Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Begnini tuszuje piosenkę "Luca był gejem"


37-letni Włoch Giuseppe Povia wyśpiewał manifest obnażający miłość homoseksualistów: "Przez cztery lata byłem z mężczyzną, między miłością a rozczarowaniami. Nierzadko zdradzaliśmy się." Piosenka wspięła się na szczyty list przebojów i zajęła eksponowane drugie miejsce na festiwalu San Remo. Pop-kuktura stanęła jak wryta. Jej reakcja była natychmiastowa. Włoski komik – R. Benigni – przez 20 minut grał na uczuciach publiczności otartymi komunałami o miłości, żeby zatrzeć złe wrażenie. Posunął się nawet do tego, że zadał pytanie: "Czy ktoś jeszcze myśli, że geje są poza planem bożym?"



Było wiadomo, że piosenka Povii nie pozostanie bez odpowiedzi. Najpierw skandalizująca gwiazdka włoskiego parlamentu próbowała nie dopuścić ją do konkursu, potem wystąpiły przeciwko niej gejowskie organizacyjki i wreszcie najcięższa artyleria – krytycy muzyczni i komentatorzy medialni.

 

Festiwal, który co roku zarabia miliony euro okrzyknięto niewypałem.

 

Na co jednak stać Panów ręcznie sterowanej kultury pokazał dopiero Benigni. Jego tandetnie skonstruowana apologia miłości homoseksualnej miała – w relacji mediów – porwać miliony.

 

"Publiczność oszalała, wzruszenie zapanowało na widowni" – relacjonuje dziennik"La Repubblica".. "Il Giornale" zwraca uwagę na podniosłość [patos i banał] słów Begniniego oraz owację na stojąco, z jaką go przyjęto. O "wzruszeniu" pisze również "Corriere della Sera" zauważając, że Benigni zabrał głos w polemice na temat homoseksualistów, wywołanej przez utwór "Luca był gejem".

 

Czym tak wzruszył Begnini redaktorów i krytyków muzycznych?

 

Powiedział: - Byli torturowani, zabijani dlatego, że kochali. I przypomniał falę prześladowań, jakich ofiarami padali homoseksualiści. – Kiedy jest miłość, wszystko staje się wielkie. Nie wyginie rasa, jak niektórzy myślą – dodał aktor [czyżby?]. Podkreślił, że "miłość dodaje większej otuchy niż wiara" i powtarzał, że "tylko głupota jest grzechem".

 

Swój monolog w obronie praw gejów do godnego życia zakończył przejmującą – jak się ocenia – pełną zaangażowania interpretacją obszernego dramatycznego listu Oscara Wilde'a, napisanego w więzieniu do swego przyjaciela.

 

Jak łatwo w czasach ideologii zaanonsować żałosny popis demagogii, jako poruszające oratorstwo.

De facto – klika wysysająca krew z obiegu kulturowego poczuła się po raz pierwszy – od lat –zagrożona w swojej kontroli a wysunięty w obronie jej monopolu Begnini odegrał histeryczny popis, bo do głosu doszła inspiracja chrześcijańska.

 

Drobny wtręt.

 

Wraz z przejęciem kultury przez system (nie utożsamiam go z liberalnym, bo jest dużo szerszym zjawiskiem; por.System) wmawia się, że jest ona prawie absolutnie neutralna, nie kieruje się jakimiś założeniami, a tym samym żadnych założeń nie komunikuje odbiorcom.

 

To jedna z tych tez, które obok poglądów na ekonomię i ustrój społeczno-polityczny sączą się w redakcjach katolickich (GN, TP), jako niewinny przekaz identyfikowany z Kościołem. Nasi kochani biskupi są za mało spostrzegawczy, żeby go wychwycić i właściwie ocenić zagrożenie jakie niesie.

 

Otóż nie! Każdy autor przylega do jakiejś prawdy, którą niekoniecznie eksponuje, ale jest ona prawie zawsze obecna w jego dziele.

 

O tym zjawisku, powszechnym w kulturze mówimy: inspiracja.

 

Mamy je dwie, w miarę poważne:  chrześcijańską i liberalną.

 

System, kar, nagród, dystrybucji, zapożyczeń i pośrednictwa (tym w ekonomii jest spekulacja) – szczelnego sita sprawił, że do świadomości społecznej dociera jedynie twórczość inspirowana myślą liberalną, zatem taką, która wolność jednostki, opozycję do autorytetu, człowieka rozwodnionego duchowo uważa za pryncypialne w swoim oddziaływaniu i działaniu, recepcji, przekazie i transkrypcji rzeczywistości.

 

Giuseppe Povia dokonał rzeczy niemożliwej. Przebił się przez szczelny kordon strażników (strażaków – pożarów będzie więcej) poprawności, którzy czuwali, by nic spoza inspiracji liberalnej nie zasiało się – przypadkiem lub nie przypadkiem – na ziemi kulturowej.

 

Inspiracja odwołująca się do bezpośredniego doświadczenia człowieka, rzeczywistości, prawdy i duchowości siłą rzeczy osłabia wpływ demiurgów.

 

Posłuchajmy w wolnym przekładzie, czego się tak obawiają.

"Zanim opowiem wam o mojej przemianie – śpiewa Povia - chcę wyjaśnić, że wierzę w Boga. Nie mogę w tej sprawie polegać na ludziach. Ludzka myśl jest podzielona w tym temacie. Nie chodziłem do psychologów, psychiatrów, księży ani naukowców. Poszedłem w swoją przeszłość, wgłębiłem sie w nią i dowiedziałem sie dużo o sobie."

 

Z tekstu piosenki wynika, że to pokomplikowane życie rodzinne stało za wyborem homoseksualnej przygody.

 

"Moja matka miała dla mnie zbyt dużo miłości, jej miłość stała się obsesją – śpiewa Povia. Jej opiekuńczość nie pozwalała mi oddychać.

 

Mój ojciec nie podejmował żadnych decyzji i nigdy nie mogłem z nim porozmawiać. Cały dzień był poza domem w pracy. Matka poprosiła go o rozwód, miałem 12 lat i tak naprawdę nie rozumiałem ojca, powiedział ‘to jest właściwe rozwiązanie’ i niedługo potem zaczął pić.

 

Matka zawsze źle mówiła przy mnie o ojcu, zawsze mówiła ‘nigdy się nie żeń, niech cie Bóg broni. Była chorobliwie zazdrosna o moje dziewczyny a moja tożsamość zaczęła się gmatwać."

 

W drugiej zwrotce mowa jest o przemianach, które dotknęły chłopaka.

 

"Jestem teraz innym człowiekiem, ale w czasie kiedy szukałem odpowiedzi wstydziłem się, więc szukałem ich w ukryciu.

 

Niektórzy mówili, że to jest ‘naturalne’. Studiowałem Freuda, a on nie myślał tak. Skończyłem liceum, ale nie wiedziałem czym jest szczęście. Pewien gość potrząsnął moim sercem i to wtedy dowiedziałem się, że jestem homoseksualistą.

 

Nie miałem w stosunku do niego żadnych zahamowań, zalecał się do mnie [zabiegał o moje względy – ang. – court] a ja myślałem, że to jest miłość. Przy nim mogłem czuć się sobą, ale potem zaczęło się dziwne współzawodnictwo w seksie.

 

Szukałem mojego ojca w mężczyznach i przebywałem z mężczyznami, aby nie zdradzić mojej matki. Przez cztery lata byłem z mężczyzną w miłości i oszustwach, często zdradzaliśmy się nawzajem."

 

Historia o młodym Gayu kończy się Happy Endem.

 

"Ciągle szukałem swojej prawdy, taj wielkiej, wiecznej miłości, potem spotkałem ją na imprezie, pomiędzy tyloma ludźmi, nic ją z nimi nie łączyło, wysłuchała mnie, prześwietliła i zrozumiała. Pamiętam tylko, że brakowało mi jej następnego dnia.

 

To jest moja historia, tylko moja historia, żadna choroba, żadne wyzdrowienie.

 

Drogi ojcze, przebaczyłem ci, chociaż nigdy tutaj nie wróciłeś. Matko często o tobie myślę i kocham cię. Ciągle widzę twoje odbicie. Ale teraz jestem ojcem, kocham jedyną kobietę jaką kiedykolwiek pokochałem w taki sposób".

 

Włoscy geje będą nucić Povię. A Begnini – tanio rezonujacy emocje – zgaśnie wraz z poważniejszą refleksją nad słowami piosenki o Luce. Bo nikt nie zdoła przekonująco, bez manipulowania uczuciami publiczności zaprzeczyć - znając historię jakiegokolwiek geja - że Povia śpiewa prawdę.

 

Jaki wniosek płynie z tej historii. Kultura – w odczuciu jej dystrybutorów – jest własnością ideologii liberalnej. Nie ma miejsca dla innej inspiracji – choćby chrześcijańskiej – w przestrzeni kontrolowanej przez - będące własnością demiurgów ludzkości - media.

 

Szkoda. R. Begnini zamiast wysługiwać się  konstruktorom "nowego ładu" mógłby zwyczajnie, po męsku pogratulować Luce - o którym podśpiewują całe Włochy - udanego związku małżeńskiego z ukochaną kobietą.

 

Na taką wielkoduszność nie stać jednak artysty.



Begnini tuszuje piosenkę "Luca był gejem" | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Begnini tuszuje piosenkę "Luca był gejem"
paraklet sob, 28 lut 2009, 17:01:08

Żałosne....

---
... Trzeba żyć naprawdę,
żeby oszukać czas.
Trzeba żyć najpiękniej,
żyje się tylko raz.
Trzeba żyć w zachwycie:
marzyć , kochać i śnić...

 
Begnini tuszuje piosenkę "Luca był gejem"
anthem wto, 3 mar 2009, 10:44:24

To rzeczywiście straszne, żeby ze zboczenia robić martyrologię ? 

---

Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana.

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,698 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń