Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Reinkarnacja

Pytania i odpowiedziCzy wiara w reinkarnację zawsze była sprzeczna z chrześcijaństwem i Biblią? Czy w historii Kościoła były próby pogodzenia tych dwóch rzeczy? Czy są kościoły chrześcijanskie którzy wierzą w reinkarnację?

Na pytanie nadesłane przez Czytelnika odpowiada Roman Zając - biblista i demonolog z KUL.

Wiara w reinkarnację jest obecnie bardzo popularna. Wielu chrześcijan nie widzi nic sprzecznego w przyjmowaniu, że po śmierci możemy urodzić się po raz kolejny i przeżyć inne życie. Reinkarnacja traktowana jest więc jako kolejna szansa dana człowiekowi. W zachodniej świadomości wiara w reinkarnację dostosowana jest bardzo do zachodniej mentalności. Newage'ową ideę reinkarnacji - w przeciwieństwie do wschodniej - cechu­je swoisty optymizm. Przede wszystkim pozwala ona spojrzeć na to nie­udane często życie z nadzieją, że "w przyszłym wcieleniu będzie lepiej". Poza tym wcielenia dokonują się tylko w postaciach ludzkich. Nie powraca się do wcieleń niższych, bo reinkarnacja jest pozytywnym sposobem autorealizacji. W buddyźmie i hinduiźmie mamy zupełnie inną wiarę w reinkarnację. Celem budddyzmu jest wręcz wyzwolenie się z ciągu wcieleń, bedących źródłem udręki.

Poglady dotyczące reinkarnacji pojawiły się wraz z powstaniem "Upaniszad" (ok. VII w p.n.e). Nie występowały nato­ miast ani w religii Aryjczyków, ani w "Wedach" (ok. XV w p.n.e.). Reinkarnacja nie była też znana w Chinach od momentu rozpowszechnienia się tam bud­dyzmu (VII w n.e.), a i później tradycja konfucjańska odrzucała ją jako sprzeczną z poczuciem godności człowieka. W Grecji reinkarnację przyjmowali natomiast: orficy, Pitagoras i Platon. Była natomiast obca "Iliadzie" i "Odysei". Koncepcje te jak wiadomo faworyzowały pierwiastek duchowy, uznając ciało za więzienie. Pitagoras (ok. 600 r. p.n.e.) twierdził, że dusze są w koniecz­ny sposób poddane prawu cyrkulacji, która obejmuje także świat zwierzęcy. Między narodzinami unoszą się one w powietrzu, aby w momencie poczęcia czy narodzin wejść w nowe ciało. Według Platona (+347 p.n.e.) dusza przebywa pierwot­nie w boskich sferach. Ulega jednak pożądliwości i musi się wcielić w człowie­ka. Jak człowiek postępował, tak też odrodzi się ponownie: chciwi staną się wilkami lub sępami, ludzie uczciwi pszczołami lub innymi ludźmi. Wybawienie możliwe jest tylko w egzystencji ludzkiej, jeśli dusza trzy razy przeżyję ludzki los, kierując się wiedzą filozoficzną i umiarem (Fajdros 249 a).

W Biblii nie znajdziemy nic, co mogłoby być potwierdzeniem dla tych teorii. Oczywiście zwolennicy tej doktryny za pomocą kilku opacznie interpretowanych wersetów sądzą co innego, ale świadczy to po prostu o nieznajomości Biblii. Na przykład próbuje się udowodnić, ze w Izraelu w czasach Jezusa istniała wiara w reinkarnację. Gdy Jezus zapytał, za kogo uważają go ludzie, usłyszał, że jedni mają go za Jana Chrzciciela, a inni za Eliasza (Mt 16,14). W udzielonej odpowiedzi chodzi jednak raczej o duchową kontynuację misji wielkich proroków. Ludzie nie mogli uważać Jezusa za wcielenie Jana Chrzciciela, gdyż Jezus z Nazaretu i Jan Chrzciciel żyli niemal w tym samym czasie. Nie mogli też uważać Jezusa za wcielenie Eliasza, gdyż w przekonaniu Żydów Eliasz w ogóle nie umarł (por. 2 Krl 2,11).

W J 3,3 - "powtórne narodziny" to nie narodziny w następnym wcieleniu, ale odrodzenie duchowe (por. 1 P 1,3n; 1 J 3,9). W J 9,2 - uczniowie pytają: "Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy - on czy jego rodzice?". W pytaniu odbija się przekonanie o jednoznacznym związku cierpienia z grzechem.

Pomimo, że Jr 31,29n i Ez 18 występują przeciwko bezwzględnemu łączeniu tych dwu rzeczywistości, w powszechnej opinii odpowiedzialność za grzechy "przechodziła" z ojca na syna. Na jakiej podstawie jednak uczniowie przypuszczają, że jakiś grzech mógł zostać popełniony przed urodzeniem? A. Loisy uważał, że mamy tu wpływ hellenistycznej wiary w preegzystencję dusz.

Dzisiaj wyznawcy reinkarnacji widzą w tym biblijny dowód na potwierdzenie swojej wiary: uczniowie mieliby wierzyć, że człowiek przed urodzeniem, a więc w poprzednim wcieleniu, może zgrzeszyć, za co w kolejnym wcieleniu spotyka go kara. Tymczasem jest to nawiązanie do rabinackich spekulacji, że dziecko może grzeszyć już w stanie prenatalnym. Ten poglad rabinów znalazł swój wyraz na przykład w komentarzach do tekstu o walce Ezawa i Jakuba w łonie matki (Rdz 25,22n). Także w tekstach qumrańskich można znaleźć twierdzenie, że Bóg stwarza niektórych ludzi "w nieczystości" (1 QH 4,29; 15,17). W tym właśnie duchu faryzeusze oskarżają dawnego niewidomego, że urodził się w grzechach, a śmie ich pouczać (w 34). Odpowiedź Jezusa jest jednoznaczna - założenie, jakoby każde utrapie­nie stanowiło karę za grzech, jest błędne. Również tego człowieka Bóg ukochał i chce, aby w nim "objawiły się sprawy Boże" (w. 3).

Jak widać biblijne argumenty za reinkarnacją nie istnieją. W tym miejscu warto zatrzymać się na chwilę nad antropologią, jaką przekazuje nam Biblia. Biblijna wizja człowieka wyklucza bowiem całkowicie reinkarnację. W Piśmie Świętym ciało nie jest tylko ubraniem które zrzuca się, aby przyodziać nowe w nowej egzystencji. Nie jest częścią znamienną czy więzieniem wzniosłej i nieszczęśliwej z powodu historycznej egzystencji duszy, ale integralnym wymiarem osoby ludzkiej. Dlatego w Piśmie św. nazywa się człowieka albo słowem basar (ciało, grec. sarks), albo nefesz (dusza, grec. psyche). W tym właśnie sensie ewangelia Janowa stwierdza: "Słowo stało się ciałem" (sarks egeneto), aby wyrazić rzeczywistość, że Słowo stało się człowiekiem.

Hebrajskie słowo basar, to nie jest ciało odrębne od duszy, bo "bez duszy" - według myśli biblijnej, coś takiego nie może istnieć. Basar to również cały człowiek, ale widziany w perspektywie jego przemijalności: "Wszelkie ciało to jakby trawa, a cały wdzięk jego jest niby kwiat polny. Trawa usycha, więdnie kwiat" (Iz 40, 6-7). Gdy Adam stwierdza po stworzeniu Ewy: "Ta dopiero jest (...) ciałem z mego ciała" (Rdz 2, 23), wyraża myśl, że kobieta - w przeciwieństwie do zwierząt - jest tej samej natury co on. Jak można sobie wyobrazić, ze dusza ludzka mogłaby wedrować w ciałach zwierząt? Z kolei nefesz (psyche), to człowiek widziany w całym bogactwie jego życia psychicznego. Źródłem zaś życia osoby jest ruah (duch, grec. pneuma). Tym słowem Biblia określa Boskie źródło wszelkiego życia i Boską zasadę życia w człowieku. "Ja" istoty ludzkiej pozostaje w symbiozie z cielesnością przez współdziałanie Ducha Bożego.

Słowem, antropologia chrześcijańska jest jak najdalsza od opisywania cielesności człowieka wyłącznie w kategoriach materialnych i dualistycznych. Człowiek nie ma duszy i ciała, ale jest duchem, duszą i ciałem. Cielesność to nie tyle składnik, ile raczej znak jego "osobności" i osobowości, środek wyrazu i komunikacji ze światem, obraz osobowej historii, struktura ekspresji "ja" i przekazywania życia. Po zmartwychwstaniu będzie to odnowione, ale nasze ciało, które na ziemi było znakiem indywidualnego powołania Bożego i środkiem komunikacji z innymi. W tym sensie ludzkie ciało nie jest wygnaniem, powłoką duszy, ale inauguracją cielesności wiecznej, całkowicie "prześwietlonej" duchem.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa reinkarnację wyznawali gnostycy, niektórzy przedstawiciele szkoły aleksandryjskiej i neoplatończycy chrześcijańscy. Ojcowie Kościoła i apologeci chrześcijańscy stanęli w obliczu konfrontacji z tymi poglądami. św. Ireneusz z Lyonu (+202) nauczał, że nauka chrześcijańska o osobowej niepowtarzalności człowieka wyklucza reinkarnację. Tertulian (+ok.220) uważaŁ, że zaprzecza jej istotowa jedność ciała i duszy. Św. Augustyn (+ 430) w "Państwie Bożym" z ironią odnosił się do neoplatońskiej wiary w reinkarnację. Wspomniał, że platonik ma kłopoty, aby "pogodzić się z myślą, że matka obrócona w mulicę, miałaby wozić swego syna", dlatego taki platonik przyjmuje wiarę w reinkarnację tylko ludzką, ale skoro tak, czemu nie wstydzi się wierzyć, "że matka, obrócona w młodą dziewczynę, mogłaby poślubić syna" (X, 30)?

Reasumując, doktryna ta jest absolutnie nie do przyjęcia dla każdego, kto wyznaje wiarę chrześcijańską. Reinkarnacji nie da się bowiem pogodzić z ewangeliczną nauką, która głosi, że zbawienie - dar Boży w Jezusie - dokonuje się w jednym tylko życiu. Przez stulecia Kościół powtarzał słowa Listu do Hebrajczyków: "Postanowione ludziom raz umrzeć a potem sąd"(Hbr 9, 27). Na Soborze Florenckim (1439 r.) ogłoszono uroczyście, że los człowieka rozstrzyga się raz na zawsze po śmierci. Podobnie w sposób pośredni reinkarnacja odrzucona została przez Sobór Watykański II (1962-65) w Konstytucji dogmatycznej o Kościele (nr 48), w miejscu, w którym stwierdza się, że życie ludzkie jest niepowtarzalne: A ponieważ nie znamy dnia ani godziny, musimy w myśl upomnienia Pańskiego, czuwać ustawicznie, abyśmy zakończywszy jeden jedyny bieg naszego ziemskiego żywota (por. Hbr 9, 27), zasłużyli wejść razem z Panem na gody weselne i być zaliczeni do błogosławionych" (Mt 25, 31-46).

Reinkarnacja jest nie do pogodzenia z wielką godnością, jaką zostaliśmy obdarzeni. Bóg stwarza każdego człowieka jako istotę wyjątkową i niepowtarzalną oraz pragnie, aby spełnił się on w wieczności, mając za podstawę wiarę i zasługi zgromadzone w życiu doczesnym. Teoria reinkarnacji kontrastuje również z nauką o zmartwychwstaniu ciał. Bóg nie stwarza dla zagłady i pragnie zbawienia całego człowieka, ostatecznie także w jego cielesności. Które więc ciało miałoby być przeznaczone do zmartwychwstania, co działoby się z pozostałymi?

Wiara w zmartwychwstanie oraz reinkarnacja są całkowicie rozbieżne, tak jak dalekie są od siebie systemy religijne i kulturowe, z których pochodzą ? chrześcijaństwo i hinduizm. Wiarę w reinkarnację wyklucza chrześcijańska koncepcja zbawienia.

Jan Paweł II w Liście Apostolskim "Tertio Millennio Adveniente" (1994), podejmując zagadnienie reinkarnacji, stwierdza: "Objawienie chrześcijańskie wyklucza reinkarnację i mówi o spełnieniu, do którego człowiek jest powołany w czasie jedynego życia ziemskiego. Spełnienie własnego losu osiąga [on] poprzez bezinteresowny dar z siebie samego. Taki [...] dar jest możliwy [...] tylko poprzez spotkanie z Bogiem. [...] Człowiek spełnia się w Bogu dlatego, że Bóg sam do niego przyszedł w swoim Przedwiecznym Synu". Według nauki chrześcijańskiej, zbawienie jest darem Boga, który daje się każ­demu człowiekowi w Jezusie Chrystusie, zaprasza do przyjęcia łaski Krzyża i Zmartwychwstania. Dlatego Jezus, przeciwstawiając się legalizmowi żydowskiemu, wystą­pił zarazem przeciw pretensji człowieka do samozbawienia. Legalizm opiera się z jednej strony na koncepcji świata, w którym nie ma ani miłosierdzia, ani przebaczenia, a z drugiej - na tytanicznym indywidualizmie istoty ludzkiej. Dotyczy to również hinduistycznego i buddyjskiego rozumienia prawa karmy, które niejako spada na człowieka i nikt - poza nim samym w tym lub następnym wcieleniu - nie może go zdjąć. W chrześcijańskim ujęciu zbawienia nawet cały szereg żywotów ziemskich nie wystarczy, aby człowiek oczyścił siebie i osiągnął swe przeznaczenie. Chrześcijaństwo wyklucza samozbawienie, głoszone przez reinkarnację, bo jedynym naszym Zbawicielem jest Jezus Chrystus.



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20040327170251624

No trackback comments for this entry.
Reinkarnacja | 12 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Reinkarnacja
dluhomil pon, 6 wrz 2004, 17:38:08

Autor sam sobie zaprzecza, najpierw autorytatywnie stwierdza, ze w Biblii nie ma zadnych wzmianek o reinkarnacji, a zaraz pozniej sam przytacza cytaty z Biblii, ktore czesto sa i n t e r p r e t o w a n e  przez zwolennikow jako potwierdzenie obecnosci reinkarnacji na kartach Biblii. Jak na moj smak za duzo tutaj troski o poprawnosc ideologiczna, za malo pasji i ciekawosci swiata....jezeli kiedykolwiek byla{?} A przeciez wystarczyloby zauwazyc, ze magisterium koscielne KRK uwaza, ze......   O prywatne zdanie autora dla bezpieczenstwa nie bedziemy pytac, bo musi byc takie same.

Pozdrawiam.

 
Reinkarnacja
Sophie pon, 13 wrz 2004, 08:26:28

"Ludzie nie mogli uważać Jezusa za wcielenie Jana Chrzciciela, gdyż Jezus z Nazaretu i Jan Chrzciciel żyli niemal w tym samym czasie. Nie mogli też uważać Jezusa za wcielenie Eliasza, gdyż w przekonaniu Żydów Eliasz w ogóle nie umarł (por. 2 Krl 2,11)".

Za wcielenie raczej nie ale za zmartwychstalego Jana Chrzciciela - tak. Podobnie rzecz się ma z Eliaszem. Panie Romanie, rabbiowie żydowscy w czasach przed Chrystusem nauczali, że przed Mesjaszem nadejdzie Eliasz, który będzie nie tylko Jego zapowiedzią ale też dokona wskrzeszenia zmarlych, którzy powstaną z grobów by cieszyć się erą mesjańską. 

 
Reinkarnacja jak najbardziej chrzescijanska
montsegur śro, 22 wrz 2004, 13:11:44

Jesli juz koniecznie o Biblii dyskutowac w tym kontekscie, to czemu nie przytoczyc Mt 17; 12-13, gdzie mowa o Eliaszu, a uczniowie zrozumieli, ze Chrystus uwazal Jana Chrzciciela za Eliasza.

No, ale to drobnostka. Rzecz w tym, ze albo sie wierzy w reinkarnacje, albo nie. Jesli sie w nia wierzy, bo sie ja uwaza za conajmniej prawopodobna, to "podkladki" biblijnej nie trzeba. Jesli sie zas uwaza, ze to bzdura, to i setka cytatow biblijnych przyda sie "jak zajacowi dzwonek".

Jesli mowa o "ojcach kosciola", to przeciez wiadomo, ze jedni z nich reinkarnacje odrzucali, podczas gdy inni nie. "Zarzut" wobec reinkarnacji cytowany z Augustyna jest doprawdy tak zenujacy i dziecinny jak ten, ktory w ewangelii Lukaszowej wysuneli przeciw zmartwychwsatniu saduceusze (Lk20;27-33). Mnie zatem na podobne styl "myslenia" nikt nie nabierze.

Mozna cytowac na potwierdzenie wiary w reinkarnacje we wczesnym chrzescijanstwie m.in. Sw Grzegorza, biskupa z Nyssy ("of Nyssa"), ktory stwierdzil:

"Jest absolutnie konieczne, by dusza zostala uzdrowiona i oczyszczona, a jesli nie nastapi to w ciagu jednego zycia na ziemi, to musi to zostac osiagniete w przyszlych zywotach ziemskich".

Jak widac, juz wowczas reinkarnacja byla jak najbardziej do pogodzenia z chrzescijanstwem. Jesli w r. 533 sobor w Konstantynopolu potepil reinkarnacje jako "herezje" (a coz zreszta w historii kosciola nie bylo w takim czy innym momencie uznawane za herezje?), to czy z tego dowod, ze przed r.533 nie bylo chrzescijanstwa?

Jesli dzisiaj (wg statystyk) na Zachodzie ze 25% chrzescijan wierzy w reinkarnacje, to stanowi to tez niepodwazalny dowod, ze jest ona jak najbardziej do pogodzenia z chrzescijanstwem. Dywagacje teologiczne niewiele tu zmienia. Zreszta juz nie pierwszy raz teologia ma sie tak do praktyki jak "piesc do nosa".

 

Cheers!!!

 
Reinkarnacja
montsegur pią, 24 wrz 2004, 16:43:17

Dziekuje serdecznie, Panie Romanie, za dluga odpowiedz. Ja sie postaram streszczac.  Caloksztalt biblijnej antropologii nie wyklucza reinkarnacji. To jedynie pewne jej interpretacje ja wykluczaja. Ta antropologia nie znala kiedys nawet pojecia niesmiertelnej duszy, potem przejela ja od Grekow, a NT odnosi sie do niej niejednokrotnie.

Jasne, ze zaden fragment biblijny nie "dowodzi" reinkarnacji (bo niby jak moglby?) tak samo jak nie "udowadnia" jej nieslusznosci.  Takie idee starozytnym Zydom zapewne w ogole nie byly znane (tak jak ta niesmiertelna dusza). Ale Biblia powstawala na przestrzeni wiecej niz 10 wiekow, a w tym czasie cos niecos sie jednak zmienia. Sam Pomazaniec nauczal byl rzeczy, ktore uwazane sa czesto za bezprecedensowe w judaizmie, ale nie byly one wowczas obce na przyklad buddyzmowi.

Chrzescijanstwo jest samo w sobie jak najbardziej synkretyczne, nie ma sie wiec co obawiac synkretyzmu. Pomazaniec w NT to ewidentna mieszanina tradycji zydowskiej o mesjaszu z poganska tradycja boga urodzonego z dziewicy, by swoja smiercia na krzyzu (lub drzewie, albo znow przez pocwiartowanie) zbawic ludzkosc od potepienia.  Tradycja "Trojcy Swietej" tez nie jest zydowska. Nie dziwi mnie wiec, ze i dzisiaj mamy do czynienia z synkretyzmem, a w przyszlosci bedzie go jeszcze wiecej i juz niczego nie da sie na to poradzic, gdyz teraz istnieja takie mozliwosci wymiany mysli, o jakich w czasach Pomazanca nawet sie nie snilo.

No i oczywiscie sa rzeczy w naszej religii, ktore jednak sa ewidentnie sprzeczne z Biblia, jak Maria, ktora w NT jest jedynie osoba ludzka (niewyrazna zreszta), a ktora u nas stala sie niemal boginia w stylu Izydy. Zanoszenie modlow do swietych i stawianie im oltarzy tez nie ma niczego wspolnego z tradycja ST lub NT, natomiast ma wiele wspolnego z tradycjami poganskimi. I piszac to, bynajmniej nie mam naszej religii tego za zle (juz raczej przeciwnie, choc nie wszystkie te tradycje uznaje). To tyle odnosnie "zachowania tozsamosci". Tozsamosc chrzescijanstwa wyznacza m.in. wlasnie ow synkretyzm, o ktorym mowa.

Jesli natomiast sobory zadaly sobie trud potepiania np. reinkarnacji, to sam ten fakt moglby swiadczyc na rzecz tezy o pewnym jednak rozpowszechnieniu takich wierzen. Inaczej nie byloby wielkiego sensu zajmowac sie nimi. Oczywiscie ja nie twierdze, ze wiekszosc chrzescijan reprezentowala takie wierzenia i nie przypuszczam tez, by stalo sie tak w najblizszej przyszlosci. Natomiast co do tego, kto sie "myli" lub "ma racje" odnosnie slusznosci takich czy innych wierzen, to my chyba jedynie bedziemy mieli sposobnosc (o ile!) przekonac sie o tym nie w tym zyciu, wiec tu spierac sie nie ma chyba sensu. To nie jest tez calkiem tak, ze w reinkarnacje wierza jedynie ci, co koniecznie pragna nastepnego wcielenia. Ale nawet gdyby tak bylo, to co z tego? Czy jednym z powodow, dla ktorych chrzescijanstwo zyskalo przewage nad mitraizmem nie bylo to, ze mitraizm byl kultem jedynie dla mezczyzn, wiec dla kobiet byl nieatrakcyjny? I co widzi Pan zlego w atrakcyjnosci wierzen religijnych? Jesli dotychczasowe wierzenia staja sie w jakis sposob nieatrakcyjne, to bynajmniej nie swiadczy jeszcze na ich korzysc (moze wrecz przeciwnie). 

Przeciwnicy np. reinkarnacji utyskuja na jej atrakcyjnosc, bo widza, ze ich wlasne poglady zaczynaja z nia przegrywac. Zawsze w takich wypadkach pojawia sie "wylewanie zolci", proba dyskredytowania odmiennych pogladow i arbitralnego "decydowania", ze sa one "nie do pogodzenia" z chrzescijanstwem (rozumiem, ze z ich chrzescijanstwem, bo niekoniecznie z naszym). Tymczasem oni sami (tak jak Pan) lubia "chwalic sie", ze reinkarnacja byla reprezentowana w przeszlosci przez mniejsza liczbe chrzescijan i czynia z tego argument na rzecz swojej tezy o "glownym nurcie". Teraz natomiast, gdy role zaczynaja sie z wolna odwracac, argument o atrakcyjnosci oraz "modzie" maja za nic. Ciekawa to i z pewnoscia godna odnotowania   metamorfoza...  

Widocznie jednak wiara w reinkarnacje jest do pogodzenia z chrzescijanstwem, bo inaczej my, ktorzy w reinkarnacje wierzymy, nie uwazalibysmy sie juz za chrzescijan. A czy nas uwazaja inni - to juz ich zmartwienie, nie nasze. I nie nasza "zolc", ktora oni na nas wylewaja (bo przeciez nie my sami).   Prawdopodobienstwo reinkarnacji jest nie mniejsze niz "zmartwychwstania cial".  Teza o "sadzie ostatecznym" da sie dopasowac do nich obydwu. No, ale to tylko rozwazania teoretyczne. Jedyne, co mozna powiedziec o poszczegolnych tradycjach to to, ze probowaly na swoj sposob wyjasnic sens zycia, smierci, tego co po smierci nastepuje, a nie, ze cokolwiek one udowodnily.

Co najwyzej zasmucajace jest, ze ilekroc przychodzi do dyskusji na takie tematy, z pewnej strony zawsze (wprost nieodmiennie) pojawia sie (w sprawach zupelnie nie do rozstrzygniecia w tym zyciu) "argument", ze druga strona sklada sie jedynie z ignorantow. Typowe dla pewnego rodzaju mentalnosci, pelnego egocentryzmu, wedlug ktorego "w co ja wierze, jest jedynie sluszne". Zupelnie tak, jak gdyby ta strona wiedziala juz lepiej niz sam Bog co jest prawda. I nawet fakt, ze wiara w reinkarnacje istniala w chrzescijanstwie od czasow antycznych i istnieje dzisiaj nie potrafi otworzyc takim ludziom oczu. Oni po prostu nie chca wiedziec, widziec ani slyszec, ze mozna byc chrzescijaninem, nie zatracic swej tozsamosci i byc jednoczesnie otwartym na mysli spoza (coraz bardziej "tak zwanego") "glownego nurtu".

Tak, to prawda, ja nie jestem biblista. Chrzescijaninem nie jestem jednak przez to w mniejszym stopniu niz np. Pan. Zawsze uwazalem, ze Joanna d'Arc, ktora byla analfabetka (umiala sie jedynie podpisac) zachowala wiecej chrzescijanskiej tozsamosci anizeli jej sedzia, bp. Pierre Cauchon, ktory byl teologiem (Biblie mial w "malym palcu") i nie tylko pracowal nigdys na uniwersytecie, ale nawet byl tam rektorem. Tak samo jak katar Guilhabert de Castres to dla mnie lepszy chrzescijanin niz katolik Domingo Guzman (sadze, ze nie musze Panu ich blizej przedstawiac). Moze roznica w naszym podejsciu wynika z faktu, ze dla Pana chrzescijanstwo (i jego tozsamosc) to konkretna tradycja w nim oraz suma interpretacji teologicznych. Dla mnie natomiast jest to pewna postawa (nie twierdze, ze juz ja osiagnalem) wobec zycia, a poczatkiem chrzescijanstwa (jako pewnej tradycji) jest dla mnie Pomazaniec, a nie jakikolwiek rodzaj "antropologii" biblijnej czy pozabiblijnej, obojetnie czy jest ona "zgodna z semicka mentalnoscia" czy jakakolwiek inna. Dla mnie najwieksza "Biblia" kiedykolwiek stworzona jest ludzki umysl, a najlepsza doktryna - wolnomyslicielstwo.  Do tego, zeby w cos wierzyc nie jest potrzebna zadna Biblia. Moze byc ona uzyteczna (choc nie jest "alfa i omega", co najwyzej czyms posrodku tego "alfabetu") i takie tam sformulowanie o uzytecznosci na jej temat znajdujemy, ale nawet ona sama nie stwierdza, ze jest nieomylna. To znowu jedynie czyjes zalozenie ( i niech nim pozostanie).

Ja tez, Panie Romanie, wierze w "Ducha Swietego" (choc moze inaczej to pojecie rozumiem niz Pan) i ani ta wiara, ani ten "Duch" nie stoja mi na przeszkodzie w uznaniu reinkarnacji, wrecz przeciwnie - bardzo mi jej uznanie ulatwily.

 

Cheers!!!

 
Reinkarnacja
Smok pon, 14 lip 2008, 16:22:07
Artykuł strasznie tendencyjny.
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,565 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń