Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

"Znak": geje są trendy

Polemiki

Z tezami, które lansuje Katarzyna Wiśniewska (Chłopak czy dziewczyna, Papademetriou, Lisa; Tebbetts, Chris) nie zgadzam się z kilku powodów. Ogólnie dlatego, że są rezultatem manipulacji językiem i znaczeniem pojęć. Książka wydana przez Znak - o tym samym tytule co redakcyjne wypracowanie w GW - to wyświechtany przez europejską lewicę elementarz poprawności, ukonstytuowany na twardej liberalnej aksjologii: wszystko jest równie dobre. Ale co w samym centrum lewicowej propagandy robi katolickie wydawnictwo?



Owinięta w przyjazną materię młodzieżowej narracji powieść niesie nieustępliwe przesłanie. Może publikacja znaku nie byłaby warta wzmianki, gdyby nie fakt, że dyktuje ją kulturowa symfonia. W kanale telewizyjnym adresowanym do młodzieży – MTV – od rana do nocy nasze pociechy bombardowane są nachalną procedurą matrycowania: podaje się im na tacy wzorce homoseksualne, bohaterów, którzy próbowali męsko-męskiego seksu, bo żadne doświadczenie nie może umknąć topowemu facetowi i dziewczynie.

Trzy tezy autorów książeczki dla dzieci i młodzieży, Katarzyny Wiśniewskiej i Znaku budzą sprzeciw i niesmak.

- Orientacja seksualna nie jest żadną przeszkodą

W przyjaźni Frannie nie wyobraża sobie życia bez Marcusa, którego nazywa "drugą gejowską półkulą swojego mózgu".

Autorom udało się stworzyć prześmieszną komedię pomyłek (jak się okaże, niekoniecznie ten jest gejem, kto na geja się zapowiada),

Pod tą warstwą kryje się morał poważny, chociaż bez zadęcia: homoseksualizm nie musi być problemem, niezależnie od tego, czy ma się lat trzydzieści, czy szesnaście. Dla głównych bohaterów po prostu jest częścią ich świata. Tu do swojej orientacji nikt nie musi się "przyznawać" z wypiekami na twarzy, po długich latach wewnętrznych udręk: po prostu mówi się o niej z taką samą naturalnością jak o tym, że x czy y woli rude niż brunetki.

Geje są trendy

Lubią oglądać niszowe musicale, a najfajniejsze ciuchy znajdują na śmietniku prywatnej szkoły z internatem dla bogatych dzieciaków.

(…) celują w charakterystykach swoich znajomych, od razu wyczuwając, kto ma osobowość fanki Cartoon Network.

- Każda różnorodność jest wartością

Uczniowie, zastanawiając się, jak uczynić szkołę jeszcze bardziej tolerancyjną, nie debatują nad homoseksualizmem. Geje i lesbijki w klasie? Normalka. Ale są jeszcze przecież transseksualiści i dylemat, jak im okazać więcej szacunku. No i warto by, jak stwierdza na zebraniu szkolnym Frannie, przestać w końcu mówić o tolerancji, a "zacząć doceniać różnice".

Jeśli homoseksualizm nie byłby problemem to dotknięci plagami patologii geje (4-krotnie wyższa przemoc domowa, w Niemczech 70 procent zakażeń HIV, bez względu na tolerancję (Holandia) wielokrotnie wyższa podatność na depresje, neurozy, próby samobójcze) nie musieliby wdrażać opresyjnego programu karzącego przedszkolaków i starców za pogląd, że ich orientacja różni się na niekorzyść od heteroseksualizmu.

Nie każda heterogeniczność jest słuszna, autentyczna i dobra. A szacunek dla jednostki nie musi równać się ustanawianiu grupowych przywilejów dla mniejszości seksualnych.

Że geje są trendy to już iście samospełniające się proroctwo. Oczywiście, jak przekonywał góral z Krupówek: kierpca (rodzaj obuwia) przyprawię tak, że każdy przechodzący tu turysta zje go ze smakiem. Szkoda tylko, że chrześcijańscy rodzice utracili wpływ na to, jakie kierpce upycha się do konsumpcji ich dzieciom. Może przedstawiciele Znaku pomyśleliby o książce demaskującej społeczny wpływ mediów na przekonstruowanie orientacji seksualnej dorastającej młodzieży.

Tak jest, że proces kształtowania się orientacji seksualnej kończy się na fazie intymności, czyli w wieku prawie 20 lat. To jedna z najdelikatniejszych i złożonych, jeśli chodzi o sprawności i ludzkie funkcjonowanie, psychologicznych demonstracji. Wyłącznie silne i zdecydowane wzorce mają znaczenie w tym procesie. Ustawianie – na które poważył się Znak – heteroseksualności w równym rzędzie z homoseksualizmem nie tylko, że wzorce te relatywizuje, ale przekłamuje realną jakość obu modeli komunikowania się. Męskość jest heteroseksualna, tak jak ojcostwo i bycie małżonkiem. Nie ma alternatywnych wartości - dla heteroseksualnej umiejętności relacjonowania się, potencjału osobowego i heteroseksualnej komplementarności w związku seksualnym - które można by przekazać swojemu dziecku. To tłumaczy dlaczego homoseksualizm nie jest normatywny.

Skoro homoseksualizm nie jest owocem przekazu socjalizującego, ani też biologicznej epigenezy a przeciwnie – warunkuje go zaburzenie procesów identyfikacji i biologicznego narastania (niedostatek testosteronu na etapie kształtowania się mózgu)  - to dlaczego Znak przyłącza się do chóru antropologicznych łgarzy?

Szefowie wydawnictwa nie są – jak widać – przekonani do prawdy zawartej w katolickim Katechizmie. A może liczyli na kapitulację katolików w obliczu rzekomo twardych dowodów potwierdzających normatywność homoseksualizmu.

JL

 

http://wyborcza.pl/1,75475,5649296,Geje_i_lesbijki_w_klasie.html



"Znak": geje są trendy | 21 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
"Znak": geje są trendy
esteban-82 czw, 18 wrz 2008, 23:26:47
Pomijając już skrajną tendencyjność i żałosność tego artykułu, nie mogę przemilczeć pewnej wypowiedzi:
" A szacunek dla jednostki nie musi równać się ustanawianiu grupowych przywilejów dla mniejszości seksualnych." -Drogi autorze może raczysz przytoczyć chociaż jeden, maleńki przywilejek jaki grupy mniejszości seksualnych spotkać może w Polsce, ba dam ci szersze pole do popisu- w całej europie. NIE MA ANI JEDNEGO. Nie ma w większości krajów, a już zdecydowanie w Polsce nawet gwarancji równego traktowania tych że mniejszości (nie mówiąc o przywilejach) co de facto czyni właśnie z osób heteroseksualnych klasę  uprzywilejowaną!!!
Jak widzę, wiedza nie jest przyjacielem naszego autora, który raczej lubuje się w średniowiecznych przesądach. Nauka tolerancji w niczym nie szkodzi a jedynie kształtuje normalne relacje społeczne- orientacja to nie wybór, nie można więc jej zmienić. Lecz niestety trudno pojąć to ludziom o wiedzy i poglądach rodem z ku klux klanu- może jeszcze w obronie źle pojetej "moralnosci" zaczniecie krzyże palić?
Zaś największą bzdurą są słowa: "Tak jest, że proces kształtowania się orientacji seksualnej kończy się na fazie intymności, czyli w wieku prawie 20 lat."- drogi panie, to nie proces kształtowania orientacji a proces dojżewania. A to nie jedno i to samo. Orientacja się nie kształtuje, ona jest zakodowana w człowieku od urodzenia.
Ponadto sugeruje zapoznac sie choć odrobinę ze statystykami ewidentnie dowodzącymi że edukacja nie stanowi zagrożenia. Procent osób homoseksualnych jest taki sam zarówno w społeczeństwach baaaaaaaardzo tolerancyjnych jak i skrajnie rasistowskich (jak np Polska- niestety). Jest taki sam zarówno w rodzinach, no nazwijmy to patologicznych, zdemoralizowanych jak i dalece wierzacych i silnie zaangarzowanych religijnie. Także przesledzenie historii dowodzi że procent ten nie ulegał zmianom na przestrzeni dziejów. Tak więc możemy, działajac po myśli chrześcijańskiej, nadal szykanować, poniżać, publicznie piętnować i po prostu nie być tolerancyjnym (gdzie działania takie prowadzą do wielu ludzkch tragedii, z samobójstwami włącznie), albo nauczyć nas samych i nasze dzieci szacunku dla drógiego człowieka (nawet jeżeli cechują go w naszych oczach pewne przypadłości), oraz stworzyć warunki do godnego życia dla wszystkich obywateli.

---
Czy nie starczy, że ogród jest piękny?
Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?

 
"Znak": geje są trendy
Jacek2 pią, 19 wrz 2008, 04:12:34

Gratuluję dobrego samopoczucia. Niestety z nauką niewiele ma ono wspólnego. Zaprezentowana w pańskim komentarzu wizja ludzkiej seksualności i kondycji społecznej jest zbyt daleko idącym uproszczeniem. Rzeczy są bardziej złożone i niejednoznaczne.

Adopcja dziecka, legalizacja związków, prawa spadkowe, prawo do odmowy składania zeznań, wspólne rozliczenia podatkowe to prawa i przywileje małżeństw, czyli trwałych związków heteroseksualnych. Pan zdaje sie nie rozróżnia małżeństw od jednostek, które łączą więzy przyjacielskie czy partnerskie. Czym to się różni? Proszę sobie samemu odpowiedzieć, w razie czego ripostuję.

Nauka tolerancji w niczym nie szkodzi a jedynie kształtuje normalne relacje społeczne.

Tolerancja, która relatywizuje dobro jednostki i dobro wspólne nie zasługuje na miano wartości społecznej. O tym pisałem.

- orientacja to nie wybór, nie można więc jej zmienić. Zaś największą bzdurą są słowa: "Tak jest, że proces kształtowania się orientacji seksualnej kończy się na fazie intymności, czyli w wieku prawie 20 lat."- drogi panie, to nie proces kształtowania orientacji a proces dojżewania. A to nie jedno i to samo. Orientacja się nie kształtuje, ona jest zakodowana w człowieku od urodzenia.

Otóż dlaczego Panu gratuluję dobrego samopoczucia?  Znam posiwiałych profesorów, którzy lata życia poświęcili na rozstrzygniecie sporu miedzy esencjalistami a konstruktywistami. Jedni mówią, że orientacja seksualna jest raczej z nadania społecznego, drudzy, że jest to determinacja biologiczna. Dowody bardzo mocne mieli zarówno badacze z perspektywy kulturowej jak i determiniści. Wreszcie zgodzono się po latach, że orientacja seksualna jest wynikiem interakcji czynników biologicznych i środowiskowych.  No dobrze, ale które czynniki są pierwsze, jak wchodzą ze sobą w interakcję, co jest przyczyna a co następstwem. Spór rozgorzał na nowo, bo technika badania mózgu dała nowy impuls poszukiwaniom biologicznym a zmiany społeczne dobitnie wykazały, że tożsamość seksualna (a za nią orientacja) jest ogrywalna i płynna. Że w grę wchodzą inne, coraz bogatsze warianty płciowości w związku z tym, że tożsamość ludzka uległa przewartościowaniu. Np. na niektórych uniwersytetach amerykańskich wprowadzono toalety dla trzeciej płci. W zachodnich społeczeństwach zwiększa się liczba osób, które deklarują zmianę orientacji seksualnej, nawet w wieku dojrzałym. I dzieje się to w obie strony np. osoba heteroseksualna staje się homoseksualista i na odwrót. (O tym głośno zaczęli mówić aktywiści gejowscy, min Tatchell). I akceptuje się ten fakt w paradygmacie psychologii kulturowej, Inaczej ten fenomen postrzega socjobiologia. Każda orientacja jest heteroseksualna, bo ośrodek orientacji seksualnej tworzy się zanim określi się popęd i wykształci mózg. Dopiero zaburzenia przy wykształcaniu się mózgu, i późniejsze procesy – interakcje środowisko – jednostka zaburzają proces maskulinizacji. Temu poglądowi wtóruje psychologia ewolucyjna.

Perspektywa kulturowa głosi pogląd, że płciowość człowieka to rzecz umowna, zależna od postrzegania siebie i regulacji dostępu do biologicznych zasobów, a nawet możliwości ich wyzwalania lub gaszenia. Homoseksualizm w tej koncepcji jest konstruktem osobistym. Esencjalisci dokładnie odwrotnie, że kultura jest wtórna i naśladowcza względem determinacji biologicznej.

Z tym oglądem rzeczy współgrają dwie koncepcje orientacji seksualnej: punktowa i gradacyjna. Ta druga to oczywiście Kinsey. Ta pierwsza zakłada względnie stały poziom heteroseksualności i homoseksualności. Dwuwymiarowy model orientacji seksualnych wnosi taka nowość, że uniezależnia od siebie zachowania seksualne i uczucia.

Np. badani wykazują komponent homoseksualny w 10 procentach, a za rok po pewnych doświadczeniach mogą go zgłaszać w 30. Mężczyzna, który się ożenił zgłosił spadek tendencji homoseksualnej. Koncepcja płynna Kinseya ma bardzo wielu zwolenników.

Konwersje na heteroseksualizm nie były do tej pory zbadane. W ostatnich latach dopiero Spitzer wykazał możliwość zmiany orientacji homoseksualnej. Jego rejestr został potwierdzony wynikami innych badaczy - Jonesa i Yarhouse'a. Sporządzili oni i wydali drukiem obszerny raport, który został przychylnie przyjęty przez APA.

Ponadto sugeruje zapoznac sie choć odrobinę ze statystykami ewidentnie dowodzącymi że edukacja nie stanowi zagrożenia. Procent osób homoseksualnych jest taki sam zarówno w społeczeństwach baaaaaaaardzo tolerancyjnych jak i skrajnie rasistowskich (jak np Polska- niestety). Jest taki sam zarówno w rodzinach, no nazwijmy to patologicznych, zdemoralizowanych jak i dalece wierzacych i silnie zaangarzowanych religijnie. Także przesledzenie historii dowodzi że procent ten nie ulegał zmianom na przestrzeni dziejów.

Strzelił Pan jak kulą w płot. Badania Stephen Russel wykazały, że od lat 70. procentowa deklaracja nastolatków – gejów wrosłą kilkukrotnie. Russel tłumaczy to wpływem kultury. W wielkich aglomeracjach miejskich jest więcej gejów niż na prowincji, przy czym mowa nie o imigrantach ze wsi do miast. Społeczna akceptacji homoseksualizmu wpływa na wahania procentowej obecności homoseksualistów.

Tak więc możemy, działajac po myśli chrześcijańskiej, nadal szykanować, poniżać, publicznie piętnować i po prostu nie być tolerancyjnym (gdzie działania takie prowadzą do wielu ludzkch tragedii, z samobójstwami włącznie), albo nauczyć nas samych i nasze dzieci szacunku dla drógiego człowieka (nawet jeżeli cechują go w naszych oczach pewne przypadłości), oraz stworzyć warunki do godnego życia dla wszystkich obywateli. Lecz niestety trudno pojąć to ludziom o wiedzy i poglądach rodem z ku klux klanu- może jeszcze w obronie źle pojętej "moralności" zaczniecie krzyże palić?

Znowu Pan mija się z prawdą. Zła psychiczna kondycja gejów to nie wpływ rzekomej nietolerancji. Amerykański badacz, którego nazwiska niestety w tej chwili nie przytoczę porównał wnikliwie stan psychiczny gejów z różnych krajów okazał się om taki sam w rajach tolerancji (Hiszpania, Holandia) jak w tych krajach, gdzie nie są oni8 tak tolerowani.

Pański komentarz jest jeszcze skandaliczny z innego powodu, aniżeli brak wiedzy merytorycznej. Etykietyzuje Pan i ubliża w imię tolerancji.

 
"Znak": geje są trendy
esteban-82 pią, 19 wrz 2008, 13:23:11
A dziękuję, samopoczucie faktycznie mam dobre a i humor świetnie mi dopisuje- jednak nie kiedy sprawa idzie o sprawy poważne, takie między innymi jak prawa i wolności mniejszości (bez znaczenia jakie).

Pan zdaje sie nie rozróżnia małżeństw od jednostek, które łączą więzy przyjacielskie czy partnerskie. Czym to się różni?


Dla mnie bezapelacyjnie NICZYM (po za nazwom). Wspólne życie dwojga osób, wzajemnie się kochających i chcących spędzić wspólne życie, wygląda tak samo niezależnie czy zostało usankcjonowane przed jakimś urzędnikiem (a tym bardziej przed błaznem w sutannie) czy też nie. Dlatego właśnie nie dostrzegam podstaw dla szczególnego uprzywilejowania małżeństw- czym innym mogło by tutaj być uprzywilejowanie "rodziny"- gdyż jest to znacznie szersze pojęcie i przede wszystkim zależne od subiektywnej oceny osób za rodzine się uważających.

Tolerancja, która relatywizuje dobro jednostki i dobro wspólne nie zasługuje na miano wartości społecznej. O tym pisałem.

Nie mówiłem o żadnym relatywizmie, ale do tego wrócę na końcu.

Znam posiwiałych profesorów...

W takim prazie proponuję zapoznać się z profesorami młodszymi, których nie będzie można podejrzewać o demencję, a których wiedza oparta jest na badaniach i nauce odpowiadającej faktom raczej XXI wieku a nie XIX.
Jak widzę mamy różne źródła wiedzy naukowej, z których przedstawiamy argumenty i zapewne dlatego nasza różnica zdań.

Strzelił Pan jak kulą w płot. Badania Stephen Russel wykazały, że od lat 70. procentowa deklaracja nastolatków – gejów wrosłą kilkukrotnie.

A nie zastanowiło pana to że osoby te ze względu na wzrost tolerancji postanowiły w końcu ujawnić się. To że ktoś nie mówi o sobie że jest osobą homoseksualna nie czyni go automatycznie hetero. Nadal osobą homoseksualną jest. To nie wzrost homoseksualistów (czy gejów- jak widzę częściej to ich ludzie się czepiają aniżeli lesbijek) ale wzrost ujawnień.

Etykietyzuje Pan i ubliża w imię tolerancji.

Przyznaje że mój język jest czasem cięty, ale to nie ubliżanie- może czasem przerysowanie by lepiej naświetlić zagadnienie. Co do zaś "etykietyzowania"- nic takiego nie miało miejsca. To osoby tak bardzo niechętne (niestety głównie chrześcijanie w naszym kraju, a osoby religijne w skali globalnej) same tą etykietkę sobie nadały i nadal to czynią (od chocby w takich artykułach), ja jedynie ową etykietkę unaoczniam.

Wracając zaś do wcześniejszych słów- nie ma mowy o relatywizacji. Zresztą abstrachując od tego. Zjawisko było od początków ludzkości (nawet występuje w świece zwierząt- to nie jedynie cecha ludzka), jest i będzie. Ponieważ zjawisko nie jest szkodliwe, nikt nie ma prawa zaglądać innym ludziom pod kołdrę.
Więc powtórzyć mi pozostaje słowa jak że trafnie oddajace prawdę: Tak więc możemy, działajac po myśli chrześcijańskiej, nadal szykanować, poniżać, publicznie piętnować i po prostu nie być tolerancyjnym (gdzie działania takie prowadzą do wielu ludzkch tragedii, z samobójstwami włącznie), albo nauczyć nas samych i nasze dzieci szacunku dla drógiego człowieka (nawet jeżeli cechują go w naszych oczach pewne przypadłości), oraz stworzyć warunki do godnego życia dla wszystkich obywateli.
Czy nam się to podoba czy nie, nie mamy na to wpływu, nigdy nie mieliśmy i mieć nie będziemy. Dlatego przez szacunek dla innych, ich prywatności i prawa do równego (czytaj ludzkiego) traktowania przemyslmy nasze działania i słowa pelne nienawiści- pamiętajmy że każdego może spotakć oskarżenie że zachowuje się wbrew naturze. Dlatego jest właśnie tak potrzebny szacunek dla odmiennosci. Poprzez szacunek nikt nikogo nie namawia do działań wbrew sobie.

---
Czy nie starczy, że ogród jest piękny?
Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?

 
"Znak": geje są trendy
esteban-82 pon, 22 wrz 2008, 15:33:22
Ponieważ chcemy zachować tutaj poziom dyskusji ostrzegam, że przy następnych pańskich wypowiedziach,

Jak dotąd poziom dyskusji wydawał się być całkiem dobry (pomijając sam jej powód, czyli artykuł, który jest nie tylko tendencyjny ale nade wszystko przejawia cechy mocno rasistowskie).

które poniżają alb obrażają kogokolwiek nie poprzestaniemy na upomnieniu.

A skoro upomnienia to może za co (może przykłady gdyż trudno jest odpowiedzieć na takie fałszywe oskarżenia)?? Jak na razie moim celem nie było obrażanie nikogo i tak też nie czyniłem. Natomiast bezpardonowe ataki na moją osobę (obrażanie i oskarżanie) uchodzą płazem (nie tylko w tej dyskusji). Jak widać krytyka jest potwornym ciosem w pańskie ego (i nie tylko pańskie, wiele osób sugeruje tutaj swoją manię wielkości nie przyjmującej żadnej krytyki)- może lepiej pisać artykuły nie podlegające komentowaniu, uniknie pan takich problemów jak odmienne zdanie czytelników. Tak czy inaczej widać jak na dłoni jakie to wszystko chrześcijańskie, miłosierne i "tolerancyjne"- przejawiające się w wyniosłości, pogróżkach o upomnieniach (i nie tylko), kagańcu jaki staracie się nałożyć swoim krytykom.
Proponował bym jedynie, zanim zaczniecie stawiać zarzuty mnie, abyście sami przejrzeli swoje wypowiedzi, swój stosunek i formę do odmiennego zdania jaki niestety stale mnie spotyka na tych "pełnych miłości" stronach.
Licząc na pańską inteligencję jestem przekonany że nie poczuł się pan obrażony moimi (przecież niezbyt słodkimi) słowami.

---
Czy nie starczy, że ogród jest piękny?
Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?

 
"Znak": geje są trendy
varpho pon, 22 wrz 2008, 21:22:32
"W kanale telewizyjnym adresowanym do młodzieży – MTV – od rana do nocy nasze pociechy bombardowane są nachalną procedurą matrycowania: podaje się im na tacy wzorce homoseksualne, bohaterów, którzy próbowali męsko-męskiego seksu, bo żadne doświadczenie nie może umknąć topowemu facetowi i dziewczynie. "

problemem jest przede wszystkim nachalne epatowanie seksem i to seksem w ogóle - i wcale nie jest tak, że jakoś szczególnie promowane są wzorce homoseksualne - natomiast w co drugim teledysku mamy do czynienia nieomal z pornograficznymi ujęciami, najczęściej kobiet, w towarzystwie najczęściej bardziej ubranych mężczyzn.
popkultura, reklamy, filmy itd. są nakierowane na seks i to jest smutne. natomiast dobrze, że przy okazji nie uczy się tam niechęci do ludzi, którzy swoje uczucia lokują w przedstawicielach tej samej płci.

poza tym artykuł jest mocno androcentryczny - co to znaczy , że "Męskość jest heteroseksualna"!? czemu tak często przy poruszania tematu homoseksualizmu milczeniem zbywa się lesbijki?

---
"piérwsze wolności westchnienie było i westchnieniem wiary."

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,645 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń