Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek
 Trzeci Testament
 |  Wersja do druku
Marek
 czerwiec 24 2006 21:39   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/28/05
Postów:: 770


Demony też wierzą i drżą, i co z tego?

Neguje istotę wiary chrześcijańskiej - zbawczą śmierć Chrystusa na krzyżu, więc - niestety - adieu, z chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego.

===

Flp 4:4
 
 Profil   Email 
matejanka
 czerwiec 24 2006 21:57   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Kobieto, niestety znowu się nie rozumiemy, Biblia, choć w swoim jądrze doskonała, nie jest słowem dyktowanym, lecz inspirowanym przez Boga, a Bóg nigdy nie narusza wolnej woli cżłowieka, więc jeżeli ten, manipuluje równie Bożym Słowem, to Bóg i na to pozwala, ale jak wiemy obiecał postawić granicę, a nią jest koniec czasów i powrót Chrystusa na ziemię połaczony z Sądem i oczyszczeniem ludzkości. Nie jest to jednak jeden dzień, lecz okres czasu, w którym człowiek po cżłowieku, państwo za państwem insytucja za instytucją, jak równiez ludzka nauka i wszystkie ludzkie dzieła zostaną poddane Boskiemu Sądowi i to właśnie dzieje się na naszych oczach, trzeba je tylko otworzyć na otaczającą rzeczywistość. Mamy za sobą dwie wojny światowe, które wstrząsnęły światem, wybuch bomby atomowej jak i cały szereg katastrof naturalnych i spowodowanych przez cżłowieka. Przełom wieku z osiemnastego na dziewiętnasty był pełen znaków zapowiadajacych przyjście Chrystusa, więc się pytam czy Chrystus mógł złamać dane słowo i nie przyjść do cierpiącego pogrążonego w ciemności świata,pomimo spełnionych znaków? Aby na ziemi mogło powstać Tysiącletnie Kólestwo Chrystusa najpierw musi nastąpić odnowa i oczyszczenie wszystkiego na niej znajdującego się. Bóg mówi w TT że będzie budował na trwałych fundamentach, zdrowej ludzkości, ale żeby ludzkość była zdrowa musi się przekonać, że droga którą idzie prowadzi ją do upadku, że nie przestrzegąjac Boskiego Prawa nigdy nie osiągnie pokoju na ziemi, a tym Prawem jest Prawo Braterstwa i wzajemnej miłośći do wszystkich ludzi bez wyjątku a Prawo to nie jest nigdzie respektowane. Bogu wcale nie chodzi, ani o przestrzeganie rytuałów, czy oddawanie ofiar, ani o walkę o tkz. czystośc wiary. Najważniejsza w Boskim Prawie jest właśnie bezwzględna miłość jednych do drugich i jej właśnie temu światu brakuje. anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
matejanka
 czerwiec 24 2006 22:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Kobieto, mam do Ciebie jedno pytanie, na które na tym forum, gdy je stawiałam nigdy nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, a ono dotyczy właśnie doskonałości Biblii i jej wypowiedzi. Chodzi mi o to, abyś wytłumaczyła mi jak rozumiesz spełnienie się biblijnej zasady, że "to co sie zasiało musi sie zebrać" pozdrawiam anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Andrzej
 czerwiec 24 2006 23:17   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by kobieta: Z tego samego powodu co wszyscy chrześcijanie: wierzy w Jezusa Chrystusa.


to nie jest wystarczające: a Kościół Świętych Dnia Ostatniego (czy jakoś tak?), a te wszystkie współczesne, powiązane z New Age'em prądy, które uznają Jezusa Chrystusa za byt z kosmosu przemawiający do wybranych i pouczający ich przez kanałowanie?

Poza tym matejanka nie wierzy w zbawienie przyniesione przez Jezusa. Ona wierzy w to, że Jego nauczanie da ludzkości możliwość samodoskonalenia się i wzniesienia przez to na wyższy poziom duchowy i połączenie dzieki temu z Duchem. Nawet jesli uznaje fakt Męki i Zmartwychwstania (ale tylko duchowego) Jezusa, to dla Niej (jak można wnioskować po jej wypowiedziach) potrzebne jest jakieś dodatkowe nauczanie Mistrza i dodatkowe objawienie (czego?) jakby nie było zbawienia. Mało tego zbawienie nie ma w jej koncepcji sensu, bo dusza i tak musi się wielokrotnie re-inkarnować, żeby się oczyścić z materii.

Do przyjętej z góry, gnostyckiej tezy emanacjonistycznego Boga tworzacego pozornie materialny świat dopasowuje odpowiednie cytaty z Pisma świętego czytane poza całym kontekstem wiary i objawienia.
W ten sposób można odczytywać Biblię na każdy głupi sposób, jak na przykład Daniken, który zakłada sobie, że zapisy Biblii to ślad obecności kosmitów i wybiera z całej Biblii cytaty, które mogą tę tezę uzasadnić.

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
matejanka
 czerwiec 24 2006 23:32   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Zmieniam mój ostatni post, gdyż poczytałam sobie co nieco o gnozie, gdyż tak dużo o niej Medieval Man piszesz. Chociaż nie zaliczam sama siebie do gnostyków, to muszę przyznać temu ruchowi wiele racji i obdarzam ich pewną sympatią. Zresztą przeczytaj poniższą wypowiedź sam.

W tym rozziewie między spirytualistyczną, gnostyczną, charyzmatyczną interpretacją Inkarnacji Chrystusa i Dobrej Nowiny, a interpretacją de facto pogańską (Konstantynopol i Rzym) czy żydowską (Jerozolima, Wittenberga czy Genewa) tkwi źródło tragedii chrześcijaństwa.

Jeszcze w II wieku gnoza i gnostycyzm zajmowały w łonie młodego Kościoła należną im pozycję: symbolicznym wyrazem tego stanu rzeczy był fakt, że w roku 140 wielki gnostyk chrześcijański Walentyn niemal został wybrany biskupem rzymskim (papieżem). Wtedy bowiem pojęcia „ortodoksji” i „herezji” jeszcze nie istniały. Ale już na przełomie II i III wieku — w czasach Klemensa Aleksandryjskiego i Orygenesa — zaczyna zarysowywać się konflikt między gnostykami (charyzmatykami) a powstającą trójpoziomową hierarchią kościelną: wtedy to biskup Aleksandrii Demetriusz rozpętał „wszystkie złe siły” przeciwko gnostykowi Orygenesowi, pozbawiając go kapłaństwa i skazując na wygnanie. Wiadomo, jak zakończył się ten konflikt: gnostycy-charyzmatycy, którzy — z natury rzeczy — nie mogli uciec się do siły fizycznej (przed czym nie cofali się ich przeciwnicy — zwłaszcza od uznania Kościoła za reprezentanta jedynie prawdziwej i panującej religii w końcu IV wieku), walkę tę przegrali (przynajmniej na „powierzchni” kultury), i tak autentyczna chrześcijańska „elita sensu i wartości” stała się w najlepszym razie marginesem chrześcijaństwa, zawsze nieufnie traktowanym przez kościelną hierarchię, w najgorszym zaś została zmuszona do zejścia w podziemia „herezji”. Na polu tej walki (wątpliwym) zwycięzcą pozostała „monarchiczna” — jedynowładcza — kościelna hierarchia administracyjna — w sferze religijnej w dużej mierze karmiąca się źle przetrawionymi okruchami idei i praktyk gnostyckich — stopniowo degenerująca się w biurokrację — na Wschodzie w ramach bizantyjskiej skamieliny cezaropapistycznej, na Zachodzie w ramach rzymskiego despotyzmu papieży i ich kurii. Ona to podporządkowała sobie — zwłaszcza od mediolańskiego edyktu tolerancji z 313 r. — tzw. lud Boży, czyli społeczność wiernych zamienioną w masy, krępując go gorsetem dogmatów i prawnych nakazów i zakazów.

Tak dokonała się tragedia chrześcijaństwa: stopniowa utrata przez nie bezpośredniego związku z Chrystusem Żywym na rzecz ślepej wiary w literę Pisma św., zniewolenia przez — z natury swej — martwiejącą tradycję, i podporządkowania się wiernych kaście kapłanów, którzy „ślepi są przewodnikami ślepych” i którzy zamykają „Królestwo Niebieskie przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzą ani nie pozwalają wejść tym, którzy wchodzą” (Mt 15,14 i 23,15). Tak oto litera zastąpiła Ducha, a instytucja pochłonęła religię. Niszcząc gnozę jako stałe źródło odnowy duchowej i spychając gnostyków w podziemia kultury, Kościół „triumfujący” otworzył szeroko bramy patologii stłumienia — analogiczny proces znany jest w psychologii jednostki (por. C.G. Junga Odpowiedź Hiobowi) — faktycznemu rozłamowi chrześcijaństwa na lucyferyczne (eskapistyczny mistycyzm) i arymaniczne (przyziemna żądza władzy i bogactwa cechująca jego kler) oraz erupcji jednostronnego teologicznego racjonalizmu, który z czasem doprowadził chrześcijaństwo kościelne do pośredniego i bezpośredniego (tu widać różnicę między katolicyzmem a protestantyzmem) inspirowania materializmu, kolektywizmu i totalitaryzmu cywilizacji euroamerykańskiej.

Dlatego to chrześcijaństwo, Europę i świat — z katastrofy, w której żyjemy — może uratować jedynie światło nowego Słońca Gnozy: ponowne Przyjście Chrystusa.
Zaznaczam, że nie są to moje poglądy, lecz jak to się mówi w każdej plotce jest odrobina prawdy. dobranoc matejanka







===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Andrzej
 czerwiec 25 2006 00:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by matejanka: Medieval Man czy mógłbyś mi w paru zdaniach wyjaśnić dlaczego Jezus dla zbawienia ludzkości musiał umrzec na krzyżu? Myślę, że dzieki temu będziemy mogli posunąć sie nieco dalej w naszej dyskusji. pozdrawiam anka


Wcale się dalej nie posuniemy. Bo Ty z góry zakładasz teorię Boga emancjonistycznego a ja, tak jak całe chrześcijanstwo zakładam istnienie świata materialnego.
Polega to przekonanie na wierze w Boga, który tworzy świat aktem własnej woli (słowa), jako twór wobec siebie zewnętrzny, nie pochodzący ani z jego substancji ani z istoty, wobec którego Bóg pozostaje całkowicie suwerenny, i niczym niezdeterminowany poza własnym zobowiązaniem jakie wobec świata chciałby podjąć (o ile chciałby, bo nie musi). To podstawa wszelkiego teizmu.
Jednak w chrześcijaństwie, tym prawdziwym jest coś więcej. Nakreslona bowiem powyżej wizja może doprowadzać do wniosku, że Bóg nie interesuje sie człowiekiem. Jednak objawienie biblijne pokazuje coś zupełnie innego. Boga, który do tego stopnia kocha swe nie-duchowe materialne, cielesne (a więc nie podobne do Niego) stworzenie, że sam dokonuje aktu Wcielenia. Tak więc Jezus dla zbawienia ludzkości nie musiał umrzeć na Krzyżu, ale wcielić się w człowieka. Tylko grzech pierworodny sprawił, że śmierć Jezusa stała się konieczną, tak, aby Bóg uniżył się całkowicie osiągając dno ludzkiego cierpienia, oddalenia od Boga spowodowanego grzechem.
Mimo antropomorfizmów biblijnych z Genezis nie ulega wątpliwości, że stworzenie nie jest Bogiem, ani Bóg stworzeniem i jeśli Bóg miał okazać swą miłość stworzeniu, musiał się z nim zrównać, bo człowiek sam nie mógł uczynić i w dalszym ciągu nie może uczynić odwrotnie - nie może się samodoskonalić. Tak więc Bóg dla okazania swej miłości musiał się wcielić.
Od Boga oddala nas wiele, przede wszystkim ludzka (jak mówiłem różna od boskiej), grzeszna natura. Zawsze będzie więc dość powodów aby Bóg przyszedł na świat w ludzkim ciele, by dowieść swej solidarności ze stworzeniem, nawet jeśli stworzenie nie wypaczyłoby daru wolności.
Dlatego ukrzyżowanie choć tak istotne, nie jest warunkiem odkupienia (otwarcia drogi przez Boga stworzeniu do swej chwały), nie jest warunkiem koniecznym, ale akcydensem. Scenariusz wcielenie jako pasji stworzyliśmy sami. Nie musiało tak być, choć było to mało prawdopodobne, by stało się inaczej. Tak czy tak, istotą ofiary jest nie ukrzyżowanie ale wcielenie.

Tutraj ukłon z mojej strony, rzymskiego katolika dla teologii prawosławnej. Teologowie prawosławni uważają, że trzy zdarzenia ontologiczne:
stworzenie, wcielenie i zmartwychwstanie są trzema sposobami ukazana, iż człowiek został umieszczony w nurcie nieskończonego istnienia mimo pozorów, że poza nim się znajduje. A ten nieskończony nurt życia nadaje ludzkiemu istnieniu sens, bo wskazuje, że nigdy nie zostało ono pomyślane w kategoriach porzucenia człowieka czy skazania go na niepowodzenie. Stąd w
tradycji prawosławnej ustawiczne przypominanie, że człowiek został stworzony, czyli obdarzony miłością, że Bóg się wcielił, czyli że Jego miłość jest prawdziwa i żywa, oraz, że zmartwychwstał, co oznacza iż pomimo doświadczenia śmierci, oraz pomimo doświadczenia bólu i cierpienia stworzone życie nie zostało nigdy pozostawione samo sobie.

Z tego powodu prawosławni większy nacisk niż katolicy kładą na życie liturgiczne. To wynika ze świadomości, że jeśli Wcielenie jest prawdą, to nie rozważanie słowa, to nie działalność społeczna, ale liturgia jest tym, co jest "wyrazem autentycznej wiary, bo ta jest zgromadzeniem w imię Jezusa i jego żywej obecności (co nazywa się tradycją)".

Rozumiesz więc, że w takim ujęciu, kiedy Nowe Przymierze między Bogiem a człowiekiem zostało we Wceleniu Jezusa zawarte jakiekolwiek mówienie o Trzecim testamencie jest po prostu bluźniercze? Co Bóg bowiem może jeszcze dla człowieka uczynić skoro uczynił już wszystko w pełni? Skoro w liturgii dał nam możliwość spotkania z Nim? a w swoim Kościele swoją Obecność?
Szukanie jakichś nowych objawień jest więc po prostu niewiarą w rzeczywistość Wcielenia, albo niezrozumieniem Wcielenia.

Tak jest wtedy gdy wyznaje się konieczność wyzwolenia człowieka z ciała, a przyjście Jezusa na świat traktuje jako przyjście tylko dla pouczenia i wskazania drogi

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
Matija
 czerwiec 25 2006 00:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Hmm, czy nie dlatego? :

Mt 26:28 Br "To jest bowiem krew moja, krew Przymierza, która będzie wylana za wielu na odpuszczenie grzechów."

Mk 14:24 Br "I powiedział do nich: To jest moja krew, [krew] Przymierza, która będzie wylana za wielu."

Lk 22:20 Br "Podobnie po wieczerzy wziął kielich i powiedział: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we krwi mojej, która będzie za was wylana."

Mt 18:11 BT "."

Mk 10:45 BT "Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu."

Grzech, Odkupienie, Nowe przymierze (pojednanie w Chrystusie ludzi z Bogiem) oraz pełnia Objawienia Boga wśród ludzi.
Czy istnieje inny powód dla którego Jezus miałby oddać Swoje życie?

pozdrawiam Ciepło

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
Andrzej
 czerwiec 25 2006 00:13   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by matejanka: Zmieniam mój ostatni post, gdyż poczytałam sobie co nieco o gnozie, gdyż tak dużo o niej Medieval Man piszesz. Chociaż nie zaliczam sama siebie do gnostyków, to muszę przyznać temu ruchowi wiele racji i obdarzam ich pewną sympatią. Zresztą przeczytaj poniższą wypowiedź sam.



czytałem:

na stronie: gnosis.art.pl
"Praca niniejsza jest pisana „z pozycji” gnostycznych i gnostyckich"

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
kobieta
 czerwiec 25 2006 00:14   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Matejanko absolutnie się z Tobą nie zgadzam w sprawie Biblii. Gdyby Bóg dopuścił manipulowanie swoim Słowem, nie mogłaby ona być dla nas wiążąca z tej prostej przyczyny.
Skąd wiedzielibyśmy co jest poprawne, co nie?
Oczywiście, że nie umiemy jej odczytać w całości bez gruntownej znajomości czasów, których dotyczy.
Dlatego rozpatrywanie pojedyńczych cytatów jest bezsensowne. Nie mniej jednak przekaz Nowego Testamentu jest jasny i klarowny. Jeśli mamy wiarę i miłość to rozumiemy coraz lepiej co Bóg do nas mówi. Z tego też powodu ateiści zupełnie inaczej odbierają Słowo Boże, bo go nie rozumieją.

Według mnie zasada "Co człowiek posieje, to będzie zbierał" oznacza, że każdy jest odpowiedzialny za konsekwencje swoich czynów. Jeżeli czynimy dobrze w oczach Boga - u Boga mamy zapłatę.

===

 
 Profil   Email 
matejanka
 czerwiec 25 2006 00:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Bóg stworzeniem i jeśli Bóg miał okazać swą miłość stworzeniu, musiał się z nim zrównać, bo człowiek sam nie mógł uczynić i w dalszym ciągu nie może uczynić odwrotnie - nie może się samodoskonalić. Tak więc Bóg dla okazania swej miłości musiał się wcielić.
Od Boga oddala nas wiele, przede wszystkim ludzka (jak mówiłem różna od boskiej), grzeszna natura. Zawsze będzie więc dość powodów aby Bóg przyszedł na świat w ludzkim ciele, by dowieść swej solidarności ze stworzeniem, nawet jeśli stworzenie nie wypaczyłoby daru wolności.
Dlatego ukrzyżowanie choć tak istotne, nie jest warunkiem odkupienia (otwarcia drogi przez Boga stworzeniu do swej chwały), nie jest warunkiem koniecznym, ale akcydensem. Scenariusz wcielenie jako pasji stworzyliśmy sami. Nie musiało tak być, choć było to mało prawdopodobne, by stało się inaczej. Tak czy tak, istotą ofiary jest nie ukrzyżowanie ale wcielenie.

Zgadzam się, że przyjście Boga w ciele jest najwyższym aktem Boskiej miłości i solidarności z cżłowiekiem nie rozumiem jednak z Twojej wypowiedzi w jaki sposób została otworzona droga do Boga dzięki tej ofierze, krótko mówiąc co zmieniło się na świecie po ofierze Jezusa?

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
matejanka
 czerwiec 25 2006 00:27   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by kobieta: Matejanko absolutnie się z Tobą nie zgadzam w sprawie Biblii. Gdyby Bóg dopuścił manipulowanie swoim Słowem, nie mogłaby ona być dla nas wiążąca z tej prostej przyczyny.
Skąd wiedzielibyśmy co jest poprawne, co nie?
Oczywiście, że nie umiemy jej odczytać w całości bez gruntownej znajomości czasów, których dotyczy.
Dlatego rozpatrywanie pojedyńczych cytatów jest bezsensowne. Nie mniej jednak przekaz Nowego Testamentu jest jasny i klarowny. Jeśli mamy wiarę i miłość to rozumiemy coraz lepiej co Bóg do nas mówi. Z tego też powodu ateiści zupełnie inaczej odbierają Słowo Boże, bo go nie rozumieją.

Według mnie zasada "Co człowiek posieje, to będzie zbierał" oznacza, że każdy jest odpowiedzialny za konsekwencje swoich czynów. Jeżeli czynimy dobrze w oczach Boga - u Boga mamy zapłatę.

Właśnie dlatego że tego nie wiemy, jest tyle kościołow i różnych interpretacji. A Bóg dopuszcza wiele innych równie sprzecznych z Jego Wolą rzeczy. Czy sądzisz że dwie światowe wojny, holokaust i to co obecnie wyczyniamy na świecie jest Jego Wolą. A co do Twojej odpowiedzi to odpowiedziałaś mi tylko częsciowo, gdyż jezeli jest powiedziane "że to co zasiałeś musisz zebrać," to jest to prawo którego realizacji powinniśmy spodziewać się w ziemskim życiu, gdyż nie można siać w jednym miejscu, a zbierać w innym. Gdy Bóg mowi o plonach w zaświatach, jest to wówczas jasno powiedziane i gdyby to o nie chodziło, o zapłate po śmierci napewno Bóg użyłby bardziej precyzyjnego porównania. pozdrawiam anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
kobieta
 czerwiec 25 2006 00:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Matejanko. Przeczytałam sobie Twoje wcześniejsze posty, teraz rozumiem dlaczego pozostali nie nazywają Cię chrześcijanką.

Ze zdumieniem przyjęłam Twoją wypowiedź o gnozie.
Przeczytaj sobie w takim razie te dwie rzeczy.

http://egzorcyzmy.katolik.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=291&Itemid=52&limit=1&limitstart=10

http://www.michaeljournal.org/newagep.htm

===

 
 Profil   Email 
matejanka
 czerwiec 25 2006 00:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Kobieto, dziękuję przeczytam ale rano dobranoc anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
kobieta
 czerwiec 25 2006 00:42   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Cytat:
"Czy sądzisz że dwie światowe wojny, holokaust i to co obecnie wyczyniamy na świecie jest Jego Wolą."

Oczywiście, że nie jest, bo to są właśnie konsekwencje odejścia od Boga, wyrzucenia Go i walki z Nim.

Grzech również nie jest Jego Wolą, a jednak ma miejsce na ziemi poprzez człowieka.
Siejemy na ziemi, zbieramy na ziemi - nagrodę za plony mamy w niebie.
Za to na co nie mamy wpływu własną wolą, czy działaniem nie będziemy sądzeni. Czasami też musimy przyjąć od Boga, to co nam wydaje się niesprawiedliwe, jeśli mu ufamy bierzemy to z całą miłością i wiarą.

===

 
 Profil   Email 
matejanka
 czerwiec 25 2006 10:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Więc sama sobie odpowiedziałaś, że jeżeli dopuścił aby ludzie upadali na samo dno przez grzech, to zapewne nie zsyłał za każdym razem Anioła z nieba aby powstrzymał rękę manipulującą Jego Słowem.Ale mniejsza z tym.
Mam znowu do moich współrozmówców dwa pytania, na które prosiłabym aby dali mi możliwie jasną odpowiedż.
1. Dlaczego z punktu widzenia chrzescijaństwa Bóg stworzył materię? Dlaczego jesteśmy obrazem i podo bieństwem Boga, jeżeli nie jestesmy do Niego w żaden sposób podobni, ani fizyczne(Bóg jest Duchem) a już zupełnie nie, w aspekcie naszego postępowania. Co miał wobec tego Bog na myśli mówiąc stworzyłem go na obraz i podobieństwo...Każde ziemskie dziecko jest podobne do swego ziemskiego ojca, pod każdym względem.
2. Jeżeli Chrystus zmartwychwstał według was w ciele i razem z ciałem został wzięty do nieba to poprawcie mnie jeżeli nie jest mój wywód logiczny:
Chrystus najpierw był u Ojca, potem przyjął ciało z Marii, aby stać sie człowiekiem, potem z tym ciałem po wniebowstąpieniu siedzi po prawicy Ojca, (pomijam juz fakt że nie są w tym momencie jednością, bo jak sam Medieval Man napisałeś, materia substancjonalnie jest inna niż Ojciec, który jest Duchem)
Moje pytanie dotyczy wspomnianej przez Medieval Man obecności Chrystusa w Kościele, jaka ona jest? Czy poniewaz Chrystusa w Kościele nie widać fizycznie to pozostawia On ciało u Ojca i przychodzi do Kościoła tylko duchem, lub żeby być np. tam gdzie dwóch albo trzech zbiera sie w Jego imieniu. W jaki sposób jest obecny w drugim cżłowieku?
Reasumując w moich oczach to co twierdzicie tak wygląda.
Chrystus na początku był duchem u Ojca, lecz po wcieleniu w Jezusa i zmartwychwstaniu, wrócił w zaświaty bogatszy o ciało Jezusa, lecz gdy przychodzi na ziemię do Kościoła lub do serca cżłowieka pozostawia to ciało u Ojca. pozdrawiam anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Jakub Piotr Sowiński
 czerwiec 25 2006 12:50   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 01/26/05
Postów:: 697

1. Dlaczego z punktu widzenia chrzescijaństwa Bóg stworzył materię? Dlaczego jesteśmy obrazem i podo bieństwem Boga, jeżeli nie jestesmy do Niego w żaden sposób podobni, ani fizyczne(Bóg jest Duchem) a już zupełnie nie, w aspekcie naszego postępowania. Co miał wobec tego Bog na myśli mówiąc stworzyłem go na obraz i podobieństwo...Każde ziemskie dziecko jest podobne do swego ziemskiego ojca, pod każdym względem.

Bóg stworzył wszystko na swoją chwałę, aby wszystko oddawało mu cześć i uwielbienie. Ciało człowiekowi jest potrzebne do poznania, a więc jego rozwoju.


2. Jeżeli Chrystus zmartwychwstał według was w ciele i razem z ciałem został wzięty do nieba to poprawcie mnie jeżeli nie jest mój wywód logiczny:
Chrystus najpierw był u Ojca, potem przyjął ciało z Marii, aby stać sie człowiekiem, potem z tym ciałem po wniebowstąpieniu siedzi po prawicy Ojca, (pomijam juz fakt że nie są w tym momencie jednością, bo jak sam Medieval Man napisałeś, materia substancjonalnie jest inna niż Ojciec, który jest Duchem)
Moje pytanie dotyczy wspomnianej przez Medieval Man obecności Chrystusa w Kościele, jaka ona jest? Czy poniewaz Chrystusa w Kościele nie widać fizycznie to pozostawia On ciało u Ojca i przychodzi do Kościoła tylko duchem, lub żeby być np. tam gdzie dwóch albo trzech zbiera sie w Jego imieniu. W jaki sposób jest obecny w drugim cżłowieku?
Reasumując w moich oczach to co twierdzicie tak wygląda.
Chrystus na początku był duchem u Ojca, lecz po wcieleniu w Jezusa i zmartwychwstaniu, wrócił w zaświaty bogatszy o ciało Jezusa, lecz gdy przychodzi na ziemię do Kościoła lub do serca cżłowieka pozostawia to ciało u Ojca. pozdrawiam anka

Chrystus zmartwychwstał w ciele bo inaczej się nie da. Duch będąc wiecznie żywym zmartwychwstać nie może...


===

Svatý Václave, vévodo české země, kníže náš, pros za nás Boha, Svatého Ducha, Kriste eleison!
 
 Profil   Email   Strona www 
kobieta
 czerwiec 25 2006 13:51   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Cytat:
"Dlaczego jesteśmy obrazem i podobieństwem Boga, jeżeli nie jestesmy do Niego w żaden sposób podobni, ani fizyczne(Bóg jest Duchem) a już zupełnie nie, w aspekcie naszego postępowania. Co miał wobec tego Bog na myśli mówiąc stworzyłem go na obraz i podobieństwo...Każde ziemskie dziecko jest podobne do swego ziemskiego ojca, pod każdym względem."


http://apologetyka.com/teologia/ewangelia/jz-ewangelia/

===

 
 Profil   Email 
matejanka
 czerwiec 26 2006 06:52   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Reasumując w moich oczach to co twierdzicie tak wygląda.
Chrystus na początku był duchem u Ojca, lecz po wcieleniu w Jezusa i zmartwychwstaniu, wrócił w zaświaty bogatszy o ciało Jezusa, lecz gdy przychodzi na ziemię do Kościoła lub do serca cżłowieka pozostawia to ciało u Ojca. pozdrawiam anka



W dlaszym ciągu nie otrzymałam odpowiedzi na powyższe pytanie. Prosiłabym was również o wyjaśnienie mi w jaki sposób widzi kościół jedność Jezusa Chrystusa z Ojcem, w niebie po wstąpieniu Chrystusa do nieba z ciałem. pozdrawiam anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Jakub Piotr Sowiński
 czerwiec 26 2006 08:33   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 01/26/05
Postów:: 697

Quote by matejanka:

W dlaszym ciągu nie otrzymałam odpowiedzi na powyższe pytanie. Prosiłabym was również o wyjaśnienie mi w jaki sposób widzi kościół jedność Jezusa Chrystusa z Ojcem, w niebie po wstąpieniu Chrystusa do nieba z ciałem. pozdrawiam anka


Obecność Chrystusa w Kościele Katolickim czy Prawosławnym jest wieloraka, a to duchowa (w sercu kazdego ochrzczonego czy na modlitwie), ale i cielesna Najświętszej Eucharystii.

Na pytanie druie ciezko odpowiedziec. Ale, Trzy osoby boskie mają jedną naturę. Jednosc wiec ich sprowadza się tylko i wyłącznie (i aż!) do natury. Są to natomiast różne osoby. Jezus - Syn Boży, nie jest więc tym samym co Bóg Ojciec i Bóg Duch Święty.

Kwestia uwielbionego ciała Chrystuisa nie ma nic więc wspólnego z jednością, albowiem to bostwo Chrystusa jest istotowo zjednoczene w Trójcy Świętej... Ja widzę to tak, na podstawie nadal skromnej swojej wiedzy....ale Chrystologia za rok

===

Svatý Václave, vévodo české země, kníže náš, pros za nás Boha, Svatého Ducha, Kriste eleison!
 
 Profil   Email   Strona www 
matejanka
 czerwiec 26 2006 10:00   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Jakub dziękuję ze spróbowałeś mi odpowiedzieć, ale niestety nie wyjaśnia to moich wątpliwości dotyczących ciała Jezusa w zaświatach. Natomiast jeżeli założę że Jezus ponieważ umarł na krzyżu cieleśnie, a przez to przestał być dla uczniów w jakikolwiek sposób obecny n wśród żyjących, to aby wzmocnić ich wiarę i upewnić ich że będzie czekać na nich w Domu Ojca, że żyje ukazał im się w ciele duchowym, które dla nich, aby ich przekonać że to naprawdę On uczynił widzialnym i materialnym. Ale Jego manifestacja pomimo to była wyłącznie duchowa i po powrocie do duchowości zjednoczył się znowu z Ojcem, mając u niego tę samą chwałę, jak przed przyjściem na ziemię, Inaczej powróciłby w zaświaty inny, niż z nich zszedł na ziemię, co zmieniłoby Jego tożsamość i wykluczyło całkowitą jedność z Ojcem, " ja i Ojciec jestemy jedno" Dlatego potrafię wierzyć tylko w to co jestem w stanie zrozumieć, a świetnie potrafię sobie wyobrazić, że w nieograniczonym Duchu Ojca są różne centra Mocy i rózne Aspekty, które On nam w Trzech swoich Objawieniach ukazał, a alegorię tego jako Jego dzieci mamy w sobie posiadajac rózne talenty, mogąc pęłnić różne funkcje jednoczesnie jako dzieci rodzice i małżonkowie.I gdyby ktoś spisywał nasza historię to w niej występowalibyśmy ówniez jako różne osoby w zalezności od tego jakiego czasu z naszego zycia dotyczyłaby ona. A jednak chodziłoby ciagle o tego samego człowieka. Tak mamy też w Bibli Boga w róznych Jego Aspektach. Oczywiście nie znaczy to ,że Bóg należy do jakiegokolwiek czasu, gdyz czas nalezy do Niego. pozdrawiam anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Adrian Arkadiusz
 czerwiec 26 2006 16:35   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/09/06
Postów:: 128

nie tylko tzw. Trzeci Testament jest zwiedzeniem, ogólnie obecne czasy sprzyjają zwiedzeniu, nie tylko w Kościele katolickim ale z przykrościa musze przyznac również w wielu kościołach proestanckich głoszone ś anauki które ze Słowami Pan aJezusa i przesłaniem Biblii nie mają wiele wspólnego. Oczywiście ja nie jestem żadnym mega-teologiem i arbitrem w sprawach wiary, ale na pewno takie np. "toronto blessing" jest zwiedzeniem, podobnie jak to że chrzescijanin nie musi pokutować ze swoich grzechów i zmieniac swojego życia (uświęcać się) bo przeciez Bóg akceptuje wszystkich "takich jakimi sa".

Często jako protestanci narzekamy na Katolików i to co się dzieje w ich kościele, ale sami tez potrzebujemy się pilnowac, bo jeśli nauka nie opiera się na słowie Bożym ale wymysłach ludzkich i dowolnych interpretacjach Pisma Swiętego (skoro Biblia mówi że homoseksualizm jest grzechem to jest - i koniec !!) to łatwo popaśc w zwiedzenie, szczególnie w obecnej dobie humanizmu i że przeciez "człowiek musi byc całkowicie wyzwolony" !

===

Umiemy już latać w powietrzu jak ptaki i pływać w wodzie jak ryby, ale nie znamy prostej sztuki życia razem jak bracia. autor: Martin Luther King
 
 Profil   Email 
matejanka
 czerwiec 26 2006 17:08   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Postów: 49 pon 26 cze 2006 16:35:16 CEST

nie tylko tzw. Trzeci Testament jest zwiedzeniem, ogólnie obecne czasy sprzyjają zwiedzeniu, nie tylko w Kościele katolickim ale z przykrościa musze przyznac również w wielu kościołach proestanckich głoszone ś anauki które ze Słowami Pan aJezusa i przesłaniem Biblii nie mają wiele wspólnego. Oczywiście ja nie jestem żadnym mega-teologiem i arbitrem w sprawach wiary, ale na pewno takie np. "toronto blessing" jest zwiedzeniem, podobnie jak to że chrzescijanin nie musi pokutować ze swoich grzechów i zmieniac swojego życia (uświęcać się) bo przeciez Bóg akceptuje wszystkich "takich jakimi sa".


Geiger dlaczego uwazasz ze Trzeci Testament jest zwiedzeniem i do czego zwodzi? Trzeci Testament jest zbiorem Pouczeń o Boskiej miłości do człowieka, jest dobrą nowiną o przebaczeniu grzechów dla wszystkich, ale jednocześnie uświadomieniem że wszyscy bez wyjątku zgrzeszyliśmy i mamy wielki obowiązek pokuty i to za kazde przewinienie i przekroczenie Boskiego Prawa Miłości. Swoje winy możemy zadośćuczyniać i się oczyszczać w dwojaki sposób, w tym mamy wolną wolę, albo poprzez uczynki miłosci wobec naszych bliźnich, lub jeżeli nie rozumiemy tego, że wyrządziliśmy krzywdę i powinniśmy wyrządzone zło naprawić, musimy pójść tą samą drogą którą kazaliśmy przejść naszym braciom.
pozdrawiam Cię anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
matejanka
 czerwiec 26 2006 21:34   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Matija, interesuje mnie również jak Ty widzisz powrót Jezusa do Ojca z ciałem. Czy mogą według Ciebie mając rózne natury, Chrystus-duch w ciele, Bóg -tylko Duch, dalej pozostawać jednością. pozdrawiam ciepło anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Jakub Piotr Sowiński
 czerwiec 26 2006 23:53   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 01/26/05
Postów:: 697

Quote by matejanka: Jakub dziękuję ze spróbowałeś mi odpowiedzieć, ale niestety nie wyjaśnia to moich wątpliwości dotyczących ciała Jezusa w zaświatach. Natomiast jeżeli założę że Jezus ponieważ umarł na krzyżu cieleśnie, a przez to przestał być dla uczniów w jakikolwiek sposób obecny n wśród żyjących, to aby wzmocnić ich wiarę i upewnić ich że będzie czekać na nich w Domu Ojca, że żyje ukazał im się w ciele duchowym, które dla nich, aby ich przekonać że to naprawdę On uczynił widzialnym i materialnym. Ale Jego manifestacja pomimo to była wyłącznie duchowa i po powrocie do duchowości zjednoczył się znowu z Ojcem, mając u niego tę samą chwałę, jak przed przyjściem na ziemię, Inaczej powróciłby w zaświaty inny, niż z nich zszedł na ziemię, co zmieniłoby Jego tożsamość i wykluczyło całkowitą jedność z Ojcem, " ja i Ojciec jestemy jedno" Dlatego potrafię wierzyć tylko w to co jestem w stanie zrozumieć, a świetnie potrafię sobie wyobrazić, że w nieograniczonym Duchu Ojca są różne centra Mocy i rózne Aspekty, które On nam w Trzech swoich Objawieniach ukazał, a alegorię tego jako Jego dzieci mamy w sobie posiadajac rózne talenty, mogąc pęłnić różne funkcje jednoczesnie jako dzieci rodzice i małżonkowie.I gdyby ktoś spisywał nasza historię to w niej występowalibyśmy ówniez jako różne osoby w zalezności od tego jakiego czasu z naszego zycia dotyczyłaby ona. A jednak chodziłoby ciagle o tego samego człowieka. Tak mamy też w Bibli Boga w róznych Jego Aspektach. Oczywiście nie znaczy to ,że Bóg należy do jakiegokolwiek czasu, gdyz czas nalezy do Niego. pozdrawiam anka


Myslisz ziemskimi kategoriami o sprawach niebieskich. Czemu uwazasz, że Bóg nie jest na tyle mocny, aby uwielbione ciało miało być przeszkodą? CO wiecej patrzysz na jednosc ową w sposób fizykalny. Tymczasem, natura ludzka niczego nie dodała ani nie odjęła boskiej naturze Chrystusa (albowiem byłaby to zmiana, która wyklczua boskość=doskonałość).
Twoje problemy są więc fikcyjne.

===

Svatý Václave, vévodo české země, kníže náš, pros za nás Boha, Svatého Ducha, Kriste eleison!
 
 Profil   Email   Strona www 
Matija
 czerwiec 27 2006 00:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

MatejAneczko!!

Rozmyślając, czy Bóg będąc duchem, może zjednoczyć się ze Swoim Synem, w gruncie rzeczy zadaję sobie pytanie czy materia i duch mogą żyć w jednej osobie, czy mogą stanowić jeden byt.
Pytanie banalne, odpowiedź natychmiastowa - tak.
Człowiek jest takim bytem.
Jeśli Bóg stworzył dualistyczny byt jakim jest człowiek, znaczy to iż połączenie tych dwóch substancji jest możliwe. Kwestią która kole w oko, jest że istnienie materialnego bytu wymaga istnienia w rzeczywistości mu stosownej.
Ciało człowieka potrzebuje rzeczywistości która je "obejmie" tj. : szerokości, długości, wysokości i czasu (to jest minimum, dalej dochodzą prawa fizyczne, chemiczne...)
Teraz duch. Nikt z nas nie ma pojecia czy duch nie potrzebuje swojego rodzaju wymiarów. Co decyduje o tym, że JA pozostaje odrębne wobec TY. Nasze dusze się nie zlewają. Tak jak dwa jabłka leżące obok siebie, tak nasze dusze zachowują swoją odrębnosć, po tym można wnioskować, że są jakieś reguły, ograniczenia które Bóg
stawia duszom. Podlegają one własnemu prawu, o którego funkcjonowaniu nie mamy pojęcia.
Wniosek logiczny : Jezus nie może istnieć ciałem materialnym w świecie ducha. Tamten świat "nie obsługuje" takich klientów.
Widzę dwa wyjścia:
1. Jezus zmartwychwstał w przemienionym ciele. Ale był to akt, wyłącznie dla ludzi. Bogu zmartwychwstanie potrzebne nie było, więc i ciało przemienione podległe woli Boga, zniknęło. Miało wyłącznie pokazać ludziom kim mogą być, co jest dla nich przygotowane , wlać w serca nadzieję.
2. hmm, do drugiego na razie się nie przyznaję. Jednak uważam, ze jest absurdalny.
W punkcie 1. streściłem, moje obecne wewnętrzne przekonanie, poglad na ten temat.
Na razie wydaje mi się najlepsze, ale nie definitywnie ostateczne. Są to trudne kwestie, o których w pełni przekonamy się w chwili śmierci. Ktoś powiedział, że nie jeden papież czy pastor będzie zdziwiony wtedy, tym co zobaczy, czego się dowie .

Późno już, jeśli jakąś głupotę palnałem, jutro skoryguję
Dobranoc i pozdrawiam z ciepłego łóżeczka..

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
matejanka
 czerwiec 27 2006 09:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Matija, Twoje odpowiedzi nawet jezeli nie jesteśmy 100 procent tego samego zdania( a myślę, że takich ludzi nie ma) zawsze wlewają w moje serce radość, a wiesz dlaczego?
Jesteś młodym człowiekiem i już na wspaniałej drodze poznania Boga. Twój Duch Matija żyje, a pozwalając mu się prowadzić nie możesz zabłądzic, gdyż duch jest w nas iskrą Boga, jest Jego obrazem i podobieństwwem. I tak chociaż nasza dusza ciągnie nas w kierunku ciała, w kierunku świata materialnego, to nasz duch, jako czyste dziecko Boga, jeżeli mu na to pozwolimy, powoli będzie nas prowadził do Ojca. Jezeli nie zagłuszysz w sobie głosu sumienia, które właśnie jest głosem Boga, to jeszcze za życia osiągniesz wgląd w to, co Cię będzie czekało po odejściu z tego świata. Ale na razie jeżeli będziesz żył w harmonii duszy, ducha i ciała Twoje życie będzie również harmonią i wiele będziesz miał do dania innym ludziom, gdyż z każdej Twojej myśli będzie wydobywało sie Światło oświecające potrzebujących. To Światło jest najlepszą bronią przeciwko złu na świecie i tym mieczem Światła zostanie to zło zwycieżone. Żyjemy w decydującym czasie i Armagedon zbliza sie nieuchronnie, dlatego każdy, którego duch żyje, powinien czuwac i być gotowym do walki tam gdzie spotka ciemność, religijny fanatyzm, czy nienawisć człowieka do człowieka z powodu jego odmiennych przekonań. Ludzie wciąż zastanawiają się jak może nastąpić zjednoczenie wszystkich ludzi, a odpowiedź jest taka prosta-dzięki spełnieniu najważniejszego Przykazania, które Jezus pozostawił światu zanim odszedł: Kochajcie się wzajemnie pozdrawiam Cię ciepło i jak zwykle życzę trwania w Bogu anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
kobieta
 czerwiec 27 2006 10:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Moi znajmoi z wolnego koscioła, przedtem protestanci - w rozmowach ze mną, część zagadnień tam gdzie jest to zgodne z ich przekonaniami tłumaczą na sposób naukowy, część metafizyczny, np. święci nie słyszą ludzi, bo już umarli, więc nie ma sensu, żeby katolicy prosili ich o wstawiennictwo.

Chcę tylko powiedzieć, że albo wierzywmy w to co Bóg nam objawił w Biblii - albo rozpatrujemy naukowo czy możliwe jest wszystko co nam obiecał.


===

 
 Profil   Email 
Matija
 czerwiec 27 2006 11:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/13/05
Postów:: 857

Anko!
What can I say? Thanks a lot for a Good Word

Jezus pokazał nam co jest najważniejsze.
W żadnym wypadku nie potępiam tego typu teologicznych spekulacji, naturalne jest, ze czlowiek dąży i pragnie poznać Prawdę jak najpełniej. Nie można jednak pozwolić, aby podobne spory tworzyły zasieki miedzy nami.
Wystarczy wyjść na ulicę, zapukać do dawnego przyjaciela. To tutaj są ludzie którzy naprawdę nas potrzebują. Czasami potrzebują naszej rady, podniesienia na duchu, dobrego słowa, a moze tylko bułki.
"Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobode"

peace with You

===

Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D
 
 Profil   Email 
kobieta
 czerwiec 27 2006 12:21   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Matejanko, jeszcze do poczytania na temat doskonałości Biblii:

http://www.christiananswers.net/polish/q-eden/edn-t003-pl.html

===

 
 Profil   Email 
matejanka
 czerwiec 27 2006 16:08   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by kobieta: Matejanko, jeszcze do poczytania na temat doskonałości Biblii:

http://www.christiananswers.net/polish/q-eden/edn-t003-pl.html


Dziękuję Kobieto, zajrzałam na wymienioną przez Ciebie stronę, sądzę, że dla wielu ludzi może być wartościowa. Jeżeli chodzi o mnie nie mam żadnych wątpliwości, ani, co do doskonałości pierwszych Dwóch Testamentów, ani co do doskonałości Trzeciego. Wszelkie niedoskonałości, które mogą sie w nie wkraść pochodzą od cżłowieka, lecz gdy dostatecznie poznamy zamysł Boga i Jego Słowo będziemy potrafili w naszym sumieniu rozpoznać kiedy cżłowiek odważył się zafałszować Boskie Słowo. pozdrawiam anka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Zawartość wygenerowana w: 1,06 sekund
Nowy wątek



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana