Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Ewolucja - racjonalne podejście

Jak racjonalnie podejść do ewolucji? Jak wyjaśnić czym są ogniwa pośrednie? Jakie stworzenia dziś istniejące uznać za przejściowe? Czy dziś obecnie u jakichś gatunków zaobserwowana jest makroewolucja? By zrozumieć sens ewolucji, wcale nie trzeba szukać w skamielinach, ani być naukowcem tej dziedzinie. Przedstawię drogim czytelnikom me przemyślenia i do jakich wniosków doszedłem. Wystarczy się przyjrzeć dzisiejszej przyrodzie oraz porównać okresy w jakich rozwijało się życie na ziemi, by dojść do wniosku, że ewolucja jest bardziej racjonalna niż kreacjonizm.



Pomocą służy mi artykuł prof. Jana Lewandowskiego – Ogniwa pośrednie?(1)

1) Zanim zacznę temat samej ewolucji, skopiuje dwa krótkie zdania z owego artykułu, które często padają z ust samych kreacjonistów, więc mogę się nimi posłużyć:
- w darwinowskich opowieściach co chwila jedno zaprzecza drugiemu. A ponoć teoria ewolucji jest "czystym faktem".
- Nic dodać nic ująć. Jak widać „dowody” na darwinizm zmieniają swą wartość szybciej niż kryształki w kalejdoskopie.

Jeśli nauka obali daną rzecz, lecz potwierdzi co innego, nie znaczy, że cały proces ewolucji jest kłamstwem. Bo tym się różni wiara od faktów naukowych, że fakty naukowe mogą się zmieniać w zależności od nowych badań czy znalezisk. A wiara w zasadzie jest niezmienna, bo wierzymy w co wierzymy i niepotrzebne nam na to dowody, a jeśli wiara się zmieni to na wskutek własnych przemyśleć i doświadczeń życiowych. Natomiast fakt naukowy zmienić się może bez specjalnych przemyśleń z naszej strony, jeśli postawiony zostanie dowód przeciw, a nawet jak byliśmy wielkimi entuzjastami innego (poprzedniego) danego faktu, czy nawet fanatykami, pozostaje pogodzić się z tym, że jest inaczej niż uważaliśmy dotąd. To tyle. Dalej...

2) - „Dwa ostatnie zwierzęta znaleziono w jednej warstwie w Nebrasce. To nie są żadne formy przejściowe konia, tylko dwa gatunki żyjące współcześnie. Są niemal identyczne. Czemu jeden miał przemienić się w drugiego?”

Najpierw zastanówmy się co znaczy forma przejściowa. Bo często się słyszy z ust przeciwników ewolucji, że nowo odkryty gatunek, mający się nijak to innych zwierząt. Bo kreacjonista ZAWSZE uzna daną istotę, którą się odkryje i przez naukowców zostanie sklasyfikowana za ogniwo pośrednie między dwoma innymi gatunkami, za po prostu odrębny gatunek i nic innego, nie mający wspólnego z innymi gatunkami, więc ZAWSZE będą podawać argument, na brak ogniw pośrednich, więc rozmowa taka, z takim człowiekiem traci zwykle sens.

Poza tym ogniwo pośrednie może być właściwie osobnym gatunkiem (nie musi zaraz być podgatunkiem), który wcale nie musi wyginąć dając życie nowemu gatunkowi. A jeśli ma wyginąć, nie musi nastąpić to od razu, może wymierać powoli, wcześniej przez pewien okres żyjąc razem z nowym gatunkiem któremu dał życie, jak i z tym też od którego pochodził - wystarczy tylko, spojrzeć na fakt, że każdy mógł się obracać w różnych środowiskach, gdzie każdy jest przystosowany do innego lub dany obszar zmienił w którym klimat uległ zmianie, na jeden nie zadziała w ogóle, na drugi również, inny wyginie od razu, inny będzie wymierał powoli. Bo choćby kot, od którego kot domowy pochodzi, wyginął? Z tego co wiem, to nie...
I jeśli uznać jeszcze tego przodka, oraz, że między nim a kotem domowym jakieś formie pośrednie były (czego nie wiemy – przynajmniej ja nie wiem), ale wyginęły, to tak czy siak kot od którego rozwinął się kot domowy, żyje.
A jakby tego przodka uznać za formę pośrednią (bo dał życie kotu domowemu, oraz ten przodek, też miał przodka przecież – czyli jest formą pośrednią między kotem domowym a jego przodkiem, bo nic nie musiało być między nimi) który przecież też jest pewnym gatunkiem, to czy ten gatunek pośredni musi być tylko chwilowy i w niedługim czasie wymrzeć? Raczej nie. Jak każdy wie, też przetrwał.
Ja pojęcie gatunku pośredniego nie mam na myśli jakiś chwilowy gatunek (bo nie musi zaraz być chwilowy), który wymrze dając życie nowemu, tylko za osobny gatunek, który może przetrwać nawet gdy da życie już nowemu, lub wyginąć gdy się nowy pojawi (przynajmniej na pewnym obszarze, a na drugim by żył dalej). (Najpierw przykład jeden, a później będę kontynuował, więc ustawie przykład w nawiasie kwadratowym, który możecie sobie po prostu ominąć)...

- [Przykładem tego może być homo-halibis i homo-erectus, gdzie Jan Lewandowski próbuje zdyskredytować, gdzie ten drugi pochodzi od drugiego, na podstawie tego, że oba mogły żyć w tym samym czasie, a nie jak wcześniej uważano, że ten wymarł, a nowy został. Bo takie coś, że nowy gatunek zastąpi stary jest bardzo przejrzyste i logicznie wyjaśniające, że homo-habilis wyginął, a pojawił się nowy, homo-erectus, bo ten pierwszy wyginął w X roku, a drugi w tym samym roku powstał. Jednak gdy dowiadujemy się, że homo-habalis przez jakiś czas żył w tym samym czasie co homo-erectus, dawać może już wątpliwości, bo nie ma tej przejrzystości gdzie jeden gatunek wymiera w roku X, a drugi powstaje. Więc nie można stwierdzić stanowczo i naukowo, że homo-habilis nie jest przodkiem homo-erectusa, tylko można domniemać, bo pojawiła się ta jedna wątpliwość.]

Poza tym należy zauważyć, że dany gatunek X, jak i gatunek któremu dał życie, gatunek Y (obojętnie czy gatunek Y jest ogniwem pośrednim między gatunkiem X, a jakimś późniejszym, a jeśli tak to obojętnie czy w ogóle nowym dobrze prosperującym gatunkiem, czy tylko chwilowym) mógł się rozwijać wspólnie na jednym obszarze, (a gatunki Y, choćby też w innych stronach świata - większy zakres tolerancji pozwala im podróżować i zdobywać nowe obszary) i na tym obszarze zmieni się np. klimat się znacznie ochłodził. To albo gatunek X, jak gatunek Y, będą następujące możliwości:

- gatunek X wymrze, nie dając życie żadnemu nowemu gatunkowi

- gatunek X wymrze, dając życie nowemu gatunkowi Y

- gatunek X wymrze, dając życie nowemu gatunkowi Y, przy czym gatunek X nie wymrze od razu, tylko oba gatunki będą żyły przez jakiś czas obok siebie

- gatunek X wymrze dając życie nowemu gatunkowi Y, który też wymrze i cała rodzina gatunkowa wyginie (może tak być na wskutek tego, że nowy gatunek choćby pojawi się w czasie zmian środowisku, natomiast gdy już się zmieni bardziej, też nie będzie przystosowany do przetrwania.)

- gatunek X przetrwa i nie da życia żadnemu nowemu gatunkowi, będzie zachodzić tylko mikroewolucja

- gatunek X przetrwa, dając życie nowemu gatunkowi Y, gdzie oba gatunki przetrwają
itd. Itp. Pewnie można jeszcze parę takich możliwości dopisać.

Przykład gatunku który żyje mimo, że dał życie nowemu gatunkowi, niech będzie ten wiecznie powtarzający się kot domowy. Niedźwiedź brunatny i niedźwiedź polarny też dobre przykłady. Lub gdy dany gatunek daje życie nowemu gatunkowi, lecz ten co dał życie nowemu, powoli wymiera jak w przypadku tura (wystarczyło zmienić jego środowisko) – chociaż go wykończyli ludzie, ale my też jesteśmy częścią ekosystemu, zresztą przykładów można poszukać sobie samemu.

3) Autor tekstu tego często też używa argumentu, że dany gatunek nie zmienił się od miliona lat. Ale czy zawsze musi? W przypadku wielu istot proces ewolucji jest dużo dłuższy niż parę milionów lat bo jest bardzo przystosowane do danego ekosystemu, ponieważ zakres tolerancji na zmianę środowiska ma bardzo wysoki, a jeśli się zmienia, nie musi koniecznie być to ewolucja zewnętrzno-fizyczna. Najlepszym takim przykładem był pewien gatunek ryb, który był uważany za wymarły i miała ona wiele milionów lat, jest nią latimeria(2) (gdzie Jan Lewandowski podaje ten przykład jako przeciw ewolucji, bo jest niezmienna od dawna) . A okazało się że ona żyje dziś i jest praktycznie w niezmienionym stanie. W tym wypadku skoro była bardzo dobrze przystosowana do danego terenu (żyła w głębinach, w kompletnych ciemnościach) to po co miała coś zmieniać w swej fizyczności w makroewolucji? Ewolucja to nie, że cały czas się zmienia w naszym fizycznym zakresie, ewolucja jest czymś co dąży do równowagi, czyli by mieścić się w zakresie tolerancji. W tym czasie może występować mikroewolucja jeśli chodzi o fizyczność lub całkowicie inna, bo po co ma przekształcać się w nowy gatunek skoro jest świetnie przystosowana?
Tak samo przykład komara czy innych stworzeń, których tylko dotykała mikroewolucja jak choćby zmiana wielkości czy poprawianiu im jakichś odporności lub dodając nowe. Bo jeśli jednak ma występować w ogóle makroewolucja u tych stworzeń (mimo, że zakresu tolerancji nie przekracza), to byłaby naprawdę bardzo powolnym procesem, a jeśli przekroczono by zakres tolerancji, to makroewolucja by przyspieszyła, a jeśli nie, to tylko mikroewolucja, a jak makro już, to może być naprawdę powolna – chociaż ja niezbyt w taką wierzę, bo po co przekształcać się w nowy gatunek, skoro w nim się świetnie czuje i jest wstanie przetrwać bez problemu. Dlatego nie jest powiedziane, że ewolucja nie występuje gdyż jakiś gatunek nie zmienił się przez ileś tam milionów lat, bo albo do makroewolucji nie dochodzi bo jest świetnie przystosowane do życia w środowisku dane zwierze lub jeśli nie przekracza zakresu tolerancji jest to bardzo, ale to bardzo powolny proces wchodzenia w nowy gatunek.

4) A co z dzisiejszymi gatunkami, które mają niektóre cechy podobne do tych z dawnych lat, gdzie te dawne są uważane za gatunki pośrednie, a dzisiejsze nie? Zanim się na to odpowie, trzeba powiedzieć co jest gatunkiem pośrednim. Jest to praktycznie każdy gatunek (przynajmniej w moim zdaniem, taki pogląd reprezentuje), który pochodzi od innego gatunku, a który to gatunek dał życie nowemu – to jest właśnie gatunek pośredni. Więc jak dzisiaj dany gatunek możemy określić, że jest gatunkiem pośrednim, jeśli nie mamy żadnych poszlak by twierdzić, że dał życie nowemu gatunkowi. Bo może jest świetnie do środowiska przystosowany i makroewolucja może nie wystąpić tylko mikroewolucja, gdzie co najwyżej podzieli się na nowe rasy. Lub jeśli zakres tolerancji zostanie przekroczony to wymrze po prostu. Więc określenie dzisiaj jakiegoś gatunku, gatunkiem pośrednim jest tak jak graniem w lotka, bo właściwie każdą istotę można podejrzewać, że nim jest – bo gatunek pośredni to powiązanie dwóch gatunków, których łączy dany gatunek który jest pośrodku (w przypadku krzyżowania się międzygatunkowym, gatunkami pośrednimi mogą być nawet dwa gatunki – przynajmniej ja tak określam gatunek pośredni), czyli w skrócie: – gatunek X – gatunek pośredni – gatunek Y (może kiedyś homo-sapiens będzie dla kogoś gatunkiem pośrednim)
Tak ja określam jak rozumiem gatunek pośredni. Więc właściwie każda istota może być gatunkiem pośrednim.

5) A teraz można zapytać. Wtedy były (kiedy pojawiały się pierwsze formy życia) tylko prymitywne formy życia i nie występowały rozwinięte (dlaczego? Dalej...), a teraz występują bardzo rozwinięte, jak i te prymitywniejsze. Przeciwnik ewolucji może zapytać – dlaczego teraz występują te nieco prymitywniejsze stworzenia skoro powinny się rozwinąć. No właśnie nie do końca, bo powstawanie życia jest procesem ciągłym, kiedyś życia nie było, teraz jest i wiele form jest wysoce rozwiniętych. Kiedyś nie było konkurencji dla istot prymitywnych w kwestii, że było wiele form wysoce rozwiniętych, tylko się zaczynało będąc właśnie prymitywną formą. Więc wielu organizmom było łatwo zaistnieć i się rozwinąć, aniżeli dziś, gdzie z prostego organizmu będzie chciał zaistnieć na wyższym poziomie, ale ma przed sobą istoty wyżej rozwinięte które im zagrażają i często unicestwiają, uniemożliwiając im zaistnienie jako takie. Więc nowemu organizmowi jaki dziś by powstawał dopiero z prostego organizmu bardzo trudno by zaistnieć, bo o wiele potężniejszą istotę ma przed sobą. A takie którym się uda, możemy choćby zobaczyć jak niektóre ryby bądź płazy. A jeśli się im nie uda wysoce rozwinąć, nie znaczy, że może wyginąć. Również może też być, że rozwinąć się mu nie da dostatecznie przez konkurencję i ewoluował będzie jedynie w aspektach takich by uciec silniejszemu, nawet tworząc nowe gatunki. Albo również może być przykład, gdzie od wielu milionów lat istnieje dane stworzenie a nie przekształcało się w nowy gatunek, jak przykład podałem ryby którą uważano za wymarłą a żyła sobie w głębinach i jej środowisko niewiele się zmieniało. Poza tym dany ów organizm może, choćby na pewnym obszarze który się nieco ulegnie zmianie, dać życie nowemu bardziej rozwiniętemu gatunkowi który będzie lepiej przystosowany, a swoją formę na innych obszarach zachował jak zawsze. Mam nadzieję, że to wyjaśniłem, ale wrócę do pewnej kwestii.

Teraz przejdziemy do innej bardzo ważnej kwestii.

6) Dlaczego nie pojawiły się od razu w pełni rozwinięte istoty, jeśli ewolucji nie było? Tylko zaczynano od bakterii, później były prymitywne formy życia, później nieco lepsze, później jeszcze lepsze, a jeszcze później już skomplikowane istoty? Gdyby ewolucji nie było, powinny zaraz obok prymitywnych stworzeń pojawić się istoty tak rozwinięte jak człowiek czy niedźwiedź. Bo jak wyjaśnić gdy ewolucji niby nie ma, że we wczesnym okresie były tylko prymitywne formy, a rozwinięte nie, a dopiero później w raz z prymitywnymi, te bardziej skomplikowane zaczęły się pojawiać? Musiała zaistnieć ewolucja. Biologicznie przecież nie jest możliwe by przez te miliardy lat, gdy pojawiały się jakieś istoty, pojawiały się tylko prymitywne formy życia. A moment gdy pojawiać się zaczęły rozwinięte formy życia, to jak dla przykładu wyjaśnić powstanie człowieka? Jeśli istniała woda wtedy, niebo, słońce itp.. Biologicznie jak to wyjaśnić jeśli uznać, skoro ewolucja nie istnieje?. Z punktu widzenia biologicznego jest to niemożliwe, jeśli ewolucja nie istniała, bo od razu powinny się pojawiać tak wysoce rozwinięte istoty jak niedźwiedzie, rekiny, człowiek itp. Potęguje to dodatkowo fakt...

7) Jak pisałem wcześniej o gatunkach zwierząt (punkt 2, 3, 4) które się praktycznie od siebie nie różnią i to potęguje fakt tego, że jeśli ewolucja nie istniała, czemu pojawiały się przez bardzo długi okres tylko prymitywne formy życia, a nie od razu gotowy człowiek lub niedźwiedź.
Bo choćby gatunek papug, niektóre poza drobnymi zmianami w upierzeniu się nie różnią się od siebie niczym: takie same łapki mają (a czemu część nie ma kopyt?), dziób (a czemu nie paszczę?), oczy, śpiew godowy, rozmnażanie itp.
Tak samo gatunki węży, które niczym się nie różnią poza wielkością i ubarwieniem, mają język (wiele tak podobnych) który jest ich zmysłem (znowu wspólna cecha wielu węży), mają jad (czemu niektóre nie mają kwasu siarkowego, albo cyjanku?), itp. Tak samo gatunki skorpionów, mają chyba tyle samo odnóży, szczypce, czemu praktycznie wszystkie gatunki mają odwłok na ogonie z jadem a nie np. na czole? Czemu wszystkie pingwiny są tak do siebie podobne i nie latają? Jest tyle gatunków żab, czemu one skaczą wszystkie, czemu używają języka do polowania, czemu gdaczą? Czemu gatunki mrówek są tak do siebie podobne, odnóże, budowa, budowanie twierdz swoich pod ziemią itp. Można wymieniać i wymieniać. Jak jest możliwe powstanie takiej różnorodności gatunków, które są praktycznie takie same, jeśli ewolucji nie ma? Należy wspomnieć, że żyją na różnych obszarach, gdzie były różne warunki klimatyczne, wilgotność powietrza, występowanie drapieżników, a mimo to są praktycznie takie same? Z punktu widzenia biologicznego inaczej się tego nie da wyjaśnić jak właśnie ewolucją.
Na dodatek należy spojrzeć, że choćby nosorożec włochaty z innym nosorożcem który jest młodszy od niego dużo lub dużo starszy. Powstał praktycznie taki sam gatunek, nie dość, że w różnych warunkach, to jeszcze czasach i obszarach. Niemożliwe z punktu biologicznego by powstał praktycznie taki sam gatunek w różnych miejscach, czasach i warunkach, a właściwie wiele gatunków, tak jak z niedźwiedziami (czemu polarny jest biały, a ten żyjący w lasach ciemny?). A ze zwierząt morskich, tak samo np. rekiny, porównać sobie każdy może starego megalodona (postrach mórz) z każdym innym dziś żyjącym rekinem czy innymi starszymi od nich. Czemu każdy z nich ma podobny wygląd, paszczę, martwy wzrok, płetwę na grzbiecie którą ukazuje na powierzchni wody? Każdy „powstał” w różnych odstępach czasu, nie raz naprawdę dużymi oraz miejscami. Teraz idąc do przypadku gatunków ludzi, weźmy dla porównania homo-erectusa, neandertalczyka, homo-sapiensa, homo-heidelbergensis i inne. Jak wyjaśnić, że wszystkie mają podobną budowę ciała, stopy, dłonie które są ideałem ewolucyjnym, potrafiącym wyrabiać narzędzia i inne rzeczy, i każdy żył w różnych czasach i więc w różnych czasach powstawał. Jak wyjaśnić poza ewolucją takie podobieństwo? Czemu żaden z nich nie posiadał kopyt zamiast stopy? Dzioba zamiast ust? Kleszczy zamiast dłoni? Czemu podobna budowa ciała i sylwetka? Jak nie ma ewolucji jak mogły powstać tak podobne do siebie gatunki które posiadają wiele idealnych form jak np. dłoń?
Z punktu widzenia biologii, niemożliwe jest powstanie tak wielu gatunków które są praktycznie takie same, i powstały w różnych miejscach, czasach i klimatach. Po prostu nie możliwe to jest. Gdyby ewolucji nie było, powstałaby stworzenia stworzenio-podobne jak np. Zamiast różnych gatunków rekina, powstałoby stworzenie rekinopodobne które jednak rekinem nie jest. Zamiast tylu gatunków niedźwiedzi powstałyby stworzenia  niedźwiedziopodobne które niedźwiedziami jednak nie są. Zamiast tylu gatunków węży w raz z ich jadem, powstawałyby by tylko stworzenia wężopodobne które wężami nie są jednak bo nie miałyby prędzej inne języki a już na pewno różne funkcje by pełniły, zamiast zębów jadowych, to normalne zęby itp. Gdyby człowiek powstał z niczego, powstałyby tylko stworzenia człowiekopodobne gdzie zamiast ust mógłby mieć dziób choćby, czy zamiast stóp to kopyta, lub może nawet skrzydła, same dłonie byłyby trudne do skopiowania gdyby ewolucji nie było. Dlatego jeśli ewolucji nie było, homo-erectus czy neandertalczyk, nie mogli zaistnieć. Albo przykład z mrówkami też jest dobry, powstawałyby stworzenia mrówkopodobne które mrówkami by nie było. Myślę, że tak samo można powiedzieć o muchach, powstawałyby tylko stworzenia muchopodobne i prawdopodobnie nie latałyby wszystkie za odchodami Itp. Itd.

8) Więc pisząc swój niby artykuł nie potrzebowałem specjalnie przykładów z historii paleontologii czy w ogóle nauki, w ogóle do tego nie potrzeba naukowej wiedzy. Postarałem się pokazać to na podstawie własnych przemyśleń, a przykłady które podałem może podać każdy z własnej obserwacji choćby mucha, papuga, rekin itp. Specjalnie widzicie nie sięgam aż tak wielu milionów lat gdzie pan Lewandowski próbuje pokazać, że choćby znajdywane gatunki z przed 10-300mln lat wcale nie muszą być gatunkami pośrednimi niczyich stworzeń. Próbuje prędzej tylko zasiać wątpliwości, i słusznie, bo część okazów z pewnością takie wątpliwości budzi. Bo trudniej jest udowodnić ewolucję na przykładzie z przed 100mln lat gdzie przeszło przecież 99% stworzeń nie zostaje skamielinami, dlatego jest pewne, że luki będą zawsze bo wiele istot nigdy nie uda się odnaleźć ludzkości. A jak już się odnajdzie, nie można tak łatwo stwierdzić który gatunek z jakiej jest rodziny gatunków i od jakiego pochodzi i jakiemu dał życie, bo im dalej sięgać tym mniej jest materiałów do badania.
Dlatego wole się posługiwać przykładami młodymi.
Najlepszym przykładem jest właśnie tur i kot domowy które podważyć się nie da.

9) Teraz podam przykład z przed wieków. Czy walenie chodziły po lądzie? Wygląda na to, że tak. W końcu walenie to ssaki. Niedawno, parę lat temu, odkryto pewien szkielet walenia, którego nazwano Maiacetus (łac. "wieloryb matka")(3). O tyle to było piękne znalezisko, że znaleziono jeszcze płód w ciele matki, a obok jeszcze ciało samca. Są to trzy bardzo dobrze zachowane szczątki przodka walenia, które dały wgląd na praktycznie wszystko. Był to waleń wodno-lądowy i to jest fakt. Argumentami za to są, że posiadał solidne tylne kończyny, które były dobre do pływania, ale i pozwalały mu chociaż po lądzie! Jeszcze innym argumentem jest to, że płód był skierowany głową do tyłu macicy, więc gdyby przychodząc na świat, narodziny zaczęłyby się od główki. Nie czyni tego żaden żyjący wieloryb czy delfin bo ich młode rodzą się tyłem, czyli od ogona. Ale po co?  Po to by ryzyko utonięcia było mniejsze, gdyby poród się przez przypadek wydłużył. Więc poród zaczynający się od głowy oznacza, że Maiacetus rodził się na lądzie. A by tego było mało, jego zęby są przystosowane do jedzenia ryb.

O tym prawaleniu można przeczytać w różnych źródłach(4).

10) A czy dzisiaj jest obecnie zauważalna ewolucja chociaż u jednego gatunku? Jak Najbardziej. Zacytuję:
Ewolucja nie prowadzi do powstawania nowych gatunków. Zachodzą tylko zmiany w obrębie już istniejących.
Nieprawda. Znanych jest mnóstwo przykładów odbywających się niemal na naszych oczach procesów powstawania nowych gatunków. Jednym z nich może być truskawka, która powstała w 1712 roku ze skrzyżowania dwóch gatunków poziomek. Dziś truskawka stanowi oddzielny gatunek, co oznacza, że nie może się już krzyżować z pierwotnymi gatunkami poziomek. Choć w tym wypadku gatunek powstał w wyniku ludzkiej ingerencji, człowiek odegrał tu tylko rolę czynnika selekcyjnego, wspomagającego dobór określonych, pożądanych cech. Również w czasach historycznych miało miejsce powstanie gatunku psa domowego (Canis familiaris), który wyewoluował z wilka szarego (Canis lupus).
Innym przykładem powstawania nowego gatunku, w którym nie ma żadnego udziału człowieka, jest zaobserwowany na pustyni w stanie Arizona proces oddzielania się dwóch gatunków muszki owocówki żywiącej się gnijącymi kaktusami. Gatunki Drosophila mojavensis i Drosophila arizonae jeszcze niedawno stanowiły jeden gatunek, jednak stopniowo tracą zdolność krzyżowania się – tylko niektóre hybrydy międzygatunkowe są jeszcze płodne.
Obserwowane zmiany są stosunkowo niewielkie ze względu na ograniczony czas, w jakim prowadzone są badania – pełne oddzielenie się gatunku u zwierząt czy roślin może zająć setki tysięcy lat. (5)

 Dlatego by całkowicie podważyć teorię ewolucji trzeba pierw podważyć muszki, tura, niedźwiedzia i kota domowego i wiele innych rzeczy. Bo w innym wypadku co do gatunków z dawnych lat choćby, daje nam conajwyżej wątpliwości co do ich pokrewieństwa i ewolucji, nie zaś co do samej ewolucji.

Mam nadzieje, że mój pierwszy artykuł przypadnie Wam do gustu.

Przypisy

(1) http://www.sfinia.fora.pl/genesis,36/ogniwa-posrednie,2662.html, Jan Lewandowski – Ogniwa pośrednie?

(2) http://pl.wikipedia.org/wiki/Latimeria

(3) http://pl.wikipedia.org/wiki/Maiacetus

(4) http://scienceblogs.com/notrocketscience/2009/02/fossil_foetus_shows_that_early_whales_gave_birth_on_land.php   -  a tłumaczenie na język polski tutaj: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6375

(5) http://www.przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,1149.html

 



Ewolucja - racjonalne podejście | 9 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Ewolucja - racjonalne podejście
LuTom czw, 9 kwi 2009, 10:42:28

No cóż, to na szczęście tylko przemyślenia prywatne autora.  To zdanie :  Poza tym ogniwo pośrednie może być właściwie osobnym gatunkiem  w zasadzie może posłużyć za motto artykułu. Tak patrząc rzeczywiście moim przodkiem moze być jakakolwiek bakteria

 
Ewolucja - racjonalne podejście
reguly czw, 9 kwi 2009, 10:48:06

Obszernie bylo np. tutaj:

http://www.kosciol.pl/forum/viewtopic.php?showtopic=5753

---
Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze

 
Ewolucja - racjonalne podejście
ks.J.Szeliga śro, 10 cze 2009, 23:10:39

 

 

Żeby napisać taki tekst trzeba mieć mocną wiarę we wszechmoc ewolucji.

 

 

Jak tworzące się przez miliony lat układy życiowe istot żywych mogły jednocześnie odpowiadać za funkcjonowanie tych organizmów skoro dopiero się tworzyły. Układ musi być kompletny by spełniał swoją funkcję (oczywiście na poziomie doskonałości stworzeń) .  Porównanie: silnik już pracuje choć dopiero montuje  mu się gaźnik. Można powiedzieć , że pracuje na starym , mniej doskonałym, a dopiero tworzony jest nowy. Ale czy taka przebudowa nie przerwie pacy silnika. Czy może odbywać się samoistnie.

         Najbardziej spektakularny przykład: żeby była ciągłość życia a osobniki istot żyjących mogły przekazać życie to każdy musiał mieć w pełni ukształtowany jakiś „moduł” przekazywania życia. Nie mógł on się tworzyć przez miliony, bo życie by zamarło. Możliwe byłoby przekształcanie się np. układu rozrodczego jajorodnego w żyworodny, i ta gruntowna przebudowa mogłaby nie zakłócić gotowości do przekazywania życia? Poza tym układ rozrodczy jest ściśle zharmonizowany  z innymi układami , które żeby go wspierały też musiały być gotowe do swego zadania, czyli w pełni ukształtowane.  Czy możliwe jest, aby powstały całkiem odrębne ( w swojej funkcji rozrodczej) osobniki  męski i żeński , a jednocześnie tak zharmonizowane fizycznie na poziomie fizjologii , genetyki i nawet psychiki i dopiero zaczęły przekazywać życie skoro „ przystosowanie” trwało miliony lat? Jak do tego czasu się rozmnażały? Według poprzedniego modelu adekwatnego do poziomu ewolucji? Przecież to niemożliwe. Na każdym poziomie doskonałości stworzeń(etapie ewolucji) w każdym pokoleniu istot żywych musi być kompletny układ rozrodczy i inne układy, bez których on nie może istnieć. Organizmy muszą nie tworzyć się lecz być w pełni gotowe do życia mając kompletne układy życiowe krwionośny , oddechowy, pokarmowy i rozrodczy i układ nerwowy. Ta zharmonizowana złożoność wydaje się być nieredukowalna jak to pokazał na poziomie komórkowym Behe.

          

         Nie można sobie wyobrazić przekształcanie się serca, które ma jedną komorę i jeden przedsionek(ryby) w  dwukomorowe i dwuprzedsionkowe  (ssaki) chyba  jedynie tak że dorastały komory i przedsionki(początkowo niepotrzebne, bezczynne) a potem  nagle zostały uruchomione w części zawracając bieg i reorganizacja obiegu krwionośnego….. itp. Nie mogłoby to stać się „ ewolucyjnie” ,bo  każde rozszczelnienie serca to ustanie jego akcji i  śmierć osobnika. To nie mogło stać się wcale. Ewolucjoniści udają, że nie widzą tych problemów ale mówią, że nie tylko mogło się stać lecz , że się stało, była ewolucja.

 Czy po przeczytaniu tego ma Pan równie mocną wiarę w ewolucję?

Józef

 

 
Ewolucja - racjonalne podejście
ks.J.Szeliga nie, 19 lip 2009, 23:10:36
Odpowiedź Panu BLyy na wypowiedź z 15lipca.
Moją zasadniczą myślą(nie jedyną),która przekreśla dla mnie ewolucyjny rozwój przyrody, jest iż niemożliwym była tak gruntowna przbydowa układy rozrodczego np.jajorodnego w żyworodny, która jak wszystkie przemiany ewlucyjne,musiała trwać miliny lat, a zachwała stałą gotowość do przekazywnia życia. To wydaje się być niemożliwe.
Jako przydład daje Pan powstałe "rewolucyjnie " elementy ludzkie czy zwierzęcego ciała, choć potem wydaje się Pan z nich wycofywać uznając je za błędy natury. Jest to argument nieuprawniony, bo powstałe dziś organy tworzą się na podatwie istniejącego kody genetycznego i mogą powstać w jednym pokoleniu(zresztą nie zapisują sie genetycznie,gdyż mielibyśmy inwazję potworów), a gdy powstawały po raz pierwszy, tego kodu jeszcze być nie mogło. Powstawałyby " w ciemno" na zasadzie " prób i błędów" i to musiało trwać wiele milionów lat. Zmiana genów odpowiadających za każy element organu czy tkanki przy tak minimalnej skali prawdapodobieństwa "utrafienia w potrzebną" i jeszcze jej utrwalenie , gdy przecież nie było planu czy wizji przyszłego organu czy narządu jest niemożliwa.Jak było przekazywane życie, gdy dopiero tworzył się ten układ? Poza tym zharmonizowanie tych przemian z rozwojem układów krwionośmy oddechowym gdy i one musiały ulegać przemianom "zgodnym" z całą nową formą organu czy układu jest cudem. Dla mnie bardziej wiarygodnym jest jednak cud stworzenia . Jest to myśl Boga Stwórcy czy jak mawiali starożytni filozofowie Demiurga , do której madrości człowiek jeszcze nie doszedł i nie jest w satnie, bo ogrom wiedzy jest dziś taki, że nie może go ogarnąć żaden człowiek , bo jego możliwości wystarczają na mały wycinek poznanej rzeczywistości, a tym bardziej gdy jeszcze przed nim bezmiar tajemnic do odkrycia.ks.józef
 
Ewolucja - racjonalne podejście
Filoviridae sob, 17 kwi 2010, 17:38:51
"Ta zharmonizowana złożoność wydaje się być nieredukowalna jak to pokazał na poziomie komórkowym Behe."
Behe bazował w swojej pracy na prostym fakcie, że 99.9% ludzi nie rozumie biologii molekularnej. Jego argumenty zostały obalone, podczas procesu w Denver przez sztab naukowców, którzy potrafią wyłapać oczywiste błędy w jego rozumowaniu.

Z całym szacunkiem dla przedmówcy... ale Pana wiedza biologiczny jest również uboga. Argument o układzie rozrodczym jest porostu śmieszny. Są takie organizmy które nie mają go wcale i jakoś udaje im się rozmnażać, to samo dotyczy przytaczanego przez Pana układu krązenia ktoy pojawia się dopiero u pierścienic, to samo tyczy się układu wydalniczego, nerwowego, oddechowego etc.). Nie jest Pan w stanie pojąć jak zaszło przejście między jajorodnością i żyworodnością - co powie pan wiec o organizmach jajożyworodnych? Poza tym, fakt, że Pan nie jest w stanie tego zrozumieć nie znaczy, że inni ludzie tego nie rozumieją. Przejście od jajorodności do żyworodności jest ewolucyjnie bardzo łatwe i nie wymaga, jak pan to ujął "gruntowych zmian", funkcje otoczki jajowej przejmują niektóre błony płodowe (które wykształciły się już u gadów). Nie będę się nad tym rozwodził bo takie informacje można znaleźć w pierwszym lepszym podręczniku do zoologii kręgowców (ze znalezieniem polskiego piśmiennictwa jest niestety problem).

Nie cierpię kreacjonizmu choćby dlatego, że kreacjonistyczne odpowiedzi na ważne pytania niczego nie wnoszą. Odpowiedz "nie wiem" jest lepsza od "bóg to zrobił". "nie wiem" zmusza nas do szukania odpowiedzi, dzięki tym odpowiedzą setki chorób nie stanowi już dla człowieka problemu. Nie byli byśmy wstanie odkrywać nowych antybiotyków czy leczyć raka gdybyśmy uznawali że jest to wynik działania "ręki bożej". Odpowiedz "bóg to zrobił" przenosi nas w czasy średniowieczne gdzie "nauka" polegała na zastanawianiu się ile diabłów mieści się na główce od szpilki.

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,619 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń