Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Minął tydzień: Wiara konserwatywna, wiara liberalna; Salezjanie nie przeproszą

Władze salezjanów większy problem widzą w alarmie medialnym, niż w obscenicznej praktyce afirmowanej przez podległego sobie zakonnika. Upadek znanego religijnego kanału telewizyjnego ITI przypisywany jest liberalizmowi.



Salezjanie nie widzą problemu w zachowaniu księdza

 

Ksiądz K. z gimnazjum w Lubinie w najlepszym razie wykazał się niedojrzałością. To wystarczy, żeby Inspektoria Salezjańska przeprosiła, nawet gdy rodzice i dzieci nie widzą problemu w skandalicznym rytuale uczniowskiej inicjacji.

Mogłoby się zdawać, że skoro wszyscy się dobrze bawili, nikogo nie krzywdzono to nie wypada mieć do księdza pretensji. "W zabawie nie ma nic złego, kiedy jest wzajemna. Kiedy tak samo bawią się ci, którzy są "otrząsani", jak i ci, którzy są "otrząsający". - tłumaczy pedagog, prof. Nalaskowski.

Na wyjeździe integracyjnym młodzież płci męskiej i żeńskiej zlizywała księdzu dyrektorowi, salezjaninowi bitą śmietanę (miała to być pianka do golenia - tłumaczy duchowny) z obnażonych kolan. Był to obrzęd inicjacyjny dla wstępujących do gimnazjum nastolatków.

Nad tym zdarzeniem - zważywszy że biegli seksuolodzy niewiele będą mieli do powiedzenia, oprócz jednego szczegółu: duchowny przybrał inną postawę ciała w kontakcie z dziewczynkami - można by przejść do porządku dziennego, gdyby nie arogancja salezjańskiego wychowawcy, hermetyczna reakcja rodziców i brak odzewu zwierzchników szkoły - Kościoła, który obiecywał dmuchać na zimne w tego typu przypadkach.

Co budzi największy niepokój? Infantylizm duchownego - który podjął reguły niepełnoletnich i gładko wszedł w intymną - było nie było - interakcję - stawia go w kręgu osób podwyższonego ryzyka seksualnego. To nie znaczy, że ksiądz jest pedofilem, ale może nieść w osobowości pęknięcia, które dadzą o sobie znać w sprzyjających okolicznościach.

W trakcie formacji zakonnej zwraca się szczególną uwagę na psychoseksualną dojrzałość kandydatów. Nie sposób wyselekcjonować wszystkie prognozy niedojrzałości. Trudniej jeszcze oszacować ją na skali bezpieczeństwa w pracy duszpasterskiej. Emocje seksualne u celibatariuszy bywają latami uśpione i tłumione. Gwałtowne zaprzeczanie i brak wglądu w zaistniałą sytuację miast okazania skruchy utwierdzają w podejrzeniach wobec salezjanina.

Pierwszą instancją, która powinna odebrać niepokojące sygnały są zakonni przełożeni. Kościół, jako jedyna instytucja o globalnym zasięgu opracował zasady reagowania w takich sprawach i zaleca, wręcz nakazuje odsunięcie od kontaktu z młodzieżą osób, które budzą niepokój swoim zachowaniem.

Prawdopodobnie przy towarzyszeniu innych wychowawców dyrektor nie pozwoliłby sobie na dwuznaczną zabawę. W realiach amerykańskich nie wolno duchownemu wchodzić w zbyt luźną relację z młodzieżą bez obecności trzecich osób dorosłych.

Tak się dzieje - w myśl watykańskich instrukcji - nie dlatego, że katolicyzm jest gorszy i bardziej narażony na degenerację, bo statystycznie, w liczbie aktów pedofilnych o wiele gorzej wypadają psychiatrzy, nauczyciele sportu i policjanci. Kościół ma moralne zobowiązanie wobec wiernych i swojego Założyciela, które stawia go ponad ludzkimi względami, choćby takimi jak kapitalizowanie jego niedostatków przez Ruch Palikota.

Maria Czerw

 

 

Katolicyzm Frondy receptą na kryzys?

 

Byłoby olbrzymim nieporozumieniem, gdyby polski episkopat uznał pod presją proboszczów receptę ojca Rydzyka na kryzys polityczny i moralny za jedyną, słuszną lub najważniejszą.

Środowiska silnych i prostych tożsamości, jak Fronda i Radio Maryja, cieszą się sympatią niższego duchowieństwa. Różnie jest z afirmacją ze strony hierarchii biskupiej. Tenor prawicowej publicystyki, red. Tomasz Terlikowski, szczerze powiada, że nie ma wsparcia instytucjonalnego Kościoła, jak upadająca Religia TV. (Na marginesie zadaję pytanie, dlaczego Kościół hierarchiczny pojawia się tylko tam, gdzie czekają na niego zabarwione nieprzyzwoicie laurki i podporządkowani (służalczy) dziennikarze?) A mimo to Fronda cieszy się uznaniem i zainteresowaniem katolików.

Recepta Terlikowskiego jest prosta, jak myślenie ojca Rydzyka: mieć silną tożsamość. Czy jednak ewangelizacja i walka o duszę społeczeństwa posunęła się dzięki Frondzie w akademickim i bohemianym środowisku stołecznym o centymetr do przodu? Statystyki nieubłaganie dają przeczącą odpowiedź na to pytanie. Dominuje w nich stała tendencja depresyjna dla wielkich aglomeracji: w przeciągu czterech lat o 20 proc. spadła w Warszawie liczba osób, które deklarują się jako wierzący (zespół socjologów Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego).

Język, kultura i wiedza red. Terlikowskiego nie są wystarczające, żeby odwrócić niepokojące trendy. Może nawet sposób komunikowania się dyskwalifikuje środowisko Frondy w procesie ewangelizowania stolicy. Od konserwatystów powinno się oczekiwać więcej pokory wobec prądu laicyzacji, któremu nie są w stanie sprostać... w pojedynkę. Sekularyzację próbują także pokonać ci "inni": ksiądz Sowa, Szymon Hołownia i "Tygodnik Powszechny". "Kto nie jest przeciw nam, jest z nami".

Fronda sprawia, że wyraziste tożsamości stają się jeszcze silniejsze, a część niezdecydowanych przyłącza się do tych silnych tożsamości. Różnica wypływa w sposobie, w jaki ta ugruntowana tożsamość wyraża się. Siostra Małgorzata, dominikanie, ksiądz Sowa cierpliwiej słuchają, chętniej wchodzą w dialog i kończą konkluzjami mniej miażdżącymi. Wyrzuty wobec Religia TV, że jest kanałem nie dość katolickim wydają się bałamutne. Liczba jego odbiorców nie zależy od stopnia kondensacji katolicyzmu - gdyż w telewizji ITI był on nie tyle rozrzedzony, ile otwarty na obecność wierzących inaczej lub niewierzących, co znakomicie przysługiwało się pogłębieniu stanowiska katolickiego. To prawda: mniej dba się tam o zbiorową czy społeczną tożsamość większości, a bardziej koncentruje na wątpiących i poszukujących racjonalnej motywacji towarzyszącej wierze. Wiadomo, że takich osób, chętnych do intelektualnej eksploatacji swojej wiary jest, mimo wszystko, mniej, ale to uzasadnienie, które poszukujący znajdowali w Religii TV służyło całemu Kościołowi. Medium ks. Sowy również rozstrzyga spory światopoglądowe i broni katolickiego punktu widzenia. Czasami z większym powodzeniem, niż Fronda i Radio Maryja, ponieważ dopuszcza konfrontację odmiennych stanowisk.

Jeśli katolicyzm masowy nie będzie suplementowany dietą wysokiej jakości, jego wartość ewangelizacyjna może zbliżyć się do tego, co dla wiary w świecie robią lefebryści. Piękno i mądrość negowanego przez nich soboru polegają na tym, że autodefinicja katolika, którą on proponuje wychodzi od duchowości i otwartości na dobro dziejące się w świecie - zawsze za przyczyną Boga.

Niechęć panująca między nie dość ortodoksyjną dla Tomasza Terlikowskiego Religią TV a Frondą wpisuje się więc w aktualną w Kościele dyskusję o prymat jakości. Ważna jest masowość Kościoła, aby Ewangelia dotarła do każdego człowieka na ziemi. Ideałem jest przekładanie się jakości na powszechność (obfitość) Kościoła w świecie.

Frekwencja na emisjach programów produkowanych przez Hołownię zależała od zaufania proboszczów, dla których pompatycznie akcentowana wiara i pozorne tryumfy społeczne katolicyzmu okazywały się ważniejsze od uzasadnienia niepopularnych poglądów katolickich, czego szefostwo Religii TV jakby nie doszacowało. Perspektywa polskiego duchowieństwa razi krótkowzrocznością i nie poszerza Kościoła poza krąg umocowanych w tradycji i katolickiej rodzinie wiernych. Świat złożony jest dziś z jednostek pokomplikowanych, poranionych i pogubionych, naprzeciw którym Chrystus wychodzi przez ewangelizatorów takich jak Szymon.

TVN Religia i Telewizja Trwam działają w odrębnych obszarach, nie stanowiąc dla siebie typowej konkurencji, tak jak disco polo nie jest rywalem muzyki poważnej i opery. Złe natomiast jest dzielenie Kościoła i odłączanie go od któregoś z dwóch płuc: otwartości lub zachowawczości. Od zdekompletowanej wizji krok do obrażania się na Kościół za podążanie nie tą drogą, na której go chcemy widzieć.

Terlikowski upomina nie dość zaangażowanych w sprawy społeczne pasterzy. Biskupi są wszakże poruszeni analogią niewoli komunistycznej i neoliberalnej, w czym solidaryzują się z wybitnymi myślicielami, jak choćby Baumanem i Ravasim. Czy więc koniecznie należy wkładać w usta episkopatu retorykę i program toruńskiej rozgłośni?

Nic gorszego nie może się przydarzyć Kościołowi jak opozycja katolicyzmu ludowego do intelektualnego i na odwrót, ponieważ tylko we współpracy obu tych wizji teologicznych i duszpasterskich leży klucz do sukcesu misyjnego. Wartościowanie jednego kosztem drugiego dekompletuje Kościół. I to zrobił red. Terlikowski w buńczucznie dopisanej do wynurzeń Szymona Hołowni opinii. Czy to nie strona bardziej konserwatywna w Kościele odpowiada za rozłam i brak kooperacji?

 

Marcin Stanowiec



Minął tydzień: Wiara konserwatywna, wiara liberalna; Salezjanie nie przeproszą | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Minął tydzień: Wiara konserwatywna, wiara liberalna; Salezjanie nie przeproszą
skierka pon, 8 paź 2012, 11:41:04

Oczywiście ,że ograniczenie katolicyzmu do jedynie "Torunian " byłoby niepowetowaną szkodą ,

ale jaka jest alternatywne rozwiązanie ?

To co Autor nazwał bohemianym środowiskiem

NIE MA ŻADSNEGO POWAŻNEGO SPOŁECZNIE ROZWIĄZANIA które miałoby wartość praktyczną .

Społeczeństwo [ naród jak kto woli ] moze via RM wyrażać swoje niedole i fobie ,

... a co moze wyrażać przez pozostałe katolickie środki społecznego przekazu ?

 

To ,że jest Bóg , że nas kocha ... to , to już wiedzą , wiec po co tego słuchać ?

a te problemy intylektualne , kogo dotyczą ? większości społeczeństwa ?

To jest  "kawiarniany katolicyzm "

Przełom moze nastapić wtedy i tylko wtedy kiedy owi "kawiarniani " zajmą się rzeczywiscie poważnymi problemami.

Czy maja szanse byc pierwszoplanowymi ? oczywiście ,ze tak .

"Torunianie" maja potężny deficyt pozytywnych , opartych o Biblię propozycji ekonomiczno- społecznych

wszystko to działa na zasadzie protesu który oprócz wsparcia , bycia "tubą " dla okreśklonych kół politycznych

 niewiele daje, taka "polska partia protestująca"

Dlaczego tego miejsca się nie zajmuje ?

No cóż , inteligencja jako warstwa , także w ramach kościoła katolickiego niejeden raz zawodziła

 w sytuacjach wymagających zdecydowania, odwagi...

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,668 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń