Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Czy Kościół jest wizerunkowym monolitem?

W dzienniku "Rzeczpospolita" ukazał się tekst Tomasza Terlikowskiego, w którym redaktor naczelny "Frondy" odnosi się do zakazu wypowiedzi dla ks. Bonieckiego. Budzi mój sprzeciw warunkowanie powodzenia misji Kościoła takim zakazem.



"Środowisko Tygodnika Powszechnego nie może się szczycić absolutną lojalnością wobec Jana Pawła II" - z tym się zgadzam. "Polemika z Kościołem hierarchicznym - kolejna teza artykułu Tomasza Terlikowskiego - burzy jego wizerunek i osłabia skuteczność jego oddziaływania". Ta jest nie do przyjęcia dla kogoś rozumiejącego problemy współczesnego Kościoła. Publicysta posuwa się jeszcze dalej: - postawa księdza Bonieckiego uniemożliwia publiczne zaistnienie Kościoła we właściwych proporcjach - uważa.

Powiedziałbym, że jest odwrotnie. W całościowej strategii komunikacyjnej Kościoła (której brak - oczywiście) musi się znaleźć miejsce dla lewicy, rozumianej politycznie i eklezjalnie. Mówiąc politycznie mam na myśli konieczność dialogu i jakiejkolwiek relacji z takim ewenementem jak Ruch Palikota.

Tygodnik Powszechny został zepchnięty na peryferia nie dlatego, że pisali w nim ludzie powątpiewający w słuszność linii dyktowanej przez Watykan. Skuteczność Tygodnika i przekładanie jego pomysłów na konkretne rozwiązania polityczne (np. aborcja, krzyż w koronie) śmiertelnie zaniepokoiła hierarchię i wypchnęła zasłużone czasopismo z parafialnych stoisk.

To samo można powiedzieć o przyczynach niepokoju Terlikowskiego. Kościół proponowany przez Frondę ma być przede wszystkim skuteczny. Głosowania sejmowe powinny przebiegać według planu założonego przez katolików zaangażowanych w obronę ludzkiego życia, tradycyjnego małżeństwa czy krzyża.

Mnie natomiast ekscytuje nie tyle wynik głosowania, które, powiedzmy szczerze, są wtórne do stanu świadomości, ale intelektualna konfrontacja, rozumowe ważenie za i przeciw.

Droga do uczciwej debaty, w której każdy może zabrać głos, wiedzie dzisiaj nie inaczej jak przez coś na kształt marketingu, bo tak współczesna demokracja liberalna ukształtowała sobie agorę. Źle to, czy dobrze - nieważne. Taki stan rzeczy mamy. Ludzie porozumiewają się ze sobą z pomocą speców od public relations - to taki dzisiejszy kod, sygnalizacja zrozumiała dla zinfantylizowanego elektoratu. Czy jednak słusznym posunięciem jest odbarwianie języka Kościoła i redukowanie go do spójnego, oczywistego systemu?

Po pierwsze nie zgadzam się z takim pomysłem przez wzgląd na immanentną naturę Ludu Bożego i sens teologii. Po drugie nie zgadzam się z takim punktem widzenia, ponieważ wcale tak spójna taktyka nie pomnoży skuteczności Kościoła.

 

Jedność Ludu Bożego nie polega na zajmowaniu jednego stanowiska we wszystkich sprawach. Poszukiwanie Królestwa Bożego na ziemi opiera się na miłości do Jezusa Chrystusa, który ogarnia wszystkich ludzi. Kościół ustami biskupów musi być czasami sztywny. Ich oświadczenia zawierają zasadę: tak - tak, nie - nie. Ale Kościół teologów i duszpasterzy może i powinien być elastyczny i dialogujący. (Rodzi się pytanie o destrukcyjną tendencję do klerykalizacji laikatu, kóry miast przemieniać świat od wewnątrz, jak drożdże ciasto staje do nieustającej wojny i poszukuje w świecie wrogów. Czy to nie uboczny skutek mylnego uświęcania własnej podmiotowości politycznej?). Stanowisko księdza Bonieckiego w sprawie sejmowego krzyża było próbą zbliżenia się do ludzi myślących w innych kategoriach światopoglądowych, niż większość biskupów. Odcięcie się od dialogu i obrażanie - przykładowo - na niedoświadczoną politycznie młodzież to ślepy i niebezpieczny zaułek, w którym Kościół znajdował się wielekroć w swojej historii i zawsze ze szkodą dla ewangelizacji.


Bierzmy przykład z rabinów. Zawsze wśród tego egzotycznego dla nas grona znajdzie się ktoś odmiennego, niż reszta, zdania. Dzięki temu Żydzi mogą powiedzieć: nie wszyscy tak myślimy, jesteśmy różni. A to znaczy, że nie możemy Żydów wkładać do jednego worka i obrażać się na cały naród wybrany.

Ksiądz Boniecki wie, kto jest głową w Ciele Chrystusa. Jest doświadczonym i mądrym kapłanem, który uchylił furtkę zbuntowanym owieczkom. Nie zamykajmy tej furtki i pozwólmy dalej przez nią zapraszać ludzi "z drogi" do wnętrza Kościoła, tak jak to robi kontrowersyjny marianin. Nie ma to nic wspólnego z podwójną lojalnością czy tym bardziej moralnością.

Incydent z Bonieckim nasuwa mi kolejne skojarzenie. Gdyby nie wachlarz nastrojów politycznych w episkopacie, kto mógłby w klimacie życzliwości i nie zacietrzewienia dialogować z obecnym rządem i uzyskać możliwie najlepszy dla episkopatu kompromis?

A będzie gorąco. Związki partnerskie, in vitro, finasowanie Kościoła niecierpliwią rządową agendę. Obok zasadniczego tonu potrzebna będzie w przedstawieniu racji Kościoła postawa otwartości.


W sztywności (nie mylić z odejściem od zasad) proponowanej Kościołowi przez Terlikowskiego upatrywałbym porażkę katolików świeckich, którzy nie potrafią uformować zwycięskiej formacji politycznej w społeczeństwie w 90 procentach katolickim. 

 

Przyznam, że boję się sytuacji, w której jedynym wiernym oparciem hierarchii będą ludzie pokroju Frondy. "Katoprawicy" brakuje lekkości. Jest ciężkawa, nieatrakcyjna i niebłyskotliwa. Zamiast zaprezentować argumentację mądrzejszą od tej, którą szermuje Boniecki wyzywa adwersarzy od lewaków. A z takiej pogardy dla przeciwników nic dobrego nie wyrośnie. Nie chciałbym Kościoła na jej wzór.

Pożytek z Bonieckiego jest taki, że możemy odnaleźć wreszcie mądre i niepodważalne uzasadnienie swojego stanowiska, któremu żaden marketing nie zaszkodzi. Ale bez dialogu z Bonieckim i "lewakami" jest to niemożliwe.

Wierzę w rozum (dał go nam Pan Bóg, żebyśmy go używali) i w prawdę. W marketing oczywiście też. Ale nie zastąpi on zaplecza intelektualnego, którego brak jest podstawową bolączką prawicy i polskiego katolicyzmu. (Równie absurdalne jest monopolizowanie katolickiej inteligencji przez Tygodnik Powszechny, ale czy ta w wydaniu Frondy i Rzeczpospolitej jest wystarczająco głęboka?). Sekowanie Bonieckich tylko pogłębia ten przykry stan rzeczy.

Z tych samych powodów bronię Radia Maryja, któremu Tygodnik Powszechny i Gazeta Wyborcza odmawiają prawa do życia w obecnym kształcie, bo - jakże inaczej - szkodzi to Kościołowi.

Dopóki Radio Maryja i Tygodnik Powszechny stanowią swoiste ekstremum niewpływające znacząco na kurs głównej masy katolickiej uznaję ich odziaływanie za przejaw zdrowej demokracji w Kościele, której owocem jest przygarnięcie i dialog z ludźmi w pewien sposób przez Kościół zaniedbanymi lub na tyle trudnymi, że oficjalne ich powitanie w głównej nawie byłoby dla episkopatu nieco kłopotliwe.

W opinii Piotra Żyłki z Deon.pl zawarta jest cała masa argumentów, które rewersowane mogą posłużyć obrońcom Tygodnika Powszechnego. I to jest paradoks. Zaoszczędzę sobie czasu na pisanie. Odsyłam Tomasza Terlikowskiego do artykułu "Demonizowanie Radia Maryja" versus "Demonizowanie księdza Bonieckiego".

Marketing społeczny, PR, komunikacja itd. są ważne dla Kościoła, ale nie najważniejsze. Nie stoją ponad tajemnicą Ludu Bożego, koniecznością wewnętrznego dialogu i intelektualnego fermentu. A jeśli jest inaczej to nie mówmy o Kościele. Będzie to wtedy kościelna instytucja. Żeby nie być zrozumianym źle. Proszę o zastanowienie się nad rozkładem akcentów. Tak samo jak red. Terlikowski sądzę, że Kościół albo popracuje nad swoim wizerunkiem, albo zniknie praktycznie z pola debaty społecznej. Punktem wyjście dla tych działań społecznych powinna być - w moim odczuciu - rozsądna otwartość, której kontestatorski styl sprzyja, ponieważ zmusza nas do zracjonalizowania ortodoksji. W ten sposób odnalezione odpowiedzi zapewnią Kościołowi sukces, wcześniej czy później. Zasłanianie indolencji intelektualnej zwieraniem szyków nic nie pomoże.


Demonizowanie Radia Maryja
Dorabianie gęby Kościołowi



Czy Kościół jest wizerunkowym monolitem? | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Czy Kościół jest wizerunkowym monolitem?
skierka pią, 16 gru 2011, 15:44:40

Drogi Autorze , chyba jednak nie...

 

Zastrzegam się ,ze nie znam zdania ks. Bonieckiego w tej sprawie , ale jeszcze do niedawna zbliżone kręgi medialne

wręcz domagały się delegalizacji RM , a więc wcale nie takie tolerancyjne to środowisko....

coż , volenti non fit iniuria

 

Dialog z Palikotem ? a w sprawie czego ?

Dialog nie musi wcale przynosić dobrych owoców   /patrz ks. Rodz / jesli jest prowadzony ze zdecydowanym przeciwnikiem

ba, ... wrogiem.

 

Tak , kościół Judaistów moze sobie pozwolić na takie zróżnicowanie , ale oni posiadają jednak swoiste

"pasy bezpieczeństwa " wpostaci ORIENTACJI NA INTERES NARODOWY , u nas słowo naród nieomal zniknęło...

 

Wiele cierpkich słów napisałem tutaj pod adresem ojców kościoła , tym razem kierunek episkopatu jest rozumny,

na takie rozchwanie poglądów  w trudnych czasach nie pozwala jednbak instynkt samozachowaczy.

 

Niezależnie od tego tekst bardzo dobry , wiele wnoszący , gratuluję.

 
Czy Kościół jest wizerunkowym monolitem?
Marianna pon, 19 gru 2011, 11:12:41

>>"Polemika z Kościołem hierarchicznym - kolejna teza artykułu Tomasza Terlikowskiego - burzy jego wizerunek i osłabia skuteczność jego oddziaływania". Ta jest nie do przyjęcia dla kogoś rozumiejącego problemy współczesnego Kościoła.   <<
Autor zaklada z gory, co jest do przyjecia, lub nie, wedlug wlasnych kryteriow i nie bez podstaw ideologicznych. Przede wszystkim : hierarchia oraz myslenie hierarchiczne sa umyslone przez Boga i od Niego pochodza, wiec taki stan ma byc w Kosciele, ktory jest Jego mistycznym cialem. Jesli cos pochodzi od Boga, nie traci na aktualnosci, jest ponadczasowe, jak wszelkie Jego prawa.

>>Czy jednak słusznym posunięciem jest odbarwianie języka Kościoła i redukowanie go do spójnego, oczywistego systemu?<<
Trzeba odgadywac, co autor mial na mysli. Jezeli jezyk barwny ma byc jezykiem kontrowersji i kontrastow, a w rezultacie tego klotni - niech jezyk bedzie bezbarwny. Spojny, oczywisty system nie powinien nikogo dziwic, bo zadna inna instytucja nie bazuje na Bozych Prawach tak dalece jak wlasnie Kosciol, wiec spychac go z tej drogi nie ma najmniejszego sensu. Nie zapomnijmy, ze przetrwal wieki, a w nich rozne zagrozenia.

Martwi mnie okreslenie "kosciol proponowany". Jesli ktos ma odwage proponowac kosciol (niezaleznie kto) niech zalozy wlasny!!! Kosciol Katolicki jest jeden od wiekow.

>>Mnie natomiast ekscytuje nie tyle wynik głosowania, które, powiedzmy szczerze, są wtórne do stanu świadomości, ale intelektualna konfrontacja, rozumowe ważenie za i przeciw.<<
Rozumiem, ze chodzi o konfrontacje dobra ze zlem, niezaleznie od glosowania, ktorym mozna sprytnie manipulowac przy obecnej technice, na niekorzysc uczciwych, bo uczciwy manipulacja sie nie zajmie.

>>Droga do uczciwej debaty, w której każdy może zabrać głos<<
Do tego dodam, ze przy wychowaniu nas do pseudodemokracji, kazdy ma cos do powiedzenia i chce powiedziec, natomiast nikt nie slucha, bo jak tak wiele glosow wysluchac, a na dodatek jeszcze zapamietac.

>>Jedność Ludu Bożego nie polega na zajmowaniu jednego stanowiska we wszystkich sprawach. Poszukiwanie Królestwa Bożego na ziemi opiera się na miłości do Jezusa Chrystusa, który ogarnia wszystkich ludzi.<<
Po co szukac gdzies Krolestwa Bozego skoro ono jest tu na Ziemi i wystarczy jedynie ten fakt uznac. Wiecej. To, ze Bog ogarnia wszystkich, nawet najgorszego grzesznika wyslucha i pozwoli sie zblizyc, nie znaczy, ze nie jest wymagajacy. Im wiecej daje, tym wiecej wymaga. Skoro Kosciol otzymal wiele, od Kosciola jest wymagane, a to co Bog wymaga jest wazniejsze od ludzkich wymogow i opinii. Nie na darmo Chrystus pojawil sie wsrod ludzi z nauka. Nie popularyzujmy Osoby Jezusa, a docenmy. Bog jest pelen milosci, lecz nie naiwny.

>>Odcięcie się od dialogu i obrażanie - przykładowo - na niedoświadczoną politycznie młodzież to ślepy i niebezpieczny zaułek, w którym Kościół znajdował się wielekroć w swojej historii i zawsze ze szkodą dla ewangelizacji.<<
Zawsze ze szkoda dla ewangelizacji? Taki argument jest latwo napisas, gdyz nie mozna tego np. w Wikipedii sprawdzic i wymaga duzej znalomosci tematu oraz wiedzy historycznej. Ja nie potwierdze i nie stoje za takim stwierdzeniem. Poza tym, co znaczy obrazanie sie. Czasami temat jest niepoddawany pod dyskusje, lub nie ma odpowiedniego dyskutanta co oczywiscie pseudodemokratyczni wychowankowie nie potrafia zrozumiec. Do czego wiec auto zmierza?
Madry rodzic potrafi powiedziec dziecku: "powiedzialem i nie ma dyskusji". Bog tez tak powie o Swoich Prawach, wiec Boza nauke tu widac.

>>Bierzmy przykład z rabinów. Zawsze wśród tego egzotycznego dla nas grona znajdzie się ktoś odmiennego, niż reszta, zdania. Dzięki temu Żydzi mogą powiedzieć: nie wszyscy tak myślimy, jesteśmy różni. A to znaczy, że nie możemy Żydów wkładać do jednego worka i obrażać się na cały naród wybrany.<<
Chodzi o rabinow, czy Zydow? Jak sie razem zmiesza, to wszystko mozna powiedziec.
Zastanawiajace, ze nie moge Tory kupic w ksiegarni i przeczytac. To tez o czyms swiadczy. (Dla myslacych).

>>Ksiądz Boniecki wie, kto jest głową w Ciele Chrystusa. Jest doświadczonym i mądrym kapłanem, który uchylił furtkę zbuntowanym owieczkom. Nie zamykajmy tej furtki i pozwólmy dalej przez nią zapraszać ludzi "z drogi" do wnętrza Kościoła, tak jak to robi kontrowersyjny marianin. Nie ma to nic wspólnego z podwójną lojalnością czy tym bardziej moralnością.<<
Kto jest glowa mistycznego Ciala Chrystusa, to przeciez wiadomo, ze byc Chrystus tylko moze.
Rozumiem, ze uchylil furtke, tylko w ktora strone, bo jesli jakies bunty maja miec miejsce w kosciele, to lepiej te furtke natychmiast zamknac.

>>wachlarz nastrojów politycznych w episkopacie<<
Takie nastroje sa typowe dla posiedzen Sejmu. Episkopat poszukuje drog najlepszych dla czlowieka, wiec sila rzeczy zastanawia sie i polemizuje, co jednak JEST innej natury niz Sejm. Episkopat dba o interesy czlowieka, a w Sejmie dba sie o interesy partii.

>>A będzie gorąco.<<
Czyzby ktos cos szykowal? To brzmi jak zapowiedz.

>>upatrywałbym porażkę katolików świeckich<<
Ja nie. Kto czeka na takie porazki?

>>ludzie pokroju Frondy. "Katoprawicy" brakuje lekkości.<<
Jest to propagacja podzialu katolikow. Dlaczego? Komu na tym zalezy?

>>Wierzę w rozum (dał go nam Pan Bóg, żebyśmy go używali) i w prawdę.<<
Ja tez. Prawde nalezy szukac i uzyc do tego rozumu.

>>Z tych samych powodów bronię Radia Maryja, któremu Tygodnik Powszechny i Gazeta Wyborcza odmawiają prawa do życia w obecnym kształcie, bo - jakże inaczej - szkodzi to Kościołowi.<<
To zdanie mozna skrocic wedlug zasad z lekcji jez. polskiego. Otrzymuje.
'Z tych samych powodow bronie Radia Maryja ... (nie istotne), bo ...(nie istotne) szkodzi to Kosciolowi.
W takim razie prosze nie bronic i nie wyrzadzac szkod.

>>Dopóki Radio Maryja i Tygodnik Powszechny stanowią swoiste ekstremum<<
 Wiec, wedlug autora mowienie paciorkow jest czyms ekstremalnym. Prosze sobie wlaczyc radioodbiornik i razem z Radiem Maryja zmowic paciorek. Troszke odwagi...

>>Nie stoją ponad tajemnicą Ludu Bożego<<
Moze przy okazji autor poinformuje nas jaka tajemnice ma ten Lud Bozy, do ktorego i ja sie zaliczam, a jeszcze nie slyszalam.

>>A jeśli jest inaczej to nie mówmy o Kościele.<<
Rozumiem tutaj, ze kosciol (lub Kosciol) to tylko zgodny ze szkicem autora ma byc. Nie zgadzam sie.

>>albo popracuje nad swoim wizerunkiem, albo zniknie praktycznie z pola debaty społecznej.<<
Nie lubie podawania takich gotowcow. Zycie pokaze. W zyciu pomiedzy jednym albo, a drugim istnieje szereg mozliwosci. Jesli sie opinie spoleczna nastawia i naciska dla zmuszenia wybrania jednego ze wskazanych wariantow, jest to proba manipulacji.

>>zmusza nas do zracjonalizowania ortodoksji<<
Wlasciwie to kogo zmusza? Ortodoksja nie jest i nie moze byc przedmiotem pomyslow racjonalizatorskich. Co znaczy ortodoksja? Chyba autor cos pomylil.

>>W ten sposób odnalezione odpowiedzi zapewnią Kościołowi sukces, wcześniej czy później. <<
Poprosze autora nie szukac pomyslow na sukces Kosciola. Nie ta orientacja.

---
Gdzie milosc wzajemna i dobro, tam znajdziesz Boga zywego

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń