Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Hipokryzja wśród katolików
 |  Wersja do druku
Piotr
 styczeń 22 2008 09:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 529

Cały cyrk wynika z tego, że czym innym jest wiara, czym innym pobożność, czym innym religijność.

Wszystko to pozwala na wiarę w Boga nie będąc katolikiem, i tak samo być katolikiem nie wierząc w Boga!
Bardzo często spotykamy też ludzi którzy uważają się za Katolików, ale nie za bardzo wiedzą jak być chrześcijaninem - wyznawcą Chrystusa, Boga Trójjedynego, pasterza miłości.

Najlepsze jest to że katolik tłumaczy innego katolika (rzeczywistego, lub uważającego się za) choćby ten drugi nie miał racji.

W tym przypadku, w mojej opinii, Zolv wykazał się nieodpowiedzialnością niezamykając za sobą wszystkich drzwi, a teściowa zatwardziałością i katolicyzmem na pokaz.

Najbardziej mnie zdrażniła ta dwoistość "chcę żebyś podczas sakramentów występował jako katolik", "nie wtrącaj się w sprawy katolickie skoro nie jesteś katolikiem". I tak się zdarza bardzo często.

Wśród znajomych miałem sytuację przed ślubem: jedna strona katolicka-niepraktykująca, druga strona prawosławna praktykująca. Przenieśli się do innego miasta - strona katolicka nie chodziła wogóle do kościoła, prawosławna co niedziela. Przyszło do ślubu.. i co? - oczywiście musi być w kościele katolickim (i nie było dyskusji), bo co rodzina powie, bo to taka tradycja, bo wszystkie ciotki z nurtu narodowego, Polska, Polska zawsze katolicka! Czy to nie obłuda?

Mam prośbę do Was wszystkich tu piszących, postarajcie o lekki dystans i obiektywizm. Jesteście/śmy na tyle inteligentymi ludźmi, że możemy operowac konkretami, które pomogą zrozumieć stanowisko i nie musimy od razu wszystkich indoktrynować do "jedynej słusznej słuszności".

===

Mt6:7-8 [..]Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 22 2008 09:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by zolv:
Quote by medieval_manFrown...)
Otóż, czy tego chcesz czy nie chcesz, przynajmniej formalnie też jesteś katolikiem.
Pomijam na razie stronę twego sumienia.

Otóż, skoro zostałeś dopuszczony do sakramentu małżeństwa "normalnego" jak nazywasz, jasne jest, że musiałeś przedstawić świadectwo chrztu w Krk i zaświadczenie o bierzmowaniu w Krk, ergo jesteś wpisany w rejestry Krk jako pełnoprawny katolik (sam zresztą to przyznałeś na początku)
Inaczej proboszcz sam zaproponowałby wam ślub "mieszany".

Twoją winą jest, że nie dokonałeś formalnego aktu odłączenia się od Krk, choć określasz siebie mianem ateisty.(...)

Tak więc z formalnego punktu widzenia teściowa domagając się dla was ślubu kościelnego miała rację.
Formalnie jetseście obydwoje katolikami i nie byo żadnych podstaw, żebyś zawierał małżenstwo mieszane.
Choćbyś chciał.

Nie jest prawdą to co piszesz.


Jak mniemam w opinii MM, jako przedstawiciela KK, niejako jest ... Bo jesli przez "Kosciol Katolicki" rozmie sie pewna wspolnote wyznaniowa w obrebie systemu wyznaniowego zwango chrzescijanstwem, to do poki spelniasz wszytskie formalne (chocby i przez ciebie falszowane) kryteria przynalzenosci do tej wspolnoty, to formalnie nadal pozostajesz jej czlonkiem(szczegolnie jesli nadal dajesz sie przymuszac do funkcjonowania w ramach jej struktury ).

Chodziło mi raczej o coś mniej więcej, że "przez zawarcie ślubu normalnego potwierdziłem to, że jestem katolikiem". A to już koliduje z moim sumieniem


A nie kolidowaly z twoim suminiem wszystkie falszywe zabiegi jakie musiales podiac by do niego doprowadzic?

Racja - nagrabiłem sobie, ale hipokryzja ze strony teściowej ma miejsce ponieważ MIAŁA ŚWIADOMOŚĆ tego, że nie uznaję się za katolika - a to już jest (a raczej powinno być) w niezgodzie z JEJ sumieniem, a najwidoczniej nie było (pytałem).


Wynika z tego (odnosnie takze kontekstu wczesniejszej wypowiedzi) , ze twoja tesciowa w swej hipokryzji nie jest taka znow odosobniona...

(I proszę mi uwierzyć, nie było to pierwszy raz jak poinformowałem o tym cały świat; moja postawa wykrystalizowała się dawno temu, moja ówcześnie narzeczona wiedziała o tym, że jestem ateistą od 7 lat!; że tak powiem: dookoła "rozsiewam czar ateizmu", wszyscy (powtarzam wszyscy) moi znajomi o tym wiedzieli/wiedzą).


I przez siedem lat nie znalazles wystarczajaco czasu by dopelnic stosownych formalnosci i dokonac apostazji JW - a dziwisz sie tesciowej...

Marzyłem o tym! Ale Ona wiedziała, że jeśli poszlibyśmy do księdza i przedstawili sytuację on nalegałby na ślub meiszany pomimo tego, że formalnie jestem katolikiem. A to znowu oznaczało by "przegraną" teściowej, ona o tym wiedziała dlatego chciała tego uniknąć i używała swoich argumentów (wspomnianych w pierwszej wypowiedzi w wątku).


Bidulek... No stary!!! Jesli ona juz przed slubem tak zadzi twoim zyciem, to co bedzie po? Ty sie wez lepiej jeszcze raz dobrze zastanow... albo przynajmniej daleko przeprowadz z polowica




Jeśli o mnie chodzi to uważam, że kościół właśnie mnie krzywdzi - zaprzecza temu w co wierzę a mianowicie w naukę.


Wybacz, ale odnosze wrazenie, ze ty sam sie krzywdzisz, robiac cos w brew sobie... Inna sprawa, ze to nie KK cie zmusil do przejecia sakramentow ktore nie przystaja do twojej ideologii.




Tak się składa (zbieg okoliczności), że w przyszłym tygodniu będę miał możliwość dokonania aktu apostazji (tak, jest to związane z sprawami osobistymi) - mam już napisany wniosek. A nie zwykłem rzucać słów na wiatr.


OK - zycze powodzenia - a jak juz go dokonasz, to mam nadzieje, ze podzielisz sie tutaj przemysleniami z tego...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kazema
 styczeń 22 2008 10:19   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/15/07
Postów:: 456

[QUOTEza maxurd]Zolv nie odpowiadaj, to nie ten temat. Dalsza dyskusja o prapoczatkach wrzechrzeczy gdzie indziej. [/QUOTE]

Odpowiadac nie musi, ale niech sie zastanowi, nad pytaniem Piusa: Co wg Pana jest praprzyczyna wszechrzeczy?. Na pewno na tym nie straci.

===

'Od momentu, gdy zaczniesz podróż przez życie w jakimś obranym kierunku,nieustannie musisz korygować kurs' ('Plan lotu')
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Radek
 styczeń 22 2008 10:41   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by kazemaFrown...) (w Panskim przypadku widze, ze gore wziely mimo wszystko emocje, jakas zbytnia duma, ktora nakazuje negowac wszystko i wszystkich) (...)
Problem w tym, że nie chodzi(ło) mi o dumę. Emocje wzięły górę bo jesteśmy po prostu ludźmi. Chodziło mi tylko o to, ażeby mój światopogląd był brany pod uwagę. Tak jak Katolicy się tego domagają tak i ja mam do tego prawo. A mój światopogląd został uznany za drugorzędny, moje wygłupy, cwaniactwo, duma, negowanie wszystkiego...W takim razie ktoś mi może doradzi jak domagać się równouprawnienia mojego światopoglądu ażeby nie zostało to tak odebrane? Proszę nie piszcze "rzeczowe argumenty, spokojna dyskusja,..." - przerabiałem to z każdej strony, nic nie daje. ZAWSZE byłem posądzany o to wszystko aż w pewnym momencie zaczęło mi to wisieć.
Zwróćcie uwagę, że dokładnie w ten sam sposób ja pomyślałem o mojej teściowej - zamiast okazać się nowoczesną katoliczką, wiedzącą "co i jak" okazało się (powtórzę), że ma swoją dumę, negowanie innych światopoglądów, egoizm... Mam nadzieję, że widzimy podobieństwo.

Quote by kazemaFrown...) gdyby to moj ziec stanalby przede mna mowiac: chce wniesc wniosek o apostazje, odpowiedzialabym mu: daj Bogu jeszcze jedna szanse. Sprobuj Jemu zaufac.
A ileż można dawać szans i czekać? Idąc tym tropem NIGDY nie powinno się odchodzić z kościoła, bo a nuż kiedyś okaże się, że będę żałował; należy dawać szansę...
Prosze mi wueirzyć, moja postawa nie wynika z "chwili". Tak jak Pani postwawa jest głęboka tak moja również. Krystalizowała się przez lata.

Proszę zwrócić również uwagę, że ja mogę do Pani powiedzieć dokładnie to samo - proszę dać szansę nauce, on jeszcze nikogo nie zawiodła...
Nie przepychajmy się, nie to jest moim celem. Ja nie przekonam was, wy mnie.

Quote by kazema:Niestety jest tak, ze czesto boimy sie zaufac Bogu, a w zamian za to ufamy zwyklym ludziom. A co sie pozniej okazuje? Czlowiek zawodzi, zostajemy sami. Wtedy przypominamy sobie o Bogu.
Ja jestem ateistą właśnie dlatego, że nie jestem ufny ludziom

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 22 2008 11:07   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by reguly:
Chodziło mi raczej o coś mniej więcej, że "przez zawarcie ślubu normalnego potwierdziłem to, że jestem katolikiem". A to już koliduje z moim sumieniem

A nie kolidowaly z twoim suminiem wszystkie falszywe zabiegi jakie musiales podiac by do niego doprowadzic?
Proszę cię, na prawdę muszę to wyjaśniać? Proszę bardzo: chrzest - miałem może z miesiąc, konmunia - 7 lat (myślisz, że to dobry czas do buntu? swoja droga wtedy jeszcze byłem/uznawałem się za katolika), bierzmowanie - naście lat, podstawówka to również słaby moment. Proszę nie rżnijcie (bez obrazy) cwaniaków w tej kwestii, bo sami też byście nic nie zrobili. Wolna wola od pierwszych dni życia? Akurat.

Quote by reguly:
I przez siedem lat nie znalazles wystarczajaco czasu by dopelnic stosownych formalnosci i dokonac apostazji JW - a dziwisz sie tesciowej...
Chcesz znać prawdę? O możliwości apostazji dowiedziałem się raptem 2 lata temu (z czego rok spędziłem za granicą)! Dziwne? Zapytaj swoich kolegów/koleżanki czy wiedzą o możliwości "wypisania się". Wcale nie tak dużo z nich będzie wiedzieć o takiej możliwości. Wyprzedzając twoje działania, zapytasz na pewno osób w wieku w jakim jestem: 25+/- 2 lata. Zapytaj dzisiejszego 18-sto latka czy wie o takiej możliwości. Tak to już jest, że młodzi ludzie nie wiedzą co to jest apostazja, nigdzie się tego nie nagłaśnia przecież, więc znowu proszę bez ataków, ani ja ani ty nie jesteśmy wszystkowiedzący.

Quote by reguly:
Bidulek... No stary!!! Jesli ona juz przed slubem tak zadzi twoim zyciem, to co bedzie po? Ty sie wez lepiej jeszcze raz dobrze zastanow... albo przynajmniej daleko przeprowadz z polowica
Zrobiłem to dla swojej żony (do niej swoją drogą też mam żal i mówię jej dokładnie to samo co ty mi teraz.

Swoją drogą można powiedzieć, że to właśnie zrobiłem (napisalem o tym w jednym z postów) - przeprowadziliśmy się 350km od domu rodzinnego.

I znowu to cwaniakowanie. Masz rodziców/żonę/babcię? Jeśli masz któreś z nich, wyobraź sobie, że ten ktoś robi ci jakąś krzywdę, jeśli potrafisz z*ebać taką osobę z góry na dół to szacun dla ciebie za odwagę! Ja po 7 latach jakie spędziłem z swoją ówczesną dziewczyną nie potrafię powiedzieć "do widzenia". Ty potrafisz? Odważny jesteś. Jednocześnie współczuję twojej rodzinie że tak łatwo ich przekreślasz.

Quote by reguly:
Wybacz, ale odnosze wrazenie, ze ty sam sie krzywdzisz, robiac cos w brew sobie... Inna sprawa, ze to nie KK cie zmusil do przejecia sakramentow ktore nie przystaja do twojej ideologii.
Mylisz się. To KK zmusza pośrednio poprzez swoją postawę, swoją "wszechobecność" (a podobno to atrybut Boga) i przez co ludzie robią to co robią. Nie mam żalu do moich rodziców którzy mnie bezpośrednio zmusili (poprzez wpojenie zasad katolickich nie dając alternatywy), bo oni są wynikiem działań KK.

Quote by reguly:
Tak się składa (zbieg okoliczności), że w przyszłym tygodniu będę miał możliwość dokonania aktu apostazji (...)

OK - zycze powodzenia - a jak juz go dokonasz, to mam nadzieje, ze podzielisz sie tutaj przemysleniami z tego...
Oczywiście. Obstawiam jednak na to, że braknie mi czegoś z formalnego punktu widzenia (1 kopia wniosku za mało czy "przemyśl to, przyjdź później, do widzenia").

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Piotr
 styczeń 22 2008 11:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 529

Quote by zolv:
Quote by kazema:Niestety jest tak, ze czesto boimy sie zaufac Bogu, a w zamian za to ufamy zwyklym ludziom. A co sie pozniej okazuje? Czlowiek zawodzi, zostajemy sami. Wtedy przypominamy sobie o Bogu.
Ja jestem ateistą właśnie dlatego, że nie jestem ufny ludziom

Nie jesteś ufny ludziom? Ufasz nauce, a nauka to wytwór ludzi! Jesteś pewien, że nie ma tam miejsce na Boga? Jest wielu naukowców i to wysokich lotów - fizyków, kosmologów, którzy wierzą, że Bóg istnieje a niektórzy podkreślaja, że to właśnie nauka pomaga im wierzyć. (vide Stephen Hawking)

Może po prostu zmęczył Cię katolicki narodowy instytucjonalny kościół? Mnie też zmęczył, ale istnienia Boga nie neguje, bo nie mam ku temu podstaw!

===

Mt6:7-8 [..]Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 22 2008 11:28   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by kazema: Odpowiadac nie musi, ale niech sie zastanowi, nad pytaniem Piusa: Co wg Pana jest praprzyczyna wszechrzeczy?. Na pewno na tym nie straci.
Myślę o tym codziennie. Myślę o tym częściej niż każdy z Was. Przyjęliście jedną odpowiedź bez dowodów i jej się trzymacie, przestaliście się nad tym zastanawiać.

Wy WIERZYCIE, że praprzyczyną wszechrzeczy jest Bóg, dlaczego dziwicie się mi, że ja tak nie uważam? De facto ja również WIERZĘ, że to nie jest Bóg. Dlaczego moja wersja jest zła a wasza dobra? Nie kłóćmy się o to.

Jedyną rację w tej kwestii mają agnostycy, co się sprowadza do odpowiedzi: nikt nie wie i nikt nie udowodni swojej racji.
A to, że wy POTRZEBUJECIE tej odpowiedzi i wypełniacie ją sobie Bogiem to już jest raczej wasza słabość aniżeli siła - "nie widzieli a uwierzyli" działa tylko na proste umysły - przepraszam, ale tak właśnie jest.

Zapytasz: dlaczego w takim razie jestem ateistą skoro uznałem poprawną odpowiedź jak agnostyczną? To nie jest tematycznie zgrane z tym wątkiem, ale w skrócie powiem dlaczego jestem ateistą a nie agnostykiem: Nauka + sztuczne sieci neuronowe + algorytmy genetyczne. Poczytajcie o tym i wyciągnijcie wnioski (zapewne nic się nie zmieni i będziecie na te zagadnienia patrzeć przez pryzmat "teorii", "science fiction" itp z szyderczym uśmiechem na twarzy - co zrobić).

Apropos tego co napisałem przypomniał mi się taki kawał jeśli można:
Dwie rybki pływają w akwarium, jedna się pyta drugiej:
- Jak myślisz, czy Bóg istnieje?
- Oczywiście. A jak myślisz, kto sypie nam codziennie pokarm.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 22 2008 11:29   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by skałosz: Nie jesteś ufny ludziom? Ufasz nauce, a nauka to wytwór ludzi! (...)
Nie zgadzam sięz tym, że nauka to wytwór ludzi. Ludzie (naukowcy) służą w tym wypadku tylko jako pośrednicy pomiędzy prawami fizyki/chemii/itp a zapisem tego w formie ujednoliconej i przekazaniem tego mnie/tobie/nam.
Dlaczego wybrałem naukę? Bo ona jeśli się pomyli - zmienia się, ewoluuje. A jak jest z waszą wiarą? Średnio ze zmianami, a błędów w biblii jest mnóstwo.

Swoją drogą ufacie biblii, która również była pisana przez ludzi. Nauka to ludzie - nie ufacie jej, biblia to ludzie - ufacie jej. Czegoś tu nie rozumiem. Pisanie biblii przez ubierzecie w natchnienie od Boga? Ale już ten sam Bóg nie dał natchnienia naukowcom tak? Nie przekonuje mnie to.

Quote by skałosz:
Może po prostu zmęczył Cię katolicki narodowy instytucjonalny kościół? Mnie też zmęczył, ale istnienia Boga nie neguje, bo nie mam ku temu podstaw!
Do negowania podstaw nie masz, ale za to na potwierdzenie masz tysiące jak mniemam

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 22 2008 11:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by zolvRazzroblem w tym, że nie chodzi(ło) mi o dumę. Emocje wzięły górę bo jesteśmy po prostu ludźmi. Chodziło mi tylko o to, ażeby mój światopogląd był brany pod uwagę.


Jak ma byc brany pod uwage przez innych i traktoany powaznie, skoro sam nie jestes mu wierny ulegajac presji swojej tesciowej?

Tak jak Katolicy się tego domagają tak i ja mam do tego prawo.


Katolicy stanowia zdecydowana wiekszosc w tym kraju (statystycznie rowniez dziki tobie) i jako takiej grupie opini spolecznej latwiej jej domagac sie respektowania swoich praw. Inna sprawa, ze prawo domagac sie (jak widac na ninijeszym przykladzie - w watku) masz - co z tego, skoro ciebie samego nie stac, by go egzekwowac w zgodzie z wlasnym sumieniem?

A mój światopogląd został uznany za drugorzędny


Bo sam niejako dales na to przywolenie, ostatecznie godzac sie na zlamanie twoich, nalezacych ci sie konstytucyjnie praw...

W takim razie ktoś mi może doradzi jak domagać się równouprawnienia mojego światopoglądu ażeby nie zostało to tak odebrane?


Przede wszytskim sam zacznij rzeczywioscie sie do niego stosowac. Jesli bedziez postepowal z godnie ze swoimi przekonaniami i traktowal je powaznie, to innym rowniez bedzie przychodzic to latwiej.

Proszę nie piszcze "rzeczowe argumenty, spokojna dyskusja,..." - przerabiałem to z każdej strony, nic nie daje.


A niby jakie rzeczowe argumenty i spokojna dyskusja? Wolnosc wyzniania gwarantuje ci Konstytucja i gdyby to bylo kwestia dyskusji to bylaby Ona za przeproszeniem g. warta.

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Radek
 styczeń 22 2008 12:04   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by reguly: Jak ma byc brany pod uwage przez innych i traktoany powaznie, skoro sam nie jestes mu wierny ulegajac presji swojej tesciowej?
Przeczytałeś to co napisałem? Czy uważasz, że nastoletnie dziecko ma jakąkolwiek siłę przebicia i może domagać się wypisania z kościoła? Wiesz, nie rzucaj frazesami, bo łatwo jest ci to powiedzieć w kontekście dyskusji, ale nie zrobiłbyś tego tak samo jak ja gdybyś był na moim moiejscu.

Quote by reguly:
Katolicy stanowia zdecydowana wiekszosc w tym kraju (statystycznie rowniez dziki tobie) i jako takiej grupie opini spolecznej latwiej jej domagac sie respektowania swoich praw.
Uśmiałem się - gadasz jak moja teściowa Dokładnie tak samo powiedziała: nas jest więcej, więc czemu nie przyjmiesz naszych racji...
Żenada.

Quote by reguly:
Bo sam niejako dales na to przywolenie, ostatecznie godzac sie na zlamanie twoich, nalezacych ci sie konstytucyjnie praw...
Wiesz, zgrywasz prawnika, jakie to ja prawa mam a jakich nie mam. Ale życie jest inne, nie jest formalne, papierkowe. Dostajesz od rodziny ultimatum: "albo albo" i podkulasz ogon i siedzisz cicho! Stary, nie rozumiesz tego? Jesteś szczęśliwy, bo jesteś (zapewne) katolikiem, i nigdy nie musiałeś z nikim walczyć o swoje w tej kwestii. Poczekaj aż będziesz musiał i będziesz jedyny w tłumie, wtedy porozmawiamy.

Quote by reguly:
A niby jakie rzeczowe argumenty i spokojna dyskusja? Wolnosc wyzniania gwarantuje ci Konstytucja i gdyby to bylo kwestia dyskusji to bylaby Ona za przeproszeniem g. warta.
O, znowu "formalista" Chyba w życiu za mało przeżyłeś i za mało decyzji musiałeś podjąć, że tak piszesz.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Piotr
 styczeń 22 2008 12:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 529

...teściowa i jej podobni...

Mt 7, 1-27
21 Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. 22 Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” 23 Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!”

24 Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. 25 Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. 26 Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. 27 Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».

===

Mt6:7-8 [..]Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 22 2008 12:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by zolvRazzroszę cię, na prawdę muszę to wyjaśniać? Proszę bardzo: chrzest - miałem może z miesiąc, konmunia - 7 lat (myślisz, że to dobry czas do buntu? swoja droga wtedy jeszcze byłem/uznawałem się za katolika), bierzmowanie - naście lat, podstawówka to również słaby moment.


OK... zaluzmy... ale od osiagniecia przez ciebie pelnoletnosci do dnia dzisiejszego minelo juz kilka lat?

Proszę nie rżnijcie (bez obrazy) cwaniaków w tej kwestii, bo sami też byście nic nie zrobili. Wolna wola od pierwszych dni życia? Akurat.


Wybacz ale nie jestem Katolikiem i jakos calkiem niezle sobie radze (inna sprawa, ze w moim przypadku wystarczylaby nawet przynaleznosc do wspolnoty innego systemu wyznaniowego)...

Chcesz znać prawdę? O możliwości apostazji dowiedziałem się raptem 2 lata temu (z czego rok spędziłem za granicą)! Dziwne? Zapytaj swoich kolegów/koleżanki czy wiedzą o możliwości "wypisania się". Wcale nie tak dużo z nich będzie wiedzieć o takiej możliwości.


Akurat moi znajomi to w wiekszosci Rodzimowiercy, wiec wiedze o mozliwosci dokonania apostazji zazwyczaj maja calkiem niezla Innymi slowy - jak sie naprawde chce, to sie czlowiek dowie (w koncu ty tez w koncu sie dowiedziales)...

Wyprzedzając twoje działania, zapytasz na pewno osób w wieku w jakim jestem: 25+/- 2 lata. Zapytaj dzisiejszego 18-sto latka czy wie o takiej możliwości.


Wiec teraz bedziemy rozwazac sytuacje hipotetyczne? Skoro Ty byles wystarczajaco dojrzaly/dorosly do zawarcia zwiazku malzenskiego, to zapewne byles tez wystarczajaco dorosly do dokonania aktu apostazji lub przy najmniej do tego by sie nie dac przymusic do zawarcia zwiazku wyznaniowego w obrzedzie, ktory negujesz.

Tak to już jest, że młodzi ludzie nie wiedzą co to jest apostazja, nigdzie się tego nie nagłaśnia przecież, więc znowu proszę bez ataków, ani ja ani ty nie jesteśmy wszystkowiedzący.


Nie musza wiedziec by zadac pytanie co zrobic jesli nie chce sie byc dluzej czlonkiem KK.

Zrobiłem to dla swojej żony (do niej swoją drogą też mam żal i mówię jej dokładnie to samo co ty mi teraz.


No to sie przyzwyczajaj bo zwiekiem to sie bedzie poglebiac...

I znowu to cwaniakowanie. Masz rodziców/żonę/babcię? Jeśli masz któreś z nich, wyobraź sobie, że ten ktoś robi ci jakąś krzywdę, jeśli potrafisz z*ebać taką osobę z góry na dół to szacun dla ciebie za odwagę!


A co to za porownanie??? Myslisz ze twoj przypadek jest w jakis szczegolny sposob odosobniony? Statystycznie obecnosc w rodzinach katolickich dotyczy wiekszosci innowiercow i ateistow w tym kraju, a mimo to wiekszosc jakos sobie radzi. Przestan sie wiec mazac i uzalac nad soba, tylko badz twardy jak Roman Bratny, bo tylko w ten sposob mozemy cos w tej materii zmienic.

Ja po 7 latach jakie spędziłem z swoją ówczesną dziewczyną nie potrafię powiedzieć "do widzenia". Ty potrafisz? Odważny jesteś. Jednocześnie współczuję twojej rodzinie że tak łatwo ich przekreślasz.


Wyobraz sobie, ze nie przekreslam - z tym ze milosc, podobnie jak chec osiagniecia kompromisu, wychodzic musi z obu stron.

Mylisz się. To KK zmusza pośrednio poprzez swoją postawę, swoją "wszechobecność" (a podobno to atrybut Boga) i przez co ludzie robią to co robią. Nie mam żalu do moich rodziców którzy mnie bezpośrednio zmusili (poprzez wpojenie zasad katolickich nie dając alternatywy), bo oni są wynikiem działań KK.


Tylko, ze przez brak twojej stanowczej postawy w opisywanym przykladzie, to sie jedynie poglebia... Pozostawiam do przemyslenia.

Obstawiam jednak na to, że braknie mi czegoś z formalnego punktu widzenia (1 kopia wniosku za mało czy "przemyśl to, przyjdź później, do widzenia").


Proba odwiedzenia ci od tego zamiaru, jest obowiazkiem kaplana KK - musi sprobowac. Nie moze przy tym jednak zanegowac twojej stanowczej postawy (a zebranie kompletu stosownych dokumentow i swiadkow spoczywa juz na tobie).




Przeczytałeś to co napisałem? Czy uważasz, że nastoletnie dziecko ma jakąkolwiek siłę przebicia i może domagać się wypisania z kościoła?


Nastoletnie dziecko nie zawieraz na ogol zwiazku malzenskiego.

Wiesz, nie rzucaj frazesami, bo łatwo jest ci to powiedzieć w kontekście dyskusji, ale nie zrobiłbyś tego tak samo jak ja gdybyś był na moim moiejscu.


JW.

Quote by reguly:
Katolicy stanowia zdecydowana wiekszosc w tym kraju (statystycznie rowniez dziki tobie) i jako takiej grupie opini spolecznej latwiej jej domagac sie respektowania swoich praw.
Uśmiałem się - gadasz jak moja teściowa Dokładnie tak samo powiedziała: nas jest więcej, więc czemu nie przyjmiesz naszych racji...
Żenada.


Niczego nie zrozumiales z powyzszego... Szkoda...

Wiesz, zgrywasz prawnika, jakie to ja prawa mam a jakich nie mam. Ale życie jest inne, nie jest formalne, papierkowe. Dostajesz od rodziny ultimatum: "albo albo" i podkulasz ogon i siedzisz cicho!


Nie mierz wszytskich swoja miara...

Stary, nie rozumiesz tego?


Staram sie ale nie bardzo...

Jesteś szczęśliwy, bo jesteś (zapewne) katolikiem, i nigdy nie musiałeś z nikim walczyć o swoje w tej kwestii. Poczekaj aż będziesz musiał i będziesz jedyny w tłumie, wtedy porozmawiamy.


Zwrociles uwage na moja stopke u dolu kazdej wypowiedzi (pomijajac to co napisalem o sytuacji w moim zwiazku)? Otoz myslisz sie... Nie jestem Katlikiem... Nie jestem nawet chrzescijaninem... Ba, nawet nie monoteista... a moj swiatopoglad jest bliszy twojemu, niz ci sie wydaje. A i zapewne rowniez o swoje racje walczylem zapewne czesciej niz ci sie wydaje.

O, znowu "formalista" Chyba w życiu za mało przeżyłeś i za mało decyzji musiałeś podjąć, że tak piszesz.


I to powiedzial ktos, kto pozwolil by tesciowa za niego podiela decyzje odnosnie slubu... Wez przestan...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Piotr
 styczeń 22 2008 12:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 529

Quote by zolv:
Quote by skałosz: Nie jesteś ufny ludziom? Ufasz nauce, a nauka to wytwór ludzi! (...)
Nie zgadzam się z tym, że nauka to wytwór ludzi. Ludzie (naukowcy) służą w tym wypadku tylko jako pośrednicy pomiędzy prawami fizyki/chemii/itp a zapisem tego w formie ujednoliconej i przekazaniem tego mnie/tobie/nam.

Naukowcy służą jako specjaliści do aproksymacji rzeczywistości i jak najbliższym przedstawieniu jej w postaci wzorów. Tyle, że wszystko zależy od założeń. Okazuje się, że nawet twierdzenie pitagorasa jest prawdziwe tylko w przestrzeni euklidesowej. W przestrzeni rzeczywistej gdzie grawitacja zakrzywia przestrzeń, okazuje się że tw. pitagorasa można wyrzucić do smieci, a suma kótów w trójkącie nie musi rownać się 180st. Nauka jest tylko aproksymacja rzeczywistości przy pewnych założeniach.

Podobnie nauczanie kościołów, jest aproksymacją objawień zaakceptowanych i nie, twierdzeń doktrynalnych, starych ksiąg ich interpretacji, tradycji bądź jej odrzucenia. Projekcję tego wszystkiego mamy tu i teraz w postaci setek kościołów i wierzeń.

To wszystko.... z jednej strony Kościoły nie dają gwarancji istnienia Boga, z drugiej nauka nie jest w stanie wykazać jego nieistnienia.

I mamy bigos! Ale czy na pewno? Jeśli nie daj Bóg, nie ma Boga, to cóż za różnica? Jeśli jednak, daj Bóg, Bóg jest, to i dobrze!

Ja mam takie szczęście, że wierzę. Po prostu. Niektórzy wierzą, bo wolą wierzyć, niż wątpić. Inni....

Quote by zolv:
Swoją drogą ufacie biblii, która również była pisana przez ludzi. Nauka to ludzie - nie ufacie jej, biblia to ludzie - ufacie jej. Czegoś tu nie rozumiem. Pisanie biblii przez ubierzecie w natchnienie od Boga? Ale już ten sam Bóg nie dał natchnienia naukowcom tak? Nie przekonuje mnie to.

Dlaczego mówisz że nie dał naukowcom? Nie słyszałem, żeby ostatnio kosciół (nawet katolicki) kategorycznie stwierdził, że naukowcy nie działali pod natchnieniem. Po prostu tego nie potwierdza bo nie ma podstaw. Natomiast słyszałem stwierdzenia KK mówiące, że przyjmują odkrycia naukowe, badania jako rzeczywistość, bo tak! Nie można z tym dyskutować. Kościół katolicki nie stoi na stanowisku przeciwnym do odkryć naukowych. Jedyna rozbieżność jest w miejscu gdzie Kościół wierzy w Boga, a nauka nie ma dowodów na jego nieistnienie, bądź istnienie.

Quote by zolv:
Quote by skałoszFrown...) istnienia Boga nie neguje, bo nie mam ku temu podstaw!
Do negowania podstaw nie masz, ale za to na potwierdzenie masz tysiące jak mniemam

Oczywiście, całe moje życie!

===

Mt6:7-8 [..]Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 22 2008 12:27   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

Quote by zolv: "przez zawarcie ślubu normalnego potwierdziłem to, że jestem katolikiem".


to było go nie zawierać skoro sie nie czujesz katolikiem

Quote by zolv:
Proszę cię, na prawdę muszę to wyjaśniać? Proszę bardzo: chrzest - miałem może z miesiąc, konmunia - 7 lat (myślisz, że to dobry czas do buntu? swoja droga wtedy jeszcze byłem/uznawałem się za katolika), bierzmowanie - naście lat, podstawówka to również słaby moment. Proszę nie rżnijcie (bez obrazy) cwaniaków w tej kwestii, bo sami też byście nic nie zrobili. Wolna wola od pierwszych dni życia? Akurat.


z całym szacukniem dla twojej skromnej osoby prosze cie przestań określać wszystkich których dziwi twoja niejednoznaczność mianem cwaniaków

Quote by zolv:
I znowu to cwaniakowanie. Masz rodziców/żonę/babcię? Jeśli masz któreś z nich, wyobraź sobie, że ten ktoś robi ci jakąś krzywdę, jeśli potrafisz z*ebać taką osobę z góry na dół to szacun dla ciebie za odwagę! Ja po 7 latach jakie spędziłem z swoją ówczesną dziewczyną nie potrafię powiedzieć "do widzenia". Ty potrafisz? Odważny jesteś. Jednocześnie współczuję twojej rodzinie że tak łatwo ich przekreślasz.


jesteś katolikiem ale nie jesteś, chciałeś wziąć ślub ale nie chciałeś, w końcu dla świetego spokoju sie ożeniłeś ale chcesz ten ślub unieważnić, katolicy to wcielone zło tego świata, a o nieistnieniu Boga wiesz od rybek z akwarium. moje gratulacje.
pewnie napiszesz że cwaniakuje, że rodzina, presja otoczenia, że trudno w takich warunkach itd. tylko zwróć uwage że ty też masz coś do powiedzenia w tym wszystkim, skoro ci to nie leży to zrób coś z tym a nie mów że sie nie da i wszyscy dookoła cie krzywdzą.

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Piotr
 styczeń 22 2008 12:38   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 529

Quote by zolv:
Zapytasz: dlaczego w takim razie jestem ateistą skoro uznałem poprawną odpowiedź jak agnostyczną? To nie jest tematycznie zgrane z tym wątkiem, ale w skrócie powiem dlaczego jestem ateistą a nie agnostykiem: Nauka + sztuczne sieci neuronowe + algorytmy genetyczne. Poczytajcie o tym i wyciągnijcie wnioski (zapewne nic się nie zmieni i będziecie na te zagadnienia patrzeć przez pryzmat "teorii", "science fiction" itp z szyderczym uśmiechem na twarzy - co zrobić).
Kilka ładnych lat zajmowałem się zawodowo tymi zagadnieniami i jakoś nigdy mi sieć neuronowa sprzężona z algorytmami genetycznymi (ewolucyjna metoda uczenia sieci) nie powiedziała, że Boga nie ma!? Tobie powiedziała...?

===

Mt6:7-8 [..]Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 22 2008 12:44   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

Dowód na istnienie Boga wynika z jego definicji. Jeśli mówimy Bóg, myślimy: istota doskonała, wieczna, wszechmogąca. Jeśli mówimy doskonała to znaczy że zawiera w sobie istnienie bo nie byłaby doskonała gdyby nie istniała sama z siebie, czyli istotą Boga z definicji jest istnienie czyli de facto Bóg jest istnieniem. Porównanie: zdanie "Bóg nie istnieje" jest równoznaczne ze zdaniem "żonaty kawaler" czyli jest logicznie niepoprawne. Z definicji słowa kawaler wiemy że jest to osoba która nie ma żony, słowo kawaler to właśnie oznacza, z definicji słowa Bóg wiemy że istnieje.

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Piotr
 styczeń 22 2008 12:57   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 529

Quote by pijany pastor: Dowód na istnienie Boga wynika z jego definicji. (...).


Piękna gadka i nic więcej. Właśnie takie za przeproszeniem gadanie (podobno ostatnio nie można używać tego słowa) denerwuje mnie u Katolików i większości innych instytucjonalnych Chrześcijan.

Tak samo jak rozmowy o ekumenizmie. Babtyści uważają, że sam chrzest jest tylko symbolem, bo co Bóg miał zrobić już dawno zostało zrobione, ale symbol musi byc w pełni zgodny z tym jak im się wydaje, że wyglądało to 2000lat temu... i pojednanie trafia na kolejną minę!

Cały czas to samo! jak najładniej ubrać w słowa to co naprawdę jest proste!

Naprawdę nie rozumiesz co inicjator wątku chce powiedzieć słowami "Boga nie ma!"??? On uważa, że Boga nie ma - jego prawo! ma wolną wole i uważa co chce! To że użył słowa telepatia, w takim czy innym sensie nie znaczy, że istnieje, choćby sama nazwa mówiła że to idealny system komunikacji.

===

Mt6:7-8 [..]Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 22 2008 13:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

Quote by skałosz:
Naprawdę nie rozumiesz co inicjator wątku chce powiedzieć słowami "Boga nie ma!"??? On uważa, że Boga nie ma - jego prawo! ma wolną wole i uważa co chce! To że użył słowa telepatia, w takim czy innym sensie nie znaczy, że istnieje, choćby sama nazwa mówiła że to idealny system komunikacji.


Ty też do końca nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi! Nie mam na celu przekonywać nikogo do tego czy Bóg jest czy Go nie ma! Podałem jeden z przykładowych dowodów na istnienie Boga, odrzucanych zresztą dlatego iż ma podstawy w języku który nie jest doskonały. Niemniej jednak jest logicznie poprawny. Nie wiem skąd to oburzenie.

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Piotr
 styczeń 22 2008 13:13   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 529

Quote by pijany pastor:
(...) Podałem jeden z przykładowych dowodów na istnienie Boga, odrzucanych zresztą dlatego iż ma podstawy w języku który nie jest doskonały. Niemniej jednak jest logicznie poprawny. Nie wiem skąd to oburzenie.


To nie jest dowód tylko retoryka.

1 = 1 - też jest logicznie poprawne, ale nie jest żadnym dowodem!

===

Mt6:7-8 [..]Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 styczeń 22 2008 13:24   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

PIJANY PASTOR

Dowód na istnienie Boga wynika z jego definicji. Jeśli mówimy Bóg, myślimy: istota doskonała, wieczna, wszechmogąca.

Dowodem na istnienie Minotaura jest jego definicja, gdyż mówiąc Minotaur, myślimy o człowieku z głową byka.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 22 2008 13:24   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Panowie - zaczynacie odbiegac od tematu ...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 22 2008 13:25   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

Quote by skałosz:
To nie jest dowód tylko retoryka.


jakoś jednak nie ja to wymyśliłem, przykład który podałem istnieje w przestrzeni filozoficznej jako jeden z dowodów na istnienie Boga mimo że istnienia Boga nie da sie udowonić.
Przykład który podałem jest dowodem ontologicznym św Anzelma a nie retoryką pijanego pastora.

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Andrzej
 styczeń 22 2008 13:25   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

nie ma sensu kłócenie się o definicje, natomiast co do autora wątku, zolva - mam tylko jedną uwage w kontekscie sporów metafizycznych.

Szanuję Twój ateizm i prosze tylko o jedno:
Nie głoś tez jakoby chrzescijanie (w ogóle ludzie wierzący w Boga) wierzyli w tego Boga tylko dlatego, ze nie potrafią sobie poradzić z odpowiedzią na jakieś pytania z zakresu wiedzy, nauki, etyki...
To potworne spłaszczanie, ktore obnaża źle skrywaną pogardę.
To przekonanie o własnej wyższości zmierzające do dyskusji w stylu: Mój kapelusz jest większy i przykrywa twoją czapkę

Przyjmij, że tak jak Ciebie przekonują do nieistnienia Boga Nauka + sztuczne sieci neuronowe + algorytmy genetyczne tak wierzących do wiary w Boga skłania coś znacznie więcej niz rozpacz, że ten świat jest niewytłumaczalny. Może tez Nauka + sztuczne sieci neuronowe + algorytmy genetyczne?
A jeśli nie, to może inne, równie namacalne rzeczy? I nie mam na myśli płaczących figurek Matki Bożej czy odbicia twarzy Chrystusa w oknie mieszkania na trzecim piętrze w Oławie czy innym mieście...

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Andrzej
 styczeń 22 2008 13:27   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by Gocek: PIJANY PASTOR
Dowód na istnienie Boga wynika z jego definicji. Jeśli mówimy Bóg, myślimy: istota doskonała, wieczna, wszechmogąca.

Dowodem na istnienie Minotaura jest jego definicja, gdyż mówiąc Minotaur, myślimy o człowieku z głową byka.



Gocku
Nie ten kierunek

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pastor
 styczeń 22 2008 13:32   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/05/07
Postów:: 501

Quote by Gocek: PIJANY PASTOR
Dowód na istnienie Boga wynika z jego definicji. Jeśli mówimy Bóg, myślimy: istota doskonała, wieczna, wszechmogąca.

Dowodem na istnienie Minotaura jest jego definicja, gdyż mówiąc Minotaur, myślimy o człowieku z głową byka.


Zdanie wyrwane z kontekstu. Żle zrozumiałeś z definicji minotaura nie wynika że on istnieje

===

Rzeczywistość należy do Chrystusa. (Kol 2,17) U Jego boku cały kosmos wyruszy w bój przeciw głupocie. (Mdr 5,17-20)
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gocek
 styczeń 22 2008 13:45   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

PIJANY PASTOR

jakoś jednak nie ja to wymyśliłem, przykład który podałem istnieje w przestrzeni filozoficznej jako jeden z dowodów na istnienie Boga mimo że istnienia Boga nie da sie udowonić.

"Dowodów" na istnienie Boga w filozofii można znaleźć więcej, choćby pierwsza przyczyna. Są to jedynie dogmaty przyjęte przez konkretnego filozofa, który swoje aksjomaty filozoficzne wynosi z tego czy innego systemu filozoficznego - podziękujcie Platonowi i Plotynowi.
Równie dobrze można za Talesem z Miletu wywieść wszystko z wody.

Są to jedynie przyczynki do rozważań filozoficznego monoteizmu.
MEDIEVAL MAN
Gocku
Nie ten kierunek

Nie przeszkadzaj drogi Medievalu

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Radek
 styczeń 22 2008 13:50   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/21/08
Postów:: 22

Quote by skałosz: Kilka ładnych lat zajmowałem się zawodowo tymi zagadnieniami i jakoś nigdy mi sieć neuronowa sprzężona z algorytmami genetycznymi (ewolucyjna metoda uczenia sieci) nie powiedziała, że Boga nie ma!? Tobie powiedziała...?
Tak, ale nie jestem w stanie tego tutaj wytłumaczyć.

Odpowiadając innym, jak to zwykle wszystkie tematy zmierzają do udowadaniania jednym przez drugich (również mnie wam) czy Bóg istnieje czy nie (ktoś powinien jakieś badania nad tym przeprowadzić )

Nie czuję się wyżej niż wy. Denerwują mnie tylko niektóre wypowiedzi apropos wolnej woli dziecka (jak to, nie sprzeciwiłeś się?) czy też "wszycy ludzie wiedzą od urodzenia, że mogą opuścić formalnie kościół".
Nazywanie "wszystkich" cwaniakami nie jest moją intencją w negatywnym znaczeniu słowa "cwaniak". Raczej chodzi mi o coś w stylu "łatwo powiedzieć". Łatwo jest powiedzieć w kontekście dyskusji, ale już w realnym świecie własnej babci by się nie powiedziało, że się wypisuje z kościoła, ale oczywiście wszyscy odważni twierdzą, że dali by radę - bujda.

Jak dla mnie wątek uznaję za zakończony. Odpowiedź dla siebie znalazłem. Przekonywanie Bóg (nie)istnieje to po pierwsze inny wątek, po drugie odwieczne pytanie, po trzecie nikt nie zmieni zdania na ten temat choćbyśmy rozmawiali tysiące lat (swoja droga jeśli przedstawione zostaną mi dowody/poszlaki na istnienie Boga, sekundę później jestem katolikiem, więc śmiało możecie próbować, mam otwarty umysł).

Tym niemniej pozdrawiam wszystkich.

===

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję" - zolv.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 styczeń 22 2008 13:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

PIJANY PASTOR

Zdanie wyrwane z kontekstu. Żle zrozumiałeś Laughing Out Loud z definicji minotaura nie wynika że on istnieje

Z definicji Boga tym bardziej.
Obetnij bykowi i człowiekowi głowy, wszyj głowę byka do ciała człowieka i już masz Minotaura, wprawdzie nieżywego ale zawsze.

Natomiast Bóg jest jak grecki apeiron, bądź filozoficzny niebyt, monada, atomy etc.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 22 2008 14:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by zolv:Raczej chodzi mi o coś w stylu "łatwo powiedzieć".


Latwiej to jest ulegac innym, presji spolecznej, a nastepnie biadolic i narzekac, niz twardo obstawac przy swoich przekonaniach i w praktyce dochodzic swoich racji...

Łatwo jest powiedzieć w kontekście dyskusji, ale już w realnym świecie własnej babci by się nie powiedziało, że się wypisuje z kościoła, ale oczywiście wszyscy odważni twierdzą, że dali by radę - bujda.


Bo tu nie ma co mowiec "ze sie wypisuje" tylko (szczegolnie jesli jest to jedyne wyjscie by byc w zgodzie z wlasnym sumieniem) zwyczajnie trzeba sie "wypisac"...

Swoja droga jeśli przedstawione zostaną mi dowody/poszlaki na istnienie Boga, sekundę później jestem katolikiem, więc śmiało możecie próbować, mam otwarty umysł.


A to tylko w katolicyzmie mamy koncepcje boga? Zeby natomiast nie odbiegac od tematu, przy okazji jeszcze raz przypomne pewien watek z innego forum...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Rafi F
 styczeń 22 2008 14:04   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Zolv, życzę ci odkręcenia tej całej sytuacji. Szkoda, ze dopiero teraz.
Wątek twojej małżonki pojawił sie późno, a w zasadzie wasze relacje i wasze decyzje są tu znaczące i wpłyną w przyszłości, czy chcesz czy nie, na wasz związek. Myślę, ze uczciwe postawienie sprawy proboszczowi (przez was oboje !) pozwoli zarówno znaleźć odpowiedzi na pytania w dziedzinie prawa kanonicznego, jak i na jak najszybsze rozwiązanie tego supła nieporozumień.
Oczywiście można wybrać inną drogę ponad probostwem, ale proponowana wydaje się najlepsza ze względu na twoja żonę (domagasz sie szacunku dla swoich przekonań -> wykaż maksymalny szacunek dla przekonań żony).
Powodzenia i nie miej mi za złe, ze pomodlę się o Was.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,83 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana