Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek
 Wiara wyprzedza rozum
 |  Wersja do druku
Redlight
 wrzesień 16 2006 10:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/11/06
Postów:: 14

"Nas buddystów kłopocze jedna rzecz,której poprosty nie umiemy zrozumieć u chrześcjan.Mianowićie dlaczego tak bardzo akcentuje się straszną smierć Jezusa , gdy on tak pięknie żył.Gdy nauczał tak pięknych rzeczy.??
Pozdrawiam czildren"

Przyznam, że też mnie to dziwi. Wydaje mi się, że można znaleźć wytłumaczenie inne niż te dawane powyżej. Chrześcijanie wierzą, że Chrystus odkupił nasze grzechy, że bnyła to ofiara za całą ludzkość. Oprócz tego jednak ma to trochę inny, bardziej przyziemny wymiar. Jest to po prostu gloryfikacja cierpienia, apoteoza wszelkiej ofiary. Sam Bóg schodzi na ziemię i umiera na krzyżu - jak człowiek, ba, jak najgorszy niegodziwiec - przecież obok niego na krzyżach wisieli zbrodniarze. Bóg umarł i było to dobre. Bóg cierpiał i było to dobre. W ten sposób śmierć i cierpienie człowieka nabiera zupełnie nowego sensu. Każde cierpienie jest ofiarą, każdy ból czemuś służy. Cierpienie i śmierć stają się czymś dobrym, pozytywnym. To zwyczajnie pomaga pogodzić się ludziom z faktem, że życie jest, jakie jest.

===

 
 Profil   Email 
eviva
 wrzesień 16 2006 16:55   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Redlight
Napisałeś:,,Uważam, że niestety właśnie Kościół odszedł bardzo daleko od jego nauk."
Bardzo dużo ludzi też tak uważa,ale Kościół się nie zmieni.Pozdrawiam.eviva

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
czildren
 wrzesień 16 2006 17:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/27/06
Postów:: 79

Jest to po prostu gloryfikacja cierpienia, apoteoza wszelkiej ofiary. Sam Bóg schodzi na ziemię i umiera na krzyżu - jak człowiek, ba, jak najgorszy niegodziwiec - przecież obok niego na krzyżach wisieli zbrodniarze. Bóg umarł i było to dobre. Bóg cierpiał i było to dobre. W ten sposób śmierć i cierpienie człowieka nabiera zupełnie nowego sensu. Każde cierpienie jest ofiarą, każdy ból czemuś służy. Cierpienie i śmierć stają się czymś dobrym, pozytywnym. To zwyczajnie pomaga pogodzić się ludziom z faktem, że życie jest, jakie jest.


to rzuca nowe światlo na moje ograniczone rozumowanie

===

"Żyjemy prawdziwie szczęśliwi, przyjaźni pośród wrogich. Pośród wrogich ludzi trwamy wolni od nienawiści." Pan Budda
 
 Profil   Email 
matejanka
 wrzesień 16 2006 18:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by czildren:
Jest to po prostu gloryfikacja cierpienia, apoteoza wszelkiej ofiary. Sam Bóg schodzi na ziemię i umiera na krzyżu - jak człowiek, ba, jak najgorszy niegodziwiec - przecież obok niego na krzyżach wisieli zbrodniarze. Bóg umarł i było to dobre. Bóg cierpiał i było to dobre. W ten sposób śmierć i cierpienie człowieka nabiera zupełnie nowego sensu. Każde cierpienie jest ofiarą, każdy ból czemuś służy. Cierpienie i śmierć stają się czymś dobrym, pozytywnym. To zwyczajnie pomaga pogodzić się ludziom z faktem, że życie jest, jakie jest.


to rzuca nowe światlo na moje ograniczone rozumowanie

Osobiście nie uwazam ze ofiara Jezusa była apoteozą cierpienia. Dla nmnie raczej wyznaczeniem drogi dla grzesznego człwieka, który aby zostać ZBAWIONY MUSI WZIĄĆ WŁASNY ZASŁUŻONY KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA I PODĄŻAĆ ZA JEZUSEM WYZNACZONYM PRZEZ NIEGO ŚLADEM. Nie oznacza to niczego innego jak to, że Jezus chociaż sam nigdy nie popełnił grzechu, poświęcił Siebie aby nam te droge WSKAZAĆ, POKAZUJĄC JEDNOCZEŚNIE ŻE JEST TO MOŻLIWE DLA CZŁOWIEKA. SAM BYŁ PRZECIEŻ CZłOWIEKIEM CHOCIAŻ Z DUCHA BOGIEM. BOGIEM OJCEM KTÓRY Z MIŁOSCI DO SWOICH DZIECI SAM SIEBIE OGRANICZYŁ DO ZIEMSKIEJ NĘDZY . pozdrawiam matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
kobieta
 wrzesień 16 2006 20:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Redlight
Chrystus umarł za nasze grzechy. To jest tajemnica zbawienia.

Jezus zgodził się na śmierć dobrowolnie, w swej niezmierzonej łasce, dobroci i miłości.

„Rzadko się zdarza, że ktoś umrze za sprawiedliwego; prędzej za dobrego gotów ktoś umrzeć. Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” RZYM. 5,7.8.

Jego śmierć była karą, odkupieniem, ofiarą, obietnicą, nadzieją i zwycięstwem.

Jeśli człowiek łamie zasady, postępuje źle, krzywdzi innych - mówiąc wprost grzeszy - zasługuje na karę, a co najmniej na potępienie.
Jakże często słyszymy od ofiar : powinien cierpieć tak, jak ja przez niego - śmierc za śmierć, więzienie za spowodowanie wypadku, odszkodowanie za to czy tamto. Prawie nigdy nie słychać: wybaczam Ci krzywdy, których przez Ciebie doznałem. Nawet, gdy winowajca prosi o przebaczenie, trudno jest powiedzieć, wybaczam Ci, bo Cię kocham. Każdy żąda najpierw zadośćuczynienia, potem może wybaczyć.

A Bóg powiedział jasno - karą za grzech jest śmierć.
Jest to prosta i sprawiedliwa zasada, a lista grzechów podana jest w Dekalogu. Jeśli złamie się te przykazania, łamie się wszystkie inne bardziej szczegółowe.

Dobra nowina - to wieść o tym, że Bóg dał swego Syna i złożył Go w największej ofierze.
W swojej miłości do ludzi zgodził się na Jego śmierć, aby tylko człowiek mógł być zbawiony.
Ty nie zginiesz, nie zapłacisz śmiercią za swój grzech, bo ktoś inny zapłacił za Ciebie - przyjmij tę ofiarę - powiedz: dzięki Ci Panie Jezu, że umarłeś za mnie, ja mogę dzięki temu dostąpić życia wiecznego, już nie muszę umierać. Pragnę swoim dalszym życiem wyrazić Ci wdzięczność, za to co dla mnie zrobiłeś.
Ty pokaż mi drogę, którą muszę pójśc.

Ale niektórzy odrzucają to poświęcenie - nie potrzebują łaski - nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę odrzucają miłość Boga.
Są zbyt dumni, aby polegać na kimś innym, niż oni sami.
No, cóż skoro wolą odebrać swoją zapłatę, to nikt nie może ich zmusić, aby tego nie robili.

Bóg nikogo nie zmusza do miłośći - chce aby ludzie pokochali Go sami z czystego serca, w pokorze.
Trzeba jednak najpierw przyjąć do wiadomośći, że nie ty ustalasz zasady. Nie może byc dzieło większe, niż jego stwórca. Największą przeszkodą w uznaniu tego jest niestety pycha. Ulubiony grzech szatana.

BTW.
Czy nie zdażyło Ci się nigdy być komuś tak po ludzku wdzięcznym, że zrobił coś za Ciebie, gdy byłeś zmęczony, albo gdy wiedziałeś, że sam nie dasz rady tego wytrzymać?
I odwrotnie, czy nikt nie zrobił dla Ciebie czegoś, dlatego, że Cię kocha?


I gdzie tu jest gloryfikacja cierpienia po prostu?




===

 
 Profil   Email 
Mentos23
 wrzesień 16 2006 20:41   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/09/05
Postów:: 91

eviva- odnosnie twojego postu,
dlamnie Jezus jest tylko czlowiekiem, skałą kosciola, nie interere mnie zabardzo jego samo zycie ani dogmaty kosciola czy jego nauki az tak bardzo, wiec trudno mi odpowiedziec czy dlamnie jezus zmartwychwstal czy tylko nawrucil sie duchowo, jest mi to obojetne.

W poscie chcialem powiedziec uważam że o Jezusie można powiedzieć moralista, myśliciel, nie-bóg, nie jest to bledne rozumowanie, choć może byc to błąd jeśli Bogiem naprawde był.

===

Jestem TEISTĄ. NIE przynależe do ŻADNEJ RELIGI!
 
 Profil   Email 
Redlight
 wrzesień 16 2006 20:44   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/11/06
Postów:: 14

Quote by eviva: Redlight
Napisałeś:,,Uważam, że niestety właśnie Kościół odszedł bardzo daleko od jego nauk."
Bardzo dużo ludzi też tak uważa,ale Kościół się nie zmieni.Pozdrawiam.eviva


Ja tak nie uważam. Kościół wciąż się zmienia i ewoluuje, acz w dość wolnym tempie. Przyznasz chyba, że Kościół dziś nie jest taki, jaki był w średniowieczu. Nie pali się czarownic na stosach, nie wyklina się nauk Kopernika, nawet teoria Darwina zyskała nieco uznania. To wiąże się z tym, że ogólnie świat się zmienia, a Kościół wraz z nim. Zaznaczam, że nie jestem wielkim zwolennikiem Kościoła, bo jest dla mnie instytucją i tyle. Choć nie uważam, aby był niepotrzebny. Poza tym mam szacunek do każdej religii, a szczególnie Chrześcijaństwa, bo jest mi najbliższe. Tylko że Kościół potrzebuje przemian, bo w obecnej formie po prostu ciężko jest mu dotrzeć do ludzi.

===

 
 Profil   Email 
matejanka
 wrzesień 16 2006 20:53   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Nigdy nie rozpatrywałam ofiary Jezusa w aspekcie kary. Jego śmierć byla tylko z tego powodu konieczna, aby człowiek zobaczył ogrom miłościi jaki ma dla niego Stwórca. Bóg nikogo nie karze. Konsekwencją grzechu jest owszem śmierć, ale nie śmierć fizyczna, tylko odłączenie się cżłowieka od Źródła życia, od Boga(taki człowiek jest duchowo martwy) i Bóg pokazał nam jak powócić do tego Żródła, właśnie poprzez naśladowanie Chrystusa, poprzez własny krzyż. Dobry Pasterz życie swoje kładzie za owce. Co to znaczy? To znaczy, że gdy owce sa zagrożone dobry pasterz nie zawaha się oddać za nie życia, ale to nie znaczy, że ponosi za nie jakąś karę. Kobieto nie gniewaj się, ale Bóg którego Ty przedstawiasz, który dla wyrównania grzechów ludzkości potrzebuje straszliwej ofiary swego Syna, byłby okrutnym Bogiem, a Bóg jest przecież Miłością. W uznanym przez kościół katolicki objawieniu siostry Eugenii, Bóg mówi, że gdyby miał posłać na taką straszliwą śmierć, którekolwiek ze swoich dzieci, nigdy by tego nie zrobił. Lecz sam zszedł do naszego padołu, aby wskazać nam drogę do domu poprzez krzyż. Mówiąc inaczej pokazał nam jak możemy się z Nim znowu pojednać. Jezus powiedział wyraźnie "weź swój krzyż i chodź za mną." pozdrawiam matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Redlight
 wrzesień 16 2006 20:58   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/11/06
Postów:: 14

Kobieta: "Czy nie zdażyło Ci się nigdy być komuś tak po ludzku wdzięcznym, że zrobił coś za Ciebie, gdy byłeś zmęczony, albo gdy wiedziałeś, że sam nie dasz rady tego wytrzymać?
I odwrotnie, czy nikt nie zrobił dla Ciebie czegoś, dlatego, że Cię kocha?"

Oczywiście, że tak. Tylko że, widzisz - rozmawiasz z człowiekiem, który boskość Chrystusa stawia pod znakiem zapytania. Dlatego staram się oceniać go jako człowieka. Zastanawiam się, jaki sens miałaby jego ofiara, gdyby nie brać pod uwagę tego, że był Bogiem i że odkupił nasze grzechy. Oczywiście powiesz, że pozbawiam Chrześcijaństwa podstawowej doktryny, bez której w ogóle nie ma o czym dyskutować. Ale ja nie jestem Chrześcijaninem i próbuję patrzeć na to w inny sposób. Uważam, że Chrystus pokazał nam pewną drogę, próbował nauczać nas, jak żyć. To jest dla mnie najważniejsze. A odkupienie grzechów - trudno mi uwierzyć, że śmierć Chrystusa miała taki wymiar. Ja czuję się sam w pełni odpowiedzialny za dobre i złe rzeczy, które robię.

===

 
 Profil   Email 
Esteban
 wrzesień 16 2006 22:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/02/06
Postów:: 11

Quote by matejanka:Kobieto nie gniewaj się, ale Bóg którego Ty przedstawiasz, który dla wyrównania grzechów ludzkości potrzebuje straszliwej ofiary swego Syna, byłby okrutnym Bogiem, a Bóg jest przecież Miłością.


Bóg nie wydał swojego syna na śmierć, to jego syn z miłości do ludzi wybrał tą droge, i chociaż chciał tak Bóg, to Jezus był człowiekiem i miał wolną wolę. Bóg pozwalając na ukrzyżowanie Chrystusa i wydanie Go na śmierć, wydał na śmierć siebie, bo Bóg Ojciec Syn Boży i Duch Swiety to jedna Osoba. To świadczy o jego wielkiej nieskończonej miłości.

===

 
 Profil   Email 
eviva
 wrzesień 16 2006 22:35   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Redlight
Istnieje reinkarnacja.Nasze dusze zamiast oczyszczać się z grzechów,coraz bardziej się nimi obciążały. Groziło nam stanie się zwierzętami,roślinam,minerałami,aż do całkowitej zagłady.Temu procesowi degradacji dusz,zapobiegł zbawczy czyn Chrystusa.Przez Jego smierć na krzyżu,każdy czlowiek i każda dusza będąca w obszarach oczyszczania,otrzymała tzw.Iskrę Zbawczą,Ducha Chrystusa.Dzięki niej żadna dusza nie zaginie.Chrystus jest w niebie,ale przez Swojego Ducha,jest On obecny w sercu każdego z nas jako Pocieszyciel,Syn,Osobisty Zbawiciel,Droga,Prawda i Życie.
Pozdrawiam.eviva

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
matejanka
 wrzesień 16 2006 23:19   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by Esteban:
Quote by matejanka:Kobieto nie gniewaj się, ale Bóg którego Ty przedstawiasz, który dla wyrównania grzechów ludzkości potrzebuje straszliwej ofiary swego Syna, byłby okrutnym Bogiem, a Bóg jest przecież Miłością.


Bóg nie wydał swojego syna na śmierć, to jego syn z miłości do ludzi wybrał tą droge, i chociaż chciał tak Bóg, to Jezus był człowiekiem i miał wolną wolę. Bóg pozwalając na ukrzyżowanie Chrystusa i wydanie Go na śmierć, wydał na śmierć siebie, bo Bóg Ojciec Syn Boży i Duch Swiety to jedna Osoba. To świadczy o jego wielkiej nieskończonej miłości.

Wszystko to prawda tylko w takim świetle ,właściwie komu potrzebna była ta ofiara i do czego. pozdrawiam matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
Andrzej
 wrzesień 17 2006 00:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by matejanka: Nigdy nie rozpatrywałam ofiary Jezusa w aspekcie kary. Jego śmierć byla tylko z tego powodu konieczna, aby człowiek zobaczył ogrom miłościi jaki ma dla niego Stwórca. Bóg nikogo nie karze. Konsekwencją grzechu jest owszem śmierć, ale nie śmierć fizyczna, tylko odłączenie się cżłowieka od Źródła życia, od Boga(taki człowiek jest duchowo martwy) i Bóg pokazał nam jak powócić do tego Żródła, właśnie poprzez naśladowanie Chrystusa, poprzez własny krzyż. Dobry Pasterz życie swoje kładzie za owce. Co to znaczy? To znaczy, że gdy owce sa zagrożone dobry pasterz nie zawaha się oddać za nie życia, ale to nie znaczy, że ponosi za nie jakąś karę. Kobieto nie gniewaj się, ale Bóg którego Ty przedstawiasz, który dla wyrównania grzechów ludzkości potrzebuje straszliwej ofiary swego Syna, byłby okrutnym Bogiem, a Bóg jest przecież Miłością. (...) pozdrawiam matejanka


matejanko
w KK istnieje wiele nurtów teologicznych, w tym także i ten, który reprezentuje kobieta.
Ja natomiast skłaniam się do tego nurtu, którego tezy powtorzyłas:
- Jego śmierć byla tylko z tego powodu konieczna, aby człowiek zobaczył ogrom miłości jaki ma dla niego Stwórca.
Racja. Dodam do tego, co już wczesniej pisałem: Smierć na krzyżu była tylko konsekwencją Wcielenia na 100%.
Żeby pokazać pozostawionemu sobie czlowiekowi swoją miłośc, Bóg zechciał stać się człowiekiem az do głębi, do największego uniżenia

- Konsekwencją grzechu jest owszem śmierć, ale nie śmierć fizyczna, tylko odłączenie się cżłowieka od Źródła życia.
Racja. I do tego dodam, ze konsekwencją grzechu całej ludzkości w Adamie, była śmierć polegająca na braku dostepu do Boga. Przed przyjściem Chrystusa cała ludzkość ponosiła "karę", może lepiej konsekwencję swego grzechu - śmierć, czyli oddzielenie od Boga

- Bóg pokazał nam jak powócić do tego Żródła, właśnie poprzez naśladowanie Chrystusa, poprzez własny krzyż.
Racja częściowa. Tylko tu sie nie zgodzę w pewnym aspekcie. Bog nam niczego nie pokazał - Bóg w Chrystusie, w dobrowolnie i do końca poniesionej przez Niego "karze" - lepiej konsekwencji naszych grzechów, w skrajnym opuszczeniu przez Boga i dogłębnej solidarności z losem człowieka sprawił że wina ludzkości została odkupiona i kara za grzechy, a raczej ich konsekwencja - czyli śmierć, taka jaka ja pojmujesz, została zmazana, cofnięta, a raczej dopełniona w najwyższy możliwy sposób, bo przez goela*. Warunkiem uczestniczenia w tym odkupieniu jest zanurzenie się w śmierci Chrystusa i jego zmartwychwstaniu, czyli chrzest: włączenie w odkupienczy akt Chrystusa i w Jego Ciało - Kościół

Taka wizja jest mi bliższa, no i nie muszę w jej kontekście odpowiadać Ci na pytanie:
- "właściwie komu potrzebna była ta ofiara i do czego?" (wiadomo, że ludzkości, żeby mogła na nowo trwać w Źródle)
pozdrawiam

-----------------------
*Hebr. goel w sensie właściwym oznacza wykupującego, czyli tego, który na mocy Prawa (Kpł 25,48) ma obowiązek wykupić brata (kuzyna), który stał się niewolnikiem, lub wykupić jego pole. Ponieważ tym wykupującym był najbliższy krewny, więc pojęcie goel rozszerzyło się też na najbliższego krewnego

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
kobieta
 wrzesień 17 2006 00:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Matejanko, wielu z nas zadaje sobie pytanie: czy dobry Bóg mógł stworzyć zło?
Skoro jest wszechmogący, to nic nie może dziać się bez Jego woli.
To On panuje nad prawami natury, przestrzenią i czasem. Pojęcie przez nas Jego "osobowości" przerasta nasze ludzkie możliwości.
Bóg może stworzyć coś z niczego, ale nie przekracza zasad logiki i arytmetyki, tak jest w każdej dziedzinie ziemskiej, czy nie. Dlatego Bóg czyni cuda, ale nie może sprawić, żeby dwa i dwa równało się cztery.
Istnienie czegoś oznacza również, sytuację, gdy to coś nie istnieje.
Podobnie jest ze złem - sytuacją, gdy nie ma dobra- z powodu przeciwstawienia mu się lub odrzucenia go.
Organizm ludzki ulega ochłodzeniu na skutek pozbawienia go energii cieplnej - jest to ujemny bilans energetyczny.
Zimno jako zjawisko fizyczne jest brakiem ciepła.
Cisza to brak fal dźwiękowych, ciemność to brak światła.
I tak samo zło jest negacją dobra.
Bóg zła nie stworzył, ono powstało po odrzuceniu dobra, które zaoferował nam Bóg.

Gdy chcesz pomóc swojemu znajomemu, zrobić dla niego coś dobrego, a on mówi żebyś się od niego odczepił, bo nie potrzebuje twojej łaski, to co robisz?
Machasz na niego ręką i nie zawracasz sobie nim głowy. I nie można wtedy powiedzieć, że jesteś wredny, mściwy i okrutny. Jesteście sobie równi i on ma prawo tak postąpić, nawet gdy z tego powodu stanie mu się krzywda.

"Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne. (List do Galatów 6:7-8)" - czy to jest okrutne?
Czy można winić Boga za to, że ktoś wybiera oddzielenie od Niego - od pełni Dobra i Miłości i wybiera ich brak.
Czy nie jest to spełnienie osobistych życzeń tych, którzy nie chcą miec z Bogiem nic wspólnego?

Bóg jest Prawdą, Światłem, Miłością, Życiem, Radością, Spokojem, Zwycięstwem - odrzucając to wszystko świadomie, pogrążymy się w kłamstwie, ciemności, nienawiści, śmierci, smutku, chaosie i klęsce- przecież to jest piekło - odczuwane jak najbardziej fizycznie.
Czy nie wolelibysmy raczej umrzeć, niż przez wieczność doświadczać tego wszystkiego? Czy to nie byłoby bardziej "humanitarne"? Śmierć w takiej sytuacji byłaby błogosławieństwem, nie przejawem okrucieństwa.

Ja nie wiem, kto i jak trafi do piekła, ale lepiej doznać "śmierci" i już tego nie doświadczać, chyba sama w takiej sytuacji prosiłabym o unicestwienie.

Wiem, natomiast, że dzięki Jezusowi i jego miłości i obecności, można tego wszystkiego uniknąć.

Ponieważ każdy z nas szuka całe życie szczęścia, miłości, światła i prawdy powinien iść za tym, który tym wszystkim jest.


PS. Nie przypisuję sobie praw autorskich do tych wniosków, oparłam się na rozprawie polemicznej pana Tomasza Świątkowskiego z serwisem Racjonalistycznym, która wywarła na mnie ogromne wrażenie.

Pisząc, że Bóg wydał swojego Syna na śmierć, użyłam skrótu myślowego - oczywistym jest, że to Bóg sam zapłacił za nasze grzechy - tu leży sedno Jego Miłości. Myślę, że wszyscy tu wiemy o co chodzi.

===

 
 Profil   Email 
eviva
 wrzesień 17 2006 08:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Redlight
Masz rację pisząc:,,A odkupienie grzechów - trudno mi uwierzyć, że śmierć Chrystusa miała taki wymiar. Ja czuję się sam w pełni odpowiedzialny za dobre i złe rzeczy, które robię."
Przez śmierć na krzyżu,Chrystus nie uwolnił nas od
naszych wszystkich grzechów.Gdyby tak było,to do czego byłby potrzebny Jego Duch,który jako Osobisty Zbawiciel jest w naszych sercach.Każdego z nas czeka siedmiostopniowa ścieżka uwalniania się od naszych grzechów.Przez cztery stopnie pomaga nam na tej drodze nasz Osobisty Zbawiciel.
Jeśli dobrze pamiętam,o siedmiu stopniach rozwoju duchowego pisała też Anka Matejananka.Jeśli nie ma grzechu,to nie ma i stopni. Jeśli jest grzech,to są i stopnie.Pozdrawiam.eviva

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
Esteban
 wrzesień 17 2006 08:32   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/02/06
Postów:: 11

Quote by kobieta: Matejanko, wielu z nas zadaje sobie pytanie: czy dobry Bóg mógł stworzyć zło?
Skoro jest wszechmogący, to nic nie może dziać się bez Jego woli.
Podobnie jest ze złem - sytuacją, gdy nie ma dobra- z powodu przeciwstawienia mu się lub odrzucenia go.
Organizm ludzki ulega ochłodzeniu na skutek pozbawienia go energii cieplnej - jest to ujemny bilans energetyczny.


myślę że brak dobra nie mósi oznaczać zła. Bóg stworzył świat dobrym, mówił że " to było dobre". Zło pojawiło sie wtedy, gdy człowiek postanowił być wolnym i całkowicie niezależnym, gdy zaczął budować swój świat, porzucając ten dany przez Boga. wtedy porzuciliśmy to co "było dobre', i narodziło sie zło(nie dlatego że człowiek nie chciałbyć dobry, ale dlatego że postanowił mieć coś dla siebie, chciałbyć niezależny, to było złe)

===

 
 Profil   Email 
eviva
 wrzesień 17 2006 09:02   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Esteban
Bóg stwarząjąc nas w ciele duchowym,dał nam wolną wolę.Dlaczego więc stale spadaliśmy coraz niżej,aż znaleźliśmy się na siódmym stopniu i dopiero zbawczy czyn Jezusa Chrystusa,uwolnił nas od samozagłady?

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
czildren
 wrzesień 17 2006 10:22   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/27/06
Postów:: 79

Groziło nam stanie się roślinam,minerałami


eviva - czy według 3T(podejrzewam że opierasz się na nim) można stać się np. truskawką?

===

"Żyjemy prawdziwie szczęśliwi, przyjaźni pośród wrogich. Pośród wrogich ludzi trwamy wolni od nienawiści." Pan Budda
 
 Profil   Email 
eviva
 wrzesień 17 2006 10:52   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Czildren
Nie opieram się na 3T.Teraz nikomu nie grozi stanie się truskawką,bo każdy ma Ducha Chrystusowego,jako,,koło ratunkowe".On jest naszym Osobistym Zbawicielem.Masz zupełną rację,że tak dużo mówi się o Jego śmierci.Przecież On powiedział:,,Ja zwyciężyłem świat",ale nie ma symbolu tego zwycięstwa.Nie można uważać za taki symbol figury na krzyżu,która osobiście zawsze mnie przerażała i nadal przeraża.
Pozdrawiam.eviva.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
eviva
 wrzesień 17 2006 10:55   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Matejanka
Czy wg 3T,można zostać truskawką? Mnie też to ,jak i Czildrena interesuje.Pozdrawiam .eviva.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
Esteban
 wrzesień 17 2006 11:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/02/06
Postów:: 11

Quote by eviva: Esteban
Bóg stwarząjąc nas w ciele duchowym,dał nam wolną wolę.Dlaczego więc stale spadaliśmy coraz niżej,aż znaleźliśmy się na siódmym stopniu i dopiero zbawczy czyn Jezusa Chrystusa,uwolnił nas od samozagłady?

zawsze mieliśmy wolną wolę, ale pierwotny błąd jaki człowiek popełnił zdarzył sie w raju, gdzie nie dostosował sie do zakazu bożego, potem to był efekt domina

===

 
 Profil   Email 
Esteban
 wrzesień 17 2006 11:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/02/06
Postów:: 11

-------------

===

 
 Profil   Email 
matejanka
 wrzesień 17 2006 12:28   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Sypnęły się posty i w zasadzie można powiedzieć, że wszyscy krążymy blisko koło Prawdy. Bardzo się cieszę ze Medieval Man nie storpedował moich poglądów w całosci i że w tak wielu miejscach się zgadzamy.
Do Kobiety: uważam że w większośći to co napisałaś jest oczywiste, z małym zastrzezeniem; jest to wycinek Prawdy. Zastanów się czy te prawdy o kórych piszesz, dostępne są każdej świadomości w aspekcie różnych ludzkich losów, czasu trwania życia, miejsca urodzenia(włączając rodzaj rodziny w jakiej jesteśmy wychowywani)
W tym miejscu przestaje jakby funkcjonować Boskie Prawo i Boska Sprawiedliwość, a jednak Jezus obiecał Ducha Prawdy który przekona świat o Boskiej Sprawiedliwości, o tym że ją w pełni poznamy, chociaż w Jego czasach ludzkość jeszcze tej prawdy poznać nie mogła.(była do tego niedojrzała) Zupełnie nie rozumiem dlaczego fakt ze Bóg daje duszy nie jedną szansę, a potem ostateczne rozliczenie, lecz pozostawia wciąż otwarte drzwi dla jej zbawienia, budzi w was taki opór. Czy nie jest to znacznie bardziej logiczne, że jeżeli dusza ludzka jest bytem, kóry może istnieć bez ciała, że dusza kóra posiada życie wieczne, potrzebuje znacznie więcej niż jedno ziemskie życie, aby osiągnąć swoje zbawienie, czyli ostateczny rozwój czyniacy ją godną do życia na Łonie Stwórcy. Jak sobie to inaczej wyobrażacie, że Niebo jest pełne różnych dusz na różnych stopniach rozwoju i wszystkie jednym głosem śpiewają Bogu pieśni. Czy nie widzicie, że materia i całe Stworzenie jest otwartą księgą z kórej powinniśmy się uczyć o tym czym jest życie. A jest ono nieustającym rozwojem doskonaleniem się i ewolucją. Czy uważacie ze Duch ludzki został spod tego Boskiego Prawa wyjęty i nie ewoluuje. Lecz "to co z ciała jest, jest ciałem, a to co z Ducha Duchem." Ciało natrafia w swoim rozwoju na granicę, natomiast Duch, stojacy o wiele wyżej niż ciało, będacy dzieckiem Stwórcy, rozwija sie dalej i potrzebuje do swojego rozwoju na ziemi wiele ciał. Dlatego ten kto nie narodzi sie ponownie nie może wejść do Królestwa Niebieskiego. Oczywśicie "świadomy chrzest" i nawrócenie na wiarę w Chrystusa jest takim narodzeniem Ducha, ale ilu ludzi osiąga to w jednym życiu? Dlatego ten fragment rozmowy Jezusa z Nikodemem ma powójne dno i ten kto tego nie widzi, po prostu zamyka oczy na Prawdę. Samo pytanie Jezusa do Nikodema," jestes nauczycielem w Izraelu i się mnie pytasz" świadczy o ty,m że nauka reinkarnacji nie była obca Izraelitom. Natomiast misją Jezusa nie było w tamtych czasch jej głoszenie ponieważ (gmatwałoby to rolę ofiary krzyża) Na pełne objawienie tej Prawdy musiała ludzkość jeszcze poczekać. pozdrawiam matejanka
Ps. nigdy człowiek nie może zostać truskawką, acha i jeszcze jedno, czy zastanawialiście sie dlaczego miałby być najpierw po śmierci człowieka jeden mały sąd , aby jeszcze raz potem sąd ostateczny?

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
eviva
 wrzesień 17 2006 13:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Matejanka
Uważam,że wiara w reinkarnację była dobrze znana w czasach Jezusa,a on nie robił z tego żadnej tajemnicy.Nie wierzyli w nią saduceusze,ale wierzyli np.faryzeusze.W tych czasach nazywano to zmartwychwstaniem,ale dotyczyło to DUSZY,a nie tak jak obecnie się uważa ciała.Paweł był faryzeuszem i wierzył w reinkarnację,podobnie i apostołowie.
Pisałaś coś na temat siedmiostopniowej ścieżki rozwoju duszy,jeśli dobrze pamiętam?
Esteban
To się mogło tak potoczyć jak piszesz,dominowo,lawinowo.Łatwiej spaść z drabiny Jakuba niż na nią wejść.Pozdrawiam.eviva.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
Esteban
 wrzesień 17 2006 14:05   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/02/06
Postów:: 11

Quote by matejanka:
Do Kobiety: uważam że w większośći to co napisałaś jest oczywiste, z małym zastrzezeniem; jest to wycinek Prawdy. Zastanów się czy te prawdy o kórych piszesz, dostępne są każdej świadomości w aspekcie różnych ludzkich losów, czasu trwania życia, miejsca urodzenia(włączając rodzaj rodziny w jakiej jesteśmy wychowywani)
W tym miejscu przestaje jakby funkcjonować Boskie Prawo i Boska Sprawiedliwość, a jednak Jezus obiecał Ducha Prawdy który przekona świat o Boskiej Sprawiedliwości, o tym że ją w pełni poznamy

ludzie wychowani w róznych środowiskach i różnych rodzinach mają różna wiedze na tematy związane z Bogiem-to jest kwestia wychowania. dotyczy to rownież np. dzikich plemion zamieszkujących afrykę czy am połudn.
Myśle że każdy człowiek zostanie rozliczony z tego jak wykorzystał wiedze na temat Boga i zasad życia, a jeżeli takowej nie posiadał odpowie za to jak żył, czy było to życie zgodne z sumieniem i człowieczeństwem-są to zasady których nikt człowieka nie uczy, ale które są nam wpojone od samego początku naszej marnej egzystencji. na tym polega wielka, niepojęta i nieograniczona mądrość i sprawiedliwość Boża, że każdy zostanie sprawiedliwie osądzony.

ps myśle że jako chrześcijanie nie powinniśmy wierzyć w reinkarnacje. Naszym głównym źródłem wiary jest Pismo Świete, i na tym co jest tam napisane powinniśmy sie opierać. Jezus nigdy nie mówił ani nie sugerował że coś takiego jak reinkarnacja istnieje. Wiem że ludzie mają ogrąmną wyobraźnie, ale nie wierzmy w więcej niż chce Bóg...

===

 
 Profil   Email 
kobieta
 wrzesień 17 2006 17:04   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Jeszcze o reinkarnacji:

Wiara w reinkarnację w "New Age'owej" mentalności zachodniej traktowana jest jako kolejna szansa dana człowiekowi. Dzięki niej zostaje jakaś nadzieja na poprawę swego życia w przyszłym wcieleniu.
Wyrosła pewnie na gruncie buddyzmu, ale została trochę zmodernizowana - nie ma wcieleń niższych niż ludzkie i służy też czemus innemu.
Z tego co wiem w buddyzmie kolejne wcielenia są udręką, dąży się do jakiego tam wyzwolenia, a New Age'u pozwala na pozytywną realizację siebie.
Zwolennicy reinkarnacji próbując opacznie interpretować cytaty z Biblii naciągają je do swoich przekonań.
Powtórne narodziny nie oznaczają kolejnego wcielenia, ajedynie duchowe odrodzenie w Chrystusie. Jest ona absolutnie nie do przyjęcia dla każdego, kto nazywa się chrześcijaninem. Nie da się jej w żaden sposób pogodzić z nauką zawartą w Ewangeliach: zbawienie - dar Boży w Jezusie - dokonuje się w jednym tylko życiu.
"Postanowione ludziom raz umrzeć a potem sąd"(Hbr 9, 27).

Jezus przedstawiany przez gnostyków, Jezus w New Age nie jest Jezusem z Nazaretu.
Ten przyszedł aby cierpieć i umrzeć za ludzi.
Ten pierwszy wyjawić jakieś sekretne prawdy, których znajomość ma przywrócić ludziom ich utraconą boskość. Tak samo wąż zwiódł Ewę , sugerując, że ukryta przed nimi wiedza uczyniłaby ich bogami (Rdz.3:4-5).

.
Pana Alfred Palla, którego bardzo cenię napisał :
"Jedną z przyczyn, dla których wczesnochrześcijańscy pisarze krytykowali gnostyków, było to, że nie mówili oni o Jezusie jako o człowieku. Gnostyckie ewangelie nie ukazywały Jezusa jako cieśli, który je, pije, śmieje się, płacze, współczuje, gniewa się, smuci. Nie mówiły o Nim jako o Mesjaszu, który trwoży się, cierpi, krwawi i umiera. Jezus gnostyków to istota eteryczna. Ten sterylny obraz Jezusa brał się z filozofii gnostyckiej, według której materialny świat był zły, a zatem Chrystus nie mógł z nim mieć nic wspólnego. Prawdą jest, że Chrystus gnostyków jest inny od Chrystusa z Nowego Testamentu. Nie znaczy to jednak, że bardziej prawdziwy. Gnostycy zaczerpnęli wiele swoich idei z religii pogańskich, a ich pisma powstały 100-300 lat po powstaniu ewangelii kanonicznych, dlatego ich Jezus to fantom oderwany od rzeczywistości. W związku z powyższym nie ma większego znaczenia, za kogo gnostycy uważali Jezusa, ani tym bardziej za kogo uważają Go współcześni autorzy. Ważniejsze dla nas powinno być to, za kogo uważał się sam Jezus" (zob. Gnoza i Gnostycy).


Zatem nie każdy, kto odwołuje się do Jezusa Chrystusa, staje się od razu dzięki temu chrześcijaninem.

Tu więcej:
http://www.kosciol.pl/article.php/20050927120137241/print

===

 
 Profil   Email 
czildren
 wrzesień 17 2006 17:38   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/27/06
Postów:: 79

eviva - oczywiście z tą truskawką to było półżartem półserio:>

(reinkarnacja)Wyrosła pewnie na gruncie buddyzmu, ale została trochę zmodernizowana - nie ma wcieleń niższych niż ludzkie i służy też czemus innemu.


kobieta - w buddyzmie nie ma reinkarnacji i nigdy nie było,tak więc niestety to nie wina buddyzmu.
BUDDA CAŁKOWICIE ODRZUCIŁ IDEĘ REINKARNACJI.

Z tego co wiem w buddyzmie kolejne wcielenia są udręką, dąży się do jakiego tam wyzwolenia.


i znowu kobieta - "jakiegoś tam wyzwolenia" - heheh:>
"kolejne wcielnia są udręką" - no tak bo cierpimy, a nikt niechce cierpieć.
Jak czasem słucham matejanki to mi aż się ciepło robi i spokój sie pojawia,bo miło słyszeć że jednak nie jest tak źle bo ktoś tam u góry nademną czuwa:> ,bo moja droga życia którą obrałem jest bardzo samotna,(no i piekna przy okazji).
Pozdrawiam czildren

P.s
Kobieta, nieuwieżysz, ale mam coś dla ciebie .MINI Książkę AUDIO ,która opowiada o życiu Milarepy.(całość swietnie zrealizowana, długoś nagrania ok 1 h).

===

"Żyjemy prawdziwie szczęśliwi, przyjaźni pośród wrogich. Pośród wrogich ludzi trwamy wolni od nienawiści." Pan Budda
 
 Profil   Email 
eviva
 wrzesień 17 2006 19:44   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

kobieta-reinkarnacja
Regresja Reinkarnacyjna
Poznawanie poprzednich wcieleń, aby
znaleźć źródło obecnych problemów.
www.ewolucja.zenreiki.pl
1.To jest jedno z wielu ogłoszeń w Internecie.Cofanie ludzi do poprzednich wcieleń jest obecnie bardzo rozpowszechnione,głównie ze względów leczniczych.Są też ludzie,którzy poddają się regresingowi z ciekawości..Takie seanse byly pokazywane w Telewizji,np.w Polsacie na niektórych uczestnikach programu Bar.W TV4 i ITV były spotkania z osobami,które się tym zajmują.Sama też byłam świadkiem takiego seansu i muszę powiedzieć,że reinkarnacja jest prawdą.To nie było udawane,ani z góry ustalone.Nie można powiedzieć,że regresingu do poprzednich wcieleń nie ma,bo w Biblii o nim nie pisze.
2.Czy w Tobie jest obecny Chrystus przez Swojego Ducha,jako obiecany Pocieszyciel?
Pozdrawiam.eviva.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
eviva
 wrzesień 17 2006 20:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

czildren
Z tą truskawką,to się domyślałam,że to taki żart.Na górze czuwają nad nami wszystkimi.Nad każdym z nas czuwa Duch Boży,Duch Chrystusowy i Anioł Stróż,jeśli ich o to poprosimy.Bo Oni szanują naszą wolną wolę i bez naszej zgody nie wtrącają się do naszego życia.Dziwne,że Budda nie wierzył w reinkarnację.W Bhagavadgicie pisze,że reinkarnacja istnieje,a ona przewyższa Stary Testament pod bardzo wieloma względami.W Koranie też jest potwierdzenie reinkarnacji,ale muszę sprawdzić,czy się nie mylę.
Pozdrawiam.eviva.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
Esteban
 wrzesień 17 2006 20:29   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/02/06
Postów:: 11

a ja czuje że w poprzednim wcieleniu byłem truskawką

===

 
 Profil   Email 
Zawartość wygenerowana w: 0,38 sekund
Nowy wątek



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana