Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Znaczenie i aktualność Listów Pasterskich kardynała Augusta Hlonda

Znaczenie i aktualność Listów Pasterskich kardynała Augusta Hlonda: „O życie katolickie na Śląsku” (1924 r.), „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem” (1932 r.) to Praca nagrodzona w IV Ogólnopolskim Konkursie "Prymas Polski kard. August Hlond Bogu i Ojczyźnie".



I. Przesłanie kardynała Hlonda w czasach Jego życia


Kardynał August Hlond, wielki myśliciel katolicki XX wieku wzorowo wypełniając pasterski obowiązek stawał się podporą dla wiernych, na których czyhało wiele niebezpieczeństw – zwłaszcza tych niszczących duchową stronę człowieczeństwa, religijny zapał i zasady moralne.

Duchowe wsparcie słowem i przykładem zawsze było i jest potrzebne osobom wierzącym, gdyż mimo nawet największego ich zapału do pracy nad własną duszą i głęboką wiarą, świat wrogi duchowości (nie tylko chrześcijańskiej) różnymi drogami próbuje – niestety czasem mu się to udaje – wedrzeć do ludzkiego serca. Bez odpowiedniej wiedzy, bez odpowiedniego wykształcenia odparcie wielu ciosów słownych, argumentowanych niezbyt przychylnie dla wiary zasiewa w ludzkich sercach to żrące ziarno niepewności, które stopniowo wypalała inne ziarno, ziarno wiary.

Kardynał Hlond zdając sobie sprawę z zadania jakie miał do spełnienia, w Listach Pasterskich na Wielki Post w 1924 i 1932 roku dotknął problemu szerzenia się zgubniczego bezbożnictwa i braku wiary. Jako ważny czynnik dla odbudowy katolickiej moralności i wiary – zauważa – należy zainicjować istnieniu Akcji Katolickiej. W Liście Pasterskim „O życie katolickie na Śląsku” kardynał Hlond napisał: „I dla was wybiła godzina Akcji Katolickiej. Wynika to z naszych stosunków i z potrzeby naszego odrodzenia się [...]. W takiej chwili musi i nasz laikat ideę Akcji Katolickiej należycie zrozumieć i swym kapłanom pospieszyć z chętną i walną pomocą. Przede wszystkim powinni wszyscy sobie jasno zdać sprawę z tego, że nie chodzi tu o jakiś interes stanowy księży [...]. Tu chodzi o cały lud, o wszystkie nasze stosunki [...]. Każda taka ogólna sankcja tylko wtedy się udaje zupełnie, gdy ją ogół zrozumie i jako swoją sprawę weźmie w swoje ręce i jako swoje własne dzieło poprowadzi.”

W kolejnych dwóch, oddzielnych częściach tematu (II i III) postaram się ukazać treść Listów Pasterskich „O życie katolickie na Śląsku” i „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”, aby z głębszą zrozumiałością odnaleźć w nich aktualność przesłania kardynała Augusta Hlonda na początku XXI wieku (część IV tematu). 

II. O życie katolickie na Śląsku

U progu Wielkiego Postu 1924 roku August Hlond jako Administrator Apostolski, w Liście Pasterskim „O życie katolickie na Śląsku” zwrócił się do tamtejszych wiernych, aby przypomnieć sens tego okresu (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”:„Jest to zarazem czas umartwienia i pokuty za grzechy i dlatego nazywa się Wielkim Postem.”), a przede wszystkim zauważyć niekorzystną – można powiedzieć – dla katolickiego ducha zmianę stanu życia chrześcijańskiego na Śląsku oraz jego potrzeby (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „[...]korzystam z uwagi, z jaką mnie słuchacie, aby się z wami obszerniej zastanowić nad [...]stanem i potrzebami życia katolickiego na Śląsku. [...] Jeszcze się wszędzie u nas spotkać można z dawną wiarą i religijnością, która Śląskowi nadaje szczególną cechę, a lid nasz karmiła zdrowym duchem. Wszędzie znajdujemy ślady dawnych obyczajów [...]. A jednak jakżeż dzisiaj inaczej u nas, niż dawniej! Właśnie pod względem religijnym i moralnym o ileż tu dzisiaj gorzej niż w czasach, które jeszcze żywo pamiętamy!”).

Celem omawianego tu listu kardynała Hlonda nie był zamiar wypominania pewnej pustki w rozwoju religijności i zostawienia ich z tym samych. Próbował znaleźć przyczyny i określić drogę, która wyprowadzi lud Śląski z obecnego stanu istniejącej rzeczywistości. „Zrzucanie winy” ograniczył o wzrost kultury, gdyż ta nigdy nie jest w sprzeczności z wiarą i nie jest dla niej ograniczeniem postępu. Zauważył, iż „kultura bez wiary, to kształt bez duszy”. Jako niemożliwą przyczynę demoralizacji i niereligijności uznał wzmagające się uprzemysłowienie Śląska, gdyż wzrost religijnego poczucia wartości możliwy jest zarówno w krajach (regionach) rolniczych, jaki i w krajach uprzemysłowionych. Czas na wzrost w wirze odnaleźć należy w każdym położeniu swojego życia.

Jedną z przyczyn osłabienia w wirze kardynał Hlond uznał „wypadki dziejowe”, które przez polityczne rozbicie, gwałtowne uciski i osobowości garnące się do walki obniżyły znaczenie wiary i poziom moralności. Kardynał zauważa jednak, że nie jest to główna przyczyna problemu (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „[...] te następstwa wojny i wypadków powojennych [...] ustępują w miarę, jak się układają i ustalają nasze nowe stosunki kościelne. Umysły wracają do rozwagi. Porządek bierze górę nad nieładem i swawolą. Zło słabnie a coraz silniej występują piękne strony duszy śląskiej.”). Nie pomija tutaj właśnie tak obecnych współcześnie zagrożeń płynących z zachodu. To, co jawi się nam jako rozwój, fenomenalny krok poznania możliwości naszego umysłu, może przynieść jeszcze więcej niszczycielskiej siły, gdyż robi to w sposób podstępny i w pełni świadomy. Jak napisał: „[...] nie będzie u nas tego odrodzenia, do którego się zrywamy, jeśli nie powstrzymamy i nie odeprzemy tego groźnego zalewu”.

W sposób trafny wyżej podane przyczyny rozkwitu ateizmu nazywa „mętami”. Kardynał natyka się w tym liście jeszcze na jeden „męt”. Jest nim pojawienie się jakiejś odwróconej idei katolicyzmu, która w przeciwieństwie do naszej wiary jest – jak pisze – mglista i ciemna (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „Jakiś katolicyzm nieuchwytny [...] skostniały i niepraktykujący. Jakiś katolicyzm zwyczajowy, niby produkt tradycji narodowych i rodzinnych, który zna jeszcze opłatek wigilijny i święcone wielkanocne i pasterkę na Boże Narodzenie, ale prawie nic poza tym. Jakiś katolicyzm okolicznościowy, [...] wystąpić wypada w święta narodowe i na niektórych ustalonych obchodach. Jakiś katolicyzm modny, z którym nie można nie pokazać się na pogrzebie i na ślubie znajomych. Jakiś katolicyzm obliczony, którym partie posługiwać się mogą jako środkiem propagandy.”).

Inne jeszcze drogi do zagubienia ducha wiary, inne „męty” to sekty, różnego rodzaju organizacje i ruchy. Przez chorobliwą nienawiść do Kościoła katolickiego prowadzą z nim bezwzględną walkę. Nie tylko powodują one zmniejszenie wartości duchowych, ale także etyki naturalnej. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”:„Podkopując nie tylko moralność katolicką, ale i etykę naturalną, szerzy przerażające rozpasanie obyczajów w dorosłych i w młodzieży, [...] zatraca się rozeznanie dobrego i złego.”)

Pomimo tych przeciwności życia w duchu chrześcijańskich zasad moralnych kardynał August Hlond zauważa, że jeszcze nie został zatracony duch religijny, duch, którego można jeszcze wykorzystać, aby odeprzeć wrogo nastawione podejście do Kościoła. Nawoływał: „Jak kiedyś nasi królowie w niebezpieczeństwie ojczyzny ogłaszali pospolite ruszenie i wtedy całe rycerstwo polskie siadało na koń i nastawiało piersi w obronie kraju, tak i ja dziś wzywam was wszystkich do świętej wyprawy w obronie wiary i Kościoła”, nawoływał do odrodzenia wiary wewnątrz duszy, każdego człowieka indywidualnie przez modlitewne zatopienie. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”:„Duch Chrystusowy musi w duszy zrodzić owo poczucie katolickie i ów czuły zmysł kościelny, które w dziedzinie pojęć religijnych, niemal instynktownie rozeznają fałsz od prawdy. Duch wiary musi w duszy wychowywać owo światłe a wyraźne sumienie katolickie, które, stojąc na straży prawa bożego i katolickiej moralności, nie da się niczym ni zamącić, ni przytłumić.”). Przy odrodzeniu nie należy spodziewać się, że nastąpi ono od razu w szerszym gronie. Rozpocząć ono powinno się w rodzinnym domu, w którym „Odrodzenie odnowi tu wiarę i miłość, wzmocni jedność, ugruntuje święty obyczaj i wychowanie dzieci w bojaźni bożej”.

Jak już wcześniej wspomniałem nie jest zbytnio możliwe ubogacenie religijnego ducha bez odpowiedniej pomocy, bez wsparcia. Dlatego – zauważa kardynał Hlond – Akcja Katolicka oferowana przez kościół (z inicjatywy Ojca Świętego Piusa XI ustaliła się we Włoszech) organizacja ludzi świeckich. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”:„I dla nas wybiła godzina Akcji Katolickiej. Wynika to z naszych stosunków i z potrzeby naszego odrodzenia się [...], nasz laikat ideę Akcji Katolickiej należycie powinien zrozumieć i swym kapłanom pospieszyć z chętną i wolną pomocą. [...] nie chodzi tu o jakiś interes stanowy księży [...] ale o cały lud, o wszystkie nasze stosunki, o ducha śląskiego dzisiaj i w przyszłości.”) Praca w tego typu przedsięwzięciu związana jest z ścisłą współpracą wiernych i ich pasterzu na terenie parafii. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „Ma lud cały zbliżyć się do proboszcza i pod jego przewodnictwem uchwycić wszystkie siły katolickie parafii i użyć ich do zgodnego i skuteczniejszego oddziaływania w kierunku szczególnych potrzeb gminy.”)

Kardynał August Hlond zdaje sobie sprawę z tego, iż to przedsięwzięcie będzie wymagało od ludzi wiele wysiłku i ofiary, ale dla odrodzenia ducha wiary i chrześcijańskiej nadziei warto.

III. O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem


W Środę Popielcową 1932 roku August Hlond zwrócił się do wiernych z Listem Pasterskim „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”. Już na początku zauważył, że „walka z Chrystusem nie wygasła z Jego ofiarą na Kalwarii, lecz wybuchła na nowo, gdy po zesłaniu Ducha Świętego rozpoczął się zwycięski pochód Jego krzyża poprzez świat”. Widoczne były wtedy – tak jak i obecnie – niepohamowane dążenie do zniszczenia zasad życia według kościelnych pouczeń, najlepiej zniszczenia całego kościoła i obecnych w nim autorytetów (Z listu pasterskiego „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”: „Bezbożnicy wszelkich krajów chcieliby na szczytach pychy człowieczej urządzić nową Golgotę, wystawić tam na szyderstwa Chrystusa, żyjącego w swym Kościele, a potem skończyć na zawsze z Nim, z Jego Imieniem, z Jego Ewangelią, z Jego wpływem na życie ludów i na ducha dziejów.”) Świat schodząc na boczne drogi, ucieka od korzennych obyczajów i zasad. Na upadek skazuje wszystko co jest tak naprawdę wartościowe i piękne. August Hlond pisał: „Takie cele nęcą wolnomyślicieli, racjonalistów, wolnomularstwo, wyznawców ateistycznego materializmu, bezwyznaniowców. Tę chwilę gotuje laicyzm, który już dziś z wszystkim dziedzin życia zdziera znamiona i ślady religijne. Do tego zmierzają te filozofie i teorie, które ani w dziedzinie społecznej, ani w życiu publicznym nie uznają powagi prawa bożego. Nad tym już dziś pracują szerzyciele zepsucia i bezwstydu, niszczyciele rodziny, sekty, wrogowie Kościoła”.

Kardynał Hlond zauważył w Kościele katolickim jedyną opokę, która „zachowała pełną świadomość swego powołania”. Spoczął na nim wielki obowiązek obrony godnego życia rodziny. Należy podkreślić tu wartość jaką jest dusza, której wierności Kościół w szczególny sposób musi bronić. (Z listu pasterskiego „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”: „Jedyny spór i to spór wielki, odwieczny, jaki prowadzi, to spór o Boga, Jego naukę i prawo, o wiarę, o sumienie i o swobodę swego działania. Inne walki ziemskie stara się łagodzić, ale się w nie wciągać nie pozwala [...].”)

Ważną uwagę kardynał zwrócił na stanowisko Kościoła w trudnych czasach. Mianowicie nie ma on w takich momentach uciekać od wiernych i walczyć o własne przetrwanie, lecz stawać w obronie najwyższych wartości i godności człowieka. Kardynał August Hlond nie pominął bezbożnictwa, którego kręgi nie omijały (i niestety wciąż nie omijają Polski). Występują one – jak zauważył kardynał – pod nazwą wolnomyślicielstwa. Jest to jednak rozpoznawalne przez wyczulone katolickie sumienia, wzrastające w wierze.

Najświętsza Maryja Panna zawsze prowadziła Kościół, który przetrwał wiele przeciwności. Dlatego – pisze kardynał Hlond - „tulmy się do niej”.  

IV Aktualność przesłania kardynała Hlonda

W wyżej omówionych Listach Pasterskich kardynała Augusta Hlonda nie trudno dopatrzyć się uniwersalności Jego przesłania dla współczesnej Polski (i nie jednego państwa Europy). Coraz modniejsze postawy zachodu nie omijają również naszej ojczyzny. Wdzierają się na nasze głęboko religijne tereny niszcząc – w imię naturalizmu i racjonalizmu – chrześcijańskie korzenie, paląc je od wewnątrz.

Pomimo, iż współcześnie nie mamy zagrożeń wynikających z walk i wojen toczonych z obcymi władzami nie omijają nas zagrożenia, które kardynał August Hlond nazywa „mętami” (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „[...] ledwo zabraliśmy się do naprawy szkód, wyrządzonych przez huragan, jaki na nas sprowadziły wypadki lat ostatnich, a już bije w nas inna wroga fala, o wiele groźniejsza. Bo nie bija na nas, jako ślepe następstwo tego, co było, ale pędzą ją na nas świadome siły i każą jej uderzać w nasze życie religijne z wyraźnym celem, aby podmyć gmach naszych wierzeń i zabagnić dziedzinę obyczajów. Idzie ta fala skądś
daleko, [...] nie przybiera kształtu rozhukanych bałwanów, ale idzie ku nam z urokiem cichej laguny, raz świecąc połyskiem postępu umysłowego, innym razem przybierając koloryt wykwitu zachodniej kultury, to znowu lśniąc barwami ponętnymi zdobyczy społecznych.”) Zauważając je w okresie międzywojennym, również dzisiaj są obecne. Jakże aktualne są słowa, które zawarł w Liście Pasterskim „O życie katolickie na Śląsku”: „Pojęcie pornografii poczyna się zaliczać praktycznie do religijnych przesad. Na stolikach katolickich domów leżą niemożliwe pisma ilustrowane. Na ścianach wiszą u nich bezwstydne płótna. W salonach prowadzi się śliskie rozmowy. W biblioteczkach rodzinnych spotkać można najgorsze romanse, a brak zasad u pań pozwala się szerzyć modzie, która jest niepolska, a wzorując się na tymi, co jest najgorsze zagranicą, jest nieskromna i grzeszna, bo gorsząca, a często wprost obliczona na zmysłowe efekty”. To były dopiero obserwacje początków, ale obecnie jest znacznie sytuacja poważniejsza. I kolejne słowa bardzo aktualne: „Przyszedł do nas ten katolicyzm, który nie chodzi do kościoła, nie zapoznaje się ze swym proboszczem, nie zna nawet imienia panującego Papieża, a w praktycznymi życiu tak często nie zna zasad Chrystusowych”. Kiedyś podobne spostrzeżenia na polski katolicyzm były nieprawdopodobne, a zmiany które dokonywały się za czasów kardynała Hlonda dokonują się również teraz. Pojęcie nowej religii – jak opisał ją kardynał Hlond, można streścić – banalnej i niewymagającej jest współcześnie bardzo widoczne. Wielu bezkrytycznie podchodzi do życia, które w naszym gruntownym katolicyzmie jest niedopuszczalne. Umieją sobie wytłumaczyć je po swojemu, z poparciem „nowoczesności”. Takiej „nowoczesności”, w której nie ma miejsca na moralny porządek, boże prawo, zasady życia. Wszystko jest w niej bardzo chaotyczne. Jak mówi kardynał Hlond: „Stwarza sobie taką religię człowiek nieuczciwy i umie ją pogodzić z oszustwem i krzywdą bliźniego. Stwarza sobie taką religię człowiek występny i umie ją pogodzić z rozpustą, niewiernością małżeńską i rozwodem. Stwarza sobie taką religię nawet człowiek niereligijny i umie ją pogodzić z tym, że Kościoła nie zna i o Bogu nie pamięta”.

Bardziej jednak widoczna jest inna postawa wobec wiary, wobec Chrystusa i wobec w ogóle istnienia Boga. Kardynał Hlond w Liście Pasterskim „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem” zauważył, że obecnie postawa ludzka odznacza się tym, że na nowo chciałaby skazać Zbawiciela na krzyż, jest On tylko jakąś przeszkodą. Kościół musi wyjść naprzeciw przeciwnościom. (Z listu pasterskiego „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”: „W naszych czasach ma ona wyjść na wielkie spotkanie przede wszystkim z armią bez bożniczą i powstrzymać jej postęp. Ma wyprowadzić tłumy z bezdusznego materializmu, ma życie narodów uzdrowić z laickiej hipnozy, ma w martwe czasy tchnąć ducha bożego. Ma przywrócić Królestwo Chrystusowe tak, gdzie je przemoc wyparła, utwierdzić tam, gdzie zagrożone. Ma na wszystkich szlakach apostolstwa ruszyć naprzód, odbudowywać, błędy naprawiać, skutki słabości i ospalstwa leczyć, dawne szkody wetować, a przede wszystkim nie słabnąć w rycerskim duchu, orężem sprawiedliwości (Rz 6,13) i zbroją światłości (Rz 13,12) wywalczać przyszłym pokoleniom wolność chwały synów bożych (Rz 8,21).”)

Bohater niniejszej rozprawy rozważa również, że nie wszystko jeszcze zaprzepaszczone. To także nie straciło sensu i aktualności nawet dziś. Nie brakuje ludzi, którzy ramie w ramię z Kościołem są gotów podążać na „duchową krucjatę” w obronie wiary. Jest ona prowadzona na zasadzie przykładnej miłości bliźniego, szczerej modlitwie i słowie wsparcia. Aby katolicki duch mógł się odrodzić w ugruntowanej formie, rodziny katolickiej od swojego wnętrza powinny uczyć porządku zgodnego z wiarą życia. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „Musi więc katolik i jako członek organizacji zawodowej, i jako mąż partii politycznej, jako poseł i jako senator, jako dziennikarz i jako urzędnik, postępować w myśl zasad katolickich. Czy na zebraniach przemawia, czy na konferencjach radzi, czy za swą partię walczy, czy w Sejmie głosuje, czy w redakcji pisze lub rozporządzenia wydaje, musi się trzymać tych samych zasad moralności chrześcijańskiej, które go w życiu prywatnym obowiązują.”)

Kardynał August Hlond – jak widzimy na przykładzie tych dwóch Listów Pasterskich – również dzisiaj przemawia do nas w sposób obecnie uniwersalny, jakby dotykając naszego stanu istnienia. Potrzebne nam jest to odrodzenie, o którym pisał kardynał Hlond. Świat, który dąży w niezbadane drogi, choć działając niby racjonalnie sam doprowadzi do swojego zgubienia. Nie dajmy wciągnąć się w ten nurt. Rozprawę tę pragnę zakończyć słowami kardynała Hlonda: „[...] wszyscy do tego odrodzenia przyczynić się musimy. Każdy niech się odrodzi w swej duszy. Każdy niech się odrodzi w swym praktycznym życiu prywatnym i publicznym. I co więcej, każdy niech się stanie tego odrodzenia apostołem”.

Bibliografia:
1. August Hlond List Pasterski „O życie katolickie na Śląsku” Katowice 1924
2. August Hlond List Pasterski „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem” Poznań 1932

 

autora tekstu posimy o kontakt pod adresem redakcja[at]kosciol.pl



Znaczenie i aktualność Listów Pasterskich kardynała Augusta Hlonda | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,698 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń