spekulantów.

Wojna o Bolka ma swój sens. Nie rewizjonizm, porachunki za doznane społeczne krzywdy czy ogólnie przeszłość są ważne, ale możliwe perspektywy uwolnienia się od chorych układów. Taką też bym widział pominiętą funkcję Dnia Dziękczynienia - zachęty do odważnego zaangażowania na rzecz sprawiedliwości społecznej.

Marcin Stanowiec

 

Miedzy Wyborczą a pro life, czyli o dylematach abp. Życińskiego

Hołubiony przez środowisko Gazety Wyborczej, najczęściej cytowany przez organ Michnika hierarcha w Polsce - wyróżniany co rusz i obnoszony jako postępowe skrzydło Kościoła - arcybiskup Życiński bez zająknięcia chłonął spływający nań z Czerskiej splendor.

I prawie nigdy nie zdarzyło mu się skrytykować ludzi, którzy chlubią się transgresją i swoją nieludzką ideologią. Gazeta Wyborcza otwarcie zakłada dążenie do zmian politycznych, które podważają – reprezentowane formalnie przez lubelskiego hierarchę – nauczanie Kościoła.

W ciągu dnia przeczytamy w GW kilkanaście tekstów i tekścików homoseksualnych, proaborcyjnych i antyklerykalnych przy prawie zerowym udziale autorów odmiennie zapatrujących się na podnoszone przez gazetę kwestie obyczajowe. Dodajmy do tego instrukcje seksualne akcentujące szybki i łatwy kontakt seksualny z pominięciem głębszych uczuć i wspólnoty małżeńskiej, które będą podręcznikowym kręgosłupem w zakupionych przez Agorę wydawnictwach pedagogicznych.

Ta Gazeta nie jest ani obiektywna, ani w służbie publicznej. Można spokojnie powiedzieć, że jest antydemokratyczna, bo gdzie nie ma pluralizmu tam trudno mówić o demokracji.

Mimo to arcybiskup i współpracująca blisko z Wyborczą KAI dodają GW prestiżu i wiarygodności. Swoją obecnością na łamach dziennika rozpraszają krytykę tego radykalnie laickiego medium.

Napisałam w tytule notki o rozterkach arcybiskupa. Zrobiłam to na wyrost. Wcale nie jestem przekonana, że lubelski filozof waha się co do poparcia dawanego Wyborczej. Z jego postępowania wynika, że gra na zwłokę, lawiruje między obrońcami życia a przyjaciółmi z GW, spóźnia się z oczywistymi komunikatami, zmienia zdanie i może się boi. Jednym słowem zachowuje się dwuznacznie.

Coś się jednak ruszyło, okrężnie bo okrężnie, ale KAI, a wiec i sam arcybiskup, powoli kontestuje standardy dziennikarskie Agory.

Obszerne wyjaśnienia księdza Podstawki, szefującego domowi samotnej matki w Lublinie, zdecydowanie obnażają makiawelizm największego polskiego dziennika.

Ksiądz Podstawka tłumaczy:

- Za każdym razem ktoś uczestniczył w tych rozmowach. Agata nigdy nie wyłączyła telefonu. Kilkakrotnie sama prosiła o rozmowę bądź ją inicjowała. Przez cały czas traktowałem naszą korespondencję jako prywatną. To dopiero dziennikarze „Gazety Wyborczej” upublicznili jej treść, posuwając się nawet do zamieszczenia jej w wersji fotograficznej. Uważam, że przekroczono tu granice przyzwoitości .

Mama Agaty mówiła, że jest katoliczką. - Aborcja nigdy nie była i nie będzie dobrem dla kobiety, ani dla jakiegokolwiek człowieka, zwłaszcza nienarodzonego. Oferowałem pomoc. Skoro trudno byłoby żyć rodzinie pod jednym dachem z malutkim dzieckiem, uznałem, że pobyt Agaty w moim ośrodku, przynajmniej na pewien czas, będzie lepszym rozwiązaniem.

- Tu i ówdzie byłem na równi stawiany z tzw. „moherowymi beretami” i „bandami Rydzyka”. Proszę jednak zauważyć, że zarówno Radio Maryja, ani Nasz Dziennik, ani Radio eR, którego jestem wicedyrektorem nie informowały o sprawie i nie odnosiły się do niej, dopóki nie uczyniły tego „Gazeta Wyborcza” i „Newsweek”.

To nie środowiska katolickie urządziły manifestację pod sejmem. To nie ja chodziłem za dziewczynką i matką z mikrofonem i notatnikiem. Nie ja fotografowałem jej prywatną korespondencję i nie ja umieściłem ją w Internecie – mówi ks. Podstawka. Podkreśla, że na żadnym etapie nie złamał prawa ani nie zachował się nieetycznie. - Zrobiłem to, co uważałem za słuszne i to nawet niekoniecznie dlatego, że jestem księdzem. Uczyniłem tak, jak powinien uczynić każdy człowiek w obliczu nieszczęścia drugiego człowieka. Gdybym nie zareagował wtedy, na początku, pewnie nie zaznałbym spokoju do końca dni.

Może – księże arcybiskupie - pora już wycofać poparcie dla Czerskiej a przyjaźń z Michnikiem zweryfikować? Tak, żeby bilans stosunków z Agorą był korzystniejszy dla polskiego katolicyzmu, a redaktorzy Gazety czuli się mniej bezkarni i w sensie moralnym wreszcie poddani osądowi.

Maria Czerw

 

 

Najpierw tożsamość, potem instytucje

To źle, że zamiast zastanowiać się nad nową wersją traktatu europejskiego społeczeństwa są szantażowane i obwiniane za kryzys w Europie. Sprawy postawiono na głowie. Najpierw tworzy się dokument ideowy, tożsamościowy. I on wyznacza kierunek szczegółowym ustaleniom.

Europejczycy ani nie są małoduszni, ani niedoinformowani, ani głupi i nie potrzebują być wyręczani przez elity. Spór o traktat jest głębszy niż sugerują to banalne komentarze medialne. Tożsamość europejska oraz idea federacyjna są przedmiotem obywatelskiej debaty, na którą Bruksela pozostaje głucha. Toczy się więc ona poza medialnym mainstreamem.

Być może potrzebne jest inne referendum, w którym postawiono by pytanie: czy widzisz Europę jako Europę chrześcijańską i jako Europę ojczyzn? Tego pytania unika jak ognia Bruksela. Tylko w oparciu o odpowiedzi na nie można sensownie budować unijne instytucje. Jeśli nawet będą one mniej scentralizowane, jak tego sobie życzymy, i przez to odrobinę mniej skuteczne, to warto i z takim wariantem rozwoju Unii się pogodzić dla zachowania jej federacyjnego charakteru.Siła instytucji unijnych musi się zgrać z tymi założeniami, których życzą sobie Europejczycy.

Jacek Lehr



Minął tydzień: Dzień Dziękczynienia za Bolka? Abp Życiński - zakładnik Wyborczej? | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Minął tydzień: Dzień Dziękczynienia za Bolka? Abp Życiński - zakładnik Wyborczej?
verbadocent czw, 26 cze 2008, 13:10:30

Jak czytam ten tekst, to myślę, że pamięć ludzka jest jednak bardzo zawodna. Nie wiem ile lat ma Pan Lehr i jaką ma pamięć ale ja pamiętam, że jak 20 lat temu siadano do okrągłego stołu to:

- mieliśmy inflację 100% miesięcznie i puste sklepy; Polska nie obsługiwała swojego zadłużenia zagranicznego, gospodarka rozlatywała się w oczach;

- utrzymywaliśmy prawie pół milionową armię, dowodzoną przez generałów wykształconych w radzieckich uczelniach, 99,99% kadry oficerskiej było członkami PZPR, a umiejętności tej armi mieliśmy pokazane 13. grudnia parę lat wcześniej;

- strajki (m.in. w Stoczni) zakończyły się totalną klapą, naród nie poparł Solidarności;

- byliśmy członkami RWPG, Układu Warszawskiego, na naszym terytorium stacjonowało ok. 100 tys. wojska sowieckiego (trochę więcej ile liczy dzisiejsza armia polska) i składowana była broń jądrowa, do której przyciski były ok 1500 km od wschodniej granicy;

- tajna policja polityczna mordowała niepokornych i przenikała wszystkie sfery życia publicznego (czego dowody mamy czytając te resztki akt, które pozostały);

- kraje Europy chroniły się przed nami murami wizowymi, kontrolami celnymi i policyjnymi na granicach

Kościół hierarchiczny, pod przywództwem Jana Pawła Wielkiego był jedyną strukturą, która na terenie Polski cieszyłaZostaliśmy pozbawieni możliwości wyboru między różnymi modelami kapitalizmu się zaufaniem wszystkich zainteresowanych stron i jako jedyna mogła promować zmiany.

"Zostaliśmy pozbawieni możliwości wyboru między różnymi modelami kapitalizmu" - jak czytam takie zdanie to pękam ze śmiechu i jednocześnie przerażenia. Jak niby mielibyśmy wybierać sobie model? Drogą głosowania, a może ciągnięciem losów. Kto niby miałby być demiurgiem, inżynierem społecznym modelującym nasz kapitalizm? Nowe Biuro Polityczne? Jaki był poziom wiedzy społecznej na temat gospodarki? Kto tym wogóle się interesował. Ilu było w Polsce tego czasu prawdziwych bankowców, księgowych, ekspertów podatkowych  i tak dalej? Wszyscy się tego uczyliśmy w biegu, na własnych błędach bo w szkołach nie wykładano nam o giełdach, kursach, akcjach, polityce społecznej, prawie podatkowym itd. To się wtedy tworzyło.

Istotą kapitalizmu jest to, że jego warianty (nie ma bowiem żadnego idealnego "kapitalizmu" objawia się on w różnych wariantach) tworzą się spontanicznie, pod wpływem sił rynkowych, społecznych, polityczych w pewnym procesie historycznym, trwającym często kilkaset lat. Procesie, który wynika z przeszłości i nie może od niej abstrahować. A naszą przeszłością był realny komunizm, tzw. gospodarka planowa, która zakończyła się kompletną klapą przede wszystkim w warstwie ekonomicznej.  Nikt nie kieruje kapitalizmem, nie ma momentu w którym ktokolwiek powie: mamy do wyboru model szwedzki albo brytyjski, od poniedziałku rano wdrażamy ten brytyjski a szwedzki do kosza.

W myśleniu Pana Lehra kołaczą poglądy Oskara Langego. Że można gospodarkę zaprogramować komputerowo, dokonać optymalnej decyzji na szczeblu centralnym, wystarczy tylko zebrać odpowiednią ilość danych, przetworzyć je i dokonać właściwego wyboru. optymalizacyjnego.  Szczegóły profesora Langego nie interesowały. 

A co byłoby Panie Lehr, gdyby taka możliwość istniała i z tych modeli, o których Pan pisze jakiś Decydent (ktokolwiek byłby nim, np. Lud w demokratycznych, tajnych, wolnych, równych, legalnych wyborach) zdecydował się na wybór np. modelu kapitalizmu białoruskiego albo chińskiego w  wersji kantońskiej (bo ta tybetańska jest trochę inna)? I co wtedy? Byłoby fajnie?

Ma Pan wolność wypowiedzi i może Pan pisać cokolwiek się  Panu podoba. Ale sugerowałbym jednak pewne przemyślenie tego co się pisze przed opublikowaniem. Pokazać żonie albo znajomym? Po co się wystawiać na pośmiewisko?

 

---
Verba Docent Exempla Trahunt

 
Minął tydzień: Dzień Dziękczynienia za Bolka? Abp Życiński - zakładnik Wyborczej?
Marcin Stanowiec sob, 28 cze 2008, 21:14:33

Nie można relatywizować współczesnych form wyzysku i ucisku w kontekście systemu socjalistycznego (w Polsce nie było nigdy komunizmu). Jeśli mamy zaprzestać krytyki kapitalizmu pod presją moralnego szantażu (patrz na komunizm) to odmówimy sobie inicjatywy i popadniemy w stan ofiar.

Trudno powiedzieć co jest gorsze: pustki na sklepowych półkach czy zasób portfela, który ogranicza zakupy, możliwości leczenia czy edukacji. W Polsce nie było komunizmu, a realny socjalizm nigdy nie zafundował dzieciom w takiej liczbie jak dzisiaj niedożywienia.

Nie ma co licytować tych dwóch systemów, bo każdy z nich miał swoje blaski i cienie.

Dla mnie są istotne zmiany, których mogę dokonać dzisiaj i każdy demagog, który  wmawia, że jest fantastycznie nasuwa skojarzenie z piewcami komunizmu.

System uzależnienia, niewolniczy nie polega koniecznie na tym, że się żyje w nędzy. Wędzidła mogą być jedwabne, władza może się demagogicznie posługiwać hasłem wolności, a ludzka godność może być deptana na setki sposobów.

Istotą niewoli jest brak wyboru, brak kontroli nad rzeczywistością, odpływ decyzyjności, brak realnej własności. Wszystko są to cechy współczesnego zniewolenia.

I Benedykt i papież Jan Paweł II  nie szczędzą słów krytyki zarówno komunizmowi jak kapitalizmowi – rozstrzyganie który diabeł gorszy rozmija się z sensem nauki społecznej Kościoła. Kościół – jakkolwiek – nie opowiada się za żadnym z nich, żadnym z systemów społecznych – to jasno mówi czym jest dobro wspólne i jaki jest cel systemów społecznych: służba jednostce i podstawowej komórce społecznej – rodzinie. Nigdy za czasów socjalizmu rodzina nie przechodziła takiego kryzysu jak dziś.

Co zaś do pańskiego rozumienia kapitalizmu. Pańskie peany to czysty anachronizm.

Czy wie pan co to jest dumping, offset, szybkie reagowanie państwa w kryzysie. Czy wie pan ile pastwo amerykańskie udziela pożyczek, żeby tych parę banków nie padło, a za nimi rzesze ciułaczy? „Niewidzialna ręka rynku, która leczy” ani dziś, ani kiedykolwiek nie była czymś realnym.

I zmierzając do sedna rzeczy: czy jest pan świadomy błędów, które popełnił Balcerowicz? Czytałem wówczas opinie niemieckich ekonomistów – byli zbulwersowani. Jak można było aplikować schorowanemu człowiekowi taki wstrząs w postaci konfrontacji z wolnorynkową grą. To nam zniszczyło klasę średnią, albo przynajmniej zahamowało jej odrodzenie na długie lata.

Polecam lekturę Stiglitza, Rifkina, może nasz Kowalik. Zrozumiałby Pan, że mówienie o jednym modelu kapitalizmu to czysta ignorancja.

 
Minął tydzień: Dzień Dziękczynienia za Bolka? Abp Życiński - zakładnik Wyborczej?
Marcin Stanowiec sob, 28 cze 2008, 21:17:45
Oczywiście nadużycie zasady kokurencyjności - jakże ułatwiające podbicie raczkującej ekonomii wschodnioeuropejskiej Polski - było bezczelnym błędem  Balcerowicza.
 
Minął tydzień: Dzień Dziękczynienia za Bolka? Abp Życiński - zakładnik Wyborczej?
skierka śro, 22 paź 2008, 13:54:13
Czy to nie są sprawy zastępcze? tak.
W końcu jednak jesteśmy na stronach int.kościoła , statystycznie co dziewiąty Polak  jest katolikiem a  rozmawiamy
o tym jaką to transformacji... przyjęli poganie...czy to nie oznacza ,że kościół  statystycznie  wielki jest  w gruncie rzeczy
tak fatalnie zarządzaną, że jest zmuszony  do wyborów moralnych dyktowanych przez pogan, wybór systemu gosp. jest
czy ktoś chce czy też nie wyborem moralnym.
Już w roku 1931 w enc."Quadrogesimo Anno" autor pisze o tym, że wolny handel zastąpiony przemocą gosp.
i o...potrzebie opracowania stosownych struktur. Ile to już  lat temu? a wiadomo chociaż która kongregacja za to odpowiada?
       jeżeli to jest poważny stosunek do swojej pracy to jak wygląda jej brak ?
A co do Tygodnia Dziękczynienia to  niestety jako abs. Wydz. Prawa i Adm. mogę chyba spytać za co ? za wyzwolenie od Sowietów ? z pewnością tak, za niepodległość już nie. Państwo suwerenne to takie które posiada
a/ samodzielne i nie podlegające  komukolwiek organa ustawodawcze
b/samodzielne i niezawisłe organa sądownicze
c/ atrybuty suwerenności ek. takie jak np. bank centr. i pieniądz
 bez tych spełnienia tych warunków nie można mówić o niepodległości...taka suwerenność to i w 
"kongresówce "była, każda bowiem "niepodległość w ramach to brak niepodległości
Łączę wyrazy szacunku

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,619 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń