Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Relikwie - część I

Chrześcijański kult relikwii jest niezwykłym  fenomenem tak religijnym jak i społecznym. A może lepiej użyć czasu przeszłego? Był? Postaram się w sposób w miarę przystępny i syntetyczny przedstawić ten fenomen. Opublikowane  ostatnio na  portalu kosciol.pl informacje na temat przekazania doczesnych szczątków św. św. Andrzeja i Jana przez Jana Pawła II patriarsze Bartłomiejowi oraz notatka na temat fałszerzy relikwii działających w Ziemi  Świętej skłoniły mnie do pewnego rodzaju refleksji, poszukiwań oraz wniosków. Jak widać sprawa relikwii  nie jest do końca zamknięta i to nie tylko w Kościele rzymskokatolickim i prawosławnym ale także (co może szokować dzisiejszych następców Lutra) we wspólnotach postreformacyjnych .

Co to są relikwie? Co to jest ich kult? Jak powstał ? Jak się rozwijał? Kiedy? Dlaczego? Co z tego wynikło? To podstawowe pytania, na które postaram się odpowiedzieć. Polem obserwacji mojej będzie Kościół rzymskokatolicki.

Definitio – quid est?
Łacińskie słowo reliqium (pl. Reliquiae) oznaczało ( z zależności od okresu, boć łacina była żywym językiem jeszcze do początków XIX wieku): pozostałość, resztki, spadek, spuścizna, dziedzictwo, reszta, ojcowizna, pamiątka, dorobek przekazany następnemu pokoleniu, potomstwo. Czyli w sumie coś co, po kimś zostaje, gdy tego kogoś już nie ma na tym łez padole. W zakresie, który nas interesuje są to doczesne szczątki osoby uznanej za świętą będące przedmiotem wyjątkowego szacunku religijnego. Ale relikwia relikwii nie równa. Wyróżnia się przynajmniej zasadnicze kategorie relikwii:

  • ciała zmarłych, całe – to w stosunku do nich rozwijał się na przestrzeni wieków główny nurt kultowy;
  • partykuły relikwii, czyli części kostne (czasem włosy lub paznokcie) ciała zmarłego
  • relikwie wtórne – czyli takie, które miały bezpośredni styk z relikwiami (np. brandeum – płótno w które zawijano relikwie lub sadza z dymu lamp, które palono przed grobem świętego;
  • wyjątkowo cenne były przedmioty związane z Męką i Śmiercią Jezusa (fragmenty Krzyża, całun, kolce korony cierniowej) ale też np. pieluchy Jezusa, które w swoim czasie cieszyły się ogromnym kultem w Niemczech. Znana jest tzw. chusta św. Weroniki przedstawiająca twarz Jezusa. Weronika, to postać znana tylko z apokryfów, imię to stworzono z dwóch słów : vera icon (prawdziwy obraz). Jak silna jest moc tej relikwii do dziś świadczy powszechny kult mandylionu (czyli ikonowego przedstawienia owej chusty) w prawosławiu czy specjalna stacja drogi krzyżowej w rzymskim katolicyzmie.

Kult relikwii znany jest chrześcijanom wszystkich nominacji. Z tym, że jedne (rzymscy katolicy, prawosławni) traktowali je inaczej niż te wyznania, które powstały jako wyraz protestu przeciwko m.in. kultowi relikwii (protestanci). Znany jest również w wielkich religiach niechrześcijańskich. Islam ma swój święty kamień Hadżar w meczecie Kaaba w Mekkce. Pielgrzymka do Mekki (hadżdża) i dotknięcie tego kamienia jest jednym z pięciu (obok wyznania wiary - szahada, modlitwy - salad, postu - saum, jałmużny - zakat) fundamentalnych obowiązków każdego muzułmanina. Sunnici nie uznają kultu doczesnych szczątków ale szyici (uznawani przez szyitów za jedną z 72 zbłąkanych sekt) czczą pozostałości wielkiego kalifa Alego, zięcia i współpracownika Mahometa, złożone w mauzoleum w Al.-Kufie koło Nadżafu w Iraku. Są one celem pielgrzymek wiernych szyitów.

Nawet buddyzm, religia tak uduchowiona i programowo dążąca do całkowitego oderwania się od trosk świata i wszelakiej materii ma Świątynię Dalada Maligawa w Kandy (starożytnej stolicy Cejlonu-Sri Lanki) gdzie złożony jest ząb Buddy, największa świętość buddystów i przedmiot ich pielgrzymek od końca XVI wieku n.e. Sam ząb dotarł w na Sri Lankę w IV wieku n.e. przemycony tam we włosach księżniczki Orissan.

Unde? Quando? Ubi? Quemadmodum?

Próżno doszukiwać się źródeł kultu relikwii w Piśmie Świętym. Święty Mateusz opisuje (Mt 9,20) uzdrowienie kobiety, która dotknęła płaszcza Jezusa ale nikt nie ma wątpliwośći, że On ją uleczył a nie płaszcz. Podobnie opisano w Dziejach Apostolskich (Dz. 19,12) chusty i przepaski św. Pawła, które nakładano na chorych a oni odzyskiwali zdrowie.Ale jest wyraźnie powiedziane w wersecie 11: „ale Bóg uczynił cuda przez ręce Pawła”. Nie ma więc wątpliwości. Pewne elementy wskazujące na kult relikwii mogą być odczytane w 2 Księdze Królewskiej, rozdz. 13, wersy 20 – 21. Kult relikwii świętych nie wynika też z Tradycji Apostolskiej. Rodzi się więc pytanie: dlaczego i kiedy narodził się kult relikwii i dlaczego zajął tak poczesne miejsce w chrześcijaństwie? Najprostsza odpowiedź brzmi, bo tak chciał lud i zbieżne było to życzenie z interesami władzy państwowej. Nie jest bowiem kult relikwii „produktem” oficjalnej teologii, jest to przejaw tzw pobożności ludowej. Oficjalna teologia długo nie akceptowała tego kultu, odnosiła się do niego nieufnie, wręcz potępiała aż w końcu skapitulowała i przyjęła go, po to by znów (począwszy od XIII wieku) coraz bardziej się od niego dystansować.

Pierwotne chrześcijaństwo (I-III w po Chrystusie) nie znało kultu doczesnych ludzkich szczątek. Wynikało to z dwóch powodów: judaistycznych korzeni chrześcijaństwa oraz prawa rzymskiego, pod rygorami którego przyszło pierwszym chrześcijanom funkcjonować. Judaizm nie zna bowiem kultu zmarłych czy czci przedmiotów stoi na stanowisku nietykalności ludzkich szczątek. Prawo rzymskie natomiast chroniło, w sposób zdecydowany i surowy, nienaruszalności grobu oraz separację świata żywych i zmarłych (wg tzw. prawa dwunastu tablic z V w.p.n.e. nie wolno było kremować i grzebać zmarłych w murach miast). Do tego dochodził zwykły strach przed zmarłymi. Prawo rzymskie i zwyczaj hebrajski (ten drugi w mniejszym stopniu, co coraz więcej chrześcijan nie miało żydowskich korzeni) nie zabraniał szanować świętych. Pojęcie „świętości” jako wyróżnika funkcjonowało już w judaizmie ale oznaczało grupę ludzi oddaną Bogu (Ks.Wyj. 19,6), naród wybrany (Ks.Wyj 22,30), święte były miejsca i przedmioty kultowe służące Bogu (np. Ziemia Święta, Miejsce Najświętsze w Świątyni, święte szaty kapłańskie czy święte oleje, o których wspomina Biblia w Księdze Wyjścia (Ks. Wyj. 40,9-13). Opinię świętego miał Jan Chrzciciel (Mk 6,20) Była to świętość rozumiana raczej jako służba Bogu, odbicie Bożego blasku, wynikająca z Bożej woli (Ks.Kapł 14,11) a nie z czynów samego człowieka nazwanego świętym. Tak rozumieli świętość, jako bliskość Pana Jezusa-Boga pierwsi chrześcijanie (Fil. 5; 1 Tym 5,10; Kol. 1, 2,4,12,22, 26, a przede wszystkim 2 Kor 1,1n). Kościoły pierwszych chrześcijan to były „zgromadzenia świętych” (1 Kor. 14:33) – po grecku: "έκκλησίαις των ‘γίων " - „ekklesiais ton hagion”. Rozwijał się, w ramach chrześcijaństwa, szacunek i podziw dla męczenników, którzy byli przedmiotem prześladowań i oddali życie z wiarę w Chrystusa. To owi pierwsi męczennicy stawali się wzorem dla chrześcijan katakumbowych. Wskazywano na szczególne przymioty ich charakterów, niezłomność postawy i pozytywny wpływ na współczesnych i potomnych. Opowiadano o nich historie pouczające, a ich groby (jeśli je zlokalizowano) otaczano większą niż przeciętna uwagą. W okresie prześladowań chroniono ich szczątki przed profanacją ukrywając w katakumbach.

Od IV wieku (proszę zapamiętać tę datę, nie jest przypadkowa) coraz powszechniejsze stało się grzebanie zmarłych chrześcijan w pobliżu grobu męczennika (zwyczaj ten będzie miał ogromny wpływ na praktyczną realizację kultu relikwii wiele set lat później). Nazwano ich świętymi i stopniowo rozwijał się ich kult, który w miarę upływu czasu uzyskiwał coraz większą podbudowę teologiczną. Od II wieku przyjął się zwyczaj obchodzenia rocznicy śmierci świętych (czyli narodzin dla nieba) oraz modlitw za świętych. Bez kultu świętych nie ma kultu relikwii!

Przełom nastąpił gdzieś na przełomie III/IV i jest kojarzony z jedną osobą, cesarza Konstantyna Wielkiego. Żeby nie było niejasności, to nie tak, że cesarz zaordynował kult relikwii. Ale w trakcie jego panowania, bezpośrednio przed nim i po nim, miały miejsce sytuacje (częściowo wynikłe z jego decyzji), które uruchomiły kult relikwii. Cesarstwo rzymskie począwszy od III i IV wieku zaczęło na skalę masową (z takich lub innych przyczyn) absorbować ludy pierwotnie mieszkające poza limes, granicami imperium. Celtowie, Germanie, Słowianie, Awarowie i inni przybywali (w takim lub innym celu, niekoniecznie łupieżczym) na tereny imperium. Przynosili ze sobą swoje religie, bardzo odległe od oficjalnych pogańskich kultów imperium (religio licita) oraz rozwijającego się chrześcijaństwa. Jedną z takich różnic był stosunek do zmarłych. Owe barbarzyńskie narody (nazwijmy je tak roboczo, choć to nie jest poprawne politycznie i naukowo określenie) uprawiały bowiem kult zmarłych. I to kult rozumiany bardzo dosłownie. Zmarły w ich pojęciu ciągle żył, był członkiem ich rodziny (z którym trzeba było dzielić się posiłkiem). Chronił żyjących przez złymi mocami czyhającymi w puszczy. Aby taka ochrona była skuteczna konieczne był fizyczny kontakt z tym co po zmarłym pozostało. Ponieważ nie były to ludy o wysokiej kulturze materialnej (wręcz bardzo niskiej, nawet jak na ówczesne czasy), do tego wędrowne, to nie było szansy zachowania wielu przedmiotów należących do zmarłego. Lepiej nadawały się do tego kości: czaszki, piszczele. Lekkie, łatwe w przechowywaniu i przenoszeniu. Kontakt fizyczny z takimi szczątkami (łac. Reliquiae) miał zapewnić żyjącym moc ochronną, pomyślność, a nawet jeśli trzeba cud uzdrowienia. Aby ten kontakt był ciągły i bardzo bezpośredni, szczątki noszono ze sobą w postaci amuletów, talizmanów. Śmierć bliskiego powodowała (i powoduje ciągle) powstanie określonej pustki, którą trzeba było zapełnić w sposób choćby symboliczny.

Konstantyn i Licyniusz wydają w 313 roku edykt mediolański legalizujący chrześcijaństwo, a tak naprawdę stanowiący pierwszy krok do uznania go za jedyną religię imperium. Mieszkańcy imperium masowo przechodzą na chrześcijaństwo. Przechodzą też i owe barbarzyńskie ludy z całym bagażem swoich dotychczasowych wierzeń. Chrześcijaństwo przyjmujące ich toczy równolegle największy bój światopoglądowy w całej swojej historii. To walka z gnozą, walka która będzie trwała jeszcze wiele wieków i tak naprawdę do końca się nie zakończyła. Gnoza, w wielkim skrócie, uznaje dualizm świata: zła materia i dobry duch. Gnostycyzujący heretycy chrześcijańscy widzą tylko jedną Bosko-duchową naturę Jezusa, posuwają się do tezy (wynikającej ze starożytnych wierzeń Iranu), że tak naprawdę są dwaj Bogowie: dobry Bóg Stwórca Świata (Irańczycy nazywali go Ahur-Mazda), który jest tak dobry, że nie może odpowiadać za zło tego świata, widoczne na każdym kroku. Zło, według nich, jest w gestii innego Boga (Irańczycy określali go Aryman). Chrześcijaństwo wychodzi z innych założeń. Duch i materia są jednością. Materia, dzieło Boga jest dobra (tak naucza Pismo Święte w Księdze Rodzaju), Jezus jest Bogoczłowiekiem posiadającym w sobie obie natury jednocześnie. Materia ciała ludzkiego będzie wskrzeszona w dniu ostatecznym. Tak więc, wykładając zasady nowej wiary „barbarzyńcom” tłumaczono im, że materia (w tym ciało) nie jest zła. A oni, jak to barbarzyńcy, rozumieli to po swojemu. Styk z materią mieli lichy i ograniczony w zasadzie, to owych amuletów. Wysnuli więc wniosek, że są one w porządku.

To jest kolejny rewolucyjny punkt zwrotny w kulcie relikwii. Nastąpiła akomodacja (nieoficjalna ale faktyczna pogańskiego wierzenia na gruncie chrześcijańskim i antyczno-judaistycznym), W antycznych greckich wierzeniach silny był motyw bóstw uzdrowicielskich (np. Asklepiosa – to jemu polecił poświęcić koguta w ofierze Sokrates w swoich ostatnich słowach, przed wypiciem cykuty) oraz bardzo licznych pół bóstw, herosów, ludzi bliskich bogom i posiadających cudowne właściwości przede wszystkim lecznicze. Wierzono, ze bóstwa nawiedzają miejsca i udzielają im oraz ludziom w tych miejscach przebywających cudownych właściwości. Proszę zerknąć do Dziejów Apostolskich (14,11) i zobaczyć jak zareagowali Grecy na uzdrowienie przez św. Pawła człowieka. Pierwsza reakcja była, że jest on bogiem (w rozumieniu olimpijskim) w ludzkiej postaci.

Quo vadit?

Na styku chrześcijaństwa, antyku i wierzeń barbarzyńskich narodziło się zainteresowanie grobami świętych-męczenników i tym co jest tam w środku. Zaczęto odwiedzać groby, modlić się przy nich. Zaczęto palić, wzorem pogańskich sanktuariów, ognie, lampy i świece (co dla pierwszych chrześcijan było nie do pomyślenia - prawdziwy Bóg jest Światłością Świata, vide wątki „świetliste” w Ewangelii wg św.Jana i nie potrzebuje żadnych świecidełek). Przypominają się słowa św. Augustyna, który mniej więcej w tym okresie skomentował przenikanie pogańskich obyczajów do chrześcijaństwa tak: „co innego nauczamy, a co innego musimy tolerować”.

Okazywało się, że przy grobach dochodziło do uzdrowień, a przynajmniej nikomu nie działo się gorzej. Zaczęto się interesować przyczynami tych zjawisk. Jeśli uwzględnimy z jakiego podłoża wyrastało chrześcijaństwo większości nowych wyznawców Jezusa, to oczywistą staje się konstatacja, do jakiej doszli: to szczątki świętego są przyczyną owych uzdrowień. Groby zaczęto otaczać coraz większą czcią (ale jeszcze nie kultem). Budowano nad grobami okazałe bazyliki, świątynie dedykowane pochowanych w ich świętym. Niektóre z nich trwają do dziś, jak rzymskie bazyliki Św. Piotra czy Św. Pawła za Murami (pytanie dla uważnie czytających ten tekst: dlaczego tam pochowano Pawła-Szawła, obywatela rzymskiego?). Póki co obowiązywało rzymskie prawo i szczątków świętych nie przenoszono, nie dotykano ich. Kto mógł zmienić to prawo? Kto był wtedy (IV wiek n.e.) prawodawcą Imperium Romanum. Odpowiedź jest jedna: cesarz, którym był wtedy Konstantyn. I to on właśnie dokonał kolejnego rewolucyjnego przełomu, który pchnął kult relikwii w koleiny, którymi podążał przez następne 1500 lat. Zmienił prawo, pozwolił, na zasadzie wyjątku (od czegoś trzeba zacząć) na otwieranie grobów i przenoszenie szczątków zmarłych świętych.

Zaczęło się to w roku 354 od wyrażania zgody na ekshumację szczątków św. Babila i przeniesienie ich do Antiochii. Potem poszli następni święci i to pierwszej rangi. Dlaczego? A no dlatego, że na ruinach zniszczonego w roku 196 p.n.e. przez Septymusa Sewera greckiego grodu Bizantion cesarz Konstantyn kazał zbudować miasto swojego imienia i przeniósł w 324 n.e. stolicę cesarstwa. Miasto wspaniałe, świetnie położone pod względem militarnym i transportowym, stolica imperium ale bez historii, bez tradycji, bez autorytetu. Gdzież mu się równać ze starożytnymi Rzymem, Jerozoliomą, Antiochią czy Aleksandrią. Miasta w których działali apostołowie, umierali pierwsi męczennicy, działali pierwsi myśliciele. Miasta wielkie, ludne, starożytne, opisywane na kartach Pisma Świętego a przy nich, nuworyszowski i biurokratyczny Konstantynopol; nikt nigdy nie lubił i nie lubi takich miast, zwłaszcza jeśli w nich nie mieszka. Aby zwiększyć autorytet nowej stolicy postanowiono przenieść do niego doczesne szczątki św. Andrzeja, brata św. Piotra, którego uczyniono patronem nowej stolicy. Symbolika jest czytelna. Jeden brat patronuje Rzymowi, drugi „neoRzymowi”. Stary Rzym ma swoje szczątki, nowy swoje. Nie tylko złamano prawo dwunastu tablic i hebrajskie zakazy pierwszych chrześcijan. To jest nowy punkt zwrotny w historii kultu relikwii: zaczynają być traktowane przedmiotowo, a nie podmiotowo. Zaczęto stosować jako obiekt w rozgrywce politycznej i prestiżowej.

Konstantyn poleca zbudować wspaniały kościół pod wezwaniem Dwunastu Apostołów (Bazylika św. Marka w Wenecji jest tylko kopią tamtej budowli, która nie zachowała się do naszych czasów), gdzie złożone były w roku 356 relikwie św.Andrzeja, a potem w zamyśle fundatora szczątki innych apostołów i świętych (m.in. św.Łukasza, św.Tymoteusza, proroka Samuela), oraz samego Konstantyna jako trzynastego apostoła (cesarze bizantyjscy będą do końca używać, oprócz wielu innych i tego tytułu: „Apostołom równy”). Mamy tu do czynienia z odwróceniem sytuacji bazyliki. To nie grób i szczątki świętego są powodem powstania świątyni. W Konstantynopolu IV wieku mamy świątynię a teraz potrzeba dostarczyć do niej relikwie. To kolejny przełom Dużo tych przełomów za Konstantyna, prawda? Innym przełomem związanym mniej z samym cesarzem a raczej z jego matką (macochą w zasadzie) św.Heleną. To ona udała się z pielgrzymką w 326 roku do Jerozolimy, skąd przywiozła relkwie materialne związane z męką Jezusa: drzewo Krzyża, chustę św.Weroniki. gwoździe, tunikę Jezusa, całun dziś zwany Turyńskim i inne. Od tego czasu datować można nie tylko początki pielgrzymstwa ale także będące ich ubocznym skutkiem (a potem głównym motywem)„wyprawy” po relikwie oraz początek kultu przedmiotów Męki Pańskiej. W V wieku w otoczeniu cesarzowej Eudoksji zapanuje moda na kolekcjonowanie relikwii. Tysiąc lat później, w Niemczech, władca saski Fryderyk Mądry (znany bardziej jako opiekun i sponsor Marcina Lutra) będzie miał kolekcję relikwii w liczbie ok. 20.000 szt. (słownie: dwadzieścia tysięcy).

To nie było tak, że kult relikwii rozwijał się wtedy bez przeszkód i bez słowa krytyki. Najmocniejszym krytykiem tego kultu był św. Hieronim (tłumacz Biblii na łacinę), który wychodząc od św.Mateusza „Bóg jest Bogem żywych a nie umarłych (Mt 22,32) prowadzi rzeczową krytykę . Ojcowie Kościoła na Wschodzie (Grzegorz z Nyssy) i na Zachodzie (Augustyn) wskazują na to, że kult przynależny ma być tylko Bogu a świętych i ich relikwie należy traktować z szacunkiem i miłością. Tylko i wyłącznie Bóg, a nie kto inny, może czynić cuda. Cześć oddawana szczątkom ma być tylko formą szacunku a nie być kultem samym w sobie (Cyryl Aleksandryjski). Tym nurtem podążać będzie cała późniejsza krytyka kultu. Luter był przecież zakonnikiem-augustianinem, wybitnym znawcą myśli biskupa z Hippony.

Jeszcze w 386 roku cesarz Tedozjusz wydał edykt powtarzający zakazy prawa dwunastu tablic, surowo zabraniający ekshumacji i przenoszenia zwłok, dzielenia ich i wprowadzania do obrotu handlowego (jak byśmy to dziś nazwali). Skoro zakazywał, to znaczy, że już wtedy był z tym problem. Nie zakazuje się w prawie czegoś co kiedyś już było zakazane i z czym nie ma problemu. Problem musiał być i to spory. Jeszcze papieże (czyli biskupi Rzymu, miejsca, które było „zagłębiem” szczątków pierwszych męczenników) odmawiali (również cesarzom) wydawania ciał i ich części zmarłym, tak jak zrobił to Grzegorz Wielki (potomek rzymskich patrycjuszy), gdy żona cesarza bizantyjskiego prosiła go o czaszkę św. Pawła (miała być relikwią w bazylice Apostoła w Konstantynopolu; papież odpowiedział jej, że dla Rzymian jest niewyobrażalnym ekshumowanie i dzielenie ciał). Póki co, w IV/V wieku n.e. teologia Ojców przegrała na całej linii z pobożnością ludową popartą autorytetem imperium.

Sami Ojcowie też zaczynali przechodzić na pozycje apologetyczne albo przynajmniej akceptujące. Św. Augustyn ostatecznie poparł (z pewnymi zastrzeżeniami) kult relikwii. Uczynił to pod wpływem wydarzeń związanych z osobą innego wielkiego świętego, Ambrożego, biskupa Mediolanu. Z osobą tego wielkiego świętego kojarzony jest kolejny przełomowy moment w historii kultu relikwii. W 386 roku wierni zażądali od niego wyświęcenia na świątynię chrześcijańską pogańskiej rzymskiej bazyliki. Ambroży odmówił twierdząc, że nie jest związana ona ze szczątkami świętych. Wierni okazali mu znalezione na pobliskim cmentarzu szczątki dwóch ludzi, które uznano za szczątki św. św. Gerwazego i Protazego. Stwierdzili, że dzięki tym szczątkom miały miejsce cuda. Ambroży, mimo wątpliwości co do autentyczności relikwii, wyświęcił bazylikę i swoim (ogromnym) autorytetem utwierdził autentyczność relikwii i ustanowił kult świętych. Co w tym przełomowego? A to, że nie tylko pobożność ludowa przemogła (w sensie jak najbardziej dosłownym, wręcz fizycznym) uczoną teologię (którą reprezentował Ambroży) ale intelektualny autorytet zatwierdził wątpliwe szczątki, wątpliwych świętych (św. Augustyn który był świadkiem tych wydarzeń podkreślał brak dostatecznych przesłanek do stwierdzenia istnienia tych świętych). Dotychczas kultem otaczano prawdziwe (albo nie budzące większych wątpliwości) relikwie prawdziwych świętych, a w Mediolanie AD 386 okazało się, że można uprawiać kult „wirtualny”: wątpliwe relikwie, wątpliwych świętych czczone w specyficznym miejscu. Miejsce kultu, to nie chrześcijańska bazylika zbudowana specjalnie do tego celu ale pogańska bazylika przystosowana ad hoc do potrzeb kultu chrześcijańskiego. Wątpliwe relikwie zostały „zalegalizowane” cudem. A więc sytuacja się odwraca. To nie relikwie legalizują cud a odwrotnie. Za jakiś czas będzie to objawiać się tym, że relikwie nie będą uznawane za prawdziwe, bo nie dokonał się przy nich żaden cud!

Potem przeszło to w sytuację, że przedmioty nie związane w jakikolwiek sposób ze świętymi osobami uzyskiwały status relikwii dzięki cudowi, który wydarzył się przy ich udziale. Ale to będzie potem. Na razie mamy koniec IV w i wydarzenia w Mediolanie potwierdzone autorytetem jednego z największych intelektualistów i duszpasterzy końca cesarstwa zachodniego, przy wyraźnym i bezskutecznym sprzeciwie innego wielkiego Ojca Kościoła. Doszło do tego, że sam Augustyn, pod wpływem wydarzeń mediolańskich przeszedł „na drugą stronę barykady” i pod koniec życia doprowadził do sprowadzenia relikwii św.Szczepana do Hippony. Oficjalna teologia od tego momentu skoncentrowała się na uzasadnianiu kultu relikwii. Na zmianę trzeba będzie czekać 700 lat.

Relikwie - część II

Artykuł został nadesłany przez Czytelnika VerbaDocent. Serdecznie dziękujemy.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050104173335506

No trackback comments for this entry.
Relikwie - część I | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Relikwie - część I
Bai Lung pią, 7 sty 2005, 21:24:54
1.
Jeśli chodzi o religię irańską, to mówi się o parze:
Ahura-Mazda i Angra-Manju, albo
Oromazd i Aryman, ale nie
Ahura-Mazda i Aryman - to chyba językowe pomieszanie.

2.
Nie tylko Konstantyn używał tytułu "równy apostołom", przysługuje on każdej koronowanej osobie uznanej za świętą [zapowiada się właśnie cesarz Karol]. Oraz naturalnie św. Marii Magdalenie.

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń