Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Minął tydzień: Biskupi wtrącają się do polityki? Niedokończony spór o in vitro; Obama

Prezydent Obama zaskakuje progresistów i konserwatystów. Jesteś zwolennikiem in vitro – przemyśl swoją relację z Bogiem. Nie przystępuj do komunii św. – apeluje część polskiego episkopatu. Ingerencja w politykę?



 

Być jak Obama

- Choć to rozporządzenie jest ważnym krokiem w kierunku równości, ze względu na obowiązujące prawo moja administracja nie może przyznać homoseksualnym parom takich samych przywilejów, jakimi cieszą się heteroseksualne małżeństwa - powiedział prezydent USA.

Zaapelował tym samym do Kongresu o przyjęcie reform, które pozwolą na objęcie partnerów homoseksualnych pracowników publicznych pełnym programem opieki medycznej oraz przywilejami emerytalnymi.

Opowiedział się także za zniesieniem zasady "Don't Ask, Don't Tell" (Nie pytaj i nie mów) w wojsku, która zezwala na służbę gejów w armii, ale pod warunkiem nieujawniania przez nich preferencji seksualnych. Ostateczną decyzję w tej sprawie pozostawił jednak Pentagonowi.

Zagadkowa jest postawa Obamy w kwestii klauzuli sumienia (lekarze będą mogli odmawiać wykonywania aborcji) i jej finansowania z federalnego budżetu. Odpowiednie rozporządzenia, wcześniej przyrzeczone podczas dramatycznego głosowania nad ustawodawstwem zdrowotnym czarnoskóry prezydent podpisał w przeddzień katolickiego święta Zwiastowania.

Wcale to nie świadczy o zmianie mentalnej Baracka Obamy. Trzeba jednak przyznać, że słowa dotrzymuje i umiejętnie lawiruje między blokami różnych interesów. Z całą pewnością jest też pod wrażeniem postaci papieża, któremu złożył obietnicę ograniczenia liczby aborcji.

Maria Czerw

 

Bóg rozstrzygnie

In vitro powraca jak echo… polityczne echo. Najpierw o nim mówiono przy okazji komunikujących polityków, zwolenników poczynania na szkle, dziś przy okazji wyborów. Kandydat na prezydenta straszy Polaków Kaczyńskim, któy rzekomo "chce zamykać za in vitro". Co za obrzydliwa manipulacja. Ale czy katolik może oddać swój głoś na "invitrowca"? Mądry ojciec Jacek Salij opowiadał kiedyś o dwóch szkołach spowiedzi: rygorystycznej i miłosiernej. Co dziwniejsze one się nie wykluczają a uzupełniają. Jeżeli człowiek szuka prawdy, jest otwarty na działanie łaski i poszukuje duchowości w chwilach słabości to Eucharystia jest dla niego umocnieniem. Ale może być też inaczej, kiedy człowiek potrzebuje twardego chleba i wymagającego spowiednika.

Błąd pojawiający się w eklezjalnym dyskursie o in vitro polega na wzajemnym wykluczaniu się. Stanowisko Rady Episkopatu, w którym upomniano polityków było słuszne, wymagało tylko dopowiedzenia. Natomiast ksiądz z francuskim nazwiskiem (nosił je znakomity polski prawnik) poszedł za daleko podpuszczony przez dziennikarzy z KAI. Jego wystąpienie było fatalne i bezsensowne, bo naraziło wiernych na wchłonięcie rozmazanej ikony Kościoła – podzielonego. Tak być nie powinno. Jak w starożytnej gminie chrześcijańskiej obowiązuje pewna hierarchia wystąpień. Biskupi mogli rozmówić się między sobą, bez udziału harcowników z kanoniczych katedr.

Najbardziej jednak mnie niepokoi konwergencja panująca między Ks. Sobańskim krytykującym ważną część episkopatu a Gazetą Wyborczą. Katolicka Agencja Informacyjna pośredniczyła w owej komunikacji, co – wydaje mi się słusznie – oburzyło inicjatywę Contra in vitro.

Po prostu trzeba wiedzieć, z kim się trzyma. Bez wątpienia Gazeta Wyborcza nie jest przyjacielem Kościoła, który traktuje, od swojego zaistnienia, jako konkurenta do duszy człowieka. W polu społecznym chce być jedynym autorytetem. Obaj kanoniści powinni oprzeć się pokusie parcia na szkło i odmówić wypowiedzi dla pisma, które nie grzeszy obiektywizmem. Było prawie pewne, że posłużą one do antagonizowania Kościoła.

Jacek Lehr

 

"Wtrącają się do polityki"

Upominanie biskupa przez biskupa należy do rzadkości. Jednak się zdarza. Arcybiskup Życiński w lubelskim radiu eR wyraził niewiarę w dojrzałość polskiego episkopatu. 12 czerwca stwierdził, że uprawianie propagandy przez ludzi Kościoła byłoby niewłaściwe.

 Natychmiast wpisałem komentarz:

 "Sympatie polityczne Ekscelencji są chyba najbardziej oczywiste, powszechnie znane i przekazywane – w pewnych kręgach – jako wzorcowe. Nie jest istotne, że się je ma, ale kogo się nimi obdarza. Na kogo Ekscelencja będzie głosował wiedzą kurialni urzędnicy, starzy AK-owcy i kucharki w przedszkolach. Tego nie da się ukryć."

 Czy naprawdę "klerycy"  zmuszeni są ukrywać swoje sympatie polityczne? Nie mają prawa do weryfikacji programów wyborczych kandydatów oraz moralnej ich oceny?

 Problem jest inny. Czy swoich sympatii politycznych nie musimy się wstydzić? Bo jeśli Ekscelencja kwituje ptaszka przy nazwisku kandydata prostacko uzasadniającego poparcie dla in vitro chęcią afirmowania każdego życia to w świetle nauki Kocioła taki wybór powinien w dobrze uformowanym sumieniu rodzić skrupuły.

Problematyczne jest też posiłkowanie środowisk antyklerykalnych. Ekscelencja powinien się wstydzić, że przyjmuje honory i awanse z rąk szyderców, którzy na celowniku swojej manipulacji stawiają ludzkie życie, małżeństwo, rodzinę a nawet dziecięcy rozwój (przełamywanie społecznego oporu względem homoseksualnej adopcji). Gazeta Wyborcza, która honoruje metropolitę lubelskiego bezwzględnie narzuca społeczeństwu perspektywę laicką, a metropolita Życiński stempluje ją swoją przyjaźnią. Żeby zachować twarz i nie gorszyć wiernych arcybiskup powinien zwrócić Adamowi Michnikowi wszystkie nagrody.

Wezwania metropolity lubelskiego są hałaśliwe i natrętne wtedy, gdy szala zwycięstwa przechyla się na stronę prawicy. Głowę daję, że gdyby wynik PO był pewny Arcybiskup siedziałby cicho. To jest dopiero wtrącanie się do polityki, gdyż – zakładany z góry  – efekt nakierowany jest na osłabienie jednych sił politycznych a wzmocnienie drugich. 

Co zaś do starszej pani z radia, która miała zwrócić się do hierarchy z pytaniem o politykę mogę powiedzieć jedno: nic się nie dzieje bez celu. W języku PR nazywa się to "zderzakami", czyli zdarzeniami drapowanymi na przypadek.

Przyjaciele z Wyborczej swój cel osiągnęli. Mogli poprowadzić bezczelną analogię między swoim prymusem a kieleckimi nacjonalistami, bo tak pewnie myślą o bp. Ryczanie redaktorzy z Czerskiej.

Ewangelię najlepiej czytać szeptem, by nikomu się nie narzucać, a polityczną inspirację odseparować od chrześcijaństwa i podłączyć do przewodniej mądrości Isajaha Berlina.

Marcin Stanowiec

 



Minął tydzień: Biskupi wtrącają się do polityki? Niedokończony spór o in vitro; Obama | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,600 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń