Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Damaszek

Saul szedł na czele grupy i trawił w sobie upokorzenie. Oto za swoje osiągnięcia i zasługi dla Sanhedrynu został zesłany do Damaszku. Żeby tylko zesłany! On to zesłanie wyprosił, bo kapłani chcieli się go pozbyć. A miało być tak pięknie... Ukamienowanie Szczepana zapoczątkowało falę represji przeciw wyznawcom Jeszui z Nazaretu. Z dnia na dzień z ucznia Gamaliela Saul z Tarsu stał się wszechwładnym szefem policji religijnej. O świcie wraz ze strażą światynną wchodził do domów Żydów podejrzewanych o nieprawomyślność. Nie zwracał uwagi na to, kogo aresztuje. Mężczyźni, kobiety, dzieci... Wszyscy stanowiący zagrożenie dla jego wizji przyszłości Izraela byli podejrzani, a skoro podejrzani, to i winni.

Jerozolima wyludniła się. W obawie przed aresztowaniem Żydzi wierzący w Jezusa rozpierzchli się i ukryli po wsiach. Co gorsza, okazało się, że wśród wyznawców Ukrzyżowanego jest wiele wysoko postawionych osobistości oraz najbliżsi krewni członków Sanhedrynu.
Kapłani postanowili uciąć to szaleństwo i zrezygnować z usług Saula. Oczywiście, zrobili to z klasą. Wezwali go do siebie i oświadczyli, że wykonał swoją pracę, dobrze mu zapłacili i powiedzieli, że jest wolny.
Wolny? Nie tak Saul to widział. Owszem, liczył na zapłatę za swój trud, ale oczekiwał w zamian jakiegoś stanowiska, uznania, szacunku. A tu odprawiają go jak jakiegoś najmitę, stojącego najniżej w społecznej hierarchii Izraela.
Saul zrobił swoje, Saul może odejść...

Odejść? I zaprzepaścić miesiące starań? Nigdy. W geście rozpaczy Saul zagrał va banque, skoro nie może robić kariery w Jerozolimie, zrobi ją gdzie indziej, a do Miasta Dawida wróci w chwale jak tryumfujący Cezar wiodąc tłumy jeńców.
- Dajcie mi pisma, że mogę zrobić to samo w Damaszku, a ja stamtąd przyprowadzę wam tych odszczepieńców – oświadcza kapłanom, którzy szybko się na to zgadzają. Chcą w ten sposób upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: pozbyć się z Jeruzalem niewygodnego człowieka i kontynuować rozprawę z niebezpieczną sektą Galilejczyków. Tym razem areną walki będzie daleki Damaszek, więc nikt z członków Sanhedrynu nie ucierpi.

Saul doskonale rozumie zaistniałą sytuację. Idzie do Damaszku pełen irytacji i buntowniczych myśli. Ja wam jeszcze pokażę – żuje słowa bezgłośnie. – Jeszcze będziecie mi dziękować.

Z drugiej strony zaczynają go nachodzić wątpliwości. Czy ci mali ludzie są w stanie zrozumieć jego wizję? Czy są w stanie pojąć jego koncepcję PAX IUDAICA? Czy oni w ogóle rozumieją czasy w jakich przyszło im żyć? Czy nie rozumieją, że albo Izrael wyrośnie na trzeci filar Imperium, albo go nie będzie?
Czy w ogóle warto trudzić się dla tak małych ludzi? Czy warto dla nich poświęcać sumienie?
Przed oczyma stają mu obrazy katowanych mężczyzn, mordowanych kobiet, płacz dzieci. Widzi Jerozolimę wyludnioną nie przez wojną, ale przez prześladowania. W uszach brzmią mu słowa Szczepana i pozostałych, wreszcie przypomina sobie nauki Nazarejczyka, które kilkakrotnie słyszał.
Rodzą się wątpliwości, które odpędza i tym energiczniej maszeruje do Damaszku...

Światło, które go oślepiło pojawiło się nagle. Co to było? Ciężko dać jakieś wyjaśnienie fizyczne, bo przecież Damaszek leży na północ od Jerozolimy, więc nie mogło to być słońce. Blask był nagły i tak mocny, że zabolały od niego oczy, a Saul upadł na ziemię.
I wtedy rozległ się głos.
- Saulu, dlaczego mnie prześladujesz?
Czy to był głos wywołany wyrzutami sumienia obudzonego porażką? Czy musiał upaść, żeby spytać dlaczego? Ale przecież sumienie nie mówi głośno, a ten głos słyszeli wszyscy. Głos, który zaraz się przedstawił.
- Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz.

Cały świat Saula runął. W jednej sekundzie. Ten, Którego Saul miał za martwego fałszywego proroka odezwał się do niego. W dodatku odezwał się w taki sposób, że Saul nie mógł zwalić tego na omamy i złudzenia. Byli przecież świadkowie, którzy słyszeli to samo. A więc Nazarejczyk żyje! Dokładnie tak, jak to mówił Szczepan przed śmiercią! A więc ukamienowano niewinnego człowieka! On, Saul z Tarsu jest zwykłym zbrodniarzem, a nie bohaterem. Wszystko, co robił przez ostatnie miesiące było błędem...

Oślepiony bezradny, bezbronny jak dziecko, wczorajszy wszechwładny szef bezpieki został zaprowadzony do Damaszku, w którym miał szerzyć terror. Teraz sam się bał o swoje życie, bo przecież może go tu spotkać ktoś z rodzin ofiar, a on pozbawiony wzroku nic nie może zrobić.
Pogrążony w strachu i rachunku sumienia pościł i modlił się przez trzy dni. Trzy dni, czyli tyle, ile w krainie umarłych przebywał Jezus. W drodze do Damaszku umarł Saul. W mieście, na ulicy Prostej narodził się Paweł. Narodził się z Ducha Świętego, którego mimo wewnętrznych oporów przekazał mu Ananiasz.

Zbrodniarz, zapatrzony w swoje własne koncepcje fanatyk z dnia na dzień stał się największym z apostołów. Przed nim była jeszcze długa droga, w tym pobyt na pustyni. Ale jak pisał pod dyktando Pawła jego uczeń i przyjaciel, Łukasz, już po kilku dniach od wydarzenia w drodze do Damaszku Paweł głosił Ewangelię wywołując skandal. Oto ten, który miał prześladować, stanął po stronie prześladowanych.

Paweł zrozumiał, że PAX IUDAICA - cywilizacja oparta na żydowskim Objawieniu, greckiej filozofii i rzymskim systemie prawnym najpełniej wyraża się właśnie w Ewangelii i temu poświęcił resztę życia.


P.S.
Paweł jest dla mnie szczególną postacią Nowego Testamentu prawdopodobnie dlatego, że pod wieloma względami poszedłem jego drogą. Też trwało, nim zrozumiałem, że wyznawane przeze mnie wartości i ideały najlepiej wyraża wiara w Chrystusa. Też do tej wiary zostałem przez Niego wręcz zmuszony. Moment przełomowy nastąpił 25 stycznia, w rocznicę wydarzenia pod Damaszkiem.
Nie była mi dana funkcja apostoła, ale dostałem inną niewiele mniejszą, a równie trudną i odpowiedzialną.


Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050125204927370

No trackback comments for this entry.
Damaszek | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,531 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń