Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Świadkowie XX wieku - Franciszek Rosenzweig

"Lepiej pisać niż czytać. Lepiej poetyzować niż pisać. Lepiej żyć niż poetyzować" autor tych słów był postacią naprawdę heroiczną. To on był pierwszym filozofem reprezentującym nurt "filozofii dialogu" lub "spotkania".

Franz Rosenzweig urodził się w 1886 w Niemczech, w żydowskiej ale całkowicie zasymilowanej  i zlaicyzowanej rodzinie mieszczańskiej. Studiował medycynę, historię i filozofię. Doktoryzował się z Hegla. W młodości rozpoczął poszukiwania religijne.  Głęboko poznawał chrześcijaństwo, był bliski chrztu ale ostatecznie powrócił do wiary swoich przodków. Pisał do swojego przyjaciela: „Czym jest Chrystus i Jego Kościół w świecie, co do tego jesteśmy zgodni: nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak przez Niego (J 14,6). Nikt nie przychodzi do Ojca; inaczej jest jednak wówczas, kiedy ktoś nie potrzebuje więcej przychodzić do Ojca, ponieważ już jest u Niego. A to jest tylko przypadek narodu Izraelskiego (nie poszczególnych Żydów)”.

Został pobożnym i głęboko praktykującym żydem, jego wpływ na wspólnotę żydowską w Niemczech był tak znaczny, że mówiono, że od niego zaczął się "renesans judaizmu niemieckiego", jak to później, w dobie Republiki Weimarskiej określono. Podobnie jak dla milionów Europejczyków jego pokolenia fundamentalnym przeżyciem życia była I wojna światowa, która spędził na pierwszej linii frontu. Służył jako sanitariusz w jednostce artyleryjskiej w Belgii, w Polsce (gdzie w Rembertowie pod Warszawą zetknął się z żywym i mistycznym judaizmem chasydzkim, zupełnie nieznanym w Niemczech).

Nigdy tak naprawdę nie uwolnił się od  widma wojny. W czasie wojny pisze (na froncie macedońskim) "Stern der Erlösung" - "Gwiazda zbawienia", 1916. Pracę tę pisze sukcesywnie i wysyła na kartkach pocztowych poprzez pocztę polową jak pokazano na załączonej fotografii. Po wojnie był dyrektorem Freies Jüdisches Lehrhaus we Frankfurcie. Zajmował się tłumaczeniami poezji hebrajskiej, komentowaniem Schellinga i Hegla.

W 1922 roku zapadł na ciężką nieuleczalną chorobę, która objawiała się postępującym paraliżem ciała. Stopniowo tracił: czucie w palcach (brak możliwości pisania), mowę. W ostatnich latach życia porozumiewał  się z żoną za pomocą znaków dawanych od pewnego momentu już tylko oczyma. Nie oznaczało to jednak tego, że zaprzestał pracy umysłowej, dzięki pomocy żony mógł dalej publikować swoje prace. Jego umysł pozostał do końca sprawny a duch wielki. Razem z Martinem Buberem  w roku 1924 przystąpił do nowego tłumaczenia z hebrajskiego na niemiecki Biblii, równolegle prowadząc studia historyczno-krytyczne nad muzyką żydowską. Śmierć zastała go w trakcie pracy na Księgą Izajasza, w końcu roku 1929, na krótko przed swoimi 43.urodzinami.

W czasie pogrzebu jego przyjaciel, Martin Buber czytał psalm 73, którego fragment "ani tamid inakh" ("lecz ja na zawsze będę z Tobą" - Ps.73, 23a) wyryto, zgodnie z wolą zmarłego, na kamieniu nagrobnym. Od  roku 1968 Niemiecka Rada Koordynacyjna Towarzystw Współpracy Chrześcijańsko-Żydowskich rozpoczyna przyznawanie medali Bubera-Rosenzweiga osobom, instytucjom i inicjatywom szczególnie zasłużonym w dziele wzajemnego porozumienia żydowsko-chrześcijańskiego. Jedynym Polakiem odznaczonym tym medalem jest abp. Henryk Muszyński, któremu przyznano medal w 1999.

Zajmę się dwoma aspektami twórczości Rosenzweiga, najbardziej  znaczącymi w jego dorobku, mianowicie myślą dialogiczną  i rozważaniami na temat relacji chrześcijańsko-żydowskich. W głównym dziele Rosenzweiga wątki te przeplatają się ze sobą, Rosenzweiga ujęcie chrześcijaństwa wynika jako kontynuacja wątku dialogicznego.

Rosenzweig "rozprawia się" z dotychczasową filozofią, a w zasadzie z pewnym, wyrosłym ze starożytności sposobem filozoficznym.   Filozofowie, począwszy od Talesa z Miletu a na Heglu kończąc poszukiwali "arche", przyczyny. Tego, czym można opisać złożoną strukturę. Tales widział arche w wodzie, Hegel w "duchu dziejów". Starano się spekulatwynie zredukować to co złożone do tego, co proste. Rosenzweig głosi potrzebę filozofii doświadczenia. Według Rosenzweiga to  nie myślenie spekulatywne,  abstrakcyjne i chłodne intelektualnie  ale  "czyn". Odnowić myślenie filozoficzne może tylko dotarcie do korzeni myślenia. A takim najgłębszym, sięgającym istoty myślenia jest myślenie religijne.

Religia dla Rosenzweiga, to nie forma, instytucja, tradycja, kultura ale doświadczenie fundamentalnych pytań egzystencjalnych: co będzie ze mną po śmierci, czy możliwe jest zbawienie, skąd jestem, dokąd idę. Myślenie o fundamencie religijnym ma mieć charatker czynny, to znaczy uczestniczyć w ludzkiej wielości: ludzi, spotkań, poglądów, myśli i być zanurzonym w świecie, w którym żyjemy. Dialog międzyludzki  jest podstawową formą aktywności człowieka - "czynem".  Jestem "ja" i jest ten "inny". "Ja" z jego perspektywy jestem też "innym". Nasze poznanie wzajemne może nastąpić tylko i wyłącznie na drodze dialogicznego doświadczenia, spotkania bezpośredniego mojego "ja" i drugiego "ja", które jest tym "innym".

Filozofia spotkania Rosenzweiga ma korzenie biblijne. Nie jest tyle oparcie się na tradycji biblijnej, co czerpanie  z niej. Opowiada się zdecydowanie przeciwko "Bogu filozofów" a zgodnie z Pascalem jest za Bogiem "Abrahama, Izaaka i Jakuba". Sens takiego myślenia jest bardzo praktyczny: jednostka (czyli "ja") ma poprzez spotkanie z drugim "ja" urzeczywistnić w pełni swoją jednorazowość i niepowtarzalność. W spotkaniu Boga  spotykamy "innego". Nasze spotkanie z "innym" ma być wzorowane na spotkaniu człowieka z Bogiem. Człowiek ma żyć tym spotkaniem z niego wyprowadzać wzorce na spotkanie z "innym". Pierwszym spotkaniem, jest spotkanie Boga Stwórcy z człowiekiem, stworem. Spotkanie-dialog jest zawsze odpowiedzią na pytanie. Bóg pyta się "Gdzie (ty) jesteś?" (Rdz. 3,9)  i człowiek wezwany przez Boga, tak jak Abraham  ("Abrahamie!" Rdz 22,1 - pierwsze zawołanie człowieka "po imieniu"), nie kryje się dłużej, nie chowa swojego "ja" wychodzi i z lękiem, bo z lękiem ale mówi "oto jestem" (Rdz 22,1). Zaczyna się pierwsze spotkanie, pierwszy archetypiczny dialog. Spotkanie dialog Stwórcy i człowieka wcale, jak czytamy w Biblii, nie przebiega w "atmosferze wzajemnego zrozumienia i współpracy". Jest rwany, ma swoje załamania i zakręty, wzloty i upadki ale trwa, jest. Rosenzweig wyróżnia poszczególne fazy/etapy/warunki (trudno to ująć) spotkania z Bogiem:

Przykazanie - Stwórca stawia człowiekowi warunki, przykazania, a "przykazaniem nad przykazaniami" jest " Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich sił" (Pwt 6,5). Przykazanie to przełożone na język dialogu z innym uzyskuje treść "kochaj mnie", bo Bóg dający takie przykazanie jest kochającym.

Teraźniejszość - przykazanie ma moc tylko tu i teraz. Mówione post factum nie ma swojej mocy. Bóg nakazuje nam to dziś i chce abyśmy wypełniali ten nakaz dziś. Spotkanie "ja" i "inny" odbywa się tylko tu i teraz. Jest konkretnym wydarzeniem w czasie i przestrzeni, na które trzeba, zgodnie z Bożym nakazem zareagować.

Przyjęcie - Przykazanie trzeba przyjąć. Ale nie może to być przyjęcie nieme, mechaniczne. Rosenzweig pisze: " W świecie Objawienia [Bożego]  wszystko staje się słowem". A więc przyjęcie przykazania oznacza słowo. A słowo wypowiedziane na inne słowo, to przecież nic innego jak dialog (greckie: dia - dwa i logos - słowo). Wezwanie do dialogu, zdaje się mówić Rosenzweig, to początek dialogu. Prawdziwy dialog, wymiana słowa za słowo, mojego i "innego" może wyjść tylko z fundamentu nakazanej przez Boga miłości.

Poznanie - Bóg przez to, że się objawił, daje się poznawać. Dusza poznająca Boga Objawionego mówi : "jestem Twoja" (Pnp 2,16) a Bóg odpowiada: "jesteś moją" (Iz 43,1). Dialog prowadzi do poznania i przybrania postaw wzajemnej miłości.

Krzyk - dusza "niezaspokojona" Objawieniem a poznająca Boga zaczyna tęsknić do pełnej łączności z Bogiem wyrażonej  w nadejściu Królestwa Bożego. Wyraża się to krzykiem rozpaczy ale jednocześnie odwagi  pytania się Boga o jego Królestwa. Bóg znów odpowiada na ten akt bezsiły tak, że  dusza może powiedzieć "murem jestem ja a piersi moje basztami  dokąd stała się w oczach Jego  jako tak, która znalazła spokój" (Pnp 8,10), bo spokój taką i pewność można uzyskać tylko po zapewnieniu z Jego strony "jesteś moją".

Spotkanie mojego "ja" i drugiego "innego" może aby było skuteczne  i nie prowadziło do zagłady (vide Levinas) musi odbyć się na podobieństwo doskonałego spotkania Boga-Stwórcy z człowiekiem-tworem. Nie można wyabstrahować spotkania/dialogu z drugim z Boskiej rzeczywistości, bowiem to ta rzeczywistość narzuca niejako warunki spotkania. Jakiż hart ducha trzega było mieć aby wymyśleć coś takiego siedząc w okopie, gdy po drugiej stronie czychał ten "inny" z bagnetem na karabinie i granatem w dłoni! I do tego rzecz miała miejsce na Bałkanach, gdzie do tej pory najtrudniej jest o spotkanie i dialog. Bo ci, którzy mają się spotykać i dialogować zapomnieli na jakich wzorcach mają się opierać.

Człowiek u swego zarania zostaje "wrzucony" przez Boga w rzeczywistość świata. Poznaje świat ale nie robi tego w oderwaniu od Boga, poznawanie ma charakter religijny. Według Rosenzweiga te trzy rzeczywistości: Bóg-Stwórca, człowiek i świat są od siebie różne. Dialog może zaistnieć tylko wtedy, gdy podmioty "dialogujące" różnią się od siebie, to fundamentalne założenie Rosenzweiga. Dialog między stronami identycznymi nie ma sensu, jest monologiem. Każda z tych rzeczywistości jest diametralnie od siebie różna ale jednak ze sobą powiązna. Filozof postuluje przedstawienie układu tych odrębności, "sobości" - każda rzeczywistość jest sobą, w formie trójkąta, na szczycie jest Bóg-Stwórca świata i człowieka, a u podstawy: świat  i wyodrębniony z niego człowiek (na marginesie: człowiek w ujęciu Rosenzweiga nie jest panem świata, wobec Boga jest na równi ze światem, choć odrębny od świata). 

Między tymi trzema rzeczywistościami mają miejsce relacje, wzajemny dialog:

Stworzenie: relacja Bóg-świat Objawienie - relacja: Bóg-człowiek  Zbawienie - relacja człowiek-świat.

Stworzenie jest relacją stałą: Bóg stworzył świat i go podtrzymuje w swoim istnieniu. Stworzenie było przed Objawieniem ale dzięki Objawieniu wiemy o nim. Objawienie wyraża się słowem, mową. Nie tyle konkretnym językiem co komunikacją słowną. Między Bogiem a człowiekiem a potem między człowiekiem a człowiekiem. Objawienie sprowadza się najpierw do mowy Boga, w którą człowiek sie wsłuchuje, to bardzo ważny motyw myśli dialogicznej. Dialog to nie tylko wymiana słów ale także wsłuchiwanie się w słowa drugiego. Wsłuchuje się a potem odpowiada. Nie zaraz ale po jakimś czasie.  Rozmowa człowieka z Bogiem to modlitwa rozmiana nie jako puste wypowiadanie słów w takiej czy innej postaci gramatycznej ale jako myślenie o Nim, z Nim i do Niego. Zaczyna mieć, tak jak prorocy, osobistą relację ze Stwórcą. Przyjęcie objawienia przez człowieka przekształca go w "duszę", poszukującą prawdy poza samym sobą. Ten sam "Boski" wymiar rozmowy ma być powtórzony w relacji "ja" - "inny". "Ja" i "Inny" mają podlegać tym samym standardom prowadzenia rozmowy co "Ja" i Bóg. Objawienie nie ma charakteru historycznego, to "dziś, w którym żyje miłość Miłującego".

Znów tak jak poprzednio można przedstawić wzajemne relacje Stworzenia, Objawienia i Zbawienia w formie trójkąta.  Stworzenie i Objawienie jak opisałem powyżej są na jednej, uzupełniającej się płaszczyżnie, stanowią górna podstawę trójkąta. Z nich wynika Zbawienie, one łącznie mają do niego prowadzić. Stąd Zbawienie przybiera formę wierzchołka odwróconego trójkąta. 

Jeśli połączymy oba trójkąty otrzymamy znaną nam figurę: Gwiazdę Dawida (hebr. Magen David - Tarcza Dawida).  U szczytu gwiadzy Bóg, wchodzący w relację z człowiekiem i ze światem poprzez Objawienie i Stworzenie, u spodu Zbawienie jako cel ostateczny. Rosenzweig patrzy na gwiazdę także w inny sposób. Środek gwiazdy, jej serce to Naród Wybrany, w którym najpierw dokonało się Objawienie. Promienie tej gwiazdy to chrześcijanie, wychodzący z Narodu Wybranego  (serca) jako posłani "ad gentes" aby nieść wiarę w Boga tym, którzy jej nie znają, czyli poganom.  W ujęciu Rosenzweiga  chrześcijaństwo i judaizm są jedną i tą samą religią. Na marginesie: Rosenzweig odmawia tego miana trzeciemu monoteizmowi: islamowi, które jest co prawda według Rosenzweiga "religiją księgi" ale Mahomet był tylko "plagiatorem" Objawienia. Judaizm jest religią Tradycji a chrześcijaństwo religią Wcielenia (bo "Słowo ciałem się stało  i zamieszkało wśród nas" - Jan 1,14). Żydzi są już "u Niego" a chrześcijanie "idą w świat",   są apostołami Boga. Chrześcijaństwo jest dynamiczne, bo pojęcie Boga u chrześcijan jest dynamiczne. Wyraża się ono w Trójcy Świętej, Tu Rosenzweig obala tradycyjny argument żydowski protestujący przeciwko Trójcy jako objawowi politeizmu. Trójca Święta to ten sam Bóg, w którego wierzą żydzi, tyle  że wyrażony na inny sposób, taki aby poganie lepiej Go poznawali. Chrześcijaństwo zostało dane żydom przez Boga i poprzez nie prowadzi droga do Zbawienia. Poprzez chrześcijaństwo judaizm dociera do świata i do drugiego człowieka. Czy takie ujęcie spotkało się ze zrozumieniem u Żydów? "Nikt nie jest prorokiem...." chciałoby się powiedzieć ale sugeruję przeczytanie słynnej deklaracji czołowych intelektualistów żydowskich w sprawie chrześcijaństwa, "Dabru Emeth" ("Mówcie prawdę) z roku 2000 (data absolutnie nieprzypadkowa) w świetle poglądów Rosenzweiga.

 Wizja Rosenzweiga jest wielka i nowatorska. Postuluje on spotkanie i dialog  w ramach wspólnoty ludzkiej w oparciu o "Boskie" standardy. Wychodząc od Boga dochodzimy do człowieka. Rozmawiając z Bogiem uczymy się rozmawiać z "innym". Droga do "innego" jest drogą do Boga. Tworzy się sprzężenie zwrotne. Układ wzajemnego poznania "innego" ze "mną". Dwóch różnych "sobości" (niem. Selbstheit, od selbst - sam, jeden, samodzielny), które  zmierzają tą samą drogą, drogą ku Bogu. Podejście Rosenzweiga zanurzone jest w religii i w miłości, podstawowym nakazie religijnym. Rosenzweig każe widzieć w drugim drugim człowieku, nie tego "innego", który z bagnetem i granatem czai się w okopie ale drugiego "ja", który jest w stanie wsłuchać się moje słowo i opowiedzieć na nie.

Myśl Rosenzweiga padła na podatny grunt. Po I a szczególnie II wojnie światowej jak nigdy nie było zapotrzebowania na otwracie się na "drugiego". W kolejnych artykułach postaram się pokazać jak rozwinięto  idee Rosenzweiga.

Artykuł został nadesłany przez Czytelnika VerbaDocent. Serdecznie dziękujemy.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/2004051009400328

No trackback comments for this entry.
Świadkowie XX wieku - Franciszek Rosenzweig | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Świadkowie XX wieku - Franciszek Rosenzweig
martanb pon, 10 maj 2004, 18:25:02
Poznanie drugiego jest zatem poznaniem Boga. Dobrze myślę, czy coś naplątałam? :-)


---
Marta NB
 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń