Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

"Dzień święty święcić". Nie Morawieckiemu

Kościół i socjolodzy (wartość społeczna wolnej od handlu niedzieli nie budzi u jednych i drugich wątpliwości) nalegają, ekonomiści mnożą trudności. Beata Szydło lawiruje między związkami zawodowymi a lobby biznesowym. Czy Polska uszanuje dzień święty? 



Może najbardziej wiarygodnie brzmi Elżbieta Rafalska w tej części uzasadnienia odstąpienia od projektu zakazu handlu w niedzielę, która dotyczy ludzkich przyzwyczajeń. – Jest to propozycja wyjściowa zarówno dla pracowników, jak i dla klientów, którzy do tej pory robili zakupy w niedzielę, "aby się przyzwyczaili". Cała reszta argumentacji na rzecz etapowości,czyli dezorientacji – jak zauważa kardynał Nycz - trąci demagogią. Uzależnianie wolnej niedzieli od zysku ekonomicznego wyklucza funkcję niedzieli i wywraca do góry nogami piramidę wartości uspołecznionej gospodarki rynkowej, u której podstaw mieści się rodzina. Rafalska mówiła: przypatrzymy się efektom ekonomicznym płynącym z tego ograniczenia.

 

Choć Mateusz Morawiecki nie ma legitymacji od narodu, żeby targować jego świętościami, od których odstąpienia żąda międzynarodowa finansjera to wizja "skutecznego" ekonomisty, jaką wokół siebie - zapewne słusznie - wicepremier roztacza obezwładnia umysły polityków partii rządzącej. Czy funkcjonariusze publiczni zgubili z horyzontu suwerena i przestali pamiętać o duszy polskiego narodu? Nawet niezależność ekonomiczna, którą ekspert od dobrobytu starannie buduje nie jest warta zaprzedania duszy a cyrograf podsuwany reprezentantom społeczeństwa, w którym  kupczy się głęboko ludzkimi zasadami jest diabelski w samych założeniach takiej transakcji.

Szef infastruktury ekonomicznej rządu ma w zawieraniu utajnionych przed społeczeństwem porozumień wsparcie samego przywódcy PiS-u, który choć niewiele przejmuje się opinią Zachodu w obronie rodziny - bo nie samym chlebem ona żyje -  jednak nie dobywa determinacji okazywanej w walce o Trybunał czy przeciwko zagorzałemu wrogowi IV Rzeczpospolitej Donaldowi Tuskowi.

Jest prawdą, że formacja katolicka pana Jarosława, Morawieckiego i Marty Kaczyńskiej - saportującej czarne marsze kobiet przeciwko życiu ludzi upośledzonych i poczętych w gwałcie - kuleje i sięga niszowego poziomu, na którym nie odróżnia się żywego Chrystusa od martwej tkanki kościelnej instytucji. Mimo wszystko dysonansu między deklarowanym przywiązaniem i zaufaniem do moralnej i społecznej nauki Kościoła a obstrukcją etyczną Kaczyńskiego, błyskotliwie teoretyzowaną przez Morawieckiego, nie tłumaczy religijna powierzchowność.

Naprawdę niebezpieczne jest antropologiczne posłuszeństwo faryzejskim elitom. Wykazywały je masy żydowskie unicestwiane w getcie i dla chrześcijan kierujących się autonomią sumienia to posłuszeństwo jest niezrozumiałe. Kompas schowany w kieszeni marynarki pana Jarosława jest jego tajemnicą i niech tak pozostanie.

Nam, czyli stronie społecznej, która chowa inny kompas, nauki społecznej Kościoła pozostaje konfrontacja z pozorną, talmudyczną logiką ekonomicznych i prawnych argumentów przeciwko życiu, niedzieli, wychowaniu w i dla rodziny.

Socjologowie, duszpasterze, związkowcy zgodnie argumentują, że wolna od kazuistycznych wyjątków niedziela nie może być przedmiotem eksperymentu ekonomicznego uzależnionego od zysku. Jak mówi sentencja: gdy Bóg jest na swoim miejscu, wszystko jest w porządku. Gdy uwolnimy rodzinę od presji komercji zyska na tym państwo, na które przełoży się dobrostan rodziny.

Na związek dzikiego, nieludzkiego rynku z postmodernistycznymi pozorami autonomii i pluralizmu błyskotliwie wskazuje Fredric Jameson (Postmodernism and Consumer Society, [w:]Postmodern Culture, red. H. Foster, Pluto Press, London 1985, s. 111–125).

"Czas wolny staje się czasem konsumpcji a jednostka realizuje się jako konsument, co nie przynosi jednak trwałego zadowolenia. Przepracowani ludzie kupują coraz więcej nietrwałych i podlegających częstym zmianom produktów. Konsumpcja jest wyznacznikiem samooceny jednostki oraz jej statusu społecznego, dlatego ludzie współzawodniczą między sobą poprzez wzmożoną konsumpcję. W rezultacie pogarsza się jakość relacji międzyludzkich co skutkuje pogorszeniem stanu psychicznego społeczeństw państw kapitalistycznych".

Wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości: praca w niedziele niesie ryzyko dla zdrowia, ponieważ stanowi element harmonogramu pracy niezgodnego z rytmami biologicznymi i społecznymi i wywołuje konflikt praca - dom, porządek korporacyjny - życie rodzinne. Konsekwencją pracy w niedziele są również m.in. napięcie psychiczne, lęki i depresja, problemy somatyczne, wyczerpanie emocjonalne oraz podwyższone ciśnienie tętnicze. "Oczywiście, odpoczywać można także w inne dni tygodnia. Wielu ludziom źle odpoczywa się jednak w samotności. Zależy im szczególnie na tym wolnym czasie, który mogą spędzić ze swoimi bliskimi: rodziną, przyjaciółmi. A tak się składa, że dniem tygodnia, gdy najłatwiej jest skoordynować taki wolny czas większej liczby osób, ciągle pozostaje niedziela. Wolne niedziele cywilizowałyby czas pracy zatrudnionych w handlu, nadawałyby mu sensowny rytm, pomagały planować wspólne działania z bliskimi z rozsądnym wyprzedzeniem. Dlatego też wolne niedziele w handlu są normą w wielu rozwiniętych gospodarkach rynkowych, na czele z Niemcami i Austrią" - pisze J. Majmurek.

Bogumiła Zboralska-Słupińska, psycholog młodzieży z Poznania tłumaczy:

"Dla rodziny taki dzień odgrywa fundamentalne znaczenie. Dzień wolny w tygodniu, w dni robocze to nie to samo, co niedzielny odpoczynek od pracy. Niedziela to był zawsze w naszej kulturze dzień, który służył właśnie temu, by zacieśniać więzi z innymi. I chociaż wydawałoby się, że niedzielne zakupy zabijają nudę, to tak naprawdę to potwornie nudne zajęcie. Bo ludzie nie przychodzą do galerii, bo czegoś potrzebują. Przychodzą, by czymkolwiek wypełnić wolny czas. Handlowa niedziela zubaża psychicznie społeczeństwo".

W jaki sposób doszło do powiązania czasu wolnego z konsumpcją i działalnością gospodarczą? Otóż masowy wzrost wydajności pracy prowadził do kryzysu nadprodukcji, co zagrażało dalszym zyskom właścicieli kapitału. Im więcej ludzie konsumują rzeczy zbędnych i niezbędnych, tym więcej miejsc pracy, wyższy poziom życia i tym więcej produktów. Problem nadprodukcji może być rozwiązany tylko poprzez tworzenie sztucznych potrzeb, czyli zachęcenie ludzi do bezproduktywnej konsumpcji w ramach współzawodnictwa o status społeczny i tego wyrazem jest walka z niedzielą. Badacze nawyków konsumenckich, Czubocha i Rejman, w pracy "Społeczeństwo czasu wolnego i konsumpcji w dobie postmodernizmu" (Humanities and Social Sciences 2015) są przekonani, że konsumenci podlegają manipulacji w celu zachęcenia ich do praktykowania kultury konsumenckiej, która kłoci się z tradycją niedzielną. Socjologia odnosi się krytycznie do dyskursu ekonomicznego, ponieważ wybór konsumencki należy uważać za prąd kulturowy wspierający właścicieli kapitału a nie wolność i kreatywność jednostki.  Zwolennicy neoliberalnego kapitalizmu identyfikują konsumpcję  z wolnością wyboru, kształtowaniem własnej tożsamości i równością konsumentów, ale w praktyce konsumpcja stanowi podstawę dla rozwoju nierówności, upośledzenia kompetencji społecznych i rozpadu więzi międzyludzkich. Międzynarodowy biznes chciałby przekształcić współczesnego człowieka w bezkrytycznego "żarłoka" podążającego za wzorcami konsumpcji narzucanymi z góry przez posiadaczy kapitału, co pozwoliłoby na zwielokrotnienie zysków z prowadzonej przez nich działalności gospodarczej, a temu celowi stoi na przeszkodzie wolna od "kapitalistycznej służby" niedziela.

Prześledźmy mechanizm upośledzania więzi międzyludzkich przez wszechwładny konsumeryzm.

Praktykowanie kultury konsumenckiej przebiega w centrach handlowych. Robienie zakupów koncentruje liczne zasoby rodzinne i nieuchronnie nabiera charakteru komercyjnego kosztem rekreacyjnego i kulturowego nie bez udziału właścicieli handlu, dla których organizowane wydarzenia - dzień dziecka, ojca, zaduszki, św. Mikołaj - są środkiem do osiągania zysku a nie celem budowania więzi między ludźmi. Rezultat? Prawie 60% młodzieży spędzającej czas w galeriach nie uczęszcza na żadne zajęcia dodatkowe, 84% z nich nigdy nie odwiedza muzeów, teatrów, filharmonii (nie licząc wyjść ze szkołą), 34% z nich deklaruje, że uprawia sport, a 27% uczy się dodatkowo języków obcych, a tylko 1% odwiedza domy kultury (O. Szpunar, Galeria handlowa atrakcyjniejsza niż Wawel, http://gospodarka.gazeta.pl/ gospodarka/1,33208,4656780.htm l?as=3&ias=3&startsz=x (dostęp 12.12.2007 r.).

Nastąpił przesyt bezustannym ciągiem kupowania i konsekwencjami konsumpcyjnego stylu życia. Jedną z inicjatyw kontestujących model konsumencki społeczeństwa jest  międzynarodowy "Dzień bez Kupowania" (ang. Buy Nothing Day). W Europie przypada on na ostatnią sobotę listopada, a w USA w piątek po święcie dziękczynienia. Jego obchodzenie polega na powstrzymaniu się od zakupów, a zamiast tego spędzanie czasu z rodziną lub aktywny wypoczynek. Pomysłodawcy akcji podkreślają, iż ma ona uczulić kupujących na problem nadmiernej konsumpcji, ale także uczyć segregowania odpadów. Nierzadko konsumenci podejmują bojkot konsumencki, odmawiając kupowania jakiegoś produktu.

- W takiej sytuacji wagi nabiera kształtowanie młodego pokolenia jako ludzi świadomych zagrożeń, jakie niesie ze sobą cywilizacja konsumpcyjna, oraz rozumiejących źródła i metody manipulacji społeczeństwem w kontekście konsumpcji jako patologii czasu wolnego - konkludują uczeni.

Czystą polemikę ekonomiczną wokół wolnej niedzieli można skwitować krótko: sprzedaż nie ustaje, sprzedaż się przemieszcza.

Łatwo to wszystko zrozumieć. Wystarczy o tym głośno powiedzieć, by przemóc daleko posuniętą tolerancję dla religii, wyrozumiałość ocierającą się o łaskę, która u taty pana Mateusza i u niego samego irracjonalnie cenzuruje katalog polskich wartości wyznawanych przez Polaków oczekujacych kierownictwa w świecie technologii i korporacji.

Kościół, którego głos jest jeszcze donośny ma obowiązek nalegać w porę nie w porę nie bacząc na mylne i nieprawdziwe oceny jego stosunku do polityki. Jan Paweł II właśnie nalegał w kwestiach sztucznie podciąganych dzisiaj pod politykę (przez hierarchów Kościoła, których myśl teologiczna jest zanarchizowana a społecznie nieuporządkowana i skłonna do ulegania silnym ideologiom o pozornie naukowym profilu).

Cena za dobre notowania u nieprzyjaznych państwu narodowemu, rodzinie i chrześcijaństwu bankierów jest za wysoka. Ile musiał bezbożnikom naobiecywać syn Kornela, żeby dali Polsce spokój, nie nękali jej niskimi notami ratingowymi, spekulacjami na złotym i odsetkach, wycofywaniem inwestycji? Utrzymywanie w polskim systemie prawnym i społecznym Konwencji stambulskiej, działań antyprzemocowych w szkole, edukacji seksualnej w wydaniu grupy "Ponton", zainfekowanie polskich pól rolniczych GMO jest kompromisem, na który polskie społeczeństwo nie wyraża zgody. Nie dajemy też zgody na nękanie Afryki i innych krajów obcą im ideologią śmierci i równości (por. konformizm polskich polityków w trakcie głosowań w PE i ONZ nad promocją homoseksualizmu).

"Ta Europa, idąca naprzód po 'pewnym i trwałym gruncie', jest 'cennym punktem odniesienia dla całej ludzkości'. Nadeszła chwila, by wspólnie budować Europę, która skupia się nie tylko wokół gospodarki, lecz wokół świętości osoby ludzkiej". Czy rządzący wezmą sobie do serca refleksję polskiego episkopatu?

 



"Dzień święty święcić". Nie Morawieckiemu | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń