Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Czy wedlug bibli sobota jest siodmym dniem tygodnia??
 |  Wersja do druku
Dezerter
 październik 25 2006 10:22   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/17/06
Postów:: 1841

Quote by medieval_man:
Quote by matejanka: Medieval Man to co piszesz nie pokrywa się z obserwacją świata. Oczywiście to Bóg zbawia, a nie my sami sie zbawiamy, gdyż sami z siebie nie jesteśmy do tego zdolni, lecz nie oznacza to że zbawienie odbywa się poza nami. To byłby nonsens. W takim wypadku Bóg nie musiałby fatygować się do nas i umierać na krzyżu. Czy uczynił to tylko po to aby nas powiadomić o fakcie, że nas zbawił. To po co mamy dźwigać własny krzyż i iść za Jezusem? Poza tym jeżeli Jezus zgładził grzechy, to dlaczego ludzie dalej grzeszą i ponoszą konsekwencje tej grzeszności? Przecież taka interpretacja zbawienia nie trzyma się kupy i jest sprzeczna ze słowami Jezusa: że przyjdzie i że Jego zapłata jest z Nim. Że odda każdemu według jego uczynków. I gdybyśmy już nic nie mieli do zrobienia aby się zbawić i wystarczy uwierzyć w zbawienie przez Jezusa, On nie powiedziłaby jestem Drogą. Dla mnie to słowo oznacza drogę do celu po śladach Jezusa, a jakie są te ślady każdy wie. To droga z krzyżem, to droga cierpienia dla miłości, droga przebaczenia wrogom, droga pełna odrzucenia, sprzeciwu ze strony bliskich, droga oddawania dobrem za otrzymane zło. Ze słów Jezusa niepodważalnie wynika że zbawieniem jest krzyż i nie ma innego. Lecz gdyby Jezus nam tej drogi nie wskazał, to napewno nie przyjęlibyśmy krzyża, bo kto sam z siebie domyśliłby się że jest to jedyna droga do Ojca i nie ma innej.(...) I tak na końcu, to nie krzyż Jezusa nas zbawił, lecz zbawi nas nasz własny.


Nie wiem co wy się tak wszyscy na ten własny krzyż upieracie?

Ja, matejanko, zbawienie od grzechu widzę w zupełnie innej perspektywie.
Chrystus: Bóg-Człowiek przez swe posłuszeństwo staje się nowym Adamem.
Osoby zanurzone w chrzest otrzymują udział w nowej ludzkości wywodzącej się od nowego Adama.
Oczywiście pozostają w nas skutki grzechu, pierwszej ludzkości i sprawiają, że nasza natura sama z siebie nie jest w stanie być posłuszna Bożemu prowadzeniu, co obajwia się w naszych upadkach, mniejszych i większych grzechach.
Ale wiemy, że wszystkie te grzechu zostały nam darowane, bo już jesteśmy nowym człowiekiem na tyle, na ile nalezymy do Chrystusa,.
Nasze zycie ma polegać na codziennym przyjmownaiu tego zbawienia wbrew naszym codziennym upadkom.
Wiąże sie to z pewnym wysiłkiem, który musimy w każdej chwili naszego życia czynić.

Jeśli chcecie to nazywać Krzyżem, nazywajcie.

Dla mnie jest to codzienne powracanie do Boga w radości, że stary człowiek w Jezusie umarł i że w Jezusie żyje tylko nowy człowiek.


Przepraszam za przydługie cytowanie ale raz do końca chciałbym ZROZUMIEĆ - więc proszę o wmiarę możliwości łopatologiczne wytłumaczenia i odpowiedzi

Pełna zgoda z tym co napisała Matejanka no z małą uwagą o cierpieniu (krzyżu) - akceptuję cierpienie oczywiście (jeśli tak się w życiu zdarzy) ale nie chcesz chyba powiedzieć, że aby iść drogą (naśladować, być uczniem...)Jezusa to koniecznie trzeba cierpieć czy być męczennikiem?

Mediaval man
Z twoich postów wielokrotnie "dobieram przekaz", z którym się nie zgadzam:
nasz chrzest i śmierć Jezusa, załatwił za nas nie tylko grzech pierworodny, nasze grzechy popełnione ale nawet te które popełnimy. A na m pozostaje już tylko (jak sam piszesz):
"Nasze zycie ma polegać na codziennym przyjmowaniu tego zbawienia wbrew naszym codziennym upadkom.
Wiąże sie to z pewnym wysiłkiem, który musimy w każdej chwili naszego życia czynić. "
No niesamowity wysiłek!!!
Cóż za "krzyż"!!!
Musimy łaskawie tylko "przyjmować zbawienie", ale nie jest tak wcale łatwo bo wiąże się to z "pewnym wysiłkiem" - no nie dziwie się , że ty tego nie nazywasz Krzyżem bo to by było nietaktem a nawet obrazą.
czy tak nie wiele potrzeba aby stanąć po prawicy?!
Piszesz tak, man, jakbyś zapomniał, że nie z samej wiary będziemy zbawieni ale i z uczynków! - więc bez przesady z tymi "codziennymi upadkami"!
takie podeście do wiary uważam za nie właściwe (nie Jezusowe i w większości nie apostolskie), właściwsze moim zdaniem jest ciągłe samodoskonalenie (rozwijanie, udoskonalanie, postęp) w wierze, moralności i etyce i stawanie się uczniem coraz bardziej zbliżonym do ideału Mistrza, dzieckiem (synem) Bożym, gotowym i godnym "zamieszkania w domu Ojca z Bratem Jezusem.

ps. czy "zbawienie od grzechów" = zbawienie = "pójście do nieba"

===

Obecnie pisze na forum zchrystusem.pl
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Andrzej
 październik 25 2006 10:38   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by Dezerter:
Mediaval man
Z twoich postów wielokrotnie "dobieram przekaz", z którym się nie zgadzam:
nasz chrzest i śmierć Jezusa, załatwił za nas nie tylko grzech pierworodny, nasze grzechy popełnione ale nawet te które popełnimy. A na m pozostaje już tylko (jak sam piszesz):
"Nasze zycie ma polegać na codziennym przyjmowaniu tego zbawienia wbrew naszym codziennym upadkom.
Wiąże sie to z pewnym wysiłkiem, który musimy w każdej chwili naszego życia czynić. "
No niesamowity wysiłek!!!
Cóż za "krzyż"!!!
Musimy łaskawie tylko "przyjmować zbawienie", ale nie jest tak wcale łatwo bo wiąże się to z "pewnym wysiłkiem" - no nie dziwie się , że ty tego nie nazywasz Krzyżem bo to by było nietaktem a nawet obrazą.
czy tak nie wiele potrzeba aby stanąć po prawicy?!
Piszesz tak, man, jakbyś zapomniał, że nie z samej wiary będziemy zbawieni ale i z uczynków! - więc bez przesady z tymi "codziennymi upadkami"!
takie podeście do wiary uważam za nie właściwe (nie Jezusowe i w większości nie apostolskie), właściwsze moim zdaniem jest ciągłe samodoskonalenie (rozwijanie, udoskonalanie, postęp) w wierze, moralności i etyce i stawanie się uczniem coraz bardziej zbliżonym do ideału Mistrza, dzieckiem (synem) Bożym, gotowym i godnym "zamieszkania w domu Ojca z Bratem Jezusem.

ps. czy "zbawienie od grzechów" = zbawienie = "pójście do nieba"


Pewnie masz rację.
Specjalnie to tak napisałem, żeby nie było znowu gloryfikacji cierpiętnictwa, męczennictwa, ale zeby uwypuklic trochę inny aspekt naszej wspołpracy w zbawieniu

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 25 2006 10:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Dezerter masz w pełni rację, musimy się doskonalić, abyśmy byli doskonali jak nasz Ojciec w Niebiosach. To są słowa Jezusa. Żeby być godnymi zasiąść po Boskiej Prawicy mamy przed soba długą drogę. Nie oznacza to wcale że krzyż musi być ciężki. Krzyżem jest każdy człowiek, życie w materii jest juz krzyżem samym w sobie, jest obok radości z życia równiez cierpieniem. Jedni cierpią wiecej inni mniej, ale cierpienie jest nieodłączne naszemu życiu i jezeli nie rozumiemy jego zbawczej roli to będziemy się buntować. Cierpienie kształtuje nasz charakter, otwiera na innych, pozwala wiele rzezy rozumieć. Lecz będzie bezowocne jeżlei nie będziemy porafili go przyjąć jako doświadczenia posuwającego nas do przodu na ścieżce doskonalenia. Nie istnieje cierpienie z którego nie możemy wyciągać wniosków i stawać mądrzejsi. Kazde cierpienie ma nam coś powiedzieć o nas, gdyż jest przez nas wywołane. To jest najwazniejsze aby zrozumieć jego rolę. Nic na świecie nie odbywa się przypadkiem, wszystko jest lekcją. Każde spotkanie z innym człowiekiem, nawet to które wydaje się nam nieważne jest również lekcją. Uczmy się szybko bo czasu jest mało. Życie w materii jest Boskim darem dla duszy, aby mogła zropbić ogromny krok na drodze swojego rozwoju, aby mogła się oczyścić ze swoich grzechów, zadośćuczynić za popełnione zło. Miejmy oczy i uszy otwarte i czuwajmy!!! Gdyby było tak jak twierdzi Medieval Man to ludzkoś byłaby coraZ lepsza, gdyż uwolniona od grzech pierworodnego a wobec tego już nieskażona. To co obserwujemy mówi nam coś całkiem przeciwnego. Wystarczy popatrzec na ubiegłe stulecie z dwoma wojnami światowymi, nieporównywalnymi z niczym przedtem. In ten ogrom cierpienia. Lecz to nie Ojciec je na nas zesłał, lecz sami poprzez liczne inkarnacje nagromadziliśmy zło w naszych duszach i teraz mamy okazję aby odwrócić sie od naszych grzechów, gdyż zgrzeszył każdy. Ci co poszli za Jezusem zostali już w zaświatach w lepszych miejscach niż ziemia. Dlatego Jezus powiedział, że przyśle Ducha Prawdy, który przekona świat o grzechu. Nasze czasy ostateczne oznaczają wypuszczenie na ziemię diabła, będacego symbolem zła i sprzeciwu wobec Boskiego Prawa i odrzuceniem Jezusa. I niestety my należymy do tych, kórzy nie poznali Jezusa w poprzednich wcieleniach i teraz mamy kolejną szansę to uczynić. CZasy ostateczne oznaczają ostateczne rozliczanie dusz na ziemi i zbieranie przez nie plonów własnego zasiewu, aby nastąpiło wreszie upragnione zwycięstwo Światła nad ciemnością, Dobra nad żłem a ziemia, aby stała się miejscem do rozwoju i dobrą szkołą dla dusz a nie padołem łez i polem bitwy. Wiec idźmy za Jezusem nie wzdragając się nieść krzyża na który sami zapracowaliśmy. pozdrawiam matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Dezerter
 październik 25 2006 12:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/17/06
Postów:: 1841

Cieszę się że się zgadzamy
ale nie ze wszystkim...

Quote by matejanka: Miejmy oczy i uszy otwarte i czuwajmy!!! Gdyby było tak jak twierdzi Medieval Man to ludzkoś byłaby coraZ lepsza, gdyż uwolniona od grzech pierworodnego a wobec tego już nieskażona. To co obserwujemy mówi nam coś całkiem przeciwnego. Wystarczy popatrzec na ubiegłe stulecie z dwoma wojnami światowymi, nieporównywalnymi z niczym przedtem. In ten ogrom cierpienia.

Bez przesady z tym cierpieniem i pogorszeniem się kondycji moralnej człowieka!. Znam trochę historię i tak samo nie widzę znacznego polepszenia po śmierci Jezusa (co zdaje się sugeruje m. man)tak samo nie widzę pogorszenia teraz.
Jestem skłonny widzieć postęp ludzkości na drodze kulturalno-etyczno-moralnej. Chociaż ostatnie 2 dziesięcialecia to jakiś regres a raczej silniejsza polaryzacja - z jednej strony rozwój szerokopojętej i w różnych nawet przeciwstawnych nurtach CYWILIZACJI MIŁOŚCI (duchowej). A z drugiej, prymitywizmu i kultu siły fizycznej i cywilizacji śmierci.


Nasze czasy ostateczne oznaczają wypuszczenie na ziemię diabła,

Co wy z tymi czasami ostatecznymi - czyżby TT też potwierdzał rok 2012
pamiętaj siostro, że już apostołowie wierzyli, że żyją w czasach ostatecznych.
a ztym diabłem wypuszczanym i zamykanym na przestrzeni dziejów to też moglibyśmy sobie wyjaśnić i usystematyzować(w osobnym wątku), ja na przestrzeni dziejów nie widzę jego wzmożonej ani osłabionej działalności

===

Obecnie pisze na forum zchrystusem.pl
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
eviva
 październik 25 2006 13:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Dezerter

Piszesz tak, man, jakbyś zapomniał, że nie z samej wiary będziemy zbawieni ale i z uczynków! - więc bez przesady z tymi "codziennymi upadkami"!
takie podeście do wiary uważam za nie właściwe (nie Jezusowe i w większości nie apostolskie), właściwsze moim zdaniem jest ciągłe samodoskonalenie (rozwijanie, udoskonalanie, postęp) w wierze, moralności i etyce i stawanie się uczniem coraz bardziej zbliżonym do ideału Mistrza, dzieckiem (synem) Bożym, gotowym i godnym "zamieszkania w domu Ojca z Bratem Jezusem.

ps. czy "zbawienie od grzechów" = zbawienie = "pójście do nieba"
W tej drodze samodoskonalenia i uwalniania się od naszych grzechów,może nam bardzo dużo pomóc,Chrystus,który przez Swojego Ducha jest obecny w sercu każdego z nas.Pisze o tym w NT:

Jak.1.21.Przeto odrzućcie wszelki brud i nadmiar zlości i przyjmijcie z łagodnością wszczepione w was SLOWO,które może zbawić dusze wasze.

Medieval man i KrK nie biorą pod uwagę obecności tego SłOWA w nas.Uważam,że jest to wysoce niebiblijne i niezgodne z Prawdą.Świadome,czy nieświadome?A co na to Ojcowie Kościoła i inni święci?

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 25 2006 13:14   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Halo bracie Dezerterze! Nie znam żadnych dat do przodu. Znam tylko te daty, kóre juz zapisały się w historii. Wiesz z czego wynika Twoje twierdzenie, że nie widzisz pogorszenia? Poniewaz jesteśmy urodzeni w świecie w kórym naokoło jest łamane Boskie Prawo nawet przez dobrych ludzi, przez tych, którzy pragną dobra. Lecz antychryst zwodzi nawet wybranych i za dobro podkłada zło przeciwstawiające się Chrystusowi. Człowiek niestety tak nisko upadł, że przyzwyczaił sie do zła. Jest tu za mało miejsca, abym zwracała Ci uwagę na wszystkie aspekty powszechnego upadku moralności i prawdopodobnie wyszłabym na niedopasowaną do czasów moralizatorkę. Ale zwrócę Ci uwagę chociażby na szóste Boskie Przykazanie, czy jest ono w ogóle jeszcze brane pod uwagę? A pierwsze, a drugie, a trzecie, a czwarte, a piąte, ....sam się zastanów i popatrz wokoło. Czy uważasz, że te Przykazania już nie obowiązują? Czy są nieaktualne, lub niemożliwe do przestrzegania? Na to odpowiem Ci , że sa możliwe do przestrzegania, tak jak i nauka Jezusa o miłości, tylko w przypadku uduchowienia człowieka, który zrozumie kim jest, skąd przychodzi i dokąd idzie. Gdy człowiek zrozumie że ziemia to tylko przejściowa ojczyzna, a życie coś więcej niż ciało i będzie pamiętał aby tylko tyle oddawać cesarzowi(światu) co konieczne. Lecz na razie ludzie oddają prawie wszystko cesarzowi, a Bogu tylko tyle ile wydaje im się, że muszą, najczęściej ze strachu przed piekielną karą. Oczywiście widać juz przebłyski budzenia się ludzkiego ducha , co już też widać na tym forum, ale jeszcze daleko do tego aby wszyscy ludzie na świecie rozpoznali w sobie duchowe rodzeństwo i na naszej maleńkiej w stosunku do wszechświata ziemi żyli po bratersku. Do tego muszą poznać Duchową Naukę i ona musi rozprzestrzenić sie na cały świat. Rzeczywicie z tym diabłem to dłuższy temat i na inny wątek. A jak żyli o wiele od nas mniej intelektualnie rozwinieci ludzie w przeszłości, to poczytaj w Biblii. Tam Bóg na codzień brał udział w ich życiu, a jak jest w naszyum świecie? Ludzie wstydzą się nazywać Boga Ojcem, bo to nie jest in. Nazywają Go Matematykiem Siłą Sprawczą, Energią.
pozdrawiam Cię matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Tadzcharti
 październik 25 2006 13:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/23/06
Postów:: 127

Z tego co widzę to "ogólnie" wszyscy się ze sobą zgadzają tylko z przekazem treści "w ludzkim języku" jest problem

Owszem są różne krzyże .. dla jednych kalectwo dla innych rodzina.. pieniądze, czy nawet myśl o Bogu, jest tyle krzyży ile istot "odłączonych" od Boga.
A czy cierpienie jest niezbędne? NIE ale na pewno przydatne jeśli umie się wykorzystać tą "siłę" bo w innym wypadku może doprowadzić do zguby.
Samo cierpienie nie jest wyznacznikiem dla zbawienia, lecz Łaska dana tym którzy wytrwają w Miłości (niezależnie od utrapień)

"Uczmy się szybko bo czasu jest mało." tak uczmy się szybko bo czasu mało (ale tylko w kontekście nas ludzi)
Jeśli spójrzmy na nas jako istoty duchowe którym dane było zostać ludźmi zyskujemy całą wieczność
[czas jest jednym z największych dobrodziejstw/wrogów ludzkości]
Uczmy się szybko bo nawet mając całą wieczność, nie mamy ani chwili do stracenia.

[/Gal6,9-10/ W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy. /10/ A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze.]

[/Rz5,6/ Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni.]


"..lecz sami poprzez liczne inkarnacje nagromadziliśmy zło w naszych duszach i teraz mamy okazję aby odwrócić sie od naszych grzechów.." z pierwszą częścią tego tekstu nie mogę się zgodzić pomijam na razie temat "powszechne inkarnacje".. ale "nagromadziliśmy zło" jest nie do przyjęcia bo w takim kontekście było by go w nas coraz więcej, a przecież byłby to nasz wybór.. (co dla mnie było by czystą głupotą)
od nas zależy "nasze dobro" i "nasze zło", w ciągu ziemskiego życia działamy mniej lub bardziej świadomie, ale jeśli "mniej" to jest to też już nasz "świadomy" wybór (nie było by nas gdybyśmy w ogóle nie posiadali świadomości)
Odrzucenie zła przez chrześcijan jest nieustannym procesem tu na ziemi (bo owszem zło próbuje wdzierać się do naszych serc robiąc wyłomy w murze tam gdzie nie jesteśmy tego świadomi, ale to od nas zależy jak z nim będziemy walczyć/bronić się i czy w ogóle coś z tym zrobimy)
"teraz mamy okazję aby odwrócić sie od naszych grzechów" teraz i zawsze (jako ludzie czas został wszczepiony z naszą świadomość a to potężna broń

"Nasze czasy ostateczne oznaczają wypuszczenie na ziemię diabła" nasze czasy zależą od nas (owszem od wszystkich, a są różni, ale) to my decydujemy o naszym podejściu do świata, gdyby wszyscy chrześcijanie zachowywali się jak przystało na Dzieci Boże mielibyśmy "raj na ziemi"
A co do sił "synów ciemności" nie mają nad nami władzy dopóki im jej nie oddamy.

Co do czasów ostatecznych to od kiedy powstała ziemia mamy czasy ostateczne
Odnośnie 2012.. dla mnie do oczekiwana data ale i "innych" powodów
[każdy rok jest czasem przemian, a nawet jeśli w 2012 będą troszkę większe to i tak nieznacznie to wpłynie na świadomość żyjących wówczas i później ludzi (ludzie wytworzyli naturalne mechanizmy obronne ducha, i dopóki nie zdejmą przyłbicy pozostają ślepi)]

Więc razem bracia.. i siostry dążmy do doskonałości w Panu
[/Rz12,2/ Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.]
[/Rz13,10/ Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.]

[/2Kor13,11/ Zresztą, bracia, radujcie się, dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu, jedno myślcie, pokój zachowujcie, a Bóg miłości i pokoju niech będzie z wami!]

===

Dopóki walczysz, jesteś niezwyciężony /1P3,9/Ef6,12/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
eviva
 październik 25 2006 14:19   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

matejanka

Do tego muszą poznać Duchową Naukę i ona musi rozprzestrzenić sie na cały świat.
Trzeba koniecznie poznać Duchową Naukę,którą Jezus przekazał Apostołom.Bez jej poznania to jest tak,jak jest.Każdy uważa,że tylko on zna Prawdę,o czym już wcześniej i słusznie pisałaś.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 25 2006 14:57   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Owszem są różne krzyże .. dla jednych kalectwo dla innych rodzina.. pieniądze, czy nawet myśl o Bogu, jest tyle krzyży ile istot "odłączonych" od Boga.
A czy cierpienie jest niezbędne? NIE ale na pewno przydatne jeśli umie się wykorzystać tą "siłę" bo w innym wypadku może doprowadzić do zguby.
Samo cierpienie nie jest wyznacznikiem dla zbawienia, lecz Łaska dana tym którzy wytrwają w Miłości
(niezależnie od utrapień)


Zgadzam się z tym, że tam gdzie jest miłosć jest i zbawienie. Miłosć jest zamienną walutą dla spłaty długów.
z pierwszą częścią tego tekstu nie mogę się zgodzić pomijam na razie temat "powszechne inkarnacje".. ale "nagromadziliśmy zło" jest nie do przyjęcia bo w takim kontekście było by go w nas coraz więcej, a przecież byłby to nasz wybór.. (co dla mnie było by czystą głupotą)

U niektórych ludzi jest tego zła bardzo dużo, tak dużo, że nie potrafią niczego innego jak je czynić. Lecz za którymś razem będą zmęczeni czynieniem zła, a poza tym będą wciąż spotykać na swojej drodze dobrych ludzi, którzy będą ich od tego zła odwracać. Mamy liczne przypadki ludzi, którzy na największym dnie odnaleźli światło, ale przedtem musieli to dno osiągnąć i to z własnego wyboru, można to nazwać głupotą, ale takie postępowanie jest faktem. Czy nie jest głupotą marnowanie życia na alkohol, przez który alkoholik traci nieraz rodzinę, prace i pozycję, a jednak pije nadal.Czy narkotyki, przeciez nikt a przynajmniej najczęsciej nikt, nie zmusza narkomanów do rozpoczęcia brania...itd. A w następnym życiu musimy skonfrontować sie znowu z tymi samymi słabościami i skłonnościami i w zależnosci od tego na ile juz nasza dusza miała dosyć upadku, mamy szansę zakończyć zło w nas. Ale czy nie znasz przypadków ludzi którzy już rozstali sie z nałogiem poznając jego najciemniejsze strony ,a jednak do niego nieraz po latach wracają, aby przez niego zginąć. Tacy będą musieli się jeszcze raz, miejmy nadzieję, że tylko raz znowu z tym zmierzyć, aż do skutku. Natomiast jezeli pojmą lekcję, nigdy już nie będa musieli jej powtarzać.

od nas zależy "nasze dobro" i "nasze zło", w ciągu ziemskiego życia działamy mniej lub bardziej świadomie, ale jeśli "mniej" to jest to też już nasz "świadomy" wybór (nie było by nas gdybyśmy w ogóle nie posiadali świadomości
)
Zgadzam się że od nas zależy "jak sobie pościelimy tak się wyśpimy" tylko z tą świadopmością jest różnie, na nią też trzeba zapracować.
Odrzucenie zła przez chrześcijan jest nieustannym procesem tu na ziemi (bo owszem zło próbuje wdzierać się do naszych serc robiąc wyłomy w murze tam gdzie nie jesteśmy tego świadomi, ale to od nas zależy jak z nim będziemy walczyć/bronić się i czy w ogóle coś z tym zrobimy)

Tak jest, ale to też kwestia świadomości, o nią trzeba walczyć dla siebie i innych.
b> teraz i zawsze (jako ludzie czas został wszczepiony z naszą świadomość a to potężna broń
Tak to prawda, tylko teraz żyjemy w czasie wylewania sie na świat ducha Świętego i kazdy kto Go przyjmie, maw Nim ogromną pomoc .

"Nasze czasy ostateczne oznaczają wypuszczenie na ziemię diabła" nasze czasy zależą od nas (owszem od wszystkich, a są różni, ale) to my decydujemy o naszym podejściu do świata, gdyby wszyscy chrześcijanie zachowywali się jak przystało na Dzieci Boże mielibyśmy "raj na ziemi"
A co do sił "synów ciemności" nie mają nad nami władzy dopóki im jej nie oddamy
.
Znowu kwestia świadomości i wiedzy o życiu Duchowym w którym nasz świat jest zanurzony. Jeżeli jej nie posiadamy nie potrafimy się bronić i ulegamy złym wpływom. Bronią jest modlitwa i kontakt z duchami Światła. CZłowiek jest jednak tak zmaterializowany, ze nawet wiarę w Ojca zmaterializował, zastępując Duchowość obrzedami i rytuałami.

Co do czasów ostatecznych to od kiedy powstała ziemia mamy czasy ostateczne

Nie, najpierw człowiek miał czas na naukę i czynienie tego co uważał. Teraz kazda dusza ostatecznie zbiera plony i ma czas na ostateczne odwrócenie się od grzechu i wejście na drogę Boskiego Prawa. Jeżeli tego nie uczyni nie weźmie udziału w pierwszym zmartwychwstaniu, czyli w budowaniu na ziemi Królestwa Pokoju, i mogą minąć dla niej jeszcze eony czasu aż uzyska znowu szansę zadośćuczynienia za swoje winy," a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów."
serdecznie pozdrawiam matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Tadzcharti
 październik 25 2006 15:57   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/23/06
Postów:: 127

"Co do czasów ostatecznych, to od kiedy powstała ziemia mamy czasy ostateczne" >> Nie
eh.. nie zgodzę się z przeczeniem (a przynajmniej z dalszym rozwinięciem)... ale to też wynik różnego podejścia do sprawy/świata więc nie twierdzę że nie masz racji, chodzi o "punkt widzenia"

"..najpierw człowiek miał czas na naukę i czynienie tego co uważał.." kiedy najpierw? zanim trafił na ziemię? a może przez x lat jak już tu był?
Jestem tu już trochę i owszem miałem sporo czasu, choć wystarczył by mniej niż ułamek sekundy (ale to nie takie proste)

Na naukę zawsze mamy "czas"..
Uczymy się od początku "do końca" istnienia, i to niema znaczenia w jakim świecie, jako "nieśmiertelne" duchowo istoty możemy rozwijać się w niemal w nieskończoność, (i śmierć fizyczna tego nie zmieni, ona zmieni jedynie nasze.. "ograniczenia.."
Na naukę zawsze mamy "czas".. lecz nie mamy czasu do zmarnowania

A co do "czynienia tego co uważał" to bez względu na czas i przestrzeń ciała czy ducha nasze postępowanie powinno zawsze opierać się na tym samym...
więc nasza "wiedza" / "doświadczenie" ma tu drugorzędne znaczenie.

"..Teraz kazda dusza ostatecznie zbiera plony.." a czy teraz nie możemy siać gdzie jeszcze nic nie wzrosło?
Przecież do tego jesteśmy wezwani aby Słowo które w nas mieszka dotarło do "krańców ziemi".
[/Mt10,16/ Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!]
[/J20,21/ A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam.]

[/2Kor9,6/ Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie.]
[/Gal6,9/ W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy.]

Na szczęście zbieranie plonów to nie moja działka [/J4,37/ Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera.]

"płacz i zgrzytanie zębów" to też nie koniec, ale w innym "wymiarze" ducha, i to długi temat, a do tego bardzo daleki od [Czy wedlug bibli sobota jest siodmym dniem tygodnia??]


[/1Kor3,7/ Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg.]

===

Dopóki walczysz, jesteś niezwyciężony /1P3,9/Ef6,12/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciek Janson
 październik 25 2006 16:40   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Quote by eviva:
2.Na tym forum prawie wszyscy piszą,że Jezus wziął na siebie grzechy całego świata.Czy z tego faktu wynika,że ja jako duch-dusza nie mam już grzechów i mogę się uważać za już zbawioną? Piszesz"tylko jego śmierć może zakryć nasze grzechy..."Dla mnie ważne jest,aby moja dusza była wolna od grzechów.Zakrycie grzechów,to nie to samo co uwolnienie od nich.


1. Tak Evio -Juz dzis mozesz sie uwazac za zbawiona - Co wiecej - Ja sie uwazam za zbawionego
2. Jezus nie zniosl prawa przyczyny i skutku - On jednak wzial na siebie skutek naszych grzechow - Tych, ktore popelnilismy i tych, ktore jeszcze popelnimy. Prawo sie nie zmienia - Prawo za grzech przewiduje smierc - I ta cene zaplacil za nas Jezus. Jestesmy wolni od przeklenstwa grzechu, jestesmy wolni od przeklenstwa smierci, jestesmy wolni I to tylko dlatego, ze On zgodzil sie na krzyz...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 25 2006 17:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775



"..najpierw człowiek miał czas na naukę i czynienie tego co uważał.." kiedy najpierw? zanim trafił na ziemię? a może przez x lat jak już tu był?
Jestem tu już trochę i owszem miałem sporo czasu, choć wystarczył by mniej niż ułamek sekundy (ale to nie takie proste
)
Tak, człowiek poprzez liczne inkarnacje miał dość czasu na naukę i na rozwój. Ogólnie mówiąc. Gdyz na ziemi nie wszystkie dusze są w jednakowym wieku, tak że są niejednakowo rozwinięte. Nie powstaliśmy wszyscy w jednym czasie i nie porwócimy do Ojca w tym samym czasie. Lecz ogólny rozwój ducha ludzkiego dotarł już do dorosłości. To znaczy ogólnie człowiek jest juz w stanie odpowiadać za swoje czyny i ponosić w pełni konsekwencje, jak też rozumieć Boskie Objawienia. Nie do mnie należy, ani tez do nikogo wyrokowanie kto i który stopień rozwoju osiągnął.(jest ich siedem) Natomiast wiedza o tym że czasy są ostateczne i znajdujemy sie na Sądzie Ostatecznym, jest bardzo potrzebna gdyż ostrzega dusze i pozwala im zrozumieć otaczające wydarzenia. Inaczej bluźnią Bogu i tracą wiarę. Poczytaj sobie co ludzie mówili np. na stronie Racjonalista o Bogu po tsunami w Indiach. Możesz sie oczywiście nie zgodzić z tym co Ci napisałam, ale jezlei czytasz Biblię to tam u większości Proroków, Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel Joel, jest mówione o strasznym dniu Pana. A my właśnie żyjemy w Dniu Pana i możemy oczekiwać dalszych katastrofalnych wydarzeń na ziemi, do tego stopnia że w efekcie nie będzie na niej ani skrawka na którym panowałby spokój. Oczyszczane będa kraj za krajem, człowiek za człowiekiem i całe zło zostanie usunięte z naszego życia. Zapowiada to w sposób nie budzacy wątpliwości nasze Pismo Święte. Chyba że w nie wątpisz. Natomiast z resztą Twojej wypowiedzi prawie się zgadzam i chętnie podyskutowałabym z Tobą o szczegółach. pozdrawiam Cię matejanka
Ps. Czy mozesz mi napisac na czym opierasz swój światopogląd?




[/1Kor3,7/ Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg.][/QUOTE]

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 25 2006 17:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

..najpierw człowiek miał czas na naukę i czynienie tego co uważał.." kiedy najpierw? zanim trafił na ziemię? a może przez x lat jak już tu był?
Jestem tu już trochę i owszem miałem sporo czasu, choć wystarczył by mniej niż ułamek sekundy (ale to nie takie proste
)
Tak, człowiek poprzez liczne inkarnacje miał dość czasu na naukę i na rozwój. Ogólnie mówiąc. Gdyz na ziemi nie wszystkie dusze są w jednakowym wieku, tak że są niejednakowo rozwinięte. Nie powstaliśmy wszyscy w jednym czasie i nie porwócimy do Ojca w tym samym czasie. Lecz ogólny rozwój ducha ludzkiego dotarł już do dorosłości. To znaczy ogólnie człowiek jest juz w stanie odpowiadać za swoje czyny i ponosić w pełni konsekwencje, jak też rozumieć Boskie Objawienia. Nie do mnie należy, ani tez do nikogo wyrokowanie kto i który stopień rozwoju osiągnął.(jest ich siedem) Natomiast wiedza o tym że czasy są ostateczne i znajdujemy sie na Sądzie Ostatecznym, jest bardzo potrzebna gdyż ostrzega dusze i pozwala im zrozumieć otaczające wydarzenia. Inaczej bluźnią Bogu i tracą wiarę. Poczytaj sobie co ludzie mówili np. na stronie Racjonalista o Bogu po tsunami w Indiach. Możesz sie oczywiście nie zgodzić z tym co Ci napisałam, ale jezlei czytasz Biblię to tam u większości Proroków, Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel Joel, jest mówione o strasznym dniu Pana. A my właśnie żyjemy w Dniu Pana i możemy oczekiwać dalszych katastrofalnych wydarzeń na ziemi, do tego stopnia że w efekcie nie będzie na niej ani skrawka na którym panowałby spokój. Oczyszczane będa kraj za krajem, człowiek za człowiekiem i całe zło zostanie usunięte z naszego życia. Zapowiada to w sposób nie budzacy wątpliwości nasze Pismo Święte. Chyba że w nie wątpisz. Natomiast z resztą Twojej wypowiedzi prawie się zgadzam i chętnie podyskutowałabym z Tobą o szczegółach. pozdrawiam Cię matejanka
Ps. Czy mozesz mi napisac na czym opierasz swój światopogląd

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Tadzcharti
 październik 26 2006 01:34   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/23/06
Postów:: 127

..czas na naukę i czynienie tego co uważał.. cd..
(matejanka) czytając Twoje wypowiedzi czuję się jak bym słyszał majów mieli sporo racji.. choć z wieloma sprawami nie mogę się zgodzić..

Powszechne a do tego liczne inkarnacje to (bez obrazy) czysta głupota.. bo niczemu by nie służyły..
Nawet jeśli miałbym "wspomnienia" których nie powinienem "fizycznie" posiadać (bo dotyczyły by innych/nieznanych mi obecnie ludzi, czy przeszłych/przyszłych zdarzeń to nie był by to dowód na inkarnację)
Ja wiem że jestem tu pierwszy raz [czy możliwe jest bym trafił tu ponownie > Tak ale tylko jeśli miało by to czemuś konkretnemu służyć]
Jeśli chodzi o stopniowe nabieranie doświadczenia to owszem stają się one częścią naszej świadomości, ale fizyczna pamięć w takim przypadku = 0 + przebłyski świadomości..
Taki rozwój jest niepotrzebny.. bo po przejściu (fizycznej śmierci) dalej możesz się rozwijać w "formie" duchowej, więc jeśli chodzi o sam rozwój to poco na nowo wciskać się w ograniczenia fizycznej powłoki.. to co "wyniesiesz" z świata fizycznego możesz dalej rozwijać w dowolnym kierunku (gdzie to Cię zaprowadzi to już inna sprawa)

Odnośnie "..ogólny rozwój ducha ludzkiego dotarł już do dorosłości.." ~tak, tylko w jakim znaczeniu to zdanie jest rozumiane.. czasy NT to "skok w górę" świadomości względem czasów ST ale to jeszcze nic wobec tego co będzie

7 stopni rozwoju? mam problemy z pamięcią jeśli to nie problem to mi przypomnij

Co do Dzień Pana i kataklizmy" ehh.. jest tyle [przepowiedni / proroctw / objawień / legend / podań ] i nawet wiele z nich się ze sobą pokrywa choć pochodzą z różnych rejonów/czasów ale dla chrześcijan to bez większego znaczenia, bo wiedzą jaka powinna zawsze być ich postawa
np.: bardzo długa zima.. trzęsienia ziemi.. spadające komety/meteory.. powódź 1/3 globu czy strata 90% globalnej populacji itp.. no i co z tego wynika ? nic dla ducha.. (a przynajmniej bezpośrednio)
i nie martw się do końca tego świata jest jeszcze sporo czasu.. choć nie mamy chwili do zmarnowania

[/1J2,18/ Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.]
Chciałbym żyć w czasach antychrysta (przynajmniej byłbym pewien postawy jednej istoty) ale mamy jeszcze trochę czasu.. [wiem że są tacy którzy mówią że antychryst już nadszedł.. gdyby tak było to znaczy że jest bardzo nieskuteczny i wręcz bezsilny.. bo gdyby ktoś staną po drugiej stronie (przeciw) ]Bogu[ i posiadał choćby "podstawową" wiedzę o świecie duchowym i ludziach, to zjednał by sobie odpowiednie grupy a podane wyżej kataklizmy były by przy nim "ukąszeniem komara"]

Odnośnie: "znajdujemy sie na Sądzie Ostatecznym" to.. jest tak odkąd istniejemy..
tylko tu zanim ktoś powie że NIE.. to dopowiem.. niech pobawi się czasem, istoty duchowe nie muszą ograniczać się do czasu.. i czas nie musi mieć na nie wpływy.. co innego określone wydarzenia.. (czas "ziemski" jest liczony "fizycznie" np.: drgania/rozpad atomów {a te zależne od np.: grawitacji i innych oddziaływań})

zło zostanie usunięte z naszego życia ale dopiero w zjednoczeniu z Bogiem (a przynajmniej w "stałym" połączeniu)
zło będzie istnieć dopóki będzie istnieć jakakolwiek istota "posiadająca" zło w sobie.. a czy z nas za łaską Bożą można "wywalić" zło tak tylko to nie musi oznaczać usunięcia zła z naszego życia..
dopóki będzie istnieć choć jedna istota "posiadająca" zło w sobie potrzeba będzie z tym złem walczyć aż nie będzie już ciemności (czy to w ogóle możliwe?.. to pytanie nie do mnie ja jestem tylko prostym "żołnierzem", ale wierzę że tak

Czy mozesz mi napisac na czym opierasz swój światopogląd chciałbym móc powiedzieć że jedynie na Bogu.. ale to nie takie proste.. w dzieciństwie dużo bawiłem się świadomością +z tymi "na dole" i "innymi" i tak mi zostało (z drobnymi dziurami).
No i od zawsze.. [prawie "nie posiadam" pamięci..] ale jest wiele rzeczy/spraw o których nie muszę pamiętać, poza tym nasze doświadczenia są wpisane w naszą świadomość a ta nie jest zapominalska

[/1Kor2,2/ Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego.]

===

Dopóki walczysz, jesteś niezwyciężony /1P3,9/Ef6,12/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
eviva
 październik 26 2006 06:51   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Tadzcharti
Jeśli Cię to zainteresuje,to poczytaj sobie o pastorze E.Cayce.Podam Ci fragment dotyczący jego skromnej osoby.

Uważany jest za najsłynniejszego amerykańskiego jasnowidza i mistyka XX wieku. W Ameryce pisze się o nim doktoraty. A fundacja jego imieniem oddaje do dyspozycji zainteresowanych tysiące zapisanych stron readingów, /odczytów/ jakich dokonywał w transie przez dziesiątki lat. Był i pozostał wręcz ortodoksyjnym katolikiem. Musiał to z czasem pogodzić z uznaniem reinkarnacji i wiedzy o pradawnych zaginionych cywilizacjach.

Edgar Cayce urodzony w Ameryce (1877 - 1945) znany był już za swojego życia. Dzięki informacjom otrzymywanym w czasie owych transów wyleczył z różnych chorób tysiące ludzi. Wchodząc w świat poprzednich wcieleń swoich pacjentów, mimo woli, zaczął trafiać na opisy pradawnego lądu leżącego na oceanie pomiędzy Europą a Ameryką. Po pierwszym takim przypadku, gdy jego asystentka odczytała zapis jego transowej relacji powiedział: - Zastanawiam się teraz, skąd to się wzięło i czy coś takiego w ogóle mogło istnieć? Cayce nigdy nie czytał dwóch dialogów Platona poświęconych Atlantydzie. Później miał coraz mniej wątpliwości. Z jego odczytów wynika, że istniała dziesiątki tysięcy lat temu cywilizacja o dużej kulturze technicznej, która ostatecznie zdegenerowała się i podzieliła los biblijnej Sodomy i Gomory.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
eviva
 październik 26 2006 07:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Tadzcharti


"..Teraz kazda dusza ostatecznie zbiera plony.." a czy teraz nie możemy siać gdzie jeszcze nic nie wzrosło?
Przecież do tego jesteśmy wezwani aby Słowo które w nas mieszka dotarło do "krańców ziemi".
Czy masz na myśli to samo SŁOWO,o którym pisze Jakub? Jak Ty to rozumiesz"..Słowo,które w nas mieszka"?

Jak.1.21.Przeto odrzućcie wszelki brud i nadmiar złości i przyjmijcie z łagodnością wszczepione w was SŁOWO,które może zbawić dusze wasze.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Dezerter
 październik 26 2006 10:02   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/17/06
Postów:: 1841

Quote by maxurd:
Quote by eviva:
2.Na tym forum prawie wszyscy piszą,że Jezus wziął na siebie grzechy całego świata.Czy z tego faktu wynika,że ja jako duch-dusza nie mam już grzechów i mogę się uważać za już zbawioną? Piszesz"tylko jego śmierć może zakryć nasze grzechy..."Dla mnie ważne jest,aby moja dusza była wolna od grzechów.Zakrycie grzechów,to nie to samo co uwolnienie od nich.


1. Tak Evio -Juz dzis mozesz sie uwazac za zbawiona - Co wiecej - Ja sie uwazam za zbawionego
2. Jezus nie zniosl prawa przyczyny i skutku - On jednak wzial na siebie skutek naszych grzechow - Tych, ktore popelnilismy i tych, ktore jeszcze popelnimy. Prawo sie nie zmienia - Prawo za grzech przewiduje smierc - I ta cene zaplacil za nas Jezus. Jestesmy wolni od przeklenstwa grzechu, jestesmy wolni od przeklenstwa smierci, jestesmy wolni I to tylko dlatego, ze On zgodzil sie na krzyz...

ja też jak eviva nie do końca to rozumię i dlatego zadałem pytanie na któtre nikt mi nie odpowiedział:
ps. czy "zbawienie od grzechów" = zbawienie = "pójście do nieba ". i czy odkupienie = zbawienie
Maxudr i mediaval man proszę o konkretna odpowiedź.

Ja to rozumię tak (skrótowo, schematycznie - mam nadzieję , że czytelnie):

Przed Chrystusem:
- grzech pierworodny -= śmierc -= "sen" w Szeolu (Hadesie) jako oczekiwanie na Sąd ostateczny -= Sad O.- wynik nie znany

Po odkupieńczej śmierci Chrystusa:
- grzech pierworodny odkupiony (zmazany)? -= nie powinno być śmierci ? (ale jest przynajmniej chwilowa do Sądu O. i zmartwychwstania -= "sen" w Szeolu (Hadesie)jako oczekiwanie na Sąd ostateczny -= wynik znany zbawienie?! (przynajmniej dla Maxudra

oswiedzcie mnie jak to jest?

===

Obecnie pisze na forum zchrystusem.pl
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
eviva
 październik 26 2006 10:29   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

Dezerter
Mnie też chodzi o te same,dokładne wyjaśnienie,co dalej" po odkupieńczej śmierci Jezusa"?Zwłaszcza,że karol dabrowski napisał,że "Jezus zniósł prawo karmy",a maxurd pisze,że "Jezus nie zniósł prawa karmy".

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Tadzcharti
 październik 26 2006 11:05   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/23/06
Postów:: 127

"powszechna reinkarnacja?".. ehh jaki miała by cel.. doprowadzenie w końcu za którymś tam razem do połączenia/zjednoczenia z Bogiem? jeśli ktoś poda taki powód .. to dowolna istota z tych "na dole" może wystąpić z oskarżeniem bo skoro ktoś mógł X razy "żyć" i w końcu "gdzieś" dotarł to może jeszcze raz go tam wysłać i sprawdzić co będzie za X+1 razem.. to była by głupota bo tak bawić się można w nieskończoność.
Poza tym połączenia/zjednoczenia z Bogiem musiało by się odbyć w pełni na "ziemi" bo jedynie w tak "zerwać" można by to "koło" (a na ziemi nasz rozwój się nie kończy, gdyby tak było ci na "dole" chcieli by "wybić" tych którzy mieli by się "zaraz" "rozwinąć", i dalej krążyli byśmy w kółku)
Może ktoś powiedzieć że "reinkarnacje" są dane nam od Boga na naszą prośbę jako deska ratunku przed piekłem (jako kolejna szansa.. ) jeśli by tak było to znów mamy kółko i oskarżycieli.. poza tym poco znów wracać na ziemię w celu dalszej własnej nauce.. skoro "stając przed" Bogiem w "chwili śmierci" możemy odrzucić wszelkie zło [zresztą tu na ziemi też tak możemy, ale "tam" jest łatwiej bo niema już fizycznych/czasowych ograniczeń]
Nie twierdzę że samo stwierdzenie "reinkarnacja" jest puste (niedotyczące niczego/nikogo) ale nie powinno być używane w kontekście "powszechnym".

pastor E.Cayce.. to że robisz coś "dobrze" i to że "twoje" słowa się "sprawdzają" nie znaczy że w tym co robisz/mówisz niema "błędu"..
Kiedyś opisywałem komuś przez internet dość złożoną drogę z pewnego miejsca do drugiego.. i pomyliłem sobie miasta to jednak nie zmieniło to tego że to co napisałem idealnie się zgadzało i doprowadziło daną osobę bez problemów na miejsce [i nie jest to jedyny taki przypadek..]
Słyszałem też o kapłanie który uzdrawiał i był bardzo pobożny, aż pewnego dnia trafił "przypadkiem" na ogólny ("delikatny") egzorcyzm i (troszkę to nim wstrząsnęło) od tamtej pory był już tylko pobożny

Co do wiedzy o innych cywilizacjach (nawet z poza globu) to wiedza sama w sobie nie wnosi bezpośrednio nic dla ducha (bo to że wiesz co powinno się wydarzyć i jak temu ewentualnie zaradzić/przygotować się nie wpływa bezpośrednio na ducha) [przynajmniej do czasu gdy nie nauczymy się wspólnie przeciwdziałać "przyszłemu złu" i rozwijać "wspólne dobro" na "płaszczyźnie duchowej" w tym świecie]
I jeśli chodzi o wiedzę z "innych" źródeł np.: dotyczącej przeszłych/przyszłych wydarzeń to
"Wchodząc w świat poprzednich wcieleń swoich pacjentów," ja jestem tu pierwszy raz ciekawe co ów pastor by o mnie powiedział
Miałem kiedyś (nie jedną,ale jedną opiszę) sytuację że byłem/szedłem z kimś i poszliśmy do jego znajomych, jakoś tam rozmowa zaczęła się toczyć (choć byłem duchem "nieco nieobecny") i wydawało mi się że skądś znam tych ludzi i zacząłem pytać o różne sytuacje z przeszłości młodej osoby z którą rozmawialiśmy, tylko że nie bardzo się to wszystko chciało zgadzać.. wtedy weszła do pokoju mama tej osoby (przysłuchiwała się temu o czym rozmawialiśmy) i powiedziała że te informacje dotyczyły jej i jej mamy z czasów gdzie mnie fizycznie nie było na tym świecie (a wszystko się zgadzało ze szczegółami) i o czym to świadczy > o niczym, w "przestrzeni ducha" nasze drogi mogły się "zetknąć" i tyle, [nie oznacza to tego że byłem tu kiedyś i stąd ta "wiedza"] oczywiście musielibyśmy jeszcze pominąć zwyczajny zbieg okoliczności (a ilość szczegółów > to "duży zbieg okoliczności"
Mamy dostęp do nieograniczonych "zasobów" Ducha.. to fakt.. tylko że nasz fizyczny mózg jest dość prymitywny/ograniczony i by nie przejść do "kolejnego świata" (podczas "przeciążenia danymi" wszystko upraszcza a często "wizualizuje", w innym wypadku od razu wylądowali byśmy w "kaftanie bezpieczeństwa")

===

Dopóki walczysz, jesteś niezwyciężony /1P3,9/Ef6,12/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Tadzcharti
 październik 26 2006 11:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/23/06
Postów:: 127

przepraszam za gadulstwo ale naprawdę staram się ograniczać



Czy masz na myśli to samo SŁOWO,o którym pisze Jakub? Jak Ty to rozumiesz"..Słowo,które w nas mieszka"?
Jezus Chrystus jest Słowem wypowiedzianym do na przez Ojca..
mogę rozwinąć ten wątek, ale jak wszystko co dotyczy Boga.. zostania on niewyczerpany..



Co do schematu:
grzech pierworodny > śmierć >"sen" .. jako oczekiwanie na Sąd > Sad (wynik nie znany)

każdy grzech to śmierć, i jeśli chodzi o przejście "sen" nie jest dobrym określeniem (bo nie ogranicza nas już czas, niema "oczekiwania" w "ziemskim rozumieniu"),
Sąd i wynik nieznany? [wynik nieznany dla tych którzy wciąż szukają, dla tych co znaleźli wynik jest oczywisty]

[/Kol2,12/ jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił. /13/ I was, umarłych na skutek występków i nieobrzezania waszego /grzesznego/ ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, /14/ skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża.]

Wszelki grzech jest śmiercią, a Jezus Dawcą Życia wszczepieni w Jezusa nie umrzemy tylko na nowo nie poddawajmy się pod jarzmo niewoli grzechu, za każdym razem gdy "powstajesz" z upadku przez wiarę z zbawczą moc Chrystusa Pana stajesz się nowym, wolnym od grzechu stworzeniem.

A kiedy w końcu jesteśmy/będziemy zbawieni? >
[/Rz8,24/ W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda?]

Mając "satana" za oskarżyciela a Jezusa z Obrońcę i Sędziego czegóż miał bym się lękać, chyba jedynie tego bym w swej głupocie nie zmieniał obrońcy

===

Dopóki walczysz, jesteś niezwyciężony /1P3,9/Ef6,12/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 26 2006 13:18   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Tadzcharti!
Wracając do reinkarnacji. Co według Ciebie znaczy powszechna reinkarnacja. Ja nie znam takiego pojęcia. Dla mnie reinkarnacja obejmuje tylko te dusze dla których jest to korzystne, a konkretnie wygląda to tak. Bóg stworzył duchowe dzieci i przestrzeń dla ich rozwoju. Na początku wyłącznie duchową przestrzeń i te dzieci miały na drodze rozwoju zdobywać coraz wyższe regiony światła, aż do siódmego Nieba, w którym, gdy będą dostatecznie "dorosłe" i "wykształcone", oczekiwało je życie na Łonie Ojca. Jak wiemy z Biblii w przestrzeni duchowej doszło do buntu aniołów, kóre spadły z duchowości w materię, nazwaną przez Biblię otchłanią. Z niej muszą powócić do duchowości. Są też inne dusze, dla których materia jest korzystnym miejscem do rozwoju i te też muszą rodzić się na ziemi. Rozwój duchowy na ziemi przebiega z dołu do góry, po szczeblach rozwoju Jakubowej drabiny a na jej szczycie znajduje się Jehowa, Bóg. Możesz co najwyżej nic w życiu nie osiągnąć to wtedy wrócisz na ten sam szczebel, natomiastw dół nie możesz zejść, gdyż lekcje przerobione przez duszę zapisują się w jej Duchu i nie są nigdy zapomniane jeżeli zostały raz dobrze przyswojone. Oznacza to, że dusza tak długo będzie wystawiana na pokusy i doświadczenia, aż jej rozwój duchowy nie pozwoli jej na uleganie tym pokusom i na czynienie zła. A więc x+1 jest niemożliwe. DLatego nie nazywałabym Prawa Reinkarnacji powszechną reinkarnacją. A co Ty miałeś na myśli to pisząc? To oczywiście nie wszystko w tym temacie. Jeszcze mam nadzieję porozmawiamy pozdrawiam matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
karol_dabrowski
 październik 26 2006 21:32   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 08/31/06
Postów:: 366

Do Dezerter:
Postaram się po krótce odpowiedziec na Twoje pytanie

1. Kto wierzy w Jezusa i zachowuje Jego naukę ten pomimo śmierci nadal zyje

Jan. 8:51
51. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli kto zachowa słowo moje, śmierci nie ujrzy na wieki.

Jan. 11:25-26
25. Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.
26. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?

Jan. 5:24
24. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota.

2. Po śmierci łotr przebywa z Chrystusem w raju

Łuk. 23:42-43
42. I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego.
43. I rzekł mu: Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju.

3. Szczepan widząc Chrystusa w niebie prosi Go by przyjął jego ducha

Dz.Ap. 7:55-56,59
55. On zaś, będąc pełen Ducha Świętego, utkwiwszy wzrok w niebo, ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po Prawicy Bożej
56. I rzekł: Oto widzę niebiosa otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Bożej.
...
59. I kamienowali Szczepana, który się modlił tymi słowy: Panie Jezu, przyjmij ducha mego.

4. Paweł wiedział że zaraz po smierci bedzie z Chrystusem

Filip. 1:21-23
21. Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem,
22. A jeśli życie w ciele umożliwi mi owocną pracę, to nie wiem, co wybrać.
23. Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej;

5. Jak można być w ciele tak i poza nim mieszkac u Pana

2 Kor. 5:6-9
6. Więc też zawsze jesteśmy pełni ufności i wiemy, że dopóki przebywamy w ciele jesteśmy oddaleni od Pana;
7. Gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy.
8. Jesteśmy więc pełni ufności i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana.
9. Dlatego też dokładamy starań, żeby, niezależnie od tego, czy mieszkamy w ciele, czy jesteśmy poza ciałem, jemu się podobać.

6. Nawet za życia można wizytować niebo

2 Kor. 12:2-4
2. Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty - czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie - został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba.
3. I wiem, że ten człowiek - czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie -
4. Został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać.


7. Śmierć jest rodzajem odpoczynku

Obj. 6:9-11
9. A gdy zdjął piątą pieczęć, widziałem poniżej ołtarza dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, które złożyli.
10. I wołały donośnym głosem: Kiedyż, Panie święty i prawdziwy, rozpoczniesz sąd i pomścisz krew naszą na mieszkańcach ziemi?
11. I dano każdemu z nich szatę białą, i powiedziano im, aby jeszcze odpoczęli przez krótki czas, aż się dopełni liczba współsług i braci ich, którzy mieli podobnie jak oni ponieść śmierć.

8. Właściwie to nie ma powodu dla którego człowiek po śmierci miałby jeszcze być odzdzielony od Boga

Rzym. 5:1
1. Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,

Na razie to kilka moich roboczych wniosków, jak mi coś sie jeszcze przypomni dam znać


Do Eviva:

Bardzo się cieszę tym co gdzieś napisałaś że wyciagnęłaś coś pozytecznego z niektórych moich postów bo myslałem że negujesz wszystko "jak leci" a moja praca idzie na marne
Co do tej karmy. Po pierwsze może przegapiłem ale nie odpowiedziałaś mi i Medieval_manowi kto ją wprowadził jesli Jezus miałby ją znosić czy nie. Po drugie że powiedziałem że ją zniósł - dlatego tak to sformułowałem bo chciałem to napisac tak po Twojemu: chodziło mi o to że Jezus zapłacił za każdego człowieka dług jaki mieliśmy wobec Boga wskutek upadku człowieka, że nie bylismy w stanie odpokutować naszych grzechów i wyzwolić się ze stanu oddzielenia od Boga sami, że Jezus przyszedł i spłacił ten dług i wskutek tego nie ciązy juz na nas prawo mojżeszowe, nie musimy składać ofiar za nasze grzechy, nie musimy ich odpokutowywać jednym słowem mamy pokój z Bogiem i przystęp do Niego jak juz wczesniej pisałem a nawet przystęp z ufnością! A skoro jest pokój i przystęp do Boga gdy mój grzech jest już odpokutowany przez Jezusa to nie ma żadnego potępienia (Rzymian 8:1), potrzeby odpokutowywania grzechu (co z resztą jest dla człowieka niemozliwe) i tzw karmy cokolwiek to jest.Jeśli nie przekonuje Cię Paweł (choć nie ma ku temu najmniejszego powodu) podobnie powiada Jan
1 Jan. 1:7-9
7. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.
8. Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma.
9. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.
Jesli natomiast tą tzw prawo karmy rozumiesz w ujęciu wersetu co siejesz to i żąć będziesz to się zgadzam nic nie zostało zniesione - zasada jest prosta wierzysz w Jezusa i przestrzegasz Jego nauki żyjesz, rozmyslnie grzeszysz i nie chcesz Jezusa - spotyka Cię potepienie w wyniku dobrowolnego wyboru. Nie ma to nic wspólnego z reinkarnacją. Spójrz dalej
Ga 6:8
8. Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne.
Kto sieje w Duchu zbierze życie wieczne! Nie ma reinkarnacji ale odpuszczenie grzechów!
Poza tym popatrz - to jest Paweł

Pozdrawiam serdecznie

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Tadzcharti
 październik 26 2006 22:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/23/06
Postów:: 127

>>matejanka > jak już mówiłem "powszechna reinkarnacja = "masowy" powrót na ziemię > była by to czysta głupota..
Bo niczemu nie służy.. nie przestajesz istnieć po śmierci fizycznej więc możesz się dalej rozwijać..
>>"..doszło do buntu aniołów, kóre spadły z duchowości w materię.." z tak postawionej tezy wynikało by że to bunt aniołów doprowadził do powstania tego świata..
A przecież żaden z tych "na dole" (niezależnie od tego jak byłby rozwiniętą istotą ) nie jest wstanie nic nam zrobić bez naszej uległości/przyzwolenia..
Do tego oni nie są bezpośrednio "zaczepieni" w "tym świecie fizycznym" i też mogą się rozwijać a jednocześnie odrzucać Boga (przynajmniej do "czasu"
Ponowne przyjście do tego świata jak pisałem jest możliwe ale nie potrzebne "powszechnie" mogło by ono służyć jedynie ściśle określonemu celowi/zadaniu a nie dodatkowemu "dokształcaniu" bo w tym "fizycznym wymiarze ducha" jesteśmy bardziej ograniczeniu niż po przejściu..

Poza tym stwierdzenie >>"..dostatecznie "dorosłe" i "wykształcone".." by osiągnąć niebo.. ech to też nie tak.. bo możemy być upośledzeni umysłowo.. mieszkać w buszu.. i nie prowadzić rozważań teologicznych/filozoficznych czy w ogóle jakichkolwiek innych.. wystarczy że całym sobą oddamy się na służbę Bogu i naszym jedynym pragnieniem będzie Bóg.. nie musimy robić nic więcej (choć to.. jest najtrudniejsze) a wszelki rozwój ułatwia nam jedynie zbliżanie się do Boga.. i zrywanie z tym co nas ogranicza.. i coraz to doskonalszą służbę Bogu..
Niezależnie od tego jak "długo"/"szybko" będzie się rozwijał nigdy sam nie osiągnie Boga..
To nie my sięgamy po Boga, ale On po nas.. jeśli tylko się na niego otworzymy..

>>"..natomiastw dół nie możesz zejść.." z tym się nie zgodzę bo rozwijać można się w każdą nawet niewłaściwą stronę, upaść zawsze możemy (póki posiadamy wolną wolę, a bez niej nas niema {chyba że jesteśmy już w pełni zjednoczeni z })Bogiem({})
Dodatkowo dusza/duch/świadomość jest "nie śmiertelna".. ogólnie rzecz biorąc TAK.. ale można ją atakiem "rozszarpać na strzępy" (oczywiście musiała by ulec/poddać się napastnikowi) ale formy "podstawowej nie da się zniszczyć" [mówię jedynie że przycinając krzewy można nadawać im różne kształty, możemy wycinać suche jak i zdrowe gałęzie..]

Niewiele pamiętam [i nie jestem dobry] z matematyki ale było kiedyś coś jak granice ciągu ..
lim x = ? {na pewno nie ∞ }
x→∞
{nieskończoności nigdy nie osiągnie, choć wydawać się by mogło że jest blisko (to też nie prawda) [w obliczeniach matematycznych "tu" robimy uproszczenia, a przecież nie mogę żadnego człowieka/anioła uprościć do ]}Boga{[]}

To nie my uświęcamy lecz możemy "zyskać" uświęcenie.. i sami z siebie nigdy nie osiągniemy doskonałości.. tylko Bóg jest doskonały i nikt inny..

[/Flp3,10-15/ przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach - w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, /11/ dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. /12/ Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. /13/ Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, /14/ pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. /15/ Wszyscy więc my, doskonali, tak to odczuwajmy: a jeśli odczuwacie coś inaczej, i to Bóg wam objawi.]

===

Dopóki walczysz, jesteś niezwyciężony /1P3,9/Ef6,12/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 27 2006 09:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

jak już mówiłem "powszechna reinkarnacja = "masowy" powrót na ziemię > była by to czysta głupota..
Bo niczemu nie służy.. nie przestajesz istnieć po śmierci fizycznej więc możesz się dalej rozwijać..
>>"

Oczywiście że po śmierci fizycznej nie przestajesz istnieć i możesz się dalej rozwijać, lecz tam gdzie zasiałeś tam i musisz żąć, więc niektórzy muszą powócić na ziemię. Z obserwacji ludzi chyba zauważyłeś, ze do każdego człowieka co innego przemawia i potrzebuje innych bodźców do swojego rozwoju. Przecież nie jesteśmy jednakowi i dlatego te dusze dla których jest to dobre przychodzą na ziemię, albo w celu odpokutowania za popełnione w poprzednich wcieleniach winy, albo aby dalej się rozwijać i wypełnić jakąś misję.Ziemia jest miejscem, dającym pewnym duszom olbrzymią szansę na szybki rozwój na który w Duchowosci potrzebowałyby eonów czasu .
..doszło do buntu aniołów, kóre spadły z duchowości w materię.." z tak postawionej tezy wynikało by że to bunt aniołów doprowadził do powstania tego świata..

Nie upadek aniołów czyli stworzonych przez Boga duchowych istot, których ucieleśnieniem my jesteśmy, doprowadził do "tohu bawohu", czyli chaosu, zamętu, lub otchłani Księga Rodzaju 1,2). I z teggo tochu bawohu z tego nieładu Bóg uczynił materialny świat tak, że to co stworzył było dobre. Materia jest uporządkowaniem upadłego ducha. U jej podstaw lezy jednak duchowość, co stwierdzili juz nawet fizycy rozbijając materię na coraz mniejsze cząstki otrzymujac na końcu juz tylko promieniowanie. Z tej materii duch wyzwala się na drodze ewolucji od najprostszych form życia, aż do najwyższej ludzkiej świadomosci. Nic nie jest martwe wszystko posiada duszę, nawet siły przyrody. Gdyby byly martwe nie mogłyby być posłuszne Jezusowi, a w konsekwencji powinny być równiez posłuszne człwiekowi po osiagnięciu przez niego czystości serca i upodobnieniu się do Jezusa.
A przecież żaden z tych "na dole" (niezależnie od tego jak byłby rozwiniętą istotą ) nie jest wstanie nic nam zrobić bez naszej uległości/przyzwolenia..

Oczywiście że nie. Tak naprawdę całe zło i złe skłonności wychodzą z ludzkiego serca, o czym wyraźnie mówił Jezus. Ci na dole to nikt inny jak dusze w zaświatach, które ten świat opuściły bez światła i po tej drugiej stronie walczą o utrzymanie na niej wpływów, wywierajac na żyjących w ciele złe wpływy oczywiście jezli ci do tego dopuszczają, a niestety dopuszczają nie mając świadomości ich obecności i nie potrafiąc się bronić. I właśnie z tą władzą zła na ziemi z tym "księciem ciemności" jesteśmy wezwani do walki. Oczywiście tylko bronią miłosci.

Do tego oni nie są bezpośrednio "zaczepieni" w "tym świecie fizycznym" i też mogą się rozwijać a jednocześnie odrzucać Boga (przynajmniej do "czasu"

Czynienie zła też rozwija. W końcu dusze czyniące zło-ponieważ posiadają atom Boski-muszą zatęsknić za dobrem i kiedyś, za pojednaniem z Bogiem.

Ponowne przyjście do tego świata jak pisałem jest możliwe ale nie potrzebne "powszechnie" mogło by ono służyć jedynie ściśle określonemu celowi/zadaniu a nie dodatkowemu "dokształcaniu" bo w tym "fizycznym wymiarze ducha" jesteśmy bardziej ograniczeniu niż po przejściu..


To zależy do jakiego świata trafisz, aby pozostać po śmierci w rejonach duchości trzeba już posiadać pewien okreslony stopień rozwoju i za sobą pokutę, czy wypełnienie misji na ziemi.Ograniczenie przez materię jest dla niektórych dusz konieczne, szczególnie dla tych które zachowały pożądanie materialnych dóbr(lub tych, które powstały z ziemi) i pozostają po śmierci w najniższych regionach. To jak wysoko dusza z Duchem się wzniosą zależy od ilości swiatła nabranej w ciągu ziemskiego życia. A tym światłem jest miłość. Wiesz chyba że powstaliśmy z miłości, że całym stworzeniem rządzi miłość i im jej więcej mamy w duszy, tym bardziej zblizamy się do celu czyli do Boga. Lecz do milości się wzrasta na drodze cierpienia, na drodze wielostronnego rozwoju. Jak juz napisałam aby przejść do innych światów, gdzie będziemy się dalej rozwijać, musimy zaliczyć(te do tego przeznaczone dusze) ziemską lekcję.
Poza tym stwierdzenie >>"..dostatecznie "dorosłe" i "wykształcone".." by osiągnąć niebo.. ech to też nie tak.. bo możemy być upośledzeni umysłowo.. mieszkać w buszu.. i nie prowadzić rozważań teologicznych/filozoficznych czy w ogóle jakichkolwiek innych.. wystarczy że całym sobą oddamy się na służbę Bogu i naszym jedynym pragnieniem będzie Bóg.. nie musimy robić nic więcej (choć to.. jest najtrudniejsze) a wszelki rozwój ułatwia nam jedynie zbliżanie się do Boga.. i zrywanie z tym co nas ogranicza.. i coraz to doskonalszą służbę Bogu..
Niezależnie od tego jak "długo"/"szybko" będzie się rozwijał nigdy sam nie osiągnie Boga..
To nie my sięgamy po Boga, ale On po nas.. jeśli tylko się na niego otworzymy..


To co piszesz jest prawdą. Słowo wykształcenie jest być może nieadekwatne. Użyjmy raczej dostatecznie rozwinięte do miłości. Zgadza się też, że sami- ponieważ posiadamy upadłą ziemska naturę-potrzebujemy pomocy i pociągnięcia przez Boga. Ojciec zna nas najlepiej i wie kiedy nasza dusza juz jest gotowa do zmartwychwstania w niej ducha.

..natomiastw dół nie możesz zejść.." z tym się nie zgodzę bo rozwijać można się w każdą nawet niewłaściwą stronę, upaść zawsze możemy (póki posiadamy wolną wolę, a bez niej nas niema {chyba że jesteśmy już w pełni zjednoczeni z })Bogiem({})
Dodatkowo dusza/duch/świadomość jest "nie śmiertelna".. ogólnie rzecz biorąc TAK.. ale można ją atakiem "rozszarpać na strzępy" (oczywiście musiała by ulec/poddać się napastnikowi) ale formy "podstawowej nie da się zniszczyć" [mówię jedynie że przycinając krzewy można nadawać im różne kształty, możemy wycinać suche jak i zdrowe gałęzie..

Nie, rozwijać można się tylko do przodu. Do tyłu można tylko upadać, ale i tak to, co już zdobyliśmy, tego nie stracimy. Upadek zawsze bierze się z tego, że w tym miejscu mamy jeszcze braki, a wiec nie jest cofaniem się tylko wykazaniem nam naszych braków i do tego był nam upadek potrzebny. Czy nie zauważyłeś sam po sobie że do pewnych złych rzeczy juz nie jestes zdolny i dziwisz się jak niekórzy ludzie mogą dopuszczac się niekórych złych czynów. To jest właśnie to o czym mówię. W Twoim Duchu jest ta niezdolność do pewnych czynów trwale zapisana i to nie ma nic wspólnego z ograniczaniem Twojej wolnej woli. Przychodzący na świat nowy człowiek, nie jest "tabula rasa", lecz przynosi na świat osiągnięcia i upadki z poprzednich inkarnacji. Nigdy tego co już osiągnął nie może zapomnieć, to jest zapisane w jego duchu.Przeciez to chyba jest jasne. Wiem np po sobie, że nie skrzywdzę świadomie żadnego zwierzęcia i wiem to napewno. Jestem tez pewna że gdybym nawet straciła pamięć to nie stanę się nagle cżłowiekiem który skopie psa, czy przejdzie obojętnie jak będzie czynił to ktoś inny. Dusza jest tak długo zdolna do czynienia zła jak długo jej rozwój jest niedostateczny. W każdej inkarnacji dusza w mniejszym lub większym stopniu konfrontując się z róznymi doświadczeniami pozbywa się złych cech.Poza tym nie wystarczy tylko chcieć kochać bliźnich i wiedzieć ze tak jest dobrze, trzeba jeszcze tę miłosć odczuwać, a to osiąga się powoli. Puste gadanie o miłosci do bliźniego jeszcze jest odległoscią od prawdziwego kochania bliźnich a nawet same dobre uczynki wynikające z przeświadczenia ze to się Bogu podoba nie są tą miłoscią. Prawdziwa miłosć do bliźnich wypływa prosto z serca i jest ogarniającą czułościa do każdego cżłowieka o którym się wie że jest naszym duchowym rodzeństwem. Tak naprawdę to na naszym świecie niewielu ludzi naprawdę kocha. O tym między innymi pisze słynny de Mello.



Niewiele pamiętam [i nie jestem dobry] z matematyki ale było kiedyś coś jak granice ciągu ..
lim x = ? {na pewno nie ∞ }
x→∞
{nieskończoności nigdy nie osiągnie, choć wydawać się by mogło że jest blisko (to też nie prawda) [w obliczeniach matematycznych "tu" robimy uproszczenia, a przecież nie mogę żadnego człowieka/anioła uprościć do ]}Boga{[]}

Matematylkę zostawmy lepiej na boku


To nie my uświęcamy lecz możemy "zyskać" uświęcenie.. i sami z siebie nigdy nie osiągniemy doskonałości.. tylko Bóg jest doskonały i nikt inny..

[/Flp3,10-15/ przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach - w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, /11/ dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. /12/ Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. /13/ Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, /14/ pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. /15/ Wszyscy więc my, doskonali, tak to odczuwajmy: a jeśli odczuwacie coś inaczej, i to Bóg wam objawi.

Tak tylko Bóg jest doskonały ale nas równiez stworzył do tego abyśmy w naszym zakresie uzyskali doskonałość,(obraz i podobieństwo Ojca) która oznacza absolutną czystośc ducha, gdyż tylko czysty duch może żyć na Łonie doskonałego Ojca. pozdrowienia matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Dezerter
 październik 27 2006 10:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/17/06
Postów:: 1841

Moje pytania

ps. czy "zbawienie od grzechów" = zbawienie = "pójście do nieba ". i czy odkupienie = zbawienie
Maxudr i mediaval man proszę o konkretna odpowiedź.
Ja to rozumię tak (skrótowo, schematycznie - mam nadzieję , że czytelnie):

Przed Chrystusem:
- grzech pierworodny -= śmierc -= "sen" w Szeolu (Hadesie) jako oczekiwanie na Sąd ostateczny -= Sad O.- wynik nie znany
Po odkupieńczej śmierci Chrystusa:
- grzech pierworodny odkupiony (zmazany)? -= nie powinno być śmierci ? (ale jest przynajmniej chwilowa do Sądu O. i zmartwychwstania -= "sen" w Szeolu (Hadesie)jako oczekiwanie na Sąd ostateczny -= wynik znany zbawienie?! (przynajmniej dla Maxudra Big Grin Wink

oswiedzcie mnie jak to jest?


Tadzcharti i Karolu
"znajdujemy sie na Sądzie Ostatecznym" to.. jest tak odkąd istniejemy..
tylko tu zanim ktoś powie że NIE.. to dopowiem.. niech pobawi się czasem, istoty duchowe nie muszą ograniczać się do czasu.. i czas nie musi mieć na nie wpływy

Zgoda, że czas w świecie niefizycznym(ziemskim) płynie inaczej. Ale co z wielokrotnie w Bibli przywoływanym SĄDEM OSTATECZNYM na którym staniemy wszyscy zyjący i zmarli - są dwa -jeden indywidualny i mamy wstęp do nieba a "u krańca szasów będzie ten właściwy dla wszystkich? - tylko po co jesli my już będziemy z Pawłem i Chrystusem
(
Paweł wiedział że zaraz po smierci bedzie z Chrystusem
- To po co i kiedy Sąd O.??!

Nawet za życia można wizytować niebo

ale to było trzecie a mnie interesuje siódme

Trzymając się Bibli - to to się kupy wszystko nie trzyma! i czym się różni mój schemat przed i po Chrystusie???

===

Obecnie pisze na forum zchrystusem.pl
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 27 2006 11:08   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Dezerter co prawda nie pytasz się mnie, ale zanim Ci odpowiedzą zapytani pozwól, że wtrącę swoje trzy grosze
Sąd Ostateczny ma tylko sens w aspekcie reinkarnacji. Inaczej jest nonsensem.
A wygląda to następująca. Jesteś sądzony po każdym ziemskim życiu, zgodnie z wypowiedzią że "cżłowiek żyje raz a potem sąd" i ten sam człowiek nie jest sądzony na Sądzie Ostatecznym tylko dusza, albo w kolejnym wcieleniu( a więc inny człowiek) albo nieinkarnowana.(inaczej wypowiedź, ze cżłowiek raz umiera a potem sąd byłaby sprzeczna z SO) Na tym sądzie indywidualnym jest podejmowana decyzja, czy twoja dusza zasłużyła już na życie w innym lepszym, wyższym świecie, czy musi wrócić na ziemię.
Pojęcie "żywi i umarli" ma jeszcze drugie, duchowe znaczenie. Ci co już mają obudzonego ducha i ci "martwi duchowo", co nie osiągęnli potrzebnego rozwoju. I ten czas dla dusz na ziemi kończy się ostatecznie ,to znaczy kończy się ostatecznie czas dla duszy do możliwości czynienia zła na ziemi. Te dusze które na tym Sądzie Ostatecznym okażą sie dość rozwinięte zapoczątkują Tysiącletnie Kólestwo Chrystusa na ziemi, czyli ożyją i duchowo i cieleśnie. To będzie pierwsze zmartwychwstanie Inne nie ożyją, tam "będzie płacz i zgrzytanie zębów."
będą musiały poczekać na kolejną szansę, i to czekanie może długo potrwać, co wiąże sie z cierpieniem tych dusz, choć to cierpienie również ma pozytywny charakter, gdyż w nim dusza się powoli oczyszcza. I to jest Sąd Ostateczny. Pojęcie chrzescijańskie o S.O jest fałszywe i urąga miłości Boga, jak również odbiera sens życiu na ziemi jako lekcji dla duszy, albo nadaje mu koszmarną funkcję egzaminu komisyjnego tzn. takiego poza którym już nie ma szansy, ani na rozwój, ani na szczęscie. Straszny byłby taki Bóg i monstrualny i kompletnie sprzeczny w swoich wypowiedziach. Teologia obecnie usiłuje łatać teologiczne bzdury o potępieniu, coraz bardziej oddalając się od słów Pisma Świętego. A w Piśmie Świętym kazde słowo, o ile nie zostało przez człowieka przekręcone, ma głęboki sens. Zastanów sie Dezerter nad tym co napisałam i powiedz mi czy widzisz jakieś inne, lepsze, bardziej biblijne wyjaśnienie Pisma Świętego i wypowiedzi zawartych w nim na temat Sądu Ostatecznego w połączeniu z miłoscią Boga i pragnieniem, aby każdy został zbawiony.
Jeszcze dodam, że Sąd Ostateczny jest długim procesem(dzień Pana moze trwać tysiac lat, co wynika z innych wypowiedzi w Piśmie) dającym duszom szansę na nawrócenie się na dobrą drogę. Tylko Bóg wie i ocenia, dusze zarówno w ciele jak i poza ciałem, osądzając, które juz dojrzały do dobra i mogą inkarnowac w Tysiącletnim Królestwie Chrystusa. pozdrawiam cię serdecznie matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Dezerter
 październik 27 2006 11:35   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/17/06
Postów:: 1841

Matejanko nie pytam wszystkich ale zależy mi na katolickim i protestanckim wytłumaczeniu i dlatego kieruje to do Max-a i man-a . podkreślam też , że chcę zrozumieć Biblijny przekaz w tym temacie a Ty nie potrafisz ograniczyć się do Biblii
ja mam swój pogląd w temacie "co po śmierci" ale to w innym temacie!
Ale mi nie chodzi tylko o S.O.! Jak Ty rozumiesz :
czy "zbawienie od grzechów" = zbawienie = "pójście do nieba ". i czy odkupienie = zbawienie

===

Obecnie pisze na forum zchrystusem.pl
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 27 2006 13:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Halo Dezerter!
czy "zbawienie od grzechów" = zbawienie = "pójście do nieba ". i czy odkupienie = zbawienie
Ta sprawa wygląda trochę inaczej i nie da się postawić między tymi pojęciami znaków równości, no bo popatrz.
Co to jest zbawienie od grzechów? To jest stan duszy w którym ona już nie popełni grzechu, gdyż jest na tyle rozwinięta że grzech ją brzydzi. Dusza osiąga ten stan dzięki łasce i pomocy Boga i jest zbawiona, a wtedy równa się to pójściu do wyższego świata, świata światła. Odkupienie, jest przenośnym słowem dla złożenia przez Jezusa ofiary z ciała, która to ofiara, została przez Jezusa dobrowolnie dokonana jako najwyższy dowód na Jego miłość do nas i prawdziwość głoszonej przez Niego Nauki, fałszywie rozumiane przez niektórych chrześcijan, jako wykupienie naszych grzechów ciałem Jezusa. Tymczasem oznacza to, że Jezus swoją ofiarą pokazał nam jak mamy czynić, aby się wykupić od swoich grzechów, albo inaczej mówiąc jak możemy odkupić nasze grzechy, postępując tak jak On, jak mamy się pojednać z Bogiem. On nas w ten sposób pojednał z Bogiem, że pokazał nam jak mamy to uczynić. Bez Jego odkupieńczej ofiary nikt na to by nie wpadł. Czy sam z siebie wiedziałbyś że masz kochać swoich wrogów, czy nastawiłbyś drugi policzek, czy dałbyś komuś swoją suknię i szedł z nim dziesięc mili gdy cię poprosi, abyś szedł z nim jedną, czy gdy pożyczyłbyś pieniedzy potrafiłbyś nie chcieć ich zwrotu. Dlatego ofiara Jezusa nazywa się ofiarą pojednawczą, odkupieńczą, zbawienną, gdyż ona nas nauczyła drogi do Ojca. Jezus niczego za nas nie załatwił. Nie zniósł naszych grzechów. A życie wieczne mamy od początku, gdyż dusza nie moze umrzeć, może natomiast wiecznie przebywać na zatraceniu, lub w grobie i z tego wybawił nas Jezus. Oczywiście nie oznacza to że naśladując Jezusa musimy dosłownie powtarzać Jego męczeńską drogę i szukać cierpienia. Każdy musi ponieść własny krzyż, taki na który sam sobie zasłużył. Krzyż dodatkowo można uczynić lżejszym dzięki miłości i uczynkom miłości. Tego tez nauczał Jezus. Oczywiście najwyższym objawiem ,miłosci jest gdy ktoś oddaje swoje zycie za swoich przyjaciół, ale nie każdy jest do tego powołany. ALe nie jest ponad niczyje siły błogosławienie wrogom, czy nadstawienie drugoiego policzka. Zbawieniem dla nas jest przyjęcie i prawidłowe zrozumienie Nauki Mistrza. Lecz z tego, co obserwuję niewielu chrzescijan chce iść drogą własnego krzyża i niewielu kocha swoich nieprzyjaciół, jak równiez niewielu bierze powaznie słowa Jezusa o nastawianiu drugiego policzka. DLatego droga do Królestwa jest taka wąska i niewielu nią idzie.
A co do tego, że według Ciebie w moim poprzednim poscie nie trzymam się biblii to na to nie mogę się zgodzić, gdyż dałam ci jedyne wyjaśnienie które właśnie trzyma się wiernie Biblii a nie wymyśla teorie apokastazy, czy sprzecznego z Biblią podziału na niebo piekło i czyściec. pozdrowienia matejanka

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
piotr.
 październik 27 2006 14:54   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/24/05
Postów:: 1167

Dezerterze, sąd człowieka wg. doktryny katolickiej przedstawiam cytując tekst z serwisu Opoka. Co do pytania, czy zbawienie od grzechów równa się pójście do nieba, nie podejmę się wyjaśnień, które mogłyby Cię zadowolić. Uczonym biblistą nie jestem. Mam swoje zdanie na ten temat, ale lepiej będzie jak wypowie się ktoś bardziej kompetentny.

W momencie śmierci każdego człowieka następuje sąd. Jak pogodzić ten sąd szczegółowy z sądem powszechnym nad całą ludzkością?



Nie ma tu żadnej sprzeczności. Już wraz ze śmiercią rozpoczął się sąd, który przy końcu czasu stanie się sadem obejmującym cały świat. Podczas gdy sąd osobisty dotyczy jednostki, to na sądzie ostatecznym stanie się widomy los wszystkich ludzi. Wszyscy poznają ostateczna prawdę o Bogu i o człowieku, prawdę, której uosobieniem jest Jezus Chrystus, "Sędzia żywych i umarłych" (Dz 10, 42 i in.), a wtedy też zwycięży ostatecznie sprawiedliwość. Sprawiedliwość zostanie oddana ubogim i uciśnionym, upokorzonym i zapomnianym, bezimiennym ofiarom kataklizmów natury i ludzkiej bezwzględności. Chrystus osądzi wtedy, odrzuci i obali wszystkie inne moce i potęgi. Ostatnim Sędzią będzie Chrystus, stąd Jego sad okaże się sadem łaski dla tych, którzy w Nim pokładali nadzieję. Ten przyszły sad sięga już w teraźniejszość, bo "kto nie wierzy, już został potępiony" (J 3, 18). Już teraz następuje rozdział pomiędzy ludźmi w wyniku ich dobrych albo złych czynów (por. J 3, 18-21). Na sadzie ostatecznym ten rozdział stanie się dla wszystkich jawny.

===

Sancta Maria, Mater Ecclesia, omnes sancti Angeli orate pro nobis.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Tadzcharti
 październik 27 2006 17:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/23/06
Postów:: 127

Do.. +matejanka nie żebym się z Tobą sprzeczał{bo w wielu miejscach się z Tobą zgodzę i jeśli na jakiś wątek nie odpisuję to albo o nim zapomniałem, albo się z nim zgadzam } (tylko nie wiem jeszcze przez jakie okulary postrzegasz rzeczywistość/ducha a ludzki język {nie bezpośrednio "Twój", a ogólnie język "ziemian"} jest zbyt prymitywny by szybko się w nim zorientować)

"..lecz tam gdzie zasiałeś tam i musisz żąć.." NIE.. nie musisz.. Przyjrzyj się temu:
[/J4,35-38/ Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. /36/ żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. /37/ Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. /38/ Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli.]

ale spójrz na to również przez kontekst: [/1Kor12,4-5/ Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; /5/ różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan;]
Jak już mówiłem mówiłem: Na szczęście zbieranie plonów to nie moja działka.." (przynajmniej "na razie" i mam nadzieję że to się nie zmieni) bo: [/Mt13,29/ A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy.]

"..dusze dla których jest to dobre przychodzą na ziemię, albo w celu odpokutowania za popełnione w poprzednich wcieleniach winy, albo aby dalej się rozwijać i wypełnić jakąś misję.Ziemia jest miejscem, dającym pewnym duszom olbrzymią szansę na szybki rozwój na który w Duchowosci potrzebowałyby eonów czasu .."
Odpokutowania? > a jesteś w stanie to nie my oczyszczamy się z grzechu..
wypełnić jakąś misję? > Tak w "tym" świecie, ale NIE w odniesieniu do "tego" świata.. (niema potrzeby zsyłania "legionów" na ziemię)
szybki rozwój? nie w "tym" świecie.. pobaw się "troszkę" świadomością/duchem a zobaczysz że dopiero uwalniając się od "więzów" "tego" świata możesz się szybko rozwijać, w "sferze" ducha/świadomości nie masz ograniczeń innych niż ty sama (pomijając ataki z "zewnątrz" ale i je musiała byś do siebie dopuścić)
Nie potrzebujesz czasu by się rozwijać (nie patrz na ducha tylko oczyma "tego" świata)

"..doprowadził do "tohu bawohu", czyli chaosu.." zawsze uważałem się za dziecię Boże, a ponieważ wychowywałem się w chaosie również za dziecię chaosu
"posłuszne człwiekowi po osiagnięciu przez niego czystości serca" chcesz przez to powiedzieć że zło nie ma tu mocy? przecież to nie prawda, bo ci "na dole" wiele mogą..
"wypełnienie pokuty" > w miłości nie ma już "problemu" pokuty, jeśli Miłość Ci wszystko całkowicie przebaczyła (oczywiście to zależy on naszej postawy wobec)Miłości()
[/1J4,18/ W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.]
"..do milości się wzrasta na drodze cierpienia.." wzrost poprzez cierpienie jest jedną z dróg ale cierpienie nie jest niezbędne do wzrostu.. "ostatnim" cierpieniem jest "tęsknota" za Bogiem ale gdy już uzyskasz "pełne" "połączenie" z Bogiem niema już w nasz cierpienia, a wzrastać możemy dalej


"rozwijać można się tylko do przodu. Do tyłu można tylko upadać, ale i tak to, co już zdobyliśmy, tego nie stracimy.rozwijać można się tylko do przodu. Do tyłu można tylko upadać, ale i tak to, co już zdobyliśmy, tego nie stracimy.." i znów kwestia przekazu Nie powiem nie.. ja inaczej bym to napisał i tyle..
{rozwijać możemy się w kierunku dobra i zła, ale co do "doświadczenia" to owszem jest ono nierozerwalną częścią naszej świadomości, ale nasza świadomość zależy od nas.. i "stronę" "możemy" "zmienić" "zawsze"}
{wierzę i mam nadzieję że nigdy nie zejdę z drogi do}Boga{i z}Bogiem{ale wiedziałem różne istoty.. powiem jeszcze tylko tyle teoretycznie gdybym był po "drugiej stronie" rozwijał bym się znacznie szybciej.. przynajmniej do pewnego "punktu"..}
[{wybacz bo} znów dla przykładu matematyka.. ;( mówi się dzieciom w podstawówce że {przynajmniej za moich czasów} że licząc deltę musi ona być nieujemna, a później na uczelni mówią że możemy sobie liczyć przez (liczby zespolone) > taki rozwój "matematyczny może doprowadzić do buntu przeciw "pierwotnej nauce nauczycielowi" (i to że dla dobra dzieci "niema liczb zespolonych" w podstawówce może być bez większego znaczenia) > "niekontrolowany" rozwój może być nie bezpieczny..]
Dlatego znów podkreślam "ponowne przyjście" na ziemie jest możliwe ale nie jedynie z celach "edukacyjnych" bo można obrócić się o 180 stopni i rozwijać dalej ("kierunek rozwoju pozostaje ten sam, ale zwrot przeciwny")



Do.. +Dezerter
"..jesli my już będziemy z Pawłem i Chrystusem .. - To po co i kiedy Sąd O.?.." > usprawiedliwieni w Chrystusie "nie potrzebują" sądu ale czy wszyscy są w Chrystusie ? jak na razie wydaje mi się że nie.. ale {mam nadzieję i sądzę że} nie mnie to sądzić..

Trzymając się Bibli - to to się kupy wszystko nie trzyma! i czym się różni mój schemat przed i po Chrystusie??? wszystko się "kupy" trzyma, pozostaje jedynie kwestia problemów z tłumaczeniem (braku oryginału) no i interpretacji..
Jak coś dla Ciebie jest ze sobą nie spójne to myślę że wspólnie spróbujemy wyjaśnić.. choć Biblia jest jedynie zapisem tego co ma być w Tobie.. a nie tylko naukową książką do poczytania..
Odnośnie Twojego schematu jeśli to ten z poprzedniego posta to już częściowo odpowiedziałem.. a samo umiejscowienie Chrystusa w konkretniej dacie "tego świata" nie zmieni faktu że przyszedł do wszystkich więc i do umarłych wcześniej (przed rokiem ~0+-..)



Do.. +matejanka odnośnie: >>"Sąd Ostateczny ma tylko sens w aspekcie reinkarnacji. .. inaczej wypowiedź, ze cżłowiek raz umiera a potem sąd byłaby sprzeczna z SO .. Na tym sądzie indywidualnym jest podejmowana decyzja, czy twoja dusza zasłużyła już na życie w innym lepszym, wyższym świecie, czy musi wrócić na ziemię"
Z tym całkowicie nie mogę się zgodzić.. zacznę od końce bo będzie wygodniej {nie chodzi mi już o samą reinkarnację} ale spójrz jak to wygląda .. tak jak to opisujesz to możemy się bawić w nieskończoność.. na ziemi wcale nie jest tak źle bo można żyć bardzo wygodnie i nie myśleć o Bogu .. a gdybyśmy po śmierci mieli znów tu "zawsze/za każdym razem" trafiać to teraz budowali byśmy pałace na kolejny i kolejny raz i żyli coraz wygodniej {chodząć po trupach bo w takim układzie możemy} bo przecież na Sądzie Ostatecznym w takim rozumieniu powiemy że chcemy znów na ziemię by się douczyć bo przecież inny mieli lepsze warunki.. i dopiero wtedy zaczęli byśmy myśleć o Bogu? to była by rzeczywiście głupota.

O ile dobrze pamiętam to kościół katolicki mówi że po śmierci/ciała następuje [sąd cząstkowy .. {nieokreślona przerwa} .. sąd ostateczny]
Tak naprawdę to nie jest ważny konkretny układ.. lecz to czy i ewentualnie z czego będziemy sądzeni

[/Hbr9,27-28/ A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, /28/ tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują.]
Zwracam uwagę na: "..dla zbawienia.."
Poza tym czy sąd ma dotyczyć Jezusa? NIE więc i ci którzy są w Chrystusie nie podlegają sądowi..
Nie zapominajmy że sam sąd nie równa się potępienie, "ludzki/ziemski" język jest sporą barierą w przekazie..
Przypatrzcie się jak wyglądają sprawy sądowe w "tym świecie" sami "zainteresowani" często mogą się wiele nauczyć i szerzej spojrzeć na całość sprawy.. i od postawy oskarżonego na "sądzie/rozprawie" również zależy wyrok..

"..ci "martwi duchowo", co nie osiągęnli potrzebnego rozwoju.." ech.. w pewnym sensie Tak a w pewnym nie.. {znów "czepiam się" słówek (wybacz)}
i znów matematyka.. wektory >> "martwi duchowo" mają nie odpowiedni zwrot ale kierunek rozwoju może być "podobny/doskonałość"
"martwi duchowo" to Ci którzy zwrócili się przeciw Bogu (dawcy życia), ale nadal mogą się rozwijać..



"..Pojęcie chrzescijańskie o S.O jest fałszywe i urąga miłości Boga.." no jak tak można przecież to stwierdzenie to nie prawda.. znów chodzi o "okulary" sprzeczałem się w tym temacie z wieloma kapłanami kościoła katolickiego a z wieloma rozmawiałem
Miłość Boga jest Nieskończona i nie skończy się w pewnym momencie (tu niby miał by być sąd ostateczny).. to nie tak
Miłość Boga jest Nieskończona i Kocha On wszystkie swoje dzieci (również te które) Go (odrzucają).. sąd ostateczny rozdzieli "dobrych" i "złych" ale czy ostatecznie? Tak, czy to oznacza że ci "potępieni" nie mają już szansy? {teraz dobrze jest wyczyścić "okulary" lub pójść do "okulisty"} NIE!!!
ale nie zapominajmy o tym że jeśli skruszone dziecię (niezależnie od tego jak nabroiło) zwróci się do Ojca po przebaczenie to je OTRZYMA (problem w tym czy "ci na dole" "sami" zechcą "wrócić")
Więc jeszcze raz czy po sądzie ostatecznym "upadli" mają szansę "powstać/wrócić" do domu Ojca?.. >> "upadli" NIE, ale czy odrzucając od siebie zło nie stajemy się w Chrystusie nowym wolnym stworzeniem? TAK

eh.. nawet jak na dla mnie to "za dużo" tego w jednym poście.. {i nie żebym marudził ale pod jednym tematem o którym dawno zapomniano.. rozwinęło się przynajmniej kilkanaście wątków }

[/1Kor1,3-10/ Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa! /4/ Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. /5/ W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, /6/ bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, /7/ tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. /8/ On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa /9/ Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym. /10/ A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli.]

===

Dopóki walczysz, jesteś niezwyciężony /1P3,9/Ef6,12/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 1,02 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana