Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

In vitro. Polemika z siostrą B. Chyrowicz

Polemiki

Media nie odnotowały fragmentu bożonarodzeniowej  wypowiedzi abp. Nycza. Był to najbardziej poruszający apel Kościoła w sprawie in vitro, jaki do tej pory wystosowali biskupi. Kilka dni przed zabraniem głosu przez metropolitę siostra Chyrowicz, etyk z KUL, udzieliła Katolickiej Agencji Informacyjnej wywiadu, w którym podważyła sens zakazywania in vitro. Niezależnie od racji przemawiających za obu stanowiskami, czy pochodziły z różnych porządków, nadzieję budził pogląd arcybiskupa. Episkopat nie prowadzi przecież podwójnej gry puszczając oko do Gowina podczas prezentacji ostatniego dokumentu stolicy apostolskiej.  W jakiej mierze in vitro dzieli Kościół?



W czasach, gdy próbuje się oszukać naturę i wyprowadzić poczęcie z łona kobiety – mówił abp warszawski podczas pasterki - narodzenie Boga z Niewiasty także przypomina, że nie da się oszukać natury i zastąpić to, co Bóg stworzył - mężczyznę i kobietę. Bóg, przychodząc na świat w rodzinie wskazał na to, że droga rozwoju człowieka idzie przez rodzinę.

Selekcjonowanie tekstów kościelnych i wypowiedzi hierarchów, wykluczanie z debaty naukowców, którzy sprzeciwiają się tej metodzie, niedopuszczanie do społeczeństwa całej prawdy o in vitro jest poważnym zamachem na wolny dyskurs. Biskupi sprawiają - przez to - wrażenie osamotnionych.

Mówiono, że hierarchia nie domaga się zakazu in vitro i popiera polityków, którzy też się go nie domagają. Komunikat komisji eksperckiej episkopatu cytowano bez eksponowania postulatu delegalizacji in vitro. 

Sam ten natłok manipulacji nastraja do krytycznego odbioru poglądów siostry Chyrowicz, która – wydaje się – nie bierze pod uwagę szerszego – poza kalkulacją polityczną i zdaniem episkopalnej mniejszości – kontekstu i ma nieświadomy udział w kampanii przeciwko zakazywaniu in vitro. W wywiadzie dla KAI Siostra Chyrowicz wypowiada się tak, jakby projekt zakazu in vitro nie był uporządkowaniem problemu, a wręcz nastręczał nowych trudności.

Katolicka agencja nie udzieliła do tej pory swoich łamów dla zdecydowanego przeciwnika in vitro spośród naukowców – lekarzy i teologów lub etyków - łącznie. Bynajmniej nie dlatego, że ich nie ma. Takimi są na przykład członkowie komisji abp. Hosera.

Antropologiczna dynamika obu stanowisk w sprawie in vitro – zakazującego w całości tę praktykę i otwartego na samą praktykę a wykluczającego jedynie zabijanie embrionów – jest ściśle powiązana z teologią. Im głębsza eksploracja teologiczna tematu in vitro, tym większa wola zakazu tej metody.

Tak dobitny akcent - podjęty przez siostrę Barbarę – jaki położył abp Życiński, by udaremnić polityczną wolę zakazu in vitro, pochodzić może z - obecnej we współczesnej kulturze - inspiracji wolnościowej.  Bliski Adamowi Michnikowi i łagodniejszym postaciom antyklerykalizmu hierarcha kieruje się wizją humanizmu laickiego. Środowisko, któremu patronuje lubelski metropolita tworzą z całą pewnością wartościowi ludzie. Ale skarbiec liberalny – z którego czerpią pełnymi garściami - nieco różni się od chrześcijańskiej wizji miłości, wolności i prawdy.

Jeśli być konsekwentnym, to w logice siostry i arcybiskupa Życińskiego, gest wielkiego księcia Luksemburga o odmowie podpisania ustawy o eutanazji nie me sensu. Podobnie jak polityczne – samobójcze misje stolicy apostolskiej, za które przychodzi jej płacić międzynarodowym potępieniem i izolacją.

Evangelium Vitae

Szamotanina wokół in vitro nieodmiennie kończyła się rytuałem cytowania następującego fragmentu przesłania papieskiego:

W omawianej tu sytuacji, jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Tak postępując bowiem, nie współdziała się w sposób niedozwolony w uchwalaniu niesprawiedliwego prawa, ale raczej podejmuje się słuszną i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów.

Zawsze brzmiało to tak samo: owszem Gowin jest niedoskonały, ale Evangelium Vitae wzywa do kompromisu.

Przy uważniejszej analizie pouczeń papieskich okazuje się, że paktowanie nad kompromisową wersją ustawy jest warunkowane (papież używa okreslenia jeśli) próbą zmiany, odrzucenia lub całkowitego zniesienia ustawy niegodnej i godzącej w życie.

Od polityka katolickiego papież wymaga jednoznaczności:

Tak więc w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować „ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu” (EV, 98).

Publiczne, wielokrotne, wypowiedzi posła Gowina, głównego autora ustawy legalizującej in vitro,  sugerują poparcie dla samego pomysłu pomagania parom bezdzietnym na drodze laboratoryjnego zapłodnienia. Gowin wykazywał kompletną ignorancję, jeśli chodzi o prawa dziecka i teologiczny aspekt poczęcia.

Jakże oczekiwać działań na rzecz zakazu in vitro od kogoś, kto w metodzie tej nie widzi nic złego, albo zło to jest dal niego niewspółmierne do osiąganych korzyści?

Encyklika papieska wzywa polityków katolickich do poparcia każdej inicjatywy ustawodawczej polepszającej warunki ochrony życia ludzkiego.  Pomysł zapisu konstytucyjnego o wartości życia ludzkiego od poczęcia spotkał się ze sprzeciwem krakowskiego intelektualisty. Gowin powiedział: będę bronił zawartego przed laty kompromisu. Papież i Kościół nie oczekują obrony kompromisów lecz samego życia - zaoponował wówczas sam kardynał Dziwisz, na terenie którego Jarosław Gowin wygrywa wybory.

„Zakaz in vitro” jest tożsamy z oceną moralną ludzkich działań na polu biotechnologicznej płodności. Czytelnym znakiem odróżniającym zwierzęce od ludzkiego. Mieści się on na samym pograniczu oceny moralnej, określającej to co dopuszczalne w prawie z punktu widzenia etyki, a treścią nauczania katolickiego. Gdy Kościół wychodzi z postulatem etycznym tożsamym z kształtem jakiejś legislacji to ma to miejsce zazwyczaj wtedy, gdy dla rozwiązania prawnego nie ma alternatywy z punktu widzenia moralnego. Tak właśnie jest z aborcją i eutanazją.  Tak też jest z in vitro.

Uznanie lub negacja z pozycji moralnej ma dalekosiężne skutki łącznie z możliwością odmowy przez katolików uczestniczenia w procederze narzuconym przez państwo i obligacją polityków – katolików do składania inicjatyw ustawodawczych korespondujących z nauczaniem kościelnym.

Dignitas personae i zespół abp. Hosera

Na sporny grunt wszedł doskonale przygotowany do zagadnień bioetycznych, lekarz i duchowny w jednej osobie, ks. abp Henryk Hoser. Postać nietuzinkowa i dla wielu zagadkowa. Pochodzący z inteligenckiej rodziny, bywały w świecie na bardzo odmiennych frontach duszpasterskich – od Afryki po Europę zachodnią – swym uduchowieniem i kulturalnym poziomem zdobył zaufanie kardynała Ratzingera, a później Benedykta XVI.

Abp. Hoserowi przyszło rozstrzygać między dwiema skrajnymi opcjami. Odrzucił najgłupszy z możliwych scenariuszy: kompromis. W lakonicznym komunikacie nie zasłaniał się moralnymi granicami w ocenie prawa świeckiego. Rozwiązania legislacyjne zawsze będą miały u podłoża filozofię i teologię, a ocena moralna bez rozwiązań prawnych byłaby niczym świat daltonistów.

Zespół ekspercki jasno wyłożył, czego kościół oczekuje od polityków. Nie zabrakło też krótkiej, ale dobitnej kwalifikacji naukowej metody in vitro, której skuteczność jest za niska na standardy medyczne.

Abp. Hoser zinterpretował dokumenty papieskie: najpierw spróbujmy całkowicie zakazać in vitro, potem przyczyńmy się do uchwalenia tych elementów ustawy Gowina, które są do zaakceptowania przez dobrze uformowane sumienie katolickie.

Abp Hoser nie wspomniał, że aby oddzielić ziarna od plew w wyjątkowo pogmatwanym projekcie prawnym (sprzęgnięcie ochrony embrionów z legalizacją in vitro) potrzeba cudu. Ale arcybiskup jest człowiekiem wiary. Człowiek strzela – pan Bóg kule nosi.

Etyka czy teologia?

Mentor siostry Chyrowicz, ks. profesor A. Szostek stwierdza:

"Człowiek powinien zawsze, w polityce i poza nią, postępować zgodnie ze swoim sumieniem." – Trudno mi uwierzyć, że nie ma innej opcji oprócz dwóch: zostawienia chaosu w sprawach bioetycznych lub zdecydowania się na ustawę niezgodną z sumieniem katolika - komentuje.

To bardzo ważna wypowiedź, jakże odmienna od pozornego dystansu do polityki siostry Chyrowicz.

Etyk katolicki to filozof z sumieniem i wrażliwością teologiczną - pisał Yves Congar. Można by jeszcze dodać: intuicją polityczną.  Polityka jest materią nieobliczalną i podatną na wpływy. Siostra Chyrowicz nagłośniona przez KAI – arbitralnie neguje wysiłek episkopatu do wyartykułowania politycznej i duszpasterskiej woli zakazu in vitro. Siostra zrobiła krok przed orkiestrę, na który praktycznie w każdej chwili się można zdecydować. Ale zrobiony za wcześnie odbiera pole manewru episkopatowi, który musi wystąpić jako jedno ciało, mimo różnic w stosunku do projektu politycznego in vitro.

Siostra – daleko bardziej, niż należało - odseparowała etykę od moralności i teologicznej refleksji. Wtedy godność człowieka traci, bo źródła filozoficzne za nią stojące przestają mieć charakter realistyczny.

Pełnię godności ludzkiej i pełnię zła wyrządzanego człowiekowi ujrzymy dopiero w perspektywie teologicznej. Z niej czerpiąc natchnienie można wydobyć właściwą dla sprawy ludzkiej ekspresję na polu etycznym.

Etycy katoliccy mają trudności w komunikacji z etykami świeckimi. Usuwają je poprzez dostosowanie się miast pogłębiania dyskursu. Wychodzi u nich brak przygotowania filozoficznego. Brakuje im takiej orientacji we współczesnym dyskursie filozoficznym, która podtrzymywałaby tożsamość katolicką, a zarazem umiejętnie dialogowała ze współczesnymi nurtami.

Abp Życiński

Poglądy abp. Życińskiego są w wielu punktach spójne z koncepcjami liberalnymi. Potępienie produkcji życia wyhamowuje jego humanistyczne "współczucie dla par niepłodnych". Prymarna ekspozycja wolności wyboru politycznego i indywidualizmu  (mityczna "większość społeczna domaga się in vitro")  spłyca całe zaplecze personalistyczne myśli arcybiskupa, bo przylgnięcie do wolności wyboru wydłuża konieczne dla odczytania ludzkiej godności częstotliwości. Wrażliwość humanistyczna bez przymiotnika chrześcijańska jest krótkodystansowa, umykają jej subtelne pokłady dobra osoby. Wiele lat temu jakaś większość chciała aborcji; prawo sprzyja topnieniu pewnych postaw lub utwierdzaniu się w błędnych przekonaniach.

Abp Życiński obrał punkt wyjścia polityczny, dość chybotliwy, bo klub PO jest podzielony w ocenie projektu ustawy. Pominął cały szereg działań, które powinny poprzedzić tak arbitralne zaangażowanie polityczne wraz z pogłębioną refleksją teologiczną nad poczęciem.

Nie dał konfratrom w biskupstwie czasu na wyłożenie wspólnego stanowiska Kościoła. Nie podjął próby formowania sumień i umysłów decydentów, co przy dostępnych mu środkach (publikatory) mogłoby przynieść wymierne efekty. Nie poczekał na zasymilowanie instrukcji DP przez polityków. Nie inspirował alternatywnych inicjatyw ustawodawczych, bardziej spójnych z nauczaniem Kościoła (rozdzielających sprawę ochrony embrionów od legalizacji in vitro).

Arcybiskup przyspiesza debatę społeczną i poświęca jej niedostateczną uwagę, zawęża, etykietyzuje i dzieli świat na wsteczny – radiomaryjny i postępowy. Ten sam manewr wykonują media. Próbę publicznego odniesienia do prawdy identyfikują z radykalizmem. W ten sposób prawda staje się przedmiotem przetargu lobbystów, a nie materią poszukiwań.

Dzisiaj poglądy Arystotelesa na politykę - pisze Bovens - zostałyby uznane za niebezpieczne. Arystoteles sądził bowiem, że państwo powinno mieć udział w moralnym kształtowaniu ludzi . Ale czy wykluczając Arystotelesa nie fundujemy społecznej katastrofy.

„U źródeł tej tendencji - odpowiadał zwolennikom społeczeństwa liberalnego papież Benedykta XVI  -leży relatywizm etyczny, w którym niektórzy upatrują wręcz jeden z głównych warunków demokracji, albowiem relatywizm miałby gwarantować tolerancję i wzajemny szacunek między osobami. Gdyby tak było, większość w danym momencie stałaby się ostatecznym źródłem prawa.”

Kompromis niemożliwy

Kompromis w sprawie in vitro nie wydaje się możliwy. Równowaga polityczna uzyskana wokół in vitro nie wytrzymuje krytyki, jest zbyt podatna na rewizję w starciu z rzeczywistością. Ustawodawstwo kompromisowe jest zazwyczaj niekonsekwentne.  Bez nadliczbowego mnożenia embrionów metoda in vitro – już dość nieskuteczna - będzie jeszcze bardziej nieskuteczna, albo całkiem niemożliwa.

Logiczne wydają się tylko dwa warianty: całkowity zakaz in vitro lub jego dopuszczenie prawie bez żadnych ograniczeń lub z ograniczeniami, z którymi w praktyce nikt się liczyć nie będzie. Najrozsądniejsze wydaje się zgłoszenie osobnej ustawy o ochronie ludzkich embrionów.

W Kościele zarysowały się trzy stanowiska: ocena moralna stanowionego prawa, domaganie się zakazu, poparcie dla zredukowanego prawa. Błędem jest ich rozdzielanie. Bo jak nie oceniać moralnie aborcji bez domagania się jej penalizacji? Albo jak forsować ochronę ludzkich embrionów nie wyczerpując perswazji, której celem jest całościowa ochrona ludzkiej godności i życia? Kościół nie musi stanowić prawa, żeby domagać się zakazu in vitro, jako prawnej formy najbardziej adekwatnej do jego nauczania. Rezygnacja z domagania się zakazu byłaby tym samym co mówienie o złu aborcji, bez potrzeby jej delegalizacji.

Mówi się, ze kompromis jest dobry. Nie każdy. Wejście w życie prawa kompromisowego wymusi dziesiątki praktycznych zachowań omijających niewygodne przepisy. Będzie to prawo martwe, nieweryfikowalne. Ustawa o in vitro niesie taką sumę sprzeczności, że chaos powstały w przyszłości wcale nie musi być mniej rozległy, niż ten obecny.

Przeciwnicy zakazu in vitro muszą przyznać,  że jest on bardziej spójny z polskim prawem i spójny wewnętrznie, aniżeli dopuszczenie faktycznie efektywnej techniki in vitro.

Mentalność i wrażliwość

Siostra Chyrowicz uważa – bardzo racjonalnie  – że ustawa zakazująca in vitro nie może być wprowadzona w Polsce, bo nigdzie, w żadnym innym kraju nie ma zakazu in vitro. Jeśli powiem, że stanowisko Dietricha Bonhoeffera wobec eutanazji było również wyizolowane siostra – tak jak KAI i Dziennik schodzące się w osobie redaktora Łozińskiego - zapewne zaliczy mnie do grona fundamentalistów.

Pomyśli sobie: ten człowiek woli stracić wszystko, niż zyskać trochę a może jeszcze więcej.

Zgadzam się z tobą siostro. Lecz nie stając w pierwszej linii obrony życia i godności człowieka bezpowrotnie tracimy szansę najważniejszą: powstrzymania - w mentalności: w umysłach i sercach - przekonania, że in vitro sprzeciwia się Bożym planom. Ludzie bardziej przylegają do rozwiązań prawnych – co prawo dopuszcza, aniżeli skłonni bylibyśmy sądzić. Skrót myślowy - wiemy to z psychologii społecznej, wiedzą to przynajmniej ci, którzy doskonale posługują się nim – operacjonalizuje całą rzeczywistość.

Idąc tym tokiem rozumowania wspomniany książę powinien zaakceptować wspomaganą śmierć, bo w ustawie luksemburskiej mowa jest też o opiece paliatywnej, tak jak w ustawie o in vitro formalna – przynajmniej - gwarancja ochrony ludzkich embrionów. Powie ktoś: sprawa życia ma większe znaczenie. Co w takim razie ze sprzeciwem stolicy apostolskiej wobec tak szlachetnej sprawy jak ratowanie homoseksualistów od więzienia i stryczka? Tylko dlatego że propozycje zawarte w inicjatywie francuskiej mogą być pretekstem do zatarcia różnic między małżeństwem a partnerstwem gejowskim Watykan nie złożył swego podpisu pod pomysłem Sarkozyego. Lub sprawa użycia prezerwatyw w obliczu śmierci milionów.

Gesty króla Baudouina i wielkiego księcia Luksemburga, papieża Benedykta miały sens, bo nie tylko o prawo tu chodzi, ale i o granice między złem a dobrem.

Przyzwolenie Kościoła na ustawę, która jednoczy w sobie ochronę embrionów i rozdział aktu seksualnego od płodności jest niczym – znany powszechnie z manipulacji społeczeństwami – komunikat rozpraszający. Otóż gdy spece od wpływu społecznego chcą rozbić zbyt – dla nich – skonsolidowaną strukturę postaw i światopoglądu to przemycają sprzeczne komunikaty. Robią krzyżówkę, z której trudno się umysłowi wybronić, bo jest w niej zawsze coś, co do nas przemawia. Dobro kojarzone jest ze złem.

Z punktu widzenia wiary i moralności, ale także dobrostanu społecznego najwyższą stawką jest właśnie mentalność ludzka, której w warstwie przekazu ustawowego trudno oddzielić plewy od ziaren, to co dobre od złego. Jeśli efektem tej ustawy będzie społeczne przyzwolenie na rozerwanie przyczyno-skutkowego łańcucha seksualności i płodności to zostanie osiągnięty najgorszy z możliwych tej ustawy celów.

Zakaz in vitro czyni wiarygodną naukę Kościoła, blokuje mentalność indywidualną i społeczną na akceptację rozdzielenia kwestii życia od płodności, płodności od aktu ludzkiego.

Dla Kościoła to trudna lekcja rozumienia współczesnych mechanizmów politycznych: politycy boją się bardziej mediów, publicznego wstydu niż własnego sumienia i Pana Boga.

 

Jacek lehr

Misterium poczęcia i narodzin

Kolejna manipulacja KAI w sprawie in vitro

Spór z J. Hołówką. Metafizyka znaczy "ludzkie"

 

 



In vitro. Polemika z siostrą B. Chyrowicz | 30 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
In vitro. Polemika z siostrą B. Chyrowicz
Rafi F wto, 30 gru 2008, 11:23:31
W artykule jest wiele tez z którymi się nie zgadzam:
  1. Nie ma żadnego cenzurowania wypowiedzi biskupów. Tak samo jak w wielu dyskusjach podejmuje się kwestie sporne. List biskupów był odczytany publicznie w kościołach i opublikowany np. w necie. Wymaganie, aby go publikować w całości za każdym razem gdy podejmowana jest o nim rozmowa jest kuriozalne. Zarzut cenzurowania i niegodności dyskusji jest wg mnie niegodny chrześcijanina.
  2. Bardzo nieuczciwe jest także stwarzanie pozorów, jakoby list biskupów był jedyną możliwą wykładnia Kościoła, a poszczególnych teologów czy arcybiskupów stawiać poza Kościołem - taki zabieg popełniono w artykule. List biskupów jest listem konkretnych osób których się pod nim podpisały i wyraża dokładnie ich poglądy, a nie poglądy wszystkich biskupów jako monolit.
  3. Następnym nieuczciwym krokiem jest pokazywanie liberalizmu jako ideologii popierającej z założenia aborcję, eutanazję, bojówki homoseksualne itp i przeciwstawianie liberalizmu "miłości, wolności i prawdzie"
  4. Kolejnym krokiem jest pokazywanie wszystkich którzy nie zgadzają się z tezami autora jako właśnie liberałów - w świetle powyższych punktów wyjątkowo niesmaczny zabieg.
  5. Uważam także za oburzające odmawianie siostrze Chyrowicz prawa do publicznego wyrażenia swojego pogladu czy tez potępianie jakichkolwiek mediów za opublikowanie ich. Taka postawa nie ma nic wspólnego z "miłością, wolnością i prawdą", a przy pierwotnym zarzucie cenzury i manipulacji jest wręcz hipokryzją.
Autor próbuje narzucić wszystkim swój własny pogląd odmawiając innym do oceny wg własnego sumienia, sumienie próbuje zastąpić nakazem zapominając, ze Kościół ma nauczać, wskazywać i nie ma prawa nikomu nic nakazać czy zakazać. To jest zupełne pomieszanie pojęć. Juz kiedyś był niestety pewien papież próbujący wszystkich zmusić do Wieczerzy nakazem : nie przystapienie do spowiedzi i Wieczerzy w Wielkanoc karał więzieniem.

Prześladowanie i nazywanie głupcami ludzi postępujących wg własnego sumienia nie jest niczym innym jak podążanie za podszeptem diabła i nie ma nic wspólnego z ową "miłością, wolnością i prawdą". W ramach "miłości, wolności i prawdy" należy sumienia kształtować na codzień, a nie od akcji do akcji, należy własnie w miłości i pokorze przyjmowac do wiadomości, że inni  podążając za Jezusem mogą miec te sumienia inaczej ukształtowane lub widziec sprawe nieco szerzej niż tylko w perspektywie zakazy i nakazu !

Patrząc wstecz i widząc jak zmienna bywa wykładnia Kościoła np. w sprawie aborcji, zabójstwa czy wartości ludzkiego życia jestem wciaz na nowo zdumiony jak łatwo wyklucza się ludzi z kręgu głeboko wierzących chrzescijan/katolików tylko dlatego, że nie zgadzają się z obecną interpretacją teologiczną lub widza ją z innej perspektywy. Owe wykluczenie w intencji autora nie omija ani siostry Chyrowicz, ani abp. Życińskiego, ani nikogo innego kto by miał czelność nie stuknąć obcasami i nie stanąć na baczność przed autorem.

---
Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim.

 
In vitro. Polemika z siostrą B. Chyrowicz
robertr śro, 7 sty 2009, 11:35:04

Czytam tutaj bardzo dużo poważnych i skomplikowanych wypowiedzi . Czy mogę prosić o wyjaśnienie w troszę bardziej prostym języku dlaczego In vitro jest złe i koniec? Moralnie niedopuszczalne? Dlaczego stanowisko władz KRK jest tak nieprzejednane?

Pozdrawiam

---
robertr

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,669 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń