Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Hipokryzja wśród katolików
 |  Wersja do druku
Radek
 styczeń 21 2008 14:33  (Czytany 11294 razy)  
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Witam

Jest to mój pierwszy post na tym forum, więc powiem od razu, że jestem ateistą i chciałbym poznać wasze zdanie na temat który zaraz przedstawię. Jednocześnie chciałbym zastrzec (co zapewne niektórzy z was już pomyśleli), że nie mam absolutnie zamiaru nikogo obrażać/walczyć/szydzić/itp, a jedynie zależy mi na rzetelnej analizie problemu.

Jak już wspomniałem jestem ateistą. Moja już teraz żona, a ówczesna narzeczona jest katoliczką, jej jak też i moja rodzina również. Chcieliśmy wziąć ślub kościelny określany mianem małżeństwo mieszane - katolika z innowiercą czy też odstępcą, różne nazwy spotykałem. Ja jestem ochrzczony, mam komunię i bieżmowanie, jednakże nie czuję się i nie jestem katolikiem.

Po przedstawieniu przyszłym moim teściom "problemu" ślubu mieszanego (który różni się jedynie brakiem części słów przysięgi odnoszących się do Boga) wywiązała się walka na słowa.

Celem teściowej (jak wspomniałem katoliczki) było zawarcie ślubu "normalnego" pomimo tego, że jestem ateistą, i żadne argumenty przeciwko nie docierały do niej. Przde wszystkim uważam taką postawę za skrajnie fałszywą. Pojawiały się teksty do mnie w stylu:
- "nie jesteś katolikiem to co ci zależy"
na zarzut, że teściowa popełnia grzech i z tego powodu jej wiara jest fałszywa itp:
- "nie jesteś katolikiem to co cie interesuje moja postawa"
na przedstawienie tekstów z prawa kanonicznego, że takie małżeństwo mieszane jest jak najbardziej ważne, a kłamanie księdza, kościoła i w efekcie "próbie" okłamania samego Boga (wiecie, że to niemożliwe, mnie to nie dotyczy):
- "nie wtrącaj się w sprawy katolickie skoro nie jesteś katolikiem".

Dodatkowo pojawiło się wiele innych argumentów, ale nie są one związane z problemem, który własnie opisuję ("co powie babcia/dziadek" itp.).

Z kolei rozmawiałem z moim kolegą na ten temat - prawdziwym (jak się okaże) katolikiem. Powiedział, że gdyby się dowiedział o takiej sytuacji w której jest zawierany ślub "normalny" a jedna ze stron nie jest katolikiem, tylko kłamie w tej kwestii, powiedział, że zastanawiałby się nad zgłoszeniem tego faktu odpowiedniemu przedstawicielowi kościoła (ksiądz, proboszcz,...) a jeśli nie miałby odwagi to byłby wewnętrznie rozdarty, że taka sytuacja miała miejsce i on o tym wiedział, i porozwamiałby ze swoim spowiednikiem.
Taką postawę pochwalam i od tamtej pory kolega ten jawi się w moim myśleniu o nim jako osoba pewna swojej wiary, wiedzącej w co wierzy itp i mam do niego za to ogromny szacunek.

O ile wydawałoby się, że postawa mojej teściowej jest jednostkowa, o tyle właśnie tak nie jest! Przedstawiałem ten problem wielu innym katolikom i mówiły dokładnie(!) tak samo jak moja teściowa! Z kolei mój kolega do dziś jest przypadkiem jednostkowym.

Chciałem w tym miejscu zapytać się was, co kieruje katolików do takiego pojmowania własnej wiary, stawianie się de facto nad prawo kanoniczne a nawet prawo boskie w stylu "ja wiem lepiej co będzie dobrze a co źle".

Płentując chciałem przedstawić jeszcze moją prywatną myśl, że tego wiara katolicka dla tego typu osób jak moja teściowa (jest ich na prawdę sporo!) nie służy jako drogowskaz w życiu, wcale ich nie interesuje o co w niej chodzi. Jest jedynie zbiorem zasad społecznych, którym należy się podporządkować aby nie zostać odtrąconym przez społeczeństwo/rodzinę.
Takimi "zasadami" są właśnie "trzeba wziąć ślub normalny bo inny to źle", "trzeba..."

Kontynuując wątek mojego ślubu (który już się odbył) to został zawarty ślub "normalny". Na protokole skłamałem, przysięgę powiedziałem, podpis na karteczce do spowiedzi podrobiłem itd. Jeśli o mnie chodzi to nie jest mi wszystko jedno nie tylko ze względu na bycie w spokoju z własnym sumieniem (jestem ateistą) - zostawmy tą kwestię). Nie jest mi wszystko jedno, że ZA ZGODĄ katolików niejako stałem się częścią waszego kościoła. Przyjąłem sakrament małżeństwa jako "katolik", którym nie jestem. Za zgodą katolików wstąpiłem w wasze szeregi (pomijam sprawę chrztu, nie czepiajcie się tego "wstępowania w szeregi") jako fałszywy katolik!!. Co więcej, taka postawa jest o wiele bardziej akceptowana niż gdybym wziął ślub mieszany.
Można to porównać do działań sabotażowych!

Proszę o w miare rzetelne odpowiedzi co o tym sądzicie, bo ja nie mogę tego pojąć. Dla mnie to jest jedna wielka hipokryzja i nic więcej. Staram sięz tym walczyć, ale jest bardzo ciężko.

(Jeśli coś jest niejasne w tekście to pytajcie opiszę bardziej szczegółowo)

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 21 2008 14:51   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

A dokonales aktu apostazji?... Jesli nie, to niejako sam przyczyniasz sie do sytuacji jak ta, opisana z twoja tesciowa. Jakbys byl oficjalnie wypisany ze wspolnoty KK, nie byloby problemu bo zwyczajnie nawet nie moglbys wziac takiego pozornie 'normalengo' slubu. Zasadniczo natomiast chodzi o statystyki i pewien ogolnie przyjety trend - tak wlasnie teoria sciera sie z praktyka... No ale nie wiem czy moja odpowiedz cie usatysfakcjonuje, bo osobiscie tez nie jestem Katolikiem.

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 15:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by reguly: A dokonales aktu apostazji?... Jesli nie, to niejako sam przyczyniasz sie do sytuacji jak ta, opisana z twoja tesciowa. (...)

Nie dokonałem, choć od zawsze się do tego przymierzam. Dlaczego tego nie zrobiłem do tej pory? Jest to związane z prywatnymi sprawami a konkretnie z brakiem czasu - uczelnia, praca, pracuje na drugim końcu Polski...i tak jakoś zeszło.

Ale tak jak mówiłem, nie analizujmy to "co z tego wyszło" itp. Tylko chciałem poznać zdanie - co kieruje katolikami do takiej postawy jak opisana w moim poście.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
xxx
 styczeń 21 2008 15:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/06/07
Postów:: 624

Jeżeli uważa Pan tego kolegę za prawdziwego katolika na podstawie opinii na temat tej sytuacji to zgoła odmienna opinia teściowej i innych musi świadczyć o tym ze nie są oni "prawdziwymi" katolikami w Pańskim mniemaniu. Czemuż to więc napisał Pan w temacie "Hipokryzja wśród katolików" skoro sam Pan twierdzi ze te osoby wykazujące hipokryzje nie są dla Pana prawdziwymi katolikami.

===

Czy jestem pyszny? Pysznię się paradą pychy, którą urządza we mnie geniusz.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 21 2008 15:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Moze chodzi tu w takim razie o tzw. 'Katolicyzm pozorny', na pokaz, a niz rzeczywisty... Niepokojaca jest natomiast tendencja zarysowana w przedstawionym wyzej problemie - to, ze ten pozorny, staje sie bardziej powszechny od rzeczywistego...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 15:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by Pius: (...) Czemuż to więc napisał Pan w temacie "Hipokryzja wśród katolików" skoro sam Pan twierdzi ze te osoby wykazujące hipokryzje nie są dla Pana prawdziwymi katolikami.

Bo "oni" twierdzą, że są!! Ba! twierdzą jednocześnie, że nie mnie to oceniać (co jest dla mnie śmieszne).

Quote by reguly: Moze chodzi tu w takim razie o tzw. 'Katolicyzm pozorny', na pokaz, a niz rzeczywisty... Niepokojaca jest natomiast tendencja zarysowana w przedstawionym wyzej problemie - to, ze ten pozorny, staje sie bardziej powszechny od rzeczywistego...

Dokładnie. Uważam (i proszę nie posądzić mnie o atak), że taka postawa pozornego katolicyzmu jest bardzo powszechna, zgodnie z zasadą "co ludzie powiedzą". O ile wśród młodzieży taka postawa mnie osobiście nie dziwi z racji przymusu wychowania i mechaniki własnej wiary, o tyle jestem zaskoczony taką postawą wśród dorosłych.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 21 2008 16:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

zolv ty również jesteś katolikiem z uwagi na przyjęte sakramenty i to troche też jest hipokryzja z twojej strony że sie z tej wspólnoty wiernych nie odłączyłeś skoro nie wierzysz. może dla teściowej twoja postawa była niezrozumiała, może wolała mieć święty spokój może była to dla niej bardzo niewygodna sytuacja z której nie wiedziała do końca jak wybrnąć, nie oceniałbym jednak katolików przez pryzmat twojej teściowej

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 16:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by pijany pastor: zolv ty również jesteś katolikiem z uwagi na przyjęte sakramenty i to troche też jest hipokryzja z twojej strony że sie z tej wspólnoty wiernych nie odłączyłeś skoro nie wierzysz.

Łatwo powiedzieć jeśli się jest dorosłym, trudniej wykonać jeśli ma się naście lat (teraz już nastu lat nie mam ) i ma się nad sobą presję całego otoczenia. Nie byłbym na twoim miejscu takim (bez urazy) cwaniakiem w tej kwestii.

Quote by pijany pastor: może dla teściowej twoja postawa była niezrozumiała, może wolała mieć święty spokój może była to dla niej bardzo niewygodna sytuacja z której nie wiedziała do końca jak wybrnąć, nie oceniałbym jednak katolików przez pryzmat twojej teściowej

Ale tak jak napisałem - rozmawiałem o tym problemie z wieloma innymi katolikami i oni odpowiadali również tak samo! Teściowa nie jest odosobnionym przypadkiem, to ten kumpel nim się stał.

Katolicy na tym forum są z reguły osobami wiedzącymi "o co chodzi z ich wiarą" i zapewne dla was taka postawa jest niezrozumiała tak samo jak dla mnie. Chciałbym was jednak zapytać (może to temat na osobny wątek, bo trochę wybiega poza aktualny) czy wzięlibyście ślub mieszany? albo czy zgodzilibyście się na to, ażeby (będąc w związku z innowiercą) wasze przyszłe dzieci nie były chrzczone?
Większość z was dyplomatycznie odpowie, że tak, że tolerancja itp, ale gdy już przyjdzie co do czego i zostaniecie postawieni przed realną sytuacją to jestem prawie pewny, że odpuścicie i postawicie na swoim - ślub normalny, chrzest, ...

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 21 2008 16:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

Quote by zolv: został zawarty ślub "normalny". Na protokole skłamałem, przysięgę powiedziałem, podpis na karteczce do spowiedzi podrobiłem itd.

no ładnie...

Quote by zolv:
Nie jest mi wszystko jedno, że ZA ZGODĄ katolików niejako stałem się częścią waszego kościoła. Przyjąłem sakrament małżeństwa jako "katolik", którym nie jestem. Za zgodą katolików wstąpiłem w wasze szeregi (pomijam sprawę chrztu, nie czepiajcie się tego "wstępowania w szeregi") jako fałszywy katolik!!. Co więcej, taka postawa jest o wiele bardziej akceptowana niż gdybym wziął ślub mieszany.
Można to porównać do działań sabotażowych!
...


wciaż jesteś katolikiem, nigdy nie przestałeś nim być, nie dostałbyś ślubu normalnego gdybyś nim nie był,
może te twoje (bez urazy) "cyrki" w tym względzie tak dziwiły teściową

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Andrzej
 styczeń 21 2008 17:22   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by zolv: Chciałbym was jednak zapytać (może to temat na osobny wątek, bo trochę wybiega poza aktualny) czy wzięlibyście ślub mieszany?

fajne pytanie... jako katolik, gdybym pokochał panią niewierząca, ateistkę, upieralbym się przy mozliwości małżeństwa sakramentalnego, nawet jeśli ona w to nie wierzy, idąc za wskazaniem św. pawła:
Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata"
Quote by zolv:
albo czy zgodzilibyście się na to, ażeby (będąc w związku z innowiercą) wasze przyszłe dzieci nie były chrzczone?

Oczywiście, że nie. Niby dlaczego? Tolerancja nie ma z tym nic wspólnego. Zresztą jest to warunkiem takiego śluby z "innowiercą"

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
potwor
 styczeń 21 2008 17:28   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/09/07
Postów:: 416

zolv
ja szczerze proponuję rozważyć ślub cywilny.
jest dużo krótsza przysięga.

jeśli wezmiecie ślub cywilny to wy MOŻECIE ochrzcić dziecko, ale NIE MUSICIE.

co do teściowej, powinieneś jej powiedzieć ze nie ma prawa sie wtrącać w wasze sprawy.
także proponuję porozmawiać na ten temat z przyszłą żoną zeby była bardziej neutranla na to co jej matka mówi.

===

Dzięki Bogu jestem ateistą...
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 21 2008 17:30   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by zolv:Chciałbym was jednak zapytać (może to temat na osobny wątek, bo trochę wybiega poza aktualny) czy wzięlibyście ślub mieszany? albo czy zgodzilibyście się na to, ażeby (będąc w związku z innowiercą) wasze przyszłe dzieci nie były chrzczone?


Ja jestem w zwiazku mieszanym ze statystyczna, w powszechnym tego slowa znaczeniu , katoliczka... I mamy w tej kwestii uklad czysto partnerski, wynikajacy z wzajemnego poszanowania wyznawanej wiary - jako bierny widz ja biore udzial w jej wazniejszych obrzadach, a ona na tej samej zasadzie w moich, ona poddaje nasze dzieci obrzedom ze swojego systemu wyznaniowego, czemu ja sie czynnie nie sprzeciwiam i vice wersa - kiedy ja poddaje dzieci obrzedom ze swojego systemu wyznaniowego, ona temu nie oponuje... Jako deklarowany ateista masz jedak gozej, bo (po za negacja) nie masz zadnej alternatywy do zaproponowania (choc co do chrztu, jakims rozwiazaniem mogloby tu byc, odbycie chrztu po osiagnieciu przez dzieci pelnoletnosci, za ich swiadomym przyzwoleniem) - zawsze wiec bedzie na tej plaszczyznie dochodzic u was do wiekszych lub mniejszych spiec - ona bedzie sie ciebie starala zaciagnac na wspolna msze do kosciolka (wzorem zaproponowanego wczesniej podejscia MM), a ty sie bedziesz temu przciwstawial, ona bedzie sie starala przekonac cie, ze Bog istnieje (z poczatku jakikolwiek, byt wyzszy - metoda zmiekczania ateisty na agnostyka) a ty, ze wrecz przeciwnie... Innymi slowy - chcesz byc szczesliwy w malzenstwie? Jesli jestes faktycznym ateista - lepiej znajdz sobie na zone ateistke (choc przyznaje, ze mozesz miec statystycznie ciezko), albo jeszcze przed slubem jasno wyznaczcie sobie na tym polu wszelkie mozliwe granice... I jesli faktycznie nie jestes Katolikiem (i nie chcesz miec wiecej podobnych jak powyzszy dylematow), to koniecznie dokonaj apostazji. Jak to mowia "baba z wozu, koniom lzej"

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 17:33   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by pijany pastor:wciaż jesteś katolikiem, nigdy nie przestałeś nim być, nie dostałbyś ślubu normalnego gdybyś nim nie był,
może te twoje (bez urazy) "cyrki" w tym względzie tak dziwiły teściową

No dokładnie, ale z czym to jest związane, że to się uznaje za "cyrki"?

Znowu powraca pytanie czy katolikiem jest się bo jest wpis w księdze chrztu, czy ponieważ dana osoba tak uważa czy też wtedy gdy dana osoba wypełnia "zadania" bycia katolikiem?
Dla mnie katolikiem jest tylko i wyłącznie ostatnia wspomniana grupa.
Przez to jak widać wszystkie związane z Kościołem obrzędy (chrzty, komunie, bierzmowania, śluby, ...) można zbudować tylko na gruncie papierków i formalności czego jestem dowodem (i nie tylko ja oczywiście).

Dla porównania: dziś współczuje się i rozumie osoby pod przymusem wrzucane do komuinistycznej partii, natomiast jeśli już taka sama sytuacja pojawia się na gruncie religii to te przymusowo wpisane osoby (np ja) stoją pod obstrzałem. Gdzie wasze współczucie i oburzenie całą sytuacją?

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 21 2008 17:38   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by zolv: Znowu powraca pytanie czy katolikiem jest się bo jest wpis w księdze chrztu, czy ponieważ dana osoba tak uważa czy też wtedy gdy dana osoba wypełnia "zadania" bycia katolikiem?


A to zalezy od tego kto liczy i w jakim celu To troche jak to liczenie wiernych przed kosciolami - ilu przyszlo na msze policzyc mozesz, ale czy wszystcy oni sa tak naprawde wierzacymi katolikami? To juz zupelnie inna sprawa...

Przez to jak widać wszystkie związane z Kościołem obrzędy (chrzty, komunie, bierzmowania, śluby, ...) można zbudować tylko na gruncie papierków i formalności czego jestem dowodem (i nie tylko ja oczywiście).


Ale wg. statystyki jaka silna grupa opinii spolecznej... i ty sie nawet do niej formalnie zaliczasz.

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 17:43   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by reguly: (...) Innymi slowy - chcesz byc szczesliwy w malzenstwie? Jesli jestes faktycznym ateista - lepiej znajdz sobie na zone ateistke (choc przyznaje, ze mozesz miec statystycznie ciezko), albo jeszcze przed slubem jasno wyznaczcie sobie na tym polu wszelkie mozliwe granice...

Jest jeden problem w twoim jakże idealnym rozwiązaniu. Nie znam żadnego katolika, który by zrezygnował z chrztu własnego dziecka! I z kolei gdy zapytasz katolika czy życzyłby sobie, żeby jego dziecko obrzezano, jego odpowiedź będzie na 99% brzmiała że nie, ale gdy już niekatolik sprzeciwi się by dziecko było chrzczone to już jest wielki problem.
Wyznaczanie granic brzmi mądrze, ale z reguły objawia się to tak, że strona katolicka nie rezygnuje z niczego, a innowierca musi zrezygnować z wszystkiego i po prostu sobie w wmówić, że robi dobrze - a to nie jest konsensus.

Quote by reguly:I jesli faktycznie nie jestes Katolikiem (i nie chcesz miec wiecej podobnych jak powyzszy dylematow), to koniecznie dokonaj apostazji. Jak to mowia "baba z wozu, koniom lzej"

Zrobię to na pewno - tak jak wspomniałem w poprzednim poście - po prostu nie mam czasu. Chęci nie brakuje.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 21 2008 17:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

To że przyjąłeś sakramenty i jesteś członkiem wspólnoty katolickiej jest odzwierciedleniem pewnego stanu rzeczy, skoro już nie wierzysz i jesteś o tym przekonany to należało to pozmieniać również i w papierach. Z tego co napisałeś wnioskuje że nie było żadnych formalnych przesłanek byś nie przyjął ślubu kościelnego, sam dopuszczasz się hipokryzji pozwalając na taki stan rzeczy który nie ma już potwierdzenia w rzeczywistości. Ty jednak całą tę sytuację potraktowałeś jako powód do oskarżeń. Widzisz źdźbło w oku brata a belki we własnym nie widzisz.

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 21 2008 18:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

Twojej teściowej musiało wydać się dziwne że nie chcesz przysięgać na Boga że nie opuścisz jej córki

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 21 2008 19:05   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by zolv:Jest jeden problem w twoim jakże idealnym rozwiązaniu. Nie znam żadnego katolika, który by zrezygnował z chrztu własnego dziecka! I z kolei gdy zapytasz katolika czy życzyłby sobie, żeby jego dziecko obrzezano, jego odpowiedź będzie na 99% brzmiała że nie, ale gdy już niekatolik sprzeciwi się by dziecko było chrzczone to już jest wielki problem.
Wyznaczanie granic brzmi mądrze, ale z reguły objawia się to tak, że strona katolicka nie rezygnuje z niczego, a innowierca musi zrezygnować z wszystkiego i po prostu sobie w wmówić, że robi dobrze - a to nie jest konsensus.


Z reguly moze i tak, choc w moim konkretnym przypadku wyraznie opisalem ci, ze sytuacja wyglada inaczej - ona poddaje dzieci obrzedom ze swojego systemu wyznaiowego, a ja ze swojego... Ona zaniosla dzieci do chrztu, a ja poddalem je postrzyzynom... Sek w tym by rzeczywiscie wiedziec z kim chce sie spedzic reszte zycie... By przyslowie "widzaly galy co braly" mialy w tym znaczeniu pozytywny sens.

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 20:08   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by pijany pastor: (...)Z tego co napisałeś wnioskuje że nie było żadnych formalnych przesłanek byś nie przyjął ślubu kościelnego, sam dopuszczasz się hipokryzji pozwalając na taki stan rzeczy który nie ma już potwierdzenia w rzeczywistości. Ty jednak całą tę sytuację potraktowałeś jako powód do oskarżeń. (...)

Formalnych przesłanek nie było. Ale mnie wcale nie chodzi o to co JA myślałem i co zrobiłem. Jeśli o mnie chodzi to jestem zadowolony, że wyrolowałem cały (wasz) system, wisi mi to. W waszym systemie czy to statystycznie, czy patrząc na niego z innej perspektywy jestem baaardzo słabym ogniwem więc de facto mnie to cieszy.

Ale nie o tym jest ten wątek.

W pierwszym moim poście rozpoczynającym ten wątek nakreśliłem o czym chcę porozmawiać - nie o sobie, tylko o postawie teściowej i innym podobnym. I nie chcę rozmawiać o tym, że ja pozwoliłem na taki stan rzeczy - właśnie ja starałem się do niego niedopuścić! Chodzi mi o postawę mojej teściowej, która będąc katoliczką dopuściła się takiego stanu rzeczy bez mrugnięcia okiem. Dla mnie to jest chore. To tak jakby do Mensy przyjmować ludzi głupich i nie widzieć w tym żadnego problemu. To jest chore.

A w sumie się ubawiłem - dołączyłeś właśnie do grona osób w którym znajduje się moja teściowa

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Andrzej
 styczeń 21 2008 22:30   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by zolv:
W pierwszym moim poście rozpoczynającym ten wątek nakreśliłem o czym chcę porozmawiać - nie o sobie, tylko o postawie teściowej i innym podobnym. I nie chcę rozmawiać o tym, że ja pozwoliłem na taki stan rzeczy - właśnie ja starałem się do niego niedopuścić! Chodzi mi o postawę mojej teściowej, która będąc katoliczką dopuściła się takiego stanu rzeczy bez mrugnięcia okiem. Dla mnie to jest chore. To tak jakby do Mensy przyjmować ludzi głupich i nie widzieć w tym żadnego problemu. To jest chore.

A w sumie się ubawiłem - dołączyłeś właśnie do grona osób w którym znajduje się moja teściowa


Mam wrażenie, że sytuacja jest dużo bardziej złożona nż Ci sie wydaje.

PP nie dołączył do Twojej teściowej.

Otóż, czy tego chcesz czy nie chcesz, przynajmniej formalnie też jesteś katolikiem.
Pomijam na razie stronę twego sumienia.

Otóż, skoro zostałeś dopuszczony do sakramentu małżeństwa "normalnego" jak nazywasz, jasne jest, że musiałeś przedstawić świadectwo chrztu w Krk i zaświadczenie o bierzmowaniu w Krk, ergo jesteś wpisany w rejestry Krk jako pełnoprawny katolik (sam zresztą to przyznałeś na początku)
Inaczej proboszcz sam zaproponowałby wam ślub "mieszany".

Twoją winą jest, że nie dokonałeś formalnego aktu odłączenia się od Krk, choć określasz siebie mianem ateisty.
Wydaje Ci się, ze "wyrolowałeś system" - przyjmując sakrament małżenstwa w Krk otworzyłeś kolejną furtkę dla łaski Bożej, która kiedyś może cię "dopaść"...

Tak więc z formalnego punktu widzenia teściowa domagając się dla was ślubu kościelnego miała rację.
Formalnie jetseście obydwoje katolikami i nie byo żadnych podstaw, żebyś zawierał małżenstwo mieszane.
Choćbyś chciał.

Wychodziłeś z falszywej przesłanki, że "jesteś ateistą".
Nie jesteś.
Formalnie dla Kościoła nadal jesteś katolikiem, który ma problemy ze swoją wiarą i przezywa okres buntu.
Twoje "wybiegi" - fałszowanie podpisu i co tam jeszcze świadczą raczej o Twoim buncie, Twojej hipokryzji, a nie o hipokryzji teściowej.

Nieprawda jest że ZA ZGODĄ katolików niejako stałeś się częścią ich kościoła. Przyjąłeś sakrament małżeństwa jako "katolik", którym nie jesteś

Otóż nie stałeś się częscią ich Kościoła, bo jesteś nią nadal. Przyjąłeś sakrament małżeństwa jako "katolik" którym jesteś nadal, bo nigdy nie przestałeś nim być.

W tej sytuacji jako katolik, ktorym jesteś nadal, "nagrabiłeś sobie" calkiem nieźle. Przyjąłeś sakrament jako katolik, ktorym jesteś w sposób zupełnie dziecinny (co nawiasem mówiąc może stanowić kiedyś podstawę do złożenia wniosku o uznanie sakramentu za niewazny od samego początku, choc nie posuwałbym sie może az do takich konsekwencji).

Powinienes był, chcąc byc uczciwym, odejść oficjalnie z Kościoła - wtedy teściowa nie miałaby możliwości "zmusić cię" do zawarcia ślubu "normalnego" jak to nazywasz, ale z konieczności musiałbyś zawrzeć slub "mieszany".
Nie byłoby kwestii jej pozornej "hipokryzji"
Twoj kumpel, własnie był jedynym człowiekiem, ktory w calej tej sytuacji nie miał racji - może nie wiedział wszsytkiego?


Teraz nieformalnie.
Uważasz siebie za nie-katolika, ba nawet nie-chrześcijanina, nie-wierzącego.
Twoja nowa rodzina jest według Ciebie pełna hipokryzji, bo nie kieruje się wiarą tylko zewnętrznymi gestami i Ciebie do tego zmusza.

Nie wierzysz w "sakramentalność" związku, który zawarłeś, co nie zmienia faktu, że jest on sakramentalny, choc może zawarty niegodnie.

Największym błędem teściowej i tej rodziny było traktowanie Ciebie jak dorosłego, poważnego człowieka, choć w perspektywie czasu może okazac się, że nie był to błąd (mimo rzeczywistych, fałszywych motywacji) kiedy zdarzy się tak (co jest możliwe) że zrezygnujesz z ateizmu na rzecz wiary.

A drugim błędem było to, że widząc twoja postawę, nie skierowała Cię na rozmowę z jakims mądrym księdzem, który pomógłby wam zrobić wszystko tak, żeby wszystko bylo prawdziwe, bez oszukiwania i hipokryzji.


Natomiast zgadzam się, że motywacja teściowej (jesli była taka jaką ją przedstawiasz - zawarcie ślubu na pokaz) była niedobra.
Niestety włączyłeś się w to. Szkoda.

Podsumowując:
- teściowa miała prawo widzieć wasz ślub jako katolicki, bo obydwoje jesteście katolikami.
- ksiądz nie mógł wam udzielic ślubu "mieszanego" bo obydwoje jesteście formalnie katolikami
- wolałeś uważac siebie za ofiarę hipokryzji (częściowo coś jest na rzeczy) niż wykazać się odwagą cywilną (zrzucanie winy na brak czasu to wymówka)
- życzę Ci, żebys stanął na nogi

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 23:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by medieval_man:
Quote by zolvFrown...) A w sumie się ubawiłem - dołączyłeś właśnie do grona osób w którym znajduje się moja teściowa


Na początku chciałbym podziękować Ci medieval_man za pierwszą rzeczową odpowiedź w tym wątku.
Quote by medieval_manFrown...)
Otóż, czy tego chcesz czy nie chcesz, przynajmniej formalnie też jesteś katolikiem.
Pomijam na razie stronę twego sumienia.

Otóż, skoro zostałeś dopuszczony do sakramentu małżeństwa "normalnego" jak nazywasz, jasne jest, że musiałeś przedstawić świadectwo chrztu w Krk i zaświadczenie o bierzmowaniu w Krk, ergo jesteś wpisany w rejestry Krk jako pełnoprawny katolik (sam zresztą to przyznałeś na początku)
Inaczej proboszcz sam zaproponowałby wam ślub "mieszany".

Twoją winą jest, że nie dokonałeś formalnego aktu odłączenia się od Krk, choć określasz siebie mianem ateisty.(...)

Tak więc z formalnego punktu widzenia teściowa domagając się dla was ślubu kościelnego miała rację.
Formalnie jetseście obydwoje katolikami i nie byo żadnych podstaw, żebyś zawierał małżenstwo mieszane.
Choćbyś chciał.

Nie jest prawdą to co piszesz. Jeżeli ślub biorą dwoje katolików (ochrzczonych, bierzmowanych itp) ale jedno z nich nie widzi łączności z Bogiem, uznaje sięza ateistę to w takim wypadku należy wziąć ślub mieszany. Proszę zobaczyć np pod tym adresem: http://www.kosciol.pl/article.php/20050613192218993
Próbowałem znaleźć również taki zapis w prawie kanonicznym ale nie znalazłęm, jednak jestem pewny, że taki zapis już czytałem (inaczej nie pisałbym tego wątku) - nie byłoby problemu.

Quote by medieval_man:
Wychodziłeś z falszywej przesłanki, że "jesteś ateistą".
Nie jesteś.
Formalnie dla Kościoła nadal jesteś katolikiem,(...)
Nieprawda jest że ZA ZGODĄ katolików niejako stałeś się częścią ich kościoła. Przyjąłeś sakrament małżeństwa jako "katolik", którym nie jesteś

Otóż nie stałeś się częscią ich Kościoła, bo jesteś nią nadal. Przyjąłeś sakrament małżeństwa jako "katolik" którym jesteś nadal, bo nigdy nie przestałeś nim być.

A prosiłem w poprzednim którymś poście, żeby się nie czepiać tego "stałem się częścią". Wiem, że nie stałęm się bo nadal nią jestem. To był skrót myślowy. Chodziło mi raczej o coś mniej więcej, że "przez zawarcie ślubu normalnego potwierdziłem to, że jestem katolikiem". A to już koliduje z moim sumieniem, natomiast z tego co widzę, nie koliduje z Waszymi sumieniami, co właśnie według mnie jest dziwne.

Quote by medieval_man:
W tej sytuacji jako katolik, ktorym jesteś nadal, "nagrabiłeś sobie" calkiem nieźle. (...).

Powinienes był, chcąc byc uczciwym, odejść oficjalnie z Kościoła - wtedy teściowa nie miałaby możliwości "zmusić cię" do zawarcia ślubu "normalnego" jak to nazywasz, ale z konieczności musiałbyś zawrzeć slub "mieszany".
Nie byłoby kwestii jej pozornej "hipokryzji"
(...)

Racja - nagrabiłem sobie, ale hipokryzja ze strony teściowej ma miejsce ponieważ MIAŁA ŚWIADOMOŚĆ tego, że nie uznaję się za katolika - a to już jest (a raczej powinno być) w niezgodzie z JEJ sumieniem, a najwidoczniej nie było (pytałem). (I proszę mi uwierzyć, nie było to pierwszy raz jak poinformowałem o tym cały świat; moja postawa wykrystalizowała się dawno temu, moja ówcześnie narzeczona wiedziała o tym, że jestem ateistą od 7 lat!; że tak powiem: dookoła "rozsiewam czar ateizmu", wszyscy (powtarzam wszyscy) moi znajomi o tym wiedzieli/wiedzą).

Quote by medieval_man:
Nie wierzysz w "sakramentalność" związku, który zawarłeś, co nie zmienia faktu, że jest on sakramentalny, choc może zawarty niegodnie.
(...)
A drugim błędem było to, że widząc twoja postawę, nie skierowała Cię na rozmowę z jakims mądrym księdzem, który pomógłby wam zrobić wszystko tak, żeby wszystko bylo prawdziwe, bez oszukiwania i hipokryzji.

Marzyłem o tym! Ale Ona wiedziała, że jeśli poszlibyśmy do księdza i przedstawili sytuację on nalegałby na ślub meiszany pomimo tego, że formalnie jestem katolikiem. A to znowu oznaczało by "przegraną" teściowej, ona o tym wiedziała dlatego chciała tego uniknąć i używała swoich argumentów (wspomnianych w pierwszej wypowiedzi w wątku).

Quote by medieval_man:
Natomiast zgadzam się, że motywacja teściowej (jesli była taka jaką ją przedstawiasz - zawarcie ślubu na pokaz) była niedobra.
Niestety włączyłeś się w to. Szkoda.

Ano włączyłem. Szkoda.
Quote by medieval_man:
Podsumowując:
- teściowa miała prawo widzieć wasz ślub jako katolicki, bo obydwoje jesteście katolikami.
- ksiądz nie mógł wam udzielic ślubu "mieszanego" bo obydwoje jesteście formalnie katolikami

Otóż właśnie nie mieli prawa. Postaram się jeszcze raz znaleźć odpowiedni zapis w prawie kanonicznym.

Quote by medieval_man:
- wolałeś uważac siebie za ofiarę hipokryzji (częściowo coś jest na rzeczy) niż wykazać się odwagą cywilną (zrzucanie winy na brak czasu to wymówka)

Wydaje Ci się. Musiałbym ci przedstawić moja sytuację osobistą bardziej szczegółowo, ażeby móc się wybronić, ale to nie temat na forum.
Quote by medieval_man:
- życzę Ci, żebys stanął na nogi

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kazema
 styczeń 21 2008 23:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/15/07
Postów:: 456

Zolv.

To, ze mimo wszystko przyjales sakrament malzenstwa, tak jak to nakazuje Kosciol Katolicki, moim zdaniem wyjdzie Tobie tylko na dobre(a noz podziekujesz jeszcze za to swojej tesciowej

Dla porównania: dziś współczuje się i rozumie osoby pod przymusem wrzucane do komuinistycznej partii, natomiast jeśli już taka sama sytuacja pojawia się na gruncie religii to te przymusowo wpisane osoby (np ja) stoją pod obstrzałem. Gdzie wasze współczucie i oburzenie całą sytuacją?


Nie martw sie. Kosciol Cie nie skrzywdzi. Moze jedynie nauczy Cie troszke wiecej pokory.

A tak na prawde to przeciwko czemu sie buntujesz? Przeciwko temu, ze wg Ciebie zostales na sile 'wciagniety' do Kosciola Katolickiego? O to tez sie nie martw. Moze teraz jakas opatrznosc nad Toba czuwa. Ale przyjdzie czas, ze bedziesz mogl skorzystac z przywileju wolnego wyboru i bedziesz mogl podjac decyzje, czy chcesz zaufac Bogu, czy Go jednak definitywnie odtracic.

Pozdrawiam

===

'Od momentu, gdy zaczniesz podróż przez życie w jakimś obranym kierunku,nieustannie musisz korygować kurs' ('Plan lotu')
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kazema
 styczeń 21 2008 23:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/15/07
Postów:: 456

[QUOTEza Medieval]Twoją winą jest, że nie dokonałeś formalnego aktu odłączenia się od Krk, choć określasz siebie mianem ateisty.[/QUOTE]

Zolv,a moze nie miales wystarczajaco duzo odwagi, zeby tego dokonac?

===

'Od momentu, gdy zaczniesz podróż przez życie w jakimś obranym kierunku,nieustannie musisz korygować kurs' ('Plan lotu')
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 23:27   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by kazema:To, ze mimo wszystko przyjales sakrament malzenstwa, tak jak to nakazuje Kosciol Katolicki, moim zdaniem wyjdzie Tobie tylko na dobre (...)
Dla porównania: dziś współczuje się i rozumie osoby pod przymusem wrzucane do komuinistycznej partii,(...)
Nie martw sie. Kosciol Cie nie skrzywdzi. Moze jedynie nauczy Cie troszke wiecej pokory.
To nie temat na ten wątek, nie chcę również rozpoczynać wojen i wzajemnych ataków, jednak nie mogę przejść obojętnie obok tego postu.
Jeśli na prawdę jesteś pewna tego co napisałaś, dlaczego nie "zapiszesz" się do wszelkich innych religii, przecież one też Cię nie skrzywdzą.
Jeśli o mnie chodzi to uważam, że kościół właśnie mnie krzywdzi - zaprzecza temu w co wierzę a mianowicie w naukę. Wiem, że na pewno pojawi się kolejna odpowiedź na to co ja napisałem, wiem, że Wy również macie wiele do powiedzenia w tej kwestii, ale tak jak mówię - nie walczmy a skupmy się na wątku.

Quote by kazema:
A tak na prawde to przeciwko czemu sie buntujesz? Przeciwko temu, ze wg Ciebie zostales na sile 'wciagniety' do Kosciola Katolickiego? O to tez sie nie martw. Moze teraz jakas opatrznosc nad Toba czuwa. Ale przyjdzie czas, ze bedziesz mogl skorzystac z przywileju wolnego wyboru i bedziesz mogl podjac decyzje, czy chcesz zaufac Bogu, czy Go jednak definitywnie odtracic.
Przedstawiłaś to w co Ty wierzysz. Uwierz natomiast w to, że są inne osoby (np ja) które nie podzielają twojego zdania, więc tak jak ja nie staram się Ciebie przekonać do mojego światopoglądu tak nie rób tego w stosunku do mnie...proszę .

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 23:29   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by kazema: [QUOTEza Medieval]Twoją winą jest, że nie dokonałeś formalnego aktu odłączenia się od Krk, choć określasz siebie mianem ateisty.


Zolv,a moze nie miales wystarczajaco duzo odwagi, zeby tego dokonac?[/QUOTE]Tak się składa (zbieg okoliczności), że w przyszłym tygodniu będę miał możliwość dokonania aktu apostazji (tak, jest to związane z sprawami osobistymi) - mam już napisany wniosek. A nie zwykłem rzucać słów na wiatr.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
xxx
 styczeń 21 2008 23:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/06/07
Postów:: 624

zolv
Co według Pana jest praprzyczyną wszechrzeczy?

===

Czy jestem pyszny? Pysznię się paradą pychy, którą urządza we mnie geniusz.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Radek
 styczeń 21 2008 23:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by Pius:Co według Pana jest praprzyczyną wszechrzeczy?
Dobra przynęta na rozpoczęcie kłótni (może skoczymy do innego wątku?). Czy poprawną odpowiedzią jest Bóg? Co wygrałem? Zbawienie?

Przepraszam za ton, ale nie mogłem się oprzeć . Zrobilibyście to samo gdyby takie pytanie pojawiło się np na forum Racjonalisty.pl.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Maciek Janson
 styczeń 22 2008 00:03   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

1. Post Piusa zostanie pomimo offtopu, bo mnie zabil. Piusie , dzis mialem slaby dzien, ale Ty wszystko zmieniles - Zolv nie odpowiadaj, to nie ten temat. Dalsza dyskusja o prapoczatkach wrzechrzeczy gdzie indziej.

2. Twoj problem to nie jest tylko problem ateisty. To jest takze problem chrzescijanina nalezacego do mniejszosci wyznaniowej w tym kraju, czyli np mnie. Moja rodzina przeszla dodatkowo jeden "dramat", bo jestem ochrzczony jako dorosla osoba wiec mozesz sobie wyobrazic. Generalnie o postawie tesciowej sadze, ze jest typowa. To sie nazywa "moralnosc Pani Dulskiej" i to jest kierowanie sie mysleniem "Co ludzie powiedza..." Jestem przekonany, ze Bog ma lepsze sposoby, zeby dotrzec do Ciebie niz szczucie tesciowa i zmuszanie do klamstwa.

Generalnie babki pobite, bo jestes po slubie. Niewiele mozesz zrobic a zgotowales sobie wielki pasztet w postaci kwestii chrztu dzieci (jak powiedzialo sie A to trzeba powiedziec -

tak czy inaczej mam nadzieje, ze uda Ci sie to wszystko poukladac. Jezeli pomoze Ci w pozbieraniu sie po tej historii dokonanie apostazji to prosze. Bog przez to nie bedzie Cie kochal mniej czy bardziej Nie bedzie bardziej istnial lub nieistnial. Twoj akt bedzie bosko irrelewantny

Odpowiadajac jednak na pytanie: Katolicy nie sa wiekszymi hipokrytami niz protestanci czy ateisci. Katolicy to ludzie przede wszystkim a czlowiek to taka bestia, ktorej latwo o hipokryzje. W Polsce wiele ludzi ma bardzo tradycyjne, instytucjonalne pojmowanie kosciola. Wierza w kosciol i tradycje a nie Jezusa. Dla wielu ludzi chodzenie do kosciola to przejaw polskosci, dobrego wychowania i bycia wartosciowym czlowiekiem. Kto nie chodzi do kosciola, albo chodzi do innego czesto jest czlowiekiem drugiej kategorii. Nie jest tak dlatego, ze ludzie tak chca myslec, ale jest tak, bo przez wiele lat w tym duchu byli wychowywani i do tego zostali przyzwyczajeni. Mysle, ze to tez dotyczy Twojej tesciowej, ktora moze byc fajna kobieta i w swoim pojmowaniu rzeczywistosci chce dla was dobrze. Nie doszukiwalbym sie zlosliwosci i hipokryzji, ale bardziej niezrozumienia tego czym jest kosciol i wiara w Jezusa, ktora kosciol buduje...

Kilka lat temu okreslalem siebie jako ateizujacego agnostyka. widzialem to co Ty widzisz dzisiaj i to odstraszalo mnie jeszcze bardziej od Boga i kosciola. Cos co moge Ci powiedziec, to to, ze Bog jest wiekszy niz ludzie a jego milosierdzie jest wieksze niz ludzka glupota - kiedy widzisz cos co Cie gorszy w ludziach, to nie mysl, ze sa jacy sa przez Boga, ktorego wyznaja...

Wszystkiego naj. na nowej drodze zycia

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kazema
 styczeń 22 2008 00:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/15/07
Postów:: 456

Tak się składa (zbieg okoliczności), że w przyszłym tygodniu będę miał możliwość dokonania aktu apostazji (tak, jest to związane z sprawami osobistymi) - mam już napisany wniosek. A nie zwykłem rzucać słów na wiatr.


Zolv. Jesli pozwolisz , przytocze wypowiedz pewnego ksiedza biskupa, ktory wypowiedzial sie na temat naszych decyzji. 'Czesto bywa, ze u progu mlodosci szlaki zycia moga sie jeszcze krzyzowac i platac, ale wczesniej czy pozniej czlowiek staje w bardzo szczegolnym miejscu. Nazywamy ten punkt rozstajnymi drogami. Uwazaj, w ktora strone skrecisz-przestrzegal-zycie jest tylko jedno, wiec bacz pilnie dokad zaprowadzi cie wybrana przez ciebie sciezka, a przede wszystkim uwazaj, za kim idziesz'

Widzi Pan...niektore decyzje wymagaja troszke glebszej analizy. Nie warto czasem kierowac sie emocjami (w Panskim przypadku widze, ze gore wziely mimo wszystko emocje, jakas zbytnia duma, ktora nakazuje negowac wszystko i wszystkich). Oczywiste jest, ze raczej trudno mi bedzie wplynac na Panska ostateczna decyzje, ale jednak, gdyby to moj ziec stanalby przede mna mowiac: chce wniesc wniosek o apostazje, odpowiedzialabym mu: daj Bogu jeszcze jedna szanse. Sprobuj Jemu zaufac. Niestety jest tak, ze czesto boimy sie zaufac Bogu, a w zamian za to ufamy zwyklym ludziom. A co sie pozniej okazuje? Czlowiek zawodzi, zostajemy sami. Wtedy przypominamy sobie o Bogu.

No nic. Prosze tylko mi nic nie udawadnac. Nie potzebuje dowodu na Panska slownosc. A jeszcze odnosnie dumy: czasem dume warto schowac w kieszen.

Pozdrawiam

===

'Od momentu, gdy zaczniesz podróż przez życie w jakimś obranym kierunku,nieustannie musisz korygować kurs' ('Plan lotu')
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Radek
 styczeń 22 2008 00:17   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by maxurd: 1. Post Piusa zostanie pomimo offtopu, (...) Zolv nie odpowiadaj, to nie ten temat.(...)
Nie zamierzałem :>.

Quote by maxurd:
(...) Generalnie babki pobite, bo jestes po slubie. Niewiele mozesz zrobic a zgotowales sobie wielki pasztet w postaci kwestii chrztu dzieci (jak powiedzialo sie A to trzeba powiedziec B ) -
Wydawałoby się, że tak, ale z tego co się doczytałem to można unieważnić małżeństwo z przedstawionej sytuacji (przymus ślubu). A co zrobie zaraz po unieważnieniu? Ano zawrę je ponownie już jako ślub mieszany. Na jedno wyjdzie? Nie dla mnie.
A w sprawie chrztu dzieci - w małżeństwie mieszanym również jest "zapis" o nieprzeszkadzaniu w wychowaniu itd...to już z dziewczyną/narzeczoną/żoną już ustaliłem.

Quote by maxurd:
(...) Odpowiadajac jednak na pytanie: Katolicy nie sa wiekszymi hipokrytami niz protestanci czy ateisci. Katolicy to ludzie przede wszystkim a czlowiek to taka bestia, ktorej latwo o hipokryzje. W Polsce wiele ludzi ma bardzo tradycyjne, instytucjonalne pojmowanie kosciola. Wierza w kosciol i tradycje a nie Jezusa. (...) Mysle, ze to tez dotyczy Twojej tesciowej, ktora moze byc fajna kobieta i w swoim pojmowaniu rzeczywistosci chce dla was dobrze. Nie doszukiwalbym sie zlosliwosci i hipokryzji, ale bardziej niezrozumienia tego czym jest kosciol i wiara w Jezusa, ktora kosciol buduje...

Teściowa jest luźną babką, gdyby tylko nie opisany problem (niestety zmieniłem o niej zdanie :/). A jeśli chodzi o doszukiwanie się hipokryzji to hipokryzja a niezrozumienia zym jest (własna) wiara, uważam, że stoją na równi z punktu widzenia "zbrodni" przeciwko wierze.

Quote by maxurd:
(...) Cos co moge Ci powiedziec, to to, ze Bog jest wiekszy niz ludzie a jego milosierdzie jest wieksze niz ludzka glupota ...

...niż ludzka głupota, którą sam stworzył

Quote by maxurd:
kiedy widzisz cos co Cie gorszy w ludziach, to nie mysl, ze sa jacy sa przez Boga, ktorego wyznaja...
Nie myślę. Dziwię się ludziom, nie religii.

W zasadzie temat można uznać za zakończony.
EOT.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,69 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana