Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Wielki Piątek episkopatu. Kiedy socjotechnika staje się rewolucją

Niewiele brakowało, aby aborcjonistki dobijające się do pałacu arcybiskupiego wywlekły kard. Nycza i oblały go benzyną.

 

 

 




Prowokacje mające na celu zastraszenie duchownych miały miejsce pół wieku temu. Podłączone do kroplówek zagranicznych agentur odżyły na warszawskiej ulicy. Strumień pieniędzy który je zasila - identycznie jak przed półwieczem - służy wdrożeniu wskazówek z prostych i skutecznych instrukcji. Chodzi o obsługę technik wpływu społecznego. Nie mając realnego poparcia społecznego neomarksowskie organizacje szerzące eliminację komplementarności - żeby w ten sposób dojść do doskonałej równości - dzięki hojnemu wsparciu i przeszkoleniu symulują masowe ruchy wmawiając politykom i społeczeństwu, że są społeczną większością. Tak właśnie je opisuje Chantal Delsol, uczennica Hannah Arendt w eseju filozoficznym "Nienawiść do świata".


Nauka nie poszła w las


Techniki wpływu społecznego, czyli wymuszanie uległości na społeczeństwie metodami potwierdzonymi eksperymentalnie to wymysł komunizmu nazistowskiego (nacjonalistycznego) i radzieckiego (internacjonalistycznego) udoskonalony za oceanem w paradygmacie psychologii społecznej, skąd nawrócił do Europy (Anthony Pratkanis, Wiek propagandy). Wypróbowali go nad Sekwaną neotrockiści. Co zrobili? Przewrócili do góry nogami umiarkowanie konserwatywną strukturę społeczną Francji. 

Zajścia uliczne 1968 roku w Paryżu były dziełem kilkutysięcznej rzeszy aktywistów zaznajomionych z zaledwie podstawowymi technikami manipulacji. Cohn Bendit i jego towarzysze doświadczenie starych komunistów zintegrowali pomyślnie z materiałem socjologicznym opracowanym w USA.

Wiedząc jak poruszyć tłumy byli w stanie zasiać wątpliwości w stabilnej większości popierającej prezydenta republiki. Zresztą niewiele tych tłumów wyszło na ulice, za to były one hałaśliwe i agresywne. Aktywiści trockistowscy szybko się przemieszczali z ulicy na ulicę, co robiło wrażenie mnogości. Prócz tego nie dysponując bazą audiowizualną uprawiali hałaśliwą propagandę przez radio. Ludzie słyszeli dźwięk rozbijanych aut i okrzyki. Malowniczości demonstracjom dostarczały starcia z policją. Ten koktajl wystarczył by obalić rząd de Gaulle'a, którego - o ironio - tuż po tej rozróbie poparło w olbrzymiej demonstracji setki tysięcy Francuzów. Legendarny przywódca był już zbyt stary i nie miał sił przeciwstawić się nowocześnie zorganizowanej akcji.

Jak bardzo nowoczesnej dowiedli też nasi trockiści adresujący "List otwarty do partii" Jacek Kuroń, Karol Modzelewski i dołączający do ich ruchu Adam Michnik.

Pisali w nim:

"Rewolucja jest niezbędna dla rozwoju społeczeństwa i jest nieunikniona. Ale jej przebieg i rezultaty zależą przede wszystkim od tego, jak będzie do niej programowo i organizacyjnie przygotowana klasa robotnicza. (...). Pozbawiona własnej organizacji i własnego programu klasa robotnicza nie może odegrać w rewolucji roli przewodniej, może tylko wynieść na swych barkach do władzy siły nieproletariackie, czyli swych nowych ciemiężycieli".

Pierwszą kariatydę przewrotu już znamy: elity. Bez nich nie da się pokierować masami. Druga zasada brzmi: ukrywaj się za plecami protestujących, bądź anonimowy. Trzecia: jak podkładasz ogień to w dezorientowanym tłumie, po drodze stratuje wszystko.

Zbuntowani polscy marksiści odebrali porządną lekcję od francuskich kolegów, bo choć ogół Polaków nie miał ideowo z nimi wiele wspólnego i był zdystansowany do komunistycznego "harcerstwa" to wróg - rządząca w 1968 r. partia drgnęła w posadach nadkruszona przez zaskakujące zamieszki. W kilka lat później kierownictwo komunistyczne odeszło w niesławie jak gaulliści a dotowana przez Rockefellera już postmarksowska opozycja (tzw. lewica laicka) przejęła 20 lat później Polskę na własność. 


Plutokracja: grupa sprawująca jednoczesną kontrolę nad mediami, finansami i polityką  


Od lat 70. kiedy na ojczyznę Chopina zarzucono kredytowy haczyk nie zmieniło się wiele poza tym, że pełnomocnikiem międzynarodowej oligarchii został kolega Soros a eksmarksiści przemienili się w gorliwych (neo)liberałów, którzy indywidualistyczną koncepcję z większym powodzeniem niż komunizm kolektywizm aplikują politycznie.

Lewica laicka, ze sterczącym ponownie za plecami establishmentem chce przejąć Polskę po raz kolejny - z korzyścią dla antropologicznego i politycznego projektu nowej globalnej administracji. Jej projekt ma za zadanie zagwarantować posłuszeństwo wykastrowanych mas, wyalienowanych z więzi i maksymalnie zatomizowanych, nie nieodróżniających dobra od zła. 

Zacznijmy od tego, że zmiana antropologiczna w świecie przebiega według  nudnego schematu prowadzonego tą samą ręką pijaru. Nikt na świecie nie ma takich możliwości wpływu na jego inicjowanie, jak tylko międzynarodówka oligarchiczna. W żagiel PR dmie rozbuchana machina mainstreamowych środków przekazu będących jej własnością. Władcy marionetek zdołali wmówić ludziom, że nie ma sprzeczności między koncentracją komunikacji w paru dosłownie dłoniach a wolnością debaty i przepływu informacji, choć ze swobodą myśli nic papka komentatorów z ich nadajników nie ma.

"Inaczej mówiąc, utopie tak jak kiedyś urzeczywistniają się kosztem modyfikacji i dramatycznego zubożenia tego, co miały udoskonalić". - podsumowuje Chantal Delsol.

Jan Paweł II nazwał w "Pamięci i tożsamości" tych panów "anonimowym centrum". Doprecyzujmy: grupa trzymająca władzę to nie byle jaki kapitał, lecz ten kapitał który integruje potęgę finansową, medialną i gospodarczą. Na ich skinienie politycy podrygują jak szaleni.

Nie w tym rzecz, czy mają władzę absolutną. Mają jej na tyle, żeby formować otoczenie społeczne. Z Bogiem faktycznie się nie liczą, tak jak i z człowiekiem. Dożywają stu kilku lat, co im zastępuje wieczność. 

Jest na świecie paru mądrali, którzy sobie z nimi gorzej lub lepiej radzą.

Chcesz stawić opór korporacjom? Recepta jest następująca:  Przejmij media, żeby docierać bezpośrednio do ludzi. Jeśli poddasz komunikację koncerny zniekształcą twoje intencje. Uderz w organizacje pozarządowe finansowane przez międzynarodówkę. Są jak stalinowski desant w domowej wojnie hiszpańskiej. Zahamuj wyzysk twojego kraju przez globalnych inwestorów i spekulantów. Odrodzi się lokalna przedsiębiorczość, edukacja i społeczna infrastruktura.

Wojna niełatwa, lecz możliwa. W jej tyglu znaleźli się nasi biedni biskupi, którzy nawet nie potrafią dostrzec, kto z kim walczy i o co.


Poland nie trendy


Ohyda aborcji, seksualizacji, homoseksualizmu wędruje przez świat długi i szeroki aż tu.. Polska. Jedyny kraj bez konkurencyjnych dla małżeństwa związków, bez wolności zabijania najsłabszych, seksedukacji i tym podobnych propozycji cywilizacyjnych.

Jesteśmy niebezpieczni, bo fałszujemy w chóralnym zaśpiewie Zachodu - podporządkowanego tajemniczym zwierzchnościom. Słowiański głos budzi sumienia, grozi potencjalnym buntem i zdemaskowaniem utopii, jej prymitywnych chwytów, nieludzkiego oblicza, przekłamań, które w przedsięwzięciu aborcyjnym skupiają się jak w soczewce.


Kulisy manipulacji


Nad rozpracowaniem nadwiślańskiej krainy wolnej jeszcze od amoralnego GMO pracuje cały sztab ludzi profesjonalnie przygotowanych do przeprowadzania zmiany społecznej. W wywieranie wpływu społecznego zaangażowane są sondaże (chcemy znaleźć się po stronie większości), media kreujące historie ludzkie nakierowane na wywołanie poczucia winy w zwolennikach restrykcyjnej moralności, sprawni liderzy, zdyscyplinowani eksperci (reguła autorytetu).

Jak kruszy się moralne postawy opisał dr Bernard Nathansona w książce "Niemy Krzyk" ("W propagandzie na rzecz aborcji stosowaliśmy: ukrywanie wszystkich dowodów naukowych na to, że życie zaczyna się od poczęcia i zawładnięcie środkami masowego przekazu"). Piszą o tym Cialdini i Zimbardo.

Na naszym podwórku ukazała się na ten temat książka, jedna z pierwszych doświadczonego w trockistowskich bojach socjologa i dziennikarza, Piotra Pacewicza: "Pomiędzy myślą a rzeczywistością. Rewolucja społeczna jako zjawisko psychologiczne".

Sposoby oddziaływania na społeczeństwo - ostrzega autor - nie zawsze się sprawdzają, nie zawsze materiał jest podatny na oddziaływanie a mierzymy je tylko zwiększeniem prawdopodobieństwa efektu. - Od mokrej zapałki stodoła ogniem się nie zajmie –  mawiali praktyczni bolszewicy.

Za wybuchem rewolucji polityczno-społecznej stoją przyczyny psychologiczne: przede wszystkim metapotrzeba wolności. Przedrostek ten jest nie bez powodu użyty, ponieważ ma on zaakcentować konieczność zaistnienia tej potrzeby albo przemyślnego jej sprowokowania, podobnie jak robi to reklama jakiegoś obojętnego dla grupy docelowej (najczęściej podatnej na manipulację młodzieży) produktu. – Ludzie muszą wiedzieć, że zagrożona jest ich wolność. Wtedy wyjdą na ulicę – objaśnia fachowo Pacewicz.

Socjolog jako inną przyczynę podaje kolejną metapotrzebę - sprawiedliwości. Wręcz automatycznie powinna przychodzić na myśl rewolucja francuska. I rzeczywiście, jednym z jej głównych haseł była równość, dzięki której wszystkie stany, a w szczególności te biedniejsze, wyzyskiwane, miały doznać sprawiedliwości. Uaktywnienie sfery podstawowych wartości społecznych to, według Pacewicza, ważny powód wybuchu rewolucji.

Początkiem wystąpień może być jeden z wielu katalizatorów. Ludność mobilizuje się po tym, gdy jakiś mieszkaniec - sąsiad w akcie rozpaczy dokona samospalenia, ktoś inny zostaje zamordowany lub dokonany zostaje akt terroru. Jeśli wolność nie jest zagrożona wywołaj wrażenie jakby była, puść plotkę, ogłoś rzekome rozporządzenie władz. Zamorduj kogoś? I to się zdarza, na przykład w sąsiedniej Słowacji.

To może zmienić wyobrażenie jednostek o całym społeczeństwie, zakresie jego wpływów, a równocześnie zmusza jednostki do współpracy z wywrotowcami.

Rewolucje obalające stare struktury zwykle odbywają się w warunkach potężnego kryzysu, nierzadko sztucznie zaaranżowanego. - Wiosna Ludów przetoczyła się również przez kraje, w których sytuacja gospodarcza była w relatywnie dobrym stanie – zauważa nasz rodzimy specjalista.

Polskiego społeczeństwa nie poruszyły takie kwestie jak podatek od internetu czy autonomia uniwersytetów, co było w ostatnich latach powodem demonstracji na Węgrzech, tylko znacznie bardziej abstrakcyjna, pozornie dużo mniej obecna w życiu codziennym sprawa Trybunału. Efekt wirtualnego natężenia skali problemu w mediach?


Niebezpieczna autonomia intelektualna duchowieństwa


Postrzeganie Kościoła jako czynnika reakcyjnego i gotowego do oporu nie zmieniło się od czasów Kuronia i Michnika w latach 60.

"Żywioły tradycyjnej prawicy społecznej nie mają żadnej bazy ekonomicznej w decydujących sektorach gospodarki — przemyśle, budownictwie, transporcie, bankach" – pisali dysdenci. "Elementy drobnej burżuazji — "inicjatywa prywatna" w mieście i tzw. kułackie gospodarstwa na wsi stanowią margines w gospodarce i w strukturze społecznej. Duże znaczenie mają natomiast grupy i prądy polityczne prawicowe, z hierarchią kościelną na czele, manifestujące swój charakter przez nawiązywanie do dawnej, reakcyjnej symboliki ideologicznej".

Skąd te obawy? "(…) ludzie szukają ideowych symboli, które by wyraziły ich sprzeciw wobec systemu wyzysku i dyktatury, a w braku opozycji lewicowej wyrażającej ich istotne interesy, znajdują stare symbole tradycyjnej prawicy".

"Program klasy robotniczej [zastąpiły je mniejszości] nie posługuje się mglistymi symbolami - objaśniał Kuroń - lecz realiami społecznymi: w swej krytyce i radykalizmie swych postulatów program ten dystansuje wszelkie frazesy nacjonalistyczne i klerykalne, zwraca się przeciw samej istocie dyktatury biurokratycznej i odpowiada interesom mas. Ma więc wszelkie szanse zwycięstwa w walce o poparcie mas. Walka z prawicą rządzącą i z prawicą w stanie spoczynku jest nierozdzielna".

Episkopat doskonale zna "dobroludzką" koncepcję wyzwolenia i niezależności jednostki, która rozstrzeliwuje wymiar społeczny w człowieku, jego predylekcję do tworzenia więzi z podobnymi sobie istotami - jak zauważa Chantal Delsol. Ta świadomość jest niewybaczalnym przestępstwem w oczach panujących światowych dynastii, które wpisują Kościół na listę podejrzanych przeciwników ideologicznych.


Psycholog społeczny potrzebny w Kościele


Problem z biskupami jest jeszcze inny i bardziej złożony. Za bierność w dawaniu odpowiedzi prowokatorom i prowokatorkom winić należy destruktywne fideistyczne przekonanie, że wysiłek peerowy umniejsza zdolności i czynności ewangelizacyjne albo jest dla nich konkurencyjny.

Tymczasem ewangelizacja potrzebuje nowoczesnych środków, spośród których psychologia społeczna i jej narzędzia wysuwają się na czoło efektywności i porozumienia z rozmaitymi grupami społecznymi. Psychologię wpływu należy rozumieć wyłącznie jako uzupełnienie misji Kościoła, jej uskutecznienie w relacji do ludzi. 

Ogromne pole do popisu przed psychologami społecznymi roztacza się w działalności duszpasterskiej. Jeśli mamy do czynienia z silnie zlaicyzowaną parafią, pierwszym krokiem powinno być sprofilowanie i stargetyzowanie poszczególnych środowisk, które na jej terenie zamieszkują. Strategie tworzy się dla nich, nie dla całości. Który z proboszczów a nawet redaktorów gazetek diecezjalnych o tym wie?

Księża długo przyswajali prasę, kino i telewizję. Wolno zatrudniano rzeczników. Z czasem stanowili oni awangardę medialną. Dziś koniecznością jest zatrudnienie w diecezjach ekspertów posiadających wiedzę o technikach wpływu społecznego, którzy zajmą się usługą wyjaśniania, ale i przewidywania wydarzeń społecznych dotykających wspólnotę wierzących oraz znajdowaniem sposobów reagowania na nie. Nie zawsze w obliczu kryzysu.

Na koniec warto zauważyć, że wulgarne demonstracje, które mogły przygnębić chrześcijan realnie nie są reprezentatywne, natomiast dostarczają taniego pretekstu aktualnej władzy do oddalenia dobrej zmiany dla dzieci przed urodzeniem. Jan Paweł II nie wahał się nalegać na sanację ustawodawczą w takich sytuacjach. Skuteczność odwoływania się do sumienia polityków w tożsamych okolicznościach potwierdza psychologia.



Opcje Artykułu

Wielki Piątek episkopatu. Kiedy socjotechnika staje się rewolucją | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Wielki Piątek episkopatu. Kiedy socjotechnika staje się rewolucją
skierka nie, 22 kwi 2018, 09:00:47
   

                                                                                                 Droga Pani !

 

 Jakie aborcjonistki ? czegoś takego nie ma ...w języku kościoła , to człowiek usiłował zrobić krzywdę innemu człowiekowi , "zgrzeszyła "Pani  przeciw nowomowie instytucji , UŻYŁA  PANI LICZBY MNOGIEJ  ato grzech graniczący z herezją ,

Jezli odczuwa Pani moją zgryźliwość , to doskonale Pani wie , że  to nie pod adresem Autorki  ktorą zawsze ceniłem za rzetelność .

 

 

 

 

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń