Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Co to za wiara ?
 |  Wersja do druku
Goriot
 styczeń 30 2006 12:57  (Czytany 16123 razy)  
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/05
Postów:: 285

Mam dwa pytania:

1. Skoro człowiek niewierzący moze żyć tak samo jak wierzący to co to za wiara ?
2. Pytanie do katolików: wierzycie w kościół czy w Boga ?

Pozdrawiam !

===

A ja wierzę w ufoludki... ;)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Bartek
 styczeń 30 2006 13:04   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/14/05
Postów:: 288

Portalowa lefebra napewno wierzy w abp. Marcela Lefebre i superintendenta Gallarette(chyba tak sie psze jago nazwisko. Lefebrysci jak nikt odeszli d Slowa Bożego. Ich obchodzi tylko obkadzanie, łacina i krój ornatu.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Goriot
 styczeń 30 2006 13:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/05
Postów:: 285

===

A ja wierzę w ufoludki... ;)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Morzan
 styczeń 30 2006 13:41   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/16/05
Postów:: 243

Moim zdaniem człowiek wierzący żyje całkiem inaczej niż niewierzący, a poza tym nie ma takiego czegoś jak wiara w kościół.Jestem katolikiem i staram się wierzyć w Boga i z drugiej strony postępować zgodnie z regułami dotyczącymi Krk, co prawda nie ma ich w Biblii ale czy to znaczy, że nie są Bogu miłe( na przykład postw piątek, odpust zupełny).Niektóre sprawy w moim kościele mnie nie pokoją jak na przykład pobieranie opłat za używanie tekstów z papieskich pism, czy zachowania księży, ale utwierdziłem się w przekonaniu, że zmiana kościoła nie wypadła by mi na dobre)W końcu kościół jest założony przez Boga ale składa się z ludzi grzesznych.
Pozdrawiam

===

"poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli" JEZUS
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Goriot
 styczeń 30 2006 13:45   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/05
Postów:: 285

Nie ma czegoś takiego jak wiara w kościół ? A co wymawiasz co niedziela : "Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół"

- Dlaczego nad tym co mówisz w kościele nigdy nie pomyślałeś ? Dlaczego wierzysz skoro mozesz być dobrym człowiekiem nie wierząc ?

Jeszcze jedno, kiedy Bóg założył kościół ? Bo jak mi sie zdaje to w bibli krytykuje sie ksieży i tę instytucję. Patrzac na działania apostolów to czy oni założyli jakiś kościół ? Słyszałeś o czymś takim ? Bo z tego co ja wiem to oni spotykali się w domach, jaskiniach, etc. i rozmawiali o Bogu, bez żadnej wielkiej wzniosłości.
W ich mniemaniu kościół to była wspólnota - ludzi którzy sie kochają, są dla siebie i innych dobrzy.

===

A ja wierzę w ufoludki... ;)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marek
 styczeń 30 2006 13:51   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/28/05
Postów:: 770

1. Człowiek niewierzący może żyć w sposób zbliżony do życia człowieka wierzącego, ale nie może życ tak samo, identycznie jak on (choćby ze względu na całkowicie odmienne życie wewnętrzne).

2. Jak chcesz zobaczyć, w co wierzymy, to sobie przejrzyj dokumenty KRK albo chociaż przeanalizuj symbole ogólnochrześcijańskie. Od takiego niewielkiego wysiłku intelektualnego Cię nie zwolnię.

3. Pan założył Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy zesłał Ducha Świętego.

Pozdrawiam,
Marek

===

Flp 4:4
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Goriot
 styczeń 30 2006 13:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/05
Postów:: 285

- Ja wiem w co wierzycie - wierzycie w kościół i w Boga.
Człowiek wierzący jest wewnętrznie inny ? Tzn. jaki ? Nazwij konkretne uczucie, albo to "coś" - bo ja nie wierze i nie czuje sie gorszym, ani lepszym człowiekiem niż Ty - jestem taki sam. Ale skoro Ty myślisz że człowiek wierzący ma coś więcej niż ja to żyjesz nie wzgodzie ze swoją wiarą która mówi że wszyscy są równi.

Pozdrawiam !

===

A ja wierzę w ufoludki... ;)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Edith
 styczeń 30 2006 14:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

Rhodes, bez urazy, chyba przeginasz.
1. na jakiej podstawie twierdzisz, że wiesz, w co wierzą katolicy skoro zwracasz się do nich per "WY" (czyli wykluczasz się z ich grona)?
2. dlaczego wrzucasz katolików do wspolnego wora? KK jest "powszechny" tzn. jest w nim miejsce na bardzo różne odcienie chrześcijańskiej duchowości, ale wszystkie one muszą być zgodne z Biblią i tradycją. Nie przeczę, że są w KRK ludzie niedouczeni doktrynalnie, ale bardzo wątpię, że nawet dla nich ważniejsza jest wiara w kościół niż w Boga - a to zdajesz się sugerować.
3. Kosciół jest powszechny i święty, kościół to my - chrześcijanie! A ja wierzę we własne istnienie Ale ludzie koscioła sa tylko ludźmi. Czy nie mylisz Kościoła jako nadprzyrodzonej (tak!) rzeczywiśtości z ludźmi - tylko ludźmi, grzesznymi i omylnymi - kościoła (zwłaszcza z "funkcjonariuszami" kościoła)?
4. Owszem, są słowa "wierzę... w Kościół". Ale zwróć uwagę, KIEDY sa wymawiane i jakie prawdy wiary są wymieniane przed tymi słowami - kolejność nie jest przypadkowa. I nie ma tam nigdzie "wierzę w papieża, biskupa i innych hierarchów" choć oni także są kościołem. To też nie jest przypadkowe...
5. Róznica między wierzącym i niewierzącym może byc porównana do różnicy między zonatym i nieżonatym... Ten drugi, nawet jeśli będzie z kimś żył na stałe, bedzie korzystał z praw i wypełniał obowiązki małżeńskie, to - nawet w świetle ludzkiego prawa, nawet tego przyzanjącego prawa małżeństw związkom nieformalnym, będzie tylko "jak" zonaty, nawet gdyby ten olał żonę i zył bez niej. "jak" to nie "tożsame z", "identyczne". "jak" robi różnicę!!! Ale to jest w stanie pojąć ktoś, kto zył bez Boga, bez relacji z Nim (nawet wyopełniając świadomie czy nie przykazania), a potem się nawrócił - zewnętrznie wszystko może zostać takie samo, wewnętrznie - nie! To tak, jakbyś zył sobie normalnie i nagle się zakochał - nie musisz od razu brać ślubu, dalej robisz to samo codziennie, wstajesz, ubierasz się, jesz śniadanie, myjesz zęby, idziesz do pracy/szkoły itd... A jednak jest INACZEJ, mimo że WYKONUJESZ te same czynności, przestrzegasz tych samych zasad... Różnica tkwi w istnieniu relacji do innej osoby. Dla wierzącego też tak jest - jest relacja do OSOBY. No i w planie dnia pojawia się modlitwa
6. Równi to nie znaczy tacy sami. "nie tacy sami" nie znaczy wartosciowania, tzn. ktoś jest gorszy a ktoś lepszy. Ani Marek, ani nikt tutaj nie twierzdi, że jest od kogoś lepszy. To, że mamy łaskę wiary, to łaska właśnie, a nie zsługa czy powód/skutek "lepszości". Zakochany (np. w Bogu) JEST INNY od niezakochanego. Ale nie jest gorszy ani lepszy. Jest równy w człowieczeństwie i godności.

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciek Janson
 styczeń 30 2006 14:59   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Czlowiek wierzacy zyje w Chrystusie. Czy czlowiek niewierzacy moze tak zyc??

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Magdalena
 styczeń 30 2006 15:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/23/06
Postów:: 207

a co ze mną,nie wierzę w Chrystusa? jestem niewierząca?

===

Dopóki taniec był oddaniem w ruchach zewnętrznych uczuć i myśli wewnętrznych, dopóty był prawdą mającą pewne znaczenie,i to wyniosło go między sztuki piękne.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Edith
 styczeń 30 2006 15:23   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

Quote by maxurd: Czlowiek wierzacy zyje w Chrystusie. Czy czlowiek niewierzacy moze tak zyc??


Człowiek wierzący zna różnicę. Niewierzący nie zna.

Wierzacy=rzeczywiście nawrócony, a nie "zapisany" do religijnej organizacji. Ale to chyba oczywiste (dla wierzacych )

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Edith
 styczeń 30 2006 15:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

Leah, ale masz relację z Bogiem, prawda? Z Twoich postów można wywnioskować, że Twoja wiara jest ŻYWA, że poszukujesz, ze kochasz Boga gorącym sercem, a nie tylko wypełniasz Prawo. To jest ta różnica: osobowa relacja.

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marek
 styczeń 30 2006 16:20   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/28/05
Postów:: 770


Wiesz, Rhodes, nie sądzę, żebyś miał kompetencje osądzać, czy żyję własną wiarą, czy nie.

Co zaś do naszej równości w różnorodności, to wyjaśniła to Edith. A ta różnorodność nijak ma się do naszej równości. Ja kocham Boga, jestem w pewnej relacji z Nim, a zatem moje życie wewnętrzne skupione jest na nim - a Ty w Niego nie wierzysz, nie masz takiej relacji, a życie wewnętrzne skupiasz na sobie znanych celach. Ja odczuwam wewnętrzne uniesienia w związku z odkrywaniem Boga, a Ty - w związku z... nie wiem czym: radosną wieścią, satysfakcją z dobrze wykonanej pracy. Tym się różnimy. Czy jeżeli mówię, że Twoja psychika jest odmienna od mojej, to czy zaraz twierdzę, że jestem lepszy?...

Natomiast Ty, Leah, jeśli nie wierzysz, że Jeszua z Nazaretu JEST Mesjaszem - to z chrześcijańskiego punktu widzenia jesteś niewierząca. Niewierząca w Jezusa Chrystusa.

Co zaś do relacji wiara - religijność, to swego czasu, w proteście wobec hasła 'Bóg tak, Kościół nie' ukułem własne (absolutnie nie wyznawane!) 'Kościół tak, Bóg nie'. Otóż moje prześmiewcze hasło okazało się być w wielu przypadkach prawdą... Ludzie chodzą do kościoła, nawet wzorowo pełnią swoją służbę czy rolę na spotkaniach liturgicznych, ale nie mają w sobie za grosz żywej wiary i relacji Ja - Bóg...

===

Flp 4:4
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Edith
 styczeń 30 2006 17:34   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

Quote by kacerz_Marek:
Natomiast Ty, Leah, jeśli nie wierzysz, że Jeszua z Nazaretu JEST Mesjaszem - to z chrześcijańskiego punktu widzenia jesteś niewierząca. Niewierząca w Jezusa Chrystusa.


Marku! Z chrześcijańskiego punktu widzenia Leah jest starszą siostrą w WIERZE, więc nielogiczne byłoby uznawanie Jej za niewierzącą (chyba że to jakaś męska logika ). Ani autor tego określenia, ani autor pierwszego postu w topiku nie precyzował Osoby Boskiej, o wiarę w którą chodzi. Dobrze więc, że precyzujesz "niewierzaca w Jezusa Chrystusa", ale akurat wiara w Niego konkretnie nie była przedmiotem dyskusji. I nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o to, że "wierzacy" w tym samym rozumieniu jest wyznawca bogini Inany na przykład. Ale i my, i Leah, a śmiem twierdzić, że i muzułmanie, wierzymy w Jednego i Jedynego Boga, nazwijmy go "technicznie" judeochrześcijańskim. O ile dobrze rozumiem, o Tego Jedynego Rhodesowi chodzi, bez wchodzenia w szczegóły nauki trynitarnej. I wykluczenie Lei z kręgu wierzących jest krzywdzące, zwłaszcza że nie nam oceniać, czym jest Kościół w Duchu - ten wszak wieje, gdzie chce. W sercu Lei też może chcieć.

Na marginesie: JPII swoje encykliki zawsze kierował do kościoła - a precyzyjnie do biskupów, itd,itd,itd I WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI. Dla mnie to piękne określenie kościoła, bez względu na denominację. Swoją drogą, ciekawam, czemu BXVI nie uczynił tego dopisku, pewnie nie przez nieuwagę.

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 styczeń 30 2006 18:17   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Quote by Leah: a co ze mną,nie wierzę w Chrystusa? jestem niewierząca?


Nie wierzysz? To dziwne, bo 13 prawd wiary Rambambama, czyli rabbiego Majmonidesa mówi wyraźnie, że nie jest Żydem, kto nie wierzy Mesjasza (po grecku: Christos).

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 styczeń 30 2006 18:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Quote by Edith: Ale i my, i Leah, a śmiem twierdzić, że i muzułmanie, wierzymy w Jednego i Jedynego Boga, nazwijmy go "technicznie" judeochrześcijańskim.



Niestety, ale muzułmanie na pewno nie. To, że wierzą w jednego Boga nie znaczy, że jest to ten sam Bóg. Posłużę się przykładem: Kowalski i Wiśniewski mają każdy jedną żonę, ale to nie jest ta sama kobieta. Chociaż Koran wykorzystuje motywy Starego i Nowego Testamentu, ale przedstawia je w krzywym zwierciadle. I tak np. Abraham według Koranu miał złożyć na ofiarę Ismaela, a nie Izaaka, jak twierdzi Biblia. To nie jest "drobiazg", bo składał na ofiarę pierworodnego dziedzica. Z tego faktu wynika konsekwencja, kto jest dziedzicem obietnicy danej Abrahamowi: Izrael, czyli Arabowie. Biblia twierdzi, że Izrael. Koran, że Arabowie. Skutki widzisz gołym okiem w tzw. Palestynie.
W zakresie prawa, to prawo koraniczne jest wsteczne w stosunku do Prawa Mojżeszowego, choć jest o 12 wieków późniejsze. Prawo Mojżeszowe traktuje jednakowo zeznanie kobiety i mężczyzny przed sądem, a prawo koraniczne jako równorzędne zeznaniu mężczyzny traktuje zeznania dwóch kobiet. Wogóle, Koran traktuje kobiety tak przedmiotowo, jak żadna inna religia. W dodatku dopuszcza współżycie z 9-latkami.
W kwestii Jezusa jest bardziej pokrętnie. Pomijam "szczegół" dotyczący Narodzenia - według Koranu pod palmą daktylową w oazie (czyli w warunkach "luksuowych", co się ma nijak do uniżenia znanego z Ewangelii). Koran o Jezusie wyraża się z szacunkiem, ale:
- zaprzecza, że jest On Synem Bożym,
- zaprzecza, że Bóg może mieć Syna,
- zaprzecza, że umarł (miał być żywy wzięty, do Nieba), a to znaczy, że:
a) nie odkupił naszych grzechów
b) nie zmartwychwstał (bo nie miał potrzeby). Przypomnij sobie słowa ap. Pawła: "Jeśli Jezus nie zmartwychwstał, daremna jest wiara wasza i w grzechach swoich pomrzecie".
Według Koranu, każdy kto uznaje Jezusa za Syna Bożego jest przeklęty.
Pomijam zupełnie kwestię dżihadu, bo wymagającą pełniejeszego omówienia.
Koran głosi, że zawiera nową, pełną Ewangelię w odróżnieniu do "zafałszowanej" przez chrześcijan i Żydów. Tekst Koranu Mahometowi miał podyktować archanioł Gabriel (rzekomo najbardziej nienawidzący Żydów, co znowu stoi w sprzeczności ze Starym Testamentem).
Tymczasem Apostoł Paweł napisał: "a choćbyśmy nawet i my, czy anioł światłości głosili ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty".
Jeśli więc Koran głosi rzeczy jakrawo sprzeczne z Bożym posłaniem zawartym w Biblii, to od kogo pochodzi ta księga i kogo w istocie czczą muzułmanie?
Zło rzadko kiedy przychodzi do człowieka jako zło. Najczęściej udaje dobro i piękno. Dobro może mieć brzydką twarz, bo niczego nie musi udawać.

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 styczeń 30 2006 18:37   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Quote by Bartek.D: Portalowa lefebra napewno wierzy w abp. Marcela Lefebre i superintendenta Gallarette(chyba tak sie psze jago nazwisko. Lefebrysci jak nikt odeszli d Slowa Bożego. Ich obchodzi tylko obkadzanie, łacina i krój ornatu.


Aż tak dokładnie ich znasz? Obawiam się, że z taką ilością nienawiści w sercu trudno ci będzie trafić do Nieba.

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Edith
 styczeń 30 2006 20:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

Maćku! Nie jestem ekspertem od islamu, ale zdania nie zmienię, przynajmniej w kontekście tego topiku. Może wyraziłam się nie dość precyzyjnie.
Myślę, że Leah mogłaby także nam, chrześcijanom, wskazać miejsca w ST które z punktu widzenia judaizmu przeinaczamy, kaleczymy, źle tłumaczymy itd.
Muzułmanie wierzą w Jednego, Jedynego osobowego Boga - jak Żydzi i chrześcijanie. Te religie mają wspólne korzenie, niezależnie od tego, co konkretnie z nich wyrosło. Mają także wspólną ideę Boga - właśnie dlatego, że jest osobowy i jedyny. I dlatego uważam, że wierzący (w rozumieniu nawrócony, zyjący wiarą, mający relację z Bogiem) muzułmanin, chrześcijanin, żyd (niekoniecznie Żyd - żeby mi kto braku szacunku nie zarzucił) będzie kimś innym niż wierzący buddysta, hinduista czy wyznawca voodoo itd. bo w tych religiach albo "jedyny" bóg jest tylko bogiem najwyższym tzn. są jeszcze niżsi, albo - jak w "czytsej", nie "ludowej" wersji buddyzmu, nie ma bóstw osobowych jako takich, nawet Budda takiej "funkcji" nie pełni - dlatego wyznawcy tychże systemów etycznych i religijnych nie mają z kim, że się tak wyrażę, mieć osobowej relacji. A muzułmanie, żydzi i chrześcijanie - tak.

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Beata
 styczeń 30 2006 20:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/16/06
Postów:: 55

Witam
Człowiek niewierzący może żyć tak samo jak człowiek wierzący- to prawda jednak wierząc, w istnienie Boga mozna zrozumieć wiele faktów z zycia, które bez Boga bylyby niezrozumiałe i bez sensu, można czuć się bezwarunkowo kochanym nawet wtedy gdy po ludzku wydaje się nam, ze jesteśmy sami. Człowiek wierzący i kochajacy zawsze ma Przyjaciela w Bogu i dlatego jest mu w życiu latwiej.

Ja wierzę w Boga, którego przybliża mi Kościół. Wierzę, że On jest w Kościele obecny .

===

Panie wskaż mi do nieba drogę!!!!!
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 styczeń 30 2006 20:45   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Quote by Edith: Maćku! Nie jestem ekspertem od islamu, ale zdania nie zmienię, przynajmniej w kontekście tego topiku. Może wyraziłam się nie dość precyzyjnie.
Myślę, że Leah mogłaby także nam, chrześcijanom, wskazać miejsca w ST które z punktu widzenia judaizmu przeinaczamy, kaleczymy, źle tłumaczymy itd.
Muzułmanie wierzą w Jednego, Jedynego osobowego Boga - jak Żydzi i chrześcijanie. Te religie mają wspólne korzenie, niezależnie od tego, co konkretnie z nich wyrosło. Mają także wspólną ideę Boga - właśnie dlatego, że jest osobowy i jedyny. I dlatego uważam, że wierzący (w rozumieniu nawrócony, zyjący wiarą, mający relację z Bogiem) muzułmanin, chrześcijanin, żyd (niekoniecznie Żyd - żeby mi kto braku szacunku nie zarzucił) będzie kimś innym niż wierzący buddysta, hinduista czy wyznawca voodoo itd. bo w tych religiach albo "jedyny" bóg jest tylko bogiem najwyższym tzn. są jeszcze niżsi, albo - jak w "czytsej", nie "ludowej" wersji buddyzmu, nie ma bóstw osobowych jako takich, nawet Budda takiej "funkcji" nie pełni - dlatego wyznawcy tychże systemów etycznych i religijnych nie mają z kim, że się tak wyrażę, mieć osobowej relacji. A muzułmanie, żydzi i chrześcijanie - tak.



Allah nie jest bóstwem osobowym w znaczeniu judeochrześcijańskim. Jest tak ponad, że nie zniża się do ludzi.
Co do Buddy, to się bardzo mylisz, buddysta osiągając nirwanę nawiązuje właśnie pełną jedność ze świadomością Buddy.

I najważniejsze: nie chodzi o to, co wyrosło, tylko o to, co jest źródłem tych trzech religii. O ile w judaizm i chrześcijaństwo mają wiele wspólnych myśli, a różni nas tylko stosunek do Jezusa - bo już nie do idei Mesjasza - to z islamem różni nas wszystko. Dwa zupełnie różne, wręcz sprzeczne objawienia nie mogą pochodzić od tego samego Boga. Bóg nie mógł powiedzieć jednocześnie: "dziedzicem jest Izaak" i "dziedzicem jest Ismael", nie mógł powiedzieć jednocześnie: "kto wierzy w Syna ma żywot" i "kto wierzy w Syna jest przeklęty". Gdyby tak było, wierzylibyśmy w Boga z ciężką schizofrenią.

Nie daj się oszukać. Każda ewangelia sprzeczna z tym, co przekazali apostołowie jest fałszywa i pochodzi od diabła.

A co do wiary w jednego Boga, to masz słowa Jakuba: "Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Demony też wierzą i drżą".

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Edith
 styczeń 30 2006 20:52   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

Maćku, zarówno buddysta, jak i sam Gautama, zwany Buddą, osiągnąwszy nirwanę, jednoczą się ze świadomością, owszem. Ale nie jest to świadomość osobowa, a już na pewno nie świadomość Buddy. Buddysta z Buddą łączy się o tyle, o ile ze wszystkimi innymi którzy się przed nim wyzwolili ze świadomości osobowej, indywidualnej i połączyli z absolutem. Skoro Budda się z nim połączył, to łącząc się z absolutem, buddysta łączy sie z Buddą w absolucie. Ale Budda jest tylko "częścią" absolutu. Zresztą, kazdy wyzwolony jest buddą.

Co do islamu chyba się poddam, bo nie mam czasu doczytać. Ale jak myślę, myśle to rzeczywiście mi wychodzi że muzułmanie bardziej się Allaha boją niż kochają. Ale może i tu się mylę. Może kiedyś się dokształcę.

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 styczeń 30 2006 20:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Quote by Edith: Maćku, zarówno buddysta, jak i sam Gautama, zwany Buddą, osiągnąwszy nirwanę, jednoczą się ze świadomością, owszem. Ale nie jest to świadomość osobowa, a już na pewno nie świadomość Buddy. Buddysta z Buddą łączy się o tyle, o ile ze wszystkimi innymi którzy się przed nim wyzwolili ze świadomości osobowej, indywidualnej i połączyli z absolutem. Skoro Budda się z nim połączył, to łącząc się z absolutem, buddysta łączy sie z Buddą w absolucie. Ale Budda jest tylko "częścią" absolutu. Zresztą, kazdy wyzwolony jest buddą.

To jedna ze szkół

Co do islamu chyba się poddam, bo nie mam czasu doczytać. Ale jak myślę, myśle to rzeczywiście mi wychodzi że muzułmanie bardziej się Allaha boją niż kochają. Ale może i tu się mylę. Może kiedyś się dokształcę.

Tak, i to jest kolejna różnica objawień: my i Żydzi ufamy. Oni się boją.

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Edith
 styczeń 30 2006 21:34   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

"To jedna ze szkół "

Ano...Czysta, ortodoksyjna, "nieludowa". O mały włos nie zostałam łysą buddystką, więc wiem, co piszę.
Ta nauka jest wspólna dla wszystkich szkół buddyzmu, poza folklorystycznym, który potworzył sobie łatwiejsze w odbiorze bóstwa osobowe.

Wiesz, wielu chrześcijan także boi się Boga, bo On, jak im się wydaje, prowadzi procesy sądowe, rozlicza z paragrafów i wlepia kary np. piekło; i przeżywają szok na wieśc, że On ich kocha, a przecież w Biblii jest to napisane jak krowie na rowie (sorki za wyrazenie). Nie znam Koranu, więc nie wiem, czy jest tam coś o miłości Allaha. Może "do kompletu" zwerbujemy tu jakiegoś muzułmanina?
Na temat islamu milknę.

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 styczeń 30 2006 21:50   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Quote by Edith: "To jedna ze szkół "

Ano...Czysta, ortodoksyjna, "nieludowa". O mały włos nie zostałam łysą buddystką, więc wiem, co piszę.
Ta nauka jest wspólna dla wszystkich szkół buddyzmu, poza folklorystycznym, który potworzył sobie łatwiejsze w odbiorze bóstwa osobowe.

Ja też, ale dawno to było :-p


Wiesz, wielu chrześcijan także boi się Boga, bo On, jak im się wydaje, prowadzi procesy sądowe, rozlicza z paragrafów i wlepia kary np. piekło; i przeżywają szok na wieśc, że On ich kocha, a przecież w Biblii jest to napisane jak krowie na rowie (sorki za wyrazenie). Nie znam Koranu, więc nie wiem, czy jest tam coś o miłości Allaha. Może "do kompletu" zwerbujemy tu jakiegoś muzułmanina?
Na temat islamu milknę.

Tylko, że jest łaskawy i miłosierny, ale niewiele z tego wynika. A co do takich "chrześcijan" jak napisałaś, to pytanie, czy rzeczywiście są nimi?

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
INGA@
 styczeń 30 2006 23:11   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/17/05
Postów:: 41

Quote by Leah: a co ze mną,nie wierzę w Chrystusa? jestem niewierząca?



Leah, mam do Ciebie pytanie...jesli oczywiscie moge Cie o to spytac i nie poczujesz sie dotknieta i urazona moja "ciekawoscia"...

Dlaczego nie wierzysz w Jezusa?

Pozdrawiam Cie

===

..." A gdy Go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich : Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem."...
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marek
 styczeń 31 2006 02:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/28/05
Postów:: 770


Zastanawiające... Czyżyby wszyscy szukający Chrystusa przechodzili przez swoistą 'pustynię buddzyzmu'? Cóż, ja też, mimo swojego młodego wieku, mam takie doświadczenia - i w moim przypadku to naprawdę była pustynia. Na dobre mi to wyszło.

Co do islamu - to z wszystkich chrześcijan bodaj tylko katolicy wierzą, że judeochrześcijański Bóg i Allah to ta sama istota. Owoce wskazują na coś innego... Chyba że Koran nie został napisany przez Allah, zatem nie jest w całości natchniony, a Allah wcale nie musi nauczać takich rzeczy...

Ah, zapomniałbym był o idei bóstwa osobowego w zen - to jest dopiero podejście (przytaczane z pamięci, wyczytanie u jakiegoś Roshi): 'Zen nie odrzuca istnienia Boga. Dla zen jest to obojętne, osobowa Istota Boska może nawet istnieć. Ale zen ma na celu absolutną wolność, od wszystkiego - nawet od Boga.'

A tak prywatnie - to miło Cię znów... przeczytać, Macku.

===

Flp 4:4
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marek
 styczeń 31 2006 04:13   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/28/05
Postów:: 770


Muszę się z Wami podzielić moim spostrzeżeniem!

Otóż cała ta dyskusja nie miała by miejsca, gdybyśmy dobrze zrozumieli 1. pytanie Rhodes'a. Nie pytał o znaczenie wiary, jak sądziliśmy, ale zadał zwyczajną religioznawczą zagadkę!

Teraz tylko musimy odpowiedzieć na pytanie: 'Co to za religia, która uznaje zasadniczy brak różnicy między życiem osoby wyznającej ją a osoby jej niewyznającej?'...


===

Flp 4:4
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 styczeń 31 2006 08:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Quote by kacerz_Marek:
Zastanawiające... Czyżyby wszyscy szukający Chrystusa przechodzili przez swoistą 'pustynię buddzyzmu'? Cóż, ja też, mimo swojego młodego wieku, mam takie doświadczenia - i w moim przypadku to naprawdę była pustynia. Na dobre mi to wyszło.

Co do islamu - to z wszystkich chrześcijan bodaj tylko katolicy wierzą, że judeochrześcijański Bóg i Allah to ta sama istota. Owoce wskazują na coś innego... Chyba że Koran nie został napisany przez Allah, zatem nie jest w całości natchniony, a Allah wcale nie musi nauczać takich rzeczy...

Ale patrząc z optyki biblijnej, co nie jest od Boga, jest od "tego drugiego". Na marginesie, zawarte w hadisach opisy jak Mahomet prorokował wykazują cechy opętania demonicznego.

Ah, zapomniałbym był o idei bóstwa osobowego w zen - to jest dopiero podejście (przytaczane z pamięci, wyczytanie u jakiegoś Roshi): 'Zen nie odrzuca istnienia Boga. Dla zen jest to obojętne, osobowa Istota Boska może nawet istnieć. Ale zen ma na celu absolutną wolność, od wszystkiego - nawet od Boga.'

No dokładnie. W aikido - które dla nas jest szkołą samoobrony, a w Japonii formą kultu zen - celem praktyki medytacji w ruchu jest zjednoczenie z osobowym Bogiem, bo Ueschiba uznawał istnienie takowego.


A tak prywatnie - to miło Cię znów... przeczytać, Macku.

Miło znów pisać, choćby na chwilę.

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Edith
 styczeń 31 2006 08:55   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

Quote by Maciek:
Tylko, że jest łaskawy i miłosierny, ale niewiele z tego wynika. A co do takich "chrześcijan" jak napisałaś, to pytanie, czy rzeczywiście są nimi?


A czy jest jakaś "zinstytucjonalizowana" religia w której nie ma - nazwijmy to oględnie - "marginesu" wyznawców wyłącznie nominalnych? Bo jakoś żadna mi nie przychodzi do głowy.

Marku, my przeciez dobrze rozumiemy. Podchodzimy po prostu twórczo do zadanego tematu rozprawki
Mozna by dzielic topiki, ale nie wiem, czy zawsze miałoby to sens.

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Goriot
 styczeń 31 2006 10:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/05
Postów:: 285

Po pierwsze wasza wiara gryzie sie z rozumem - bo macie wierzyć a nie o tym myśleć. A skoro nie mozecie myśleć to żyjecie jak zwierzętra - bo myślenie odróżnia nas od zwierząt. Ale pomińmy to bo i tak nie zrozumiecie. Wasze wyznanie wiary mówi wyraźnie że wierzycie w kościół i księży i papieża etc. (powszechny i apostolski) Ale wy i tak tego nie rozumiecie więc szkoda gadać. Człowieka nie wierzącoego nic nie odróżna od wierzącego - oboje mogą żyć dobrze, kochać bliźnich, przestrzegać dekalogu - choć jeden robi to nie świadomie. I co w tym złego ? I co ich różni ? Pewnie napiszecie że szczeście od Boga, jego łaska etc. Ale czym ona sie objawia w życiu ? Jest wam łatwiej ? (chyba tylko w cierpieniu bo jesteście tak odosobnieni od innych ludzi że musicie uciekac sie do Boga). Zyjecie jak zwierzęta - nie myślicie - nie zastanawiacie się. Nie myślicie o śmierci bo sie jej boicie. Kiedy już o niej "gdybacie" (bo myślenie to nie jest) to wszystko sprowadza sie zawsze do tego że jest Bóg i nie ma sie co martwić. Nikt z was nie wątpi. Zyjecie jak zastraszone zwierzęta...

===

A ja wierzę w ufoludki... ;)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,57 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana