Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Synod dedykowany bardziej swobodzie seksualnej niż rodzinie

Katolicy obradowali nad problemami rodziny. Proponowane rozwiązania podążały w dwóch odmiennych kierunkach. Czy dostosowanie nauczania Kościoła do dominującej dziś w świecie antropologii jest tym, czego chce Jezus?



Biskupi z Zachodu boleją nad wymieraniem chrześcijaństwa w ich krajach. Wspólnoty katolickie nie przyciągają powołań zakonnych i kapłańskich. Jeśli odejdzie pokolenie 60-latków, w kościołach nikt już nie pozostanie. Zatrważają statystyki praktyk religijnych, wiary w dogmaty i przestrzegania zasad moralnych.

W tej sytuacji pierwszoplanowym zadaniem jest dla duszpasterzy pozostanie w kontakcie z wstępującymi pokoleniami. Odseparowanie się od nich, przez barierę sztywnej moralności, jawi się w oczach duchownych jako ostateczna eliminacja katolicyzmu. Strach przed społeczną alienacją, zwłaszcza w niemieckim Kościele uzależnionym od podatku proporcjonalnego do liczby wiernych, poddaje pomysły uelastycznienia praktyki duszpasterskiej w stosunku do rzeszy osób wstępujących w powtórne związki.

Niemieccy purpuraci powołując się na ogólnoświatową ankietę rozesłaną przed synodem ostrzegają przed lekceważeniem sekularyzacyjnego trendu i znajdują dla niego lekarstwo – gorsze niż choroba – twierdzą przeciwnicy rozwiązań polegających na rezygnacji z frondy przeciw laicyzacji.

Relacjonowany przez media kryzys synodalny koncentruje się zatem na odniesieniach do kulturowego przewrotu, który zmiata znaną nam cywilizację opartą na wartościach chrześcijańskich. W miejsce aksjologii fundującej Europę miała zagościć neutralność światopoglądowa. Ta okazała się kolejną fikcją, z za której wyziera ściśle zdefiniowana ideologia.

Etyka seksualna musi iść ramię w ramię z wiarą

Silny organizacyjnie i finansowo, przedsiębiorczy episkopat z Niemiec znajduje posłuch u papieża. Przy jego wsparciu niemieccy biskupi chcieli przenieść swoje doświadczenia na synod i cały Kościół i to mimo tego, że przejęty z protestantyzmu dystans miedzy teologią a etyką seksualną zgubił niemieckie duszpasterstwo. Dystans skądinąd słuszny teoretycznie, bo uwypuklający wartość łaski i pierwszeństwa relacji człowieka z Jezusem wymusił rezygnację z antropologii chrześcijańskiej w szkole i przestrzeni społeczno-kulturowej. Co gorsza sprawił, że obca względem Ewangelii wizja człowieka wkradła się do myślenia pastoralnego a poprzez nie zaczęła wypaczać doktrynę. Mówiono: nie przesłaniajmy osoby Jezusa nakazami i zakazami moralnymi. - W Bożej pedagogii taki dualizm nie istnieje - podkreśla w odpowiedzi oficjalne magisterium Kościoła.

Duchowni z niemieckojęzycznych obszarów oddali władzę nad seksualną narracją w ręce ideologów i seksuologów. – Dobrze się stało – myślą śladem zeświecczonej większości społeczeństwa. - Nie jesteśmy kompetentni.

Socjologowie religii zwracają uwagę na fakt, że tam gdzie etyka seksualna została poddana bez walki, wiara tak samo wygasła jak katolicka etyka a w wymiarze społecznym zanikła miłość bazująca na wierności. Społeczeństwa zeświecczone postawiły seksualność w miejsce miłości a konkubinaty i związki gejów na równi z małżeństwami. Wynika to z logiki preferowania indywidualnej wolności seksualnej i przekonania, że nie ma żadnej społecznej wartości stojącej ponad indywidualnym wyborem zachowań seksualnych. - To przekonanie przekute w fałszywą troskę o pary jest właśnie chorobą niemieckiego Kościoła - zauważają krytycy takiej opcji.

Synod duszpasterski czy doktrynalny?

Synod Biskupów – instytucja doradcza w Kościele katolickim gromadzi przedstawicieli episkopatów z różnych regionów świata w celu omówienia aktualnych szczególnie ważnych dla Kościoła zagadnień duszpasterskich. Papież może, choć nie musi, zatwierdzić decyzje synodu.

Tegoroczne obrady synodalne, poświęcone rodzinie, budziły wyjątkowe zainteresowanie i kontrowersje z uwagi na zapowiedź naruszenia doktryny nierozerwalności małżeństwa. Warunkowe dopuszczenie rozwiedzionych do komunii świętej oznaczałoby, że Kościół rezygnuje z kategorii grzechu ciężkiego. Wzmiankowany często kardynał Marx nie pozostawiał wątpliwści, że chodzi mimo wszystko o doktrynę a nie wymiar pastoralny (jak oddzielić jeden od drugiego?): Kościół musi rozwijać doktrynę, bo choć nie zmienimy Ewangelii, to "jeszcze nie wszystko rozumiemy".

Kongregacja Wiary niepokoi się, że taki pomysł fundamentalnie zachwieje nauczaniem Chrystusa o małżeństwie i nijak odnosiłby się do Miłosierdzia Pańskiego, które opiera się na prawdzie. Rozumiał to Jan Paweł II, kiedy w 1984 roku w przemówieniu do Szwajcarów przestrzegał przed zanikiem poczucia grzechu, które jest bardziej zasadnicze i uprzednie pod wieloma względami, niż sam grzech.

Zafałszowanie świadomości moralnej będąc skutkiem ubocznym czysto ludzkiego współczucia groziłoby erozją chrześcijaństwa i podważałoby sens ludzkich więzi animowanych przez wzajemny szacunek i lojalność. Jak zauważa inny zwolennik tradycyjnego nauczania o rodzinie, kardynał Schönborn: "To dramat, że litujemy się nad rozwiedzionymi". - "A kto będzie współczuł ich dzieciom? Co z ich przysięgą złożoną wobec Boga?" - pytał.

- Tej trosce duszpasterskiej brakuje solidnej podstawy w Piśmie Świętym i w Magisterium. W kwestii, w której Kościół ma bardzo bogate i jasne nauczanie wymyśla się zupełnie nowe nauczanie o małżeństwie i rodzinie, zasady, które nie są zdefiniowane: na przykład prawo stopniowania – tłumaczył z kolei prefekt Sygnatury Apostolskiej.

Rozłam wśród biskupów

Przewodniczący naszego krajowego episkopatu, abp Gądecki  wychodząc na czoło opozycji synodalnej stawia przed polskim Kościołem nie lada wyzwanie bycia pewnym wzorem. Którą drogą pójdzie stolica apostolska: polską czy niemiecką?

Abp metropolita poznański dołączył do kardynałów Burke'a i Müllera. Po drugiej stronie znaleźli się kardynałowie Kasper i Marx oraz episkopat brytyjski. - To co mówią rzecznik i  relatorzy synodu, świadectwa rodzinne i sam fakt dopuszczenia dyskusji o homoseksualizmie i komunii dla rozwodników nie są wcale wyrazem przywiązania do uczciwej i wolnej debaty - sądzą ich oponenci. - Dyskusje zostały zorganizowane wokół tematów marginalnych, zastępczych albo egzotycznych kosztem refleksji pozytywnej o rodzinie i małżeństwie. Uczestnikom watykańskiego spotkania narzucono abstrakcyjne tematy debaty.

- Zajmujemy się wciąż tylko wycinkiem problemów, z jakimi ma do czynienia rodzina – skarżył się wiedeński metropolita.  "Czemu mówimy wciąż tylko o rozwiedzionych, tak jakby byli najbiedniejszymi ludźmi na świecie – oczywiście potrzeba by poświęcić im uwagę – ale czemu nie mówimy o tych parach, które żyją jak herosi w naszym świecie i dbają o świętość i czystość małżeństwa, które są przykładem wierności?!"

Brazylijska para wyznała na synodzie, że wiele katolickich małżeństw nie czuje się zobowiązanymi do przestrzegania wyłącznie dopuszczonych przez Kościół naturalnych metod planowania rodziny. Co więcej nie wyznają tego jako grzechu w konfesjonale, a i też nie są wcale o to dopytywani przez spowiedników. Inne małżeństwo opowiedziało o warunkowej akceptacji homoseksualizmu swojego syna i zaapelowało o dowartościowanie pozytywnych aspektów wspólnego pożycia gejów.

Polityka informacyjna relatorów synodalnych i watykańskiego rzecznika sprawiła, że do opinii publicznej nie dotarły inne niż takie głosy.

Powszechnie szanowany kard. Burke skarżył się, że interwencje indywidualnych ojców synodu nie są dostępne na forum publicznym, jak to miało miejsce w przeszłości a wszystkie informacje odnoszące się do synodu są kontrolowane przez sekretariat, który ewidentnie od początku faworyzuje te pozycje, które zostały wyrażone w stronniczych publikacjach relatorów (dokument Relatio post disceptationem). - Podczas gdy omawiany skrypt z obrad (Relatio post disceptationem) ma na celu wyłącznie przedstawienie dyskusji, jaka miała miejsce pomiędzy ojcami synodu, to w rzeczywistości promuje pozycje, których wielu ojców synodu nie akceptuje – i, powiedziałbym, jako wierni pasterze nie może zaakceptować – stwierdził purpurat.

Na problem wyobcowania relatorów zwrócił uwagę kard. Béchara Boutros Raï z Libanu:  pisana w pośpiechu relacja z synodu, jest zbyt skoncentrowana na Europie. Ja się w niej nie odnajduję – powiedział Radiu Watykańskiemu hierarcha.

Papież konfrontacji czy troski?

Reinhard Marx, przewodniczący europejskiego episkopatu z góry zakładał identyfikację papieża z liberalnymi postulatami. Jego wypowiedzi dla mediów nie pozostawiają wątpliwości: musimy znaleźć rozwiązanie dla rozwiedzionych – stanowczo nawoływał.

Nie da się ukryć, że serce papieża bije po lewej stronie. Franciszek konsekwentnie usuwa zachowawczych hierarchów z urzędów, więc do pomyślenia jest że za rok, kiedy będzie miała miejsce decydująca debata synodalna obecna liberalna mniejszość stanie się już większością.

Taki kierunek działań dezorganizuje obronę i promocję wartości rodzinnych w świecie bombardowanym przez dobrze zaplanowany pochód legislacji, edukacji i polityki antyrodzinnej. Jan Paweł II w tej samej sytuacji stawiał opór i organizował ogniska oporu, nadając stolicy apostolskiej rangę światowego koordynatora.

Skazany na wewnętrzną banicję Burke wprost atakował: "ewentualne oświadczenie ojca świętego Franciszka na temat wszystkich tych kontrowersji wokół tematów, jakimi zajmuje się Synod, byłoby już i tak bardzo spóźnione. Debata na te tematy trwa już przynajmniej od dziewięciu miesięcy, zwłaszcza w mediach świeckich, ale także ze względu na przemowy i wywiady kard. Waltera Kaspera i innych, którzy popierają jego stanowisko" – kontynuował dostojnik.

"Wierni i ich dobrzy pasterze patrzą na Wikariusza Chrystusa, by ten potwierdził wiarę katolicką i praktykę dotyczącą małżeństwa, które jest pierwszą komórką życia Kościoła" – zakończył kardynał.

***

Na synodzie wypłynęła kamuflowana dotąd konfrontacja dwóch komplementarnych w istocie rzeczy wizji duszpasterskich i antropologicznych oraz ich relacji do teologii: Kościół zorientowany na zbliżenie do człowieka osadzonego w aktualnej kulturze i taki, który broni duchowości człowieka przed światem.

Ale bardziej niepokojące jest to, że konserwatywna wykładnia soboru watykańskiego II (hermeneutyka ciągłości) przywrócona przez papieży Ratzingera i Wojtyłę zaczyna ustępować za sprawą Franciszka tej interpretacji, która pogrążyła w latach 70. Kościół w chaosie i kryzysie.

Wszyscy powołują się na Pana Jezusa

Syn Boży doskonale godził wymagania miłosierdzia i prawdy. Mówił jednak, że świat jego nauki nie pojmie - u ludzi to niemożliwe. Nauki Jezusa o małżeństwie nie da się zatem zrozumieć według kryteriów światowych, gdyż nakłada ona wyjątkowe - z punktu widzenia wolności jednostki - ograniczenia na relację kobiety i mężczyzny. Jezus nie namawiał do porzucenia tych wymagań, gdy okażą się one niemożliwe do wypełnienia. Co więc radził swoim uczniom i uczennicom? Żeby w nim trwali ponad wszystko, czyli ponad własne słabości, tożsamość i pragnienia.

Konkluzja synodalnej większości (nie uwzględniona w "relatio") nawiązuje do tradycji i Ewangelii. Grzech należy porzucić, krzywdy wyrządzone innym naprawić, młodych ludzi wstępujących w związek małżeński umocnić i odpowiednio przygotować.

Liberałowie powiedzą, że to mało, ale konserwatyści uważają, że bardziej powoływanie się przez nich na życie i działalność Jezusa jest uprawnione. Jezus i pierwsi chrześcijanie żyli przecież w świecie w którym rozwód i chaos w relacjach międzyludzkich, w tym nieuporządkowanie seksualne były powszechne i normatywne a mimo to, bez żadnego wahania i niejasności, czytamy w Nowym Testamencie:

"Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Kto chce oddalić swą żonę, niech jej da list rozwodowy. A Ja powiadam wam: Każdy, kto oddala swą żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo. A kto by oddaloną pojął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa" (Mt 5,31).

"Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: żona niech nie odchodzi od swego męża. Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Małżonek również niech nie oddala się od żony" (1 Kor 7,l0n).



Synod dedykowany bardziej swobodzie seksualnej niż rodzinie | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Synod dedykowany bardziej seksowi niż rodzinie
skierka śro, 15 paź 2014, 11:34:10

Chciałbym ,pochwalić naszych hierachów ...za pragmatyzm.

Ćwierć wieku przemian i nowych doświadczeń wykazało ,że schlebianie ludzkim słabościom ,milczące aprobowanie grzechu wcale nie przyczynia się do zwiększenia ilości wiernych.

Wprawdzie niewiele to polskiej rodzinie pomoże ale ...zawsze to krok we właściwym kierunku.

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,637 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń