Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Biskup Ryś broni Synodu. Czy Franciszek jest bez winy?

Nie usłyszałem żadnego racjonalnego, w tym teologicznego argumentu, który przemawiałby za deregulacją katolickiej dyscypliny sakramentów. Za zamieszanie wokół statusu osób rozwiedzionych i homoseksualnych w Kościele ponosi odpowiedzialność papież.



Kiedy papież Franciszek obrazowo, tak sugestywnie zapowiadał różnicę między – umownie - integrystycznym i progresistowskim nastawieniem pastoralnym, wierzyłem mu, jak się wierzy ojcu świętemu.

 

http://kosciol.wiara.pl/doc/2230082.Bp-Rys-o-synodzie-o-rodzinie

http://www.youtube.com/watch?v=89zysVUUM7c

 

Kościół zdyszany w pogoni za grzesznikami, biegnący na rozkrzyczanych ulicach współczesnego świata byłby narzędziem Chrystusa maksymalnie wierny swojej misji.

Nie wyobrażałem sobie jednak, żeby pokarm zaniesiony wygłodniałym rzeszom, zamieniony miał być w bezwartościową papkę. Bergoglio, startując z metody sondażowej (ankieta rozesłana do wiernych) i powierzając kierownictwo organizacji synodalnej żarliwym zwolennikom inkluzji sakramentalnej, chciał uzyskać przepływ głosów na synodzie w stronę doktrynalnego rozmiękczenia skramentalnej dyscypliny. Warunkiem przystąpienia rozwodników do Eucharystii powinna być rezygnacja ze współżycia seksualnego z partnerami, którzy nie są małżonkami. O rezygnację z tego warunku toczy się walka między papieżem a kardynałami takimi jak R. Burke. Jeśli nie o ten warunek chodzi, papież dawno przerwałby spekulacje i wykluczył temat, który wywołuje tyle zamieszania i złych emocji. Spór toczy się dalej, ponieważ papież uważa ten warunek za dyskusyjny. W jego percepcji jest on zatem relatywny i niekonieczny. Gdyby papież nie widział żadnej możliwości rezygnacji z tego twardego warunku, nie byłoby o co walczyć.

Udawanie, jak robi to część duchownych, że nie o zniesienie tego warunku chodzi, jest chowaniem głowy w piasek.

Bp Ryś broni Franciszka statystyką. W Archidiecezji Buenos Aires tylko trzy procent wiernych zawarło sakramentalny małżeństwo, w związku z czym duszpasterstwo należy wyregulować pod tę pozostałą część populacji - twierdzi duchowny.

Czy aby na pewno Kościół ma powołanie do praktykowania targetyzacji? Czy to nie sama Dobra Nowina przyciąga, a najważniejszym problemem nie jest dostosowywanie duszpasterstwa co raczej nieprzesłanianie duszpasterstwem i duszpasterzami Dobrej Nowiny? Niezasłanianie Ewangelii ludzkimi projektami i projekcjami duszpasterskimi.

Zacząłem z ciekawości przypatrywać się statystykom, na które powołuje się biskup Ryś. Kilkadziesiąt lat temu sytuacja była całkiem inna. Argentyna, jak i Hiszpania, były ultrakonserwatywnymi krajami. Akurat kardynał Bergoglio odpowiadał za Kościół (był prowincjałem jezuitów) przez cały ten okres, świetności i upadku i przez cały ten okres podążał za władzą, najpierw za władzą ultrakonserwatywną, a potem za władzą ultraliberalną. Do Kościoła wpuszczał antropologię jednych, a potem drugich i kiedy nadszedł czas konfrontacji powiedział "tak" związkom cywilnym gejów, co prawda nie dopuszczając do wymazania małżeństwa, ale też nie chroniąc je dostatecznie w oparciu o spójny schemat antropologiczny i biblijny. Zawinił brak spójności, bo jeżeli związki homoseksualne są dobre, to, czemu nie bigamiczne i biseksualne, w końcu, czemu nie małżeństwa homoseksualistów.

Silne w Argentynie wspólnoty lefebrystów mają pełne kościoły i pełne seminaria. Przyciągają. Gdy spojrzy się na struktury seminaryjne Buenos Aires, uderza daleko posunięty indywidualizm. Nie ma wspólnoty stołu, klerycy są od początku zeświecczani, liturgia wcale nie jest dostojna. Jej próbkę mieliśmy na światowych Dniach Młodzieży w Brazylii. "Zewnętrzność" lekceważona wyraźnie przez Franciszka ma istotny wpływ na owo "przyciąganie" i atrakcyjność Kościoła w oczach ludzi.

Sytuacja w Buenos Aires i na zachodzie Europy wcale nie odbiega od tej z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Jak mówi bp Ryś, te społeczeństwa potrzebują pierwotnej katechezy. Ale jeśli potrzebują pierwszej katechezy, to nie dojrzały jeszcze do uczestnictwa w posiłku eucharystycznym. Nie bez powodu dzieci przechodzą cykl przygotowania do spotkania z Jezusem w Komunii świętej ukończony zmianą postaw.

Kościół misyjny to ten, który ma podstawy w systematycznym duszpasterstwie oraz uformowanych grupach laikatu i księży. Bez księży nie ma misji. A zadanie wzbudzenia powołań kapłańskich i podtrzymania mężczyzn w gorliwości apostolskiej nie opiera się wyłącznie na funkcjonalnym rozumieniu kapłaństwa. Dopiero Kościół silny strukturalnie, począwszy od wykreowania wspólnoty seminaryjnej i jej jedności z biskupem, może owocować misyjnie.

W Ameryce łacińskiej rozumieją to biskupi związani z Opus Dei i tradycjonalistami, którzy mają setki księży, których mogą wysyłać do wiernych. Czy rozumieją oni, że Kościół zbyt statyczny, mało misyjny i zamknięty nie będzie Kościołem powszechnym? To inna sprawa.

Nie trzeba blenderować chrześcijańskiego pokarmu na papkę. Może on być twardy i wymagający. Byle nie zwietrzał.

Parabola biblijna o zwietrzałej soli, jak ulał pasuje do sytuacji wygenerowanej na synodzie i do wizji Kościoła, jaką ma Franciszek. Być może temu papieżowi nie towarzyszy Duch święty, który pozostał przy Benedykcie XVI.

Jeśli komuś brakuje wyobraźni do zmierzenia się z obrazem Kościoła dotkniętego błędami i stygmatem szatana niech spojrzy na lata posoborowe. Upojenie się nowością spustoszyło kościoły, nie zaś laicyzacja ani wojna światowa.

Wspólnoty seminaryjne, zakonne i parafialne balansujące strukturę i funkcję, tradycję i otwartość, wymagania i miłość rozkwitły. Niestety nie był to Kościół Buenos Aires.

Papieże przechodzą ewolucję, są zamieszczeni w kontekście pewnej ciągłości, wreszcie muszą się liczyć z sensu fidei ludu Bożego, czyli zmysłem świętości. Jeśli nawet ten papież jest jakoś nieprawdziwy, to Kościół, jako całość wypełniona obecnością Bożą nigdy nie przestanie być prawdziwy. Prawdziwy nie przestanie być Chrystus posługujący się papieżem.

Bardzo możliwe, że Franciszek przejdzie ewolucję i jego reformy zostaną przerwane w dokładnie tej połowie, która Kościołowi jest potrzebna. Jan Paweł I nie miał szansy ich przeprowadzić, chociaż miał bardzo na to ochotę.

W końcu nie wierzymy w papieża, tylko w Chrystusa.



Biskup Ryś broni Synodu. Czy Franciszek jest bez winy? | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Biskup Ryś broni Synodu. Czy Franciszek jest bez winy?
tusiek wto, 11 lis 2014, 16:05:55

to że Bergoglio dyskutuje nie jest jeszcze takie zło, lecz fakt manipulowania dysksują i informacją przywodzi na myśl słynne Orwllowskie są równi i równiejsi. Dyskutujmy, ale pod warunkiem, że w dyskusji pojawią się wyłącznie głosy poparcia dla moich pomysłów lub kocham wszystkichnludzi, ale ludzie  konserwatywni nie będą piastować urzędów, o których obsadzie ja decyduję. No cóż, hipokryzja wyższego rzędu. Potępiam hipokryzję a sam jesetm hipokrytą do kwadratu.

---
Teodor

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,618 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń