Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Minął tydzień: lefebryści; prawo czy moralność; Tewje Bielski; LPR powraca

 

Każdy tydzień obfituje w wydarzenia warte odnotowania. Najgłośniejsze z nich - w ostatnim czasie - to zdjęcie ekskomuniki z biskupów z bractwa św. Piusa X, zwanych lefebrystami. Czy wypowiedź abp. Nycza o rozróżnieniu prawa i moralności to sprzeciw wobec posunięć stolicy apostolskiej na arenie międzynarodowej? Na ekrany polskich kin wszedł film o żydowskich partyzantach. I od razu zbudził upiory przeszłości. Piszemy też o polskiej prawicy, jej szansach na zrealizowanie postulatów nauki społecznej Kościoła.

 



 

O lefebrystach

Zdjęcie – nałożonej z mocy samego prawa, a nie z inicjatywy Jana Pawła II - ekskomuniki z biskupów wyświęconych przez abp. Lefebvre'a jest na ogół przeinterpretowane. Krok Benedykta to początek żmudnego dialogu teologicznego obciążonego fanatyzmem zwolenników i przeciwników tradycji. Ci ostatni chcieliby wyizolować tradycję pozostawiając ją w eklezjalnym skansenie. Ci pierwsi uporczywie mylą teologiczne treści drugiego soboru watykańskiego z posoborową hermeneutyką.

Lefebryści fiksują się na przekonaniu, że sobór był błędem, a nie dziełem Ducha świętego, bo mają dość liczne powołania do seminariów. Zapominają jednak, że ich ruch jest elitarny i ekskluzywny i nie ma szans na powszechność z definicji przynależną Kościołowi zachodniemu.

Słuchając ich wywodów na temat soboru można się dziwić papieżowi, że startuje do jakichkolwiek rozmów. Tożsamość ortodoksyjnego bractwa nie polega na podtrzymaniu pewnej zapomnianej formy, ale przewraca do góry nogami doktrynalną wizję – obrazu Kościoła, jako Ludu Bożego. Takie pojęcia jak kapłaństwo powszechne, świętość dla każdego, duszpasterski wymiar Kościoła, nie mówiąc już o ekumenizmie jako ważnym składniku teologii są nie do przyjęcia dla stowarzyszenia św. Piusa X.

To prawda, że model seminariów otwartych i setki eksperymentów posoborowych nie zdało egzaminu. Co czwarty seminarzysta we Francji jest lefebrystą.  Ale też prawdą jest, że – odczytane jako powrót do źródeł i otwartość na świat – aggiornamento przyniosło w Kościele owoce. I strach pomyśleć, co stałoby się z wiarą we współczesnym świecie, gdyby okna Kościoła pozatrzaskiwano. Mielibyśmy pewnie niewielką grupkę chrześcijan, stojących z boku z cierpiętniczymi minami.

Jest i druga strona medalu: fanatyczna niechęć do tradycji praktykowanej w mainstreamie duszpasterskim. Zamiast zastanowić się jakie elementy przedsoborowej formacji wpływają na przyciaganie wiernych i kandydatów do kapłaństwa, to wielu biskupów rywalizuje z bractwem Lefebvre'a, potępia je i spycha na margines. Przedsoborowa formacja seminaryjna, msza i liturgia nie są czymś nadzwyczajnym i kuriozalnym. Skoro kwitną bogatą duchowością to najwyższy czas serdecznie je powitać w progach każdej katolickiej diecezji.

I tak się pewnie stanie. Bp Bernard Fellay w zamian za prałaturę personalną pogodzi się z soborem watykańskim II. Ci zaś spośród lefebrystów, którzy nie pójdą na kompromis utkną na marginesie marginesu.

Artur Niemiec

Jaka chrześcijańska prawica?

"Coś" – sprowokowane LPR- owskim  zamachem na telewizję - zaczyna się dziać po prawej stronie. Prawica – pobudzona wielkim powrotem Giertycha do gry - pączkuje, ale i skłania się do zjednoczenia, a jeden z jej bardziej wyrafinowanych bohaterów – Jarosław Kaczyński - już zagospodarowuje ruchy, które nie miały okazji się wykazać. Czas jest dobry, bo kryzys i gliniany sukces Platformy wkrótce przeorają  nastroje społeczne.

Żeby prawicowy ferment nie zakończył się "jak zawsze"  należałoby wypracować solidny, afirmowany przez znaczącą większość prawicy program. Nowoczesna prawica musi spojrzeć w przyszłość i na nowo określić swój stosunek do ekonomii i ustroju politycznego.

Mamy wyrafinowanych intelektualistów. Ceniony przez Aleksandra Halla - a przemilczany przez media - profesor Jacek Bartyzel. Paweł Milcarek, Marek Jurek i Dariusz Karłowicz – "narodowcy", którzy porzucili wykluczanie innych na rzecz identyfikacji i narracji wspólnotowej. Liczą się z realnym układem sił w świecie, ale nie kapitulują przed nim.

Silna w struktury, intuicję ekonomiczną i doświadczenie polityczne LPR bez - odświeżonej - palety  doktrynalnej i zaplecza intelektualnego znowu ugrzęźnie w pułapce wizerunku partii  anty-modernistycznej i głupkowatej (projekcja mediów). Inteligencja prawicowa - z kolei - nie może poszukiwać consensusu konserwatywnego ignorując korzenie endeckie.

Piętą achillesową polskiej prawicy jest stosunek do ekonomii. Wskazałbym na pochylenie się Wojciecha Wierzejskiego nad tym, co ma do powiedzenia profesor Grzegorz Kołodko. Już sam fakt, że profesor jest omijany przez media, jak trędowaty, powinno prawicowcom dać do myślenia. Ekonomista stawia trafną  diagnozę ponad partyjną , ponad podziałami: lewica-prawica.

Wolnego rynku już nie ma, w klasycznym ujęciu, powiązanym z silną klasą średnią. Jest to punkt wyjścia dla dyskusji o ekonomii i zadanie prawicy: odbudować klasę średnią. To co służy klasie średniej, kapitałowi realnemu drobnych przedsiębiorstw wskazuje właściwy kierunek na rozdygotanym morzu.

Znajdujący wspólny parametr w encyklikach społecznych Kościoła kierunek rozwoju prawicy wymaga wyrzucenia za burtę UPR-u. Prawica - za wszelką cenę - powinna uniknąć niebezpieczeństwa identyfikacji z neokonserwatyzmem, który  jest narzędziem korporacji.

Sprzeciw wobec aborcji, któremu towarzyszy zgoda na wojnę i niesprawiedliwości  społeczne, nierówności i przemoc to nie jest polityka z inspiracji chrześcijańskiej.  Naukę społeczną Kościoła warto odczytywać w całości bez wyrywania stronic niewygodnych dla nowoczesnych korporacji.

Obszar wolności gospodarczej i politycznej jest dziś wciśnięty w struktury globalne. Kotłowanina między Tuskiem i Kaczyńskim to pewnego rodzaju fikcja, bo każdy z nich musi się liczyć z ustępstwami – bywa że etycznymi –  wymuszonymi przez wierzycieli. Artyleryjski  ostrzał z Czerskiej otrzeźwia każdego  polityka. Tak dziś rządzą korporacje.

Dlatego zjednoczenie prawicy politykującej z inspiracji chrześcijańskiej, ustawiającej ekonomię kontrliberalnie i symetrycznie do chrześcijańskiego prymatu osoby nad zyskiem jest dla korporacji śmiertelnie niebezpieczne i wywołuje jej ostrą reakcję.

Wywrotowa myśl profesora Jacka Bartyzela, że demokracja liberalna to jedna z wielu alternatyw, a Polska ma prawo do demokracji wartości rzuca wyzwanie mediom.

Busolą programową dla prawicy jest nauczanie społeczne Kościoła, z niego wyłania się ustrój demokratyczny i ekonomiczny spoza radykalnej wizji neoliberalnej.

Artur Niemiec

Tewje partyzant

Na ekrany kin wszedł "Defiance". W Polsce film – dosłownie - spotkał się z oporem.  Zarzuca się jego autorom nierzetelność, a nawet nieuczciwość. Problem jest jednak dużo szerszy aniżeli hollywoodzkie kryteria sukcesu kasowego. Rzadko kto – w rozrywkowym biznesie - liczy się z warsztatem historycznym. Bohaterów szekspirowskich pozastępowano plastikowymi Bondami, bo żąda tego nie kto inny tylko – my - publiczność. Prawdą jest też, że każdy naród chce mieć swoją legendę. Może więc nie do końca mają rację internauci wyżywający się na propagandzie holokaustu.

Szedłem do kina zbuntowany wobec Hollywoodu. Nie umiałem jednak oderwać się od obrazu Cwicka. Tak to już jest: wartka akcja wciąga. Szara inscenizacja dobrze oddała przedłużające się oczekiwanie na normalność. A relacje miedzy braćmi zabarwiły obraz Cwicka szczerością.

Sięgnąłem do materiałów źródłowych, w których wojenna rzeczywistość okazała się jakże nierówna, ale i bardziej wciągająca niż ponętna opowiastka Hollywoodu.

Banda rozbójników, piła, gwałciła i mordowała – nie tylko Polaków – ale i samych Żydów. Shierarchizowała obóz ocalałych. A jednocześnie bandziory zdolne były do głęboko ludzkich odruchów – nie tylko w stosunku do Żydów, ale i do Polaków i Niemców.

Znieczulali się alkoholem, korzystali z życia w czasie, w którym życie  tak niewiele znaczyło.

Gdyby troszkę popieprzyć laurkową wizję Hollywoodu, skontrastować portret psychologiczny postaci mogłoby powstać wartościowe dzieło. Szkoda, że twórcy zmarnowali taką szansę. My Polacy nie zmarnujmy swojej i nakręćmy coś lepszego miast pomstować na propagandę holokaustu.

T. Lacher

Abp. Nycz broni kompromisów prawnych?

"W płaszczyźnie prawnej, stanowienie prawa jest kompromisem tych, którzy je stanowią” –  legitymizując wysiłki J. Gowina - powiedział w Radiu Plus bp. Kazimierz Nycz . Czy aby podejście abp. nie czyni zbyt dużego rozkroku między prawem a moralnością?

Sama idea prawa wyrasta nie z umowy społecznej, ale z moralności.  Rozróżnienie moralności i prawa jest słuszne. Rozdzielić się jednak prawa i moralności nie da, co najwyżej można zastąpić jedną moralność inną. Neutralność światopoglądowa jest zaś zakamuflowanym dyktatem i łatwo może ewoluować w przyporządkowanie prawa poprawności politycznej. Bo prawo pozytywne  nie ma własnego punktu wyjścia, ani bazowości, jest tylko mniej lub bardziej wiernym odczytaniem lub tez zaprzeczeniem prawa moralnego.

Oczywiście moralność i prawo to dwie różne dyscypliny. Prawo gwarantuje minimum i układa sprawiedliwie stosunki między ludźmi, a moralność angażuje całego człowieka i odpowiada w pierwszym rzędzie za jego świat wewnętrzny.

Jednak rozejście się moralności i prawa, miast ich rozróżnienia jest poważnym nieporozumieniem i doprowadziło do tragicznej dychotomii w rozumieniu praw człowieka.  Stolica apostolska mówi już zupełnie innym językiem niż uległy akrobacjom ideologii kulturowej  - zachód.

Nie znaczy to jednak, że watykańska wersja praw człowieka jest niesłuszna.

Stolica apostolska,  miast sygnować kolejne kompromisy prawne staje okoniem wobec społeczności międzynarodowej i cierpliwie wzywa do zjednoczenia moralności i życia publicznego.

Czy to dobry wzór formowania i rozumienia prawa?  

Marcin Stanowiec

 



Minął tydzień: lefebryści; prawo czy moralność; Tewje Bielski; LPR powraca | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Minął tydzień: lefebryści; prawo czy moralność; Tewje Bielski; LPR powraca
MacTavish pon, 26 sty 2009, 22:25:29

"Bp Bernard Fellay w zamian za prałaturę personalną pogodzi się z soborem watykańskim II."

Oby. Niestety, treść i ton jego okazjonalnego listu do Bractwa nie napawają zbytnim optymizmem.

---
papista

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń