Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Koronka do Miłosierdzia Bożego
 |  Wersja do druku
Gość forum: wojwa
 grudzień 27 2004 18:53  (Czytany 17947 razy)  


Po spowiedzi jako pokutę mam odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego. W modlitwie tej znalazłem takie zdanie - " Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata."
Jak grzeszny człowiek może Bogu ofiarować Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa ? Jak ja mogę ofiarować Bogu jego Syna ? Jak ja mogę ofiarowac krew Jezusa Bogu ? Jak człowiek może ofiarować Bóstwo Bogu ? U Jana 3:16 napisano - " Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał ... " , Rzym 8,32 " On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał ... " . Przecież to Bóg dał, ofiarował Jezusa, jak ja mogę Jego dać ?
Jeśli modlitwa mówi Ojcze ofiaruję Ci... to jak wypełnić ten warunek ? Czy samo wypowiedzenie tych słów modlitwy wystarczy ? Czy nie będzie to zdanie pozbawione treści ?
Jak wypełniają ten warunek modlący się tą modlitwą ? Jak spełnić warunek dobrej spowiedzi ?

===

 
 Cytat 
Izrael
 grudzień 27 2004 20:45   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 11/23/04
Postów:: 267

Fragment modlitwy, który tu przytoczyłeś to zwykłe (albo raczej niezwykłe!) bluźnierstwo, policzek w stronę ofiary Jezusa Chrystusa. Dobrze, że się zastanowiłeś nad tymi słowami. Polecam List do Hebrajczyków, tam napisano znacznie więcej na ten temat, poza tym zrobił to Duch Św., nie ja.

Z Panem Bogiem! Pozdr.

===

Nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jolanta
 grudzień 28 2004 10:34   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/19/04
Postów:: 165

Wojwa, przecież w czasie każdej Mszy św. ofiarujemy Bogu Ciało i Krew Jego Syna! Nic w tym nadzwyczajnego. Kiedyś ofiarowywano zwierzęta, ale dziś uważa Kościół, że nie ma lepszej, świętszej, bardziej doskonałej Ofiary dla Boga jak właśnie Krew i Ciało Jezusa. W ten sposób Bóg najszybciej przebaczy nam grzechy. Żadne tam cielce, złoto czy cokolwiek innego tyle nie wskóra. A Bóg Ojciec i Syn Boży to niezupełnie jedno i to samo, choć równi w Bóstwie. Jezus żył wśród nas, oddał życie za nas, aby ten Ojciec, który jest w Niebie był dla nas łaskawy,Jezus zasłonił nas przed gniewem i karą Ojca, ukrył w Swoich Ranach, po prostu odkupił nas. Oto cała filozofia, a jeśli ktoś odrzuca Koronkę do Miłosierdzia Bożego, to Msza jest dla niego chyba też nie do przyjęcia.
Jedna z pieśni kościelnych brzmi tak:

"Z rąk kapłańskich przyjmij Panie tę Ofiarę Chleba, Wina, co się wkrótce dla nas stanie Krwią i Ciałem Twego Syna."

Jest wiele innych podobnych pieśni. Zresztą wystarczy się wsłuchać w słowa księdza podczas Mszy (ofiarowywania), by usłyszeć to o czym mówi Koronka. Nie ma w tej modlitwie niczego, co powinno dziwić katolika.
Koronka to prosta modlitwa,przebłagalna. Odmawia się ją szczególnie przy zmarłych.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: wojwa
 grudzień 28 2004 17:48   


Jak widać zdania sa podzielone.
Jola w czasie Mszy ofiarowujemy Bogu Ciało i Krew Jego Syna ? Ale ja nie jestem księdzem. To jak w takiej modlitwie mam to zrobić ?
Żeby daleko nie szukać przeczytałem w Katechiźmnie :
1353 ... Kościół prosi Ojca, aby zesłał Ducha Świętego na chleb i wino, aby Jego moca stały się Ciałem i Krwią Jezusa ... . Czyli Jego moca mają się stać.
1355 W czasie Komunii świętej ... wierni otrzymuja " chleb niebieski " i " kielich zbawienia ", Ciało i Krew Chrystusa, ... Czyli otrzymują!
1357 Wypełniamy to polecenie, celebrując pamiątkę Jego ofiary. Ofiarujemy w niej Ojcu to, co On sam nam dał : dary Jego stworzenia, chleb i wino, które mocą Ducha Świętego i słów Chrystusa stają się Jego Ciałem i Krwią. ... . Czyli jak wynika mocą Ducha Świętego i słów Chrystusa, a modlitwa mówi - ofiaruję Ci.
1361 Eucharystia jest także ofiarą uwielbienia ... . Ofiara uwielbienia jest możliwa jedynie przez Chrystusa, który jednoczy wiernych... . W ten sposób ofiara uwielbienia jest składana Ojcu przez Chrystusa i z Chrystusem ... .
Zobacz nawet ten twój cytat mówi - " Z rąk kapłańskich przyjmij Panie tę Ofiarę Chleba, Wina ... " Nie mówi z rąk przyjmij ofiarę Ciała i Krwi Jezusa.
Mnie to zdanie dziwi !
Wsłuchując się w słowa księdza.
Uświęć zatem te dary łaską Ducha Twojego aby się stały dla nas Ciałem i Krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Wspominając śmierć i zmartwychwstanie Twojego Syna, ofiarujemy Tobie, Boże, Chleb życia i Kielich zbawienia ... .
Coś słabe zainteresowanie tym tematem

===

 
 Cytat 
Jolanta
 grudzień 28 2004 18:53   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/19/04
Postów:: 165

Może lepiej niech wypowie się na ten temat jakiś ksiądz katolicki, chociaż na tym forum jeszcze takiego nie spotkałam. Nie będę filozofować, bo odbieram tę koronkę tak prosto, jak pisałam. Jezus ofiarował się dla nas ludzi, więc dlaczego "posiadając" Go nie możemy "dać" Go Bogu? W wierze katolickiej zresztą wiele jest tematów, których nie da się objąć rozumem, np. Trójca Święta.To pewnie wynika stąd, że Boga nie jesteśmy w stanie zrozumieć,poznać do końca,taka Jego wola.
Nie mam takich rozterek jak Ty, wojwa. Temat jest trudny, więc i małe nim zainteresowanie.
Ja wierzę w autentyczność objawień siostry Faustyny Kowalskiej, a to przecież sam Jezus nauczył ją tej modlitwy.
W moim mieście odmawia się koronkę przed Mszą św. w niedzielę w południe.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Izrael
 grudzień 28 2004 20:44   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 11/23/04
Postów:: 267

Trójca Święta jest nie tylko w katolicyźmie. W protestantyźmie i prawosławiu również.

===

Nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: wojwa
 grudzień 29 2004 17:01   


Fakt nie ma co filozofować to sprawa wiary. Czy ksiądz pomoże - nie wiem, daj nam Boże ale trzeba prosić Ducha Świętego. Czy my ludzie " posiadamy " Jezusa w taki sposób aby móc go ofiarować Ojcu ? Być w stanie ofiarować Jego Krew ?
To że jest wiele tamatów z którymi nie umiemy sobie poradzić rozumowo to nic takiego. Bóg zbawi rówież tych, co nie wiedzą za życia wszystkiego. Najistotniejsze abyśmy pełnili wolę Ojca.
Piszesz, że wierzysz w atutentczność objawnień - ale na podstawie czego ? Wierzysz Faustynie - z czego to wynika. Jeśli to jest modlitwa Jezusa to czy zgadza się z Pismem ?

===

 
 Cytat 
strk
 grudzień 29 2004 21:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/27/04
Postów:: 133

a to dobre pytanie, na jakiej podstawie wierzyć siostrze faustynie? biorąc pod uwagę fakt, że kult świętych uznaję za odstępstwo od wiary, oraz wyjątkowo niejednoznaczną (bluźnierczą również) treść tej modlitwy, uważam, że to szatan zwodził prostą siostrzyczkę. i tyle. wszak jest o tym napisane: podstępne sztuczki, fałszywi prorocy...

===

"Tam, gdzie dwóch, lub trzech zbierze się w moim imieniu, tam Ja jestem między nimi"
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jolanta
 grudzień 29 2004 22:04   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/19/04
Postów:: 165

Wierzę Faustyie, bo wierzę w Boże miłosierdzie,chcę wierzyć w takiego Jezusa, o jakim ona pisała. To jest właśnie wiara,tam gdzie nie ma pewników, bo gdyby były, to nie byłoby już wiary.
Mamy stać się jak dzieci, aby wejść do Królestwa Bożego.Po co podważać sens Koronki, skoro kościół nie widzi w niej nic niewłaściwego. Zdaje się, że papież zaliczył Faustynę do grona błogosławionych.Mnie to wystarczy.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Izrael
 grudzień 30 2004 11:04   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 11/23/04
Postów:: 267

Lepiej wierzyć w kolorowego Jezusa siostry Faustyny, niż przyjąć tę wiarę, o której w kółko jest pisane w NT? To by się zgadzało...

===

Nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
milka
 grudzień 30 2004 11:38   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1023

izraelu, co to za obrazek pod twym nickiem?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Koronka do....
 grudzień 30 2004 14:30   


Jak grzeszny człowiek może Bogu ofiarować Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa?

Cała ta tak zwana koronka do tak zwanego Miłosierdzia Bożego to efekt urojeń chorej umysłowo Faustyny Kowalskiej - uznanej jako święta. Dysponuje opinią profesora dr nauk medycznych psychiatry z KUL-u na jej temat, którą Kościół święty, poza którymm ponoć nie ma zbawienia skrzętnie przemilcza. Zainteresowanymn służę tym tekstem - na chwałę Pana! Amen

===

 
 Cytat 
Izrael
 grudzień 30 2004 19:22   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 11/23/04
Postów:: 267

To jest tzw. avatar, milko.

Pozdr.

===

Nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Krzysztof
 grudzień 31 2004 00:19   


Quote by Koronka do....: Dysponuje opinią profesora dr nauk medycznych psychiatry z KUL-u na jej temat, którą Kościół święty, poza którymm ponoć nie ma zbawienia skrzętnie przemilcza. Zainteresowanymn służę tym tekstem - na chwałę Pana! Amen

Szkoda, że autor tego listu się nie podpisał. Gdyby ktoś był rzeczywiście zainteresowany, ciekawe jak miałby zdobyć tę opinię? Jeśli zaś chodzi o przemilczenia. Proponuję zapoznać się zasadami prowadzenie procesów beatyfikacyjnych i ich praktyką. Akurat beatyfikacja i kanonizacja jest najlepszym dowodem, że w życiorysach nie ma nic do ukrycia - tak skrupulatnie się je prowadzi. Np. proces rodziców św. Teresy nie posuwa się naprzód w związku z tym, że jej ojciec pod koniec życia cierpiał na chorobę psychiczną. Nie wyklucza to oczywiście, że zostanie ogłoszony błogosławionym, niemniej ta kwestia zostanie ze wszech miar prześwietlona i wszystkie wątpliwości wyjaśnione. Parę lat temu jakaś gazeta wyciągnęła jakieś sensacyjki wiążące się ze św. Marią Goretti. Wystarczyło zajrzeć do akt procesu - okazało się, że ta kwestia była tam podniesiona i dokładnie zbadana. Sensacja przestała istnieć zanim się zaczęła.

===

 
 Cytat 
Gość forum: wojwa
 styczeń 01 2005 09:29   


Niestety to czy Faustyna była zdrowa nie rozwiązuję problemu ze spornym zdaniem. Nawet jak była chora to nie jest to warunek rozstrzygający. Tutaj jedyne znaczenie ma - czy modlitwa ta jest zgodna z Pismem.

===

 
 Cytat 
Girolamo Savonarola
 styczeń 02 2005 10:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/31/04
Postów:: 16

Quote by Krzysztof:
Quote by Koronka do....: Dysponuje opinią profesora dr nauk medycznych psychiatry z KUL-u na jej temat, którą Kościół święty, poza którymm ponoć nie ma zbawienia skrzętnie przemilcza. Zainteresowanymn służę tym tekstem - na chwałę Pana! Amen

Szkoda, że autor tego listu się nie podpisał. Gdyby ktoś był rzeczywiście zainteresowany, ciekawe jak miałby zdobyć tę opinię?
Tak się składa że mam ten tekst - tę opinię, czy skrywana? Może i tak - podczas procesu nie była uwzględniona bo jej jeszcze nie było. Jeżeli pani moderator-cenzor nie ma nic pzreciwko to w nastepnym wejściu tekst tej opinii wstawię. Był publikowany w latach 90-tych na łamach pism psychologicznych. Co ciekawe - autorem tej opinii jest profesor KUL-u syad moze Kościół na ten temat milczy!
Pozdrawiam

===

[użytkownik zablokowany]
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Chora Faustyna
 styczeń 02 2005 10:59   


Ciekawą opinię o stanie psychicznym, a raczej psychiatrycznym świętej Faustyny przedstawił (niestety, czy raczej szczęśliwie już wówczas na emeryturze – świeć Panie nad Jego duszą) naukowiec KUL-u (sic!) prof. dr hab. Jerzy Strojnowski. "O siostrze Faustynie (Helenie Kowalskiej 1905-1938) wiem tyle, ile wyczytałem z jej pamiętnika. Nie mniej, to czego dowiedziałem się z lektury, pozwala mi jako psychiatrze stwierdzić, że autorka "Dzienniczka" była dotknięta zaburzeniami psychicznymi" - pisał profesor.*
Okazuje się, że najbardziej ewidentnymi objawami tych zaburzeń były omamy, czyli halucynacje wzrokowe i słuchowe o treści religijnej. Pojawiały się one na tle cyklicznych zaburzeń nastroju, a okresowo wyrażały się w przeżywaniu "niepojętej radości", poczuciu szczególnego wybrania (np. kiedy pisała "Ja mam zająć miejsce w ołtarzu"), wreszcie nadzwyczajnej misji - która zresztą charakteryzuje zachowania innych nawiedzonych świętych - "Przygotujesz świat na ostateczne przyjście Moje". Okazuje się, że będąc w podwyższonym emocjonalnie nastroju siostra Faustyna czyniła nawet cuda: uciszyła burzę, tak jak Jezus na Jeziorze Genezaret. Nie podano czy zdarzenie takie było jednorazowe czy też cudowność uciszania takich żywiołów była powielana. Kiedy nastrój, podniecenie mijało, pisała "zaczyna się ściemniać w duszy mojej"; pojawiała się też myśl "że jest przez Boga odrzucona". Jak wyznawała "zaczęły ją ogarniać lęki prawdziwie śmiertelne (...), rozpacz zawładnęła całą duszę, prawdziwie przeżywam męki piekielne". Jak przyszłą świętą dziewicę (?) mogły w ogóle takie męki opanowywać - profesor chyba nie zdołał wyjaśnić, bo nic o tym nie wspomina. To przechodzenie z jednego stanu w drugi dokonywało się u niej wielokrotnie. Ciągle z czymś walczyła, miała psychozę misji i walki. Walki z grzechami: "I dał jej Jezus poznać, za jakie grzechy podda się biczowaniu, są to grzechy nieczyste; "Poznałam (...) grzech zmysłowy (...) grzech pychy (...) grzech nienawiści". Była to - jak twierdzi naukowiec - projekcja własnych impulsów, z którymi Faustyna walczyła przez surową pokutę. Sama zdawała sobie sprawę z uległości pokusom (seksualnym) kiedy pisała: " O Jezu mój, jak bardzo jestem skłonna do złego, i to mnie zmusza do ustawicznego czuwania nad sobą". Pisała o swojej „walce”: „Zaczynam dzień walką, kończę go walką, zaledwie się uprzątnie z jedną trudnością, to na jej miejsce powstaje dziesięć do zwalczenia”. Naukowiec dochodzi do wniosku, że gdyby siostry Faustyny, jeszcze jako dziecka, nie uczono na lekcjach religii, że świętość polega na wyzbyciu się popędu seksualnego, nie uważałaby siebie za tak bardzo "skłonną do złego", nie musiałaby prowadzić nieustannej walki i być może nie doświadczałaby patologicznych skrupułów. Obrała heroiczną drogę zmagania się z depresjami i natrętnymi myślami jakie ją niemalże bez przerwy nawiedzały. Z jednej strony było to nie pozbawione podłoża dewiacyjnego umartwianie się do granic wytrzymałości, z drugiej zaś - ucieczka w błogostan z podwyższonym poczuciem własnej wartości i przekonaniem o szczególnym wybraniu. W błogostanie ciągle pojawia się wątek erotyczny, słyszy głos Jezusa, który jej oznajmia: "W tak szczególny sposób łączę się z tobą i obcuję", na co wybranka odpowiada: "Rozpływam się w Nim jak jedna kropla w oceanie". Jakkolwiek zna inne grzechy, to grzech nieczystości wysuwa na plan pierwszy. Chce być świętą w jej przekonaniu, jak Niepokalana Zawsze Dziewica a więc stan taki polegać ma przede wszystkim na sterylności seksualnej. Dochodzi nawet do tego, że na swoją cześć wyśpiewuje hymn "O jak piękna śliczność twoja, ty - czysta oblubienica Moja (...) /Ponad dziewiczość nie widzę nic wielkiego/ jestem kwiat wyjęty z Serca Bożego". Autor ocenia to jako sublimację popędu seksualnego. Godne uwagi są też spostrzeżenia siostry Faustyny dotyczące spowiedzi a przede wszystkim spowiedników. Zauważa, że bardzo trudno nawiązać kontakt z osobą która znajduje się w depresji, "Mistrzyni, która przeraziła się moim widokiem, posłała mnie do spowiedzi, jednak spowiednik mnie nie rozumie, nie doznaję cienia ulgi". "Spowiednik mało zna drogi nadzwyczajne i okazuje zdziwienie, jeżeli dusza odsłoni mu te wielkie tajemnice, jakich Bóg dokonywa w duszy". Albo - co jej się zdarzyło - że spowiednik, nie mogąc przeniknąć niektórych tajemnic jej duszy - odmawiał spowiedzi, okazując jakąś bojaźń przed zbliżeniem się takiej duszy do kratki. Spowiednik to lekarz duszy - pisała - więc jak lekarz, nie znając choroby, może dać stosowne lekarstwa? „Są niektórzy spowiednicy – pisała – że dopomagają duszy (...) jak wszystko idzie dobrze, a jak dusza znajdzie się w większych potrzebach, wtenczas są jakby bezradni i nie mogą czy nie chcą duszy zrozumieć”. „Się zdarza, że spowiednik nieraz lekceważy drobne rzeczy. Nic nie ma w życiu duchowym drobnego”. Kiedy poznała, że nie jest rozumiana, nie odsłaniała swej duszy i nie mąciła sobie spokoju - czyżby zatem trwała w świętokradczych wyznaniach? Dochodziło nawet do tego, że z niektórych rad spowiedników po prostu się śmiała. Spostrzegła, że wielką wartość miało dla niej posłuszeństwo wobec zaleceń spowiednika. Jest to zgodne z przekonaniem spowiedników, że stanowcze stwierdzenia i zalecenia z ich strony przynoszą ulgę skrupulantom. Uwagi siostry Faustyny na temat spowiedzi i spowiedników są na tyle wartościowe, że dla nich samych jej „Dzienniczek” jest godzien przeczytania. Zostały spisane w latach trzydziestych, kiedy psychoterapeuci nie dopracowali się jeszcze metod leczenia takich zaburzeń osobowości. Wartość religijna "posłannictwa siostry Faustyny" jak twierdzą kościelni komentatorzy - polega na "przypomnieniu odwiecznie znanej ale zapomnianej prawdy wiary, „o miłości miłosiernego Boga do człowieka". W obrazie psychopatologicznym analizy tej religijności - zauważa profesor - to "zapomnienie" ważnej prawdy wiary stało się jednym z czynników patologizujących życie religijne. Pośród sześciu tak zwanych prawd wiary, znajdowało się zdanie o "Bogu sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze". Natomiast o Bogu miłosiernym brakło odpowiedniej wzmianki. Przez całe tysiąclecia w pedagogice kościelnej dominował Bóg sprawiedliwy ale karzący. Jedynie Matka Boska miała - według rozpowszechnionych wierzeń - łagodzić gniew Boga Ojca. Ten typ religijności pozostał w zgodzie z patriarchalną formą rodziny, w której ojciec był przede wszystkim gwarantem ładu i sprawiedliwości. Dobrze, gdy w takiej rodzinie była matka, która potrafiła okazać dzieciom również czułość, zrozumienie i wyrozumiałość. Człowiek, który grzeszył "myślą, mową i uczynkiem, a ostatnio nawet zaniedbaniem" wobec wszechwiedzącego Boga znajdował się na pozycji z góry przegranej. Myśli i uczucia nie łatwo poddają się kontroli, lecz Bóg natychmiast je zauważa - oczywiście - szykuje surową karę. Taka pedagogika, w rzeczywistości sprzeczna z Ewangelią, stała się przyczyną wielu wypaczeń życia duchowego, a szczególnie pojawiania się skrupułów. Zanim siostra Faustyna rozpoczęła swoją misję, w Kościele katolickim istniały różne nabożeństwa, które jakoby odnosiły się do Bożego miłosierdzia. Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa zawiera 33 wezwania, z których miłość, dobroć i miłosierdzie wspominają tylko cztery (!). Szereg innych inwokacji raczej wzbudza uczucie nabożnego lęku. Także Jezus zwany Chrystusem u tej zakonnicy był przede wszystkim Bogiem karzącym: "Gdybyś nie krępowała Moich, wiele kar spuściłbym na ziemię. Córko moja, spojrzenie twoje rozbraja Mój gniew". Było to zgodne z ówczesnym stylem pobożności. Prawdopodobnie taka pobożność, wpajana od dzieciństwa przyczyniła się do specyficznych zaburzeń siostry Faustyny. Broniła się ona przed bólem psychicznym, stosując swoistą autoterapię. Jakkolwiek nigdy nie wyzwoliła się od wizji Boga karzącego, to przecież była już w stanie uruchamiać szczególną siłę psychiczną, która nie tylko uwalniała ją od przerażenia, ale wręcz napełniała radością i przekonaniem o własnej wyjątkowości i boskim posłannictwie. Te chwile szczęścia pozwalały jej przetrwać okresy załamania psychicznego. Bóg-Jezus z agresora stawał się mistycznym kochankiem zakonnicy. Jak w miłości ziemskiej, szczególnie w jej wersji romantycznej, tak i tutaj zakochana w Jezusie zakonnica przeżywała chwile radości, może i ekstazy uniesienia, czasami przeplatane rozpaczą i poczuciem odrzucenia. Wartościowy wydaje się nieustanny wysiłek siostry Faustyny przezwyciężania stereotypu Boga karzącego i okrutnego, dokonywany wbrew postawie osób religijnych i wbrew pedagogice duszpasterskiej owych czasów. Dysponując jedynie dzienniczkiem zakonnicy i skąpymi wypowiedziami osób, które ją znały psychiatra może i tak z powodzeniem postawić diagnozę choroby na jaką siostra Faustyna zapadła. Była to niewątpliwie choroba cykliczna, z fazami depresji i hipomanii, powikłana licznymi halucynacjami. Toteż z dużym prawdopodobieństwem można postawić diagnozę cyklofrenii. Naukowcy wyodrębnili z tej choroby psychozę lękowo-akstatyczną, ale to określenie nie we wszystkich ośrodkach zostało przyjęte. Pewien wpływ na pozostawanie u siostry Faustyny objawów psychopatologicznych mogła, mieć też przewlekła infekcja gruźlicza oraz ogólne wyniszczenie. W szpitalach psychiatrycznych można spotkać nie mało osób, które wiele się modlą, opowiadają o swoich religijnych doświadczeniach, o obcowaniu ze świętymi czy nawet z samym Bogiem, uczestnicząc w nabożeństwach, które sami sobie nawet organizują. Widzenia i inne halucynacje są tam na porządku dziennym. Tak jak pośród chorych psychicznie trafiają się wielcy artyści, tak i niektórzy spośród nich w sposób istotny ubogacają życie religijne, wnosząc w nie nowe treści. Zatem działalności religijnej nie należy oceniać odnosząc się do stanu psychicznego danej osoby, ale raczej badać, czy towarzyszące wizji orędzie jest zgodne z wiarą katolicką Kościoła rzymskiego, poza którym nie ma zbawienia - twierdzą teolodzy. Erotyzm, masochizm i integryzm to trzy groźby zagubienia się mistyki. Do tych zagrożeń należy dodać jeszcze lubowanie się w cudownościach i szukanie sensacji. Chrześcijaństwo zawsze w sposób szczególny troszczyło się o chorych, w początkach niestety z wyłączeniem zaburzonych psychiczne, jako przez demony opętanych. Stąd rozwój pseudo-nauk zwanych w Kościele egzorcyzmami. W latach, kiedy żyła siostra Faustyna, szanse jej wyleczenia z gruźlicy jak i z zaburzeń psychicznych były znikome. W czasach obecnych, zastosowane neuro- i tymoleptyki spowodowałyby zniknięcie jej wizji (omamów i halucynacji) a zmienny nastrój wahający się od wzniosłości i błogostanu do przeżywania odrzucenia przez Boga, bezsensu i udręczania, uległby stabilizacji. Kim wtedy byłaby siostra Faustyna? - pyta profesor. Jedną z licznych, nieznanych i niczym nie wyróżniających się zakonnic. Ale czy takie "leczenie" miałoby sens? A do ilu świętych jedynie słusznego i prawdziwego Kościoła psychiatria nie dotarła pod żadną postacią?

===

 
 Cytat 
strk
 styczeń 02 2005 11:20   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/27/04
Postów:: 133

interesujące.
lekko perwersyjne połączenie połączenie wiary i erotyki....
do czego ten kościół zmierza, mając za błogosławioną, kobietę która doświadczyła erotycznych wizji Jezusa??
albo choroba, albo...
apage satanas!

===

"Tam, gdzie dwóch, lub trzech zbierze się w moim imieniu, tam Ja jestem między nimi"
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jolanta
 styczeń 02 2005 15:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/19/04
Postów:: 165

Dlaczego wypowiedź jakiegoś profesora KUL-u ma być wyrocznią w sprawie Faustyny, której to zresztą nie znał osobiście? Poza tym dziś też mamy wielu profesorów, którzy podważają np.autentyczność Pisma Św., czy nawet istnienie Jezusa, w którego tutaj w większości wszyscy i tak wierzymy i wierzyć będziemy.
Bo tak naprawdę każdy z nas wierzy w to, w co chce wierzyć, nie ma żadnych naukowych dowodów na istnienie Boga. Jezus też uważany był niegdyś za szleńca, szczególnie właśnie przez "uczonych".
Ciekawe, co na temat Faustyny mówią inni profesorowie KUL-u.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
strk
 styczeń 02 2005 16:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/27/04
Postów:: 133

jolaaugust! przeczytaj mój post powyżej!

===

"Tam, gdzie dwóch, lub trzech zbierze się w moim imieniu, tam Ja jestem między nimi"
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: wojwa
 styczeń 02 2005 17:44   


Bo tak naprawdę każdy z nas wierzy w to, w co chce wierzyć ... Jola, że co ?

===

 
 Cytat 
Jolanta
 styczeń 02 2005 18:42   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/19/04
Postów:: 165

Wojwa,a dlaczego TY wierzysz w Boga? Przecież nie dlatego, że ktoś udowodnił Ci Jego istnienie. Potrzebujesz Go, szukasz, pragniesz być kochanym, wierzysz, że jest Ktoś kto czuwa nad nami itd itd.
Ach, to chyba już inny temat.
Strk, czytałam Twoją wypowiedź, ale wydaje mi się, że nie ma sensu pisać tu o życiu seksualnym Faustyny. Ja po prostu nie biorę każdego profesora za autorytet.
Tym bardziej, że moi zajomi, którzy studiowali kiedyś na KUL-u nie dziwią się tekstowi zawartemu w Koronce. Może Alef niech się wypowie, w końcu jest księdzem.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Krzysztof
 styczeń 03 2005 09:37   


To tak będziemy krok po kroku się przybliżać. Nasz anonim podał nazwisko autora opinii. Rzeczywiście był taki profesor KULu. Teraz by była pora na podanie, gdzie ta opinia została opublikowana/wygłoszona. Dziwi mnie, że po pierwsze człowiek, który stawia tak poważne zarzuty, nie podaje choćby swego imienia, tylko ukrywa się za jakimiś dziwnymi nickami. Po drugie, że najpierw nie podaje, kto wygłosił opinię, potem wprawdzie podaje nazwisko, ale nie podaje źródła (więc nadal nie można sprawdzić). Po trzecie, jeśli ta opinia jest prawdziwa, dziwi mnie takie bezkrytyczne dawanie jej wiary. Pisałem o dokładności prowadzenia procesów beatyfikacyjnych. Gdyby kogoś to nie przekonało (dziwnie nikt ani słowem się do mojej wypowiedzi nie odniósł) - przecież "Dzienniczek" s. Faustyny jest publikowany w masowych nakładach, powszechnie dostępny. I co, żaden z wrogów Kościoła nie wykorzystał takiej gratki? Gdyby rzecz była bezdyskusyjna i oczywista, nie znalazło by się grono iluś profesorów psychologii i psychiatrii, którzy opublikowaliby swoje wywody na łamach "Nie" czy "Faktów i mitów"? A choćby i "Wyborczej" czy "Polityki". A tu cisza, tylko gdzieś jakiś anonim wyciąga opinię nie wiadomo skąd. I jest tylko ta jedna opinia. Już na logikę widać, że cała sprawa jest dość mocno dęta.

===

 
 Cytat 
Joanna Gacka
 styczeń 03 2005 09:48   
Forum Admin
Admin

Status: offline

Zarejestrowany: 01/01/02
Postów:: 290

Nie jestem jakąś szczególną fanką s. Faustyny i z dużą dozą podejrzliwości odnoszę się do wszelkich objawień. Ale ta opinia została chyba wydana w celu ośmieszenia jakichkolwiek podejrzeń w stosunku do s. Faustyny. Przecież w ten sposób to chorzy są wszyscy ludzie, którzy w cokolwiek wierzą, uważają że Bóg odpowiada na ich modlitwy, ba - w ogóle modlą się do Boga. Innymi słowy co najmniej 3/4 ludności świata.

Za przeproszeniem opinia oparta na takich założeniach jakie poczynił ją wydający jest niezbyt wiele warta. Chyba że przy okazji chce pokazać, iż wszyscy wierzący w cokolwiek niematerialnego ludzie są wariatami...

O wątku erotycznym wypowiadać się nie będę bo to już żenujące. Freudyzm w czystej, anachronicznej postaci - gwoli ścisłości nie funkcjonujący już w nauce w ten sposób od kilkudziesięciu lat.

===

 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
strk
 styczeń 03 2005 13:39   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/27/04
Postów:: 133

czy w takim razie, istnieje współczesna interpretacja psychologiczna zapisków faustyny?

===

"Tam, gdzie dwóch, lub trzech zbierze się w moim imieniu, tam Ja jestem między nimi"
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Wierzę w Krasnoludki
 styczeń 03 2005 15:03   


Osobiście wierze w Krasnoludki - tylko że do tej pory nikt im nie napisał Koszałko-Opałkowego Pisma Świętego, wierzę też że Pan Twardowski był na księżycu - a znajomi mowią, że jestem wariat. Oni natomiast wierzą w Boga, niepokalane poczęcie, zmartwychwstanie i wniebowzięcie - ale oni nie są wariaci!

===

 
 Cytat 
Jolanta
 styczeń 03 2005 15:37   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/19/04
Postów:: 165

Bezimienny gościu forum!
Jeżeli miliony ludzi na świecie uwierzy w krasnoludki, to będzie to oznaczać, że one istnieją naprawdę. A wtedy i ja w nie uwierzę, ale póki co...
Możesz spróbować przekonywać ludzi do istnienia tych stworków, jak myślisz, uwierzą?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
strk
 styczeń 03 2005 16:28   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/27/04
Postów:: 133

Quote by Jolaaugust: Bezimienny gościu forum!
Jeżeli miliony ludzi na świecie uwierzy w krasnoludki, to będzie to oznaczać, że one istnieją naprawdę. A wtedy i ja w nie uwierzę, ale póki co...
Możesz spróbować przekonywać ludzi do istnienia tych stworków, jak myślisz, uwierzą?


niee, jola, proszę! pomyśl zanim coś napiszesz, przecież zostałaś pobita własną bronią! jeśli miliony ludzi uwierzą, to krasnoludki istnieją naprawdę?? a dowodem na istnienie Boga jest to, że miliony ludzi w niego wierzą?
daj sobie spokój...

===

"Tam, gdzie dwóch, lub trzech zbierze się w moim imieniu, tam Ja jestem między nimi"
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Mrufkojat
 styczeń 03 2005 17:19   


No tak... A "faustynizm" skutkuje później takimi świrosławami, jak ten TUTAJ.

===

 
 Cytat 
Gość forum: Krzysztof
 styczeń 03 2005 17:39   


Hm, nigdy nie przypuściłbym, że będę bronił kultu Miłosierdzia Bożego. W mojej parafii raczej dość niechętnie się odnoszę do niektórych praktyk proponowanych przez osoby, które praktykują to nabożeństwo. Ale jak widzę takie wypowiedzi, z których wynika tylko niechęć i zero myślenia, to trudno nie reagować. Wiadomo, że na świecie są różne oszołomy. Najczęściej biedni ludzie z psychicznymi zaburzeniami. I bywa, że podczepiają się pod jakąś duchowość. Ale co to ma wspólnego z tą duchowością? Nic. Właściwie pod każdą drogę duchową można się w ten sposób podczepić - drogi chorego ludzkiego umysłu są nieodgadnione. Miliony ludzi praktykują kult Bożego Miłosierdzia. I Mrófkojat doskonale wie, że to, co jest na przytoczonych przezeń stronach nie jest bynajmniej reprezentatywne dla tego kultu. Raczej dokładnie przeciwnie. Ale co tam, jak można dołożyć, to czemu nie wykorzystać...

===

 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,13 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana