Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Na czym oparte jest stwierdzenie, że Boga wymyślili ludzie?
 |  Wersja do druku
Dariusz Kot
 czerwiec 15 2006 19:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/14/06
Postów:: 131

Do Matiji:

Co do osadzania czynow i osadzanie ludzi, masz racje. Lubie historie z jawnogrzesznica i wykorzystalem okazje, zeby ja przytoczyc, bez skupienia sie na tym, o co Ci chodzilo.

Co do filozofow, musze Cie poprawic, ze niektorzy z nich mieliby spore klopoty z przejsciem "bez trudu" z Hegla na Feurbacha. Arystoteles. Awerroes. Sw. Anzelm z Cantenbury, niepokorny biskup o duszy filozofa, ktorego nasladuje nasza Kobieta, chcac udowodnic istnienie Boga... To tylko z tych na "A".

Piszac o synostwie bozym, chcialem Ci pokazac, ze cos niezwyklego dzis, w czasach Jezusa wcale nie bylo czyms wyjatkowym. Co za roznica, czy sami siebie Ci ludzie uwazali za Bogow? Zreszta, wielu faktycznie za nich sie uwazalo, zwlaszcza wsrod wladcow. To egipska tradycja, gdzie kazdy faraon uwazal sie za wcielenie Horusa.

Nie zrozumiales mojej aluzji z przysiega Hipokratesa, byc moze byla niejasna. Chodzilo mi o Asklepiosa, poprzednika Jezusa w chodzeniu po ludziach, cudownym uleczaniu i wskrzeszaniu z martwych.

Ja wiem, ze szoste przykazanie wybrales jako przyklad. Teraz juz nie ustalimy, czy "rownie dobrze" mogles wybrac inne. Trudno natomiast zaprzeczac, ze wybrales te wlasnie, a nie inne. W zwiazku z tym wyborem, napisalem o prawdopodobnych przyczynach stalej obecnosc tematyki seksualnej w mysli katolickiej. Nie przecze, ze nie odpowiedzialem w tym wypadku na Twoje pytanie - wazniejsze wydalo mi sie pokazanie przyczyn, czemu zapytales wlasnie o to, czemu najszybciej nasunely Ci sie przyklady wlasnie "grzechow" typu erotycznego.

===

"Myślę, że mylicie kolejność. Nie można mówić, że Jezus wyrasta ponad historię, bez wcześniejszej próby umieszczenia go w niej" (Geza Vermes)
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Dariusz Kot
 czerwiec 15 2006 19:28   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/14/06
Postów:: 131

Do Kobiety i Mateji:

Dla Kobiety dane o malej ilosci chrzescijan na swiecie potwierdzaja wartosc chrzescijanstwa, bo swiat obecny jest zly - stalby sie lepszy wraz ze wzrostem ilosci chrzescijan.

Dla Matei przekonanie o duzej ilosci chrzescijan na swiecie potwierdza wartosc chrzescijanstwa, bo cecha falszywych religii jest to, ze im sie nie wiedzie.

Czy nie sugeruje to troszke, ze ludzie religijni nie maja lub nie stosuja obiektywnych kryteriow oceny wartosci poszczegolnych religii - skoro zarowno informacja A, jak i informacja przeciwna do A - dzialaja bez problemu na korzysc oceny ich wlasnej religii? Czy przekonania religijne nie sa w zwiazku z tym raczej emocjonalne, POPRZEDZAJACE myslenie, ktore pozniej sie do nich tylko dopasowuje?

===

"Myślę, że mylicie kolejność. Nie można mówić, że Jezus wyrasta ponad historię, bez wcześniejszej próby umieszczenia go w niej" (Geza Vermes)
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kobieta
 czerwiec 15 2006 19:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Jak to się dzieje, że narody, które żyją z dala od siebie mają wspólne pierwiastki w swoich wierzeniach religijnych.
Na przykład relacje o potopie obecne prawie w wierzeniach wszystkich ludów, począwszy od wierzeń skandynawskich, poprzez polinezyjskie, chińskie do Indian amerykańskich.
Potop obecny jest także w mitologii.


===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 15 2006 22:34   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

heinrichboll
np. Arystoteles - miał wyrzuty sumienia?

ad. synostwa bożego
Nie wiem czy to przez to, ze jestem chrześcijaninem, ale zobacz: był sobie cieśla, w 30 roku życia poszedł na pustynię, pościł 40 dni, a po powrocie wstrząsnał ludzi Izraela wyjątkową madrością, etyką bezwzględnej miłości "nadstaw mu i drugi policzek, oddaj mu i szatę", mistycyzmem, cudami, nazywał siebie Synem Boga, utożsamiał się z Nim, mówił że są Jednością, nieslusznie skazany po strasznych mękach i śmierci krzyżowej umiera, 3 dnia zmartwychwstaje wg. Tradycji Apostołów, jego uczniowie zyskują tą samą moc, uzdrawiają, nauczają by w ciagu 400 lat stać się pierwszą i największą religią ówczesnego świata. Po 2000 lat nadal wiedzie ten prym. Czy naprawdę nie-chrześcijan to nie zdumiewa?

Asklepiosa??!!przeciez to bóg jak zeus czy posejdon,
Porównujesz go do Jezusa? hmmmmmmm....

Dlatego moze nasunęły mi się grzechy dotyczące czystości, ponieważ stosunkowo niedawno, interesowałem się nimi właśnie z punktu widzenia KRK. Argumentacja Kosciola dot. czynów tych jako spzrecznych z moralnością, a także w świetle świeckiej socjologii. Ich wpływ na jednostki, społeczeństwo w oderwaniu od mysli teologicznej. To jest bardzo ciekawy i ważny temat.
Jednak w tamtym eksperymencie chodziło mi bardziej o ukazanie mnogości zasad etycznych w stosunku do ateistów. Przykazanie V nadawało by się równie dobrze, jak VI czy VIII.


Dla Matei przekonanie o duzej ilosci chrzescijan na swiecie potwierdza wartosc chrzescijanstwa, bo cecha falszywych religii jest to, ze im sie nie wiedzie.

Czy nie sugeruje to troszke, ze ludzie religijni nie maja lub nie stosuja obiektywnych kryteriow oceny wartosci poszczegolnych religii - skoro zarowno informacja A, jak i informacja przeciwna do A - dzialaja bez problemu na korzysc oceny ich wlasnej religii? Czy przekonania religijne nie sa w zwiazku z tym raczej emocjonalne, POPRZEDZAJACE myslenie, ktore pozniej sie do nich tylko dopasowuje?


Heh, właściwie to chodziło o to, że ukazując liczbę 2 mld wyznawców, chciałem zaprzeczyć Gockowi, który uważa iż człowiek współczesny nie wierzy w Boga. Wg. jego stwierdzenia około 90% ludzi żyjacych obecnie to ludzie nie-współcześni Tyle gdzies ludzi wg. danych kobiety to ludzie wierzący w Boga, boga, bogów.
Fakt, że tamtym pytaniem trochę odszedłem od głownej myśli.
Ogólnie to uważam, ze świat upada coraz nizej i nie jest dobrze.
Ale z "czas ucieka, wieczność czeka' na ustach, i w duchu hasła "Ora et labora" można wykorzystać to życie maksymalnie dobrze. Można być zadowolonym i to z nawiązką Więc, Dont cry! Better Try!! ..i do roboty!

pro sit Bratcy!

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 15 2006 22:39   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Heinrichowi odpisałem, w czym problem.

Bynajmniej nie jest to usprawiedliwienie, że ludzie religijni nie są wierzącymi. Pozostaje sprawdzić: spytaj się człowieka religijnego, czy wierzy w boga - odpowiedź twierdząca. Zatem różnica pomiędzy wierzącymi, a religijnymi jest taka, że ci drudzy cenią rytuały, instytucje i prawo instytucji stanowione na Ziemii.
Z ego powodu należy uważać, ze zbyt pochopnym przyjęciem całej twórczości-nauki tego filozofa, ponieważ część tego co napsaił mogło być owocem już czlowieka chorego. Choroba nóg upośledza nas, naszą zdolność chodzenia biegania, to samo z oczami i z mózgiem- umysłem i choroba psychiczną.

Gdybym brał całą filozofię wszystkich filozofów jakich czytałem - popadł bym w sprzeczności. Biorę od Nietzschego to, co moja osobowość i moralnośc uważa za słuszne.
To jest odpowiedz, na twoje 'pewnikowe' stwierdzenia typu : czlowiek współczesny uważa Boga za wytwór umysłu. Człowiek średniowiecza za byt transcendentny.
Tzn. stwierdzenia Nietzchego, z którymi się zgadzasz.

Nie mówię, że człowiek współczesny uważa boga za wytwór rozumu ludzkiego, tylko że ateiści w większości tak uważają. Powtórzę pytanie - czy liczebność wyznawców świadczy o prawdziwości ideologii, jaką jest religia?
Ok. Całun jest boskiego pochodzenia. Udowodniłem. Teraz nie mozesz mówić, że nie udowodniłem.
Sam to stwierdziłeś

Użyłem sarkazmu . Gdyż jak na przykładzie Całunu - udowodniono jego boskie pochodzenie w ten sposób.
Spróbuj przynajmniej zrozumieć co mam na mysli.
Przecież jaśniej już chyba wyrazić się nie można.
Wysil się choć trochę. Jedno zdanie dalej jakbyś przeczytał, a nie wyrywał z kontekstu...

Próbuję, ale tyle tu sprzeczności. Raz mówisz, że zgadzasz się z Kobietą, to traktuje jej wypowiedzi równoważnie z Twoimi i do nich się stosunkuję.
Ona stwierdziła, że Nietzsche był chory, gdyż potępiał Chrześcjańswto i boga wogóle. Przyczyną jego choroby było jego postępowanie. Przynajmniej tak twierdzi Kobieta.
Jaka jest rola kary, nawet w świeckim prawie karnym?
Zemsta?!

W prawie świeckim, jest to prewencja i wychowanie (resocjalizacja), jednak w kontekście boga, do którego państwo jest niczym, bóg mści się na czymś, co sam stworzył - jak w przypadku Nietzschego.
Ad. reszty a przede wszystkim VI A NIE VII przykazania.
Nie bądź Freud z tym zakompleksieniem.

Czy to odpowiedź twierdząca?
Tylko od ateistów takie pytanie może padać. Mógłbyś równie dobrze zapytać nie wstydzisz się że masz piwne oczy?

Tylko od teistów można otrzymać taką odpowiedź.
Bo skoro seks porównójesz do koloru oczu, to dlaczego wstydzisz się tego pierwszego, a drugie jest dla Ciebie zupełnie naturalne?
Z tego co wywnioskowałem po czasami dwuznacznych Twoich odpowiedziach, może 2 z tych 15 rzeczy uważasz za złe, nie pochwalasz.

Ogólne pytanie, ogólna odpowiedź. Bardzo ważna jest rola kontekstu i uwarunkowań, w których dochodzi do wymienionych, przez Ciebie uważanych za pejoratywnych aktów.
Tym chciałem Ci uzmysłowić, że raczej ateiści nie podzielają tych nakazów, zakazów.
Ty pisałeś, ze uogólniam.

Nie wiem, co podzielają inni ateiści, ale wiem, co ja porzielam.
Zauważ, że odrzucając małżeństwo sakralne, powoduje to pewne skutki. Dlatego, gdy dwoje dorosłych ludzi, pragnie ze sobą współżyć, choć nie są małżeństwem - dlaczgo mamy sprzeciwiać się naturze? Nie mówię tutaj o niewierności.
Ad. kobiety.
Sam widzisz, napisała, ze życzy ateistom i innowiercom miłości. Cóż mogę dodać? Życzy im i Wam po prostu wszystkiego najlepszego!!!

Za co podziękowałem
KOBIETA
Ech, gdyby więcej było chrześcijan, ten świat wyglądałby dużo lepiej, a tak mamy to, co mamy.

Ateistów nawet nie ujęto .
Jak to się dzieje, że narody, które żyją z dala od siebie mają wspólne pierwiastki w swoich wierzeniach religijnych.
Na przykład relacje o potopie obecne prawie w wierzeniach wszystkich ludów, począwszy od wierzeń skandynawskich, poprzez polinezyjskie, chińskie do Indian amerykańskich.
Potop obecny jest także w mitologii.

A co mało potopów było na Ziemii, w różnych częściach świata? Tyle, że o Arce i Noem jakoś nie ma zgodności.
Potopy, trzęsienia Ziemii i inne kataklizmy zdarzają się w wielu miejscach, na różnych kontynentach. Nie tylko na bliskim wschodzie .

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 16 2006 00:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Są : wierzący, religijni i wierzacy-religijni
To czy człowiek religijny jest też wierzący , czy też nie, widać po jego postępowaniu. Czy się chociaż stara całym sercem.
Dam Ci przykład : jedziesz z gościem bryką do szkoły, przejeżdżacie kolo kosciola i on się zegna.
Za godzine w tej szkole na przerwie, śpiewa wulgarne czy sprośne piosenki do melodii psalmów, publicznie przeklina, nagaduję na kolegę, i planuje spuścić komuś manto wieczorem.
Widząc go w kosciele powiesz - religijny. Ale czy swoim życiem poświadcza to, ze chrzescijaninem jest?
To jest ateizm nieświadomy.

Nie mówię, że człowiek współczesny uważa boga za wytwór rozumu ludzkiego, tylko że ateiści w większości tak uważają. Powtórzę pytanie - czy liczebność wyznawców świadczy o prawdziwości ideologii, jaką jest religia?

Ateiści w większosci uważają Boga za wytwór rozumu? Spox, nieważne.
Liczebność nie świadczy o prawdziwości. Ale liczebność jest pewną wartością. Mówisz, że przyjmujesz Nietzchego bo zgadza się z Twoim odczuciem świata, z moralnością.
Otóż tamtych 2 mld ludzi wyznaje chrześcijaństwo, bo zgadza się z ich wizjią świata i moralnością.
Szanuję Ciebie, jako jednostkę i brata w człowieczeństwie, pomimo odmiennych poglądów. W takim razie jaką wartością dla mnie jest tych 2 mld ludzi, którzy myślą podobnie jak ja? Będąc w takiej sile ludzi, naturalne jest, że czujemy iż w dobrym kierunku podążamy. Dobrze wybraliśmy.
To przekonanie o dobzre dokonanym wyborze, umacnia się nie tylko w Kościele jako wielkiej wspolnocie ludzi, ale takze każdy z nas z osobna doświadcza tego w komunii z Bogiem. Ale to już temat na który z ateistą się nie dyskutuje. Tak jak z panem woźnym o nieregularnej miesiączce Z całym szacunkiem, Gocek

Użyłem sarkazmu . Gdyż jak na przykładzie Całunu - udowodniono jego boskie pochodzenie w ten sposób.

Calun od początku uznawany byl za dzielo nie-ludzkich rąk. To jest sytuacja wyjściowa. Moze Nikodem zabierajac Calun z grobu powierzyl go komus z zastrzezeniem natury tego płótna. Ten pzrekazal komus innemu, tamten jeszcze komus. Itd. Tradycja. Wcale nie musi być fałszywa.
Natomiast nagle ktoś wysuwa stwierdzenie, ze Calunu oryginalnego nie ma. Wszystkie to tanie tandety. Obowiązkiem tego kto chce zmienić stan rzeczy jest udowodnienie, że ma racje. Udowodnienie, ze nie jest boski.
Gdyby wyjściowy stan byłby odwrotny tzn Calun zawsze uwazany byl za podrobe, nagle ktos wysunał koncepcję jego boskiego pochodzenia, to ten kto ten gośc musi to udowodnić.
Wybacz, ale nieboskie pochodzenie jest łatwiej wyjaśnić, a z tym jest właśnie problem.

Próbuję, ale tyle tu sprzeczności. Raz mówisz, że zgadzasz się z Kobietą, to traktuje jej wypowiedzi równoważnie z Twoimi i do nich się stosunkuję.
Ona stwierdziła, że Nietzsche był chory, gdyż potępiał Chrześcjańswto i boga wogóle. Przyczyną jego choroby było jego postępowanie. Przynajmniej tak twierdzi Kobieta.

Nie zaprzeczę słowom kobiety. TYLKO, że uważam, ze nie Bóg bezposrednio zesłal chorobę ze wzgledu na filozofie.
Natomiast postępowanie wobec regułom świata które Bóg wprowadził..to co innego.
Sedno w tym : jak myslisz można w pewnym sensie 'wymusić' chorobę psychiczną? Swoimi czynami można. Czy myślami takze?
Zrozum mówiąc o regułach tego świata mówię np. jak weźmiesz piłę i zaczniesz sobie nogę odcinać to się później nie dziw, ze 'coś będzie nie tak'
To czysta fizyka. A teraz psychika. Może w podobny sposób Nietzche 'piłował' swój umysł, walcząc z chrześcijaństwem.
Może jego doswiadczenie skłaniało go do wysuwania teorii przeciw Kosciolowi i jego nauce, ale zarazem jakieś głębokie przekonanie (sumienie (?)) mówiło mu, że nie może zaprzeczać prawdzie zawartej w chrzescijaństwie. Moze ta walka złego doświadczenia z jego głosem wewnętrznym doprowadziła do choroby umysłowej.
To jest taka moja teoria.
Mam nadzieję, że wyjaśniłem o co mi biega. Że nie chodzi o jakąs zemstę Boga. A walkę z naturą, porządkiem świata przez Niego na początku ostalonym.
W tym kontekście pod słowami kobiety się podpisuję.

W prawie świeckim, jest to prewencja i wychowanie (resocjalizacja), jednak w kontekście boga, do którego państwo jest niczym, bóg mści się na czymś, co sam stworzył - jak w przypadku Nietzschego.


A czy w kontekście religijnym kara jako 'resocjalizacja' nie może być? Czy kara i tutaj nie moze zostać potraktowana jako swoista 'pobudka', oprzytomnienie, uzmyślowienie czlowiekowi jego stanu?
Od razu tam zemsta...Później się dziwic, ze wszędzie widzisz spzrecznosci.

[Cytat Ad. reszty a przede wszystkim VI A NIE VII przykazania.
Nie bądź Freud z tym zakompleksieniem.


Czy to odpowiedź twierdząca?[Cytat Tylko od ateistów takie pytanie może padać. Mógłbyś równie dobrze zapytać nie wstydzisz się że masz piwne oczy?


Tylko od teistów można otrzymać taką odpowiedź.
Bo skoro seks porównójesz do koloru oczu, to dlaczego wstydzisz się tego pierwszego, a drugie jest dla Ciebie zupełnie naturalne?


Oba są dla mnie tak samo naturalne. Czego i dlaczego mam się wstydzić? Niezbyt Cię rozumiem. Sprecyzuj, proszę.
* przypomniał mi sie jeden skecz z "And now something completely different" Monty Pythona

Ogólne pytanie, ogólna odpowiedź. Bardzo ważna jest rola kontekstu i uwarunkowań, w których dochodzi do wymienionych, przez Ciebie uważanych za pejoratywnych aktów.

Ja tam raczej w tych sprawach nie widze aby kontekst czy uwarunkowanie miał większe znaczenie. Przyjmujemy, ze tamte czyny są popełniane z własnej woli, świadomie.


Nie wiem, co podzielają inni ateiści, ale wiem, co ja porzielam.
Zauważ, że odrzucając małżeństwo sakralne, powoduje to pewne skutki. Dlatego, gdy dwoje dorosłych ludzi, pragnie ze sobą współżyć, choć nie są małżeństwem - dlaczgo mamy sprzeciwiać się naturze? Nie mówię tutaj o niewierności.

No właśnie, to jest to przedmiotowe traktowanie płciowości. Nie ze względu na osobę, tylko sex.
Twoja biologia czyli natura pragnie tego. To jest instynkt. Ponieważ człowiek posiada wolę i rozum, jego obowiązkiem jest panowanie nad niższym instynktem.
Godność człowieka, osoby wymaga , aby wszystko co czyni pełnił z własnej woli, świadomie.
Niestety coraz częściej zauważa się że młodzi ludzie zwłaszcza nie znajdują tej granicy. Uważają, że nad tym instynktem nie da się zapanować, w ten sposób utożsamiają go z własną wolą. I się mylą.
Gwałt - to drastyczny przykład ukazujący, że nie wolna wola a nierozumny instynkt rządzi człowiekiem wtedy. Może źle to ująłem. To nie jest takie definitywne. Taki gość oddał władzę nad sobą swoim zmysłom.
Nikt z nas nie chce wyrządzać drugiemu krzywdy, (to jest wola czyli jak to ujął Tomasz pożądliwość umysłu) ale biologia w chwili popełniania gwałtu zapanowała nad osobą (pożądliwość ciała).

Przykład który podałeś, jest z pozoru co najmniej obojętny moralnie.
Nie można pozwolić na podporządkowanie natury wyższej przez niższą. To jest pzreciwne dobrze rozumianemu humanizmowi.
przepraszam za rozmairy postu..ehhh

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 16 2006 12:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Są : wierzący, religijni i wierzacy-religijni
To czy człowiek religijny jest też wierzący , czy też nie, widać po jego postępowaniu. Czy się chociaż stara całym sercem.

Wierzącymi są Ci co wierzą. Nawet gdy się nie starają "całym sercem", wierząc w boga - są ludźmi wierzącymi.
Dam Ci przykład : jedziesz z gościem bryką do szkoły, przejeżdżacie kolo kosciola i on się zegna.
Za godzine w tej szkole na przerwie, śpiewa wulgarne czy sprośne piosenki do melodii psalmów, publicznie przeklina, nagaduję na kolegę, i planuje spuścić komuś manto wieczorem.
Widząc go w kosciele powiesz - religijny. Ale czy swoim życiem poświadcza to, ze chrzescijaninem jest?

Dla mnie jest on idiotą.
To jest ateizm nieświadomy.

To jest głupota podmiotu. Bo przeklina na kościół i psalmy, a nadal wierzy, że będzie zbawiony. Zresztą może się jeszcze wyspowiadać.
Liczebność nie świadczy o prawdziwości.

Zgadza się.
Ale liczebność jest pewną wartością.

Głupich jest więcej niż mądrych, niewykształconych więcej niż wykształconych, mniej osób czyta książki, niż nie czyta etc.
Mówisz, że przyjmujesz Nietzchego bo zgadza się z Twoim odczuciem świata, z moralnością. Otóż tamtych 2 mld ludzi wyznaje chrześcijaństwo, bo zgadza się z ich wizjią świata i moralnością.

Czyli?
Szanuję Ciebie, jako jednostkę i brata w człowieczeństwie, pomimo odmiennych poglądów. W takim razie jaką wartością dla mnie jest tych 2 mld ludzi, którzy myślą podobnie jak ja? Będąc w takiej sile ludzi, naturalne jest, że czujemy iż w dobrym kierunku podążamy. Dobrze wybraliśmy.

A czemu te 2 mld ludzi, są tak podzieleni i większość to ludzie "religijni", a nie wierzący (w Twoim mniemaniu)?
To przekonanie o dobzre dokonanym wyborze, umacnia się nie tylko w Kościele jako wielkiej wspolnocie ludzi, ale takze każdy z nas z osobna doświadcza tego w komunii z Bogiem. Ale to już temat na który z ateistą się nie dyskutuje. Tak jak z panem woźnym o nieregularnej miesiączce Z całym szacunkiem, Gocek

Komunię też kiedyś przyjmowałem.
Calun od początku uznawany byl za dzielo nie-ludzkich rąk. To jest sytuacja wyjściowa.

Ale dziekan z Livey przyznał, że go stworzył.
Moze Nikodem zabierajac Calun z grobu powierzyl go komus z zastrzezeniem natury tego płótna. Ten pzrekazal komus innemu, tamten jeszcze komus. Itd. Tradycja. Wcale nie musi być fałszywa.

Przypomina mi to Zakon Syjonu i tajemnicę Świętego Graala - wcale nie musi być fałszywa
Natomiast nagle ktoś wysuwa stwierdzenie, ze Calunu oryginalnego nie ma. Wszystkie to tanie tandety. Obowiązkiem tego kto chce zmienić stan rzeczy jest udowodnienie, że ma racje. Udowodnienie, ze nie jest boski.

To jest oczywiste dla wyznawców innych religii i niewierzących, bądź odrzucających boskość Chrystusa. Gdy zsumujesz wszystkich liczebnie wyprzedzają zwolenników boskości Całunu.
Gdyby wyjściowy stan byłby odwrotny tzn Calun zawsze uwazany byl za podrobe, nagle ktos wysunał koncepcję jego boskiego pochodzenia, to ten kto ten gośc musi to udowodnić.

Na tym polega fałszerstwo. Wiadomo, że jest podróbą, lecz mówi się, że jest boskiego pochodzenia.
Wybacz, ale nieboskie pochodzenie jest łatwiej wyjaśnić, a z tym jest właśnie problem.

Watykan.
Nie zaprzeczę słowom kobiety. TYLKO, że uważam, ze nie Bóg bezposrednio zesłal chorobę ze wzgledu na filozofie.

Pośrednio? To jednak zawsze bóg
Sedno w tym : jak myslisz można w pewnym sensie 'wymusić' chorobę psychiczną? Swoimi czynami można. Czy myślami takze?

Wolę powiedzieć nie wiem, niż wymyślać pod swoją doktrynę.
Zrozum mówiąc o regułach tego świata mówię np. jak weźmiesz piłę i zaczniesz sobie nogę odcinać to się później nie dziw, ze 'coś będzie nie tak'

Mówię, że boga nie ma - odcinam sobie pewną część rozumu, która jak noga do kopania piłki, mówi, że bóg jest .
To czysta fizyka. A teraz psychika. Może w podobny sposób Nietzche 'piłował' swój umysł, walcząc z chrześcijaństwem.

Wątpię. Pierwsze bóle głowy pojawiły się jak jeszcze nie zajmował się filozofią i walką z chrześcijaństwem. Prawdopodobnie jego choroba była odziedziczona. I nawet gdyby swoimi aforyzmami chwalił boga - to i tak by zachorował.
Może jego doswiadczenie skłaniało go do wysuwania teorii przeciw Kosciolowi i jego nauce, ale zarazem jakieś głębokie przekonanie (sumienie (?)) mówiło mu, że nie może zaprzeczać prawdzie zawartej w chrzescijaństwie. Moze ta walka złego doświadczenia z jego głosem wewnętrznym doprowadziła do choroby umysłowej.
To jest taka moja teoria.

Typowe
Mam nadzieję, że wyjaśniłem o co mi biega. Że nie chodzi o jakąs zemstę Boga. A walkę z naturą, porządkiem świata przez Niego na początku ostalonym.

Bo Ty przyjmujesz, że porządkiem świata jest bóg. Ale niekoniecznie tak jest. I nie można opierać tego co się dzieje i staje w ten sposób.
A czy w kontekście religijnym kara jako 'resocjalizacja' nie może być? Czy kara i tutaj nie moze zostać potraktowana jako swoista 'pobudka', oprzytomnienie, uzmyślowienie czlowiekowi jego stanu?
Od razu tam zemsta...Później się dziwic, ze wszędzie widzisz spzrecznosci.

W kontekście religijnym kara może być nawet nagrodą. Czym często usprawiedliwiano trudną sytuację życiową.
Oba są dla mnie tak samo naturalne. Czego i dlaczego mam się wstydzić? Niezbyt Cię rozumiem. Sprecyzuj, proszę.

Obcowania seksualnego, czy masturbacji.
Ja tam raczej w tych sprawach nie widze aby kontekst czy uwarunkowanie miał większe znaczenie. Przyjmujemy, ze tamte czyny są popełniane z własnej woli, świadomie.

Czyli np: nie zabijaj - to nie zabijaj. I obojętnie czy w obronie własnej?
Ok ale rozumiem, że skoro napisali, że nie można współżyć przed małżeństwem to nie.
No właśnie, to jest to przedmiotowe traktowanie płciowości. Nie ze względu na osobę, tylko sex.

Jeżeli chodzi Tylko o sex, to idzie się do domu uciech, bądź prostytutki na ulicy .
Gdy dwoje ludzi się lubi i kocha i mają ochotę przeżyć stosunek płciowy - nie widzę w tym nic złego.
Sex nie jest czymś złem.
Twoja biologia czyli natura pragnie tego. To jest instynkt. Ponieważ człowiek posiada wolę i rozum, jego obowiązkiem jest panowanie nad niższym instynktem.

Ale nie znaczy to również braku seksualności, bo ktoś uznał, że tylko w małżeństwie można współżyć.
Brakiem panowania nad niższym instynktem jest gwałt właśnie, a nie świadomy i bilateralny stosunek.
Godność człowieka, osoby wymaga , aby wszystko co czyni pełnił z własnej woli, świadomie.

No o tym rozmawiamy.
Niestety coraz częściej zauważa się że młodzi ludzie zwłaszcza nie znajdują tej granicy. Uważają, że nad tym instynktem nie da się zapanować, w ten sposób utożsamiają go z własną wolą. I się mylą.

Podzielam to stwierdzenie. I zgadzam się z apelami dot. tej sfery ze stanowiskiem Kościoła Katolickiego.
Gwałt - to drastyczny przykład ukazujący, że nie wolna wola a nierozumny instynkt rządzi człowiekiem wtedy. Może źle to ująłem. To nie jest takie definitywne. Taki gość oddał władzę nad sobą swoim zmysłom.

Tak
Przykład który podałeś, jest z pozoru co najmniej obojętny moralnie.
Nie można pozwolić na podporządkowanie natury wyższej przez niższą. To jest pzreciwne dobrze rozumianemu humanizmowi.
przepraszam za rozmairy postu..ehhh

Instynktem wyższym jest właśnie świadomość i otwartość. Niższym rzędem są sztuczne zakazy - z celibatem na czele.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 16 2006 18:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Z tymi wierzacymi nie jest tak łatwo Już to kiedyś pisałem, nawet samemu o sobie trudno jest powiedzieć "Jestem wierzący". Czyny są odpowiedzią pozytywną lub negatwyną na to pytanie.
Dla Ciebie to co innego, bo inaczej pojmujesz wiarę i Boga.

Ten gostek, nie przeklina Kosicola, ale nie widzi zadnego sacrum w nim. On jest "religijny i wierzacy" gdy znajduje sie blisko kosciola Czyli to jest ateizm, bo w Boga nie wierzy, tylko nie swiadomy, albo raczej bezświadomy.

A znasz lepszy system niż demokracja? Większość to przeciętność. Czy niska jakośc. Powinni rządić i wieść prym w kazdej dziedzinie życia tylko najlepsi. Dla powszechnego dobra. Tylko że to jest niemożliwe.
Ostatnio załamuje mnie Bruksela, chcą sankcję nałożyć na Polskę, "bo jest nietolerancyjna", w stosunku do min. homoseksualistów!! Już w Holandii zaczynają działać partie pedofilskie, za kilka lat pewnie i w tym względzie będziemy nietolerancyjni!!! Jakas Brksela, decyzją tej większości ma nakazywać o stanowieniu prawa w Polsce.
Jeszcze pozniej dokoncze.....

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 16 2006 21:30   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Z tymi wierzacymi nie jest tak łatwo Już to kiedyś pisałem, nawet samemu o sobie trudno jest powiedzieć "Jestem wierzący". Czyny są odpowiedzią pozytywną lub negatwyną na to pytanie.
Dla Ciebie to co innego, bo inaczej pojmujesz wiarę i Boga.

Podobnie większość ludzi inaczej pojmuje wiarę i boga - i w tym jest cały problem.
Ten gostek, nie przeklina Kosicola, ale nie widzi zadnego sacrum w nim. On jest "religijny i wierzacy" gdy znajduje sie blisko kosciola Czyli to jest ateizm, bo w Boga nie wierzy, tylko nie swiadomy, albo raczej bezświadomy.

Jak mówi, że w boga(ów) nie wierzy, to jest ateistą, albo niewierzącym.
A znasz lepszy system niż demokracja? Większość to przeciętność. Czy niska jakośc.

Nasówa mi się Churchill z jego cytatem . Osobiście wprowadziłbym cenzusy czynnego i biernego prawa wyborczego. Byłaby to demokracja, lecz zmodyfikowana. Np: mandat imperatywny etc.
Powinni rządić i wieść prym w kazdej dziedzinie życia tylko najlepsi. Dla powszechnego dobra. Tylko że to jest niemożliwe.

Jest możliwe, lecz trudno to zrealizować. Bo narazie to rolnicy rządzą
Ostatnio załamuje mnie Bruksela, chcą sankcję nałożyć na Polskę, "bo jest nietolerancyjna", w stosunku do min. homoseksualistów!!

W zupełności rozumiem postępowanie Brukseli. Ja traktuje tych ludzi tak samo jak Ciebie i innych. Po to jest Komisja Europejska, żeby sprawdzać, czy prawo wspólnotowe jest stosowane.
Wybraliśmy Unię, więc trzeba się dostosować, a nie tylko kasę brać i konsumować.
Już w Holandii zaczynają działać partie pedofilskie, za kilka lat pewnie i w tym względzie będziemy nietolerancyjni!!! Jakas Brksela, decyzją tej większości ma nakazywać o stanowieniu prawa w Polsce.

A czego się obawiasz? Że będzie przymus stosunku homoseksualnego ?
Unia Europejska będzie nakazywać jeszcze wiele razy. To jest normalna kolej rzeczy.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 16 2006 21:45   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

A czego się obawiasz? Że będzie przymus stosunku homoseksualnego ?
Unia Europejska będzie nakazywać jeszcze wiele razy. To jest normalna kolej rzeczy.

Gocku niestety Matija ma rację że sie obawia gdyż prawa Unijne i fałszywa demokracja zmierzają do zastapienia dobra złem i zacieraniu między nimi różnicy. Jest to początek budowania królestwa antychrysta czyli swiata opartego nie na Prawie Boga tylko na prawie zmaterializowanego człowieka, lecz możesz być pewien ze Bóg postawił cżłowiekowi granice i jezeli w ludzkim sercu nastanie "ohyda spustoszenia", czyli oddawanie czci materii i materialnemu życiu w miejsce oddawania czci Bogu jako Stworzycielowi i ustawodawcy Boskiego Prawa, to możemy spodziewać sie gwałtownych wydarzeń na ziemi, czyli kulminacyjego punktu z Apokalipsy. Powoli zbliżamy się do momentu w którym Bóg stanie na drodze każdego cżłowieka. Czy to chcesz widzieć, czy nie ludzkość weszła w Epokę uduchowienia w Trzeci Dzień, w kórym zmartwychwstanie jej duch. pozdrawiam anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 17 2006 02:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

A czemu te 2 mld ludzi, są tak podzieleni i większość to ludzie "religijni", a nie wierzący (w Twoim mniemaniu)?

Złączeni Chrystusem. Dla mnie to jest najważniejsze, a nie konkretnie do jakiego wyznania należy ktoś.
Ludzie 'religijni' urodzili się w chrześcijaństwie, ale nie doceniają w pełni tego daru, religia stała się czymś dla nim powszednim. Dodatkiem do życia, urozmaiceniem czasu niedzielnego. Zwyczajem.
A pisze : bądź albo zimny albo gorący.

Tamten gostek wierzy w Boga ( własciwie to mógłbym pisać boga, w tym wypadku) w chwili w której go o to pytasz.

Komunię też kiedyś przyjmowałem.

Jak dla mnie, to mogłbyś nawet święcenia przyjąć
Ale to wszystko mogło się całkowicie minac z celem, jeśli nie wierzysz, w prawdziwą obecność Boga w tych sakramentach. Chodzi o mistycyzm.
Komunia to nie jest przeżucie oplatka z wody i maki.
To jest komunia osób. Wtedy jesteś tak pewny, obecności Boga, jak swojego kolegi, gdy siedzisz koło niego w barze i popijacie piwo.

Ale dziekan z Livey przyznał, że go stworzył.


Równie dobrze to Ty byś mógł być tym dziekanem, i tak sobie powiedzieć, żeby pomieszać ludziom w głowach.

Pośrednio? To jednak zawsze bóg

Jak pracując w McDonaldzie sprzedasz gościowi Mc Flurry a on po zjedzeniu podejdzie do faceta, i wsadzi mu plastikową łyżeczkę w oko, uszkadzajac mózg, doprowadzając do wylewu i śmierci, to można powiedzieć że jesteś posrednio winny śmierci tamtego faceta

Wolę powiedzieć nie wiem, niż wymyślać pod swoją doktrynę.

Jeśli mówisz nie wiem, tzn . że twierdzenie ma 50% szansy że jest prawdziwe lub fałszywe. To jest dosyć duzo, więc można brać tą opcję pod uwagę.

Mówię, że boga nie ma - odcinam sobie pewną część rozumu, która jak noga do kopania piłki, mówi, że bóg jest .


Do tego czynu mogła Cię skłonić inna część rozumu, która jak włosy w nosie mówi, że Boga nie ma

[Cytat Może jego doswiadczenie skłaniało go do wysuwania teorii przeciw Kosciolowi i jego nauce, ale zarazem jakieś głębokie przekonanie (sumienie (?)) mówiło mu, że nie może zaprzeczać prawdzie zawartej w chrzescijaństwie. Moze ta walka złego doświadczenia z jego głosem wewnętrznym doprowadziła do choroby umysłowej.
To jest taka moja teoria.


Typowe

To jest jak filozofowanie. Tworze różne koncepcje. W końcu prawda nie zawsze może być udowodniona empirycznie.

Bo Ty przyjmujesz, że porządkiem świata jest bóg. Ale niekoniecznie tak jest. I nie można opierać tego co się dzieje i staje w ten sposób.


Mylisz mnie (wierzącego) z agnostykiem.
Nikt nie zmusza nikogo do wiary w Boga. Ale jak już wierzysz to na amen. Chrześcijaństwo może determinować nawet sposób siedzenia w poczekalni

W kontekście religijnym kara może być nawet nagrodą. Czym często usprawiedliwiano trudną sytuację życiową.


Możliwe, choć to bardziej wtedy nazywa się doświadczaniem, 'metal próbuje sie w ogniu'.
To jest bardzo subiektywne odczucie, o którym rozstrzyga podmiot , kazdy z osobna, i tylko jego powinno to interesować. Co Ci do tego, że uważam moje dobre plony tytoniu w tym roku za zrządzenie Boga ?

Obcowania seksualnego, czy masturbacji.


Nie wstydzę się tego tematu. Przecież to naturalne. Trzeba akceptować swoje ciało i darzyć szacunkiem.
Natomiast gdy popełnię któryś z tych czynów, będę się ich wstydził jak każdego innego grzechu np. kłamstwa.
Kiedyś mi kolega zarzucał, jak mogę to za grzech uważać - masturbację. Powiedziałem mu, żeby wstrzymał się na miesiąc. Nie mógł. Był zniewolony. Choćby chciał - pragnieniem umysłu, to jego ciało rządziło nim.
Oprócz zniewolenia - uzaleznienia, istnieje jeszcze wiele aspektów. Oprócz instrumentalnego-przedmiotowego wykorzystywania swego ciała, dochodzi jeszcze inna sprawa już bardzo subtelna...


Czyli np: nie zabijaj - to nie zabijaj. I obojętnie czy w obronie własnej?
Ok ale rozumiem, że skoro napisali, że nie można współżyć przed małżeństwem to nie.


Zabijanie nawet w obronie własnej jest grzechem. To jest zlo. Tylko, że nie spada na nas odpowiedzialnośc za to zło. Jeśli nadużyliśmy siłę w tej obronie, doprowadzajac do zabójstwa, którego można było uniknąć, jesteśmy już w jakimś stopniu odpowiedzialni.

Małżeństwo to publiczne powiedzenie sobie tak i tyle.
Malżeństwo w Kościele to to samo, ale "tak' w obecności Boga, i przyjęcie Go jako 'opiekuna' nad tym związkiem.

Wstrzemięźliwośc przedmałżeńska jest tylko dla dobra zakochanych. Natomiast łatwiej zdemaskować wtedy tego kto "dla ciała" zawiera zwiazek, a nie z miłości do osoby. Ja dla dziewczyny którą kocham, mógłbym przyjąć nawet roczną wstrzemieźliwość po-małżeńską. To nie robi mi różnicy. Ważne , ze jestem razem z ukochaną osobą.
A z jej strony byłby to dla mnie pewnego rodzaju gwarant jej prawdziwej miłości do mnie.
Bardzo podobną wartość ma nierozerwalność małżeństwa.

Jeżeli chodzi Tylko o sex, to idzie się do domu uciech, bądź prostytutki na ulicy .
Gdy dwoje ludzi się lubi i kocha i mają ochotę przeżyć stosunek płciowy - nie widzę w tym nic złego.
Sex nie jest czymś złem.

Akt płciowy nie jest złem. Jesli jest odpowiednio przeżywany.
Machając kijem Baseball'owym możesz ludziom dostarczyć rozrywki, zaś sobie przyjemności i kasy. Ale musi być spełniony szereg warunków.(gra na boisku, odpowiednie kwalifikacje, wytrenowanie, podpisany kontrakt.....)
Tym samym kijem machając mozesz zabić człowieka, wzbudzić w sobie gniew i nienawiśc, dodatkowo gnijąc do konca życia w areszcie.
(W obu przypadkach będzie frajda z zamachnięcia i uderzenia )
To samo z sexem. Sex to tamto zamachnięcie.
O ile trudniej wymagać coś od siebie, niż od innych , co nie?

Ale nie znaczy to również braku seksualności, bo ktoś uznał, że tylko w małżeństwie można współżyć.
Brakiem panowania nad niższym instynktem jest gwałt właśnie, a nie świadomy i bilateralny stosunek.

Świadomy, bilateralny stosunek wymaga miłości aby nie godził w godnosć osoby ludzkiej. Miłość pragnie trwać, jest to pragnienie bycia razem, mówiąc prosto. Bycia razem na zawsze. Taka miłość jest 'zaborcza' , zazdrosna niejako. Przysięga małżeńska na wiernośc, zaspokaja tamtą zazdrość, daje poczucie bezpieczeństwa w związku, upewnia mnie o mojej wartości dla mojego partnera.
Poza tym uważam, ze sex nie w związku, i nie z osobą kochaną, a z przyjacielem, może zniszczyć przyjaźń.
Przyjaźń nie pragnie sexu, to tylko zmysły...


Instynktem wyższym jest właśnie świadomość i otwartość. Niższym rzędem są sztuczne zakazy - z celibatem na czele.


To nie kwestia popęd seksualny && celibat.
To jest popęd seksualny && miłość ( w wypadku kapłana do Boga, koncentracja i skierowanie się w pełni ku Bogu)
Dlatego złym pomysłem jest łączenie 6 i 7 sakramentu. Albo oddaje się w pełni żonie, dzieciom, troską o rodzinę, wyzywienie, edukację i rozwój, albo rezygnuje z tego dla Boga.
Kapłan ma być czlowiekiem dla Boga i ludzi. Jak może on służyć ludziom, skoro ma na głowie rodzinę, która go hamuje, bo jest priorytetem? Mój ideał kapłana, to taki człowiek-Dar. On ma być darem dla ludzi, pomocną ręką, dobrym slowem, wsparciem w nieszczęściu a czasami takze głosem sumienia. On winien nieustannie pracować nad sobą, dążyć do doskonałości, aby ten Dar z jego życia, pracy, modlitwy dla ludzi był jak najlepszej jakości.
Wszystko czym jest i co osiągnął, w każdym etapie życia ma być oddane ludziom i Bogu. Dlatego i tutaj celibat jest jak najbardziej wskazany.

W zupełności rozumiem postępowanie Brukseli. Ja traktuje tych ludzi tak samo jak Ciebie i innych. Po to jest Komisja Europejska, żeby sprawdzać, czy prawo wspólnotowe jest stosowane.
Wybraliśmy Unię, więc trzeba się dostosować, a nie tylko kasę brać i konsumować.


A czy myślisz, że ja traktuje tych ludzi gorzej?!
Jestem przeciwny przywilejowi który wprowadza nierówność. Prawa jako ludzie mają takie same. Obowiązki i rola mężczyzny i kobiety w społeczeństwie jest natomiast wypaczana, a to wypaczenie jest uprzywilejowane.
To nie jest prawo wspólnotowe. Bo wprowadza na siłę coś co nie jest wspólne wszystkim ludziom.
Jest tworzona sztuczna społecznosc europejska. Wynikła Z POLĄCZENIA różnych, czasami nawet całkowicie pzreciwnych grup ludzi.
Zmieni się rząd na górze, zmienią się prawa na dole.

A czego się obawiasz? Że będzie przymus stosunku homoseksualnego ?
Unia Europejska będzie nakazywać jeszcze wiele razy. To jest normalna kolej rzeczy.


Że będe przypisywany do społecznosci, będę odpowiedzialny za nią jako jej obywatel pomimo, że
prawa którymi się rządzi będą całkowice dla mnie obce. Będą zapzreczeniem moich. Będą nazywały dobrem to, co ja postrzegam za zło. Z kolei, że konsekwencje tego nowego prawa, będą ponosić moje dzieci. Że to prawo przyczyni się do upadku moralności, podkopaniu i osłabieniu jej autorytetu. Że będę zmuszony żyć wśród tego od czego uciekałem.
W tej perspektywie, coraz bardziej realne wydaje mi się istnienie państw poglądowych. Państw do których przynależność zalezy nie od urodzenia, a od pogladów.

Jak ja mogę działać na rzecz i czuć się odpowiedzailnym za społeczeństwo, które niweczy mój trud otwierając furtkę dla grzechu. Przyzwala na coś, co wg . mnie rozkłada wspólnotę i działa destruktywnie.



===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 18 2006 11:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Gocku niestety Matija ma rację że sie obawia gdyż prawa Unijne i fałszywa demokracja zmierzają do zastapienia dobra złem i zacieraniu między nimi różnicy. Jest to początek budowania królestwa antychrysta czyli swiata opartego nie na Prawie Boga tylko na prawie zmaterializowanego człowieka, lecz możesz być pewien ze Bóg postawił cżłowiekowi granice i jezeli w ludzkim sercu nastanie "ohyda spustoszenia", czyli oddawanie czci materii i materialnemu życiu w miejsce oddawania czci Bogu jako Stworzycielowi i ustawodawcy Boskiego Prawa, to możemy spodziewać sie gwałtownych wydarzeń na ziemi, czyli kulminacyjego punktu z Apokalipsy. Powoli zbliżamy się do momentu w którym Bóg stanie na drodze każdego cżłowieka. Czy to chcesz widzieć, czy nie ludzkość weszła w Epokę uduchowienia w Trzeci Dzień, w kórym zmartwychwstanie jej duch.

Gadasz za przeproszeniem jak nawiedzona.
MATIJA
Złączeni Chrystusem. Dla mnie to jest najważniejsze, a nie konkretnie do jakiego wyznania należy ktoś.
Ludzie 'religijni' urodzili się w chrześcijaństwie, ale nie doceniają w pełni tego daru, religia stała się czymś dla nim powszednim. Dodatkiem do życia, urozmaiceniem czasu niedzielnego. Zwyczajem.
A pisze : bądź albo zimny albo gorący.

No i znowu - Ty wiesz lepiej jak powinno być, a jak jest. To ludzie duchowni opiekują się świeckimi i wg. nich nie jest źle.
Tamten gostek wierzy w Boga ( własciwie to mógłbym pisać boga, w tym wypadku) w chwili w której go o to pytasz.

Czyli jest teistą. A Ty możesz nazwać go conajwyżej heretykiem i spalić
Jak dla mnie, to mogłbyś nawet święcenia przyjąć
Ale to wszystko mogło się całkowicie minac z celem, jeśli nie wierzysz, w prawdziwą obecność Boga w tych sakramentach. Chodzi o mistycyzm.

Kiedyś wierzyłem - w tym sęk. Ale Ty pewnie autorytarnie stwierdzisz, że wtedy już nie wierzyłem . Bo nie możesz tego zrozumieć.
Komunia to nie jest przeżucie oplatka z wody i maki.

To pożeranie Chrystusa - tak charakterystyczne dla społeczeństwa konsumpcyjnego, nastawionego na posiadanie
To jest komunia osób. Wtedy jesteś tak pewny, obecności Boga, jak swojego kolegi, gdy siedzisz koło niego w barze i popijacie piwo.


Równie dobrze to Ty byś mógł być tym dziekanem, i tak sobie powiedzieć, żeby pomieszać ludziom w głowach.

No i gadaj z takim?
Jak pracując w McDonaldzie sprzedasz gościowi Mc Flurry a on po zjedzeniu podejdzie do faceta, i wsadzi mu plastikową łyżeczkę w oko, uszkadzajac mózg, doprowadzając do wylewu i śmierci, to można powiedzieć że jesteś posrednio winny śmierci tamtego faceta

Jeżeli będziesz świadomy, że po sprzedaży on to zrobi
Jeśli mówisz nie wiem, tzn . że twierdzenie ma 50% szansy że jest prawdziwe lub fałszywe. To jest dosyć duzo, więc można brać tą opcję pod uwagę.

Jeśli, mówisz wiem na 100%, to napewno twierdzenie jest fałszywe.
Do tego czynu mogła Cię skłonić inna część rozumu, która jak włosy w nosie mówi, że Boga nie ma

Dualizm rozumowy
To jest jak filozofowanie. Tworze różne koncepcje. W końcu prawda nie zawsze może być udowodniona empirycznie.

Ale najlepiej gdy jest. A przy okazji filozofowanie to nie wymyślanie bzdór, tylko koherentne i logiczne teorie, czerpiące natchnienie z obserwacji i doświadczenia rzeczywistości
Mylisz mnie (wierzącego) z agnostykiem.

Nie.
Nikt nie zmusza nikogo do wiary w Boga. Ale jak już wierzysz to na amen. Chrześcijaństwo może determinować nawet sposób siedzenia w poczekalni

I nie jest to bynajmniej cecha pozytywna
Możliwe, choć to bardziej wtedy nazywa się doświadczaniem, 'metal próbuje sie w ogniu'.
To jest bardzo subiektywne odczucie, o którym rozstrzyga podmiot , kazdy z osobna, i tylko jego powinno to interesować. Co Ci do tego, że uważam moje dobre plony tytoniu w tym roku za zrządzenie Boga ?

No właśnie, wszystko można dostosować, żeby usprawiedliwić rządzących, ideologię - czyli boga. Ludzie się nabierali na to do XVIII w.
Nic mi do tego, doputy nie gadasz o tym bogu, przy każdej możliwej okazji, jakby on faktycznie był
Nie wstydzę się tego tematu. Przecież to naturalne. Trzeba akceptować swoje ciało i darzyć szacunkiem.

Błeh to ciało niedobre
Natomiast gdy popełnię któryś z tych czynów, będę się ich wstydził jak każdego innego grzechu np. kłamstwa.
Kiedyś mi kolega zarzucał, jak mogę to za grzech uważać - masturbację. Powiedziałem mu, żeby wstrzymał się na miesiąc. Nie mógł. Był zniewolony. Choćby chciał - pragnieniem umysłu, to jego ciało rządziło nim.

To różnica temperamentu, jeden jest oschły, a drugi jurny . Człowiek jest zniewolony pod wieloma względami: nazywa się to podstawowymi potrzebami człowieka.
Oprócz zniewolenia - uzaleznienia, istnieje jeszcze wiele aspektów. Oprócz instrumentalnego-przedmiotowego wykorzystywania swego ciała, dochodzi jeszcze inna sprawa już bardzo subtelna...

Czyli dochodzą wymysły głosicieli wszechmocnego
Zabijanie nawet w obronie własnej jest grzechem. To jest zlo. Tylko, że nie spada na nas odpowiedzialnośc za to zło.

Czyli nie jest to złem - dla podmiotu, który zabija. To chciałem udowodnić. A, że zabijanie jest złem samo w sobie, to oczywiste - dla człowieka zdrowego psychicznie - normalnego.
Jeśli nadużyliśmy siłę w tej obronie, doprowadzajac do zabójstwa, którego można było uniknąć, jesteśmy już w jakimś stopniu odpowiedzialni.

I kto to ocenia sąd, bóg, ksiądz w konfesjonale czy Ty?
Wstrzemięźliwośc przedmałżeńska jest tylko dla dobra zakochanych. Natomiast łatwiej zdemaskować wtedy tego kto "dla ciała" zawiera zwiazek, a nie z miłości do osoby. Ja dla dziewczyny którą kocham, mógłbym przyjąć nawet roczną wstrzemieźliwość po-małżeńską. To nie robi mi różnicy. Ważne , ze jestem razem z ukochaną osobą.

Jest to bardzo dobry i skuteczny test psychologiczny .
Akt płciowy nie jest złem. Jesli jest odpowiednio przeżywany.

Właśnie.
Świadomy, bilateralny stosunek wymaga miłości aby nie godził w godnosć osoby ludzkiej.

Miłość jest - ale nie ma małżeństwa
Taka miłość jest 'zaborcza' , zazdrosna niejako. Przysięga małżeńska na wiernośc, zaspokaja tamtą zazdrość, daje poczucie bezpieczeństwa w związku, upewnia mnie o mojej wartości dla mojego partnera.
Poza tym uważam, ze sex nie w związku, i nie z osobą kochaną, a z przyjacielem, może zniszczyć przyjaźń.

Taka miłość: albo coś zbuduje, albo zniszczy - ale napewno nie zostanie obojętna
Przyjaźń nie pragnie sexu, to tylko zmysły...

A co złego w zmysłach?
To nie kwestia popęd seksualny && celibat.
To jest popęd seksualny && miłość ( w wypadku kapłana do Boga, koncentracja i skierowanie się w pełni ku Bogu)

Może inaczej - to kwestia majątku
A czy myślisz, że ja traktuje tych ludzi gorzej?!

Tak.
Jestem przeciwny przywilejowi który wprowadza nierówność. Prawa jako ludzie mają takie same. Obowiązki i rola mężczyzny i kobiety w społeczeństwie jest natomiast wypaczana, a to wypaczenie jest uprzywilejowane.

Nie ma tam żadnego przywileju. Tylko pozowolenie im zawierania małżeństwa i normalej egzystencji. Skoro jako ludzie mają takie same prawa - jak powiedziałeś.
To nie jest prawo wspólnotowe. Bo wprowadza na siłę coś co nie jest wspólne wszystkim ludziom.

To jest prawo tolerancji, w dosłownym tłumaczeniu tego słowa.
Jest tworzona sztuczna społecznosc europejska. Wynikła Z POLĄCZENIA różnych, czasami nawet całkowicie pzreciwnych grup ludzi.

Nie połączenia, lecz tolerowania i szacunku.
Zmieni się rząd na górze, zmienią się prawa na dole.

Jak będziesz na nich głosował, to napewno
Że będe przypisywany do społecznosci, będę odpowiedzialny za nią jako jej obywatel pomimo, że
prawa którymi się rządzi będą całkowice dla mnie obce. Będą zapzreczeniem moich. Będą nazywały dobrem to, co ja postrzegam za zło.

Nie jesteś sam i nie jesteś pępkiem świata. Masz prawa, to je wykorzystaj.
Z kolei, że konsekwencje tego nowego prawa, będą ponosić moje dzieci. Że to prawo przyczyni się do upadku moralności, podkopaniu i osłabieniu jej autorytetu. Że będę zmuszony żyć wśród tego od czego uciekałem.

Pesymizm. Może w przeciwieństwie do Ciebie, dzieci będą się cieszyć z tego prawa.
W tej perspektywie, coraz bardziej realne wydaje mi się istnienie państw poglądowych. Państw do których przynależność zalezy nie od urodzenia, a od pogladów.

Państw ideologicznych - na wzór państw wyznaniowych.
Jak ja mogę działać na rzecz i czuć się odpowiedzailnym za społeczeństwo, które niweczy mój trud otwierając furtkę dla grzechu. Przyzwala na coś, co wg . mnie rozkłada wspólnotę i działa destruktywnie.

A co Ty rządzisz tym społeczeństwem czy co? Jesteś jakimś opiekunem od grzechów? To co według Ciebie rozkłada wspólnotę, w rzeczywistości przyczynia się do jej umocnienia. Zmienia się świadomość ludzką na tolerancję i wzajemne poszanowanie.
I to co nazywasz przywilejem u homoseksualistów jest Twoim przywilejem właśnie - bo to Ty możesz zawrzeć małżeństwo, a nie oni.

I nie chodzi tutaj o Państwo rządzone przez homoseksualistów ( - jak to Pan Giertych wciska ciemnocie), czy równość ludzi - tylko o równość wobec prawa

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 18 2006 15:29   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

No i znowu - Ty wiesz lepiej jak powinno być, a jak jest. To ludzie duchowni opiekują się świeckimi i wg. nich nie jest źle.


Ilu znasz duchownych?
Wiem dobrze jaka opinia u nich panuje.

Czyli jest teistą.


Nie. To co ten człowiek mówi o sobie, nie jest prawdą.
Jesli ktoś mówi, że jest szlachetny, odważny, prawdomówny, mimo że rzeczywistość jest inna (wystarczy go trochę poobserwować) to znaczy, że i tak ma rację?

Kiedyś wierzyłem - w tym sęk.

Ludzie wierzą z różną siłą.

No właśnie, wszystko można dostosować, żeby usprawiedliwić rządzących, ideologię - czyli boga. Ludzie się nabierali na to do XVIII w.
Nic mi do tego, doputy nie gadasz o tym bogu, przy każdej możliwej okazji, jakby on faktycznie był


On jest i zachodzi w głowę jak empirycznie dowiodłeś Jego nieistnienia. A może to tylko wiara? Wiara w Fuerbacha. W człowieka.

To różnica temperamentu, jeden jest oschły, a drugi jurny . Człowiek jest zniewolony pod wieloma względami: nazywa się to podstawowymi potrzebami człowieka.

Podstawowe potrzeby człowieka dotyczą wszystkich ludzi, a nie tylko ich części. Działanie przeciwko podstawowym potrzebom prowadzi do śmierci. A ja czuję się wyśmienicie

A co złego w zmysłach?

W zmysłach nie masz miłości. One nie są miernikiem uczucia. Za to potrafią uczucie oszukać.

Nie ma tam żadnego przywileju. Tylko pozowolenie im zawierania małżeństwa i normalej egzystencji. Skoro jako ludzie mają takie same prawa - jak powiedziałeś.


Dla Ciebie nie ma 'normalnej egzystencji'.
Życie jest o tyle wartością, o ile prowadzi ku dobru.
Dla Ciebie byt byle istniał, nie ważna jakość.

Pesymizm. Może w przeciwieństwie do Ciebie, dzieci będą się cieszyć z tego prawa.

Jeśli będą wychowane przez zakłamane książki.


A co Ty rządzisz tym społeczeństwem czy co? Jesteś jakimś opiekunem od grzechów? To co według Ciebie rozkłada wspólnotę, w rzeczywistości przyczynia się do jej umocnienia. Zmienia się świadomość ludzką na tolerancję i wzajemne poszanowanie.
I to co nazywasz przywilejem u homoseksualistów jest Twoim przywilejem właśnie - bo to Ty możesz zawrzeć małżeństwo, a nie oni.

I nie chodzi tutaj o Państwo rządzone przez homoseksualistów ( - jak to Pan Giertych wciska ciemnocie), czy równość ludzi - tylko o równość wobec prawa


Mówisz, jakbyś był wyrocznią. Jakbyś miał monopol na prawdę, tylko powiedz mi kto Cię do tego uprawnił?
'przyczynia się do umocnienia wspólnoty'. Kto tak uważa? Garstka libertynów, która używa władzy do zmiany prawa? Do narzucenia swojego swiatopogladu. Bo prawo było przez tysiaclecia respektowane. Ty nie przyznajesz prawa tamtym ludziom. Ty tworzysz nowe.

Reszta to bezsensowna walka o słowa.

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 18 2006 16:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Ilu znasz duchownych?
Wiem dobrze jaka opinia u nich panuje.

To dlaczego nie nawołują z ambony? I dlaczego dowiaduję się o takim stanie dopiero od Ciebie? Bo Ty myślisz, że możesz oceniać, kto jest wierzącym, a kto nie.
Nie. To co ten człowiek mówi o sobie, nie jest prawdą.
Jesli ktoś mówi, że jest szlachetny, odważny, prawdomówny, mimo że rzeczywistość jest inna (wystarczy go trochę poobserwować) to znaczy, że i tak ma rację?

Wierzy w boga, a jego bóg jest porąbany jak on, co zazwyczaj jest regułą. Nie można udowodnić, że ktoś nie wierzyy, zresztą jak sam określasz - na podstawie rytuałów i chodzenia do kościoła.
Ludzie wierzą z różną siłą.

Nie Tobie to oceniać.
On jest i zachodzi w głowę jak empirycznie dowiodłeś Jego nieistnienia. A może to tylko wiara? Wiara w Fuerbacha. W człowieka.

W człowieka wierzę - a czemu niby mam nie wierzyć? Mało już człowiek dokonał? Więcej niż wszyscy fantastyczni bogowie razem wzięci.
Podstawowe potrzeby człowieka dotyczą wszystkich ludzi, a nie tylko ich części. Działanie przeciwko podstawowym potrzebom prowadzi do śmierci. A ja czuję się wyśmienicie

Uważaj, żebyś nie sfiksował
W zmysłach nie masz miłości. One nie są miernikiem uczucia. Za to potrafią uczucie oszukać.

Jak widać po religiach, ludzie lubią być oszukiwani
Dla Ciebie nie ma 'normalnej egzystencji'.
Życie jest o tyle wartością, o ile prowadzi ku dobru.
Dla Ciebie byt byle istniał, nie ważna jakość.

Co jeszcze o mnie wiesz, czego sam nie jestem świadom?
Człowieku przemawia przez Ciebie nietolerancja i homofobia - zresztą to pierwsze jest tak charakterystyczne dla Chrześcijaństwa.
PS. Ty wolałbyś, żeby byt "homoseksualny" nie istniał, stąd te zainteresowania państwami poglądowymi - Hitler etc. Nie powiem jest to jakieś rozwiązanie problemu, prowadzi ku dobru - bo zostaną tylko dobrzy ludzie . Myśli, że jak powie, że bóg to dobro, to tak faktycznie jest. I nikt inny już dobra nie zna.
Jeśli będą wychowane przez zakłamane książki.

Lepiej przez zakłamane niż przez "święte", choć to synonim
Mówisz, jakbyś był wyrocznią. Jakbyś miał monopol na prawdę, tylko powiedz mi kto Cię do tego uprawnił?

Żaden bóg - w przeciwieństwie do Ciebie. Sam potrafię myśleć. A to co mówię jest założeniem Unii, a nie wyrocznią. Pozostaje jeszcze druga opcja - Twoja. Czyli totalna ideologiczna nietolerancja.
'przyczynia się do umocnienia wspólnoty'. Kto tak uważa? Garstka libertynów, która używa władzy do zmiany prawa? Do narzucenia swojego swiatopogladu.

Powiedz mi jak libertyn może narzucić komuś światopogląd, skoro w jego założeniu jest wolność światopoglądowa?
Bo prawo było przez tysiaclecia respektowane.

Pierwsze kultury ludzkie pojawiły się 6 mln lat temu i miały swoje prawa respektowane przez tysiąclecia, nie mówię już o bogach na przestrzeni dziejów.
Ty nie przyznajesz prawa tamtym ludziom. Ty tworzysz nowe.

To Ty im prawa odbierasz. Nigdy nie zaakceptuje tego typu postępowania, na dodatek podpartego ideologią z bogiem na czele.
Reszta to bezsensowna walka o słowa.

Skoro tak uważasz.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 19 2006 01:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

To dlaczego nie nawołują z ambony? I dlaczego dowiaduję się o takim stanie dopiero od Ciebie? Bo Ty myślisz, że możesz oceniać, kto jest wierzącym, a kto nie.


Chodzisz do kosciola, ze wiesz, iż nie nawołują?
Przypomnij sobie, jak dzielisz ludzi na ateistów i ateistów-ignorantów. Każdy z nich powie 'jestem ateistą'. Zdolność oceniania to jeden z podstawowych atrybutów człowieka. Bez niego etyka nie miałaby sensu.

Wierzy w boga, a jego bóg jest porąbany jak on, co zazwyczaj jest regułą. Nie można udowodnić, że ktoś nie wierzyy, zresztą jak sam określasz - na podstawie rytuałów i chodzenia do kościoła.

Jego wiara jest martwa. Nie 'działa'. Nie przejawia, żadnej aktywności. Nie wierzy.


Nie Tobie to oceniać.

Dlaczego?
Wiara dąży do uzewnętrzniania siebie. Dzięki temu po samej postawie człowieka jesteśmy w stanie stwierdzić, czy w ogóle wierzy. Także i stopniowanie jest możliwe.
Nie powiesz mi, iż różnicy nie widzisz między 'niedzielnym katolikiem' a np. papieżem.

W człowieka wierzę - a czemu niby mam nie wierzyć? Mało już człowiek dokonał? Więcej niż wszyscy fantastyczni bogowie razem wzięci.


Bóg jest wszystkim we wszystkich.

Uważaj, żebyś nie sfiksował

Jak Nietzche?

Jak widać po religiach, ludzie lubią być oszukiwani

Ludzie pragną prawdy. Ty się dla niej zamykasz. W dodatku bronisz jej innym.

Co jeszcze o mnie wiesz, czego sam nie jestem świadom?
Człowieku przemawia przez Ciebie nietolerancja i homofobia - zresztą to pierwsze jest tak charakterystyczne dla Chrześcijaństwa.
PS. Ty wolałbyś, żeby byt "homoseksualny" nie istniał, stąd te zainteresowania państwami poglądowymi - Hitler etc. Nie powiem jest to jakieś rozwiązanie problemu, prowadzi ku dobru - bo zostaną tylko dobrzy ludzie . Myśli, że jak powie, że bóg to dobro, to tak faktycznie jest. I nikt inny już dobra nie zna.


Że jesteś synem Boga.
Że miłość stoi wyżej od tolerancji.

Nie o takich państwach poglądowych pisałem.
Nie jestem politykiem. A żadna sztuka nim być.
Natomiast "nie lada sztuka być człowiekiem madrym, ale największa być człowiekiem dobrym" - Baczyński

Lepiej przez zakłamane niż przez "święte", choć to synonim

Dla systemów monistycznych - tak. Tam olbrzymia część słownictwa nie znajduje zastosowania, przez co mnożą i mnożą się synonimy.

Żaden bóg - w przeciwieństwie do Ciebie. Sam potrafię myśleć. A to co mówię jest założeniem Unii, a nie wyrocznią. Pozostaje jeszcze druga opcja - Twoja. Czyli totalna ideologiczna nietolerancja.


Świadomość, myślenie, rozum, godność, miłość nie ma najmniejszego sensu bez Boga.
Bez Boga ja i Ty jesteśmy kupą atomów. Jak atom może siebie uświadomić? Jak atom może myśleć o sobie czy o bycie transcendentnym? Skąd u tej kupy atomów zdolność postrzegania świata? A miłość? Uczucie? Czy między myszką od kompa a głośnikiem też może zaistnieć uczucie? W sumie, to jesteśmy tylko bardziej złożoną kupą atomów takich samych jak monitor czy krzesło.
Właściwie to dlaczego my mówimy o sobie, jako o osobach? Czy jest różnica w którym miejscu kończy się jedna kupa kosmicznych śmieci od drugiej? A jeśli jest różnica to dla kogo? A raczej czego? Dlaczego mam mieć do Ciebie szacunek? Czy węgiel+wodór ma mieć do czegoś szacunek? Po co mi ten szacunek? Bo co?
Bo mnie potniesz na mniejsze kawałki zupy pierwiastkowej? I tak nie przestanę istnieć! Odbuduje się pod postacią czego innego, kamienia, wróbla, człowieka a może tylko kawałku przewodu. W koncu czy przewód jest w czymś lepszy od czlowieka? Czy wiecej atomów jest lepsze od mniej? W takim razie Pluton i Słońce są lepsze od czlowieka, bo skladają się z większej liczby atomów. Twoje twierdzenie jest fałszywe, ze czlowiek stoi na czele przyrody.
Twoje uczucia są fikcją, twoje szczęście jest fikcją, to że rozmawiamy nie ma żadnego sensu, po co być madrym, po co ci wiedza? Za kilka minut parę atomów w tej kupie poleci tam gdzie nie trzeba i zaczniesz gnić, zaczniesz się rozpadać. Może za kilkanascie lat, z twoich atomów i moich, powstanie modliszka, można dodać jeszcze trochę z nietoperza.
Dlqaczego sie przejmuje jak widzą mnie inne kupy?
zycie czlowieka to tylko gra procesow biologicznych. to tylko ruch bezrozumnej materii w świecie. W świecie? a czym jest swiat? Swiat to ja! to materia! znów jakieś zwarcie między atomami, przeciez materia nie jest świadoma, wiec nie ma żadnego ja, ty on, ona...Wszystko to fikcja, Atomy same się okłamują tworząc iluzję czegoś 'wyższego'. Materia to bardzo duża ilość klocków.
klocki, które po miliardach lat 'zobaczyły siebie' i zaczely sobie rozmawiac o swoim istnieniu i to na odleglosc, za pomoca innych klocków.



Bez Boga wszystko nie ma sensu.

Powiedz mi jak libertyn może narzucić komuś światopogląd, skoro w jego założeniu jest wolność światopoglądowa?

Narzuca libertynizm.

Pierwsze kultury ludzkie pojawiły się 6 mln lat temu i miały swoje prawa respektowane przez tysiąclecia, nie mówię już o bogach na przestrzeni dziejów.


Gdzie to przeczytałeś? Może czytałeś jakąs gazetkę sprzed 6 mln. będąca wytworem tamtej kultury?
Z tego co wiem, 10-20 tys. lat temu, powstały pierwsze kultury, na wcześniejszych nie mamy żadnych dowodów.

To Ty im prawa odbierasz. Nigdy nie zaakceptuje tego typu postępowania, na dodatek podpartego ideologią z bogiem na czele.


Po co im to prawo? Dlaczego mają mieć prawo do małżeństwa?!
Po co homoseksualistom małżeństwo?
Dziecka mieć nie mogą.
Tradycyjne małżeństwo jest komórką społeczną powstałą tylko i wyłącznie dla dobra kochajacych się kobiety i mężczyzny, którzy wydadzą na świat nowego człowieka, ktorzy go wychowają. Instytucja małżenstwa ma pomóc, ułatwić tej parze spełninić się, wydać owoc swej miłości.
A dlaczego pary homoseksualne mają zawierac małżeństwa?
One są sprzeczne z natura, nie służą społeczeństwu, dlaczego mają posiadać prawo do nazywania siebie małżeństwem?!
Jeśli chodzi wam tylko o podatki (materialiści! gdzie tu prawdziwa miłość, na którą sie powołujecie?) od tego jest testament, i kwestie dziedziczenia mozecie dowolnie uregulować.
Małżeństwo jest jedno : kobieta i mężczyzna.
Poza tym, życie należy tylko do nich, i mnie to nie obchodzi, czy sobie żyją razem, czy uprawiają sex, czy wychodzą na spacer..itd. To są wolni ludzie!!! Ale nie pozwolę nigdy, aby niszczyly i wypaczały instytucję małżeństwa, prawo TYLKO dla mężczyzny i kobiety.

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciek Janson
 czerwiec 19 2006 08:27   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Matija... Ja sie po raz kolejny zastanawiam po co toczysz ten spor. Twoj adwersarz jest osoba impregnowana na argumenty. Zaprogramowane ma kilka odpowiedzi a nader gleboko wbity koleczek z informacja, ze BOGA NIE MA. Rozmowa z ludzmi, ktorzy zakladaja, ze zmiana pogladow jest niedopuszczalna nie nadaja sie do dyskusji. To taka Matejanka tylko w przeciwnym kierunku. Niektorzy filozofowie zalecaja zwyczajnie nie rozmawiac z takimi. Stad wiec moje dziwienie...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 19 2006 10:28   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Maxurd, masz rację. Już od dłuższego czasu widzę że Gocek jest obudowany murem chinskim z każdej strony. Trudno tu mówić o dialogu, bo przez tak gruby mur nie słychać wcale drugiej osoby.
Cóz miałem nadzieję... że przekonam go, iż chrześcijaństwo nie jest opium ludzkości. Że uzna moje i moich braci poglądy za równe swoim.
Jednak trudno w pojedynkę, przekonać kogoś iż jego pogarda dla chrześcijaństwa i Kosciola jest nieuzasadniona, jest owocem resentymentu z przeszłości wywołanego do jednostek, a nie do całości idei.
Przynajmniej próbowałem, nic nie straciłem...

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 19 2006 10:57   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by maxurd: Matija... Ja sie po raz kolejny zastanawiam po co toczysz ten spor. Twoj adwersarz jest osoba impregnowana na argumenty. Zaprogramowane ma kilka odpowiedzi a nader gleboko wbity koleczek z informacja, ze BOGA NIE MA. Rozmowa z ludzmi, ktorzy zakladaja, ze zmiana pogladow jest niedopuszczalna nie nadaja sie do dyskusji. To taka Matejanka tylko w przeciwnym kierunku. Niektorzy filozofowie zalecaja zwyczajnie nie rozmawiac z takimi. Stad wiec moje dziwienie...

No wiesz Maxurd, ale mnie oceniłeś. Po pierwsze już wielokrotnie w życiu zmieniałam poglądy i długo trwało zanim przyjęłam TT, a po drugie czy Ty jestes gotów zmienić poglądy wobec nawet słusznych argumentów? pozdrawiam Cię anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Maciek Janson
 czerwiec 19 2006 11:23   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Quote by matejanka:
No wiesz Maxurd, ale mnie oceniłeś. Po pierwsze już wielokrotnie w życiu zmieniałam poglądy i długo trwało zanim przyjęłam TT, a po drugie czy Ty jestes gotów zmienić poglądy wobec nawet słusznych argumentów? pozdrawiam Cię anka


Matejanko. Pamietaj, ze nawet kiedy nie zgadzam sie z Twoimi pogladami i uwazam, ze nie przyjmujesz zupelnie rozsadnych rzeczowych argumentow to wcale nie znaczy, ze w jakis nieladny sposob Cie oceniam... Ja zwyczajnie stwierdzam, ze nie jestes w stanie przyjac rzeczowej argumentacji, bo uwazasz, ze Twoje pismo jest objawione i cudowne i koniec dyskusji o nim. Ono natomiast stoi w jawnej sprzecznosci z Pismem Swietym (Biblia), ktorej kanon ustalono wg pewnych sesownych i dajacych sie wylozyc zasad. Nic ponad to.

Quote by Matija: Maxurd, masz rację. Już od dłuższego czasu widzę że Gocek jest obudowany murem chinskim z każdej strony. Trudno tu mówić o dialogu, bo przez tak gruby mur nie słychać wcale drugiej osoby.
Cóz miałem nadzieję... że przekonam go, iż chrześcijaństwo nie jest opium ludzkości. Że uzna moje i moich braci poglądy za równe swoim.
Jednak trudno w pojedynkę, przekonać kogoś iż jego pogarda dla chrześcijaństwa i Kosciola jest nieuzasadniona, jest owocem resentymentu z przeszłości wywołanego do jednostek, a nie do całości idei.
Przynajmniej próbowałem, nic nie straciłem...


Jedynie przez okazywanie milosci (szczegolnie sobie na wzajem) a takze innym jestesmy w stanie przekonac kogos, ze Bog zyje. Swego czasu zaprosilem Gocka do spedzenia tygodnia w moim skromnym towarzystwie, zeby zobaczyl jak wyglada to o czym pisze w praktyce. Rozmowy nic tu nie dadza a tylko kreca sie w kolo powtarzanych na rozne sposoby komunalow...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 19 2006 12:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Matejanko. Pamietaj, ze nawet kiedy nie zgadzam sie z Twoimi pogladami i uwazam, ze nie przyjmujesz zupelnie rozsadnych rzeczowych argumentow to wcale nie znaczy, ze w jakis nieladny sposob Cie oceniam... Ja zwyczajnie stwierdzam, ze nie jestes w stanie przyjac rzeczowej argumentacji, bo uwazasz, ze Twoje pismo jest objawione i cudowne i koniec dyskusji o nim. Ono natomiast stoi w jawnej sprzecznosci z Pismem Swietym (Biblia), ktorej kanon ustalono wg pewnych sesownych i dajacych sie wylozyc zasad. Nic ponad to.
Maxurd cieszę się że nie chcesz mnie spalić na stosie. Nie chciałabym znowu od początku wałkować tego samego, ale powiedz mi, który z argumentów uwazasz za niepodwazalny jaki od was otrzymałam, a na który moja odpowiedź nie dałaby się uznać, gdyby rozmówca nie uwazał swojego punktu widzenia za jedyny słuszny. A Pisma TT nie są moje należą tak jak dwa pierwsze do całej ludzkości, tak jak Jezus nie zbawiał tylko Żydów tylko wszystkich. pozdrawiam Cię anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Maciek Janson
 czerwiec 19 2006 12:12   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Powiem zagadkowo... Wyspa Patmos... Cos charakteryzuje tamto objawienie...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 19 2006 12:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by maxurd: Powiem zagadkowo... Wyspa Patmos... Cos charakteryzuje tamto objawienie...

Ach Maxurd już znam te słowa na pamięc, znałam je również przedtem i wiele innych zabezpieczających Proroctwa przed manipulacją ludzką, chociaż i tak człowiek odważył się zafałszować Boską Prawdę dla własnych korzyści. Przeczytaj dokładnie, a sam będziesz musiał stwierdzić, że to zabezpieczenie odnosi się do Księgi Apokalipsy, a nie do Proroctw wogóle. Przecież w innych miejscach w Piśmie stoi jak wó., że najważniejszy w cżłowieku jest Duch Proroctwa i o rózróżnianiu Duchów. Te które są z Boga wyznają, że Jezus Chrystus jest Bogiem wcielonym!!! i TT wyznaje to na każdej swojej karcie!!! życzę zdrowia (do mnie) matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 19 2006 13:43   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Człowiek który poszukuje Prawdy, znajdzie ją w ST. W NT umocni się w niej poprzez świadectwo miłości Jezusa.
Bóg w Chrystusie objawia nam faktyczną relację do człowieka. Ojca do syna. Miłość jest zasadą.

TT zawiera powtórzone nawoływanie do miłości i miłosierdzia.
Ponadto jest nawet mniej przystępny od ST, bo znajdujemy w nim idealizm, który nie jest bliski człowiekowi.
To ST i NT doskonale łączą przesłanie o cielesno-duchowej naturze człowieka.
Parafrazuje : jak duch nasz doskonale zna nasze ciało, tak Duch Boży jest jedynym który calkowicie zgłebia Boga.
Cielesność nie zostaje umniejszona w Biblii, jedyna kwestia to umiejętność panowania nad nią, doskonałego jej wykorzystania. Praca nad sobą.

Gdyby samo ciało było czymś złym, czy więzieniem dla ducha Jezus nie zmartwychwstał by w ciele.

Lk 24:39 BT "Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam."

Ktoś kto nie uwierzył w ST i NT, tym bardziej nie uwierzy w TT.

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 19 2006 15:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by Matija: Człowiek który poszukuje Prawdy, znajdzie ją w ST. W NT umocni się w niej poprzez świadectwo miłości Jezusa.
Bóg w Chrystusie objawia nam faktyczną relację do człowieka. Ojca do syna. Miłość jest zasadą.

TT zawiera powtórzone nawoływanie do miłości i miłosierdzia.
Ponadto jest nawet mniej przystępny od ST, bo znajdujemy w nim idealizm, który nie jest bliski człowiekowi.
To ST i NT doskonale łączą przesłanie o cielesno-duchowej naturze człowieka.
Parafrazuje : jak duch nasz doskonale zna nasze ciało, tak Duch Boży jest jedynym który calkowicie zgłebia Boga.
Cielesność nie zostaje umniejszona w Biblii, jedyna kwestia to umiejętność panowania nad nią, doskonałego jej wykorzystania. Praca nad sobą.

Gdyby samo ciało było czymś złym, czy więzieniem dla ducha Jezus nie zmartwychwstał by w ciele.

Lk 24:39 BT "Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam."

Ktoś kto nie uwierzył w ST i NT, tym bardziej nie uwierzy w TT.

W większości masz rację lecz w TT ciało nie jest nazywane więzieniem dla ducha lecz jest powiedziane, że może nim być jezeli dusza będzie pozwalała na to, aby ono ją prowadziło, co dzieje się niestety u większości ludzi oddających się całkowicie materii, a jeżeli już wierzących to w materialny spośób zamieniających duchowość w rytuały i obrządki. Chyba nie zaprzeczysz że tak jest.Równie idealistyczną mógłbyś nazwać naukę Jezusa. Pokaż mi takiego chrzescijanina który atakowany nie odpowie agresją. Zaprawdę, niewielu ich jest. Ale masz rację, ktoś kto nie zna ST i NT nie uwierzy w TT. Dlatego też Jezus powiedział że powróci dopiero gdy Ewangelia będzie głoszona wszystkim narodom, co się przekłada również na twierdenie że Jego powrót do serca każdego cżłowieka nastapi wówczas, gdy on będzie już znał Dobrą Nowinę. Sprawa ciała polega na umiejętności przyznania mu należnego miejsca, nie więcej, nie mniej. Muszę cię niestety rozczarować gdyż Jezus zmartwychwstał tylko Duchowo, lecz oczywiście musiał pokazać się Apostołom materializując swojego Ducha inaczej nie uwierzyliby że żyje. Ciało Jezusa stopiło się z Jego Duchem. Było to inne ciało niż przeciętnego człowieka, czego dowód mieliśmy na górze Tabor, gdzie Jezus zamienił sie na chwilę w Istotę Duchową rozmawiając z Duchem Eliasza i Mojżesza. Jezus po zmartwychwstaniu pokazał się jako Istota Duchowa, lecz aby udowodnić im ze żyje materializował się i pozwalał dotykać, gdyz w innym przypadku myśleliby że jest Duchem w ich rozumieniu ducha, jako zjawy i że jest tylko omamem. Pomyśl, jakie ciało może przenikać ściany, pojawiać się i znikać i zmieniać nawet swój wygląd. Jak powiedział św.Paweł "ciało i krew nie odziedziczą Królestwa Nieba". Upieranie się ze Jezus zmartwychwstał cieleśnie rodzi tylko nonsensowne wnioski jak np. jak moze siedziec po prawicy Ojca, który jest duchem będac sam w ciele i jak może przebywać w świecie duchowym posiadając ciało itd. Oraz jezeli ma powrócić otoczony Aniołami to On w ciele, a one otaczające go duchy??? pozdrawiam anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Maciek Janson
 czerwiec 19 2006 15:46   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Jezus zmartwychwstal cielesnie. To jest prawda, ktora wyznaja wszyscy chrzescijanie. To jest prawda, ktora wynika z pisma. A Twoje wytlumaczenie, ze sie materializowal na moment nie znajduje nigdzie potwierdzenia. Moze w trzecim testamencie, ale to nie jest Pismo natchnione przez Boga. Matejanko, moze Twoj Bog jest jakis tam, moze znasz jakiegos Jezusa, moze Ci ktos cos objawil... Jedno wiem. Nie znasz Boga zywego, ktorego wyznaja chrzescijanie. Nie znasz, nie rozumiesz go a zapalem godnym lepszej sprawy glosisz nauki idace pod prad Pisma Swietego. Daj sobie spokoj. Nikogo z nas nie przekonasz. Marnujesz swoj czas odslaniajac coraz to nowe teorie. W tym wypadku klamstwo powtarzane tysiac razy nie stanie sie prawda. Prawda jest jedna i jest nia Jezus. Jezus, ktry zmartwychwstal cielesnie...

Dla dania przykladu innym zaprzestane dalszych rozmow z Toba na temat teologii...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 19 2006 21:05   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Chodzisz do kosciola, ze wiesz, iż nie nawołują?
Przypomnij sobie, jak dzielisz ludzi na ateistów i ateistów-ignorantów. Każdy z nich powie 'jestem ateistą'. Zdolność oceniania to jeden z podstawowych atrybutów człowieka. Bez niego etyka nie miałaby sensu.

Chodzę do różnych Kościołów, gdyż lubię obserwować ich rytuały i zwyczaje, także niechrześcijańskie. W tym większość rodziny chodzi do Kościoła.
Jego wiara jest martwa. Nie 'działa'. Nie przejawia, żadnej aktywności. Nie wierzy.

Ale jest!
Dlaczego?
Wiara dąży do uzewnętrzniania siebie. Dzięki temu po samej postawie człowieka jesteśmy w stanie stwierdzić, czy w ogóle wierzy. Także i stopniowanie jest możliwe.
Nie powiesz mi, iż różnicy nie widzisz między 'niedzielnym katolikiem' a np. papieżem.

Ja rozumiem akt wiary, jako "wiarę" w byt transcendentny, ponadzmysłowy etc. Nie oceniam, czy Czesiek z Grajewa wierzy bardziej lub mniej od Papieża. Obaj wierzą. Ale widzę, że Ty stopniujesz wiarę, np: na zasadzie autorytetu.
Bóg jest wszystkim we wszystkich.

Który?
Jak Nietzche?

Chociażby
Ludzie pragną prawdy. Ty się dla niej zamykasz. W dodatku bronisz jej innym.

Jasne! Nie będę jak dziecko się spierał - uważny czytelnik zrozumie na czym polega owa głoszona "prawda".
Że jesteś synem Boga.
Że miłość stoi wyżej od tolerancji.

Tak jestem synem wszystkich bogów .
Nie ma miłości bez tolerancji. Nietolerancja rodzi nienawiść.
Nie o takich państwach poglądowych pisałem.
Nie jestem politykiem. A żadna sztuka nim być.
Natomiast "nie lada sztuka być człowiekiem madrym, ale największa być człowiekiem dobrym" - Baczyński

Oczywiście - pisałeś chyba o państwie boga na Ziemii, gdzie nietolerancja współistnieje z miłością, a wrecz z niej wypływa.
Nie lada sztuka być człowiekiem we własnym miemaniu "dobrym", ale najważniejsza być człowiekiem tolerancyjnym - Gocek
Świadomość, myślenie, rozum, godność, miłość nie ma najmniejszego sensu bez Boga.

Nic nie ma dla Ciebie najmniejszego sensu bez idei boga. Powiedz wprost.
Bez Boga ja i Ty jesteśmy kupą atomów. Jak atom może siebie uświadomić? Jak atom może myśleć o sobie czy o bycie transcendentnym? Skąd u tej kupy atomów zdolność postrzegania świata? A miłość? Uczucie? Czy między myszką od kompa a głośnikiem też może zaistnieć uczucie? W sumie, to jesteśmy tylko bardziej złożoną kupą atomów takich samych jak monitor czy krzesło.

I dlatego bóg istnieje? Spróbuj okiełznąć ideę boga i jego świata, dzieła, sensu - i spróbuj wyjaśnić sens tego wszystkiego. Bóg jest tylko nadaniem sensu, pozorną odpowiedzią, usprawiedliwieniem i pociechą. Jednak sam bóg jest bezsensowny jak owe atomy bez niego.
Właściwie to dlaczego my mówimy o sobie, jako o osobach? Czy jest różnica w którym miejscu kończy się jedna kupa kosmicznych śmieci od drugiej? A jeśli jest różnica to dla kogo? A raczej czego? Dlaczego mam mieć do Ciebie szacunek? Czy węgiel+wodór ma mieć do czegoś szacunek? Po co mi ten szacunek? Bo co?

Możesz nie mieć dla nikogo i do niczego szacunku ale zobaczysz jak na tym wyjdziesz.
Bo mnie potniesz na mniejsze kawałki zupy pierwiastkowej? I tak nie przestanę istnieć! Odbuduje się pod postacią czego innego, kamienia, wróbla, człowieka a może tylko kawałku przewodu. W koncu czy przewód jest w czymś lepszy od czlowieka? Czy wiecej atomów jest lepsze od mniej? W takim razie Pluton i Słońce są lepsze od czlowieka, bo skladają się z większej liczby atomów. Twoje twierdzenie jest fałszywe, ze czlowiek stoi na czele przyrody.

Ależ się rozpędził w tworzeniu sofizmatów.
Twoje uczucia są fikcją, twoje szczęście jest fikcją, to że rozmawiamy nie ma żadnego sensu, po co być madrym, po co ci wiedza? Za kilka minut parę atomów w tej kupie poleci tam gdzie nie trzeba i zaczniesz gnić, zaczniesz się rozpadać.

Moje uczucia są moimi uczuciami i nie są fikcją. To samo jeśli chodzi o szczęście. Po co mi wiedza? Żeby nie dać się oszukać takim pseudo-głosicielom prawdy jak Ty. Za dużo głupoty na tym świecie. Śmierć to naturalna kolej rzeczy. Strach nie spowoduje u mnie wiary w jakieś wymysły, celem jej usprawiedliwienia. Boję się cierpienia - ale to chyba normalne, dla osoby świadomej czym jest ból.
Może za kilkanascie lat, z twoich atomów i moich, powstanie modliszka, można dodać jeszcze trochę z nietoperza.

I co mam rozpaczać nad tym? Skoro już nie będę istniał, nie będę miał świadomości? Wielka mi rzecz.
Dlaczego sie przejmuje jak widzą mnie inne kupy?

Sens życia według boga
ycie czlowieka to tylko gra procesow biologicznych. to tylko ruch bezrozumnej materii w świecie. W świecie? a czym jest swiat? Swiat to ja! to materia! znów jakieś zwarcie między atomami, przeciez materia nie jest świadoma, wiec nie ma żadnego ja, ty on, ona...Wszystko to fikcja, Atomy same się okłamują tworząc iluzję czegoś 'wyższego'. Materia to bardzo duża ilość klocków.
klocki, które po miliardach lat 'zobaczyły siebie' i zaczely sobie rozmawiac o swoim istnieniu i to na odleglosc, za pomoca innych klocków.

Życie człowieka jest złożone i podlega tym samym prawom co życie innych istot na Ziemii. Odnośnie Twoich ironii do materii - można tylko pogratulować. Trafnie ująłeś boga jako świadomość, bo ten pierwszy wynika z drugiego właśnie. Po wykształceniu się u "człowieka" samoświadomości istnienia i nieuchronności śmierci, powstały pierwsze kulty i wierzenia - pierwszy sens istnienia.
Bez Boga wszystko nie ma sensu.

Czytając Twoje wypowiedzi napewno
Narzuca libertynizm.

Nie zabrania Ci tym samym mieć swoich przekonań.
Gdzie to przeczytałeś? Może czytałeś jakąs gazetkę sprzed 6 mln. będąca wytworem tamtej kultury?
Z tego co wiem, 10-20 tys. lat temu, powstały pierwsze kultury, na wcześniejszych nie mamy żadnych dowodów.

Masz rację, przesadziłem. Pierwsze kultury pojawiły się ponad 2 mln lat temu, tzw. kultura oldowajska, australopitek, homohabilis. Źródło "Tablice Historyczne", wyd. Adamantan.
Po co im to prawo? Dlaczego mają mieć prawo do małżeństwa?! Po co homoseksualistom małżeństwo?

Chodzi jak zwykle o majątek. Im chodzi o małżeństwo w sensie prawa cywilnego, a nie jakieś sakramenty. Przynajmniej w sprawach świeckich mają moje poparcie. A Twoją kontestację w stos. do prawa "świętego" rozumiem.
Dziecka mieć nie mogą.

Ba!
Tradycyjne małżeństwo jest komórką społeczną powstałą tylko i wyłącznie dla dobra kochajacych się kobiety i mężczyzny, którzy wydadzą na świat nowego człowieka, ktorzy go wychowają. Instytucja małżenstwa ma pomóc, ułatwić tej parze spełninić się, wydać owoc swej miłości.

Masz na myśli religijny sakrament małżeństwa.
A dlaczego pary homoseksualne mają zawierac małżeństwa?

Bo są ludźmi.
One są sprzeczne z natura, nie służą społeczeństwu, dlaczego mają posiadać prawo do nazywania siebie małżeństwem?!

Nie z ich naturą . Pozwól im żyć, toleruj ich - nie będzie problemu. Nie będzie parad.
Jeśli chodzi wam tylko o podatki (materialiści! gdzie tu prawdziwa miłość, na którą sie powołujecie?) od tego jest testament, i kwestie dziedziczenia mozecie dowolnie uregulować.

A Ty co rozdałeś majątek biednym i czekasz na przyjście mesjasza? Twoja miłość jest miłością pozorną i zakłamaną. Bo jest uwarunkowana bogiem.
Małżeństwo jest jedno : kobieta i mężczyzna.

W Polskim prawie jeszcze tak.
Poza tym, życie należy tylko do nich, i mnie to nie obchodzi, czy sobie żyją razem, czy uprawiają sex, czy wychodzą na spacer..itd. To są wolni ludzie!!! Ale nie pozwolę nigdy, aby niszczyly i wypaczały instytucję małżeństwa, prawo TYLKO dla mężczyzny i kobiety.

Jeżeli chodzi o Twoją "religię miłości" to niech tak będzie. Ale jeżeli chodzi o prawo powszechne, to zdania są podzielone.
MAXURD
Matija... Ja sie po raz kolejny zastanawiam po co toczysz ten spor. Twoj adwersarz jest osoba impregnowana na argumenty. Zaprogramowane ma kilka odpowiedzi a nader gleboko wbity koleczek z informacja, ze BOGA NIE MA. Rozmowa z ludzmi, ktorzy zakladaja, ze zmiana pogladow jest niedopuszczalna nie nadaja sie do dyskusji. To taka Matejanka tylko w przeciwnym kierunku. Niektorzy filozofowie zalecaja zwyczajnie nie rozmawiac z takimi. Stad wiec moje dziwienie...

Brawo Maxurd - Tylko osoba o takich właśnie wymienionych przez Ciebie cechach, może coś takiego powiedzieć. Nie ma to jak pomoc braciom w wierze.
MATIJA
Maxurd, masz rację. Już od dłuższego czasu widzę że Gocek jest obudowany murem chinskim z każdej strony. Trudno tu mówić o dialogu, bo przez tak gruby mur nie słychać wcale drugiej osoby.

Matija a co Ty sobie wyobrażałeś? Że powiesz kilka regułek o bogu, postraszysz śmiercią, kilka pseudo-aforyzmów o materii i bezsensie i nawrócisz kogoś? W temacie było zadane pytanie do ateistów - więc odpowiadam, jak się wam nie podoba to ok. Ale takie kategoryczne i pogardliwe stwierdzenia na temat mojej osoby, które są odbiciem, podobnie jak bóg waszej natury - nie wypada tak w dialogu.
Cóz miałem nadzieję... że przekonam go, iż chrześcijaństwo nie jest opium ludzkości. Że uzna moje i moich braci poglądy za równe swoim.

Najpierw Ty musisz uznać poglądy innych za równe swoim, potem możemy zacząć rozmawiać.
Jednak trudno w pojedynkę, przekonać kogoś iż jego pogarda dla chrześcijaństwa i Kosciola jest nieuzasadniona, jest owocem resentymentu z przeszłości wywołanego do jednostek, a nie do całości idei.

Za dużo wiem na temat chrześcijaństwa i Kościoła, żeby uwierzyć w kolejne jego tłumaczenia i krętactwa. Jeżeli miałbym wierzyć w boga - napewno nie będzie to bóg chrześcijański.
Przynajmniej próbowałem, nic nie straciłem...

Trochę uraziła się duma co? Widać to po Twoich końcowych postach i radykalizmowi Maxurdowemu.
MATEJANKA
No wiesz Maxurd, ale mnie oceniłeś. Po pierwsze już wielokrotnie w życiu zmieniałam poglądy i długo trwało zanim przyjęłam TT, a po drugie czy Ty jestes gotów zmienić poglądy wobec nawet słusznych argumentów? pozdrawiam Cię anka

Maxurd tak moco uwierzył, że nie jest w stanie obiektywnie ocenić poglądów innych. Zacementowany w "Objawionym Piśmie", nie jest w stanie wynieść się ponad przeciętność, co przynajmniej próbował uczynić Matija, co w nim doceniam.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 20 2006 00:33   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Tak jestem synem wszystkich bogów .
Nie ma miłości bez tolerancji. Nietolerancja rodzi nienawiść.


Nienawiść to jedno.
Złodziej okradnie nie nienawidząc.
Rapist zgwałci też nie nienawidząc.
Pedofil też nie potrzebuje tego afektu.
Zabójca nie potrzebuje tych pobudek.

Natomiast miłość ogarnia wszystko, sama stawia wymagania i granice. Człowiek miłości nie podniesie ręki na drugiego w akcie nietolerancji, nie okradnie brata i nie zgwałci. Prędzej odda życie niż je zabierze. Nie potrzebujesz kodeksów, zasad, nakazów, zakazów...jeśli pojmiesz prawo miłości ono zdeterminuje całe twe życie. Jednak poza Chrystusem go nieznajdziesz w takiej pełni.

Nic nie ma dla Ciebie najmniejszego sensu bez idei boga. Powiedz wprost.

Nic nie ma dla mnie najmniejszego sensu bez Boga.

I dlatego bóg istnieje? Spróbuj okiełznąć ideę boga i jego świata, dzieła, sensu - i spróbuj wyjaśnić sens tego wszystkiego. Bóg jest tylko nadaniem sensu, pozorną odpowiedzią, usprawiedliwieniem i pociechą. Jednak sam bóg jest bezsensowny jak owe atomy bez niego.


Ideę Boga, nosi w sercu każdy człowiek. Bo On sam ją tam umieścił.
Pragniesz - znajdź wodę ona istnieje.
Jesteś głodny - znajdz pozywienie, ono tez musi istnieć.
Otwierasz oczy - Twoje oczy dzięki światłu widzą świat.
Także Twoje uszy istnieją i działają bo istnieje płaszczyzna w której mogą się spełniać, to samo ze wszystkimi zmysłami i pragnieniami...także pragnieniem Boga.

Nie mówię o sakramencie małżeństwa (!).
Pisałem, że małżeństwo jest przewidziane osobom (man i woman) które tworzą płodne zwiazki. Wszystkie przywileje małżeństwa skupiają się na tym fakcie, ta instytucja jest fundamentem życia rodzinnego.

Małżeństwo homoseksualne to jak koszykarz bez konczyn, rower bez kół, sejf z papieru czy ateista bez duszy
Ludzie mówią później myślą. Zapomnieli czym jest małżeństwo i w jakim celu powstało. Tolerancja głupoty i oddawanie jej steru nad życiem społeczeństwa.

Parady będą zawsze. Dopóki nie zostanie zniesiony ostatni nakaz moralny, dopóty 'parady' będą.

A Ty co rozdałeś majątek biednym i czekasz na przyjście mesjasza? Twoja miłość jest miłością pozorną i zakłamaną. Bo jest uwarunkowana bogiem.

Mam rower, zegarek, parę ciuchów i książek.
Kto jest w potrzebie chętniwe się podziele, a gdy bede musial to i dam. Acha, jeszcze mam srebrny łańcuszek, ale zepsuło się zapinanie. Dzisiaj troche 'zabalowałem' i nie wiem czy 20 zł w portfelu znajdę.

Jeśli posiadam w sobie cząstkę miłości to tylko od Boga mi została dana. Ją w sobie najbardziej cenię.

Ale takie kategoryczne i pogardliwe stwierdzenia na temat mojej osoby, które są odbiciem, podobnie jak bóg waszej natury - nie wypada tak w dialogu.


Nietolerancyjny homofob, wierzący w mity, w pseudonaukę i pseudofilozofię, którego miłość jest pozorna i zakłamana. Do tego fanatyk i zacofany ciemniak ze średniowiecza.
Jeśli uważasz, ze powyższe stwierdzenie nie jest kategoryczne i pogardliwe, podpisuję się po raz drugi pod moją wypowiedzią o chińskim murze.

Trochę uraziła się duma co? Widać to po Twoich końcowych postach i radykalizmowi Maxurdowemu.


Moją dumą jest Jezus. Nie możesz jej urazić żadnym słowem pod moim adresem.
Owszem, nic nie straciłem więc przeciwnie - zyskałem. Za co dziękuję.

Jeszcze jedno...
Za dużo wiem na temat chrześcijaństwa i Kościoła, żeby uwierzyć w kolejne jego tłumaczenia i krętactwa. Jeżeli miałbym wierzyć w boga - napewno nie będzie to bóg chrześcijański.


Za mało wiem na temat chrześcijaństwa i Kościoła, ale
za to co wiem, i czym obdarowany zostałem, winienem krzyżem teraz paść i resztę życia dziękować Bogu. Czym zasłużyłem sobie abym ja, niegodny - prawie ślepiec - brał udział w tych tajemnicach ?
Niczym.
Oto Jego miłość.


===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 20 2006 01:54   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Maxurd, z całym szacunkiem, ale nie mogę odmówić rozmowy Matejance. Ktoś ostatnio, szczególnie podkreślał, iż forum jest od dyskusji
Apostoł pisze, aby nie spierać się o słowa. Jeśli do tego dojdzie - przerwę.


Matejanko, zgadzamy się że ciało może być więzieniem dla duszy, ale nie musi. Jednak rytuały i obrządki są owocem wspólnotowej chęci przeżywania wiary i jej manifestowania. Oczywiście, razem doświadczamy fałszywej religijności niektórych ludzi. Fałszywej bo powierzchownej. Jednak to nie obrządki są przyczyną tej zapaści w wierze. Myślę, że każdego z nas dotknęły wątpliwości. Jest to trudny okres dla wierzącego. Rytuały, a w tym przypadku bardziej samo przywiazanie do nich trzyma takiego człowieka nadal blisko Chrystusa. Uczestnicząc w życiu wspólnoty podczas mszy, nabożeństwa, rekolekcji czy poprzez sakramenty osoba taka ma większą szansę aby powrócić do wiary, i ponownie przeżywac radość z niej płynącą.

Ania, myślę , że w zasadzie Jezus sam w sobie jest zaprzeczeniem idealizmu. W nim zjednoczyły się dwie natury :ludzka i boska. Misja Chrystusa wypełnia się w rzeczywistości dualistycznej. Od początku będąc Bogiem u Ojca, gdy nadchodzi pełnia czasów przyobleka się w człowieka - istotę na wpół materialną. Swoim życiem na ziemi doświadcza wszystkiego co istotę materialną może spotkać - z wyjątkiem grzechu. Więcej, swoim życiem objawił nam człowieka, jego prawdziwą naturę i powołanie do doskonałości - już tutaj na ziemi, cielesnej i duchowej.

Prawda, niewielu jest chrześcijan którzy atakowani, agresją nie odpowiedzą, ale właśnie tacy są godni miana chrześcijan.

Zmartwychwstanie nie dotyczy duszy, gdyż jest nieśmiertelna. To samo odnosi się do 'zmaterializowania się' duszy. Dusza nie może się zmaterializować, w sensie zamiany jednej sunstancji (duchowej, transcendentnej) w inną (materialną). One działają na oddzielnych płaszczyznach które się nie pokrywają, co najwyżej stykają - w człowieku.
Taka zamiana nie moze nastąpić. Czy Bóg może się zmaterializować? Nie! Duch może przyjąć jedynie ciało, ale nie zmienić sie w nie. Duch kontroluje materię, gdyby się w nią zamienił, niemozliwy byłby powrót : z materii w ducha.
Osobiście uważam, że Jezus jest z Ojcem i Duchem Św. bytem jednym i na wskroś duchowym, transcendentnym.
Jednakze, z drugiej strony nie mamy żadnych powodów , aby negować współistnienie ducha i ciała. Sami jesteśmy tego dowodem.
Prawda, że ciało Jezusa było inne od naszego. W takim razie, tym bardziej nie mozemy negować istnienia ciała i duszy w niebie, gdyż nie wiemy praktycznie nic o właściwościach tego nowego ciała.
Z pewnością jednak pierwotne czlowiecze ciało Jezusa zmartwychwstało z grobu, uległo przemianie i tak samo stanie się z naszymi ciałami. Materia ziemska zostanie przemieniona w lepszą, umożliwiajacą nam życie w niebie.





===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciek Janson
 czerwiec 20 2006 07:05   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Quote by Gocek:
MAXURD
Matija... Ja sie po raz kolejny zastanawiam po co toczysz ten spor. Twoj adwersarz jest osoba impregnowana na argumenty. Zaprogramowane ma kilka odpowiedzi a nader gleboko wbity koleczek z informacja, ze BOGA NIE MA. Rozmowa z ludzmi, ktorzy zakladaja, ze zmiana pogladow jest niedopuszczalna nie nadaja sie do dyskusji. To taka Matejanka tylko w przeciwnym kierunku. Niektorzy filozofowie zalecaja zwyczajnie nie rozmawiac z takimi. Stad wiec moje dziwienie...


Brawo Maxurd - Tylko osoba o takich właśnie wymienionych przez Ciebie cechach, może coś takiego powiedzieć. Nie ma to jak pomoc braciom w wierze.

Za dużo wiem na temat chrześcijaństwa i Kościoła, żeby uwierzyć w kolejne jego tłumaczenia i krętactwa. Jeżeli miałbym wierzyć w boga - napewno nie będzie to bóg chrześcijański.

Maxurd tak moco uwierzył, że nie jest w stanie obiektywnie ocenić poglądów innych. Zacementowany w "Objawionym Piśmie", nie jest w stanie wynieść się ponad przeciętność, co przynajmniej próbował uczynić Matija, co w nim doceniam.


Zastanow sie do czego dobrego doprowadzila ta dyskusja. Troszke poprzepisywales komunalow o strasznym kosciele przypisujac chrzescijanstwu jako idei odpowiedzialnosc za zwiedzenie tlumow, gradobicie i koklusz. Przed toba byly tysiace takich ludzi. Ich juz nie ma a Bog pozostaje. Pozostaje w sercach ludzi, ktorzy za nim ida. Opowiadasz o kosciele i instytucjach a nie znasz ani jednego chrzescijanina. Wiesz cos o historii i polityce ale nic o tym co jest istota chrzescijanstwa. Krytykujesz wobec tego cos, czego zupelnie nie znasz. To jest dopiero nieslychane. Sam sobie odpowiedz na pytanie: Po co rozmawiac z kims kto udaje eksperta a nie wie o czym mowi??

Jezeli mialbys uwierzyc w Boga to na Twoim miejscu bym sie nie zarzekal, ze nie bedzie to Bog chrzescijanski. Ja bym chcial szukac Boga prawdziwego... Mozna sie wtedy przejechac kiedy wyjdzie, ze to wlasnie ten "chrzescijanski"

Maxurd gotowy jest na rzeczowa rozmowe o chrzescijanstwie, ktora tyczy sie jego istoty. Maxurd nie jest zacementowany, ale jest umocniony w pogladach. Maxurd jest pewien, ze zna prawde jednak gotow jest na poddanie tez w ktore wierzy intelektualnej obrobce. Gdyby bylo inaczej to bylby szalencem, zeby go jednak przekonac trzeba czegos wiecej niz kilku wytartych "argumentow" ze strony racjonalista.pl czy cos podobnego, bo Maxurd wie co zmienilo jego zycie i jak dziala a czego podobno nie ma...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 20 2006 11:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Halo Matija, prawdę powiedziawszy nie odczuwam w najmniejszym stopniu potrzeby polemiki z Tobą gdyż uważam, że droga którą idziesz jest wspaniała i mogę Ci tylko pogratulować osiągnięć na polu prawdziwej wiary. Tak naprawdę uważam że Maxurd też ma wiele racji, tam gdzie pisze o swojej wierze natomiast nie tam gdzie krytykuje innych. Powoli zacazynam odczuwać, co pewnie niektórych bardzo ucieszy, że moja obecnosć na tym forum dobiega końca. Jeszcze się nie zdecydowałam czy natychmiast "zabiorę swoje zabawki", czy tez jeszcze trochę powalczę. Odnoszę po prostu wrażenie, że już nic więcej nie mogę zrobić, aby komukolwiek się przysłużyć. Tym, którzy w jakiś sposób pozytywnie odebrali moje posty i przesłanie sądzę że już nie jestem potrzebna, a pozostałym mogę tylko życzyć oparcia we wierze gdy nadejdą ciężkie doświadczenia. Moze to tylko takie chwilowe zwątpienie lecz pozdrawiam Cię jak zwykle bardzo ciepło anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 1,09 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana