Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Minął tydzień: Życiński atakuje Comforta; Kazus Linzu; Chavez pogardzany przez dostojników Kościoła

Interpretacja przypadku przez księdza profesora Hellera, to znaczeniowe nadużycie, którym zwolennik ewolucji molestuje kreacjonistów. Laureat Nagrody Templetona chce przez zmianę pojęć dotrzeć do mentalności ludzi wierzących. Chavez, Comfort , Wagner. Co ich łączy? Może to, że są kontrowersyjni. Stajemy w ich obronie, bo ci którzy ich atakują przywłaszczają prawdę i agresywnie manipulują.



Zagadkowa ewolucja 

Zrozumiałe jest, że zagadnienia wiary i moralności budzą olbrzymie kontrowersje. Bezpośrednio dotykają każdego z nas, osobistych wyborów życiowych. Ale skąd równie namiętne - poza jakimkolwiek wypośrodkowaniem - zamieszanie wokół teorii ewolucji? 

Bóg mógł stworzyć wszechświat tak jak mu się podoba - pośrednio lub bezpośrednio. Biblia natomiast wyraźnie podkreśla bezpośredni charakter aktu stwórczego, jeśli chodzi o człowieka. Brakujące ogniwa ewolucji, współwystępowanie "przodków człowieka" z człowiekiem byłyby wskazówką potwierdzającą intuicję i natchnienie autorów biblijnych. 

Teoria ewolucji, jest wygodnym, całościowym wytłumaczeniem wielu zjawisk naraz. Ludzkość nie raz był uwiedziona przez samowystarczające systematyki, które na skróty objaśniały człowieka samemu sobie. 

Śledząc polemiki zwalczające inteligentny projekt odnajduję analogiczną do konfliktu liberalno - konserwatywnego metodę i treść. Krytycy ewolucji są wyzywani od fundamentalistów i tępaków, wrogów nauki i człowieka. 

Na przykład nasz abp Życiński atakuje sędziwego Ray Comforta (kaznodzieja telewizyjny), który według hierarchy nie ma kompetencji (A kto ją ma?) by wypowiadać się na temat związku między teologią a teorią ewolucji, bo nigdy nie studiował ani teologii, ani nauk przyrodniczych. Komentarze, formułowane przez Comforta nie mają nic wspólnego ani z odkryciami współczesnej nauki, ani z poziomem konkretnej teologii i są wyrazem emocji kogoś, kto chciałby żeby Watykan lubił to, co on lubi – powiedział metropolita lubelski. 

Od lat lubelski władyka poddaje katechetów swojej archidiecezji ewolucjonistycznemu praniu mózgów, to znaczy nakazuje im przyjąć ewolucję, jak  dogmat, bezkrytycznie – bez refleksji. Nie ma mowy, aby ktokolwiek – podległy hierarsze – dyskutował anty czy alter kreacyjną hipotezę. Tak oto rzekomy szowinizm krytyków ewolucji na gruncie katolickim staje się niedomaganiem jej obrońców. 

Najwybitniejszym protagonistą teorii (post)Darwinowej jest ks. prof. M. Heller. Nagroda Templetona umocniła jego oddziaływanie w Kościele, ale … nie autoryzowała poglądów naukowych. 

Profesor utrzymuje, że za przypadkiem stoi przyczyna. Skoro jest przyczyna, to może być i Bóg sakralizujący ewolucję, jako swoje narzędzie. Ta definicja przypadku nie tylko, że całkowicie w założeniach odmienna od naukowej (przypadek jest dziełem chaosu, a nie planu; przyczyna, której sprawcą jest Bóg musiałaby być siłą rzeczy częścią "inteligentnego projektu") w mainstreamowym świecie nauki jest – po prostu – nieznana. 

Niepoprawny sposób dochodzenia do wniosków, który sugeruje ich naciąganie to pół biedy. 

Dramatyczny jest kontekst antropologiczny ewolucji. Tak jak i antykoncepcja dokonuje mentalnej zmiany. Organizuje ludzką świadomość wokół paradygmatu materialistycznego, który wypycha duchowość człowieka poza wszelką racjonalność. 

Człowiek, jako istota nie stworzona bezpośrednio przez Boga (dusza i ciało) skazany jest na sieroctwo pokrewne w skutkach dyskutowanemu ostatnio poczynaniu in vitro. 

Wizja teologiczna staje w daleko idącej sprzeczności z teorią ewolucji, która w świetle ostatnich odkryć wyraźnie cofa się. 

Abp Życiński zapędził się na pogranicze indoktrynacji. Pod pretekstem obrony watykańskiego hierarchy abp. Ravasiego, który – wszak - nie powiedział nic więcej ponad to, co Kościół głosi od lat, że wiara nie wyklucza ewolucji, ale i jej nie potwierdza. Naukowym pewnikiem – w sensie ścisłym - nazywamy tylko taką teorię, która dałaby się potwierdzić eksperymentem. Spór nad schedą Darwina będzie trwał i jako taki nadaje ewolucji walor naukowy. Działanie abp. Życińskiego zmierza do zmiany statusu teorii ewolucji. Ma być obowiązującą ideologią. 

Artur Niemiec

 

Komu Chavez zasłania horyzont? 

Na temat indiańskiego Che Guevary z Wenezueli  wylano morze atramentu. Bez skutku postponowano Indianina licząc na zachwianie jego pozycji w zubożałym społeczeństwie. Hugo Chávez będzie rządził do 2019 roku – tak zdecydował naród, bez przymusu, w wolnym referendum, które spełnia wszystkie standardy demokratyczne. Powiązany z klasą bogatych właścicieli ziemskich Kościół, ustawicznie podjudzany przeciw Chavezowi przez grupy interesu, które utraciły kontrolę nad wenezuelską ropą, nie chce dostrzec niczego pozytywnego w redystrybucji narodowych bogactw, które zamiast trafiać do kieszeni zagranicznych inwestorów, przeznaczane są na budowę szkół, dróg czy dożywianie dzieci. 

Działania Chaveza, które w każdych innych okolicznościach zyskałyby aprobatę Kościoła  rejestrowane są w krzywym zwierciadle, jako populizm i komunizm. Chavez nie jest jednak ani komunistą, ani demagogiem. Jest najprędzej socjaldemokratą, który bardzo przyzwoicie - jak na standardy południowo–amerykańskie - uszczupla różnice między bogatymi a biednymi. Nic z zamachu na własność prywatną, ani na demokrację… Znacjonalizował złoża ropy i gazu – po prostu. Biskupi boliwijscy, takim sam krok prezydenta swojego kraju pochwalili. 

Przybyli do Wenezueli lobbyści olejowych koncernów pokorumpowali władze Wenezueli i weszli w zarząd jej naturalnymi złożami.  Efektem ich grabieżczej działalności  była potworna bieda mas. Narodowi niewiele pozostało z jego bogactw. 

Grupie kapitałowej  każdy się bał przeciwstawić.  Skrypt postępowania z niepokornymi był zawsze ten sam.  Amerykanie przybywali ze zbrojną pomocą albo jakiejś  juncie, która godziła się z nimi rabować albo jakiemuś pseudodemokratycznemu rządowi. 

Wystąpienie Chaveza znalazło się we właściwym czasie, kiedy skompromitowana ustanawianiem demokracji Ameryka nie mogła  pozwolić sobie na otwarcie kolejnego frontu zbrojnego. 

Wenezuelski przywódca spełnił przedwyborcze obietnice, a że jest sam ubogim Indianinem i takim pozostał, to zyskał sobie miłość prostych ludzi i  zawiść sług Kościoła, którzy prowokują go do zajęcia lewicowych, antyklerykalnych pozycji

Mimo to Hugo – nie skuszony przykładem religijno-obyczajowej secesji sąsiedniej Boliwii Moralesa -  pozostaje ubogim wyznawcą Chrystusa. Dyskretnie podkreśla przywiązanie do katolicyzmu a w swojej wersji Konstytucji nie zamieścił żadnej wzmianki – wzorem boliwijskim  – o aborcji i przyznaniu  praw homoseksualistom. 

Może uda się butnym i krótkowzrocznym hierarchom zastawić kiedyś pułapkę na uparcie stygmatyzowanego obrońcę biednych. Póki co nękany przez arystokrację Kościoła Indianin nie daje się sprowokować i jako wierny syn Kościoła realizuje społeczny testament Jana Pawła II. 

Artur Niemiec 

 

Benedykt XVI kontra Schönborn. Gdzie leży posoborowa prawda? 

Austriaccy biskupi pogrozili papieżowi palcem: nominacje w Austrii nie będą po linii "konserwatywnej". W cudzysłowie, bo jest to stanowisko na prawo od liberalnego, ale wcale nie radykalne. Kościół chce przeżywać pełnię Ewangelii, co oznakowane jest – z punktu widzenia liberałów - jako konserwatyzm.

Bliższe demokracji procedury wyłaniania kandydatów na biskupów są równie ważne – o ile nie bardziej wiążące - niż personalne koncepcje papieża. W ten sposób Benedyktowi odebrano – chyba jedyne, a na pewno najważniejsze narzędzie reformy. Szlak odnowy katolicyzmu w Hiszpanii, USA i Niemczech znaczony był właśnie nominacjami dla skromnych i posłusznych pracowników Winnicy Pańskiej. Jedność z papieżem zawsze owocowała.

Drodzy przyjaciele w biskupstwie, wartość pluralizmu w Kościele, na którym wam tak zależy przemawia za nominacją księdza Wagnera. Przyjmijcie moją decyzję w zaufaniu i miłości do następcy świętego Piotra, z której wezmą przykład wierni dotknięci moja decyzją.

Tak mógł napisać do biskupów papież biorąc wzór z poprzednika, który wprowadził na kolońską stolicę – dosłownie opluwanego – kardynała Meisnera.

Jan Paweł II przerwał niechlubną tradycję paktowania z liberalnymi katolikami, którzy próbowali nie raz zakrzyczeć jego postanowienia, wzorem batalii przeciwko cichemu Pawłowi VI.

Czyżby przedwojtyłowy schemat relacji Watykanu z Kościołami zachodnimi miał powrócić?

Ty jesteś Piotr, skała

Problem jest raczej teologiczny niż administracyjny. Bo czy przesunięcie akcentu wyboru na diecezje lokalne nie jest zerwaniem więzi z następcą świętego Piotra, który w ten sposób ma ograniczoną możliwość realizowania swojej duchowej wizji Kościoła? Chodzi o rozumienie prymatu świętego Piotra, które niedomaga we wspólnotach liberalnych.

Jezus zapytał księcia apostołów: czy miłujesz mnie bardziej, aniżeli ci? Pytanie to nie było bezpodstawne. Otóż cała konstrukcja wolności i autonomii w Kościele nie jest zawieszona w jakiejś pustce. Jezus chciał, aby Kościół, jako instytucja opierał się na miłości, w całym jej radykalizmie i ontologicznej strukturze, która znajduje się i wyraża w triadzie: wierność, zaufanie, więź. Tylko w ten sposób można uchronić Kościół przed skostnieniem.

A dla Boga miłość jest osobą. Bóg inaczej nie rozumie miłości, jak osobę, czyli miłość. Bo tak właśnie rozumie siebie.

Chrystus jest w relacji osobowej z Kościołem. Więź Pana Jezusa ze swoim ludem byłaby pozbawiona czegoś istotnego, byłaby na niby i zbyt symboliczna, gdyby nie przymierze Jezusa Chrystusa z konkretną osobą, reprezentującą zgromadzenie wiernych. Kościół - w spojrzeniu Bożym -  jest wspólnotą osób, których współpraca zbiega się w przyjaźni Jezusa z Piotrem. Jest to realistyczny plan Boga dla ziemskiej instytucji, podlegającej słabości, którą można przekroczyć w przyjaźni z Jezusem.

Jezus bierze Piotra na stronę, mówi o nim i do niego o skale, na której chce zbudować swój Kościół i pyta go "czy miłujesz mnie?". W perspektywie historii łatwo odkryć jak zamysł Boży – przymierza z rybakiem – był uniwersalny i skutecznie ochronił Lud Boży przed dramatycznymi zawirowaniami.

Jawny, brutalny, bezpardonowy rokosz austriackich duchownych wynika z kryzysu refleksji teologicznej nad autorytetem w Kościele, tak jak go rozumie i wprost wyraził Pan Jezus.

Pluralizmu nie ma

Zamknięciu się na inny nurt niż liberalny towarzyszy hasło pluralizmu i autonomii. Szkoda, że nie bierze się je na poważnie. Obecność ks. Wagnera byłaby zaledwie szczątkową reprezentacją czegoś innego niż wybujały indywidualizm austriackich katolików.

W liście pasterskim zebrani w Wiedniu austriaccy biskupi wykorzystali każdy argument przeciwko kierunkowi, który nadaje Benedykt. Konserwatyści w Austrii się skompromitowali – twierdzą - i nie ma dla nich  miejsca, a forsowani przez Watykan spotykają się z oporem wiernych i kapłanów.

Oczywiście koło niechęci napędzane jest z góry, bo tak psuje się ryba – od głowy. Zręcznie wycofani za tłumy duchowni podgrzewali atmosferę dwuznacznymi komentarzami. Nie powiedzieli otwarcie, że Wagner nie pasuje do grona, które posunęło się za daleko w posoborowym ad experimentum.

"Naburmuszeni dziekani z Linz – nie bez cichej aprobaty swojego ordynariusza - Ludwiga Schwarza - któremu nie wypadało głośno protestować  - zachowali się jak pies ogrodnika i podpisali petycję o niedopuszczenie ks. Wagnera do konsekracji. Najbardziej rozsądne w przypadku Kościoła Austrii byłoby szczere odwrócenie się od formuły eklezjalnej, która się nie sprawdziła. Już za 10 lat w diecezji Linz księdza trzeba będzie szukać ze świecą. Zadufani w sobie starcy wolą jednak wymrzeć, niż dopuścić – w ramach różnorodności – jakości katolicyzmu, które przynoszą owoce, także w powołaniach."

Krótka historia najnowsza austriackiego Kościoła

Kościół austriacki został zdominowany przez współpracowników kardynała Koeniga. Głosom niemieckiej grupy - której przewodził szacowny książę Kościoła - nasz Wojtyła zawdzięcza wybór na papieża. A stało się to dlatego, że Koenig - zaprzyjaźniony z Turowiczem - liczył na liberalny kurs przyszłego włodarza Watykanu. Zdawało mu się, że ordynariusz Krakowa blisko kooperujący z liberalnym Tygodnikiem Powszechnym – z całą pewnością - w takim samym duchu poprowadzi Kościół.

Starzec się przeliczył i potem gorzko wypominał Wojtyle swój zawód. Pod koniec życia był jednym z głównych krytyków rzekomego konserwatyzmu Polaka.

Koenig miał duży wpływ na obsadę stolic biskupich Austrii, dodatkowo umocniony pojózefińskimi regułami takich wyborów i nominacji, od których biskupi austriaccy pozornie się odcinają, ale je podtrzymują w najgłębszym ich sensie – niezależności od Rzymu.

Jego żarliwym uczniem był obecny metropolita Wiednia Kardynał Christoph Schönborn. Zepchnięty na drugi plan przez abp. Groera doczekał się swojej godziny, gdy ten został oskarżony o kontakt homoseksualny z klerykiem.

Jan Paweł II miał zamiar powołać na stolicę wiedeńską następcę Groera z benedyktyńskiego opactwa. Ale ujęty lojalnością Schönborna ustępujący w atmosferze skandalu kard. Groer wskazał na młodego, energicznego biskupa pomocniczego, którego dostał w spadku po Koenigu.

Bp Christoff w korytarzach watykańskich ucałował załamanego Groera w rękę. Ten gest musiał się spodobać w Watykanie. Nikt wtedy nie zastanawiał się nad poglądami i postawami następcy wiedeńskiego ordynariusza. A był on zaciekłym przeciwnikiem Humanae Vitae, budował struktury duszpasterskie tak autonomiczne, że czasami na pograniczu ortodoksji, tępił inspirację chrześcijańską w życiu społecznym. Gdy kilka partii politycznych zwróciło się do niego z inicjatywą zapisu Invocatio Dei do republikańskiej konstytucji kardynał przegnał ich przedstawicieli z wyzwiskami. W archidiecezjalnym muzeum wystawiono instalację o Jezusie, których powstydziły się skrajne laickie galerie. Biskup pomocniczy Schönborna otwarcie bronił homoseksualizmu, jako tendencji wewnętrznie uporządkowanej. Wszystko wskazywało na to, że robi to za przyzwoleniem swojego zwierzchnika.

Pod koniec pontyfikatu Jana Pawła wraz z wyhamowaniem okresu eksperymentalnego po soborze i twardej linii nie liczenia się z protestami liberałów Schönborn zmienił front. Zaczął mówić o błędach młodości.

Niemniej gdyby zestawić jego aktualne wystąpienia natknęlibyśmy się na mnóstwo sprzeczności.  Wypowiedzi na temat ewolucji - ubrane w oficjalne stanowisko Kościoła - posłużyły do spacyfikowania zwolenników inteligentnego projektu. Artykuł w New York Times nie przypadkowo ukazał się w czasie, gdy sądy stanowe zastanawiały się nad prawem rodziców do wyboru programów nauczania na temat pochodzenia człowieka i wszechświata.

Benedykt XVI przejrzał postawę metropolity Wiednia dużo wcześniej. Wszak Christoph był jego uczniem. Prawdopodobnie próbował go wyciągnąć z Austrii do Watykanu na jakieś stanowisko kurialne, gdzie byłby mniej niebezpieczny a lepiej nadzorowany przez Kurię rzymską. Schönborn oczywiście odmówił.

Prawie jak bolszewik

W obecnej batalii biskupi austriaccy zapobiegliwie obwarowali przyszłość. Benedykt XVI ani inny papież nie wkroczą do Austrii ze swoimi autonomicznymi decyzjami personalnymi. Pole manewru Benedykta po raz pierwszy zostało tak drastycznie zwężone.

Schönbornowi nie wystarcza rezygnacja Wagnera. Jak dobrze wyszkolony bokser zadaje papieżowi całą serię nokautów.

"Również po rezygnacji z przyjęcia godności biskupa pomocniczego przez ks. Wagnera sytuacja w diecezji Linz napawa biskupów austriackich wielką troską" - powiedział. Zdaniem arcybiskupa Wiednia biskupi są przekonani, że na nowo "należy znaleźć równowagę między powszechnym kapłaństwem wszystkich ochrzczonych katolików a szczególnym kapłaństwem, otrzymanym przez księży i diakonów mocą sakramentu".  

W najbliższych latach w Austrii mianowanych będzie kilku nowych biskupów. Zdaniem hierarchów wierni mają prawo oczekiwać, że "poszukiwanie kandydatów, sprawdzanie propozycji i ostateczne decyzje będą zapadały z troską i wyczuciem duszpasterskim". "Będzie to mogło zagwarantować, że biskupi będą wybierani `dla` Kościoła lokalnego, a nie `przeciwko` niemu" - napisali biskupi Austrii do wiernych. 

„Niezwykle pożądanym znakiem jedności Kościoła byłby fakt, gdyby nominacja biskupa była dla wiernych radością i umocnieniem” - czytamy w liście. Biskupi zwracają jednocześnie uwagę, że elementem „dobrego klimatu międzyludzkiego” jest życzliwe przyjęcie nowego biskupa przez wspólnotę. Biskupi oczekują też, że „biskup z wielkim wyczuciem będzie podchodził do swojej nowej wspólnoty, zyskując w ten sposób jej zaufanie”.  

Arcybiskup Wiednia zwrócił uwagę, że „sprawa Wagnera” była konsekwencją „skróconego” postępowania. Z reguły wybór biskupa poprzedzają „szeroko zakrojone i niezawodne” konsultacje. „Katoliccy biskupi Austrii kładą więc nacisk na gwarancję jakości postępowania w wyborze nowych biskupów” – konkludował Schönborn.  

Opozycja do Watykanu została dodatkowo okraszona elementami, które znamy z bolszewickiej demagogii.

Słowa uznania dla kard. Schönborna i wszystkich biskupów austriackich, którzy „w tych dniach [jakich dniach? sromoty, upadku?] nie pozostali bezczynni, ale starali się znaleźć drogę wyjścia z kryzysu” wyraziła stojąca na czele Młodzieży Katolickiej w Archidiecezji Wiedeńskiej, Nina Sevelda.  

Takie deklaracje nasuwają skojarzenie z komunistycznymi wiecami poparcia. 

Po konferencji prasowej przedstawiciele Młodzieży Katolickiej (KJ) wręczyli kard. Schönbornowi koszulkę z napisem „Aufbauen statt Abbauen” (Budować nie demontować). Koszulka nawiązuje do akcji prowadzonej przez KJ. Na specjalnej stronie internetowej młodzi ludzie mogą dawać wyraz swojemu niezadowoleniu z sytuacji w Kościele, ale jednocześnie uzasadniać, dlaczego mimo wszystko pragną pozostać wiernymi Kościołowi.  

Za pozorną troską o Kościół, w naszpikowanych toksycznymi sugestiami słowach skierowanych przez biskupów (Schönborna) do wiernych kryje się niszcząca opozycja do Rzymu. Kardynał jest tym  dobrym, ludzkim, postępowym i jednoczącym. Rzym mu przeszkadza w misji miłości. 

W ten sposób bezwzględnie animowano przeciwko papieżowi grupki płytko myślących wiernych, pomijając milczącą większość katolików, którzy dość mają pustych Kościołów i ludzkich liturgii. Zagrano na perfidnej strunie nieuzasadnionego rozgoryczenia i pretensji przerysowanej mniejszości. 

Co na to papież? 

Papieżowi obszar niemieckojęzyczny bardzo leży na sercu. Benedykt  nie odpuści Austrii, w której do tej pory mówi się szczęść Boże, a choć religijne statystyki nie są optymistyczne, to katolicka tradycja jest w niej utrwalona jakby na przekor laicyzacji duchowieństwa.

Na jego miejscu Wojtyła uparcie przeprowadziłby swoją wolę i napisałby do biskupów list z prośbą o zaufanie, w którym wytknąłby austriackim hierarchom mentalność ślepej ulicy. Jan Paweł II stanowczo przypomniałby swoje Prawa Piotrowe. Bez swobody w nominowaniu biskupów trudno mówić o sterowaniu nawą św. Piotra.

Benedykt jest raczej żółwiem, który ominie przeszkodę, ale pójdzie w tym samym kierunku. Tak działa Duch święty, poprzez osobowość człowieka, więc na dłuższą metę porównywanie obu papieży nie ma sensu.

Papież jakby odpowiedział austriackim biskupom na cotygodniowej audiencji, w środę 18 lutego.

Ten uczony kapłan [św. Beda] zachęca świeckich do wytrwałego kształcenia się w wierze a rodzicom wyjaśnia, że nawet w małym kręgu domowym mogą wypełniać posługę kapłańską duszpasterzy i przewodników, wychowując dzieci po chrześcijańsku.

Zatem wizja powszechnego kapłaństwa wiernych nieco różni się w obu przypadkach. Kardynał Schönborn popada w posoborową przesadę: zamienia miejscami świeckich i duchownych. Tymczasem właściwym obszarem dla laików jest świat. Odciąganie świeckich od ewangelizacji swoich środowisk a kapłanów od ołtarza jest przyczynkiem do laicyzacji, którą kardynał uparcie podtrzymuje i żywi teologicznie.

Wcześniej czy później dojdzie do następnej konfrontacji z Benedyktem właśnie na tle latającego biskupstwa. Tej batalii Benedykt nie powinien już przegrać.  Najbardziej prawdopodobny ruch Benedykta Kardynał Christoph Schönborn przewidział i w liście  pasterskim od razu wyrażono dezaprobatę dla bractwa Piusa X. Bo co mógłby zrobić papież: powołać prałaturę personalną, taką która nie podlega miejscowemu Kościołowi. Odczekać i zintensyfikować wierną doktrynie Kościoła interpretację soboru. Jeśli stolicy apostolskiej nie uda się mianować biskupów wiernych autentycznej wykładni  soboru, czyli nie zmodyfikowanej posoborowo, to papieżowi faktycznie pozostanie już tylko prałatura personalna. 

Na koniec warto zwrócić uwagę na echa polskie sprawy Wagnera.

KAI a za nią wszystkie źródła katolickie tytułowała swą notkę: "kontrowersyjny biskup". Jedną z przewin biskupa – według KAI - miało być kwalifikowanie homoseksualizmu do leczenia.

Radio watykańskie zatytułowało depeszę o Wagnerze: Wymuszona rezygnacja

To wiele mówi.

 

Marcin Stanowiec

 



Minął tydzień: Życiński atakuje Comforta; Kazus Linzu; Chavez pogardzany przez dostojników Kościoła | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Minął tydzień: Życiński atakuje Comforta; Kazus Linzu; Chavez pogardzany przez dostojników Kości
skierka pią, 20 lut 2009, 19:22:52

     Co może łączyć wszystkie te wątki ?

 1.    w kosciele dzieje sie bardzo wiele.

2. niestety konflikty nie zawsze budują twórczy ferment, czasem odnoszę wrażenie ,że zgodnie z zasadami kabalistyki

   zaczyna sie nowy cykl zdarzeń, hierarchowie / niektórzy /jakby  zatracili   poczucie rzeczywistości, spieraja się 

 o marginalia tymczasem statystyka jest  okrutna, laicyzacja postępuje...

     Nawiązanie do znanej bajki b.pa Krasickiego jest nad wyraz czytelne.Myśliwy rozsądzi ...

 
Hugo Chavez
montsegur pon, 23 lut 2009, 15:07:35

A tu można obejrzeć w jaki sposób próbowano obalić Chaveza w 2002 roku. Ciekawe studium pokazujące jak uruchamiana jest manipulacja tłumem. W jaki sposób ludzkie namiętności i protesty w bezwzględny sposób wykorzystuje się niekoniecznie dla dobra tych tłumów...
http://www.brasschecktv.com/page/568.html

Cheers!!!

---
Uwolnić Rudolfa, Zűndela, Frőlicha i Stolz!

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,618 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń