Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Świadkowie XX wieku - Ferdynand Ebner

Popatrzmy na jego postać oczami kadrowca czytającego jego CV i wyimaginowany list motywacyjny. Ledwo matura, trochę publikacji literackich o bliżej nieokreślonej wartości, całe życie spędzone na austriackiej zapadłej prowincji, chorowity: gruźlica, żółtaczka, nerwice, depresje (z próbami samobójczymi), nie wiadomo czego w życiu chciał. Myślę, że w dzisiejszych czasach nie dostałby żadnej posady. Ale pozory mylą bo, to właśnie on dokonał "kopernikańskiej rewolucji w myśleniu" i wytyczył drogę innym.

Życiorys miał rzeczywiście bardziej niż skromny. Urodził się 31. stycznia 1882 w Wiener Neustadt (Austria) jako siódme dziecko rzeźnika, w rodzinie tradycyjnie katolickiej. Wykształcenie miał nawet jak na ówczesne warunki słabe: ledwo matura w seminarium nauczycielskim, zrobiona nie bez trudu. Po maturze został nauczycielem wiejskim, z powodów zdrowotnych nie brał udziału w I wojnie światowej. Z tychże samych powodów odszedł w stan spoczynku (czyli jak to się mówi dziś: na rentę) w  roku 1923. W 1924  ma miejsce jedyny radosny fragment jego życia: zostaje ojcem. Umiera 17.października 1931 bez przyjęcia Ostatniego Namaszczenia, sakramentu którego odmówił mu proboszcz z Gablitz, gdzie spędził ostatnie lata. Ebner  uważał się bowiem za ateistę (ateizm rozumiał jako odrzucenie idolatrii, uwielbienia bożyszcza, od któregoś cos chcemy w ramach jakiejś struktury wykonując określone rytuały - postulował powrót do osobistego przeżywania wiary).
 
Mimo, że mieszkał na prowincji, z dala od "głównego nurtu", całe swoje krótkie życie czytał, studiował i co najważniejsze: myślał. Doskonale orientował się w aktualnych prądach myślowych i kulturalnych. W roku 1916 rozpoczął publikowanie w czasopiśmie "Brenner" swojego prowadzonego od roku 1902 dziennika. Zawierały one fundamenty jego koncepcji, którą sam nazwał "penumatologiczną", a które staną się później fundamentami myśli dialogicznej Rosenzweiga, Bubera, Levinasa, Tischnera i innych. Zostały one wydane w formie książkowej w roku 1921 jako  Das Wort und die geistigen Realitäten. Pneumatologische Fragmente.
("Słowo i rzeczywistości duchowe. Fragmenty pneumatologiczne"). To właśnie w tej książce, o której M.Buber powie: " Książka ta, jak żadna inna pokazała mi, niekiedy z niesamowitą bliskością, że w naszych czasach ludzie róznego pokroju i  różnych tradycji udali się na poszukiwanie zagubionego dobra", zawarty był ów "przewrót myślowy", który zaprzeczył temu, co uprawiano w akademickich nauka: filozofii, teologii, psychologii, filologii oraz sztuce.
 
Myśl ludzka od greckich początków koncentrowała się na idei.  Budowano mniej lub bardziej skomplikowane, jeśli nie  "teorie wszystkiego", to przynajmniej jak najlepsze (cokolwiek to znaczy) opisy rzeczywistości. Kartezjusz  wypowiedział  w swoim "Traktacie  o metodzie" pamiętne: cogito ego sum. "Myślę" determinuje moje "jestem". Ebner przygląda się owemu "ja" z perspektywy wiejskiego nauczyciela. Owo "ja" jest zamkniętym bytem, samotnym, choć obdarzonym naturą duchową. Zgodnie z zasadą cogito, w "ja" jest zawarta identyczność myśli i bytu. Podmiot jest przedmiotem a przedmiot podmiotem. Pełne zamknięcie. Patrząc na owo "ego" Ebner dochodzi do wniosku, że "ja" nie było by wogóle do powiedzenia, gdyby poza nim nie było jakiegoś "ty". Bez "ty" nie ma "ja". "Ja" i "ty" istnieją w jakiejś duchowej realności życia. Między "ja" a "ty" zachodzi związek, relacja. "Ty" odnosię do "ja" a "ja" do "ty". I tu Ebner zadaje pytanie: dlaczego myśl ludzka przez tyle tysięcy lat badała wszystko: przyrodę, ideę, wnętrze człowieka, abstrakty a nie badała owej relacji: ja-ty. Nie patrzmy już więcej do środka samego siebie, zdaje się mówić Ebner, popatrzmy na drugiego człowieka, na owego "ty" i zastanówmy się co się między nami dzieje. "W stosunku Ja-Ty, w jego urzeczywistnianiu, zawiera się prawdziwe duchowe życie człowieka, nie zaś tam gdzie  się je najchętniej widzi: w poezji i sztuce,  filozofii i mitycznych religiach, (...) cała kultura była dotychczas snem o duchu (...) śnionym przez człowieka w samotności jego "ja" z dala od duchowych realności życia, snem..." pisze Ebner.
 
Między "ja" i "ty" jest Słowo. Posiadanie Słowa umożliwia mowę. Dzięki mowie skierowanej ku "ty" człowiek może przełamać swoje zamknięcie.  Ebner widzi dwa rodzaje zamknięcia: pasywne - nie pozwalające człowiekowi na relacje z drugim i aktywne - prowadzące do pewnego rodzaju samotności np. samotność twórcy pracującego nad dziełem czy samotność naukowca badającego jakieś zjawisko. Skąd przyszło Słowo? Ebner mówi: Słowo przyszło od Boga, jest dane człowiekowi. Człowiek sam z siebie nie może sam z siebie stworzyć Słowa. Istnieje oczywiście słowo, będące przedmiotem zainteresowań lingwistyki, filologii i językoznawstwa. Owo słowo różne od Słowa, bowiem zostało "stworzone przez człowieka po jego zerwaniu z Bogiem".  Ebner określając mowę jako pochodną Słowa  cytuje Jakoba Grimma (jednego z dwóch braci, tych od "Sierotki Marysi" czy "Czerwonego Kapturka":) "Wykazałem, że mowa ludzka tak samo nie mogła  być  bezpośrednio objawiona człowiekowi, jak nie była wrodzona; mowa wrodzona czyniłaby z ludzi zwierzęta, objawiona czyniłaby z nich bogów. A zatem mujsi być ona mową ludzką, zdobytą przez nas samych dzięki pełnej wolności". Słowo przyszło od Boga i do Boga wróci. Człowiek wchodzi bowiem w relację z innym "TY" (Bogiem).  Tak więc każda relacja "ja"-"ty" wyrażona mową, która pochodzi od Słowa jest stosunkiem każdego "ja" do "TY",  jest tak naprawdę "stosunkiem człowieka do Boga".
 
"Ja" egzystuje w odniesieniu do "ty", kieruje się w stronę "ty" w formie  miłości i w formie słowa (rozumianym jako "wymawianie samego siebie").  Ze słowa bierze się poznanie. Słowo ma służyć miłości. Miłości do TY (Boga) i "ty" (bliźniego).  Słowo, które niesie miłość jest wieczne, a słowo pozbawione miłości neguje samo siebie. 
Ebner, który doznawał często uczucia depresywnej samotności, postulował uleczenie samotności, tej jak nazwyał "choroby na śmierć" duchowego życia,  poprzez Słowo i Miłość. Słowo, które "stało się ciałem" i Miłość Bożą, która poprzez Słowo stworzyła człowieka, ofiarowała mu bycie i przeżywanie.
 
Ebner widzi człowieka w trzech wymiarach: ciało (wymiar materialny), dusza (wymiar psychiczny) i duch (pneuma). "Poznaję siebie jako istotę duchową wtedy i tylko wtedy, gdy odnoszę się do drugiego człowieka", w tym zdaniu można chyba skondensować myśl Ebnera i istotę jego "przewrotu".  Przewrotu pneumatologicznego, który  później miał zaowocować myślą dialogiczną.

Artykuł został nadesłany przez Czytelnika VerbaDocent. Serdecznie dziękujemy.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20040610233112912

No trackback comments for this entry.
Świadkowie XX wieku - Ferdynand Ebner | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Sunrise pią, 11 cze 2004, 15:28:15
Nie matura, lecz chęć szczera...  :-)

---
"A jeśli ktoś tego nie uzna, sam nie jest uznany." I Kor 14,38

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń