Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Walka o duszę Gronkiewicz-Waltz

Prezydent Warszawy wiedziała, jaką ideologię symbolizuje tęcza na placu Zbawiciela, ale nie dała patronatu paradzie równości. Sądzi, że uda się jej odpalić za jednym zamachem świeczkę Kościołowi i ogarek Kongresowi Kobiet.



Nie od parady panią Hannę brzydko przezwano bufetową. To synonim przebiegłej i twardej w rozgrywkach kobiety PRL-u. Przed burzą rozpętaną rękami ministra Arłukowicza i ludzi lewicy schroniła się w ideologicznych objęciach feministek. Żadne tam kwestie dyscyplinarne. Z dostarczonej dokumentacji oraz konstytucyjnych interpretacji wynika, że adwokaci Chazana skutecznie oddalą wszelkie zarzuty nasłanych przez lewicę kontrolerów – ignorantów.

Ratusz może zasłaniać się najgłupszymi przepisami i wynikami kontroli, ale jedno nie podlega żadnym interpretacjom: doprowadzenie do urodzenia dziecka postępuje z troską o jakość życia całej diady: matka – dziecko.

Współczucie aborcjonistów dla matki, która z wielu szpitali wybrała akurat ten, gdzie nie dokonuje się aborcji to czystej postaci demagogia dorównująca dobijaniu Sikorskiego za parę szczerych słów o sojuszu z dalekim przyjacielem i konflikcie z bliskim sąsiadem.

Powierzchowność Gronkiewicz-Waltz esencjalizuje się w krótkich częstotliwościach ontycznych, czyli w niedostrzeganiu złożoności zjawisk, ich banalizowaniu i lekceważeniu.

Pani Hanna nie wierzy doświadczonemu lekarzowi, który mówi, że urodzenie dziecka jest mniejszą traumą, niż jego zabicie ("urodzenie chorego dziecka nie może stanowić dla kobiety znacząco większe niebezpieczeństwo niż poród dziecka zdrowego"). Utraciła wrażliwość na drugiego człowieka – odczytuje ją na przykład "Odnowa w Duchu świętym", z której wyrosła. A w rzędzie zjawisk, które już nie wychwytuje stoi nie tylko wartość życia istotniejsza niż choroba czy niepełnosprawność. 

Waltz jest nieczuła na tożsamość mężczyzn ranioną przez gejowską tęczę, także na uczucia wierzących przez tę tęczę prowokowanych, nie ceni dojrzewania młodych ludzi do trwałych związków, bo gubi ich pseudoedukacją seksualną, nie przeraża jej zahamowanie dzieci po rozwodzie rodziców. Jej koleżanki z ruchu feministycznego mówią: lepiej dziecku będzie bez ojca, nie zaszkodzi dziecku wiedza o prezerwatywie, lepiej żeby dziecka nie było, niż żeby cierpiało. Mówią głośno i agresywnie, a konformizm ma to do siebie, że do takich właśnie opinii głośnych i agresywnych chętnie się dostosowuje.

Utratę wrażliwości i towarzyszącą tej wrażliwości dozę wahania i wątpienia kompensuje wizerunkiem twardej i konsekwentnej decydentki. Doskonale odnalazła się w realiach politycznej poprawności i bierze stronę silniejszych. Czy to właściwa droga polityki, jako przestrzeni współpracy i dialogu społeznego?

Wahamy się między prawem kobiet  do wydawania wyroków śmierci na własne potomstwo a prawem ich dzieci do życia (feministki faktycznie tupią nóżkami za prawem mężczyzn do odmowy wsparcia partnerek).

Pogadanki edukatorów seksualnych różnego szczebla - także takiego, na którym wysiaduje złote felietony Środa - o zdeformowanych potworkach albo narracje przeciwników aborcji wymachujących fotografiami rozczłonkowanych szczątek falują wyobraźnią.

"Rozrywanie we wnętrznościach matki małej istoty" przeraża nie mniej, niż bezmózgi potworek – poczęty in vitro (gol do bramki Arłukowicza; teraz rodzice zastanowią się kilka razy przed podjęciem decyzji o zapłodnieniu pozaustrojowym).

– Lepiej żeby sobie takie dziecko dogorywało na szpitalnej sali, niż narażało płodność i integralność psychiczną kobiety – twierdzi część środowiska medycznego. "Gdy matka urodziła bez uszczerbku dla zdrowia, abortować mogłaby ze szkodą dla swojego organizmu. Ciało kobiety zorganizowane jest dla narodzin, a nie dla eksterminacyjnych ingerencji". O ginekologii jako gałęzi medycyny można powiedzieć to samo: jest nauką dla ratowania dzieci a nie inkubatorem, w którym odnajdą śmierć.

Nadszedł czas aborterów. Jutro możemy się obudzić w świecie narracji Matki Teresy. "Aborcja jest w rzeczywistości wojną przeciwko dziecku, a ja nienawidzę zabijania niewinnego dziecka, mordowanego bezpośrednio przez swoją matkę" – przekonywała zakonnica.

Słusznie pisze Dominika Wielowiejska, że karanie Chazana otwiera nowy front wojny kulturowej. Nie o to chodziło pani Hannie, ale z całej sprawy Chazana niedorzecznie rozwiązanej przez Ratusz tylko kulturowa wojna okaże się najbardziej trwałym efektem.

 

 Marcin Stanowiec



Walka o duszę Gronkiewicz-Waltz | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Walka o duszę Gronkiewicz-Waltz
Marianna wto, 15 lip 2014, 16:27:24

¨(...) doprowadzenie do urodzenia dziecka postępuje z troską o jakość życia całej diady matka – dziecko.¨

Na zachodzie dlugimi miesiacami utrzymywano przy zyciu dzieci mieszczace sie w ludzkiej dloni. Dzieki technice dziecko moze przezyc. Juz sie tego nie robi. Co zauwazyli lekarze?

Ludzie zostali wynaturzeni, wiec odrzucaja selekcje naturalna, ktora z bozej Woli sie dzieje. Pisalam juz wczesniej. Prawda moze byc dla kogos bolesna, nawet bardzo, jednak nalezy zyc z Nia w zgodzie.

 

¨Pani Hanna nie wierzy doświadczonemu lekarzowi, który mówi, że urodzenie dziecka jest mniejszą traumą, niż jego zabicie ("urodzenie chorego dziecka nie może stanowić dla kobiety znacząco większe niebezpieczeństwo niż poród dziecka zdrowego")

 

Stwierdzenie ze: ¨urodzenie dziecka jest mniejszą traumą, niż jego zabicie¨ nie potwierdza cytat mowiacy o takim samym ryzyku porodu dziecka chorego I zdrowego. Dwie rozne sytuacje.

Urodzenie dziecka nie jest trauma a pieknym, choc bolesnym przezyciem. Dla kogo I kiedy moze stac sie trauma? Czy tak jak w starym filmie?

Ludzie zapomnieli, ze istnieje inne ryzyko matki. Zatrucie ciazowe.

 

¨Utraciła wrażliwość na drugiego człowieka – odczytuje ją na przykład "Odnowa w Duchu świętym", z której wyrosła.¨

Odnowy w Duchu Swietym zycze wszystkim ludziom.

 

Caly artykul w delikatny sposob potepia kobiety. To pierwszy malutki kroczek do wzorca z islamu, gdzie ojciec decyduje o matce I dziecku bedac z definicji wlacicielem I matki I dzieci. Jesli je pozabija, zostanie wytlumaczony. Wlasciciel moze z wlasnascia robic co chce.

 

P.S. Jestem neutralna. Nie atakuje pani Gronkiewicz- Waltz, ani nie bronie.

Nie stoje po stronie feministek i nie uznaje zasad islamu.

 

 

 

 

---
Gdzie milosc wzajemna i dobro, tam znajdziesz Boga zywego

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń