Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Czy ateista grzeszy?
 |  Wersja do druku
Gość forum: Boy-Boy
 styczeń 21 2005 22:27  (Czytany 7678 razy)  


Kiedy jakaś religia chce zdobyć nowych wyznawców, reklamuje się jako droga do szansy na odpuszczenie grzechów. Problem w tym, że „zmazanie grzechu" nie rozwiązuje problemu winy wobec pokrzywdzonych.
Wyznawcy rozmaitych religii lubią nie zauważać faktu, że grzech jest bytem czysto religijnym: poza religią nie ma grzechu, czyli odpowiedzialności człowieka przed Bogiem. Człowiek niereligijny jest zatem istotą bezgrzeszną. Człowiek religijny nie może nigdy człowiekowi niereligijnemu zarzucić grzechu: nie można być winnym wobec kogoś, kto w naszym mniemaniu nie istnieje. Brak grzechu nie jest jednak tym samym, co brak winy wobec innych ludzi. W naszym obcowaniu z ludźmi często podejmujemy decyzje, które są odbierane jako krzywdzące innych. Jeżeli rzeczywiście są one właśnie takie, a więc jeśli naruszyliśmy zasadę sprawiedliwego traktowania innych, powinno się w nas pojawić poczucie winy – ale czy grzechu?

===

 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 styczeń 21 2005 23:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Quote by Boy-Boy: Kiedy jakaś religia chce zdobyć nowych wyznawców, reklamuje się jako droga do szansy na odpuszczenie grzechów. Problem w tym, że „zmazanie grzechu" nie rozwiązuje problemu winy wobec pokrzywdzonych.
Wyznawcy rozmaitych religii lubią nie zauważać faktu, że grzech jest bytem czysto religijnym: poza religią nie ma grzechu, czyli odpowiedzialności człowieka przed Bogiem. Człowiek niereligijny jest zatem istotą bezgrzeszną. Człowiek religijny nie może nigdy człowiekowi niereligijnemu zarzucić grzechu: nie można być winnym wobec kogoś, kto w naszym mniemaniu nie istnieje. Brak grzechu nie jest jednak tym samym, co brak winy wobec innych ludzi. W naszym obcowaniu z ludźmi często podejmujemy decyzje, które są odbierane jako krzywdzące innych. Jeżeli rzeczywiście są one właśnie takie, a więc jeśli naruszyliśmy zasadę sprawiedliwego traktowania innych, powinno się w nas pojawić poczucie winy – ale czy grzechu?

Czy ktoś sobie tego chce, czy nie, to Bóg istnieje i to on najlepiej wie co jest grzechem, a co nie. Ateiści mają jeden podstawowy grzech: nie wierzą w Boga.

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jakub Jerzy Skoczylas
 styczeń 22 2005 10:54   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/14/03
Postów:: 173

Każdy człowiek jest grzeszny. Ateizm nie zmazuje wcale winy grzechowej. A jeśli ateizm jest zawiniony (zupełna świadomosć i zupełna dobrowolność) to tylko pogarsza sprawę - bo dochodzi grzech śmiertelny zawinionego ateizmu. Nawet jeśli ateista jest nim w sposób niezawiniony nie czyni go to w żadnym razie bezgrzesznym.

===

Kwiecie Karmelu, módl się za nami!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 styczeń 22 2005 11:00   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Kubo, masz całkowitą rację. Ateusze myślą, że jak nie wierzą w Boga, to nie grzeszą, a to jest największa z ich bzdur (może poza tą, że Boga nie ma).

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marta Nazarczuk-Błońska
 styczeń 22 2005 11:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 04/28/03
Postów:: 203

Litości! Nie da się wszystkim przypisać kategorii, którymi ja myślę. Otóż popatrzcie: "ja myślę - jest Bóg". No dobrze. Idę do drugiej osoby i mówię: "jest Bóg". Ona na to: "Boga nie ma". Na co ja: "o ty wredoto jedna, jest Bóg. a jeszcze on Ci to zapamięta, że o Nim takie głupoty mówisz".

A przy okazji: co to właściwie jest grzech?

===

Marta NB
 
 Profil   Email 
 Cytat 
martinnet
 styczeń 22 2005 11:50   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/18/05
Postów:: 45

Czy Bog jest czy go nie ma to wiara a wiara to tylko przekonanie!!!

===

Ateista
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 styczeń 22 2005 14:22   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

I Pan myśli, że Pana filozofia Bogu się podoba? Że wiara w "dobro" jest dobra?

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Joel
 styczeń 22 2005 14:32   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/04/04
Postów:: 67

wspomnijcie na slowa Pawla...ze wiara nie jest rzecza kazdego...nie wszytscy sa wybrani,nie wszyscy powolani...pozdrawiam,Joel

===

Joel
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Izrael
 styczeń 22 2005 21:22   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 11/23/04
Postów:: 267

Z punktu widzenia ateisty, ateista nie grzeszy. On sam wyznacza sobie granicę dobra i zła. Grzech to obraza Boga i sprzeciwienie się Jego woli. Ateista nie wierzy w Boga, więc wg niego nie ma się komu sprzeciwiać i przeciwko komu występować. Logiczne?

Natomiast Pismo Św. mówi, że "wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej". Każdy, poza Jezusem, był grzeszny. Chrześcijanin wierzy w Boga. Więc nieważne, czy ateista jest wierzący czy nie, gdyż każdy jest grzeszny i każdy grzeszy (niezależnie od tego,c zy wierzy w Boga, czy nie, bo Bóg żyje).

===

Nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
martinnet
 styczeń 29 2005 19:22   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/18/05
Postów:: 45

Quote by Boy-Boy: Kiedy jakaś religia chce zdobyć nowych wyznawców, reklamuje się jako droga do szansy na odpuszczenie grzechów. Problem w tym, że „zmazanie grzechu" nie rozwiązuje problemu winy wobec pokrzywdzonych.
Wyznawcy rozmaitych religii lubią nie zauważać faktu, że grzech jest bytem czysto religijnym: poza religią nie ma grzechu, czyli odpowiedzialności człowieka przed Bogiem. Człowiek niereligijny jest zatem istotą bezgrzeszną. Człowiek religijny nie może nigdy człowiekowi niereligijnemu zarzucić grzechu: nie można być winnym wobec kogoś, kto w naszym mniemaniu nie istnieje. Brak grzechu nie jest jednak tym samym, co brak winy wobec innych ludzi. W naszym obcowaniu z ludźmi często podejmujemy decyzje, które są odbierane jako krzywdzące innych. Jeżeli rzeczywiście są one właśnie takie, a więc jeśli naruszyliśmy zasadę sprawiedliwego traktowania innych, powinno się w nas pojawić poczucie winy – ale czy grzechu?

Jesli nie robi nic zlego to nie grzeszy!

===

Ateista
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Mrufkojat
 styczeń 29 2005 19:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/07/05
Postów:: 14

Quote by martinnet:
Jesli nie robi nic zlego to nie grzeszy!


Zacznijmy może od podstaw: co znaczy "coś złego"? I oczywiście analogicznie - czym jest "coś dobrego" i czym jest Dobro ?

===

Soli Deo Gloria!
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Edinnet
 styczeń 29 2005 23:19   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/07/05
Postów:: 15

I Pan myśli, że Pana filozofia Bogu się podoba? Że wiara w "dobro" jest dobra?

hm...... a czy wiara w Boga i czynienie zla... jest dobre...
Wiara chrzescijanska opiera sie poniekad na czynieniu dobra... zasad milosci chrystusowej... czy ktos kto dziala wg tych zasad, ale w Boga nie wierzy... to jest potepiony... nie oslabiaj mnie...

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
aru...
 styczeń 30 2005 00:42   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/23/05
Postów:: 10

Pierwsze przykazanie brzmi " Będziesz miłował Pana Boga swetgo z całego serca (...)" dopiero potem jest "(...) a bliźniego swego jak siebie samego" Czy ateista żyjący moralnie czyli zgodnie z 2 przykazaniem miłości będzie potępiony?

Szczerze mówiąc nie wiem i watpie by ktos wiedzial Nie tak widzi człowiek jak widzi Bóg Tak na prawdę nie wiemy jakie sa krtyeria sadu.. Chrzescijanie jedynie wiedzą jak powinno się żyć by zostać zbawionym Ufają Bogu i jezeli to uczucie jest prawdziwe to nie spotka i zawód

Ale to tak na marginesie ... Czy ateista grzeszy.. ? Sprawa jest jasna... ale nie chcę brać udziału w tej kłótni

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Deistus
 styczeń 30 2005 12:25   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/25/05
Postów:: 7

Odpowedz na pytanie: grzeszy tak samo jka katolik. A iwdzeze A Mateusz widze jest bardzo dobrze obeznany z tym co Bóg mysli i czuje.Mateuszu- a moze ty jests nowym prorokiem!
Pozdrwaiema

===

"Jam częścia tej siły, która wiecznie zła pragnąc wiecznie czyni dobro..."
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jolanta
 styczeń 30 2005 14:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/19/04
Postów:: 165

Aru, popieram Twoje zdanie. Masz całkowitą rację. Ale ja też nie chcę się kłócić...

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Pablo
 luty 01 2005 14:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 19

Ja jako ateista z wyboru (jeszcze 2-3 lata temu wierzyłem mocno) musze się teraz odezwać. Jako że słyszałem teraz pełno, przepraszam za wyrażenie, kretynizmów, szczegółnie słowa Pana Maeteusza mnie uderzyły.

Z tego co mówicie, ateisci zabjiali by, kradli, gwałcili, gdyby tylko, Wy, kochani katolicy nie stali im na przeciw, tak twierdzi też mój wujek, którego sadze, po wielu rozmowach wiare bardzo mocno naruszyłem, ale nie on jest teraz wazny.

WY katolicy, macie swoje 10 przykazań, za to ateiści mają takie coś co nazywa się moralnością. Nie wyznaczamy, każdy sobie, gdzie jest dobro a gdzie jest zło. Nasze poczucie zła i dobra, jest w dużej częsci zgodne z poczuciem dobra i zla katolika.


W waszych postach panuje też stronniczość wypowiedzi. Twierdzicie niektozy że złem samym w sobie jest nie wiara w boga, w jego proroków, testamenty i inne rzeczy które każdy porzadny ateusz odżuca. To nie jest zło i nie możecie tak o tym mówić bo urażacie nie tylko ateistów, ale także inne wiary, w waszym pojęciu to moze być tylko grzech, wobec Waszego Boga.


Poniżej jest moje gg, mam 15 lat, wiec moze jeszcze komuś uda się mnie nawrucić .

===

Moje gg- 4312162. Potrafie udowodnić to co pisze, i pisze tylko to co umiem udowodnić.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Mateusz Nowak
 luty 01 2005 15:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/10/05
Postów:: 90

W rozważaniach na temat grzechu nie sposób nie wspomnieć o sumieniu - dziwię sie że nikt tego nie zauwazył, więc pozwalam sobie zabrać głos.
Sumienie ma każdy człowiek niezaleznie od wyznawanej religii. To sumienie mówi nam, że skrzywdzić kogoś jest źle - nawet jak nie znamy Dekalogu ani Przykazania Miłości.
Sumienie - jezeli tylko chcemy go słuchać - mówi nam, czy postępując w ten czy inny sposób krzywdzimy drugiego człowieka. Jako chrzescijanin uważam, że sumienie to po prostu głos Boga w naszych sercach, ateista może uważać inaczej, ale nikt rozsądny nie zaneguje jego istnienia. Dla ateisty sumienie pozostaje wyznacznikiem, czy jego postępowanie jest moralnie dobre czy nie. Problemem pozostaje, czy człowiek słucha swojego sumienia. Katolik - jesli zapomina o tym na codzień - ma do tego okazję w Sakramencie Pokuty. Inne wyznania też chyba mają jakies formy okazji do żalu za grzechy. Ateista - jeżeli chce być dobrym człowiekiem - musi pilnowac tego sam. I dlatego - chcąc być dobrym człowiekiem - lepiej być w Kościele

===

Nowe forum o rodzinie: http://www.dorodzin.fora.pl
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Damian Kowalski
 luty 01 2005 15:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 07/07/03
Postów:: 294

Pablo15Wawiak piszeasz:

Ja jako ateista z wyboru (jeszcze 2-3 lata temu wierzyłem mocno)


Może to wtrącanie się w Twoje prywatne życie, ale co spowodowało Twoją awersję do wiary, tak ogromne, że próbujesz epatować swoim ateizmem ??

===

"Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada." św. Augustyn
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Damian Kowalski
 luty 01 2005 15:42   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 07/07/03
Postów:: 294

IZRAEL: Z punktu widzenia ateisty, ateista nie grzeszy. On sam wyznacza sobie granicę dobra i zła. Grzech to obraza Boga i sprzeciwienie się Jego woli. Ateista nie wierzy w Boga, więc wg niego nie ma się komu sprzeciwiać i przeciwko komu występować. Logiczne?


Tak sobie myślę, że masz po częsci rację. Uważam, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia - jak powiada stre porzekało.
Jeżeli ateista nie wierzy w Boga to i owszem w jego przekonaniu nie grzeszy. Bo grzech to jak napisał IZRAEL: "Grzech to obraza Boga i sprzeciwienie się Jego woli." Niemniej jednak z punktu widzenia osoby wierzącej popełnia on grzech (ot chociażby niewiary). Jest inne znane porzekadło: "Nieznajomośc prawa nie zwalnia z jego przestrzegania" (czy coś koło tego ). Wszystko stanie się jasne gdy w objęciach naszych utuli nas siostra śmierć

===

"Człowiek nie może niczego nauczyć drugiego człowieka, może mu tylko dopomóc w wyszukiwaniu prawdy we własnym sercu, jeżeli ją posiada." św. Augustyn
 
 Profil   Email 
 Cytat 
jonson
 luty 01 2005 17:58   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/28/05
Postów:: 7

Quote by DD:
Quote by Pablo15Wawiak:Ja jako ateista z wyboru (jeszcze 2-3 lata temu wierzyłem mocno)


Może to wtrącanie się w Twoje prywatne życie, ale co spowodowało Twoją awersję do wiary, tak ogromne, że próbujesz epatować swoim ateizmem ??

też jestem ciekaw co Ciebie odciągnęło od KK, bo chciałbym wiedzieć czy coś podobnego co mnie...

Quote by DD:Jest inne znane porzekadło: "Nieznajomośc prawa nie zwalnia z jego przestrzegania" (czy coś koło tego ).

a jeżeli nie ma żadnego prawa ? tylko moralność (sumienie) każdego człowieka ?

Quote by DD:Wszystko stanie się jasne gdy w objęciach naszych utuli nas siostra śmierć

mam taki drobny dowcip odnośnie tego o czym mówisz:
w piekle zebrala sie ostatnia dostawa. diabel stanal przed nimi i mowi:
- no to porozdzielamy was: sekta moon na lewo, fanatyczni muzulmanie na prawo, a katolicy na srodek. katolicy zrobili zdziwione oczy, a diabel:
- aha, dla wyjasnienia: to jehowi mieli racje.
;-)

i chciałbym wnieść swoje słowo do dyskusji:
czy grzesze ? na pewno, bo kto z nas nie grzeszy w ten czy inny sposób ? osobiście nie uznając dekalogu oraz 7 grzechów, za coś co u mnie stoi pod zmienną grzech jest mniej lub bardziej coś sprzecznego z moją moralnością (bądź sumieniem) lub "wykroczenie wedle prawa obowiązującego w polsce" czyli przestępstwo, tak więc nie zamorduje kogoś z racji tego, że nie uznaje boga, bo jestem obywatelem polski i jest to zakazane, za to grozi kara (wyszedłbym po 15 latach za dobre sprawowanie (i to jest śmieszne, że jest możliwość wogóle wyjścia)... ale to tylko polewka z polskiego wymiaru sprawiedliwości ;-) )

pozdrawiam

===

"Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy, niż kłamstwa." - Fryderyk W. Nietzsche
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Pablo
 luty 02 2005 16:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 19

Jonson:

Mnie odciągneła moja świadomość. Do pewnego wieku bylem mały i nie rozumiałem co to są aksjomaty. Aksjomaty- czyli przyjmowanie że coś jest po prostu bez powodu. Takie aksjomaty moim zdaniem są zabójcze dla myślenia. I na takiej podstawie można stworzyć, i wlasciwie tak sie twozy, setki religi. Nie ma niezbjialnych dowodów, nie ma światków bez podejrzenia choroby umyslowej, jest tylko kościół, który moim zdaniem własciwie ustanowil sie sam, ale to tlyko moje wlasne zdanie. Jest stary i nowy testament, z czego wiele wskazuje że nowy testament jest nieprawdziwy,i nie stworzony pod żadnym natchnieniem. Dlatego nie wierze w Boga.



Widziałem co maszo sobie napisane w swoim profilu. Ja też torche sie tym nowoczesnym satanizmem interesowalem, mój kumpel nawet sam prowadzi stronke o tym. Z tym satanizmem powinni ztobić tak jak anarchisci z anarchią, powinni ukryć go za jakimś innym hasłem, anarchisci zamist anarchi glsza socjalizm, a sataniści zamiast satanizmu powinni glosić umyslowość. Ale to moje zdanie .

===

Moje gg- 4312162. Potrafie udowodnić to co pisze, i pisze tylko to co umiem udowodnić.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Grzegorz Gacki
 luty 02 2005 16:50   
Forum Admin
Admin

Status: offline

Zarejestrowany: 03/12/03
Postów:: 134

Quote by Pablo15Wawiak:
Aksjomaty- czyli przyjmowanie że coś jest po prostu bez powodu. Takie aksjomaty moim zdaniem są zabójcze dla myślenia. I na takiej podstawie można stworzyć, i wlasciwie tak sie twozy, setki religi.


Aksjomat - twierdzenie przyjmowane bez dowodu, pewnik. Szanowny Pan przedstawił definicję dogmatu i o dogmatach w dalszej części swego postu pisze. Czy wszelkie możliwe "dys" polegają również na używaniu słów bez znajomości ich znaczenia?

Aby uniknąć jałowej paplaniny, proponuję Szanownemu Panu zaznajomienie się dziedziną wiedzy określaną jako metodologia nauk empirycznych [których to nauk stosowanie Pan - może zupełnie nieświadomie - postuluje w przypadku religii] i zastanowienie czy metody poznawcze i narzędzia analityczne charakterystyczne dla owych nauk są właściwe do stosowania w przypadku zagadnień z pogranicza teologii i filozofii.

Upraszczając - postuluje Pan użycie mechanizmu analitycznego i pojęciowego który zakłada (jako aksjomat właśnie!!) nieistnienie Boga do udowodnienia istnienia lub nieistnienia Boga.



Quote by Pablo15Wawiak:Nowy testament jest nieprawdziwy,i nie stworzony pod żadnym natchnieniem.


Nieprawdziwy czyli jaki? To znaczy, że go nie ma? Że nie opisuje prawdziwych wydarzeń? Że część wydarzeń jest nieprawdziwa? Jeśli tak, to które są nieprwadziwe? Na jakiej podstawie rozstrzyga Pan o prawdziwości czegokolwiek?

Natchnienie - i znów pomieszanie z poplątaniem, natchnienie z samej swej istoty jest pojęciem "naukowo" nieweryfikowalnym - NIE MOŻNA spójnie i zupełnie udowodnić "natchnienia" lub "nienatchnienia" - to jest właśnie miejsce na WIARĘ.

GG

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Pablo
 luty 02 2005 18:33   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 19

Panie Gacki, Pan się nie pyta mnie o nowe i stare testamenty, bo woli Pan abym nie wyglaszał mojego zdania na ich temat. Lecz co do nowego testamentu, prosze pogadać z Rabinem czy kimś podobnym, bo ja za pewne nie mam wystarczającej wiedzy.


Poza tym, nie ważne sa słowa ktore pisze, tylko treśc jaka jest w nich zawarta, i tym zazwyczaj sie kieruje, sadzac z teog jak Pan mnie poprawiał, to wie Pan o co mi chodzi, chyba nie sadiz Pan że reszta ludzi czytających to jest intelektualnie od Pana gorsza i nie zrozumie mojego wywodu?



Prosze też o cytowanie mnie nieco dokladniej, a nie wyrywanie słow z kontekstu, jak np:

[Cytat za: Pablo15Wawiak]Nowy testament jest nieprawdziwy,i nie stworzony pod żadnym natchnieniem.

Ja nie stwierdziłem że jest nieprawdziwy, ja stwierdziłem że wiele na to wskazuje.

Co więcej, nieprawdziwy, wbrew temu co Pan sadzi, nie znaczy nie istniejący, ale moze znaczyć też np. sfalszowany.


Widze że Pan mnie polubił , i przeczy mi ilekroć jest ku temu okazja. Oczywiscie nie powiem że prześladuje mnie pan juz w którymś poście z kolej po tym jak powiedzialem ze jestem dyslektykiem. Tylko czekam aż zacznie Pan mówić że jestem mały gnojek i nie powinienem wtrącac sie w sprawy teologi (jak można wnioskowac z nicka, mam 15 lat).

===

Moje gg- 4312162. Potrafie udowodnić to co pisze, i pisze tylko to co umiem udowodnić.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Pablo
 luty 02 2005 18:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 19

Oczywiscie przepraszam jeśli sie pomyliłem, bo nie jestme pewien, nei pamiętam dokladnie autorów postów, czy to Pan mi wytykał te błedy, ale jestem przekonany ze był Pan jedną z tych osób.


Ale ja pozostaje bez urazy , rozumiem że to korcilo żeby mi wytknąć błedy ortograficzne choć tresć postów była zrozumiała.

===

Moje gg- 4312162. Potrafie udowodnić to co pisze, i pisze tylko to co umiem udowodnić.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Grzegorz Gacki
 luty 02 2005 19:14   
Forum Admin
Admin

Status: offline

Zarejestrowany: 03/12/03
Postów:: 134

Quote by Pablo15Wawiak: Panie Gacki, Pan się nie pyta mnie o nowe i stare testamenty, bo woli Pan abym nie wyglaszał mojego zdania na ich temat. Lecz co do nowego testamentu, prosze pogadać z Rabinem czy kimś podobnym, bo ja za pewne nie mam wystarczającej wiedzy.


Ale ja pytam właśnie Pana o opinię. I o to, na jakiej podstawie Pan ma taką opinię a nie inną.


Quote by Pablo15WawiakRazzoza tym, nie ważne sa słowa ktore pisze, tylko treśc jaka jest w nich zawarta, i tym zazwyczaj sie kieruje, sadzac z teog jak Pan mnie poprawiał, to wie Pan o co mi chodzi, chyba nie sadiz Pan że reszta ludzi czytających to jest intelektualnie od Pana gorsza i nie zrozumie mojego wywodu?



Jednakowoż prosiłbym o większą staranność w wyrażaniu swoich myśli za pomocą słów. Ponieważ w wielu przypadkach raczej domyślam się o co Panu chodzi, niż to wprost wyczytuję, proszę o nieco większy wysiłek z Pana strony.Nośnikami myśli są słowa, więc jeśli Pan chce być dobrze zrozumiany, to byłby wskazany większy szacunek wobec owego słowa.


Quote by Pablo15Wawiak:Ja nie stwierdziłem że jest nieprawdziwy, ja stwierdziłem że wiele na to wskazuje.


I znów brak precyzji. Znów proszę o dokładniejsze formułowanie swych myśli. Jeśli jest autentycznym dyslektykiem, to wiem, iż to spory dla Pana wysiłek. Ale z wielu względów warto go podjąć. Jeśli zaś Pan dyslektykiem nie jest - to odrobina wysiłku umysłowego z pewnością Panu nie zaszkodzi.


Quote by Pablo15Wawiak:Co więcej, nieprawdziwy, wbrew temu co Pan sadzi, nie znaczy nie istniejący, ale moze znaczyć też np. sfalszowany.


To znów proszę w takim wyraźnie dokładniej się wyrażać. Zgodnie z zasadami komunikacji, to nadawca ponosi odpowiedzialność za poprawne i jednoznaczne sformułowanie wysyłanych przez siebie komunikatów (informacji). W tym konkretnym wypadku doprecyzował Pan, co rozumie przez "nieprawdziwy". Czy twierdzi więc Pan, iż Nowy Testament został sfałszowany?


Quote by Pablo15Wawiak:Widze że Pan mnie polubił , i przeczy mi ilekroć jest ku temu okazja. Oczywiscie nie powiem że prześladuje mnie pan juz w którymś poście z kolej po tym jak powiedzialem ze jestem dyslektykiem. Tylko czekam aż zacznie Pan mówić że jestem mały gnojek i nie powinienem wtrącac sie w sprawy teologi (jak można wnioskowac z nicka, mam 15 lat).


Dyslektyk dyslektykowi nierówny. Jak zapewne sam Pan wie, statystycznie istotna grupa osób "z zaświadczeniem na dysleksję", zaświadczenie owo zdobyła w sposób... hmmmm... niekoniecznie uczciwy. Wedle niektórych, tych "uczciwych inaczej" jest około 85 procent - sam Pan więc widzi, iż o wiele bardziej prawdopodobne jest przyjęcie że jest Pan sprytnym nieukiem niż ofiarą owej przykrej przypadłości neurologicznej. Jeśli więc jest Pan autentycznym dyslektykiem - przepraszam za ironię, jeśli nie jest Pan - to postawę Szanownego Pana zdecydowanie potępiam, jako skutek ciężkiego lenistwa umysłowego.

Co do Pana wieku - tajemnicą chyba nie jest, iż wiedzę oraz doświadczenie zdobywa się razem z wiekiem. Więc twierdzenie, iż ktoś młodszy wie mniej od kogoś starszego bezpodstawne nie jest.

Nie zamierzam więc Panu czynić złośliwych docinków z tej przyczyny, traktując ów stan jako poniekąd naturalny.

Cieszę się ponadto, że ma Pan świadomość własnej niewiedzy. To cecha wielkich . Ale przecież między innymi po to rozmawiamy, by się wzajemnie uczyć i do poszukiwania wiedzy motywować, nieprawdaż?

pozdrawiam serdecznie

nadal się uczący
GG

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
baren
 luty 03 2005 13:27   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/25/03
Postów:: 34

Pytanie jest proste; czy? Odpowiedź (bez migania się) może być więc tylko tak lub nie.
Przenieśmy taki stosunek na płaszcyznę innego prawa, takiego wobec którego ktoś mógłby powiedzieć: "Nie uznaję tego prawa! Ono ogranicza moją wolność! Nie czuję się wobec niego odpowiedzialny." Hipotetyczny człowiek mówi więc, że nie uznaje obowiązujących w państwie kodeksów (np. karnego, cywilnego, drogowego itd., itp.) Głosi wszerz i wobec ogółu społeczeństwa, że takie jest jego stanowisko. Potem zabija, kradnie powoduje wypadki. Czy jest przestępcą, modercą, złodziejem?
To, że ktoś uznaje, że Boga nie ma (jest ateistą) nie powoduje, że automatycznie pozbywa się odpowiedzialności wobec Go. Po prostu tak uznaje. Dla siebie, tylko siebie i na swoje ryzyko. Niestety ryzyko nie tylko swoje, bo może zarazić innych swoim obłędem i wszelkich jego konsekwencjami.

Mówi głupi w swoim sercu: Nie ma Boga.
(Ks.Psalmów 14:1)

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Edinnet
 luty 03 2005 17:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/07/05
Postów:: 15

Jak widze... kazdy ma inna postawe na ten temat..
Podczas poszukiwania wlasnej sciezki duchowej madrze jest zapytac siebie: "jaki wyznaje kodeks zachowan"? NIektorzy teolodzy sugeruja, ze ludzie niewierzacy usiluja uwolnic sie od morlanej i etycznej odpowiedzialnosci podyktowanej nam w Pismie przez wyzsze zrodlo. Jednka po smierci nie oszacowuje sie naszej przynaleznosci religijnej, lecz nasze postepowanie i wyznawane wartosci. Ocena nastepuje raczej na podstawie tego, co robilismy dla innych niz dla siebie. W tradycyjnych religiach dzialanie sluzy naszym celom i dostarcza nam wartości duchowych; jesteśmy prawdopodobnie motywowani wiarą w święte pisma i być moze pragnieniem braterskiego zjednoczenia w kulcie. Te same motywy kieruja ludźmi, ktorzy przyłączają się do metafizycznych grup i czerpią zadowolenie z postepowania zgodnego z ideałami zalecanymi przez duchowe teksty oraz przebywanie w grupie ludzi podobnie myślących. Chociaż praktyki takie mogą przynieść pociechę i wpłynąć korzystnie na nasz rozwój duchowy, trzeba zdawać sobie sprawę, iż nie nadają sie dla wszystkich. Jeżeli nie mamy w sobie wewnętrznego spokoju, bez znaczenia pozostaje rodzaj wyznawanej przez nas duchowości. Proces wycofywania się z życia zachodzi wówvczas, gdy oddzielamy się od naszej wewnętrznej mocy i uznajemy, że jesteśmy zupełnie sami, bez duchowego przewodnictwa, ponieważ nie ma nad nami nikogo, kto by się nam przysłuchiwał.
Rozwój duchowej percepcji musi raczej wynikać zindywidualnych poszukiwań, inaczej nie ma żadnego sensu. Podlegamy ogromnemu wpływowi naszej najbliższej rzeczywistości i powinniśmy oddziaływac na nią powoli, krok po kroku, bez wybiegania wzrokiem zbyt daleko w przyszlość. Nawet kroki skierowane w niewłaściwą stronę zapewniaja nam wgląd w liczne ścieżki, zaprojektowane by nas czegoś nauczyć. OBDAROWANO NAS WOLNOSCIA WYBORU i wykorzystania wolnej woli do poszukiwania sensu naszego wbytowania na Ziemi. Na tej drodze życia musimy przyjać odpowiedzialnosc za wszystkie nasze decyzje, bez obarczania innych ludzi winą za nasze życiowe niepowodzenia i nieszcześcia.
Skoro mamy skutecznie wypełniac nasza misje, oczekuje sie od nas, , że ilekroć tylko to możliwe, bedziemy udzielać pomocy innym ludziom na ich życiowych ścieżkach. BOwiem pomagając innym, pomagamy sobie. Wyciąganie pomocjen dłoni do innych jest bardzo utrudnione, kiedy zagłębimy się we wlasną wyjątkowość do tego stopnia, ż estaniemy się całkowicie pochłąnieci sobą i swoją duchowoscią, bez oglądania sie na innych. Z drugiej strony, permanentna nieobecność we wlasnym "domu" również czyni nas nieskutecznymi jako osoby: kochaj bliźniego swego jak siebie samego...
Nasza energia duchowa zostałą stworzona przez byt wyższy niż wszystko, co możemy poznać w naszym stadium rozwoju. W konsekwencji musimy skupic sie na tym kim jesteśmy jako osoby, aby w nas samych odnaleźć fragment tego stworzenia.
I chyba to jest w życiu najważniejsze... a nie rodzaj wyznawanej religii i walka o to, ktora religia jest najbliższa prawdzie.
... zaczerpnąlem tutaj fragmenty ksiązki "Przenaczenie dusz" Michaela Newtona

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: moardink
 kwiecień 11 2005 21:36   


Przeglądam Wasze posty, i chciałem też wyrazić swoje zdanie.
Przede wszystkim - ateista nie grzeszy tym, że nie wierzy w Boga. Grzeszyłby wtedy, gdyby świadomie i dobrowolnie odrzucił miłość Chrystusa do niego, wiedząc, że Bóg go kocha. A ateista tego nie robi, on po prostu nie wierzy w Boga.
Po drugie - oczywiście, że ateista grzeszy, no, powiedzmy, postępuje niemoralnie. Jeżeli postępuje w niezgodzie ze swoim sumieniem, z pewnością grzeszy przed Bogiem. Lecz nie można powiedzieć, że jakikolwiek człowiek nie grzeszy - przed Bogiem każdy z nas zgrzeszył, i to nie raz.

===

 
 Cytat 
BB
 kwiecień 12 2005 16:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/05
Postów:: 7

Quote by Boy-Boy: Kiedy jakaś religia chce zdobyć nowych wyznawców, reklamuje się jako droga do szansy na odpuszczenie grzechów. Problem w tym, że „zmazanie grzechu" nie rozwiązuje problemu winy wobec pokrzywdzonych.
Wyznawcy rozmaitych religii lubią nie zauważać faktu, że grzech jest bytem czysto religijnym: poza religią nie ma grzechu, czyli odpowiedzialności człowieka przed Bogiem. Człowiek niereligijny jest zatem istotą bezgrzeszną. Człowiek religijny nie może nigdy człowiekowi niereligijnemu zarzucić grzechu: nie można być winnym wobec kogoś, kto w naszym mniemaniu nie istnieje. Brak grzechu nie jest jednak tym samym, co brak winy wobec innych ludzi. W naszym obcowaniu z ludźmi często podejmujemy decyzje, które są odbierane jako krzywdzące innych. Jeżeli rzeczywiście są one właśnie takie, a więc jeśli naruszyliśmy zasadę sprawiedliwego traktowania innych, powinno się w nas pojawić poczucie winy – ale czy grzechu?




ateista jest bez winy, ale tez nie bedzie zbawiony bo zanegowal Boga. wiec nie wiem co lepsze, jesli juz tak kalkulujemy...wolale byc w tym systemie win i grzechow i ktoregos dnia osiagnac zycie wieczne, niz chodzic po ziemi te kilkanascie lat a potem umrzec jak zwierze.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Maciej Pasternak
 kwiecień 12 2005 17:38   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/26/03
Postów:: 1153

Widzę, że tu jest niesamowity bałagan pojęciowy, więc spróbuję poprostować.

1. Marto, przekonanie, to jedno, a obiektywna rzeczywistość, to drugie. Ateista ma pełne prawo (w wymiarze ludzkim) nie uznawać istnienia Boga, tak samo jak człowiek wierzący ma pełne prawo uznawać, że Bóg jest. Jednakże stanowisko jednego i drugiego nie ma żadnego wpływu na obiektywny fakt istnienia Boga. Bog jest albo nie bez względu na to, co na ten temat myślą ludzie.
Twoje domaganie się uznania, że inni mają prawo do własnego zdania jest ze wszechmiar słuszne, ale tylko w zakresie subiektywnej opinii ludzi na temat istnienia Boga. Jeśli wchodzimy w sferę obiektywną, to uznanie prawa do innego zdania jest bez sensu, bo obiektywna rzeczywistość po prostu jest. Oczywiście, możesz domagać się uznania prawa do własnych poglądów dla tych, co twierdzą, że Ziemia jest płaska, ale to nie zmienia rzeczywistości.
A o obiektywnej rzeczywistości staramy się tu mówić.

2. Samo słowo "grzech" oznacza "uchybienie", "rozminięcie się" (z wolą Boga), a nie czyn subiektywnie zły. Czyn z naszej optyki dobry, ale niezgody z wolą Boga jest grzechem. Gdyby Jezus uchylił się od śmierci, z naszej optyki postąpiłby dobrze, ale rozminąłby się z wolą Boga, czyli zgrzeszył.

3 W podtekście postu Boy-Boy'a istnieje założenie, że Bóg istnieje, ale Jego władza rozciąga się tylko nad tymi, którzy uznają Jego władzę.
Jest to klasyczne przeniesienie stosunków ludzkich na relację Bóg-człowiek. W relacjach ludzkich rzeczywiście władzę nade mną ma tylko ten, kogo za władcę uznaję. Nie mogę zdradzić suwerena, któremu nie przysiągłem wierności, bo nie jest on moim suwerenem. Uchybić mogę tylko temu, kto jest moim suwerennym i legalnym władcą, kogo za władcę uznaję.
Jednak nawet w relacjach ludzkich, jeśli znajduję się na terytorium suwerena-państwa innego, niż uznawane przeze mnie, to mimo iż nie uznaję jego władzy nade mną muszę stosować się do jego woli w zakresie stanowionego prawa. Jeśli w Polsce w mieście obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h a w Bambuko do 40 km/h, to będąc w Bambuko muszę jechać z prędkością 40, a nie 50 km/h, mimo że nie uznaję nad sobą władzy rządu w Bambuko.
Przenosząc to na relacje człowiek-Bóg, jeśli uznajemy Jego istnienie (co w jakiś sposób kłóci się z pojęciem ateizmu) i uznajemy Jego suwerenność (co jest atrybutem każdego bóstwa), to nawet jeśli nie uznajemy Jego władzy nad nami, podlegamy ustanowionemu przez Niego prawu przynajmniej w kwestiach elementarnych (prawo naturalne, sumienie).

4. Bóg jako suweren wszechświata w pierwszym Swoim przykazaniu domaga się czci dla Siebie. Pierwszym, czyli najważniejszym, streszczającym wszystkie.
Każdy, kto nie oddaje Mu czci, grzeszy. Ateista w pierwszym rzędzie.

5. Warunkiem wybaczenia grzechu jest pokuta rozumiana jako czynne odwrócenie się od zła. W rozumieniu poprawnym (starotestamentowym) uznawanym także w Kościołach chrześcijańskich spowiedź ma wartość tylko wtedy, kiedy jest powiązana z pokutą oznaczającą naprawienie wyrządzonej krzywdy. Takie rozumienie na Śląsku w średniowieczu owocowało np. takimi wyrokami sądów, że zbrodniarz skazany na śmierć za zabójstwo ojca rodziny mógł uniknąć kaźni jeśli zgodził się do końca życia utrzymywać wdowę i jej dzieci (czyli w pewnym stopniu naprawić wyrządzoną krzywdę polegającą na odebraniu im źródła utrzymania). Nie miał prawa jej pojąć, tylko obowiązek pracować na nich.
Z kolei w judaiźmie sprawę stawia się tak, że jeśliw Jom Kippur Żyd wyspowiadał się Panu, a jego grzech wiązał się z czyjąś krzywdą, to odpuszczenie jest pełne dopiero po tym jak uzyska wybaczenie pokrzywdzonego.
Tak więc owa rzekoma sprzeczność przedstawiona przez Boy-Boya jest fałszywa, jej nie ma. Nie ma wybaczenia grzechu wobec Boga bez zmazania winy wobec ludzi.

===

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,49 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana