Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Na czym oparte jest stwierdzenie, że Boga wymyślili ludzie?
 |  Wersja do druku
Reguly
 czerwiec 20 2006 12:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by Matija: To nie są poszlaki.
Wielkim ignoranctwem jest nie uważanie NT (kilkaset stron) za wiarygodne źródło historyczne


Czy nie jest on przypadkiem zboiorem pewnych selektywnie dopranych tekstow apokryficznych (uznanych za ewnagelie tak by zgodnie stanowiły całość)? Czy część z nich, często datowanych na ten sam okres, nie została odrzucona np. jako gnostycka? Jesli sie myle prosze o poprawienie albo wytłumaczenie co oznacza termin ignoranctwo.

Quote by matejanka: Ja osobiście ateistów odsyłam do fizyki, gdyz ona ostatnio coraz bardziej potwierdza istnienie praprzyczyny, a w naszym pojęciu Boga


To jeszcze nie znaczy ze chodzi o twoje pojecie Boga...

====

Życzę ateistom, aby otrzymali jeszcze łaskę wiary.
Bo mimo, że oni w to nie wierzą, nie można stać pośrodku.
Tak już jest, że w którymś momencie będą musieli się zadeklarować.
Oszczędź sobie tej inkwizycyjnej przemowy. Tracę ochotę do rozmowy, jak czytam te prostoduszne życzenia. Fanatyzm - najciemniejsza szata wiary.
Nie rozumiem wrogości, skoro życzenia składane są z serca.


Moze nie do konca skoro wewnetrznie zawieraja zawaluowana grozbe, jednoczesne wskazanie ze osoba do ktorej skierowane sa zyczenia w zadnym razie nie moze miec racji i jesli nie przyjmie stanowiska skladajacego zyczenia to smazyl sie bedzie przez wiecznosc w piekle...

Quote by kobieta: Czy wszystko da się wytłumaczyć naukowo, namacalnie w obrębie zmysłów?


Nie wszystko i tam gdzie konczy sie nauka zaczyna sie wiara...

Jak ateiści tłumaczą sobie występowanie rzeczy nadprzyrodzonych, bo nie da się ukryć, że takie mają miejsce?


Przypuszczam, iz zakladaja rozwuj nauki, ktory sukcesywnie znajdywal bedzie odpowiedzi na kolejne tzw. pytania bez odpowiedzi... To ze czegos nie rozumiemy nie znaczy jeszcze ze nauka ostatecznie nie znajdzie jna to odpoweidzi. Czy wszystko czego nie rozumiesz uznajesz za cod?

I jeszcze jedno, czy ateizm nie jest ograniczaniem samego siebie, aby nie wyjść poza świat rozumu?


Jest, ale ilu z tych tzw. ateistow (czesto samookreslajacych sie tak dla uproszenia) w rzeczywistosci jest agnostykami?

Quote by MatijaRazzunktu widzenia naukowego nie ma!!!!!
Jak można nazywać to średniowieczną relikwią, skoro NIKT, żaden naukowiec, zadne badania nie potrafią wyjaśnić jak on powstał??!


Nikt to b. malo... Najprostsza z teorii DLA PRZYKLADU przedstawia dosc banalne rozwiazanie - wystarczy plutno wystarczajaco dlugo wystawic na dzialanie slonca przez wlasciwie sporzadzony szklany witraz...

Quote by matejanka:Jeżeli chodzi o Całumn Turyński to w czasach kiedy moja wiara była słaba spędzałam godziny na internecie w poszukiwaniu potwierdzenia lub zaprzeczenia jego prawdziwości, jak równiez toczyłam dzikie dyskusje na ten temat z jego przeciwnikami. Dzisiaj po trzech latach muszę powiedzieć ze jest to dla mnie sprawa drugorzędowej wagi. I nawet jezeli miałoby sie okazać że jest to genialne fałszerstwo zrobione kamerą obskura przez Leonardo da Vinci, to nie zmieni to dla mnie niczego w mojej wierze.


Ani w mojej niewierze w zmartwychwstanie Jezusa... - tego, ze sam byl on postacia historyczna raczejnikt nie kwestinuje...

A wracajac do wiary lub niewiary w Boga, to sądzę że znacznie lepiej jest w Niego wierzyć


no tak, pzostaje jeszcze ustalic w ktorego...

, gdyz to daje w życiu siłę do przetrwania ciężkich doświadczeń jak równiez codzienną radość ze świadomości że nigdy nie zakończy się ta wspaniała przygoda pt. Życie,


to daje tez wiara w reinkarnacje.

istnienie i poznawanie i jezeli nawet nie wszystko zdążę w tym życiu to nic się nie kończy i wspaniały Ojciec przewidział dla każdego swojego dziecka cudowną przyszłość. Żyję sobie w takim poczuciu i każdy dzień jest dla mnie wielką obietnicą czegoś nowego.


ktos inny moglby z kolei powiedziec ze nie chce zyc zludzeniami...

Życie każdemu przynosi czasem tak nieoczekiwane zmiany i zdarzenia, że naprawdę dobrze jest posiadać wiarę i optymizm z niej płynący. Osobiście nie wyobrazam sobie gorszego nieszcześcia jakie mogłoby mnie spotkać od utraty wiary.


JW. wiara może przybrac rozna forme...

Quote by Matija: Juliette,
1.na calunie jest krew z której pobierano DNA,a nie farba.


Myslisz ze wsytarczyloby do sklonowania?

2. calun nie przylegał do zwłok tego czlowieka dłużej niż 36 godzin (gdzie tam 5 miesiecy!!!)


JW. Nikt nie kwestionuje historycznosci Jezusa jako czlowieka

3. płótno calunu jest unikatowe - lniane tkane splotem ukośnym zygzakowatym co było nie spotykane w tkaninach lnianych, raczej wełna lub jedwab. Powstało prawdopodobnie w Syrii.


Ciekawe z kad je wzieli do owiniecia Jezusa...

Datowanie na I w.n.e. w takim razie w jaki sposób miałoby to prześwietlanie pzrebiegać? bierz pod uwagę umiejętnosci i narzędzia jakimi dysponowali ludzie z I w.n.e.


Bylo wyzej... i chyba nie jest datowane na I w.n.e...

4. Naukowcy mówią, że prawdopodobnie powstało ono w wyniku nagłego, silnego promieniowania ciała, a nie długotrwałego. Efekt jest całkowicie inny.


prawdopodobnie... a inni mowia co innego.

Quote by kobieta: Znalazłam taką ciekawostkę, w tej chwili nie mogę znaleźć adresu tej strony.
Porównanie podziału ludzkości według religii

Rok: 1881 1981
Poganie 60.5% 63.9%
Mahometanie 12.0% 13.3%
Żydzi 0.5% 0.3%
Rzymsko-katolicy 13.0% 13.1%
Greko-katolicy 6.0% 1.7%
Protestanci 8.0% 7.7%
Procent nie-chrześcijan w roku 1881 - 72.5%
Procent nie-chrześcijan w roku 1981 - 77.3%

Ech, gdyby więcej było chrześcijan, ten świat wyglądałby dużo lepiej, a tak mamy to, co mamy.


Gdyby bylo mniej religii monoteistycznych przeswiadczonych ze to wlasnie ich bog jest tym prawdziwym to dopiero byloby super...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 czerwiec 20 2006 12:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

PS. Trzymaj sie Gocek...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 20 2006 12:49   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Reguly,

To jeszcze nie znaczy ze chodzi o twoje pojecie Boga...

To nic nie znaczy i sądze ze tyle ile jest ludzi wierzących na świecie tyle różnych Boskich obrazów i pojęć. Ale jakie to ma znaczenie jeżeli wszyscy uznamy że zostaliśmy stworzeni z miłosci do miłości i że dzięki miłości powrócimy do domu Ojca, gdyż On jest Miłością. Tylko tak możemy się zjednoczyć i mocno w to wierzę ze tak będzie. pozdrowienia anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 czerwiec 20 2006 12:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by matejanka: Reguly,
To jeszcze nie znaczy ze chodzi o twoje pojecie Boga...

To nic nie znaczy i sądze ze tyle ile jest ludzi wierzących na świecie tyle różnych Boskich obrazów i pojęć.


Zapewne...

Ale jakie to ma znaczenie jeżeli wszyscy uznamy że zostaliśmy stworzeni z miłosci do miłości i że dzięki miłości powrócimy do domu Ojca, gdyż On jest Miłością. Tylko tak możemy się zjednoczyć i mocno w to wierzę ze tak będzie. pozdrowienia anka


A tu wiele juz zalezy od rodzaju tegoz wyobrazenia...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 20 2006 17:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

MATIJA

Nienawiść to jedno.
Złodziej okradnie nie nienawidząc.
Rapist zgwałci też nie nienawidząc.
Pedofil też nie potrzebuje tego afektu.
Zabójca nie potrzebuje tych pobudek.

Nietolerancja rodzi nienawiść, gdyż osoby, których nietolerujesz nie znikną, ani nie wyzbędą się przekonań.
Natomiast miłość ogarnia wszystko, sama stawia wymagania i granice. Człowiek miłości nie podniesie ręki na drugiego w akcie nietolerancji, nie okradnie brata i nie zgwałci. Prędzej odda życie niż je zabierze. Nie potrzebujesz kodeksów, zasad, nakazów, zakazów...jeśli pojmiesz prawo miłości ono zdeterminuje całe twe życie. Jednak poza Chrystusem go nieznajdziesz w takiej pełni.

Człowiek, który kieruje się miłością, jest tolerancyjny i stara się pomóc braciom, zwłaszcza tym dyskryminowanym. Prawo miłości jest prawem łatwym do manipulacji, co historia religii miłości ukazuje w sposób aż nazbyt wyrazisty.
Nic nie ma dla mnie najmniejszego sensu bez Boga.

Czyli bóg jest sensem istnienia, który nadaje człowiekowi - o tym mówię.
Ideę Boga, nosi w sercu każdy człowiek. Bo On sam ją tam umieścił.
Pragniesz - znajdź wodę ona istnieje.
Jesteś głodny - znajdz pozywienie, ono tez musi istnieć.
Otwierasz oczy - Twoje oczy dzięki światłu widzą świat.
Także Twoje uszy istnieją i działają bo istnieje płaszczyzna w której mogą się spełniać, to samo ze wszystkimi zmysłami i pragnieniami...także pragnieniem Boga.

Pragniesz boga - wymyśl go sobie, wtedy istnieje. Jednak wymyślona woda nie ugasi pragnienia.
Nie mówię o sakramencie małżeństwa (!).
Pisałem, że małżeństwo jest przewidziane osobom (man i woman) które tworzą płodne zwiazki. Wszystkie przywileje małżeństwa skupiają się na tym fakcie, ta instytucja jest fundamentem życia rodzinnego.

Nawet się z tym zgadzam, ale jako osoba "tolerancyjna" nie mam nic przeciwko dążeniom homoseksualistów w tej sprawie. W niczym mi to nie przeszkadza.
Małżeństwo homoseksualne to jak koszykarz bez konczyn, rower bez kół, sejf z papieru czy ateista bez duszy

To po prostu kolejna potencjalna regulacja stos - cywilno-prawnych w kwestii np: majątkowej, spadku i współżycia. Z której obecnie korzystają normalni seksualnie obywatele.
Ludzie mówią później myślą. Zapomnieli czym jest małżeństwo i w jakim celu powstało. Tolerancja głupoty i oddawanie jej steru nad życiem społeczeństwa.

Dla Ciebie to głupota - rozumiem. Ale niektórzy ludzie, politycy reprezentują wszelkie grupy społeczne.
Parady będą zawsze. Dopóki nie zostanie zniesiony ostatni nakaz moralny, dopóty 'parady' będą.

Nie będzie parad, gdy nie będzie problemu. Nikt nie strajkuje, gdy wszystko jest w porządku.
Mam rower, zegarek, parę ciuchów i książek.
Kto jest w potrzebie chętniwe się podziele, a gdy bede musial to i dam. Acha, jeszcze mam srebrny łańcuszek, ale zepsuło się zapinanie. Dzisiaj troche 'zabalowałem' i nie wiem czy 20 zł w portfelu znajdę.

Co to znaczy, gdy będe musiał?
Jeśli posiadam w sobie cząstkę miłości to tylko od Boga mi została dana. Ją w sobie najbardziej cenię.

Nie wiem czemu w dyskusji z ateistą, na temat typowo ateistyczny używasz takich argumentów? Nie mam ochoty się powtarzać.
Nietolerancyjny homofob, wierzący w mity, w pseudonaukę i pseudofilozofię, którego miłość jest pozorna i zakłamana. Do tego fanatyk i zacofany ciemniak ze średniowiecza.
Jeśli uważasz, ze powyższe stwierdzenie nie jest kategoryczne i pogardliwe, podpisuję się po raz drugi pod moją wypowiedzią o chińskim murze.

To wywnioskowałeś z dyskusji. Jeżeli nie umiesz obronić swojego stanowiska, czy te stwierdzenia oznaczają prawdę? Co nie znaczy, że bezpodstawnie możesz napisać to w takiej bezpośredniej i bez argumentów formie o mnie, jak to uczynił Maxurd.
Zauważ, że ja nie twierdzę wprost, że tak jest - lecz to wynika z naszej rozmowy. Zawsze masz możliwość riposty i sprostowania. I nie mówię tak o Tobie jako całość, lecz w odniesieniu do konkretnej sprawy np: Całunu, w czym obaj argumentowaliśmy.
Maxurd zaatakował bez argumentów włączając się do rozmowy w odpowiednim dla niego momencie, gdzie akurat znalazł słaby punkt. Różnicę widać.
Oko za oko - to chyba prymitywna forma, nie godna Chrześcijanina.
Moją dumą jest Jezus. Nie możesz jej urazić żadnym słowem pod moim adresem.

Bardzo skuteczna linia obrony - to trzeba przyznać . Bogami zasłaniano się i nadal to robi przy wielu okazjach - nawet w takiej prozaicznej dyskusji.
Owszem, nic nie straciłem więc przeciwnie - zyskałem. Za co dziękuję.

Nie ma za co
Za mało wiem na temat chrześcijaństwa i Kościoła, ale
za to co wiem, i czym obdarowany zostałem, winienem krzyżem teraz paść i resztę życia dziękować Bogu. Czym zasłużyłem sobie abym ja, niegodny - prawie ślepiec - brał udział w tych tajemnicach ?
Niczym.
Oto Jego miłość.

Godna poddanego
MAXURD
Zastanow sie do czego dobrego doprowadzila ta dyskusja.

Przed Twoim wtargnięciem szło całkiem dobrze.
Troszke poprzepisywales komunalow o strasznym kosciele przypisujac chrzescijanstwu jako idei odpowiedzialnosc za zwiedzenie tlumow, gradobicie i koklusz.

W przeciwieństwie do Ciebie trochę się wysiliłem.
Przed toba byly tysiace takich ludzi.

Co doceniam i podziwiam, zwłaszcza w czasach kiedy królestwo boże było bliższe niż kiedykolwiek.
Ich juz nie ma a Bog pozostaje.

Marksa już nie ma, a idea pozostaje.
Pozostaje w sercach ludzi, ktorzy za nim ida.

A umierają jak tamci.
Opowiadasz o kosciele i instytucjach a nie znasz ani jednego chrzescijanina.

Nie żyję na antarktydzie, tylko w Polsce.
Wiesz cos o historii i polityce ale nic o tym co jest istota chrzescijanstwa.

I jak można obronić się przed takim stwierdzeniem? Tylko logiką. Żeby wogóle krytykować, trzeba wiedzieć co się krytykuje.
Krytykujesz wobec tego cos, czego zupelnie nie znasz. To jest dopiero nieslychane.

Podobnie jak inni, którzy się z Tobą nie zgadzają . Jasne. Łatwy to oręż, powiedzieć, że ktoś się nie zna. Każdy może go użyć np: ateista w stos. do Ciebie.
Może lepiej dostosować się do argumentów, którymi się posłużyłem w owej krytyce?
Sam sobie odpowiedz na pytanie: Po co rozmawiac z kims kto udaje eksperta a nie wie o czym mowi??

Żeby mu udowodnić, że nie jest ekspertem i się myli
Jezeli mialbys uwierzyc w Boga to na Twoim miejscu bym sie nie zarzekal, ze nie bedzie to Bog chrzescijanski. Ja bym chcial szukac Boga prawdziwego... Mozna sie wtedy przejechac kiedy wyjdzie, ze to wlasnie ten "chrzescijanski"

Wiedza na temat zjawisk, niweluje wiarę. Podobnie jest z religiami i bogami oraz wiarą w cuda.
Maxurd gotowy jest na rzeczowa rozmowe o chrzescijanstwie, ktora tyczy sie jego istoty. Maxurd nie jest zacementowany, ale jest umocniony w pogladach. Maxurd jest pewien, ze zna prawde jednak gotow jest na poddanie tez w ktore wierzy intelektualnej obrobce. Gdyby bylo inaczej to bylby szalencem, zeby go jednak przekonac trzeba czegos wiecej niz kilku wytartych "argumentow" ze strony racjonalista.pl czy cos podobnego, bo Maxurd wie co zmienilo jego zycie i jak dziala a czego podobno nie ma...

A ja nie wiem, czy boga nie ma - ale wszystko na to wskazuje, tzn. argumenty przeciwników idei boga bardziej mnie przekonują. A jeżeli jest, to zasadniczo różni się od wpajanych nam to tu, to tam przez teologów. Przy okazji widząc co się dzieje - zrozumie, albo nie (zależy jaki jest) takie istoty jak ludzi.
REGUŁY
Trzymaj sie Gocek...

Myślisz, że warto? Coraz mniej przyjemności sprawia mi ta polemika, nie mówię już o pożytku
MATEJANKA
Tak naprawdę uważam że Maxurd też ma wiele racji, tam gdzie pisze o swojej wierze natomiast nie tam gdzie krytykuje innych. Powoli zacazynam odczuwać, co pewnie niektórych bardzo ucieszy, że moja obecnosć na tym forum dobiega końca. Jeszcze się nie zdecydowałam czy natychmiast "zabiorę swoje zabawki", czy tez jeszcze trochę powalczę. Odnoszę po prostu wrażenie, że już nic więcej nie mogę zrobić, aby komukolwiek się przysłużyć. Tym, którzy w jakiś sposób pozytywnie odebrali moje posty i przesłanie sądzę że już nie jestem potrzebna, a pozostałym mogę tylko życzyć oparcia we wierze gdy nadejdą ciężkie doświadczenia.

Człowieka doceniają przeważnie jak go brakuje. Twoja aktywność na tym forum była wynikiem troski o innych i dzielenia się wspaniałością wiary oraz rewolucjonistycznego spojżenia na nią. Co nie jest przeze mnie negowane, ani potępiane, wręcz doceniam takie postępowanie. Natomiast, żeby się nie zrazić musisz uważać co do kogo mówisz. Nie do każdego przemawiają te same argumenty i forma owej argumentacji. Inaczej rozmawia się z ogólnie z teistą, a inaczej z ateistą.
Jeżeli czujesz się przeze mnie urażona i jestem jednym z motywów, które skłaniają Cię do opuszczenia tego forum, to uwierz mi, że nie jest moją intencją eliminacja adwersarzy, lecz dialog z nimi w celu edukacji i doświadczenia dialogicznego.
Każda innego zdania osoba, która odchodzi do krok wstecz pluralizmu, tego forum.
Pozdrawiam Matejankę.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 20 2006 19:19   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Człowieka doceniają przeważnie jak go brakuje. Twoja aktywność na tym forum była wynikiem troski o innych i dzielenia się wspaniałością wiary oraz rewolucjonistycznego spojżenia na nią. Co nie jest przeze mnie negowane, ani potępiane, wręcz doceniam takie postępowanie. Natomiast, żeby się nie zrazić musisz uważać co do kogo mówisz. Nie do każdego przemawiają te same argumenty i forma owej argumentacji. Inaczej rozmawia się z ogólnie z teistą, a inaczej z ateistą.
Jeżeli czujesz się przeze mnie urażona i jestem jednym z motywów, które skłaniają Cię do opuszczenia tego forum, to uwierz mi, że nie jest moją intencją eliminacja adwersarzy, lecz dialog z nimi w celu edukacji i doświadczenia dialogicznego.
Każda innego zdania osoba, która odchodzi do krok wstecz pluralizmu, tego forum.
Pozdrawiam Matejankę.

Gocek, nie czuję się w najmniejszym stopniu urażona ani przez Ciebie ani przez nikogo. Z Tobą fajnie się rozmawiało a Twoje pozdrowienie poprawiło mi humor na resztę dnia, serdeczne dzięki. pozdrawiam również Ciebie matej-anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kobieta
 czerwiec 20 2006 21:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Cytat:
"Moze nie do konca skoro wewnetrznie zawieraja zawaluowana grozbe, jednoczesne wskazanie ze osoba do ktorej skierowane sa zyczenia w zadnym razie nie moze miec racji i jesli nie przyjmie stanowiska skladajacego zyczenia to smazyl sie bedzie przez wiecznosc w piekle..."

Bardzo przepraszam ale takie "strachy" dla ateisty, to nie są żadne strachy.

A założenie, że dana osoba nie ma racji z mojego punktu widzenia jest jak najbardziej słuszne, tak właśnie uważam i na tym też polega moja siła mojej wiary.

Cytat:
"Nie wszystko i tam gdzie konczy sie nauka zaczyna sie wiara..."
To właśnie usiłuję powiedzieć, że nie wszystko da się wytłumaczyć naukowo.


Cytat:
"Czy wszystko czego nie rozumiesz uznajesz za cud?"
Nie wszystko, ale staram się dociec czy z naukowego punktu widzenia jest to możliwe, jeśli nie uznaję to za cud.

Cytat:
"Jest, ale ilu z tych tzw. ateistow (czesto samookreslajacych sie tak dla uproszenia) w rzeczywistosci jest agnostykami?"

Zgadzam się, tak naprawdę ateistów jest niewielu - dlatego uważam, że sami się w jakiś sposób ograniczają.

Ja nie byłabym osobą tak wierzącą, gdybym nie doznała silnej obecności Boga w moim życiu.
Moja wiara oparta jest i na rozumie i na łasce.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 20 2006 22:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Quote by matejanka: Halo Matija, prawdę powiedziawszy nie odczuwam w najmniejszym stopniu potrzeby polemiki z Tobą gdyż uważam, że droga którą idziesz jest wspaniała i mogę Ci tylko pogratulować osiągnięć na polu prawdziwej wiary. Tak naprawdę uważam że Maxurd też ma wiele racji, tam gdzie pisze o swojej wierze natomiast nie tam gdzie krytykuje innych. Powoli zacazynam odczuwać, co pewnie niektórych bardzo ucieszy, że moja obecnosć na tym forum dobiega końca. Jeszcze się nie zdecydowałam czy natychmiast "zabiorę swoje zabawki", czy tez jeszcze trochę powalczę. Odnoszę po prostu wrażenie, że już nic więcej nie mogę zrobić, aby komukolwiek się przysłużyć. Tym, którzy w jakiś sposób pozytywnie odebrali moje posty i przesłanie sądzę że już nie jestem potrzebna, a pozostałym mogę tylko życzyć oparcia we wierze gdy nadejdą ciężkie doświadczenia. Moze to tylko takie chwilowe zwątpienie lecz pozdrawiam Cię jak zwykle bardzo ciepło anka


Wreszcie chwila wolnego...

Droga Matej-Anko!!
Lepiej dla Mnie, abym Twych słów nie przeczytał.
Ponieważ są jak perły, a ja na to nie zasługuję.
Twoje oświadczenie wywołało u mnie skrajnie odmienne uczucie, niż to o którym wspomniałaś. Aby spotkać się się z człowiekiem nie potrzebujemy jego obecnosci fizycznej. Tutaj na tym forum spotykamy się w wierze, nic o sobie niewiedząc. Mnie to wystarcza, aby zawiązać już coś jak przyjaźń. Więc takie oswiadczenie o odejściu rodzi pewien żal.
Ja osobiście wstąpiłem na to forum, żeby się uczyć.
Nie zawsze jest to nauka o wierze, teologii. Cżęsto uczę się tutaj po prostu ludzi. Jeśli się przysłużę komuś to świetnie. Tą ostatnią rzeczą zajmę się gdy się ukształtuję pełniej...
Aniuuu Nie wiem czy masz 17 lat czy 71, czy jesteś uczennicą czy w sejmie zasiadasz - ale z postów Twoich utworzyłem sobie portret człowieka który za Prawdą dąży ścieżką miłości. Nikt z nas nie może powiedzieć, że całe jego poglądy są jedynie prawdziwe i niezmienne.
Każdy kto wybrał Prawdę i Miłość wzrasta ku doskonałości przez całe życie. To powołanie każdego czlowieka.
Benedykt powiedział iż dróg do Jezusa jest tyle ile ludzi.
Jest w tym prawda, gdyż pomimo, że masz odmienne
zdanie w niektórych kwestiach, kroczysz właściwą drogą.
Jeśli kierujesz się w pełni rozumem, wiarą i sercem -
nie mam nic Ci do zarzucenia Siostro, cieszę się, że jesteś
Mam nadzieję, że wątpliwości się szybko rozwieją, a Ciebie umocnią.
Dzisiaj będziesz w mojej modlitwie, życzę powodzenia na tej drodze którą wszyscy podążamy (razem trzymając się za ręce; to nie wyścig szczurów!!!)
Ora et labora!! Działaj!!

pozdroviam, Matija

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 20 2006 23:02   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Boże, Matija brakuje mi słów chociaż to podobno błogosławieństwo. Mi też ludzie z tego forum stali się bliscy. Trudno mi się mówi o osobistych uczuciach, gdyż nigdy nie byłam sentymentalna, ale w sercu od nich się gotuje, nazwałeś mnie najpiękniej jak tylko mógłbyś mnie nazwać, a wartośc tego jest dla mnie większa niż całe złoto tego świata. Tak bardzo pragnę abyśmy wszyscy byli dla siebie rodzeństwem, które nawet jezeli spiera sie o poglądy, to o tym nigdy nie zapomina. Tak Matija jesteśmy rodzeństwem, gdyż w Modlitwie mówimy do wspólnego Ojca, "Ojcze nasz". a ja modląc sie nie zapomnę o moim bracie, którym Ty jesteś. anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 21 2006 00:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Baardzo dziękuję Ci, jeśli wspomnisz o mnie Ojcu...potrzebuję tego..

Zgadza się! W tym świecie formalizm i chłód zbyt często znamionują stosunki interpersonalne. Jesteśmy w takiej atmosferze wychowywani, w szkole, pracy, sklepie a czasami nawet Kosciele !!!
Jednak Bóg zesłał mi kilka osób, które moze nawet z ich strony nieświadomie, są mi nauczycielami miłości.
Dzięki nim doświadczyłem prawdziwej miłości która istnieje pomimo, wszelkich słabości, ułomności.
Chcę taką mieć!!

"Matko pięknej miłości, naucz nas tej miłości"

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 czerwiec 21 2006 09:00   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by kobieta:Bardzo przepraszam ale takie "strachy" dla ateisty, to nie są żadne strachy.


Co nie zmienia faktu ze grozba (intencje) pozostaje grozba... Z reszta nie o to ty tylko chodzi - takie zyczenia, ktorych rzeczywisty przekaz jest zupelnie inny trudno uznac za szczere... To troche tak jak z tym wybaczanie - "wybaczamy i prosimy o wybaczenie..." w sytuacji gdy drugiej strona wcale nie prosila o wybaczenie. W gruncie rzeczy to nie jest przyznanie sie do winy i forma przeprosin lecz wygladzone stwierdzenie "moze nie jestesmy bez winy ale w tyez macie wiele na sumieniu"...

A założenie, że dana osoba nie ma racji z mojego punktu widzenia jest jak najbardziej słuszne, tak właśnie uważam i na tym też polega moja siła mojej wiary.


Co nie zmienia faktu, ze osoba kulturalna umie uszanowac odmiennosc pogladow swojego rozmowcy (i zaakceptowac jego prawo do odmiennego zdania) nawet jesli sie z nimi nie zgadza. Innymi slowy - warto zaakcentowac w twojej wypowiedzi "z mojego punktu widzenia"... Sek w tym zeby byc swiadomym swego punktu widzenia, jednoczesnie umiejac zaakceptowac i uszanowac fakt, ze podobne prawo (do swojego punktu widzenia) ma nasz rozmowca. W innym razie jestesmy na najkrotszej drodze wlasnie do fanatyzmu.

To właśnie usiłuję powiedzieć, że nie wszystko da się wytłumaczyć naukowo.


Nie wszystko teraz, a pewne zeczy byc moze nigdy... To jednak jeszcze nie powod uznania, ze mamy bezwzgledna racje...

Cytat:
"Czy wszystko czego nie rozumiesz uznajesz za cud?"
Nie wszystko, ale staram się dociec czy z naukowego punktu widzenia jest to możliwe, jeśli nie uznaję to za cud.


To jeszcze nie znaczy, ze to jest rzeczywisty cod (choc w tym miejscu duzo zalezy jeszcze od tego jak zdefiniujemy cod)... Pewne plemie indianskie nie mialo zupelnie pojecia jak funkcjonuje radio tranzystorowe, a mimo to nie przeszkadzalo im to sprawnie go uzywac... Innymi slowy uwzglednij drobny fakt ze nasze zdolnosci (jako organizmow skonczonych) sa w jakis sposob ograniczone. Dociekanie czlowieka z epoki kamiennej jest inne od tego z X w. a tego z kolei od tego z w. XX... Przy takim rozumowaniu moznaby wiec zalozyc wrecz ze granica codu nam sie przesuwa. Czym jednak jest rzeczywisty cod? Czy tylko to czego niepotrafimy dociec? Mam nadzieje, ze jednak cos wiecej...

Zgadzam się, tak naprawdę ateistów jest niewielu - dlatego uważam, że sami się w jakiś sposób ograniczają.


Analogicznie jak fanatycy (ktorych niestety jest zancznie wiecej i sa bardziej skonni w imie swoich pogladow krzywdzic innych).

Ja nie byłabym osobą tak wierzącą, gdybym nie doznała silnej obecności Boga w moim życiu.
Moja wiara oparta jest i na rozumie i na łasce.


Kazdy odbiera Boga Najwyzszego na poziomie do jakiego jest zdolny... To jednak nie powinno dawac prawa jednym do nazucania swojej wizji innym. Rowniez jestem osoba wierzaca i jako panteista doznaje obecnosci Boga przez cale swoje zycie w otaczajacym nas swiecie... Rozum nie jest tu wiec sprzeczny w zadnym razie z wiara.

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 21 2006 09:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Zgadza się! W tym świecie formalizm i chłód zbyt często znamionują stosunki interpersonalne. Jesteśmy w takiej atmosferze wychowywani, w szkole, pracy, sklepie a czasami nawet Kosciele !!!
Jednak Bóg zesłał mi kilka osób, które moze nawet z ich strony nieświadomie, są mi nauczycielami miłości.
Dzięki nim doświadczyłem prawdziwej miłości która istnieje pomimo, wszelkich słabości, ułomności.
Chcę taką mieć!!

"Matko pięknej miłości, naucz nas tej miłości"


Matija czy nie uważasz że gdybyśmy a właściwie gdyby ludzkość zaczęła poruszac się na tej płaszczyźnie, płaszczyźnie miłosći, większosć problemów, różnic i konfliktów w końcu przestałaby istnieć. Jeżeli kocham swojego brata to cokolwiek on by nie zrobił, szybko mu przebaczę i nie wezmę za złe. Pierwszą szkołę miłości odbieramy od rodziców, w rodzinie. Ale jest wielkim błędem ograniczanie tych uczuć tylko w tym kręgu, gdyż stworzeni jestemy do miłości wszystkich ludzi bez wyjątku i do całego Stworzenia, gdyz wszystko stworzone przez Ojca jest dobre w swoim jądrze, chociaż grzech i wolna wola nieco zdegenerowały i popsuły owoce. Jedynym lekarstwem na to zepsucie jest miłośc tylko trzeba się jej od nowa uczyć, a właściwie pozwolić działać w naszym sercu Duchowi Świętemu. Przedtem trzeba jednak wyrzucić z tej Światyni wszelkie złe myśli i wszystko to, co miłością nie jest: nietolerancję, religijny fanatyzm, przekonanie o własnej lepszosci, czy wyższosci, egoizm itd. Walka z własnym ja, jest najtrudniejszą walką jaką sobie można wyobrazić i dlatego ludzie chętniej walczą z przywarami swoich braci zamiast z własnymi. Lecz bez tej walki z własnym egoizmem nie obejdzie się na drodze doskonalenia się. To były takie moje banalne dygresje, które chociaż tak oczywiste i banalne są tak często zapominane. Bożego Błogosławieństwa życzę anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 21 2006 11:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Matejanko, zgadzam się.
Tylko problem w tym, że ludzie czytając nasze posty, natrafiają na słowo - miłość - i rozumieją je często zupełnie inaczej niż my. Ograniczają jego siłę ilościowo i jakościowo. W ich mniemaniu miłość jest dla ludzi którzy sobie zasłużyli. Którzy potrafią się za miłość miłością odwdzięczyć.
Taki punkt widzenia, w rzeczywistości przyczynia się do postawy biernej. Człowiek czeka na miłość z zewnątrz, zamiast sam zainicjować ten akt.
To jest właśnie ten formalizm; sztuczne konwencjonalne zachowanie.
Jezus wskazał nam ciągły aktywizm, miłość prawdziwą nie czekającą na otoczenie. Miłość nie czekającą na zapłatę, 'nie szukającą swego'.
Ja widzę ludzi, którzy są rozrzuceni po całym świecie. To jest symbol różnic poglądowych. Jednak gdy ludzie zwrócą się wszyscy w kierunku biegunu miłości, i ku niemu będą szli, mimo tych różnic i zawsze innych dróg(nawet idąc nieświadomie - ateiści - jedynie przyciagani siłą miłości) , w końcu wszyscy dojdą do jednego, tego samego Celu.
Wspomniałaś, o pomocy Ducha Świętego. Taaak, nieustannie proszę go o dary: mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejetności, pobożności i bojaźni Bożej.
I wzrastanie w wierze, nadziei i miłości.
Chciałbym przytoczyć w tym momencie słowa, które bardzo utkwiły mi w pamieci, dzięki którym jeszcze bardziej przekonałem się o wadze modlitwy, "proście, a będzie wam dane" :


Otóż wedle odpowiedzi Chrystusa na pytanie: „naucz nas modlić się", właściwie wszystko sprowadza się do tego jednego: nauczyć się modlitwy to znaczy nauczyć się Ojca. Jeżeli tego się nauczymy w całym, pełnym tego słowa znaczeniu, w pełnym wymiarze tej rzeczywistości „Ojciec", nauczyliśmy się wszystkiego. Nauczyć się Ojca to znaczy znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego się modlić, znaleźć również odpowiedź na szereg pytań związanych np. z faktem, że się modlę, a jednak w tym czy innym wypadku nie jestem wysłuchany. Chrystus na to pytanie daje pośrednio odpowiedź również w dzisiejszym czytaniu, w dzisiejszej Ewangelii. I na te pytania daje odpowiedź w całym doświadczeniu chrześcijańskim. Nauczyć się Ojca to znaczy nauczyć się bezwzględnego zaufania. Nauczyć się Ojca to znaczy nauczyć się tej pewności, że absolutnie nie może ci odmówić. To wszystko jest powiedziane w dzisiejszej Ewangelii. Że nie odmawia ci wówczas, także i wówczas, kiedy wedle wszystkich wskaźników materialnych, a nawet psychologicznych, zdaje ci się odmawiać. Nigdy ci nie odmawia. Otóż nauczyć się modlić to znaczy nauczyć się w ten sposób Ojca, nauczyć się też pewności, że Ojciec nigdy nie odmawia, tylko zawsze daje Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. Dary, o które my prosimy, są różne, bo są różne potrzeby: prosimy wedle naszych potrzeb i nie może być inaczej. Chrystus potwierdza tę postawę. Tak jest: macie prosić wedle Waszych potrzeb, tak jak je odczuwacie, tak jak one, te potrzeby, dają. się Warn we znaki, czasem bardzo boleśnie - tak macic prosić. Natomiast jeżeli chodzi o odpowiedź, to odpowiedzią musi być zawsze, na każdą prośbę jeden zasadniczy dar: Ojciec daje Ducha Świętego. I daje Ducha Świętego ze względu na swojego Syna. Po to dał swojego Syna, dał swojego Syna za grzechy świata, dał swojego Syna wychodząc na spotkanie wszystkich potrzeb świata, wszystkich potrzeb człowieka, żeby w tym Synu, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, stale dawać Ducha Świętego. To jest Jego Dar.

Nauczyć się modlitwy to znaczy nauczyć się bezwzględnego zaufania do Ojca, który zawsze daje nam ten największy Dar. A dając ten największy Dar, nigdy nas nie zawodzi. Bo chociaż czasem, a nawet często, nie otrzymujemy tego, o co bezpośrednio prosimy, jeżeli otrzymamy ten największy Dar, to w nim otrzymamy także wszystkie inne, chociaż nie zawsze sobie to uświadomimy, że w nim otrzymaliśmy wszystkie inne.

Dla mnie najbardziej wstrząsającym przykładem jest zawsze człowiek, którego spotkałem w szpitalu. Był ciężko chory, była to zresztą konsekwencja obrażeń, jakich doznał w czasie Powstania Warszawskiego. Mówił mi w tym szpitalu, że jest tutaj tak strasznie szczęśliwy. Na jakiejś innej drodze ten człowiek został uszczęśliwiony, ponieważ na drodze widzialnej, na drodze sprawdzianów fizycznych, lekarskich, nie było podstaw do tego, żeby twierdzić, iż jest taki szczęśliwy, że jest mu tak dobrze, że tak bardzo zastał wysłuchany przez Boga. A jednak został wysłuchany w innym wymiarze swego człowieczeństwa, został wysłuchany, otrzymał Dar i w tym Darze znalazł szczęście, będąc tak bardzo nieszczęśliwy.


słowa JP2.

pozdrawiam z upalnego Wielunia

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 21 2006 12:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Tak Matija, nauczyć się bezwzględnego zaufania, że to co dostajemy od Ojca jest dla nas dobre, chociaż czasem doświadczenia na nas zsyłane wydają się dopustem. Takich przykładów i ludzi u których ciężka choroba okazała się błogosławieństwem mam w swoim otoczeniu wielu. Między innymi znajomą, która dwukrotnie przechodziła chorobę nowotworową i która zwierzyła mi się że do czasu tej choroby była pustą lalką, bez głębszych przemyśleń i dopiero to cierpienie na wiele spraw otworzyło jej oczy, jak równiez zmieniło wartościowanie. Masz tez rację ze ludzie różnie rozumieją miłość, i tutaj najpiękniej pisze o niej św. Paweł..., takiej miłośći należy się uczyć!! pozdrawiam z okolic Dusseldorfu, u nas nie ma niestety upału ale będzie anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 21 2006 21:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Małe sprostowanie:

Analogicznie jak fanatycy (ktorych niestety jest zancznie wiecej i sa bardziej skonni w imie swoich pogladow krzywdzic innych).

Czy nieuznawanie żadnych bogów jest ograniczeniem, czy częścią możliwie, że rozbudowanego i spójnego światopoglądu?
Rozumiem, że bóg może istnieć (z szacunku do filozofii, nie można tego odrzucić), ale nie uznaję żadnych bogów, gdyż istnienie tego bytu, czy niebytu jest w sprzeczności do wszystkich innych moich poglądów. Bóg może sobie istnieć (możliwość jest), ale ateista nigdy nie zaakceptuje wyjaśnień i interpretacji ludzkiej na ów temat. Nawet taki bóg agnostycki - jest chyba najlepszą i najlogiczniejszą i jedną z najnowszych interpretacji. Ale co z tego? Dlaczego mam uznawać jego istnienie? Nie można traktować ateistów na równi z fanatykami, a wywyższać agnostycyzm, który jest wpychaniem na siłę boga, który w przeciwieństwie do poprzednich nie ma nawet na czym się oprzeć. Po prostu ustalono, że jest, bo być musi i koniec. Ateista powie NIE, to jest kolejny wymysł!. Nawet bóg panteistyczny, tak agitowany przez Spinozę, uważanego za ateistę, jest ideą, teorią i założeniem. Nawet Feuerbach - ojciec ateizmu, powrócił na łono natury. Bo skoro człowiek się z niej wywodzi, jest jej wytworem, można ją dostrzec, jest się od niej zależny, dużo nam daje, ale może też zniszczyć. To przynajmniej są podstawy, żeby naturę czcić. Nie oznacza to jednak, że bóg natury jest rozumny i jego istnienie ma jakiś sens, a broń "boże", ów sens nadaje.
Proszę się poważnie zastanowić, zanim porówna się ateistę z fanatykiem.
Ateizm to pogląd, fanatyzm to działanie.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 czerwiec 22 2006 15:41   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by Gocek: Małe sprostowanie:
Analogicznie jak fanatycy (ktorych niestety jest zancznie wiecej i sa bardziej skonni w imie swoich pogladow krzywdzic innych).


Chyba umknol ci kontekst... Porownanie dotyczylo cechy - bezwarunkowego przyjecia vs odrzucenia istnienia boga a nie ateisty z teista.

Czy nieuznawanie żadnych bogów jest ograniczeniem, czy częścią możliwie, że rozbudowanego i spójnego światopoglądu?


To ty powiedziales? Czemu jedno ma byc wywyzszeniem wzgledem drugiego? Moze to po prostu dwa systemu funkcjonujace na roznych plaszczyznach? Nie gorsze czy lepsze ale po prostu rozne?

Rozumiem, że bóg może istnieć (z szacunku do filozofii, nie można tego odrzucić), ale nie uznaję żadnych bogów, gdyż istnienie tego bytu, czy niebytu jest w sprzeczności do wszystkich innych moich poglądów.


Moja babcia mowila, ze tylko krowa nie zmienia pogladow... Ateista z definicji odrzuca mozliwosc istnienia bopga, teista z definicji przyjmuje jego istnienie, agnostyk przyjmuje mozliwosc...

Bóg może sobie istnieć (możliwość jest), ale ateista nigdy nie zaakceptuje wyjaśnień i interpretacji ludzkiej na ów temat.


Nom...

Nawet taki bóg agnostycki - jest chyba najlepszą i najlogiczniejszą i jedną z najnowszych interpretacji. Ale co z tego? Dlaczego mam uznawać jego istnienie?


Dla mnie osobiscie wcale nie masz...

Nie można traktować ateistów na równi z fanatykami

JW. nie o to chodzilo...

a wywyższać agnostycyzm, który jest wpychaniem na siłę boga


Ty sie chyba nigdy nie spotkales ze wciskaniem na sile Boga. Przyjecie mozliwosci, ze prawdopodobne jest / niewykluczone jest istnienie jakiegos tam bytu wyzszego nie jest zadnym wciskaniem. To naturalne zdrowe podejscie. Jesli czegość nie mozna jednoznacznie potwierdzic anie temu zaprzeczyc to chyba naturalne ze powinno sie liczyc z jedna i druga mozliwoscia (spor mozna toczyc jedynie nad tym, ktora z obcji jest b. prawdopodobna). Z reszta gadalismy juz o tym kiedys.

który w przeciwieństwie do poprzednich nie ma nawet na czym się oprzeć.


P. JW... Opiera sie na zdrowym rozsadku i logice.

Po prostu ustalono, że jest, bo być musi i koniec. Ateista powie NIE, to jest kolejny wymysł!.


JW. Fanatycy religijni sa przeswiadczeni o istnieniu boga, i to Boga z ich konkretnie wyobrazenia... Atesita odrzuca istnienie Boga jakkolwiek postrzeganego i zdefiniowanego (nie zależnie od tego czy jest to wymysl czy nie) - p. definicja. Jesli ateista przyjmuje mozliwosc, ze pojawic sie moze dowod na istnienie Boga, trudno go juz okreslac jako ateiste.

Nawet bóg panteistyczny, tak agitowany przez Spinozę, uważanego za ateistę, jest ideą, teorią i założeniem.


Wszystko jest ideo, teoria albo zalozeniam... Nasza kultura (jezyk, mowa) wyksztalcila sie na umiejetnosci postrzegania aptrakcyjnego.

Nawet Feuerbach - ojciec ateizmu, powrócił na łono natury. Bo skoro człowiek się z niej wywodzi, jest jej wytworem, można ją dostrzec, jest się od niej zależny, dużo nam daje, ale może też zniszczyć. To przynajmniej są podstawy, żeby naturę czcić.


No i? Sam widzisz...

Nie oznacza to jednak, że bóg natury jest rozumny i jego istnienie ma jakiś sens, a broń "boże", ów sens nadaje.


Jesli jest bytem wyzszym, nieskonczonym, nieograniczonym i wiecznym jak zamierzasz go (czy tez jego intelekt) oceniac swoimi ludzkimi, ograniczonymi kryteriami? Jak ze swej plaszczyzny chcesz wyrokowac o czyms co byc moze funkcjonuje na zupelnie innej, odmiennej, byc moze nigdy dla nas nie dostepnej? I co rozumiesz pod pojeciem "rozumny"? Ludzki sposob myslenia? NIe sadzisz, ze byt wyzszy, zapewne posiadajacy wyzszy poziom percepcji moze byc "rozumny" na takiej plaszczyznie jakiej nam ludziom nigdy nie bedzie dane? Co do dalszej czesci twojej powyzszej wyupowiedzi - skad zalozenie ze musi miec sens lub go nadawac? JW. czemu dajesz sie lapac w polapke ludzkich schematow? Czemu sadzisz ze sens tak jak ty to rozumiesz - jako istota skonczona, wlasciwie da sie przelozyc na byt wyzszy? Inna sprawa ze Apsolut sam w sobie zawiera sens swego istnienia.

Proszę się poważnie zastanowić, zanim porówna się ateistę z fanatykiem.
Ateizm to pogląd, fanatyzm to działanie.


Zaprzeczanie lub obstawanie przy czyms dla samej zasady tego, zamykajac sie na mozliwosci poznawcze i mogace wplynac na nasza decyzje, prowadzic moze do tego samego.

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 22 2006 17:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Chyba umknol ci kontekst... Porownanie dotyczylo cechy - bezwarunkowego przyjecia vs odrzucenia istnienia boga a nie ateisty z teista.

Inaczej to zinterpretowałem - ale teraz rozumiem.
To ty powiedziales? Czemu jedno ma byc wywyzszeniem wzgledem drugiego? Moze to po prostu dwa systemu funkcjonujace na roznych plaszczyznach? Nie gorsze czy lepsze ale po prostu rozne?

Zgadza się. Co do wartościowania, doktryny są różne, w tym lepsze i gorsze, choćby bazując na argumentacji i logice.
Moja babcia mowila, ze tylko krowa nie zmienia pogladow... Ateista z definicji odrzuca mozliwosc istnienia bopga, teista z definicji przyjmuje jego istnienie, agnostyk przyjmuje mozliwosc...

Ateizm - pogląd zaprzeczający istnieniu Boga lub odrzucający wiarę religijną. Teizm - pogląd filozoficzno-religijny uznający poza i ponad przyrodą jedynego osobowego Boga, będącego stwórcą świata i rządzącego nim. Agnostycyzm - pogląd filozoficzny negujący całkowicie lub częściowo możliwość poznania obiektywnej rzeczywistości, kwestionujący możliwość wypowiadania się o istnieniu Boga.
To tak jak poglądy na temat inteligencji analogicznej bądź wyższej od człowieka. Każdy ma jakieś poglądy, ateista wyraża pogląd, że bóga nie ma.
I nie stwierdziłby tego, gdyby inni nie wmawiali, że jest.
Nie byłoby ateizmu, bez teizmu. Nie byłoby boga, gdyby go nie wymyślono, skoro z założenia jest transcendentny.
[Cytat Bóg może sobie istnieć (możliwość jest), ale ateista nigdy nie zaakceptuje wyjaśnień i interpretacji ludzkiej na ów temat.


Nom...

No
Dla mnie osobiscie wcale nie masz...

To oczywiste, ale chodzi o to, że ów bóg jest, ale go nie ma, tzn, niepoznawalny, transcendentny, bezzałożeniowy, jałowy. Agnostycyzm jest jak nihilizm, w odniesieniu do boga.
Nie można traktować ateistów na równi z fanatykami

JW. nie o to chodzilo...

To dobrze
Ty sie chyba nigdy nie spotkales ze wciskaniem na sile Boga. Przyjecie mozliwosci, ze prawdopodobne jest / niewykluczone jest istnienie jakiegos tam bytu wyzszego nie jest zadnym wciskaniem.

Zgadza się. Agnostycyzm jest takim centrum, dyplomatyczną postawą.
To naturalne zdrowe podejscie.

Logiczne pod pewnym wzlgędem. Ale taką logikę posiada zarówno teizm jak i ateizm.
Jesli czegość nie mozna jednoznacznie potwierdzic anie temu zaprzeczyc to chyba naturalne ze powinno sie liczyc z jedna i druga mozliwoscia (spor mozna toczyc jedynie nad tym, ktora z obcji jest b. prawdopodobna). Z reszta gadalismy juz o tym kiedys.

Oczywiście. Jednak tak można również mówić o wampirach, panteonie bogów politeistycznych, demonach etc. Ateista stwierdza, że takich stworów np: bóg nie ma. Ale nie znaczy to, że jeżeli jego obecność, bądź działanie zostanie udowodnione - to on jak w przypadku fanatyków religijnych obstaje przy swoim i przeczy wszelkim argumentom - np: nauce i faktom.
P. JW... Opiera sie na zdrowym rozsadku i logice.

Też, ale przede wszystkim opiera się na możliwości. Bo może być, a może nie być. To zresztą nie jest nic nowego.
JW. Fanatycy religijni sa przeswiadczeni o istnieniu boga, i to Boga z ich konkretnie wyobrazenia... Atesita odrzuca istnienie Boga jakkolwiek postrzeganego i zdefiniowanego (nie zależnie od tego czy jest to wymysl czy nie) - p. definicja.

Jeżeli bóg nie jest wymysłem, to znaczy, że są obiektywne dowody jego istnienia (np: zmysł wzroku). Wszystkie inne subiektywne odczucia teistów, ateista odrzuca i ma ku temu powody - choćby historia wierzeń.
Jesli ateista przyjmuje mozliwosc, ze pojawic sie moze dowod na istnienie Boga, trudno go juz okreslac jako ateiste.

Jeżeli odrzuca wszystkie aktualne wersje bogów - jest ateistą. Ateista neguje istnienie boga, takiego, który jest przedstawiany przez kogoś.
Nie byłoby ateizmu, gdyby nie było teizmu. Żeby coś negować, trzeba to najpierw określić. Agnostyczny bóg, który nie jest deskryptywny z założenia, nie może podlegać krytyce. Ale skoro nie można go opisać, zostaje wiara, którą ateista odrzuca, nie jako fanatyk, lecz jako sceptyk.
Wszystko jest ideo, teoria albo zalozeniam... Nasza kultura (jezyk, mowa) wyksztalcila sie na umiejetnosci postrzegania aptrakcyjnego.

Ale kultura i język jest przynajmniej poznawalna
No i? Sam widzisz...

Co nie znaczy, że wierzył w takiego boga . On po prostu usprawiedliwiał i darzył sentymentem pierwotne wierzenia naturalistyczne, które rozumiał.
Jesli jest bytem wyzszym, nieskonczonym, nieograniczonym i wiecznym jak zamierzasz go (czy tez jego intelekt) oceniac swoimi ludzkimi, ograniczonymi kryteriami?

No właśnie jeśli jest? A jeśli jest bytem wyższym, lecz ograniczonym etc? Możemy tak sobie mnożyć i wyliczać - teoretycznie wszystko może być prawdą, bądź nie. Zauważ ile zostało z boga Żydów bądź Chrześcijan
Jak ze swej plaszczyzny chcesz wyrokowac o czyms co byc moze funkcjonuje na zupelnie innej, odmiennej, byc moze nigdy dla nas nie dostepnej?

A czy my jesteśmy dostępni dla niego? Jeżeli nie - to jest to kolejny wymysł, którym możemy sobie zaprzątać głowę - tylko po co?
I co rozumiesz pod pojeciem "rozumny"? Ludzki sposob myslenia? NIe sadzisz, ze byt wyzszy, zapewne posiadajacy wyzszy poziom percepcji moze byc "rozumny" na takiej plaszczyznie jakiej nam ludziom nigdy nie bedzie dane?

Skoro rozum człowieka jest w stanie przynajmniej założyć jego możliwość, to nie jest aż taki ograniczony .
Co do dalszej czesci twojej powyzszej wyupowiedzi - skad zalozenie ze musi miec sens lub go nadawac?

Taka już funkcja bogów
JW. czemu dajesz sie lapac w polapke ludzkich schematow? Czemu sadzisz ze sens tak jak ty to rozumiesz - jako istota skonczona, wlasciwie da sie przelozyc na byt wyzszy? Inna sprawa ze Apsolut sam w sobie zawiera sens swego istnienia.

Życie to schematy, rozum to schematy - impresje i ekspresje jak mawiał Hume.
Sam w sobie zawiera sens istnienia? Skoro jest niepoznawalny, to jak możesz to stwierdzić? Konsekwencja - albo argumenty proszę . Równie dobrze może być tysiące bogów i mogą umierać i się rodzić.
Zaprzeczanie lub obstawanie przy czyms dla samej zasady tego, zamykajac sie na mozliwosci poznawcze i mogace wplynac na nasza decyzje, prowadzic moze do tego samego.

A kto się zamyka? Chodzi o sposób przedstawiania nowych prądów i poglądów.
Przyjdzie ktoś i powie - może tak być, ale może i tak nie być - niby logiczne, ale jakieś takie nieokreślone . Nawet nie można z takim kimś polemizować, bo dla niego wsystko może być lub nie. Nie wiadomo kim ten człowiek wogóle jest, jego poglądy są tak samo nieokreślone jak on .

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 czerwiec 23 2006 11:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Cytat:
"Co nie zmienia faktu ze grozba (intencje) pozostaje grozba... Z reszta nie o to ty tylko chodzi - takie zyczenia, ktorych rzeczywisty przekaz jest zupelnie inny trudno uznac za szczere... "


"Sek w tym zeby byc swiadomym swego punktu widzenia, jednoczesnie umiejac zaakceptowac i uszanowac fakt, ze podobne prawo (do swojego punktu widzenia) ma nasz rozmowca. W innym razie jestesmy na najkrotszej drodze wlasnie do fanatyzmu."

Proponuję przeczytać Pierwszy List Pawła do Rzymian.
Wystarczą dwa, trzy pierwsze rozdziały, żeby zrozumieć na czym polega ten rzekomy "fanatyzm" chrześcijan.

Tak samo jak ateiści uważają, że teiści błądzą i nie nie obrzucam ich epitetami przyszywając łatkę fanatyków, tak i ja jako wyznawczyni Boga, uważam, że ateiści błądzą i nie ma tu nic do rzeczy szanowanie, czy nie szanowanie prawa do niewiary. czy innego punktu widzenia.
Jeśli chodzi o chrześcijaństwo możesz nazwac mnie fanatyczką, bo zawsze będę starała się przekonać innych do Boga.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 23 2006 17:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Jeśli chodzi o chrześcijaństwo możesz nazwac mnie fanatyczką, bo zawsze będę starała się przekonać innych do Boga.


Jeśli chodzi o ateizm możesz nazwać mnie fanatykiem, bo zawsze będę starać się przekonać innych do nieistnienia Boga.

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 23 2006 21:04   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Tak samo jak ateiści uważają, że teiści błądzą i nie nie obrzucam ich epitetami przyszywając łatkę fanatyków, tak i ja jako wyznawczyni Boga, uważam, że ateiści błądzą i nie ma tu nic do rzeczy szanowanie, czy nie szanowanie prawa do niewiary.

Tu nie chodzi o to, kto błądzi a kto nie. Możliwe, że wszyscy błądzą i pewnie tak jest .
Jeżeli ktoś chce poznać definicję fanatyzmu, to jest nią Kreacjonizm.
Jeśli chodzi o chrześcijaństwo możesz nazwac mnie fanatyczką, bo zawsze będę starała się przekonać innych do Boga.

Nie będziesz fanatyczką, doputy będziesz starała się tylko przekonać
Jeśli chodzi o ateizm możesz nazwać mnie fanatykiem, bo zawsze będę starać się przekonać innych do nieistnienia Boga.

Jak można przekonywać kogoś do nieistnienia czegoś, czego nie udowodniono nawet istnienia?

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 24 2006 00:18   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Wpadło 6 jajek do szklanki. Szklankę przymknięto.
Z 5 jaj wykluły się muchy zdrowe, a z jednego mucha ślepa.
Jak te pięć much mają przekonać ślepą, że naprawdę widzą świat przez szklankę? Że rzeczywistość szklanki, nie jest rzeczywistością jedyną, że poza nią istnieje ogrom ?


*proporcje liczebnościowe są zachowane

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 24 2006 00:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Wpadło 6 jajek do szklanki. Szklankę przymknięto.
Z 5 jaj wykluły się muchy zdrowe, a z jednego mucha ślepa.
Jak te pięć much mają przekonać ślepą, że naprawdę widzą świat przez szklankę? Że rzeczywistość szklanki, nie jest rzeczywistością jedyną, że poza nią istnieje ogrom ?
*proporcje liczebnościowe są zachowane


Lubisz Platona?
Polecam "Metaforę jaskini"

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Matija
 czerwiec 24 2006 01:37   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Wolę jego następcę.

Cień Boga to świat, stworzenia, człowiek.
Ale objawienie pozwoliło nam 'spojrzeć się za siebie'.

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 czerwiec 24 2006 20:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Nasuwa mi się jeszcze jeden wniosek.
Ateizm nie pojawiłby się, gdyby nie było teizmu. Przeciw niemu przemawia jego wtórność.
Tak naprawdę nie ma ateizmu filozoficznego. Odrzucenie pojęcia Boga polega jedynie na usunięciu tego pojęcia i sprowadza się do aktu wyboru, osobistej wiary, zaangażowania osobistego i praktycznego dla realizacji jakiejś utopii politycznej lub filozoficznej.
Później dochodzą nieprzekonujące wyjaśnienia, odrzucające metafizyczne dowody, które przekraczają logikę.
Ateizm pojawia się w konsekwencji jako negacja teizmu.
Jest osobistym, nie popartym niczym twierdzeniem.
To właśnie nieistnienie Boga jest problemem, a nie Jego istnienie.
Ateiści odrzucając pojęcie Boga, odrzucają pojęcie bytu, co równoznaczne jest ze zniesieniem metafizyki. Zaczynają liczyć sie przekonania, a nie uzasadnienia.
Dlatego ateizm jest nieprzekonujący jako wniosek, ponieważ ateiści pojmują metafizykę w opaczny pozytuwistyczny sposób. i nie są w stanie prawidłowo reagować na rzeczywistość.
Metafizycznie nie da się u.
dowodnić, że Bóg nie istnieje, odwrotnie owszem.
Dlatego upieram sie przy twierdzeniu, że ateizm jest jedynie wyborem postawy życiowej, etycznej i politycznej.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 25 2006 14:53   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Tak naprawdę nie ma ateizmu filozoficznego.

Ateizm to stanowisko, nie filozofia i na szczęście filozofią nie zamierza być, podobnie jak teizm.
Odrzucenie pojęcia Boga polega jedynie na usunięciu tego pojęcia i sprowadza się do aktu wyboru, osobistej wiary, zaangażowania osobistego i praktycznego dla realizacji jakiejś utopii politycznej lub filozoficznej.

Utopią polityczną lub filozoficzną jest np: państwo boże na ziemii i w niebie. Ateiści odrzucają świadomie tą koncepcję. Odrzucają bogów, dlatego, gdyż kto inny wmawia im, że ów bóg jest.
Później dochodzą nieprzekonujące wyjaśnienia, odrzucające metafizyczne dowody, które przekraczają logikę.

Metafizyczne dowody - są to fantasmagorie.
Ateizm pojawia się w konsekwencji jako negacja teizmu.

Dlaczego trzeba nawracać innych i głosić jedyną prawdę? Bo jest to po porstu wymysł.
Jest osobistym, nie popartym niczym twierdzeniem.

Opiera się na rzeczywistości. Natomiast teizm na jak to określiłaś metafizyce, czyli poza rzeczywistością i nigdy nie wiadomo, co ów głosiciel tych rewelacji chce osiągnąć.
To właśnie nieistnienie Boga jest problemem, a nie Jego istnienie.

Dla Ciebie napewno
Ateiści odrzucając pojęcie Boga, odrzucają pojęcie bytu, co równoznaczne jest ze zniesieniem metafizyki.

Nie odrzucają pojęcia bytu, ani nawet metafizyki. Ateiści odrzucają to, co uważają za wymysły ludzkiej wyobraźni.
Zaczynają liczyć sie przekonania, a nie uzasadnienia.

Liczy się to co jest, a nie co sobie ktoś wymyśli.
Dlatego ateizm jest nieprzekonujący jako wniosek, ponieważ ateiści pojmują metafizykę w opaczny pozytuwistyczny sposób. i nie są w stanie prawidłowo reagować na rzeczywistość.

Podobnie jak teiści
Metafizycznie nie da się u.
dowodnić, że Bóg nie istnieje, odwrotnie owszem.

Nie da się udowodnić istnienia jak i nieistnienia boga, podobnie jak wampirów, wilkołaków i innych legendarnych tworów rozumu ludzkiego. Czy to oznacza, że istnieją?
Dlatego upieram sie przy twierdzeniu, że ateizm jest jedynie wyborem postawy życiowej, etycznej i politycznej.

Oczywiście, że jest wyborem - w przeciwieństwie do relgii i wiary, którą się narzuca od dziecka. Urodzisz się w Indiach - będziesz wyznawcą hinduizmu, urodzisz się w Arabii Saudyjskiej - będziesz Muzułmaninem. Ateizm jest jeden - bóg jest wytworem człowieka, a nie człowiek wytworem boga. To tyle odnośnie ateizmu. Reszta to poszczególne jednostki i ich przekonania. Ateizm jest stanowiskiem, a nie filozofią, czy doktryną.
Można być nawet chrześcijańskim ateistą, jak np: Oriana Fallaci.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 czerwiec 25 2006 19:55   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by Gocek:
Ateizm - pogląd zaprzeczający istnieniu Boga lub odrzucający wiarę religijną. Teizm - pogląd filozoficzno-religijny uznający poza i ponad przyrodą jedynego osobowego Boga, będącego stwórcą świata i rządzącego nim. Agnostycyzm - pogląd filozoficzny negujący całkowicie lub częściowo możliwość poznania obiektywnej rzeczywistości, kwestionujący możliwość wypowiadania się o istnieniu Boga.
To tak jak poglądy na temat inteligencji analogicznej bądź wyższej od człowieka. Każdy ma jakieś poglądy, ateista wyraża pogląd, że bóga nie ma.
I nie stwierdziłby tego, gdyby inni nie wmawiali, że jest.
Nie byłoby ateizmu, bez teizmu. Nie byłoby boga, gdyby go nie wymyślono, skoro z założenia jest transcendentny. Bóg może sobie istnieć (możliwość jest), ale ateista nigdy nie zaakceptuje wyjaśnień i interpretacji ludzkiej na ów temat.


Mozesz podac skad te definicje?

Logiczne pod pewnym wzlgędem. Ale taką logikę posiada zarówno teizm jak i ateizm.


Tylko jesli nie mamy doczynienia z ich skrajnymi odmianami...

Oczywiście. Jednak tak można również mówić o wampirach, panteonie bogów politeistycznych, demonach etc.


A co ci w tym przeszkadza? Odnosnie np. wampirow - slyszales o takiej chorobie ktora uwrazliwia na swiatlo sloneczne? Mity nie biora sie z nikad... ale (pomijajac tez metafore) to juz zupelnie inna bajka.

Ateista stwierdza, że takich stworów np: bóg nie ma. Ale nie znaczy to, że jeżeli jego obecność, bądź działanie zostanie udowodnione - to on jak w przypadku fanatyków religijnych obstaje przy swoim i przeczy wszelkim argumentom - np: nauce i faktom.


Dla mnie (przynajmniej) to wlasnie agnostyk...

No właśnie jeśli jest? A jeśli jest bytem wyższym, lecz ograniczonym etc? Możemy tak sobie mnożyć i wyliczać - teoretycznie wszystko może być prawdą, bądź nie.


Stad popadanie w skrajnosci jest tak niebezopieczne... Tam gdzie nauka ma luki, pozostaje wiara... a po to masz mozg by nie byla slepa.

A czy my jesteśmy dostępni dla niego? Jeżeli nie - to jest to kolejny wymysł, którym możemy sobie zaprzątać głowę - tylko po co?


Chocby dla intelektualnego cwiczenia?

Skoro rozum człowieka jest w stanie przynajmniej założyć jego możliwość,


am sobie w ten sposob poniekad odpowiedziales na swoje wczesniejsze pytanie...

to nie jest aż taki ograniczony .


Uwazasz ze nasz gatunek osiagnol juz szczyt swoich ewolucyjnych mozliwosci? Myslisz ze kiedykolwiek organizm skonczony bedzie mogl sie w pelni zblizyc do absolutu, nieskonczonosci?

Taka już funkcja bogów


Czyich? Monoteistow? Nie za bardzo dajesz sie lapac w schematycznosc myslenia? A jaki sens istnienia ma dla pantofelka twoja osoba?

Życie to schematy, rozum to schematy - impresje i ekspresje jak mawiał Hume.


Ale twopje schematy sa... ze tak powiem starsznie ubohie, monotematyczne, z jednej obcji (bez urazy)...

Sam w sobie zawiera sens istnienia? Skoro jest niepoznawalny, to jak możesz to stwierdzić?


To definicja absolutu.

Równie dobrze może być tysiące bogów i mogą umierać i się rodzić.


Zgadza sie - w takich tez wierzono...

A kto się zamyka?


ZAmykasz sie w raz przyjetych schematach myslenia, zamykasz sie na poznanie... Zwroc uwage na sam poczatrek swojej powyzszej wiadomosci - wydawac sie by moglo ze w pewnych miesjcach mowimy o tym samym ale zupelnie innymi slowami... Ja mowie 'moze', a ty chcesz dowodow... Ja chce sie zastanawiac, rozwazac, ty dobierasz argumenty do swojego stanowsika... W czym bowiem jako ateista roznisz sie od czesci monoteistow w prubach udowodnienia mi, ze bog panteistyczny nie istnieje?

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 czerwiec 25 2006 19:57   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by kobieta:Jeśli chodzi o chrześcijaństwo możesz nazwac mnie fanatyczką, bo zawsze będę starała się przekonać innych do Boga.


Pytanie do ktorego i jak usilnie... Czy do tego stopnia, by nawet kosztem zycia przekonywanego?

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 25 2006 23:24   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Mozesz podac skad te definicje?

Słownik wyrazów obcych PWN Warszawa 2000
Tylko jesli nie mamy doczynienia z ich skrajnymi odmianami...

Nie tylko
A co ci w tym przeszkadza? Odnosnie np. wampirow - slyszales o takiej chorobie ktora uwrazliwia na swiatlo sloneczne? Mity nie biora sie z nikad... ale (pomijajac tez metafore) to juz zupelnie inna bajka.

To nie jest inna bajka, gdyż bogowie też są mitami, np: piorun - Zeus etc.
Dla mnie (przynajmniej) to wlasnie agnostyk...

To jest ateista. Będzie dowód - będzie bóg, nie ma dowodu - ateista odrzuca to jako wymysł fantazji. Agnostyk - może być ale nie musi - zresztą ten to chyba sam nie wie, czego chce
Stad popadanie w skrajnosci jest tak niebezopieczne... Tam gdzie nauka ma luki, pozostaje wiara... a po to masz mozg by nie byla slepa.

No właśnie - dlatego bogowie są odrzucani przez mózg, a należy zająć się rzeczywistością.
Chocby dla intelektualnego cwiczenia?

Lepiej pisać książki s-f, bądź fantazy, a nawet "natchnione" A najlepiej po prostu czytać książki, choćby o religiach.
am sobie w ten sposob poniekad odpowiedziales na swoje wczesniejsze pytanie...

No i co z tego? Bóg jest odbiciem możliwosci rozumu ludzkiego, porównaj boga z rozumem.
Uwazasz ze nasz gatunek osiagnol juz szczyt swoich ewolucyjnych mozliwosci? Myslisz ze kiedykolwiek organizm skonczony bedzie mogl sie w pelni zblizyc do absolutu, nieskonczonosci?

Czy nie jest aż tak ograniczony - oznacza, że osiągnął już maksimum? Zrozum, że dla ateisty absolutu nie ma. I na nic wyobraźna i iluzje. Ateista nie przeczy dowodom, gdyż ich nie ma. Pozostaje możliwość, ale niestety za dużo bogów i ich możliwości, żeby przy jakiejś obstawać.
Czyich? Monoteistow? Nie za bardzo dajesz sie lapac w schematycznosc myslenia? A jaki sens istnienia ma dla pantofelka twoja osoba?

Nie daję się łapać w schematy i nie wmawiaj mi tego. Zauważ dla ilu ludzi bóg jest sensem istnienia, choćby na tym forum (patrz. Matija). Dla innych to pierwsza przyczyna, byt konieczny etc. Jednak jest to sens, bądź odpowiedź na nurtujące pytania (skąd się wziął świat i ludzie), są to zasadnicze funkcje bogów, jakich wymyślili sobie ludzie.
Ale twopje schematy sa... ze tak powiem starsznie ubohie, monotematyczne, z jednej obcji (bez urazy)...

Przynajmniej są uzasadnione.
To definicja absolutu.

I co z tego, że to definicja? Wampir też ma definicję.
Zgadza sie - w takich tez wierzono...

Niektórzy nadal wierzą. Ale niektórzy uważają, że odkryli tego prawdziwego nieokreślonego, poza schematami.
ZAmykasz sie w raz przyjetych schematach myslenia, zamykasz sie na poznanie...

Zamykam się na wciskanie fantasmagorii.
Zwroc uwage na sam poczatrek swojej powyzszej wiadomosci - wydawac sie by moglo ze w pewnych miesjcach mowimy o tym samym ale zupelnie innymi slowami... Ja mowie 'moze', a ty chcesz dowodow...

Może być bardzo dużo rzeczy, jednak ateista w stosunku do bogów jest stanowczo sceptyczny. Ma ku temu racjonalne podstawy. Możemy rozmawiać o wielu rzeczach, nawet fantazjach, ale przynajmniej opierających się choć trochę na rzeczywistości, bądź prawdopodobieństwie.
Gdyż mówisz, że absolut może być - owszem. Ale proszę przynajmniej coś o nim powiedz, bo samo założenie jest racjonalne, logiczne i tak samo słuszne jak ateizm, jest stanowiskiem.
Ja chce sie zastanawiac, rozwazac, ty dobierasz argumenty do swojego stanowsika...

A co mam opierać się na wierze? Staram się argumentować to co mówię - dziwisz się?
W czym bowiem jako ateista roznisz sie od czesci monoteistow w prubach udowodnienia mi, ze bog panteistyczny nie istnieje?

Bóg panteistyczny może istnieć - ale poza tym nic więcej . I jeżeli miałby być jakiś bóg to chciałbym, żeby był to bóg panteistyczny. Ale niestety nie mogę w to uwierzyć i traktuję go jak innych bogów o których można poczytać w książkach religioznawczych.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 czerwiec 26 2006 13:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Pytanie do obecnych tu ateistów bądź agnostyków:
Za kogo uważacie Jezusa Chrystusa z Nazaretu?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 26 2006 17:20   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

Quote by kobieta: Pytanie do obecnych tu ateistów bądź agnostyków: Za kogo uważacie Jezusa Chrystusa z Nazaretu?

Z tego co się dowiedziałem, Nazaret został założony w XIII wieku przez Krzyżowców, a sformułowanie Jezus z Nazaretu jest błędem tłumacza w Biblii - chodzi o słowo "Nazarethenos"
"Nazir" po hebraisku znaczy "poswiecony" ale nigdy "z Nazaretu."

Ja uważam go za postać religijną (zmanipulowaną w pismach), co do których źródeł historycznych jest mało i są dyskusyjne. Był to prorok, których w tamtych czasach było wielu, lecz ten wyróżniał się stosunkiem do bliźniego (biednych, odrzuconych, niewolników etc). Co głosił - każdy z was wie doskonale

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 1,10 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana