Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 proszę o pomoc - nie chcę odejść od religii
 |  Wersja do druku
kobieta
 maj 28 2006 15:55   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Do Juliette:

Pana Boga w Jego wszechmocy ogranicza wolna wola człowieka. jest to "granica", którą sam sobie wyznaczył.

1. Cytat:
A „niekonsekwencja” to ulubiony grzech niektórych uczestników tego forum.

Rozumiem, że to do mnie? Dlaczego słowo niekonsekwencja w cudzysłowiu?

Nie twierdzę, że jestem bez grzechu, nie zawsze, też go dostrzegam w swoim postępowaniu.
Proszę o wskazówkę, w czym??

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 maj 28 2006 16:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

1. Cytat:

To skąd zło na świecie, który stworzył Bóg wszechmocny i nieskończenie dobry?

Czy czasem nie jest tak, że za zło na świecie odpowiedzialni są ludzie przez swoją grzeszną naturę, a winę za zło "zganiają" na Pana, który jedynie to zło dopuszcza.
Zawsze mnie dziwi takie pytanie, to co Pan Bóg ma zrobić - pozabijać wszystkich grzeszników - któż ostałby się na tym łez padole. Według jakich kryteriów ta interwencja miałaby przebiegać tu na ziemi??
Miał zabić Hitlera, Stalina, Lenina, Mao, Pol Pota, Castro?? Pozabijać wszystkich cudzołożników, morderców, złodziei??

Stanie się to w swoim czasie, wszyscy zło czyniący mamy dany czas na poprawę i nawrócenie.
Uważam, źe to jest sprawiedliwe i miłosierne ze strony Stwórcy.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
juliette
 maj 28 2006 18:38   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/22/06
Postów:: 38

Pana Boga w Jego wszechmocy ogranicza wolna wola człowieka.

Czyli wniosek z tego wypływa, że Bóg wszechmocny nie jest, a tak go widzi KK. Kto wyjaśni paradoks?

Rozumiem, że to do mnie?

Nie, zaczerpnęłam tylko cytat z Twojej wypowiedzi, a całość skierowana była do Leona, którego niekonsekwencje wypisałam powyżej.

Czy czasem nie jest tak, że za zło na świecie odpowiedzialni są ludzie przez swoją grzeszną naturę
Nie, nie, nie. Bóg ich stworzył z taką właśnie naturą, więc nie powinien za to karać ani rozliczać. Przykład: jeśli inżynier skonstruował, powiedzmy, elektryczny młynek do kawy, który co 10 sekund zacina się i wyłącza, to czyja to wina? Młynka? Czy inżyniera? Ty próbujesz mi na to pytanie odpowiedzieć: młynka, nakazujesz młynkowi lepiej działać, a to jest niemożliwe, bo z takim właśnie defektem został skonstruowany.

a winę za zło "zganiają" na Pana, który jedynie to zło dopuszcza.

Jak istota nieskończenie dobra może dopuszczać zło? Jak istota nieskończenie dobra może stworzyć zło?

Zawsze mnie dziwi takie pytanie, to co Pan Bóg ma zrobić - pozabijać wszystkich grzeszników (...)? Miał zabić Hitlera, Stalina, Lenina, Mao, Pol Pota, Castro?? Pozabijać wszystkich cudzołożników, morderców, złodziei??

Podobne rzeczy JUŻ robił – potop + Sodoma i Gomora w „Starym Testamencie”. A zwróć uwagę, że z racji faktu bycia wszechwiedzącym, stwarzając owych ludzi, już wiedział, że ich zabije. Skonstruował tysiąc niedziałających dobrze młynków do kawy, a potem rozwalił je w pył, argumentując: młynki nie działają, brzydkie młynki.

Uważam, że to jest sprawiedliwe i miłosierne ze strony Stwórcy.

Nie jest miłosierne, bo (przywołując metaforę z młynkiem) karze młynek za to, że źle działa, a sam go takim uczynił.

===

odi profanum vulgus et arceo
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 maj 28 2006 19:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Dlatego, że zagłuszają w sobie głos Boga, odrzucają jego nakazy i zakazy i postanawiają sami tworzyć sobie wartości, dobre dla nich oczywiście.
Bo zło jest atrakcyjne, zaspokaja nasz egoizm ( sam twierdzisz, że ludzie są egoistami - więc jakim cudem potrafią wyzbyć się swojego egoizmu dla czynienia jakiegoś tam humanitarnego dobra?)) i uczy pójścia na łatwiznę.

Po pierwsze - nie zagłuszają, tylko go wogólne nie mają. Po drugie - człowiek jest istotą wartościującą, nie bóg. Dlatego przedstawia się boga jako wszechmocnie dobrego - bo człowiek jest egoistą, ale chce, żeby świat był dobry i żeby się dobrze żyło. Myśli przede wszystkim o sobie, ale nie zapomina o innych. Bo sam człowiek nie jest w stanie sobie poradzić.
I nie mów mi, że wybór, tego czego robić raczej nie powinienem, wyzbycie się egoizmu jest dla ludzi słabych.

Mówisz, jakby wierzący nie był egoistą. Jest to cecha człowieka - KAŻDEGO! I nie mów mi, że jest inaczej. Sama wiara jest wynikiem egoizmu połączonego z bojaźnią sankcji boskiej
Ja twierdzę, że to ateizm jest dla słabeuszy, uczy chodzenia prostymi i łatwymi dróżkami, żeby tylko nie daj Boże nie dopuścic do siebie myśli, a może to nie jest dobre dla innych.

Widzisz u siebie może jakąś niekonsekwencję? Bo to niby bez boga nie ma sensu życia, popada się w apatię i obłęd . A tu nagle okazuje się, że jest prosty i łatwy. Wierzących jest więcej i to ludzi z niskich lotów - to jest przynajmniej merytoryczny dowód, że teizm jest łatwiejszy. Żeby być ateistą, trzeba na czymś oprzeć swój światopogląd - a jak wiesz bardzo mało osób jest do tego zdolna. Łatwo jest uwierzyć w regułę dowodu społecznego i iść za większością.
Wydaje mi się, że wiara jest dla silnych ludzi - spróbuj podjąć decyzję i ogłosić, że jesteś wyznawcą Chrystusa!

Nic prostrzego - przerabiałem to przez lata dziecięce. I nie kłamię, gdyż przez pewien okres byłem osobą naprawdę wierzącą.
Zobaczysz wtedy z czym się spotkasz - człowiek słaby nie dałby rady.

Słaby w jakim sensie? Sprecyzuj. Człowiek silny nie da się omamić, tylko wątpi. Człowiek słaby uwierzy.
Ludzie wymyślili sobie, że Boga nie ma i nazwali to ateizmem. Głupiec powiedział w sercu swoim - Boga nie ma wszystko mi wolno!

Jak można wymyślić, że czegoś nie ma? Wymyślić można tylko, że coś jest. Wymiślimy sobie, że nie ma powietrza?
Wymyślili sobie, że jest bóg chrześcijański. A inni wymyślili setki innych bogów (sam Hinduizm - ponad 1000). Za to chrześcijanie wymiślili, że nie ma tych innych bogów, lecz wymyślili sobie jednego.
Zaczynasz mieszać - niedługo zaczniesz mówić, że ateizm jest formą wiary, w to, że boga nie ma
Tekst z głupcem wystawia opinię o Tobie.
Pycha to ulubiony grzech szatana, jest punktem wyjścia do wszystkich innych przewinien.

Z tym Szatanem jest tyle bajek, że hej. Zaczynam lubić kolesia. Chociaż jeden był w stanie powiedzieć NIE!

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 maj 28 2006 19:47   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Cały problem ze złem zniknąłby, gdyby odebrać człowiekowi wolną wolę, czyli w praktyce zdolność do czynienia zła.
Ale Pan Bóg uczynił człowieka istotą samodzielną w swoich wyborach, mimo iż wiedział, że ten może zwrócić się przeciwko niemu.
Cóż za sztuka stworzyć zombi niezdolne do samodzielnego wyboru. Bóg chce aby człowiek sam zadecydował o swoim losie. Ale jako Stwórca tego świata ma prawo zrobić z nami, co zechce. Dał nam możliwość nawet odejścia od Niego. Mało tego, możemy nawet z nim walczyć!
Możemy Go bagatelizować, żyć tak jak chcemy, ale to On zadecyduje co z nami będzie po skończeniu świata.
Bóg jest jeden, tych którzy chcą zająć Jego miejsce i równać się z nim było i jest wielu.
Walka ta skazana jest na porażkę. Czyż dzieło może być większe ponad swego Autora. Każdy powienien wiedzieć gdzie jest jego miejsce w życiu.
Czy grzesznik może stanąć twarzą w twarz z prawdziwą świętością i nie spłonąć. Czy może stawiać warunki Bogu?
Jest jak kropla wody, która spada na gorącą płytę. Po prostu znika. Możemy się z tym nie zgadzać, ale nie możemy tego zmienić.
A czy my jako ludzie umielibyśmy podać rękę naszemu wrogowi, który nas skrzywdził? Mówimy: nigdy ci tego nie zapomnę, nigdy ci tego nie wybaczę, nie podam mu ręki, nie odezwę się do niego. Chyba, że upadnie na kolana i mnie przebłaga. Jakże często słyszę to dookoła.
A Bóg zapomina, wybacza, podaje rękę, odzywa się do nas.
Wystarczy Go o to poprosić. Więc o co chodzi tym, którzy bezustannie krytykują Boga??
Pycha, pycha i jeszcze pycha. Czyż ciągła krytyka, stawianie warunków, ustawianie się w pozycji: ja, ja,ja, nie jest wyrazem tego grzechu??
Szukaj człowieku odpowiedzi na te wszyskie pytania i problemy, a i tak na końcu znajdziesz Tego, który cię przyluli i obmyje wszelką łzę z twych oczu i zapewni ci szczęście. Wszak niektórzy całe życie szukają szczęścia, wszyscy chcą być szczęsliwy. Nie znam nikogo, kto chciałby być nieszczęśliwy. Nawet jeśli jest, to chce się z tego stanu wyrwać. Więc o co chodzi??
Jako osoba konserwatywna w poglądach jestem z góry przeciwna wszelkim rewolucjom. Zawsze po przewrotach, na "tron" trafiał dyktator i satrapa pilnujący swoich interesów, zabijających każdego, kto mu zagraża.
Gdyby Bóg nie był miłosierny, ziemia byłaby pusta!

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Morzan
 maj 28 2006 19:50   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/16/05
Postów:: 243

przykład z młynkiem jest zły juliette.

młynek został stworzony i koniec.nie może się zmienić.a człowiek może się zmienić, jeśli coś mu nie działa może zawsze prosić Boga aby to naprawił.Problem w tym, ze ludzie nie proszą Boga o naprawę, tylko od razu się na Boga obrażają, i oskarżają go o to czego nie popełnił.A poza tym Bóg nie stworzył człowieka ułomnym, zepsutym, skłonnym do grzechu.Stało się to za sprawą szatana w Edenie.Jeśli młynek nie poprosi majstra o naprawę będzie się psuł i psuł aż w końcu zostanie z niego złom.Przyjdzie majster i zobaczy taki złom więc cóż mu pozostanie?Wyrzucić do śmieci.I czyja to wina, że młynek poszedł na złom, majstra czy młynka.Psucie młynka polega na tym, ze zostal on stworzony do mielenia kawy, a mlynek nie chcial sie sluchac majstra i zaczal mielic tez zboze.I popsul sie bo zaczal robic to czego master mu nie zalecal.I czyja to wina, ze mlynek trafi na zlom. Majstra, czy mlynka?

Pozdrawiam.

===

"poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli" JEZUS
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 maj 28 2006 20:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Do Gocka:

Cytat:
"Tekst z głupcem wystawia opinię o Tobie."


Psalm 14:
"Rzekł głupi w sercu swoim: "Nie ma Boga".

Proszę nie brać tego osobiście, nie to było moją intencją.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 maj 28 2006 20:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

"Bóg umarł" - powiedział buńczucznie Nietzche.
Nietzche umarł - stwierdził ze smutkiem Bóg."

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Krzysztof
 maj 28 2006 21:11   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/05
Postów:: 59

Quote by juliette: Tak jak napisałam w tytule – nie chcę odejść od religii, ale wszystkie moje przemyślenia dotyczące wiary do tego właśnie się sprowadzają. Najcięższy zarzut jaki można postawić religii to zarzut moralny. Brzmi jak paradoks,...


Nie, to ciekawe spostrzeżenie. Napiszę Ci, jak ja to widzę. Mamy do czynienia z różnego rodzaju moralnością:
(trzymając się wiary chrześcijańskiej)
a/nauczaną przez Kościół
b/nauczaną przez Jezusa
c/opartą na własnym sumieniu
Powinny one stanowić jedno, ale tak się nie dzieje. W związku z tym czasem trzeba dokonywać wyborów i określić, która stanowi dla nas bazę. Dla mnie bazę stanowi moralność sumienia, gdyż uważam, że to poprzez nie działa Duch Św (z punktu widzenia religii chrzescijańskiej). W kontekście własnego sumienia odczytuję słowa Jezusa i dzięki temu moralność sumienia jest spójna z nauczaniem Jezusa. Tak wygląda moja religia. Moralność oparta na nauce Kościoła często okazywała się i okazuje sprzeczna z dwoma pierwszymi, dlatego bez wahania odrzucam ją w takich przypadkach. Nie traktuję nauczycieli Kościoła jako autorytetów moralnych, gdyż to, że nimi nie są udowadniali przez wieki. Pochłonięci sprawami tego świata, żądzą władzy i wpływów, stali sie również nauczycielami nieskutecznymi. Gdyby było inaczej, to w takim kraju jak Polska - gdzie ponad 90% ludzi deklaruje się jako katolicy, a ponad 50% regularnie praktykuje - powinniśmy mieć znacznie niższe statystyki przestępstw (zabójstwa, kradzieże, gwałty), niż dajmy na to w zupełnie zliacyzowanych Czechach. Nie ma tu jednak żadnej korelacji. Z tego punktu widzenia moralność społeczna stanowi problem w zestawieniu z nauczaniem Kościoła. Jeżeli przyjrzymy się pewnym jej wyznacznikom, np. zniesienie niewolnictwa, równouprawnienie kobiet, zniesienie kary śmierci, obecnie stosunek do cierpienia zwierząt, to widać, że rozwijała się ona w oderwaniu, a często pomimo nauki Kościoła.

===

rise
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 maj 28 2006 21:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Czytam niektóre posty, posty-pytania, ale pytania naiwne. Pytania na które każdy w swoim sercu zna odpowiedź i to niezależnie czy wierzy czy nie, czy jest katolikiem czy ewangelikiem, czy ma 18 czy 30 lat.

To są pytania, ale czy zadane są one ze szczerej chęci szukania prawdy, z niewiedzy i otwartości?...czy może z chęci przekrzyczenia prawdy, świadomej ślepoty i narzucenia innym swoich watpliwości, agnostycyzmu.

Uczestniczę tutaj tylko, aby samemu wziąć głos, wyrazić swoją opinię, podzielić się doświadczeniem. ALE także aby samemu z Waszego doświadczenia skorzystać, Waszej wiedzy i mądrości.
Jednak odnoszę wrażenie, że niektórzy korzystając z okazji publicznej manifestacji, nadużywają jej. Zamieniają forum - miejsce swobodnej wymiany myśli, na mównicę, celem propagowania własnego poglądu, BEZ ŻADNYCH oznak liczenia się i konfrontacji z pogladami innych. Argument to słowo gorzkie niczym piołun, więc trzymają się z dala on niego. Riposta (często będąca celem sama w sobie) - oo to królowa wśród słów, a każde jej zastosowanie stawia jej użytownika " jeszcze wyżej", nie ważna treśc, ważna forma, i ostatnie zdanie.


Z góry zaznaczam, że nie jest ten post wymierzony w ludzi o silnych, stałych poglądach i wierze w nie, zawsze chętnych do dyskusji z zasadami, kulturą i szacunkiem do rozmówców, ale niestety nie tylko z takich ludzi to forum się składa.

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 maj 28 2006 22:14   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Cały problem ze złem zniknąłby, gdyby odebrać człowiekowi wolną wolę, czyli w praktyce zdolność do czynienia zła.

Wolna wola - to wymysł duchownych, żeby usprawiedliwić boga miłosiernego. Dobro i zło wartościuje i określa człowiek. Dla jednego w pewnej sytuacji coś jest dobre a dla innego w tym samym czasie jest złe.
Ale Pan Bóg uczynił człowieka istotą samodzielną w swoich wyborach, mimo iż wiedział, że ten może zwrócić się przeciwko niemu.

On nie wiedział iż ten może się zwrócić, lecz wiedział, że się zwróci! To co Adama i Ewy w raju nie widział? Co spał sobie? Wogóle jak dopuścił do raju węża - istota zła pełzała sobie w ogrodzie!
Cóż za sztuka stworzyć zombi niezdolne do samodzielnego wyboru. Bóg chce aby człowiek sam zadecydował o swoim losie.

To teraz chodzi o sztukę? Coż za sztuka stworzyć taki nędzny świat ze złem. Sztuką byłoby stworzyć świat idealny - ale nawet tego bóg nie potrafi.
Ale jako Stwórca tego świata ma prawo zrobić z nami, co zechce.

Ten bóg przypomina mi dziecko, co się bawi zabawkami. Poczytaj sobie Marka Twaina.
Dał nam możliwość nawet odejścia od Niego. Mało tego, możemy nawet z nim walczyć!

A on z honorem traktuje wrogów. Zrozum - Wybór i wolna wola jaką nam daje bóg, to nie jest żaden wybór ani wola. To istny determinizm i wieczne potępienie jak się nie dostosujesz. To tak jakbyś miała wybór jeść we więzieniu i żyć, albo wyjść z więzienia, być wolna ale umrzeć z głodu. Pastwi się nad biednymi stworzonkami.
Możemy Go bagatelizować, żyć tak jak chcemy, ale to On zadecyduje co z nami będzie po skończeniu świata.

I myślisz, że się przestraszę?
Bóg jest jeden, tych którzy chcą zająć Jego miejsce i równać się z nim było i jest wielu.

Bogów jest tyle ile religii, a niektóre są politeistyczne. Czasem mówi się, że bogów jest tylu ilu ludzi.
Walka ta skazana jest na porażkę. Czyż dzieło może być większe ponad swego Autora. Każdy powienien wiedzieć gdzie jest jego miejsce w życiu.

Zaczynasz mówić jak prorok, który doznał objawienia. Widać, że strach przed wiecznym potępieniem ma tutaj wielkie znaczenie.
Czy grzesznik może stanąć twarzą w twarz z prawdziwą świętością i nie spłonąć. Czy może stawiać warunki Bogu?

Ty staniesz . A czy bóg skoro jest dobry, mógł dokonać aktu stworzenia, jakiego dokonał? Czy wogóle stworzenie czegoś innego, co żyje i jest świadome, co cierpi - jest dobre? Skazywanie ograniczonych istot na wieczne potępienie jest dobre? Skazywanie na wieczne potępienie ludzi, którzy mają dość jego despotycznych reguł i archaicznych zasad na wieczne potępienie jest dobre?
Jest jak kropla wody, która spada na gorącą płytę. Po prostu znika. Możemy się z tym nie zgadzać, ale nie możemy tego zmienić.

Bóg jest tą kroplą wody, gdy nie ma wyznawców
A czy my jako ludzie umielibyśmy podać rękę naszemu wrogowi, który nas skrzywdził? Mówimy: nigdy ci tego nie zapomnę, nigdy ci tego nie wybaczę, nie podam mu ręki, nie odezwę się do niego.

Umiemy podać rękę, chyba, że Ty bez boga byś nie umiała - ale to świadczy tylko o Tobie. Skoro tak ma być to niech istnieje ten bóg w twojej głowie przez całe życie.
A Bóg zapomina, wybacza, podaje rękę, odzywa się do nas.
Wystarczy Go o to poprosić. Więc o co chodzi tym, którzy bezustannie krytykują Boga??

Jeszcze mam go prosić? Po co mnie tworzył - przecież wiedział jaki będe, a przynajmniej jaki mogę być!
Pycha, pycha i jeszcze pycha. Czyż ciągła krytyka, stawianie warunków, ustawianie się w pozycji: ja, ja,ja, nie jest wyrazem tego grzechu??

Pychę ja widzę w uważaniu się za dziecko boga, a nie w buncie. Żeby się zbuntować trzeba mieć siłę.
Szukaj człowieku odpowiedzi na te wszyskie pytania i problemy, a i tak na końcu znajdziesz Tego, który cię przyluli i obmyje wszelką łzę z twych oczu i zapewni ci szczęście. Wszak niektórzy całe życie szukają szczęścia, wszyscy chcą być szczęsliwy. Nie znam nikogo, kto chciałby być nieszczęśliwy. Nawet jeśli jest, to chce się z tego stanu wyrwać. Więc o co chodzi??

I choćby to było złudzenie to ja i tak to znajdę? Skoro Ci to wystarcza, to ok. Ja wolę nigdy nie znaleść odpowiedzi, niż być oszukiwanym.
Jako osoba konserwatywna w poglądach jestem z góry przeciwna wszelkim rewolucjom. Zawsze po przewrotach, na "tron" trafiał dyktator i satrapa pilnujący swoich interesów, zabijających każdego, kto mu zagraża.

I na dodatek dyktator i satrapa pochodził od boga.
Gdyby Bóg nie był miłosierny, ziemia byłaby pusta!

Gdyby bóg był miłosierny - przebaczył by ludziom ich grzech pierworodny.
"Bóg umarł" - powiedział buńczucznie Nietzche.
Nietzche umarł - stwierdził ze smutkiem Bóg."

Twój trywialny tekścik jest niczym przy jego stwierdzeniu.

PS. Wszyscy umrzecie - stwierdził z uśmiechem sadysty bóg.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Leon
 maj 28 2006 22:14   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/05
Postów:: 159

Quote by juliette:To skad zlo na swiecie, który stworzyl Bóg wszechmocny i nieskonczenie dobry? Próbujesz rozwiazac problem teodycei, a nawet nie postarales sie o jeden argument. Sama teza ma mnie przekonac? Nie, nie, tak prosto nie bedzie.


Kosciół Katolicki i ja zgodnie z nim obwiniam za zło na tym swiecie nie Boga a szatana. Kazdy, który kalaboruje z szatanem w tym i ja, jezeli wykonuje zamiezenia tegoz szatana to grzesze i ponosze winę za zło. Grzeszac obwiniam siebie a nie Boga. W Bogu szukam miłosierdzia i przebaczenia, za colaboracje z szatanem. Jak można winić Pana Jezusa za zło, kiedy On z miłosci do nas w Swojej Wszechmocy wział na swoje ramiona nasze winy i dlatego mogę doznac miłosierdzia i przebaczenia od Niego.
Problem jest ogólny, nie widzimy szatana w naszym zyciu.Poniewaz go nie widzimy to i z nim nie walczymy i zło sie rozprzeszczenia. Wynikiem tego tyle cierpienia.
Pan Jezus nazwał go zarzadcą tego swiata. To jest wymowne kim on jest. Od jednego kapłana słyszałem, że szatan jest jak wielki komputer, który potrafi w jednym czasie kontrolować wszystkich ludzi na Ziemi. Bóg go nie stworzył szatanem. Był on najpierw pierwszym z istot stworzonych. Imię znane Lucyfer. Kiedy powiedział Bogu nie będę służyl zaczeła się cała tragedia. Ogólnie mówią, że to jego pycha to spowodowala. Inaczej mówiąc zachłysnał się spaniałością swojego stworzenia. Czyli widzisz, Bóg w swojej dobroci stworzył Lucyfera wspaniałym. To on sam wystapił przeciw Bogu.
Teraz widzisz, my czyli ludzkość musimy sprzeciwić się takiej potędze. Dlatego Pan Jezus powiedział, że sami bez Niego nic nie mozemy zrobić. Jedyne zwycięstwo mamy, kiedy jesteśmy z Jezusem i Jego Kosciołem Katolickim. Wojna między dobrem a złem ciągle trwa i będzie trwała aż do przyjścia Jezusa w chwale.
Więc trzeba walczyć będąc po stronie Jezusa i wtedy mamy pokój i radosc, którą On nam daje.
Pozdrawiam Leon

===

Jezus jest naszym Panem i Bogiem
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 maj 28 2006 22:20   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Kiedy powiedział Bogu nie będę służyl zaczeła się cała tragedia.

To niech go bóg w końcu unicestwi! A nie znęca się nad manipulowanymi przez niego stworzeniami! Nawet w sądach nie przysługuje kara za niepoczytalność! I to ma być miłosierna, boska sprawiedliwość?

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
juliette
 maj 28 2006 23:00   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/22/06
Postów:: 38

Kobieta – nie przekonasz mnie chyba. Mamy diametralnie inne stanowiska. Czytam Twoje wypowiedzi bardzo uważnie, staram się zrozumieć, nie uprzedzam się, ale zgodzić się nie mogę.

Bóg chce aby człowiek sam zadecydował o swoim losie.

Ale NIE decyduje, bo jak już pisałm wcześniej wiele razy wszechwiedza Boga zakłada wiedzę o Twoim życiu i jego gotowy scenariusz, który powstał jeszcze zanim się urodziłaś.

Dał nam możliwość nawet odejścia od Niego. Mało tego, możemy nawet z nim walczyć!

Jasne. A potem ukarze nas za to piekłem. Też mi możliwość.

Walka ta skazana jest na porażkę.

A właśnie – czyli nie dał możliwości walki, bo sprawiedliwa walka zakłada szanse rozłożone są mniej więcej po 50 %.

Czyż dzieło może być większe ponad swego Autora

W literaturze – zdecydowanie tak.

A czy my jako ludzie umielibyśmy podać rękę naszemu wrogowi, który nas skrzywdził? Mówimy: nigdy ci tego nie zapomnę, nigdy ci tego nie wybaczę, nie podam mu ręki, nie odezwę się do niego. Chyba, że upadnie na kolana i mnie przebłaga. Jakże często słyszę to dookoła.

Bóg stworzył nas takimi. To są żniwa Jego zasiewu.

Pycha, pycha i jeszcze pycha.

A kto tą pychę stworzył, kto ta pychę we mnie zasiał?

Gdyby Bóg nie był miłosierny, ziemia byłaby pusta!

Gdyby Bóg był miłosierny piekło byłoby puste.

Morzan
Dzień dobry, jeszcze nie rozmawialiśmy, miło, że zabierasz głos.
A poza tym Bóg nie stworzył człowieka ułomnym, zepsutym, skłonnym do grzechu.

A grzech pierworodny? Nawet jeśli chrzest go zmyje to i tak przecież rodzimy się z tendencją do zła.
Stało się to za sprawą szatana w Edenie.

Dobrze, tylko że my żyjemy TERAZ, nie w Edenie, wiec ta kwestia bycia „dobrym” już nas nie dotyczy, mówiąc nieładnie – jest przeterminowana. A druga sprawa – Bóg wszechwiedzący, wiedział, że w Edenie będzie szatan, wiedział, że skusi człowieka, wiedział jak ukarze ludzi po pierwszym grzechu, wiedział, że wszyscy będą nim „skażeni”, czyli reasumując wiedział, że wszyscy będą mieli tendencję do zła.
W Twoim przykładzie – młynka, w moim – inżyniera. To są dwa różne przykłady, pogodzić ich się nie da.

Rise - witam
W kontekście własnego sumienia odczytuję słowa Jezusa i dzięki temu moralność sumienia jest spójna z nauczaniem Jezusa.

Pięknie to napisałaś. Jeśli takie postępowanie daje Ci szczęście to szczerze się nim cieszę i gratuluję.
w takim kraju jak Polska - gdzie ponad 90% ludzi deklaruje się jako katolicy, a ponad 50% regularnie praktykuje - powinniśmy mieć znacznie niższe statystyki przestępstw (zabójstwa, kradzieże, gwałty), niż dajmy na to w zupełnie zliacyzowanych Czechach. Nie ma tu jednak żadnej korelacji.

Tak to prawda. Podobnie w Kolumbii – najbardziej katolicki (statystycznie) kraj Ameryki Łacińskiej, a trafił do Księgi rekordów Guinnesa – na 100.000 mieszkańców przypada 600 zabójstw z broni palnej.
Z tego punktu widzenia moralność społeczna stanowi problem w zestawieniu z nauczaniem Kościoła. Jeżeli przyjrzymy się pewnym jej wyznacznikom, np. zniesienie niewolnictwa, równouprawnienie kobiet, zniesienie kary śmierci, obecnie stosunek do cierpienia zwierząt, to widać, że rozwijała się ona w oderwaniu, a często pomimo nauki Kościoła
.
Mogę tez podać przykład, kiedy to moralność Kościoła była całkowicie sprzeczna z każdym innym rozumieniem moralności – inkwizycja.
Bardzo mi się podoba Twoja postawa, Rise. Dziękuję za tą odpowiedź.

Ja twierdzę, że to ateizm jest dla słabeuszy, uczy chodzenia prostymi i łatwymi dróżkami

Oj, mylisz się bardzo.
1. Katolik kiedy zgrzeszy może przystąpić do sakramentu pokuty i już ma czyste sumienie. Wiesz co się dzieje kiedy ateista postąpi niezgodnie z własnymi zasadami? Zawsze będzie to na nim ciążyć, nie uwolni się.
2. Osoba wierząca żyje w świecie uporządkowanym, nie dotyka problemu chaosu, nie boi się pustki, wszystko ma dla niej przyczynę i skutek, nieznane sobie kwestie tłumaczy tajemnicą Boża, problemy własne tłumaczy doświadczaniem przez Boga, kłopoty znosi „nosząc krzyż” a ateista? Nic z tego nie ma.
3. Człowiek wierzący nie boi się śmierci, nie boi się cierpienia, bo Jezus też cierpiał, wie, że jego cierpienie będzie wynagrodzone. Ateista nie.
4. Człowiek wierzący kiedy bardzo czegoś pragnie prosi o to Boga – ateista nie.
Chyba nie trudno zdecydować, która postawa jest trudniejsza, która wymaga większej odwagi.

===

odi profanum vulgus et arceo
 
 Profil   Email 
 Cytat 
piotr.
 maj 28 2006 23:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/24/05
Postów:: 1167


Quote by juliette:
A jeśli już wkroczyliśmy w dziedzinę językową, to jak sądzisz – czy każdy tekst (literacki) jest interteksualny (nawiązuje do innych tekstów)? Na ten temat toczą się ostre dyskusje, chętnie poznam Twoje stanowisko. Czy istnieje archetekst, pierwszy, na którym wszystkie inne się opierają? Dla Schulza to była „Biblia”, co Ty na to?


Tytułem wstępu. Odbiegliśmy od głównego tematu, to fakt, ale dyskusja na tematy językoznawcze mogą być równie ciekawe. Chciałbym tylko jedno podkreślić. Nie jestem specem od języka polskiego. Specjalizuję się w innym języku. Co do zdania - no właśnie jak to jest. Konstrukcja która nie uwzględnia semantycznego aspektu może być uznana za zdanie w języku polskim? Wydaje mi się, że zdanie to środek do komunikowania się, a żeby takim był, musi mieć konkretne znaczenie. Informowałaś się u jakiegoś speca od polskiego? Ja nie mam okazji. Więc jeśli Ty masz, proszę się poinformować. Będę wdzięczny.

Co do intertekstualności i archetekstu "Biblii" - faktem jest, że coraz więcej teoretyków właśnie tak uważa, że każde dzieło jest intertekstualne, a Biblia jest źródłem wszelkich późniejszych motywów w literaturze. Nie chcę się pochopnie wypowiadać. Ale mam troszkę inne zdanie na ten temat. Jeszcze muszę troszkę się zastanowić. Mam nadzieję, że rozumiesz. Aha, co do intertekstualności - mówimy o całej literaturze, czy od Iw. naszej ery?

===

Sancta Maria, Mater Ecclesia, omnes sancti Angeli orate pro nobis.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 maj 29 2006 00:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

1. Nie wiem jakie zasady wyznaje ateista i dlaczego miałby ich przestrzegać, skoro nie istnieje coś takiego jak sumienie. Może ponosić konsekwencje nieprzestrzegania prawa. Gdybym ja była ateistką nikt nie zmusiłby mnie do czynienia tego co jest według mnie niesłuszne. Sama dla siebie byłabym wyznacznikiem moralności i prawa, bo na czymże miałabym się oprzeć - zostają jedynie kodeksy ludzkie. A to jak wiadomo jest zmienne. I pilnowałabym jedynie, aby nie przekroczyć tych ram. Cóż powstrzymywałoby mnie przed cudzołożeniem, mówieniem nieprawdy, gdy mi to pasuje, popełnianiem drobnych świństewek innym, ale korzystych dla mnie, dlaczego miałabym przebaczać moim wrogom, kochać ich? Dlaczego miałabym szanować rodziców, ktorzy nie pozwalali mi na wiele rzeczy.
Na pewno nie humanizm.


A jeśli ateiście ciąży postępowanie niezgodne z własnymi zasadami (??), to niech zmieni zasady i uwolni się od tego ciężaru. Chyba, że lubi być męczennikiem.

Ja zasady dane od Boga przyjmuję jako dar z radością, a wyrzuty sumienia mam jeśli je przekroczę.

2. Cytat:
Osoba wierząca żyje w świecie uporządkowanym, nie dotyka problemu chaosu, nie boi się pustki, wszystko ma dla niej przyczynę i skutek, nieznane sobie kwestie tłumaczy tajemnicą Boża, problemy własne tłumaczy doświadczaniem przez Boga, kłopoty znosi „nosząc krzyż” a ateista? Nic z tego nie ma.

Spróbuj żyć w dzisiejszym świecie zgodnie z zasadami Boskimi - zobaczysz co jest trudniejsze i wymaga więcej siły.

Resztę upraszczasz.

3. "Człowiek wierzący kiedy bardzo czegoś pragnie prosi o to Boga – ateista nie.
Chyba nie trudno zdecydować, która postawa jest trudniejsza, która wymaga większej odwagi."


Ateiści mają masę tzw. "afirmacji" dodających odwagi, podsuwających rozwiązania, horoskopy, wizyty u wróżek, gdy coś "nie idzie", porady w kącikach gazetowych, itp.

W dzisiejszym świecie jest naprawdę masa "bogów cudzych", a ateiści nawet nie zdają sobie sprawy, że im służą.

Tak naprawdę zadeklarowanych ateistów jest niewielu - reszta ma swoich bożków. Mówię to na podstawie swoich obserwacji.

Różnica jest tylko taka, że oni odrzucają Boga chrześcijan.

A Bóg nie jest złotą rybką, aby spełniać życzenia człowieka.

Dobrej nocy wszystkim. Over and out for today.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 maj 29 2006 10:47   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Częśc ateistów których ja znam, mówia po prostu: Jestem bogiem dla samego siebie. Poza tym gdzie te zasady?
Chyba tylko zabójstwo innego człowieka mogłoby niektórych poruszyć. Serio.

Z drugiej strony, cieszę się gdy znając podobnego gostka, widzę jak pod wpływem miłości się zmienia.
Miłość wprowadza do jego serca szturmem nowe zasady.
Dotąd wyalienowany w społeczeństwie, żyjacy w swoim środowisku, po doświaadczeniu prawdziwej miłości staje się bardziej ludzki. Lepiej rozumie drugiego,egoizm zanika powoli, w końcu pozostaje tylko w sferze poglądów, ale nie działaniu.

Co to jest sumienie dla ateisty?
Świadomość popełnienia zła, która spadła na dno 'wnętrza ' tego czlowieka, która została tam zrzucona! Tylko naprawdę bardzo zły czyn potrafi dotrzeć na to dno, odcisnąć tam swoje piętno i powrócić jako wyrzuty sumienia.
To jest sumienie? Stłumione prawdziwe 'ja' , stłumienie prawdy, ale nie zabicie jej.
Nawet postawa ateistyczna wyrosła na podłożu non-relatywizmu wartości, w pełnej swiadomości DOBRA i ZŁA.

Widzi się zło, rozróżnia sie je. Buntuje się przeciwko niemu. Nie znajduje się zrozumienia dla jego obecności, a człowiek potrzebuje rozumieć wszystko! Taka nasza natura.
Zaczyna się od nowa, od podstaw empirycznych, od tego co łatwo zrozumieć. Jednak już nie zawsze dojdzie się tym sposobem do zrozumienia świata, dobra, zla, Boga.


Dlatego wiara, jest tak samo ważna (albo i bardziej) jak wiedza, rozum. Bo pomaga zrozumiec. To co naukowo, doświadczalnie jeszcze nie obejmiemy. Bez wiary zostaje pustka, i ciągła potrzeba szukania odpowiedzi wszędzie gdzie to tylko możliwe (nauki, wróżby, spirytualizm,) albo po prostu czlowiek poddaje się, tłumi chęc poznania prawdy, a wszyscy którzy nadal walczą wzbudzją w nim zawiść. Resentyment, bo widzi tamtych i ich żywą nadzieje na znalezienie prawdy, i siebie który tą nadzieje porzucił.

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 maj 29 2006 19:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Nie wiem jakie zasady wyznaje ateista i dlaczego miałby ich przestrzegać, skoro nie istnieje coś takiego jak sumienie.

Zasady, które subiektywnie uważa za dobre i moralne. Podstawową zasadą jest - nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe. Ale jak ktoś jest spaczony psychicznie - to mu nawet wiara i "sumienie" nie pomoże.
Może ponosić konsekwencje nieprzestrzegania prawa.

Podobnie jak każdy obywatel. Jakie są korzyści z bycia złym? Co daje człowiekowi krzywdzenie innych, zabijanie, kradzieże? Ja osobiście doceniam niektóre religijne prawa moralne, ale potrafię też antyludzkiemu prawu się przeciwstawić.
Gdybym ja była ateistką nikt nie zmusiłby mnie do czynienia tego co jest według mnie niesłuszne.

Kolejny aspekt słabości.
Sama dla siebie byłabym wyznacznikiem moralności i prawa, bo na czymże miałabym się oprzeć - zostają jedynie kodeksy ludzkie.

Wiedza, doświadczenie, kodeksy ludzkie - zapominasz chyba, że dekalog był wcześniej skodyfikowany przez ludzi w innej formie. Nihil Novi.
A to jak wiadomo jest zmienne.

Świat się zmienia.
I pilnowałabym jedynie, aby nie przekroczyć tych ram. Cóż powstrzymywałoby mnie przed cudzołożeniem, mówieniem nieprawdy, gdy mi to pasuje, popełnianiem drobnych świństewek innym, ale korzystych dla mnie, dlaczego miałabym przebaczać moim wrogom, kochać ich? Dlaczego miałabym szanować rodziców, ktorzy nie pozwalali mi na wiele rzeczy.

Wtedy byłabyś naprawdę dobra i moralna - wypływałoby to od Ciebie - Twojej głębi. Dlaczego miałabyś przebaczać wrogom? A może miałabyś nadzieję, że kiedyś też Ci ktoś wybaczy w przyszłości? Budowałabyś swój autorytet, opinię, czuła byś, że zrobiłaś dobrze - bo, żeby przebaczyć i być dobrym nie trzeba wierzyć w boga. Kolejna słabość - teisty. Uzależnia swoje dobre cechy od boga - a w zasadzie na zasadzie hipostazy przypisuje swoje cechy wykreowanemu bogowi. Bóg jest odbiciem człowieka. Bóg jest dobry, bo człowiek w swej istocie jest dobry. Bóg jest egoistą, gdyż człowiek w swej istocie jest egoistą.
Na pewno nie humanizm.

Boże gdybyś zniknął ze świadomości, ilu złoczyńców by nam przybyło . Może lepiej podtrzymywać tą iluzję - jak kapłani w Egipcie. Znali prawdę, ale byli przedstawicielami religii, której sami nie wyznawali. Ale jakoś trzeba lud kontrolować - bo sama widzisz, co by się z nimi działo - na swoim przykładzie.
A jeśli ateiście ciąży postępowanie niezgodne z własnymi zasadami (??), to niech zmieni zasady i uwolni się od tego ciężaru. Chyba, że lubi być męczennikiem.

Nie jesteś w stanie tego pojąć. Bo jesteś ograniczona ideą boga.
Ja zasady dane od Boga przyjmuję jako dar z radością, a wyrzuty sumienia mam jeśli je przekroczę.

Z tego wynika, że są to sztuczne wyżuty sumienia, żeby przypodobać się bogu i nie być skazana. Bo gdyby boga nie było to nie miała byś żadnych wyrzutów. Boga nie oszukasz!
Spróbuj żyć w dzisiejszym świecie zgodnie z zasadami Boskimi - zobaczysz co jest trudniejsze i wymaga więcej siły.

Z jakimi? Bo jest ich tyle, że nie wiem które wybrać. Zresztą czasami są to zasady sprzeczne z naturą człowieka. Nie chodzi o zasady, lecz o wiarę! O komfort psychiczny i moralny, a także światopoglądowy. Wierzyć jest łatwo. Zresztą człowiek zawsze znajdzie jakieś usprawiedliwienie.
Ateiści mają masę tzw. "afirmacji" dodających odwagi, podsuwających rozwiązania, horoskopy, wizyty u wróżek, gdy coś "nie idzie", porady w kącikach gazetowych, itp.

BREDZISZ KOBIETO! Typowe teistyczne stereotypowe myślenie i wiedza, a w zasadzie tego drugiego członu brak.
W dzisiejszym świecie jest naprawdę masa "bogów cudzych", a ateiści nawet nie zdają sobie sprawy, że im służą.

Za to Ty zdajesz sobie sprawę z wszystkiego! Co za ignorancja i obłuda. Kończę rozmowę z Tobą - udowadniasz, że nie ma sensu. Nie zniżę się do Twojego poziomu uogólnień i przekłamań na temat grup społecznych, czy religijnych.
Tak naprawdę zadeklarowanych ateistów jest niewielu - reszta ma swoich bożków. Mówię to na podstawie swoich obserwacji.

Twoja obserwacja jest tyle samo warta, co argumenty - niewiele! Widzisz to, co chcesz widzieć - mówi Ci to coś?
Różnica jest tylko taka, że oni odrzucają Boga chrześcijan.

Szczęka mi opada - powstrzymuje się od użycia pewnych sformułowań.
A Bóg nie jest złotą rybką, aby spełniać życzenia człowieka.

Bóg służy człowiekowi - i tylko dlatego istnieje.

MATIJA NAPISAŁ:
Częśc ateistów których ja znam, mówia po prostu: Jestem bogiem dla samego siebie. Poza tym gdzie te zasady?
Chyba tylko zabójstwo innego człowieka mogłoby niektórych poruszyć. Serio.

Musisz odróżnić ateistę, od ludzi, którzy się uważają za ateistów. Jest to często używany przez was teistów argument - zastosuj go do innych grup społecznych. (choć dla mnie jest to argument słaby - ale użyje waszego wartościowania). Zapoznaj się czym jest ateizm - co łączy ateistów. Poznaj ich głównych propagatorów i myślicieli. Potem oceń kto jest ateistą, a kto niewierzącym ignorantem. Ateizm jest jeden - ateistów jest wielu. Jedno ich łączy, reszta jest różna - uzmysłów sobie to raz na zawsze.
Co to jest sumienie dla ateisty?
Świadomość popełnienia zła, która spadła na dno 'wnętrza ' tego czlowieka, która została tam zrzucona! Tylko naprawdę bardzo zły czyn potrafi dotrzeć na to dno, odcisnąć tam swoje piętno i powrócić jako wyrzuty sumienia.

Mówisz o sobie? Niewiem skąd Ty to możesz wiedzieć? Wypowiadasz się jak jakiś znawca problemu - ale niestety kreujesz siebie przynajmniej w moich oczach na typowego stereotypowego teistę.
Nawet postawa ateistyczna wyrosła na podłożu non-relatywizmu wartości, w pełnej swiadomości DOBRA i ZŁA.

Ateizm to nie nihilizm. Ateizm - pogląd zaprzeczający istnieniu Boga lub odrzucający wiarę religijną. I to łączy ateistów - tylko to.
Widzi się zło, rozróżnia sie je. Buntuje się przeciwko niemu. Nie znajduje się zrozumienia dla jego obecności, a człowiek potrzebuje rozumieć wszystko! Taka nasza natura.
Zaczyna się od nowa, od podstaw empirycznych, od tego co łatwo zrozumieć. Jednak już nie zawsze dojdzie się tym sposobem do zrozumienia świata, dobra, zla, Boga.

Bo boga się nie da zrozumieć, boga się kreuje. Nie mówię już o jego istnieniu i udowadnianiu, co często teiści czynią - teologia.
Dlatego wiara, jest tak samo ważna (albo i bardziej) jak wiedza, rozum. Bo pomaga zrozumiec. To co naukowo, doświadczalnie jeszcze nie obejmiemy. Bez wiary zostaje pustka, i ciągła potrzeba szukania odpowiedzi wszędzie gdzie to tylko możliwe (nauki, wróżby, spirytualizm,) albo po prostu czlowiek poddaje się, tłumi chęc poznania prawdy, a wszyscy którzy nadal walczą wzbudzją w nim zawiść. Resentyment, bo widzi tamtych i ich żywą nadzieje na znalezienie prawdy, i siebie który tą nadzieje porzucił.

Wróżby i spirytualizm, i inne wymysły opierają się na podobnej istocie, co Twoja wiara. Uderzają w te same cechy człowieka. Uszanuj wybór innych. Do reszty Twoich sofizmatów nie chce mi się odnosić. Za duży monizm światopoglądowy i aksjologiczny u Ciebie odczuwam.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 maj 29 2006 21:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

1. Nie przekonam się do Twoich definicji.
Doskonale wiem, jakie mieli poglady 'pierwsi' ateisci. Powstanie ateizmu praktycznego, publicznego, 'legalnego' (trudno to nazwać, ale mam andzieję ze zaczaisz) już kilka wieków temu, musiało oprzec się na zasadzie : nie czyn drugiemu co tobie nie mile itd., inaczej już w swych początkach byłby zbojkotowany.
Cieszę się że Ty kierujesz się ateizmem z podbudową, z jakimś swoim kodeksem moralnym. Jednak nic na to nie poradzisz, że dzisiaj większość ateistów to zarazem nihiliści, to 'bogowie'. To było nieuniknione.
My chrześcijanie, z uwagi na 'sacrum' NIE MOZEMY zmieniać wlasnych wartosci, tego w co , w KOGO wierzymy.
Natomiast ateizm, jest na tyle liberalnym prądem, ze to sami ludzie tworzą jego wizerunek. Jeśli większośc to nihilisci, to jeśli Tobie na tym zalezy, odróżniam w Twojej obecności a. klasyczny od współczesnego.
Ateiści wspolczesni, uksztaltowali sami, w swiadomosci spoleczenstwa bardzo negatywny wizerunek.
Samo slowo 'ateista' nie powie mi prawie nic o rzeczywistym systemie wartosci Twoim. Natomaist chrześcijanin - tak. W konfrontacji z teistami, zawsze będziesz napotykał na podobne zgrzyty ideowe.

2. Pierwsza częśc to było pytanie. Nie odpowiedziales mi. Druga to byla definicja moja, sumienia ludzi skrajnie wyzbytych wartości.
Znawca problemu? Raczej improwizacja
Jestem katolikiem.

3. Zgadza się, ale to było 'wczoraj', dzisiaj spotkać ateistę, ktory z własnej nie przymuszonej woli nihilistą nie jest to zaszczyt Dzisiaj to już jest skrót myślowy.

4.
Da się zrozumieć.
Tylko tzreba chcieć. Płacz dziecka sąsiadów też może wydać się bezsensowny, rodzice wyzbyci cierpliwości, zamkną malca w pokoju, aby ten wyplakal sie do woli.
A może wystarczyło powiedziec slowo, może dziecko wystraszylo sie, uderzylo, etc. Zrozumienie przychodzi często po trudach, walce.
Czy uważasz, że tylu wierzących tutaj, wierzą w kogoś Kogo nie rozumieją? W jakąś niezidentyfikowaną mamonę?

5.
Hahahah
A czego sie spodziewałeś? Czy to źle wg. Ciebie że mam własną osobowośc? Że nie zmieniam pogladaów co wtorek?
Ja jestem konsekwentny. Jeśli uważam się za chrześcijanina, to ta postawa determinuje całe moje życie, każdą jego dziedzinę. Mój światopogląd w pzreciwieństwie do Twego nie oferuje relatywizmu aksjologicznego, więc nie przytaknę :'być może' , możliwe'. Chociaz szanuję Ciebie, że masz swoje poglady których bronisz, i jesteś ich świadomy ( w przeciwieństwie do silnej grupy ateistów jakich do tej pory poznałem), to uważam że są błedne.

zdravim

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
coso
 maj 29 2006 22:34   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/06
Postów:: 189


===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 maj 30 2006 15:29   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Jako podsumowanie z mojej strony:
Fragment książki "Bóg na ławie oskarżonych"

Rozdział 7
Człowiek czy królik

"Chrześcijaństwo rości sobie prawo do wyjaśniania faktów- do mówienia jaki jest rzeczywisty świat. Jego wyjaśnienia na temat świata mogą być prawdziwe lub nie, a kiedy raz zostanie postawione pytanie, wtedy naturalna ciekawość musi prowokować chęć poznania odpowiedzi. Jeżeli chrześcijaństwo jest nieprawdziwe, to żaden uczciwy człowiek nie będzie chciał mu wierzyć, choćby nie wiem jak było przydatne; jeśli jest prawdziwe, każdy uczciwy człowiek zechce mu uwierzyć, nawet gdyby nie udzieliło mu w ogóle żadnej pomocy.
Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, uświadomimy sobie jeszcze coś innego. Gdyby przypadkiem chrześcijaństwo było prawdziwe, to jest raczej rzeczą niemożliwą, by ci, którzy znają tę prawdę i ci którzy jej nie znają, byli w równym stopniu przygotowani do prowadzenia dobrego życia. Znajomość faktów, musi skutkować różnicą w czynach.
.....
Chrześcijanin i materialista żywią różne przekonania co do świata. Nie mogą mieć obaj racji. Ten, który jest w błędzie, będzie działał w sposób, który nie odpowiada rzeczywistemu światu. Wskutek tego przy najlepszej na świecie woli będzie popychał swoich współbraci do zguby.
....
W porządku podsumujmy: chrześcijaństwo przyniesie ci dobro- dużo więcej dobra niż go kiedykolwiek pragnąłeś czy oczekiwałeś. A pierwszym dobrem będzie to, że wbije ci do głowy (i nie będzie to dla ciebie przyjemne!) fakt, iż to co dotychczas nazywałeś „dobrem”- wszystko to o „przyzwoitym życiu” i „byciu miłym” – nie jest zupełnie tą wspaniałą i największej wagi sprawą, za jaką ja miałeś. Nauczy cię ono, że w rzeczywistości nie możesz być „dobry” ( a w każdym razie nie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę), opierając się na swoich własnych wysiłkach moralnych. A potem nauczy cię, że nawet gdybyś był taki dobry, to ciągle nie osiągnąłbyś celu, dla którego zostałeś stworzony. Życie nie kończy się na zwykłej moralności. Zostałeś stworzony do czegoś zupełnie innego.
....
Ci ludzie, którzy nie przestają pytać, czy nie mogą wieść przyzwoitego życia bez Chrystusa, , nie wiedzą na czym życie polega; gdyby wiedzieli, oczywiste byłoby dla nich, że „przyzwoite życie” jest tylko czymś mechanicznym w porównaniu z tym, do czego my ludzie, tak naprawdę zostaliśmy stworzeni. Moralność jest niezbędna; ale Boże Życie, które samo się nam ofiaruje i które wzywa nas, abyśmy byli dziećmi Boga, przeznacza dla nas coś, co wchłonie bez śladu całą naszą moralność. Trzeba nas przetworzyć na nowo. Cały królik w nas musi zniknąć – zarówno ten zatroskany, sumienny, etyczny królik, jak i ten tchórzliwy i zmysłowy. Będziemy krwawić i lamentować, kiedy pełnymi garściami wypadać z nas będzie futro; a potem niespodziewanie znajdziemy pod tym wszystkim coś, czego nigdy dotąd sobie nie wyobrażaliśmy: prawdziwego człowieka, wiecznie młodego boga, syna Boga prawdziwego, silnego, promieniującego, mądrego, pięknego i przepełnionego radością.
„Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe”

Idea osiągnięcia „uczciwego życia" bez Chrystusa opiera się na podwójnym błędzie. Po pierwsze, jest niewykonalna, a po drugie, wyznaczając sobie „uczciwe życie" jako ostateczny cel, gubi się samą istotę egzystencji. Moralność jest górą, której nie da się zdobyć tylko za pomocą samodzielnych wysiłków, a gdyby nawet udało się tego dokonać to tylko po to, by stracić życie wśród lodów szczytu i w nienadającym się do oddychania powietrzu z powodu braku skrzydeł, których wymaga dalszy ciąg podróży. Dopiero stamtąd bowiem rozpoczyna się prawdziwa wspinaczka. Na nic tu już liny i czekany, reszta jest sprawą skrzydeł."

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Dariusz Kot
 maj 30 2006 16:43   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/14/06
Postów:: 131

Wiem, ze "kobieta" nie ma zlych intencji, ale ten ostatni post troche mnie przeraza. To "krwawienie i lamentowanie" krolika, spod ktorego rodzi sie nowy wspanialy czlowiek ma w sobie cien inkwizycji, oczyszczajacej znieprawione dusze. To uwaga historyczna, co do stylu - styl nie jest niczym, jak zapewne wiedza jezykowo swiadomi uczestnicy tej dyskusji. Po drugie - jako zwolennik szczesliwego zycia na tej ziemi, lubie to co wspolczesna psychologia mowi o lubieniu siebie - nie pokochasz innych, karajac siebie samego. Autoafirmacja, integracja, te tam takie. I tutaj uwaga co do istoty dyskusji. Kiedy bylem katolikiem, nikt sie nie zastanawial, czy Bog dopuszcza cierpienie, czy nie, czy czlowiek ponosi adpowiedzialnosc, skoro ma odwieczna skaze? Dlaczego? Bo katolicyzm wtedy, po Soborze Watykanskim drugim, zdecydowanie oddzielal Boga-sedziego i Boga-Czlowieka, Jezusa. Chyba wierzylismy glownie w tego drugiego. Do Juliette: moze modeluj sobie wyobrazenie o Bogu na relacjach erotyczno-moralnych (milosc), a nie legislacyjnych (odpowiedzialnosc, kara) - moze wowczas tak szybko nie odejdziesz od religii? Ja jestem ateista, ale z zupelnie innego powodu.

===

"Myślę, że mylicie kolejność. Nie można mówić, że Jezus wyrasta ponad historię, bez wcześniejszej próby umieszczenia go w niej" (Geza Vermes)
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 maj 30 2006 20:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Juliette piszesz ze nie chcesz odejść od wiary. Lecz uściślij czy nie chcesz odejść od tej wiary jaką oferują kościoły czy od wiary w Boga w ogóle. Miałam podobny problem jak Ty i też niewiele pomagały mi argumenty innych wierzących, wciaż widziałam sprzecznośći i chociaż bardzo się starałam pozostać przy wyznaniu mojej rodziny nic nie pomagało-wciąż poszukiwałam Prawdy. Sądziłam że znajdę ja poprzez naukę, ze ludzie którzy poświęcili życie np. fizyce, będą w stanie potwierdzić lub zaprzeczyć istnieniu Boga. Nic z tego. Trochę dodał mi otuchy Frank Tipler swoją Fizyką Nieśmiertelności. dzisiaj nie mam żadnych watpliwości. W pewnym momencie posłyszałam głos Ojca i otworzyłam drzwi. Pozdrawaim serdecznie matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 maj 30 2006 20:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

1. Nie przekonam się do Twoich definicji.
Doskonale wiem, jakie mieli poglady 'pierwsi' ateisci. Powstanie ateizmu praktycznego, publicznego, 'legalnego' (trudno to nazwać, ale mam andzieję ze zaczaisz) już kilka wieków temu, musiało oprzec się na zasadzie : nie czyn drugiemu co tobie nie mile itd., inaczej już w swych początkach byłby zbojkotowany.

Truizm - gdyby bóg niebył taki jaki jest "miłuj bliźniego jak siebie samego" - też w swoich początkach byłby zbojkotowany. Widzisz - jakie to proste?
Cieszę się że Ty kierujesz się ateizmem z podbudową, z jakimś swoim kodeksem moralnym. Jednak nic na to nie poradzisz, że dzisiaj większość ateistów to zarazem nihiliści, to 'bogowie'. To było nieuniknione.

Przestań uogulniać - bardzo tego nie lubię. Bardzo dużo ludzi zamiast pomyśleć i analizować, woli uogulnienia. A stereotyp ma tyle do prawdy, co piernik do wiatraka.
My chrześcijanie, z uwagi na 'sacrum' NIE MOZEMY zmieniać wlasnych wartosci, tego w co , w KOGO wierzymy.

Ale możecie zmieniać otoczkę - kodeksy, wykładnia itd. Niestety praktyka codziennie pokazuje te wartości.
Natomiast ateizm, jest na tyle liberalnym prądem, ze to sami ludzie tworzą jego wizerunek. Jeśli większośc to nihilisci, to jeśli Tobie na tym zalezy, odróżniam w Twojej obecności a. klasyczny od współczesnego.

Liberalny uznaję za komplement. Ateizm to pogląd, tylko i wyłącznie. Ateista natomiast może być: libertynem, socjalistą, komunistą, faszystą etc.
Ale faktem jest, że ludzie tworzą jego wizerunek - ale nie są to sami ateiści, tylko np: tacy jak Ty - repetorysta, stereotypiarz.
Ateiści wspolczesni, uksztaltowali sami, w swiadomosci spoleczenstwa bardzo negatywny wizerunek.

Mogę prosić o przykłady? Chętnie poczytam dzieła owych współczesnych przedstawicieli nowożytnego ateizmu. Proszę o dzieła.
Samo slowo 'ateista' nie powie mi prawie nic o rzeczywistym systemie wartosci Twoim.

Mówi bardzo dużo - nie uznaje bogów
Natomaist chrześcijanin - tak.

Analogicznie to ateizmu, powinien być teista - uznaje jakieś sacrum. Natomiast chrześcijanin to juz klasyfikacja, jak w przypadku ateisty - np: marksista-leninista.
W konfrontacji z teistami, zawsze będziesz napotykał na podobne zgrzyty ideowe.

Zależy od teisty - chyba, że wszyscy są tacy jak Ty. Ale choćbyś mnie tu wkręcał - nie uwierzę.
2. Pierwsza częśc to było pytanie. Nie odpowiedziales mi.

Co to jest sumienie dla ateisty?

Dla mnie jest to swoiste pojęcie religijne. Odnosi się do psychologicznych odczuć człowieka. Występuje, gdy człowiek postąpił wbrew swoim przekonaniom i wartościom. Jest to rodzaj afektu, gehenna.
Przykład: Człowiek moralnie dobry, spowodował cierpienie innej osobie, a nawet doprowadził do śmierci. Sam nigdy nie chciałby się znaleść w podobnej sytuacji, żal mu rodziny i bliskich tej osoby. Empatia odgrywa w tym procesie istotną rolę.
Druga to byla definicja moja, sumienia ludzi skrajnie wyzbytych wartości.

To teraz są to ludzie skrajnie wyzbyci wartości? A więc nie są to ateiści, lecz ogólnie ludzie - tutaj definicja pasuje
Znawca problemu? Raczej improwizacja. Jestem katolikiem.

A ja jestem wolnomyślicielem "myślę powoli"
3. Zgadza się, ale to było 'wczoraj', dzisiaj spotkać ateistę, ktory z własnej nie przymuszonej woli nihilistą nie jest to zaszczyt Dzisiaj to już jest skrót myślowy.

Tobie trudno jest znaleść. Nie przenoś swoich mikro doświadczeń, na całą społeczność ateistów. Wejdź na jakieś forum ateistyczne popytaj - i podaj przykłady i dowody ok? Wtedy będziemy mieli punkt odniesienia. A w najlepszym przykładzie przeczytaj dzieła ojców ateizmu i współczesnych wybitnych propagatorów - choćby Richard Dawkins. Jak ja bym miał oceniać teizm opierając się na szarej masie teistów, to nie dażył bym go nawet szacunkiem, a co dopiero zrozumieniem. Dla mnie auorytetem np: dla Katolizyzmu jest Papież - a nie babcia, co słucha "jedyny katolicki głos w Twoim domu i ogląda "Trwam" . Chociaż co do autorytetu Rydzyka wątpliwości nie mamy?
Czy uważasz, że tylu wierzących tutaj, wierzą w kogoś Kogo nie rozumieją? W jakąś niezidentyfikowaną mamonę?

Reguła dowodu społecznego - mnie nie przekonuje. Większość to nie znaczy choćby "prawda".
Ta mamona jest zindnentyfikowana już dawno temu przez np: Epikura
A czego sie spodziewałeś? Czy to źle wg. Ciebie że mam własną osobowośc? Że nie zmieniam pogladaów co wtorek?

Obawiam się, że nie zmienisz, dokonasz rewizji i korekt poglądów nigdy
Ja jestem konsekwentny. Jeśli uważam się za chrześcijanina, to ta postawa determinuje całe moje życie, każdą jego dziedzinę.

Nie twierdzę, że postępujesz niesłusznie. Wręcz przeciwnie - konsekwencja, żeby teologia była konsekwentna
Mój światopogląd w pzreciwieństwie do Twego nie oferuje relatywizmu aksjologicznego, więc nie przytaknę :'być może' , możliwe'.

Zabicie człowieka w czasie konfliktu zbrojnego, a zabicie człowieka w czasie popijawy? Albo inaczej: kradzież pożywienia z przyczyn głodu, czy kradzież samochodu Mercedes S-klasse? Czy nasze światopoglądy nie podchodzą do tych spraw podobnie?
Chociaz szanuję Ciebie, że masz swoje poglady których bronisz, i jesteś ich świadomy ( w przeciwieństwie do silnej grupy ateistów jakich do tej pory poznałem)

Niektórzy właśnie z tego powodu, starają się wyodrębnić spośród ateistów, którzy z reguły (historia, antropologia) uzasadniali swój światopogląd, grupę niewierzących (bez skrystalizowanych poglądów). U teologa Marcel Neusch'a poznałem ową klasyfikację. Polecam jego dzieło "U źródeł współczesnego ateizmu".
to uważam że są błedne.

I vice versa
Kobieta
Ustosunkuje się do wybranych przeze mnie istotnych dla mnie wersetów:
Chrześcijanin i materialista żywią różne przekonania co do świata. Nie mogą mieć obaj racji.

Ale obaj mogą nie mieć racji . Bo rację może mieć np: Hinduista, lub buddysta, albo Sikh
Ten, który jest w błędzie, będzie działał w sposób, który nie odpowiada rzeczywistemu światu. Wskutek tego przy najlepszej na świecie woli będzie popychał swoich współbraci do zguby.

Istnienie boga nie odpowiada rzeczywistemu światu, jeżeli rozmawiamy o rzeczywistości
W porządku podsumujmy: chrześcijaństwo przyniesie ci dobro- dużo więcej dobra niż go kiedykolwiek pragnąłeś czy oczekiwałeś.

Inne ideologie i religie, mogą przynieść Ci mniej, tyle samo, a nawet więcej. W zależności od tego kim jesteś i czego oczekujesz. Proszę można dokonać wyboru. W tym przypadku reklama ogólnie rozumianego chrześcijaństwa.
Ci ludzie, którzy nie przestają pytać, czy nie mogą wieść przyzwoitego życia bez Chrystusa, , nie wiedzą na czym życie polega; gdyby wiedzieli, oczywiste byłoby dla nich, że „przyzwoite życie” jest tylko czymś mechanicznym w porównaniu z tym, do czego my ludzie, tak naprawdę zostaliśmy stworzeni. Moralność jest niezbędna; ale Boże Życie, które samo się nam ofiaruje i które wzywa nas, abyśmy byli dziećmi Boga, przeznacza dla nas coś, co wchłonie bez śladu całą naszą moralność.

Co to znaczy nie mogą wieść przyzwoitego życia bez Chrystusa? To raczej chrześcijanie nie są w stanie sobie nawet wyobrazić przyzwoitego życia bez Chrystusa! Niektórzy widzą życie, takim jakim jest i potrafią się z tym pogodzić.
Trzeba nas przetworzyć na nowo. Cały królik w nas musi zniknąć – zarówno ten zatroskany, sumienny, etyczny królik, jak i ten tchórzliwy i zmysłowy. Będziemy krwawić i lamentować, kiedy pełnymi garściami wypadać z nas będzie futro; a potem niespodziewanie znajdziemy pod tym wszystkim coś, czego nigdy dotąd sobie nie wyobrażaliśmy: prawdziwego człowieka, wiecznie młodego boga, syna Boga prawdziwego, silnego, promieniującego, mądrego, pięknego i przepełnionego radością.
„Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe”

heinrichboll - bardzo trafnie to zinterpretował.
Idea osiągnięcia „uczciwego życia" bez Chrystusa opiera się na podwójnym błędzie. Po pierwsze, jest niewykonalna, a po drugie, wyznaczając sobie „uczciwe życie" jako ostateczny cel, gubi się samą istotę egzystencji.

Z Chrystusem jest tak samo niewykonalna, jak z każdym innym bogiem i bożkiem, jak i bez niego.
Moralność jest górą, której nie da się zdobyć tylko za pomocą samodzielnych wysiłków, a gdyby nawet udało się tego dokonać to tylko po to, by stracić życie wśród lodów szczytu i w nienadającym się do oddychania powietrzu z powodu braku skrzydeł, których wymaga dalszy ciąg podróży.

Sam nie może, to myśli, że nikt nie może
Dopiero stamtąd bowiem rozpoczyna się prawdziwa wspinaczka. Na nic tu już liny i czekany, reszta jest sprawą skrzydeł."

Happy End! I wszystko jasne!

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 maj 30 2006 20:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Ale obaj mogą nie mieć racji . Bo rację może mieć np: Hinduista, lub buddysta, albo Sikh

Gocku, rację mają wszyscy oprócz ateistów . Pozdrawiam matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 maj 30 2006 20:53   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Gocku, rację mają wszyscy oprócz ateistów . Pozdrawiam matejanka

Kto pozwolił wystrzelić fajerwerki intelektualne?

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 maj 30 2006 21:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Trafiło się ślepej kurzematejance ziarno

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Matija
 maj 30 2006 23:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857


Gocek
Ponieważ, nie ma sensu riposta, boć to wojna pozycyjna ze swej strony postaram się w te wakacje sięgnać do proponowanych tytułów. Choć wiem co tam znajdę. Pewnie udowadnianie potrzeby istnienia podstaw moralnych lub utylitaryzmu na gruncie współczesnego humanizmu, bez najmniejszych odwołań do Boga, jako wymysłu ciemnych, bojaźliwych jednostek lub źródła dochodów finansowych kasty światynnej.
Przynajmniej jeszcze bardziej utwierdzę się w mym przekonaniu. Ale zajrzę...

Zabójstwo w konflikcie zbrojnym tak samo jak pijackiej burdzie uważam za takie samo zło.
Drugi przykład z tym chlebem jest oczywisty. Kradzież z powodu głodu, nie jest grzechem.

Nawet jeśli w pewnych sytuacjach zgodzimy się w osądzie moralnym, (i bardzo dobrze) to zazwyczaj i tak , dowody nasze na slusznosc- nie slusznosc, dobro-zlo danego czynu będą diametralne różne.

Nie jest mi przykro , że uwazasz mnie za stereotypowca szczególnie iż jest to opinia na podstawie kilku zdań na forum. Dlatego, że musialbys mnie dluzej znać, aby te słowa jednoznacznie potwierdzić.
Czy uważasz tak, ze względu na moje microdoświadczenie, którym się posluguje?
Staram się być do tego rodzaju rzeczy zdystansowany.
Ale zauważ, że to samo microdoświadczenie ukształtowało w Tobie ateistę.

ad. ks Rydzyka. Nie znam tego człowieka.
Albo inaczej, znam go mniej niż Ciebie w gruncie rzeczy.
Nigdy do konfrontacji na tle ideowym nie doszło.
Radia Maryja slucham jeśli są czasami nadawane przemówienia JP2 archiwalne. One mają dla mnie dużą wartość. Samego 'ojca dyrektora' naprawdę nie znam, więc go nie oceniam.
Tym bardziej nie może być mi autorytetem.

Mam nadzieję, że na najwazniejsze odpowiedzailem.
Idę spać. Good night!

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 maj 31 2006 10:51   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Ateiści są więźniami swojego własnego umysłu. Siedzą w jego ciasnych ścianach i nie widzą, że poza nimi jest coś jeszcze. Albo miotają się po swojej klatce, albo siedzą zrezygnowani pogrążeni w swoim status guo. Są i tacy, którym wydaje się, że są bezpieczni, bo nie muszą wychodzić, wystarcza im to małe, ciasne pomieszczenie.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 maj 31 2006 11:39   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by kobieta: Ateiści są więźniami swojego własnego umysłu. Siedzą w jego ciasnych ścianach i nie widzą, że poza nimi jest coś jeszcze. Albo miotają się po swojej klatce, albo siedzą zrezygnowani pogrążeni w swoim status guo. Są i tacy, którym wydaje się, że są bezpieczni, bo nie muszą wychodzić, wystarcza im to małe, ciasne pomieszczenie.

Ja bym zamieniła słowo ateiści na materialiści i wtedy podpisuję się pod tym co napisałaś oboma rękoma. Co do ateistów to być może niektórzy są tacy jak napisałaś ale niektórzy tylko dlatego odwrócili się od Boga ponieważ w żadnej z religii nie znajdują odpowiedzi na egzystencjalne pytania, a Bóg jakiego im się proponuje nie jest Bogiem Wszechmocnym, gdyz nie potrafi według wyznań chrzescijańskich zbawić każdego cżłowieka i tak jak Juliette nie są w stanie takiego Boga zaakceptować. I wcale się nie dziwię, gdyz ogromnym egoizmem ze strony każdego chrześcijanina jest uważanie ze ktokolwiek zasługuje na karę niekończącego sie piekła, podczas gdy innych za niewiele dobra oczekuje wieczna nagroda.pozdrawiam matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,99 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana