Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Minął tydzień: krzyż do św. Anny; Europride

Nikt z biskupów nie zganił PO za brak poparcia dla koalicji państw broniących krzyża. Nie ma więc co się dziwić, że z otwartej i publicznej przestrzeni placu prezydenckiego trafi on w cztery ściany, pięknego co prawda budynku kościelnego, ale pozbawionego wszystkich społecznych, dynamicznych walorów agory.



 

Dwuwizja kościelnej obecności rozłamuje Kościół na pół. Centrowi i liberalni hierarchowie skłonni są poprzeć laicką wizję społeczeństwa, żeby uniknąć ostrzejszej konfrontacji z partią Komorowskiego.

Wspólny komunikat stron – państwowej, obywatelskiej i kościelnej – to dyplomatyczny kamuflaż wielkiego i strasznego konfliktu, który przetacza się przez Europę. Bezprecedensowa katastrofa nie mogła zostać upamiętniona tak, jak życzy sobie tego większość, jak Polacy upamiętniali arcyważne wydarzenia od wieków, jak na to zasługuje nasza tożsamość – krzyżem. Jeżeli Kościół przychylił się do postmodernistycznej paplaniny, że miejsce dla symboli religijnych jest wyłącznie w budynkach kościelnych, to traci tym samym wiarygodność wypowiadając się pozytywnie o zawieszaniu krzyży w szkołach.

Rząd jest konsekwentny. Nie przyłączył się do obrońców krzyża w Europie a Ruch 10 kwietnia przepędził.

Podział na Kościół katakumbowy i masowy (publiczny) trwa. Ten pierwszy defensywny i nieśmiały doskonale radzi sobie z rozliczeniami wewnętrznymi sferę publiczną bez walki poddając cesarzom laicyzacji.

Hierarchicznie postawieni reprezentanci tej wizji eklezjalnej, jak i  zlaicyzowani politycy nie dość, że podążają tą samą drogą, to jeszcze są obciążeni schedą klasycznej myśli przedmodernistycznej, która o heterogenicznej równości niewiele jeszcze wiedziała, ale zjadliwie zwalczała pobożność ludową.

Ksiądz Sowa i abp Życiński z całą ewnością nie zapomną o złożeniu gratulacji ks. abp. Nyczowi.

Marcin Stanowiec

 

Duma gejowska przeszła przez Warszawę 

Cena rewolucji bywa wysoka. Nie obawiają się jej "geje i lesbijki"

Między wierszami Yga Kostrzewa z KPH i jej koleżanki groziły ratuszowi, że absencja oficjeli może się odbić na promocji Warszawy, miasta tolerancji i kultury. Nic to nie dało. Zaproszenie do zabawy spotkało się z nikłym odzewem nawet wśród zainteresowanych. Pojawiło się o połowę mniej uczestników, niż deklarowano. Z politycznego establishmentu zagościł, jako jedyny Ryszard Kalisz. Spocony i dyszący najchętniej tulił lesbijki. Ogłoszony “misterem” Wojciech Olejniczak musiał udać się na urlop. Nie chciał zabrać bliskich na święto rodzinne. Wszędzie indziej barwny spektakl gromadzi setki tysięcy ludzi? Ale trend się odwraca. W Kanadzie odmówiono gaypride finasowania. Nie życzyli sobie tego podatnicy.

Na paradzie dominował jednorodny model geja i lesbijki: młodego, wyluzowanego, wolnego od trosk. To jej wyraźna słabość.

Nie dało się oszukać wrażliwości ogółu. Ekspozycja nagości i  seksualności, z definicji przypisana marszowi równania orientacji, nie znajduje zrozumienia w społeczeństwie zbyt mało jeszcze ogłupionym przyjemnością seksualną. Nie udało się też przemalować parady na festyn rodzinny. Była to zabawa ludzi dorosłych, seksualnie rozbudzonych. – Nie dziwi nas, że społeczeństwo reaguje negatywnie i emocjonalnie – dzielą się swoimi opiniami Michał i Paweł, obaj homoseksualni. “Pokazują całe środowisko LGTB przez pryzmat seksualności. Roznegliżowani panowie o  wymuskanych torsach i wymalowanych brwiach mają reprezentować nasze interesy? Zdecydowanie nie.”

Przedpolityczna istota sporu sprowadza się do oceny stosunku większości do mniejszości. Gaypride korzystając z narzędzi społecznego wpływu faktycznie domyka niedokończoną dyskusję o normie, naturze i  granicach heterogeniczności. Żeby temu zapobiec mnożą się kontramanifestacje. W rezultacie za perfekcyjnie dopracowanym lobbingiem i topornym gardłowaniem młodych konserwatystów niełatwo dojrzeć rzeczową argumentację.

Jakie są postulaty środowisk gejowskich gejowskich?

1. Zniesienie heteronormatywności 2. Neutralizacja rodziny 3. Uzyskanie praw/przywilejów

Przełamywanie dyskursu większości (heteronormatywność) jest nie tylko szkodliwe – jest niemożliwe – przypomina guru gejowskiej kampanii, Peter Thachell. – Ponieważ jedynym sensownym rozwiązaniem społecznego prymatu heteroseksualności jest stworzenie paraleli – odrębnej struktury prawnej i kulturowej.

Przeciwnicy parady twierdzą, że geje wyróżnieni z tła – niepełnosprawnych, bigamistów, “kazirodców”, biseksualistów itd. – szczególnym ustawodawstwem (np. “Mowa nienawiści”) i zakonserwowani w swojej subkulturze siłą rzeczy zamkną się w osobnym zbiorze, opozycyjnym do większości, rywalizującym z nią i ją atomizującym. Przekonują dalej: – mniej komfortowe dla LGBT zaistnienie w szerszej społecznie perspektywie respektowałoby warunki rozwoju całego społeczeństwa, które musi akcentować strategie przetrwania. Marsz równości trywializuje je i promuje projekt utopijny – głoszą obrońcy tradycyjnego małżeństwa.

- Żeby poczuć się normalnie, niektórzy geje i lesbijki gotowi są zrelatywizować strukturę rodziny – ostrzegają przeciwnicy parady. Ta która daje najsilniejsze tożsamości, jest względnie najtrwalsza i  zapewnia najlepszą transmisję pokoleniową dla aktywistów LGBT okazuje się neutralna. Co to znaczy? Że nie może liczyć na wyjątkowe wsparcie. Musi znaleźć się na tym samym piętrze, co wiele innych typów relacji.

Manifestacja LGBT polaryzuje też hermeneutykę demokracji. Konflikt wokół neutralności światopoglądowej, laickości państwa i wolności słowa nie ustanie tak długo, jak różnorodni w Europie jesteśmy. Każdy naród starego kontynentu żyje własną tradycję społecznego modelu, a demokracja doskonale je asymiluje.

Problemy wywołuje ogólnoeuropejska terminologia, która cywilne prawa jednostki identyfikuje z przywilejami grup i związku osób, a równość podnosi do rangi wyższej niż sprawiedliwość. Zamieszaniu na polo definicji towarzyszy akcja przekonywania do swoich racji. “Gejowscy aktywiści kłamią i dopuszczają się rażących manipulacji. Domagają się bowiem legalizacji, którą już mają” – wścieka się kolejny przedstawiciel “większości”.

Środowisko LGBT i Gazety Wyborczej egzekwuje 35 artykuł polskiej Konstytucji o wolności zgromadzeń. Wszechpolska młodzież, Stowarzyszenie Piotra Skargi, Prawica Rzeczpospolitej i wiele innych – niemal egzotycznych na scenie politycznej – organizacji domagało się zakazu przemarszu homoseksualistów przez centrum Warszawy. Ich głos nie odbiłby się żadnym echem, gdyby nie dane CBOS o masowym niezadowoleniu z  decyzji władz Warszawy, kilkadziesiąt tysięcy podpisów pod protestem przeciwko Europride i bezkompromisowe stanowisko Kościoła.

Rację mają wszyscy: którzy nie absolutyzują wolności słowa i  zgromadzeń oraz ci, którzy podkreślają ich znaczenie.

Wszystkie poglądy są równe wobec prawa a zadaniem państwa jest zabezpieczać ich doskonałą koegzystencję – uważają zwolennicy jednej z  odmian demokracji, liberalnej. Problem się zaczyna wtedy, gdy państwo musi realizować konkretny projekt ekonomiczny, kulturowy, a nawet moralny, bo istnieje też coś takiego jak moralność publiczna. Projekt ten ze swej natury jest celowy, sensowny – ukierunkowany na dobro… wspólne.

Właśnie napięcie, które się rodzi z rozbieżności między równością światopoglądów a dobrem wspólnym relatywizuje wolność zgromadzeń.

Pretendujący do reprezentowania słabszych – tych którzy nie potrafią się bronić przed lobbingiem – Kościół uważa, że jest. - Jeżeli młody człowiek raz spróbuje tego rodzaju zachowań – przekonywał o. A. Rębacz z Rady episkopatu ds. Rodziny – to mogą się one w nim utrwalić. “Wobec tego manifestowanie tej postawy jako dopuszczalnej, czy wręcz zalecanej może zaowocować tym, że jakiś procent młodych ludzi będzie chciał spróbować tego stylu życia, a następnie uwikła się w te skłonności.”

Europejskie parady gejów i lesbijek – jak uczy doświadczenie innych krajów, gdzie się one odbyły – są zazwyczaj pierwszym krokiem ku uznaniu związków partnerskich, a potem adopcji dzieci przez te związki – przypomniał abp Kazimierz Nycz w rozmowie z KAI. Hierarcha wyraził swój podziw dla stowarzyszeń, organizacji i fundacji ludzi świeckich, które w  odpowiedzi na paradę podkreślają rolę rodziny, rolę taty i mamy w  rodzinie. – Parada pewnie będzie w Warszawie, ale nikt nam nie może kazać, by ją popierać, promować, sponsorować, nikt nam nie może nakazać, byśmy w niej uczestniczyli. – To, co nam postmodernistyczny świat proponuje jako nowoczesne i jedynie słuszne rozwiązania, na szczęście nie jest miarą prawdziwego postępu ludzkości – podkreślił hierarcha.

Trudno przewidywać przyszłość, ale gdyby się pokusić o prognozy na  najbliższe lata to w Polsce niewiele się zmieni. Jest faktem, że w  krajach największej wolności zdrowotna sytuacja gejów i lesbijek jest krytyczna. Udział w zachorowalności na AIDS sięga w Niemczech 70 proc. A trwałość związków małżeńskich ulega liniowej – do zyskiwania przez LGBT kolejnych przywilejów zastrzeżonych dla związku i mężczyzny i kobiety – destrukcji. Tak dzieje się w Hiszpanii, Beligii, Holandii, Szwecji i  Wielkiej Brytanii.

Może faktycznie będzie lepiej dla wszystkich, kiedy geje i  lesbijki odnajdą się w zbiorze większości, niż poza nim i równolegle do niego? Wymagałoby to jednak przyjęcia drugoplanowej roli w  społeczeństwie. Innymi słowy geje i lesbijki zmuszeni byliby oddać centralne i najważniejsze pole społeczne heteroseksualnym mężczyznom i  kobietom, którzy ponoszą główny ciężar rodzenia i wychowywania nowych pokoleń.

Bawiący się na platformie nie dopuszczają takiego rozwiązania, ale każde kolejne, starsze pokolenie gejów, rozczarowane własnym stylem życia, zmienia poglądy.

Co prawda ideolodzy nic sobie nie robią ze statystyk. Nie mają też cierpliwości, by poczekać na rzetelniejsze dane naukowe, w świetle których można by zweryfikować słuszność społecznych eksperymentów. Jest pewne, że antyhomofobiczne nakazy i zakazy nie zastąpią zgodnej koegzystencji. W Szwecji, rzekomym raju partnerstw, przemoc domowa ma najwyższe wskaźniki w Europie. Więc może model, w którym ktoś przoduje nie jest taki zły? W heteroseksualnym jest miejsce dla gejów i lesbijek. Nie jest to miejsce centralne, ale bezpieczne i wartościowe.

Maria Czerw

 

Minął Tydzień: czego chce Hilarion? Laicyzm wkracza do katolickiej Europy

Obstrukcja in vitro - czy Kościół może lobbować?



Minął tydzień: krzyż do św. Anny; Europride | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,704 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń