Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Sprawa Betanek raz jeszcze - Polemika z Magdaleną Środą

Polemiki1 września 2008 Telewizja TVN „odgrzała” sprawę Betanek z Kazimierza ujawniając miejsce pobytu nieosiągalnego dla prokuratury duchowego przywódcy byłych sióstr. Na fali tego wydarzenia radio informacyjne przeprowadziło dyskusję na temat sprawy Betanek, w której głos zabrała publicznie między innymi pani prof. Magdalena Środa. Pani profesor raczyła wygłosić na antenie cały szereg poglądów, z którymi nie sposób się zgodzić. Stąd moja obecna polemika na gorąco.

Pani profesor raczyła powiedzieć między innymi, że (z pamięci):
1. Sprawa Betanek to sprawa kobiet a więc obecna nagonka na nie jest wyrazem antyfeminizmu
2. Kościół katolicki jest stroną i to jedyną w walce z sektami
3. Pojęcie sekty jest nieostre, więc każdą religię możemy nazwać sektą. Kościół Katolicki sam kiedyś był sektą i teraz inne sekty zwalcza. To Kościół Katolicki jest winien powstawania sekt bo jest zbyt płytki i nie oferuje „głębokiej duchowości”.
4. Dominikanie wydają absurdalne broszury, w których informują, że wegetarianizm jest sektą
5. Sprawy światopoglądowe ludzi dorosłych są wyłącznie ich indywidualną sprawą

Ad 1. Sprawa Betanek to sprawa kobiet a więc obecna nagonka na nie jest wyrazem antyfeminizmu.
Otóż…Nie. Wbrew przekonaniom panującym w środowiskach feministycznych, nie każde wydarzenie na świece ma podtekst szowinistycznej agresji wobec feminizmu. Wbrew temu, co propaguje środowisko bliskie Pani Profesor, większości zdarzeń na Ziemi i w kosmosie nie towarzyszy nawet świadomość tego, że właśnie taki mógłby być ich charakter. Co więcej zdecydowana większość działań podejmowanych przez mężczyzn owocuje ochroną interesów jakiejś grupy kobiet a dodatkowo naprawdę trudno znaleźć jakiekolwiek męskie działania, których celem samym w sobie a nie potencjalnym skutkiem ubocznym byłoby naruszenie interesu kobiet.

Podobnie sprawa Betanek nie miała nic wspólnego z ruchem feministycznym, nawet pomimo tego, że kierowcą autobusu był mężczyzna. (Wobec tak nierozsądnego zarzutu, trudno jest zachować pełną powagę).

Ad2. Kościół Katolicki (KK) jest stroną w walce z sektami, to znaczy o ile dobrze zrozumiałem, kościół katolicki jest jedyną instytucją zainteresowaną walką z sektami, więc jest to wyłącznie jego sprawa a państwo polskie i jakiekolwiek organizacje czy media nie powinny się wtrącać.

Otóż….Nie. Myli się Pani Profesor osadzając problem walki z sektami w relacji KK-sekty.
Sprawa sekt ma szeroki aspekt społeczny i nie dotyczy wyłącznie jednostek związanych z KK. Nie jest prawdą, co stara się Pani zasugerować, że w Polsce istnieje alternatywa: albo KK albo sekta. Spektrum życia społecznego i religijnego jest o wiele szersze.

W związku z tym, że wszystkie przejawy religijności, np. satanizm, oraz przejawy sekt pozareligijnych, np. neofaszyzm, wywierają swoje piętno na naszej kulturze, są one sprawą nie tylko KK. W sprawie kształtowania życia społecznego (i tego, jaka organizacja i jakimi metodami je kształtuje) ma prawo wypowiadać się każdy członek społeczności a środki masowego przekazu mają obowiązek zajmować się takimi sprawami. Taki obowiązek mają też wszystkie posiadające strukturę (a więc siłę działania) organizacje, które w jakiś sposób są ze sferą szeroko pojętej kultury związane. Szczególny obowiązek podejmowania działań prospołecznych w ramach ochrony obowiązującego modelu społeczeństwa ma państwo, o czym traktuje konstytucja.

Opinia Pani profesor w tym względzie, z jednej strony czyni z KK jedynego i odosobnionego obrońcę „ładu społecznego” wyręczającego w tym państwo a z drugiej strony potępia Pani ten KK za to, że „pozostał samotnie na polu walki i w ogóle, że walczy”.

Ad 3. Pojęcie sekty jest nieostre, więc każdą religię możemy nazwać sektą. Kościół Katolicki sam kiedyś był sektą i teraz inne sekty zwalcza. To kościół katolicki jest winien powstawania sekt, bo jest zbyt płytki i nie oferuje głębokiej duchowości.
W tym zestawieniu dwóch tez widać wyraźnie, że niestety problematyka sekt nie została przez Panią Profesor zbadana wystarczająco wnikliwie.
Otóż KK właśnie dokładnie tym różni się od sekty, w czym Pani Profesor wskazuje jego winę. Owa jak to Pani nazywa „powierzchowna religijność” jest w istocie brakiem fundamentalizmu i brakiem tego, co jest dla sekt typowe, totalnej kontroli i totalnego uzależnienia. Sekta uzależnia adepta w sposób całkowity poprzez jego całkowite oderwanie od świata realnego, do świata fikcyjnego, synkretycznego i oderwanego od realności systemu prawd i wartości. Jest to działanie nie tylko szkodliwe z punktu widzenia jednostki, której dotychczasowa osobowość zostaje w znacznej części wymazana lub nadpisana (zmienia się nie do poznania), ale również szkodliwe społecznie poprzez niszczenie więzów społecznych poczynając od podstawowych, zaprzeczanie wartościom wiążącym społeczeństwo w całość, eliminację realnych celów życiowych, w ujęciu jednostkowym i społecznym, z kręgu priorytetów jednostek.
Zasadą funkcjonowania każdej sekty jest silne i stałe indywidualne oddziaływanie psychologiczne w relacji kierownictwa sekty z każdym z jej członków, bo tylko w ten sposób może zostać osiągnięty efekt utrzymania siły indoktrynacji. KK oczywiście takich praktyk nie stosuje; nie neguje realności świata zewnętrznego, nie neguje powszechnie wyznawanych wartości, w tym humanizmu, nie neguje organizacji społeczeństwa, nie neguje zachowań prospołecznych i propaństwowych, nie pracuje nad członkami swojej społeczności poprzez codzienną indywidualną indoktrynację.
To właśnie owa „głęboka religijność”, magiczne rytuały przenoszące centrum życia ze świata realnego w świat astralny, ezoteryczna tajemniczość, wszystko to, czego wyrzekł się KK, stanowi aspekt definicji sekty i stanowi jednocześnie o jej sile.
Pani Profesor czyni KK zarzut z tego, że takich metod nie stosuje i jednocześnie nazywa Pani KK sektą. Tak więc, chociażby na przykładzie KK, nie można uznać Pani poglądu iż „nie sposób rozpoznać sekty”, opartego na założeniu istnienia swoistej „impotencji poznawczej”, za prawdziwy.

Ad. 4. Dominikanie wydają absurdalne broszury, w których informują, że wegetarianizm jest sektą.
Ponieważ nie znam tych broszur, na które Pani się powołuje, nie jestem w stanie odnieść się do tego zarzutu wprost, jednak będąc w miarę dobrze zaznajomionym z problematyką, mogę podejrzewać, że wkradł się w Pani poglądy pewien skrót myślowy, który niestety zniekształca rzeczywistość.
Z tego co mi wiadomo, dominikańskie broszury wskazują szereg zachowań, które mogą wzbudzać podejrzenia o początki związku z sektą. Ich wspólnym mianownikiem jest nagła i istotna zmiana zachowań, zmiana sposobu życia.

Zmiana sposobu odżywiania może świadczyć i bardzo często świadczy o tym, że osoba zmieniająca radykalnie swoje przyzwyczajenia, pozostaje pod silnym wpływem mentalnym. Taka zmiana nie dokonuje się bez zewnętrznej przyczyny. W szczególności może za nią stać sekta, zwłaszcza jeżeli nowe upodobania dietetyczne są charakterystyczne dla religii wschodnich (hinduizm, buddyzm), na których doktrynach, w większości wypadków opierają się sekty destrukcyjne działające w Polsce.

Jak Pani Profesor być może wiadomo, dieta wegańska (skrajny wegetarianizm) charakteryzuje się niezwykle niską wartością energetyczną, to znaczy wydatek energii potrzebny na strawienie pokarmu roślinnego, jest tylko nieznacznie mniejszy od energii uzyskanej. Dla funkcjonowania organizmu, w tym mózgu, pozostaje więc naprawdę niewiele. Do tego dochodzi nieuchronny brak podstawowych minerałów i witamin powstający przy nieodpowiedniej kompozycji diety, który prowadzi do zakłócenia homeostazy organizmu. Te czynniki wywołują stan ogólnego osłabienia fizycznego i przede wszystkim psychicznego. Skrajnie, stany niedożywienia, prowadzą do widocznych do stanów depresyjnych, poczucia zagubienia rodzącego postrzeganie rzeczywiści jako wrogiej, stanów lękowych, utraty woli. (to obraz dobrze znany z hitlerowskich obozów koncentracyjnych). Dla tego właśnie dieta wegańska jest istotnym narzędziem w rękach sekt. Umożliwia łatwiejszą kontrolę i manipulację osłabionych umysłów adeptów.

Wegetarianizm nie musi świadczyć o dostaniu się pod wpływ sekty, ale w z związku z tym, że jest on w sektach normą, powinien stanowić przesłankę wzbudzającą ostrożność bliskich. Zapewne tylko tyle i aż tyle zalecają owe broszury Dominikanów.

Pozwolę sobie zwrócić uwagę Pani Profesor, że pomimo tego, iż te broszury są wydawane przez Dominikanów, to nie Dominikanie są ich autorami. Są nimi dyplomowani psychologowie, pracownicy naukowi, ludzie świeccy. To nie są broszury o charakterze religijnym. Dyskredytowanie przez Panią Profesor tych broszur, jak mniemam tylko z tego powodu, że ich wydawcą jest KK, stawia Panią na określonej pozycji w pojedynku społeczeństwo-sekta, bo jest to w istocie pojedynek społeczeństwa i rodziny z sektą, a nie kościoła z sektą, pomimo tego, że to KK jest faktycznie w tym wypadku narzędziem tego społeczeństwa i tej rodziny, finansującym badania i działania.

Ad. 5. Sprawy światopoglądowe ludzi dorosłych są wyłącznie ich indywidualną sprawą.

Jak mniemam, na ten punkt widzenia Pani Profesor wpływa przekonanie, iż wolność jest wartością podstawową i bezwzględną. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę Pani Profesor, że jest to pogląd, moim zdaniem, skażony w pewien sposób hipokryzją.

Rozszerzając w przedmiotowej audycji radiowej swoją myśl, jakże słusznie zauważyła Pani, że w wypadku osób nieletnich, sprawy ich mentalnego uzależnienia od ideologii powinny podlegać kontroli.

Z niezrozumiałych dla mnie względów odmawia Pani takiej kontroli i prawa do interwencji w ich sprawie osobom, które charakteryzują się tym, że stosowny urząd wydał im dowód osobisty. Jednak jest przecież oczywiste, że wiele osób bez DO jest bardziej dojrzałymi niż „dorośli”. Jest też równie oczywiste, że paszport do dorosłości ma się nijak do stanów emocjonalnych, np. następujących w wyniku przeżyć traumatycznych, które dosięgając człowieka, osłabiają jego psychikę w sposób znaczny, czyniąc go w stopniu typowym dla dzieci podatnymi na manipulację.

Nie można więc w sposób uzasadniony stawiać bariery wiekowej, po której manipulacja umysłem jest dopuszczalna.

Za poglądem Pani Profesor, stoi jak sądzę wstępne założenie, że człowiek dorosły zawsze dokonuje wyborów w sposób świadomy i niezależny, przy całościowym rozeznaniu ich skutków. Jest to założenie niesłuszne. Jak dowodzi psychologia społeczna, wolna wola człowieka jest w sposób przemożny ograniczana przez sytuacje a podejmowane decyzje są w dużej mierze sytuacjami zdeterminowane. Poza tym decyzja jakże często jest podejmowana bez należytego rozeznania jej skutków, czy to z przyczyn obiektywnej niemożności takiego rozeznania, czy też na skutek celowych działań innych osób (uwiedzenie). Należy też rozgraniczyć moment podejmowania decyzji o przystąpieniu do określonej organizacji, która jest z zewnątrz postrzegana jako miejsce realizacji potrzeb jednostki, od decyzji podejmowanych już po inicjacji, w sytuacji typowej dla sekt manipulacji umysłem.

Sprawa Betanek jest doskonałą ilustracją takiego właśnie rozwoju wypadków. O ile pierwsza decyzja dziewcząt, o wstąpieniu do klasztoru celem realizacji na przykład „potrzeby niesienia miłosierdzia” może być uznana za świadomą (niekoniecznie słuszną), to już ich dalsze decyzje „o realizacji na Ziemi mitycznej Bretanii”, z całą pewnością takie nie są. Reportaże telewizyjne w sposób niezwykle wyraźny pokazały, że decyzje te były inspirowane nieprawdziwym obrazem rzeczywistości, rzekomymi poleceniami płynącymi od sił nadprzyrodzonych i aktami molestowania seksualnego.

W takiej sytuacji pytanie, które należy postawić nie jest pytaniem o to, czy uszanować „wolną wolę” dziewcząt (czy na pewno wolną?), ale pytaniem o to, czy społeczeństwu godzi się stać z boku, zamiast nawet wbrew ich (obecnej) woli, uwolnić je spod wpływu koszmaru ideologii, choćby na jakiś czas, aby w zetknięciu ze światem realnym mogły podjąć samodzielną rozważną decyzję.

Inną rzeczą jest, że w ogóle sprawy światopoglądowe jednostek i grup społecznych nie są moim zdaniem, wbrew Pani przekonaniom, sprawami, w których społeczeństwo, co do zasady, nie jest stroną. Dla przykładu wskażę tylko grupę faszystów niemieckich w 1933r. Społeczeństwo niemieckie odniosło się do nich z Pani Profesor, opartą na szlachetności i relatywizmie moralnym, obojętną życzliwością. Jakie były efekty tego „niewtrącania się w światopogląd jednostek”, wszyscy wiemy. Oczywiście Betanki faszystami nie są, jednak nieingerencja społeczeństwa i państwa w rozkwitające światopoglądy, nie może ostać się jako zasada bezwzględna.

Co więcej, pozwolę sobie zwrócić uwagę Pani Profesor na fakt, że w sprawie Betanek aparat państwowy reagował ospale i czym prędzej wycofał się z problemu. Inicjatywę podjęli dziennikarze TVN, których trudno posądzać o bycie zbrojnym ramieniem KK czy jakąkolwiek stronniczość religijną. Zadziałał więc mechanizm społecznej indukcji pomiędzy oczekiwaniami społecznymi i aktywnością dziennikarską, zadziałał mechanizm społecznego instynktu samozachowawczego, który powiedział: „Nie akceptujemy uzależnień przez sekty, nawet na łonie kościoła”

Uprzejmie proszę więc Panią Profesor o rozważenie w swoim sumieniu, czy Pani wypowiedzi są z całą pewnością społecznie użyteczne. Być może ważniejsze niż dowodzenie przy każdej okazji, że postulat wolności, w szczególności postulat wolności kobiety, jest priorytetem naszych czasów, byłoby współdziałanie w dziedzinie poszerzania obszaru wolności poprzez uświadamianie zagrożeń zniewolenia; współdziałanie nawet z tak „niewygodnymi” partnerami jak Dominikańskie Ośrodki Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach czy telewizja TVN.



Sprawa Betanek raz jeszcze - Polemika z Magdaleną Środą | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Sprawa Betanek raz jeszcze - Polemika z Magdaleną Środą
Maria Czerw pią, 10 paź 2008, 04:07:13

Nie zgadzam się z powyższa wypowiedzią, a – o dziwo i po raz pierwszy – moje poglądy są zbieżne z opinią profesor Środy.

Każdy ma prawo do zrzeszania się i samostanowienia. Podobnie rzecz się ma z samoidentyfikacją.

Są to osoby dorosłe, nieubezwłasnowolnione.

Właśnie w TVN kilku psychologów dziwiło się…  nie zachowaniu owych – napastowanych brutalnie przez Kurię lubelską – kobiet lecz otoczeniu, które na poniżenie ich godności ze spokojem patrzyło.

Sekta? Bzdura. W żadnym aspekcie eks zakonnice nie naruszyły doktryny Kościoła. Cechy sekciarskie – żaden z poważnych psychologów nie podpisał się pod opinią – bardziej nawiedzonych niż eksbetanki -  dominikanów z ośrodka od sekt. Orzekanie, że szatan działa przez matkę przełożoną to przekraczanie kompetencji – skądinąd pożytecznego – ośrodka do walki z sektami. Po prostu dominikanie dali się posłużyć lubianemu przez siebie hierarsze.

Być może eks betanki nie były posłuszne. Ale jeśli czymś przeskrobały to brakiem nadzwyczajnej cnoty, a nie jak wmawia Życiński, dominikanie i sfora medialna Bóg wie czym innym.

Jeszcze musze sobie ten tekścik zanalizować to pewnie powyciągam więcej bzdur.

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,698 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń