Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

"Skarby świątyni" - polemika

Polemiki

Z dużym zainteresowaniem czytuję fragmenty książki dra A.J.Palli "Skarby świątyni" publikowane na portalu kosciol.pl. Przeczytawszy jeden z nich poświęcony Zakonowi Templariuszy muszę przyznać, że nie ze wszystkim zgadzam się z uczonym Autorem. Poniżej przedstawię parę moich uwag do tego tekstu.



Według opisu Autora sprawa ma się z grubsza tak. Zakon został założony w Szampanii przez 8 rycerzy, którzy przybyli pod wodzą mistrza w 1118 i osiedlili się na terenie świątyni, której mieli być strażnikami, bo mieli mocne poparcie.

Sprawy miały się zupełnie inaczej. Otóż to nie templariusze przybyli ale już tam byli.  Rycerze zgromadzeni wokół Hugona z Payns i Gotfryda z Saint-Omer: Andrzej z Montbard (miejscowość ta w 1940 przejdzie do historii jako miejsce walk pancerniaków gen.Maczka z hitlerowcami) - wuja opata Bernarda z Clairvaux, Godfryd d'Eygorande, Nicolas de Neuvic, Jean d'Ussel, Jean de Meymac i Pierre d'Orlean już  znajdowali się w Ziemi Świętej. Po wypełnieniu ślubu krucjatowego nie powrócili do Europy, jak większość rycerstwa, tylko zdecydowali się na pozostanie w Palestynie. Nazwali się "Ubogimi Rycerzami Chrystusa" i mieli zajmować się, zgodnie ze ślubowaniem złożonym przed patriarchą Jerozolimy, ochroną  pielgrzymów i dróg prowadzących do Jerozolimy. Ich pierwszą siedzibą nie budynek dzisiejszego meczetu Al-Aksa ale jedna sala w nim, który był wtedy siedzibą króla Baldwina,  (znając ten budynek z zewnątrz mogą stwierdzić, że z pewnością nie była to "znaczna część" jak twierdzi Autor, chyba, że różnie rozumiemy znaczenie słowa "znaczny") oraz działki ziemi podarowane im przez kanoników kapituły jerozolimskiej. Po paru latach (gdzieś ok. roku 1123), Baldwin przeniósł się do Wieży Dawida i przekazał im całość dawnej rezydencji. Przejęcie reszty terenu świątynnego nastąpiła dopiero potem.

Dla nie znających topografii świątynnej wyjaśniam: dawna świątynia Salomona to w czasie wypraw krzyżowych (co zostało zresztą z grubsza do dziś bez zmian) teren wzgórza, na którym znajdują się dwa duże obiekty, zbudowane po opanowaniu Jerozolimy przez Arabów w  VII wieku, meczet Al-Aksa, gdzie właśnie była pierwsza rezydencja króla jerozolimskiego, oraz Kopuła (nie meczet jak się mylnie uważa) Skały, który krzyżowcy przemienili na kościół chrześcijański. I dopiero od tego momentu  grupa rycerzy będzie nazywać się: Frates Militiae Templi, Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis  - Bracia Obrońcy Świątyni Rycerze Ubodzy  Chrystusa i Świątyni Salomona. Uwaga! To nie jest jeszcze zakon! Aby dane zgromadzenie ludzi było uznane za zakon, musi spełniać dwa podstawowe warunki: mieć regułę i reguła to musi być zatwierdzona przez papieża. 

W 1128 roku (a więc w dziesięć lat po ślubach jerozolimskich) synod w Troyens  kierowany przez papieskiego legata kardynała Mateusz d'Albano i prawdopodobnie Bernard opata Clairvaux (nie ma dowodów na jego obecność na synodzie, przypuszczalnie jest to fragment "legendy templariuszy") uchwala Regułę Zakonną templariuszy i przyznaje im białe płaszcze będące później ich symbolem rozpoznawczym (czerwone krzyże na nich przyznał im później papież). Opiekunami Zakonu Templariuszy zostają papież Honoriusz i patriarcha jerozolimski Szczepan. Tak więc proces kształtowania się zakonu trwał  znacznie dłużej niż opisał to dr Palla. Powstanie tej organizacji jak i innych jej podobnych nie wymagała wcale potężnych wpływów, jak to sugeruje dr Palla. Po prostu templariusze, szpitalnicy (joannnici) czy niemieccy szpitalnicy (zwani u nas "krzyżakami")  byli potrzebni w Palestynie. Krzyżowcy odbili Jerozolimę, ustanowili państwo i odpłynęli (w znacznej masie) sobie do domu, bo uważali że ich rola się skończyła (ślubowali przecież oswobodzić święte miejsca dla pielgrzymów a nie zdobywać ziemię). Wokół było wrogie muzułmański (i nie tylko, bo Bizancjum Komnenów też chętnie przypominało o ślubach krzyżowców obiecujących zwrócić Ziemię Świętą bazileusom). Zakony rycerskie wypełniły więc lukę, bo taki był po prostu popyt. I stąd te przywileje, stąd tak szybki rozwój.

***

Dr Palla pisze: "Templariusze powołali swój zakon pod pretekstem obrony pielgrzymów w Palestynie. Niczego jednak nigdy w tej sprawie nie zrobili. Ponadto 9 osób nie zdałoby się w tym na wiele, a przez pierwszych 10 lat swego istnienia templariusze prawie nie powiększyli szeregów, co było ewenementem, jak na zakon."

Nieprawda! Takie stwierdzenie obraża pamięć poległych w walce templariuszy i jest niezgodne z faktami. A fakty są takie, że templariusze od samego początku do samego końca (a nawet dłużej) Królestwa Jerozlimskiego walczyli z muzułmanami. Już w 1110 roku Hugon i Gotfryd budują na drodze między Haifą a Cezareą Tour de Destroit (Wieże Zniszczenia) stanowiącą rodzaj ufortyfikowanego schroniska dla pielgrzymów. Pierwszy udokumentowany samodzielny czyn zbrojny templariuszy to klęska pod Tekoa, którą następca Hugaon, Robert z Burgundii doznał z rąk Turków z Aszkalonu ("cały teren od Hebronu aż do Tekoa usłany był trupami" pisał kronikarz Wilhelm z Tyru. Owi Turcy z Aszkalonu stanowili główne zagrożenie dla szlaków pielgrzymich i to z nimi toczyły się główne boje templariuszy. Nie było to łatwe, sami Turcy byli jak widać obeznani w rzemiośle wojennym i dopiero w drugiej połowie XII wieku templariusze zdołali zapewnić bezpieczeństwo na szlakach do Jerozolimy. Zapis kronikarski z 1137 stanowi "Niepodobna przypuścić aby wierni nie żywili wdzięczności za tę pociechę, jaką tubylcom, pielgrzymom, ubogim i wszystkim, którzy wędrują do Grobu Pańskiego przynosi obecność rycerzy Świątyni". 

Ogólnie rzecz ujmując działania militarne templariuszy w Ziemi Świętej. można podzielić na dwa okresy, w których cezurą jest bitwa pod Hittim, 4.lipca 1187, w której wojska sułtana Salladyna (narodowość kurdyjska) rozgromiły tak doszczętnie armię chrześcijańską, w tym templariuszy, że wydawało się, że nic nie jest w stanie ocalić władzy chrześcijan w Ziemi Świętej. Pierwszy okres to głównie walki w polu, mniejsze i większe bitwy.  Nasławniejszą z nich była bitwa pod Montgisard (22.listopada 1177) gdzie pięciuset rycerzy (w tym 80 templariuszy) dowodzonych przez młodziutkiego Baldwina IV (17 lat) zwanego "Królem Trędowatym" rozgromił armię mamelucką liczącą 30 tysięcy żołnierzy, właśnie dzięki temu, że owi templariusze przybyli szybkim marszem ze swojej fortecy w Gazie i zaatakowali wroga w najbardziej odpowiednim momencie w nie bronione skrzydło. Druga faza, już po klęsce hittińskiej i upadku Jerozolimy to walka pozycyjna, obrona twierdz (templariusze byli mistrzami w budowie twierdz).

Powszechnie uważa się, że ostatnim skrawkiem Palestyny bronionym przez krzyżowców była Akka. Upadła ona po dwumiesięcznej obronie  28. maja 1291. W trakcie obrony Wieży Przeklętej zginął mistrz Świątyni Wilhelm z Beujeau, pozostali hierarchowie zakonni (m.in. marszałek Świątyni Piotr z Sevry) odmówili odpłynięcia galerami czekającymi na nich w porcie. Wraz z garstką rycerzy zakonnych postanowili bronić siebie i cywili (głównie kobiet z dziećmi) w pałacu templariuszy w Akkce.  Sułatan Al.-Aszraf, nie mógł pokonać ich mimo, że jego mamelucy ponosili ogromne straty. Wywabił Piotra do swojego obozu pod pozorem negocjowania honorowej kapitulacji. Następnie na oczach obrońców kazał go zabić. W ostatnim szturmie zginęli wszyscy rycerze i ponad dwa tysiące tureckich piechurów. Nawet jeśli liczby te są przesadzone, to pokazują zaciekłość z jaką templariusze walczyli.  Ale upadek Akki nie był ostatnim aktem dramatu, jak uczą nas w szkołach. Na maleńkiej wysepce  Arwad koło Tortosy (dziś Tartu, Syria) templariusz Hugon z grupą braci  stawiał opór  aż do roku 1305. Pokonano ich znów podstępem zwabiając na negocjacje, łamiąc słowo. Wymordowano iwszystkich, wiedziano bowiem, że nie zdobędzie się za nich okupu a żywi będą groźni do końca.

Nie ilość a jakość - tak można odpowiedzieć na zarzut dra Palli. Przez pierwsze 10 lat  templariusze byli w statu nascendi, dopiero się tworzyli. Owe 10 lat to okres pozyskiwania współbraci i "sponsorów" jakbyśmy powiedzieli dzisiejszym językiem. Z założenia templariusze byli elitą, nie przyjmowali wszystkich. Członkowie Zakonu dzielili się na cztery grupy: braci-rycerzy (fratres milities), braci służebnych -gierków (fratres servientes armigerii), kapelanow(fratres capellani), oraz służby i rzemieślników (servients famuli et offici)  Bracia to była elita-elit. W tym pierwszym okresie byli to przedstawiciele najbardziej szlachetnych i wpływowych rodów, np. Fulko z Angers (wst. 1120), Hugo hr. Szampanii (1125), Rajmund Berengar hr. Barcelony i Prowansji (1130). Gdy w na początku XIII  wieku rozpatrywano sprawę połączenia templariuszy i joannitów okazało się, że Reguła templariuszy jest zbyt trudna do przyjęcia dla joannitów (zakonu dużo liczniejszego). Oni od początku stawiali na elitaryzm. Zresztą od strony militarnej brat-rycerz to nie był pojedynczy żołnierz. To był raczej dowódca jednostki, pocztu zbrojnego który mu towarzyszył a który reprezentował ogromny potencjał wojskowy. W bitwie pod Legnicą w 1241 roku walczyło przeciwko Mongołom również 9 braci-rycerzy, templariuszy. Z tym, że przyprowadzili oni na pole walki ze sobą ok. 500 zbrojnych. Z bitwy ocalało trzech braci - zaiste templariusze nie mieli zwyczaju oddawać pola bez walki.

***

Dr Palla pisze: "W ich regule, opracowanej dla nich przez Bernarda z Clairvaux dopiero w roku 1128, nie ma już nawet wzmianki o pielgrzymach. Prawdziwą misją templariuszy w Jerozolimie było coś innego - sprawa tak wielkiej wagi, że nawet król musiał im ustąpić. Docelowym miejscem ich podróży było Wzgórze Świątynne, którego nie opuszczali przez 7 lat, śpiąc tam i jedząc, nikogo nie dopuszczając w pobliże. Czym się trudnili?"

Nie ma żadnego poważnego dowodu, że  św. Bernard opracowywał Regułę Zakonną . Sama jego obecność na synodzie w Troyens jest wątpliwa.  Zresztą sprawa z Regułą ma się bardzo ciekawie. Bowiem było ich cztery. Ta pierwsza (załóżmy,  że Bernardowa) nie zachowała się do dziś. Opiekun Zakonu patriarcha Stefan sporządził niebawem poprawki i zredagował je w wersji tzw. Reguły łacińskiej, która zachowała się do dziś.  Ok. 1140 roku  sporządzono wersję francuską.  Nie było to to tłumaczenie Reguły łacińskiej, gdyż są tam duże różnice. W 1267 zredagowano również Regułę katalońską. Ciekawe którą z nich miał na myśli dr Palla?  Nie można czytać Reguły Zakonu (jest to coś na kształt konstytucji) bez dokumentów wykonawczych. A takimi w przypadku templariuszy są "Retraits"- zwyczaje  spisane w roku 1165, gdzie możemy znaleźć m.in. regulaminy walki i odwrotu (!!!), sposoby komunikowania się i inne ciekawostki.  Templariusze mieli również "Egards" spis orzeczeń sądowych i "Statuty".  Dopiero po zapoznaniu się z całym kompleksem dokumentów można wypowiadać się na temat ideologii templariuszy.

Autora dziwi, że templariusze nie opuszczali Wgórza Świątynnego przez 7 lat, śpiąc tam, jedząc i nikogo nie dopuszczając w pobliże. Odpowiedź może znaleźć w najbliższej bazie wojskowej. Niech spróbuje do niej wejść, ciekawe czy go dopuszczą. Templariusze byli żołnierzami i zachowywali się w sposób żołnierski, którego kanony obowiązują do dziś. Baza jest nasza, nie wychodzimy, pilnujemy, nie wpuszczamy obcych. 

***

Dr Palla pisze: "Czy krzyżowcy znaleźli Arkę i przywieźli ją ze sobą do Europy? Wątpliwe, choć zapewne taka była ich misja. Nie trzymaliby tego w tajemnicy przed światem, bo posiadanie Arki Przymierza przyniosłoby im prestiż i autorytet. Co więcej, gdyby ją znaleźli w Jerozolimie, nie szukaliby jej potem na terenie Etiopii, gdzie są ślady ich bytności, choćby w postaci charakterystycznego krzyża wewnątrz niektórych budowli etiopskich z tego okresu."

Szkoda, że Autor nie podaje z jakiego to dzieła wyczytał, że templariusze mieli taką misję. Ja przeczytałem trochę prac (ich wykaz na końcu) i nigdzie nie znalazłem takiej tezy. Traktuję ją więc jako historical fiction. Krzyże w Etiopii nie muszą być świadectwem poszukiwań Arki. Templariusze posiadali bardzo rozległe kontakty o charakterze głównie handlowym, posiadali swoją całkiem rozwiniętą flotę morską. Wysyłali swoich przedstawicieli do Egiptu, a z Egiptu do Etiopii nie jest wcale tak daleko.  Zakon templariuszy w swojej formie i treści ewoluował. Z grupy paru rycerzy patrolujących drogi do Jerozolimy rozwinął się do potężnej organizacji o charakterze bankowo-finansowym. U podłoża powstania zakonu był ethos rycerski on determinował rozwój. Templariusze byli rycerzami ale byli rycerzami bardzo pragmatycznymi. Nie wydaje mi się, żeby w ramach tego pragmatyzmu mieściło się poszukiwanie przez nich Graala, Arki lub królestwa Księdza Jana.

***

Dr Palla pisze: "Templariusze nie znaleźli Arki Przymierza, ale przywieźli do Europy ogromne bogactwo i niezwykle zaawansowaną wiedzę architektoniczną, która zaowocowała nowym stylem - gotykiem. Ich bogactwo, które stało się obiektem pożądania, przyczyniło się do nagłego upadku zakonu w dwa wieki później. Templariuszy aresztowano z inicjatywy Inkwizycji i króla francuskiego, podczas dobrze przygotowanej akcji w piątek 13 października 1307 roku. Zakon zlikwidowano, a wielu templariuszy spalono na stosie."

No i znowu nie do końca tak. Jakież to bogactwa mieli przywieźć do Europy templariusze? Morele? A może wodę z rzeki Jordan? Ziemia Święta, jeszcze do niedawna, to był kąt świata, gdzie czego jak czego ale bogactwa nie uświadczysz. Owszem bogate były miasta nadmorskie, portowe i handlowe pośredniczące w obrocie między Egiptem, Persją, Europą, Indiami, Bizancjum. Można było zarobić coś na handlu, trochę na rolnictwie i hodowli  i koniec. Bogactwo templariuszy nie musiało być przywożone do Europy z jednej prostej przyczyny. Ono tam już było.

"Patent" FR templariuszy polegał na następującym schemacie (mniej więcej, bo różnie to było w różnych czasach i miejscach): tworzymy elitarną organizację religijno-militarną, wokół tej organizacji tworzymy krąg możnych przyjaciół, osób wpływowych moralnie, politycznie i finansowo. Następnie podejmujemy się działań zbrojnych na rzecz tych osób, przy ich udziale. W nagrodę za to pozwalamy się obdarowywać przez te możne osoby. Ta metoda była bardzo skuteczna na "iberyjskim froncie" walki przeciwko muzułmanom (poza Ziemią Świętą templariusze brali udział w reconquiście Hiszpanii i Portugalii).

Lista darowizn jest bardzo długa. Pierwszą była darowizna z 1128 Teresy hr. Portugalii zamku Soure na granicy z kalifatem, 1130 wymieniony już Rajmund hr. Barcelony wstępując do Zakonu wnosi w wianie zamek Granena. Król portugalski Alfons darował im kawał ziemi, który znajdował się pod władaniem Maurów.  Templariusze pokonali Maurów, wyzwolili teren i został pod ich władaniem (ślad po tym to miasto Coimbra). "Nasi" krzyżacy próbowali zrobić podobny manewr z Prusami, fałszując akt nadania im ziemi przez ks. Konrada Mazowieckiego. Szczytowym osiągnięciem była darowizna 1/3 królestwa Aragonii przez Alfonsa I, za walki pod Burgos, nie została zrealizowana.  Jako ciekawostkę można podać, że templariusze otrzymywali również darowizny do osób, które złożyły śluby walki z niewiernymi ale z różnorakich przyczyn nie mogły ich wypełnić. W tej sytuacji "wynajmowali" rycerzy do wypełnienia ślubu za nich, odwdzięczając się sowitą donacją.  Szereg bulli papieskich (szczególnie wydanych za pontyfikatu Innocentego III w czasie gdy mistrzem był Robert)  zwalniało templariuszy z podporządkowania się władzy świeckiej i kościelnej (biskupiej), uzyskiwali prawo kwestowania raz do roku w każdym kościele oraz inne prawa zwalniające z podatków na rzecz władz państwowych i duchownych.

Templariusze byli również mistrzami w zakresie obrotu pieniądza. Jeśli ktoś wybierał się w pielgrzymkę do Ziemi Świętej nie musiał brać ze sobą pieniędzy. Wystarczyło, że zdeponował odopwiednią kwotę w którymś z domów templariuszy (gęsto rozsianych po Europie), pobrał kwit depozytowy i po przybyciu na miejsce (po długiej i niebezpiecznej podróży) mógł pobrać równowartość w walucie miejscowej (po potrąceniu kosztów manipulacyjnych oczywiście). W końcu XIII wieku Zakon stanowił największą, najlepiej zorganizowaną i najbezpieczniejszą instytucję bankowo-finansową Europy. We Francji pełnił on wszystkie, poza emisyjną, funkcje klasycznego banku centralnego. Templariusze przystępując do walki z muzułmanami byli fantastycznie przygotowani materialnie. Napoleon zapytany co mu jest potrzebne do wygrania wojny powiedział: "trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze, pieniądze". Templariusze wiedzieli to na długo przed nim. Nigdy nie przegrali dlatego, że ich wojska nie były opłacone. Nie musieli rabować , bo po prostu mieli.

Nie wiem po co dr Palla wmieszał w całą sprawę Inkwizycję. Jakież to miałby być owe inicjatywy Inkwizycji, o których pisze? Dla przypomnienia: Inkwizycja to instytucja kościelna. Tymczasem przygotowania aresztowań templariuszy na terenie królestwa Francji to była sprawa administracji państwowej. Aresztowanie wszystkich templariuszy w trzech tysiącach komandorii na terenie Francji jednego dnia, o tej samej godzinie to był majstersztyk  policyjny. Staranie przygotowany i bardzo głęboko zakonspirowany. Aresztowani i opinia publiczna niczego się nie spodziewali. Nakazy aresztowań dostarczono sędziom i zarządcom miejscowości na miesiąc wcześniej w zalakowanych kopertach z poleceniem otwarcia w określonym dniu.  Był to rozkaz królewski. Polecał on uwięzić i postawić do dyspozycji sądu kościelnego wszystkich templariuszy, zająć ich majątki. Zarządcy mieli wcześniej, absolutnie ścisłej tajemnicy, zebrać maksimum informacji na temat przyszłych aresztantów, zaprzysiąc zaufanych sędziów, którzy dokonają aresztowań. 

Przygotowano również królewskich "tymczasowych" administratorów majątku.  Wymyślił to wszystko i wykonał Wilhelm z Nogaret, kanclerz królewski. Wcześniej wsławił się organizacją  pamiętnego napadu na papieża Bonifacego VIII w Anagni (7.września 1303, jest to jedna z najważniejszych dat w historii powszechnej),  w czasie którego Sciarra Colonna, włoski najemnik publicznie podchodzi do tronu papieskiego i policzkuje Bonifacego - rzecz absolutnie niewyobrażalna w tamtych czasach!!! Dziś zresztą też. Nogaret kierował walką z tym  w pełni niezależnym papieżem, doprowadzając do oskarżenia go o herezję, świętokradztwo, bluźnierstwo w efekcie czego Bonifacy został aresztowany.  Zarzuty przeciwko Bonifacemu są w 90% zbieżne z tymi, które później Nogaret  (zwany "przeklętym Nogaret") wytoczy przeciwko templariuszom.

Chronologia wydarzeń jest następująca:

13.października 1307 - aresztowania;

14.października 1307 - manifest królewski określający zarzuty przeciwko templariuszom (faktycznym autorem był Nogaret);

15.października 1307 - urzędnicy królewscy i dominikanie prowadzą akcję propagandową wśród ludności paryskiej mającą na celu uzyskania poparcia dla króla;

16.października 1307 - list króla Filipa Pięknego do władców europejskich  i hierarchów Kościoła zachęcający do przyłączenia się do akcji przeciwko templariuszom: tylko 3 pozytywne reakcje, w tym biskupa Kolonii;

19.października - 24.listopada 1307 - przesłuchanie 138 uwięzionych braci przez sąd. Najpierw tortury ze strony władzy państwowej (efekt: 36 zamordowanych w trakcie tortur), potem przesłuchanie przez inkwizytora Wilhelma z Paryża. Tylko 3 nie przyznają się do winy;

17.października 1307 - papież Klemens V  wydaje gwarancje bezpieczeństwa  wszystkim templariuszom służącym w Rzymie;

27.października 1307 - papież Klemens V pisze list do króla, w którym potępia jego działanie i sprzeciwia się torturom;

22. listopada 1307 - papież Klemens V ogłasza bullę "Pastoralis praeeminentiae" polecającą wszystkim chrześcijańskim władcom aresztować templariuszy znajdujących się na ich terytoriach i dostarczenia ich... papieżowi, podejrzani  mają być poddani jurysdykcji sądu kościelnego;

Przełom 1307/1308 - papież wysyła legatów (2 kardynałów) do Paryża z żądaniem przekazania podejrzanych i skonfiskowanego majątku do dyspozycji papieskiej, cofa pełnomocnictwa inkwizytorom i ogłasza zamiar osobistego zajęcia się sprawą;

25.marca 1308 - Stany Generalne w Tours zwołane przez króla w celu należytego ukarania templariuszy, oskarżenie papieża o chęć zagarnięcie dóbr templariuszy i zbytnią łagodność dla nich;

1.czerwca 1308 - 72 templariuszy zeznaje przed Klemensem V. Byli oni staranie wyselekcjonowani. Nie byli to bracia-rycerze Część z nich to byli templariusze, usunięci z Zakonu przed aresztowaniami.  Nie dostarczono papieżowi żadnego z dostojników zakonnych, których chciał przesłuchać osobiście. Zeznania potwierdzają oskarżenia;

12.sierpnia 1308 - papież przywraca władzę inkwizytorowi Wilhelmowi z Paryża. Ustanowione zostają komisje sądowe przy każdej diecezji mające badać sprawę templariuszy. Skład komisji: biskup, 2 franciszkanów, 2 dominikanów, 2 kardynałów);

8.sierpnia 1309 - rusza pierwsza komisja, w Paryżu;

Dopiero od tego momentu można mówić o udziale władzy kościelnej, a tym samym Inkwizycji jako organu tej władzy,  w sądzie nad templariuszami. Inkwizycja ma swoje liczne grzechy na sumieniu, nie ma potrzeby przypisywania jej nowych. Z pewnością twierdzenie, że aresztowania templariuszy były z inicjatywy (lub współinicjatywy) Inkwizycji jest sporym nadużyciem.

Co do likwidacja samego Zakonu, to w sensie formalnym była to tzw. Kasata. Bulla z marca 1312  papieża Klemensa V "Vox in excelso" zatwierdza kasatę zakonu templariuszy dla dobra Kościoła, bez orzekania o winie. Bulla "Ad providam" z 2.maja 1312 roku poleca przejęcie majątku templariuszy przez joannitów.

 ***

Dr Palla pisze: "Do aury tajemniczości, jaka otacza templariuszy, przyczyniło się przekleństwo, jakie wygłosił ostatni Wielki Mistrz zakonu, Jacques de Molay. W 1314 roku przed swą śmiercią na stosie potępił chciwość króla Filipa IV (1285-1314) oraz papieża Klemensa V (1305-14), zapowiadając, że zginą w tym samym roku. I faktycznie, obaj zmarli kilka tygodni później"

Widać dr Palla naczytał się powieści "Królowie przeklęci" M.Druona. Literatura, literaturą a fakty, faktami. Nie było żadnych klątw Jakuba z Molay. 18.marca 1314 roku kardynałowie: Mikołaj, Arnold z Auch i Arnold z Novelli na mocy pełnomocnictw papieża z 22. grudnia 1313 roku ogłosili na placu przed katerą NMP w Paryżu wyrok na dostojników zakonnych. Trzej z nich skazani zostali na dożywotnie więzienie. Dwaj: Jakub z Molay (mistrz Światyni) i Gotfryd z Charnay (preceptor Normandii) - na śmierć. Skazani na śmierć wyrazili publicznie swój protest przeciwko wyrokowi, potwierdzili, że nie popełnili zarzucanych im czynów i herezji. Potwierdzili swoją wierność wierze chrześcijańskiej i regułom Zakonu.  Zaraz potem przygotowano stos (w okolicach dzisiejszego Pont Neuf, obok dzisiejszego pomnika króla Henryka V), wieczorem przywieziono skazańców, którzy poprosili aby przywiązać ich tak aby mogli patrzeć na katedrę Notre Dame. Jeszcze raz potwierdzili swoją niewinność i umarli z godnością, bez żadnych  krzyków, w milczeniu,  jak na rycerzy przystało.

Papież zmarł w nocy 19/20 kwietnia 1314, a więc rzeczywiście  w kilka (dokładnie 4) tygodni po zgładzeniu Jakuba i Gotfryda. Król Filip trafiony został apopleksją 4.listopada a umarł 29.listopada 1314, więc ponad pół roku później (to jednak jakby nie liczyć nie parę tygodni). Nogaret nie doczekał wyroku i egzekucji Jakuba z Molay. Zmarł w niejasnych okolicznościach w 1313 (usunięcie świadka?).

***

Dr Palla napisał: "Templariuszy oskarżono o herezję, zapewne dlatego, że kościół, aby wywrzeć dodatkową presję na osobach odrzucających lub podważających jego dogmaty, nakazywał konfiskatę mienia rzekomych czy prawdziwych heretyków. Jednakże, legendarnych skarbów zakonu templariuszy nigdy nie znaleziono... "

Nieporozumienie! Dr Palla sugeruje, że Kościół (mniemam, że pisownia małą literą to tylko wyraz niestarannej korekty) oskarżył templariuszy o herezję aby zagarnąć ich mienie. Napisałem powyżej kto oskarżał i o co, kto zagarnął mienie. Jest taka stara prawnicza zasada: ten czyni, kto korzysta . Pytanie: jak skorzystał  Kościół na sprawie templariuszy? Jak skorzystało Królestwo Francji? Pozostawiam własnemu osądowi czytelnika. 

Zakon templariuszy był zakonem kościelnym, nadzorowanym przez papieża i podległym tylko prawu papieskiemu. Gdyby papież chciał pozbyć się templariuszy nie musiał robić tego rękami francuskich intrygantów. Nie chciał i nie mógł, bo zainteresowania papiestwa skierowane były w tym okresie w zupełnie inną stronę.  Kościół nie orzekał o herezji aby konfiskować majątki a na odwrót. Orzeczenie o herezji samo w sobie nie było niczym śmiertelnie groźnym. Proces był żmudny i skomplikowany. Posądzony o herezję miał prawo prezentować swoje poglądy, bronić je przed sądem. W pierwszym etapie był napominany i, gdy stwierdzono herezję, wzywany do odwołania poglądów, wyrażenia skruchy i odbycia pokuty. Dopiero gdy to nie poskutkowało, heretyk wykluczany był ze wspólnoty wiernych, czyli wtedy z całego społeczeństwa. Sam wyklęty oddawany był w ręce władzy świeckiej, a majątek jego był konfiskowany, przez władzę świecką. Nigdy nie robiono tego w stosunku do domniemanego heretyka a jedynie tego, który miał za sobą prawomocny wyrok.

Możemy dyskutować czy sądy były wtedy dobre czy złe ale fakt jest faktem były i miały swoje procedury.  Jest to instytucja pochodząca jeszcze z prawa rzymskiego. Edykty cesarskie skazujące kogoś na wygnanie z reguły oznaczały konfiskatę majątku wygnanego z rzecz skarbu państwa. Kościół, który w przejął prawo rzymskie, zachował tę instytucję i przekazał ją kształtującym się wtedy zalążkom państw narodowych.

Oczywiście, że podobnie jak w Rzymie edykty często wydawano po to by podreperować skarb państwa, tak w Kościele były nadużycia. Ale sugerowanie, że konfiskata był celem jest nieuczciwe i nie znajduje uzasadnienia w dokumentach źródłowych.  Ostanie badania dokumentów pokazują, że papież Klemens stwierdził, że templariusze nie są winni herezji (pisał o tym m.in. portal kosciol.pl), co propaganda królewska skutecznie przemilczała.

A jak rzecz ma się ze owymi mitycznymi skarabami?  Skarbów nie znaleziono, bo ich nie było. Dlaczego? Dlatego, że po pierwsze templariusze byli dziećmi swoich czasów. W średniowieczu uważano, że tylko ziemia jest czynnikiem wartościotwórczym. I templariusze "lokowali" głównie w nieruchomości: ziemię, budynki, pałace, świątynie. One to zostały przejęte przez króla oraz papieża. Templariusze rozumieli również, że pieniądz pomnaża się nie tyle dzięki jemu posiadania ile dzięki jemu obrotowi.  Omawiając przykład z pielgrzymem nie zwróciłem uwagi na jeden "drobiazg". Pielgrzym wpłacał im pieniądze przed wyprawą i nim dopłynął to oni przez te wiele miesięcy skutecznie obracali tym pieniądzem. To była ich tajemnica: skuteczny i bezpieczny obrót. W dużej mierze na papierze, zostawili po sobie rewelacyjne księgi rachunkowe. Ktokolwiek zna podstawy bankowości wie, że obrót "rzeczywisty" to ledwo mikroułamek obrotu "papierowego".  W banku prawdziwe pieniądze nie leża w kasie lub sejfie jak to pokazują na filmach krymilalnych. One są w postaci zapisów księgowych. Templariusze to zrozumieli dawno, dawno temu. Lokowanie pieniędzy w biżuterię, złote monety itd. Znane jest w teorii ekonomii pod mianem tezauryzacji i jest to najbardziej pewna ale najmniej korzystna w długim okresie forma inwestowania. Templariusze pewnie, jako rozsądni ekonomiści, część swojego majątku również tak lokowali. Ale  były to raczej kwoty "pogotowia kasowego" o niedużym znaczeniu w całości bilansu majątku.

***

Dr Palla pisze: "W Domu Skały krzyżowcy się nie popisali. Wykuli w niej schody, aby przystosować ją do odprawiania mszy. Niektóre z krawędzi skały ociosali, aby nadać jej bardziej "estetyczny" wygląd, a może i dla zysku, bo wywiezione kawałki sprzedawali w Europie jako relikwie "na wagę złota", jak się mawiało, a więc biorąc ich wagę w złocie. Barbarzyński proceder "cywilizowanych" Europejczyków dobiegł końca w 1197 roku, kiedy muzułmanie pod wodzą Saladyna pobili krzyżowców i odzyskali Wzgórze Świątynne. Uczynili je najświętszym miejscem islamu po Mekce i Medynie".

Końcówka tekstu też zawiera zasadnicze nieścisłości, wręcz błędy.  Po pierwsze, Dom Skały, o czym nie wiedzą wszyscy nie był miejscem kultu religijnego muzułmanów. Nie był meczetem, gdzie odbywały się modły, o czym świadczy architektura (brak minaretu, brak orientalizacji). Była to budowla religijna ale raczej rodzaj mauzoleum, kaplicy.

Samo Wzgórze Świątynne nigdy nie budziło i budzi głębszych sentymentów religijnych chrześcijan.  Centrum kultu religijnego chrześcijan koncentruje się wokół Bazyliki Grobu Pańskiego, a w dalszym planie Drogi Krzyżowej, Wieczernika. Przypomnijmy, że Jerozolima była w rękach chrześcijan, Bizantyjczyków do roku 637 n.e., kiedy zajęte został przez kalifa Omara. Do tego czasu wzgórze świątynne służyło jako .... wysypisko śmieci, nie wywołując żadnych emocji religijnych u chrześcijan. Dlaczego? To temat na inną rozmowę. Pojawienie się templariuszy w tym miejscu było pierwszym chrześcijańskim zwróceniem się w stronę ethosu Wzgórza Świątynnego. Nigdy wcześniej ani później nie było takiego zainteresowania tym miejscem w chrześcijaństwie.

Pisanie o "barbarzyństwie"  templariuszy w stosunku do budynku jest zwykłym nieporozumieniem. Po pierwsze o ochronie zabytków w dzisiejszym rozumieniu tego słowa możemy mówić raptem od doby sentymentalizmu i romantyzmu schyłku XVIII wieku., Wcześniej i później zasada była taka, że właściciel danego obiektu robił w nim to co chciał i nikomu do tego nic nie było. Mehmet II zdobył Konstantynopol, wszedł do Hagia Sofia i powiedział: moje jest, to teraz tu meczet będzie. Kazał wyrzucić obrazy, zatynkować freski, pomalować arabeski, dobudować minarety.

Fryderyk II zdobył Prusy Królewskie. No to kazał sobie ten król-filozof, sponsor sztuk i budowniczy Sans Souci gotyckie (w tych czasach przymiotnik ten uchodził za pogardliwy) zamczysko w Malborku rozebrać, bo mu cegły na budowę twierdz brakowało.  I gdyby nie był stary i umarł, to pewnie była siedziba krzyżacka by na wieki znikła a świetna cegła zasiliłaby mury fryderycjańskich fortec, które później rozbijała artyleria "małego kaprala" w charakterystycznym kapeluszu.  Takie były zwyczaje. Nie podoba  mi się patrzenie na historię dzisiejszymi oczami i ocenianie jej w dzisiejszych kategoriach. Zresztą zmiany wewnątrz budynku poczynione przez templariuszy są tak nieznaczne, że trzeba się specjalnie przyglądąc aby je odnaleźć.

Twierdzenie, że templariusze rozbierali budynek na relikwie jest nonsensem. W moich artykułach opublikowanych niedawno opisałem rolę relikwii w mentalności ludzi średniowiecza. Domniemane relikwie świątynne mogły uchodzić na rynku co najwyżej za relikwie wtórne i to niższej kategorii. Tym samym ich waga tak handlowa jak i teologiczna była niska.  W księgach rachunkowych templariuszy, a były prowadzone one bardzo dokładnie nie zanotowano wpływów z tytułu sprzedaży relikwii świątynnych. 

Ostatnie zdanie tekstu dr Palli może być odczytane przez prawowiernego muzułmanina za bluźniercze. Saladyn nie uczynił Jerozolimy i Wzgórza Świątynnego najświętszym miejscem islamu ale przywrócił go (i to na pewien czas). Wzgórze Świątyni i Jerozolima kojarzone są w islamskiej tradycji (Koran nie wymienia nazwy tego miasta) w połączeniu z osobą proroka Mahometa. To on miał się udać do "najdalszego meczetu" (arab. Al.-Aksa) w czasie cudownej podróży na rumaku. Kopuła Skały została wybudowana w rok 692 jako ochrona (a nie jako obiekt stricte religijny) kamienia, który według tradycji miał być skałą Moria na której Abraham złożyć miał ofiarę, na którym oparta miała być drabina Jakubowa i z którego Mahomet miał być zabrany do nieba. To Mahomet polecił na początku swojej działalności modlić się w stronę Jerozolimy i prawdopodobnie odwiedzał to miasto w ramach swoich wypraw kupieckich przed rozpoczęciem działalności publicznej. 

Miasto dla muzułmanów z rąk bizantyjskich  zdobył Omar kalif Damaszku z dynastii Omajjadów. To on właśnie ogłosił Jerozolimę świętym miastem islamu, a Wzgórze Świątynne uczynił centrum tego kultu. Jego następcy zdudowali w latach 688-692 Kopułę, a 715 roku Omajjadzi wznieśli w Jerozolimie, na Wzgórzu Świątynnym, meczet, nazwany "Najdalszym z Meczetów" (al-masjid al aksa, zwany w skrócie Al Aksa). Robili to także w wyraźnym celu politycznym, bowiem Wzgórze Światynne było i jest po dziś dzień nie tylko  miejscem kultu religijnego, co instrumentem polityki.  Gdy polityka tego wymagała, następca Saladyna i jego wnuk, oddał dobrowolnie Jerozolimę wraz ze Wzgórzem  cesarzowi Fryderykowi II, bo chciał go pozyskać do walki z własnym bratem. Jeszcze drobna uwaga: muzułmanie pod wodzą Saladyna pobili krzyżowców w 1187 a nie 1197 roku, to chyba błąd drukarski. 

Tyle moich uwag do artykułu dra Palli. Popularyzacja, popularyzacją i chwała doktorowi za to. Ale fakty, faktami i ich trzeba się trzymać. 

Jeśli nie ufacie mojej wiedzy, do czego macie Państwo pełne prawo, to poczytajcie to co napisali inni. Przeczytałem i dlatego mogę się mądrzyć:

S.Runciman "Dzieje wypraw krzyżowych"  - dzieło podstawowe

R.Pernoud "Templariusze"

W. i M. Hrochowie "W obronie grobu Chrystusa"

H.J.A. Sire "Kawalerowie maltańscy"

A.Maalouf "Wyprawy krzyżowe w oczach Arabów"

V.Croce "Tajemnice templariuszy i upadek Królestwa Jerozolimskiego".

M.Melville "Dzieje templariuszy" - nie polecam ale dla porządku podaję

A.I. Jurkowski "Historia zakonu templariuszy" - napisana w roku 1841!!!!

 

 



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050203120658326

No trackback comments for this entry.
"Skarby świątyni" - polemika | 5 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Skarby świątyni - polemika
Admin czw, 3 lut 2005, 12:45:19
Zamieszczając ninejszą polemikę informuję, że dr. Palla będzie mógł ustosunkować się do niej nie wcześniej niż w kwietniu. Przebywa obecnie w miejscu całkowicie odciętym od internetu a konkretnie w dżungli w Gwatemali.

---
Joanna Gacka

 
"Skarby świątyni" - polemika
ptyś czw, 3 lut 2005, 21:38:52
Warto zastanowić się nad posługiwaniem się oznaczeniami stopni naukowych w kontekscie publikacji, które mogą uchodzić za wynik badań naukowych, a pozostają całkowicie poza dziedziną z którą związany był n.p. doktorat. W sieci znalazłem taką oto notkę n.t. Atora Skarbów Światyni: "Studiował historię w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie, specjalizując się w historii starożytnej pod kierunkiem prof. Aleksandra Krawczuka. Ukończył wydział teologii biblijnej na Andrews University w stanie Michigan. Stopień doktorski uzyskał w Fuller Theological Seminary w stanie Kalifornia z dziedziny Przewodzenia i Zarządzania (Leadership)."

---
Pozdrawiam serdecznie,
Ptyś

 
"Skarby świątyni" - polemika
lech.rp śro, 27 kwi 2005, 22:34:15
Dobra rzecz !

Ale suchy opis koncernu p.t. "Templariusze" nie
zainteresowalby tak wielu czytelnikow zadnych sensacji i
przynoszacych w ten sposob spory dochod.

Ciekawe jest takze naswietlenie tla francuskiego rozdzialu
panstwa od kosciola i jego prawdziwych przyczyn: walka o
wladze i pieniadze i NIC wiecej !

I troche dalej od tematu:

To byl wlasciwie wczesny poczatek tej "szlachetnej"
francuskiej idei, ktora pozniej rozpowszechnila sie w
Europie, szczegolnie jesli spojrzymy na pozniejsze walki
krola Francji z Hugonotami (to potocznie jest uwazane za
wojne religijna) , gorace poparcie Lutra przez wladcow
polnocnoniemieckich i skandynawskich, czy tez powstanie
kosciola anglikanskiego, az po edykty napoleonskie -
generalnie walka z Kosciolem o wladze w sposob
bezwzgledny, na zasadzie "cel uswieca srodki",
propagandowe skutki tej kampanii, nie bez winy samej
hierarchii koscielnej rowniez, ciagna sie do dzis i sa
wykorzystywane, jak na to glebiej spojrzec, w takim samym
celu: idzie o "rzad dusz", bo "w metnej wodzie lepiej sie
ryby lowi" - a Kosciol, mimo roznych historycznych
meandrow, stal i stoi na przeszkodzie w uzyskaniu pelni
wladzy nad duszami, a co za tym idzie maksymalizacji zysku
"elity wladzy" i "wladcow kasy"...
 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń