Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Niech idą w ślady KAI

Zarejestrowana przez marszałka sejmu inicjatywa ustawodawcza "Contra in vitro" rozpoczęła zbieranie podpisów w polskich diecezjach. Inicjatywa zaproszenie dostała min. od abp. H. Muszyńskiego, Michalika, Regmunta. Z komitetem założycielskim spotkał się też ks. kard. Dziwisz. Nie wszystkie jednak metropolie chcą współpracować. Do tej pory nie ma żadnego sygnału z Lublina.



Na konferencji, której współorganizatorem była Katolicka Agencja Informacyjna zarząd inicjatywy ustawodawczej "Contra in vitro" przedstawił najważniejsze cele: zebranie w niespełna trzy miesiące 100 tysięcy podpisów oraz komunikacja katolickich założeń nt. in vitro.

Rzeszowianie skoncentrowali się na samym zakazie praktyki sztucznego poczęcia i nie wikłali się w kazuistykę. Zakaz koresponduje z prawem polskim i ustawą zasadniczą – Konstytucją. Brak zakazu wywoła lawinę protestów wobec niespójności praktyki in vitro z polskim kodeksem karnym.

Proponowany art. 160a KK zakazujący in vitro byłby rozwinięciem istniejącego obecnie art. 160, który mówi o tym, iż człowieka nie można stawiać w sytuacji zagrożenia jego zdrowia i życia. Przedstawiciele komitetu uważają, że procedura in vitro stwarza takie zagrożenie i stosowanie jej nawet w wypadkach wyjątkowych – jak przewiduje projekt posła Jarosława Gowina – prowadzi do uwikłania się w trudności w istocie nie do rozwiązania, związanie z pytaniem o zamrażanie zarodków i o to, co powinno się z nimi zrobić. Podkreślali też, że kary przewidziane za złamanie art. 160a są takie same jak przewidziane w art. 160. Odpowiedź na pytanie, kto będzie w tych sytuacjach ponosił odpowiedzialność – czy lekarz, czy również para decydująca się na in vitro – pozostawać ma w gestii sądów.

Przewodniczący Komitetu, Jacek Kotula, działacz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Diecezji Rzeszowskiej wyjaśnił, że w 2008 r., w momencie gdy rozgorzała dyskusja nt. in vitro i pojawiały się wzmianki o kolejnych projektach, zaistniała obawa, że stanowisko Kościoła katolickiego nie zostanie w pełni uwzględnione w żadnym z nich. – Chcieliśmy przynajmniej spróbować sformułować projekt, który by to nauczanie w pełni respektował – podkreślił.

**

Dobrze, że po raz drugi – po komunikacie komisji Hosera - zinterpretowano encyklikę Ev. Vitae wiernie względem intencji jej autora, Jana Pawła II. Przypomnę, że KAI, Gowin oraz media laickie konsekwentnie pomijały zalecenie, by najpierw wyczerpać wszelkie możliwości polityczne dla uzyskania zakazu.

"Mec. Ludwik Skurzak przypomniał, że zgodnie z papieskim nauczaniem polityk, który jest katolikiem, może w kwestii ochrony praw człowieka popierać kompromisowe rozwiązania prawne, nie w pełni zgodne ze stanowiskiem Kościoła katolickiego, ale dopiero wtedy, gdy zrobił już wszystko, by wprowadzone zostały rozwiązania w pełni respektujące to stanowisko."

To krzepiące, że dwaj skromni faceci z Rzeszowa dokonali takiego wysiłku: zamieścili stronę internetową, przeprowadzili analizę prawną i etyczną, przekonali biskupów do współpracy i zaistnieli w najszerszym z możliwych horyzontów katolickich w kraju – od Radia Maryja po KAI. Możemy się różnić co do stylów, ale w kwestii życia i godności życia ludzkiego polscy katolicy są jednomyślni i dążą w tym samym kierunku ponad resztą podziałów.

Kościół fermentujący w setkach organizacji (W prace zaangażowali się działacze rozmaitych ruchów i stowarzyszeń, m.in. Akcji Katolickiej, KSM, ZHR, Domowego Kościoła, czy Stowarzyszenia Rodzin Katolickich) potrafi zebrać w trzy miesiące tyle podpisów. To sygnał dla rządzących.

Czekamy, aż redaktor Łoziński oraz mocno obecna w mediach grupa Tygodnika Powszechnego pójdzie w ślady KAI i wypromuje inicjatywę Rzeszowian.

***

Odnotowałem też bardzo ważny, i odważny, i wzruszający zapis rozmowy z mężczyzną, który wraz ze swoją żoną "uległ pokusie in vitro".

"Sposób postępowania przy poszczególnych etapach tej procedury jest złożony i przykry dla małżonków. Tak mocno odziera z tajemnicy całą istotę poczęcia dziecka, że po zakończeniu procedury miałem wrażenie, że coś między nami się skończyło, coś pękło. Dostojewski pięknie powiedział, że podłożem pozytywnych relacji między ludźmi, nie tylko zresztą w rodzinie, są często trzy elementy: tajemnica, autorytet i nadzieja. Patrzę z perspektywy na proces, który przeszliśmy, i myślę: cóż to za tajemnica zostaje po tym, gdy żona widzi mnie z pojemnikiem na nasienie pod tak zwanym pokojem pobrań?

Albo kiedy ja widzę małżonkę, która ciągle jest badana w miejscach intymnych? Tajemnica wtedy pęka. Podobnie jest z autorytetem. Jaki małżonkowie mogą mieć dla siebie autorytet po przejściu tej procedury, podczas której lekarze sugerują im nawet godzinę stosunku, zalecają stosowanie specjalnych prezerwatyw, w których zbiera się nasienie do badań; kiedy robi się to niemal co do minuty, w określonym czasie, w określonych warunkach. Cały autorytet gdzieś wtedy pryska. I trzeci element, nadzieja. Ona też podczas tego procesu gdzieś się gubi.

W mojej rodzinie proces dochodzenia do poczęcia dziecka zakończył się sukcesem. Sukces został jednak okupiony przez bardzo techniczne spojrzenie na ten fakt. Byliśmy też tak po ludzku zmęczeni tym procesem. Myślę, że Bóg po to stworzył pewne mechanizmy między kobietą i mężczyzną, które w swojej istocie powinny sprawiać przyjemność, i wzajemny pociąg, żeby korzystać z tych mechanizmów. A nie robić tego na zamówienie, o konkretnej godzinie, którą wskaże lekarz. Na przykład inseminację, czyli wprowadzenie męskiego nasienia do pochwy kobiety, robi się o konkretnej godzinie, nawet minucie.

Przed rozpoczęciem procedury in vitro rozważaliśmy z żoną adopcję dziecka. Dziś wiem, że sprawy związane z adopcją, choć z początku wydają się trudne i żmudne, w rzeczywistości są o wiele mniej bolesne, znacznie krótsze i bez tych wszystkich skutków ubocznych, które w naszym małżeństwie zaistniały. Mam też świadomość, że w klinice ciągle są pozostałe zarodki. Komórki jajowe są zawsze zapładniane w większej ilości. Dziś wiem, że to jest życie. Z jednego z takich zarodków rozwinął się mój syn, który teraz biega po domu, śmieje się i jest wspaniałym dzieckiem. Te zarodki, które pozostały, de facto nie różnią się niczym od tego, który akurat został wybrany.

Z jednej strony już wiem, że procedura in vitro jest piekłem, ale z drugiej strony kocham mojego syna. Zbudowaliśmy na siłę dom. Jest tylko pytanie, czy nie powstał na piasku. Wydaje mi się, że tak.

Moje stosunki z żoną bardzo się ochłodziły. Rozumiem dlaczego, kiedy wspominam okres naszej procedury in vitro. Gdybym ja patrzył na siebie oczyma mojej żony, to wiele by się zmieniło w perspektywie autorytetu i pewnej nieokreślonej tajemnicy, która często jest spoiwem związku. W lepszych klinikach są jako takie warunki, jednak my przeszliśmy wszystkie rodzaje takich placówek. W najgorszych czekałem nieraz z pojemnikiem na nasienie przed drzwiami do toalety. Ktoś wychodził, ja wchodziłem...

Wychodziłem, żona czekała na zewnątrz. Może to pan sobie wyobrazić. Więc czy w takim małżeństwie może być dobrze? Kiedy myślę o mojej żonie i o samym sobie w tych sytuacjach, o których wspominałem, widzę to w ciemnych barwach. To degradacja duszy, serca. Formalnie jesteśmy razem. Jednak wiele rzeczy między mną i żoną się zmieniło. Nasz związek cementuje w pewnym sensie wspaniały syn. Ale nie widujemy się codziennie. Jest między nami jakaś nieuchwytna bariera.

Zdrowiej by było dla mnie jak najszybciej zapomnieć o sprawie. Ale jak tu zapomnieć, skoro mam świadomość, że w klinice są zmagazynowane nasze zamrożone zarodki? Proszę zauważyć, że nawet słownictwo nie pasuje do tej sfery. To są przecież zmagazynowane ludzkie istnienia. Nie mogę zapomnieć, kiedy media wciąż donoszą o wynikach śledztw, że na przykład jakaś klinika w Anglii wyrzuciła zarodki albo użyła ich niezgodnie z procedurami. Stosując in vitro, człowiek zapiera się – w takim sensie jak zaparł się św. Piotr – nadziei i tego, że Pan Bóg ma względem nas jakieś plany. Czy mamy na siłę, stosując in vitro, te plany naruszać? Dziękuję, że mogę o tym publicznie opowiedzieć. W ten sposób jest mi dane choć w minimalnym stopniu zadośćuczynić temu, co zrobiłem."

Tygodnik Katolicki - Gość Niedzielny - Wydanie Internetowe



Niech idą w ślady KAI | 6 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Niech idą w ślady KAI
reguly pon, 30 mar 2009, 15:47:22

> Do tej pory nie ma żadnego sygnału z Lublina.

Pewnie poddadza go automatycznej ekskomunice... ;)

---
Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze

 
Niech idą w ślady KAI
reguly pon, 30 mar 2009, 15:50:45

> Albo kiedy ja widzę małżonkę, która ciągle jest badana w miejscach intymnych?

Moze niech jakas kobieta sie wypowie - bo moze sie myle -  czy stosowne badania w miejscach intymnych nie powinny byc przeprowadzane okresowo?

---
Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze

 
Niech idą w ślady KAI
skierka pon, 30 mar 2009, 21:21:57

       To jasne ,ze w takiej sprawie będa głosy popierajace i przeciwne, moi szanowni przedmócy

       skoncentrowali się na meritum zagadnienia, poczęcia pozaustrojowego,temat był "wałkowany"

       wielokrotnie więc mój skromny głosnie nie wniesie tutaj niczego nowego.

       Nolens volens Autor sprowokował mnie do zwrócenia uwagi na samo zagadnienie prawodawstwa

       i jego wpływu na funkcjonowanie kościoła, czy tak duża organizacja jaka jest kościól katolicki

      w Polsce musi koniecznie korzystać z ustaw państwowych  do prawidłowego  funkcjonowania ?

                 Dam przykład innej religii, Islam, władze państwowe mogą  robić wiele rzeczy

      sprzecznych z nauką Proroka, ale i tak nie ma to większego wpływu na wspólnotę...

                Co to ma wspólnego z chrześcijaństwem ? ano ma...

     Pierwsi chrześcijanie istnieli w warunkach skrajnie niekorzystnego prawa...  i niewiele  to

          prawodawcom dało, tak ale chciałbym zwrócić uwagę na to,że stopień

         INTEGRACJI kościoła był daleko większy niż obecnie,posłuszeństwa również...            

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń