Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Rezygnacja z wiary chrześcijańskiej.
 |  Wersja do druku
Mateusz Markiewicz
 wrzesień 17 2004 13:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Nie używali, ale działała ta instytucja (nazwy nie znam). Także palono katolików za "herezje" (Kościół katolicki herezji nigdy nie głosił). Tylko oczywiście św.Inkwizycja i św.Oficjum jest zastrzeżone dla KRK :-)

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Łukasz Gawryś
 wrzesień 17 2004 22:14   
Forum Admin
Admin

Status: offline

Zarejestrowany: 07/15/03
Postów:: 644

"Także palono katolików za "herezje" (Kościół katolicki herezji nigdy nie głosił). Tylko oczywiście św.Inkwizycja i św.Oficjum jest zastrzeżone dla KRK"

moze sobie pan darowac panskie uwagi kto glosil herezje, bo mnie z calym szacunkiem pana opinia nie interesuje, co pan uwaza za herezje.

A nie bede sie wglebial kto ile spalil i kto wiecej i gorzej, bo mnie to az tak nie interesi, przypuszczam ze jezeli sie mowi o hiszpanskiej inkwizycji tyle i o torquedamie, to znaczy ze oni/on sie czyms szczegolnym wstawil/wstawili.

===

"Trzeba tak się modlić, jakby cała praca była bezużyteczna i tak pracować, jakby wszystkie modlitwy były na nic." M.L.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Mistrz Igi
 wrzesień 20 2004 17:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/01/04
Postów:: 5

Zbrodnie ateizmu..... Dobry dowcip.
Narazie przeczytałem o zbrodniach komunistów, tudzież rewolucjonistów. I w czasie swojej edukacji nie słyszałem jeszcze o jakiejś organizacji ateistycznej (chodzi mi o taką, która miała programowo krzewić ateizm i zrzeszać ateistów) która to by zrobiła komukolwiek coś złego. Nie zrobiła, gdyż nie istniała.
NIE BYŁO takowej.
A, i panie mateuszu, NIE ODPOWIEM. Nie podlegam boskiej jurysdykcji.

===

mbecrew.org support team
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Łukasz Gawryś
 wrzesień 20 2004 21:41   
Forum Admin
Admin

Status: offline

Zarejestrowany: 07/15/03
Postów:: 644

"Zbrodnie ateizmu..... Dobry dowcip."

dla ciebie dowcip, ludzie za to sie topili, konczyli w obozach na syberii. W imie ateizmu.

"Narazie przeczytałem o zbrodniach komunistów, tudzież rewolucjonistów"

komunizm mial wbudowany ateizm ideologicznie, wiec zbrodnie komunizmu w kwesti religi to zbrodnie ateizmu, sprobuj sie z tym oswoci zamiast siebie i innych oklamywac.

" w czasie swojej edukacji nie słyszałem jeszcze o jakiejś organizacji ateistycznej (chodzi mi o taką, która miała programowo krzewić ateizm i zrzeszać ateistów) która to by zrobiła komukolwiek coś złego. Nie zrobiła, gdyż nie istniała.
NIE BYŁO takowej."

Byl Związek Wojujących Ateistow w ZSRR, zreszta myslisz ze dla ksiedza topionego mialo znaczeni ze jego opracy nalezeli do organizacji ateistycznej czy tylko byli ateistami ??? albo pop ktoremu wysadzano cerkiew, czy zamienio na magazyny tez sie zastanawial nad tym ??

===

"Trzeba tak się modlić, jakby cała praca była bezużyteczna i tak pracować, jakby wszystkie modlitwy były na nic." M.L.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Mistrz Igi
 wrzesień 22 2004 23:04   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/01/04
Postów:: 5

Ateiści be. Jasne. Komunizm nie miał wbudowanego ateizmu, on był proateistyczny. Zresztą zastąpił jedną religię inną. W miejsce chrystusa postawił marksa a w miejsce maryi lenina, co na jedno wyszło. A związek wojujących ateistów? Nie słyszałem. Widocznie mało znaczący w historii. A, no i skoro cerkiew w ZSRR mimo lat marksizmu działała legalnie, to chyba nie był on aż tak wrogi. I mam na myśłi bardziej porewolucyjne lata. Zresztą.. porównaj sobie skalę zbrodni popełnionych w imię ateizmu z rozmiarami zbrodni w imię Boga. Jakiegokolwiek, nie robi mi różnicy czy jestem mordowany w imię jahwe, alacha czy jezusa.

===

mbecrew.org support team
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gość forum: ANIA
 wrzesień 27 2004 18:30   


Quote by mateuszwroc: Czy muszę ci przypominać, że Miśka KPK obowiązuje, bo jest katolikiem? Proszę Cię, abyś nie mieszał się do spraw katolickich, bo się na nich nie znasz. Zostaw je katolikom, którzy o swojej wierze wiedzą więcej niż Ty.
Przypominam Ci, że jako katolik nie muszę powoływać się tylko na Pismo Św.


Problem w tym że w KRK zostaje się WBREW swojej woli.
A podstawą wiary jest BIBLIA, a nie jakieś bzdety wyssane z palca w Watykanie,

===

 
 Cytat 
Martin
 wrzesień 28 2004 22:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/20/04
Postów:: 32

Quote by ANIA:
Problem w tym że w KRK zostaje się WBREW swojej woli.
A podstawą wiary jest BIBLIA, a nie jakieś bzdety wyssane z palca w Watykanie,


Quod erat demonstrandum, amen.

===

Podpisano: Martin L.
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gość forum: kolgreen
 październik 21 2004 16:05   


Przeciez to chore chrzcic kogos i na sile do czegos go przypisywac! Jesli dla Ciebie chrzest nie istnieje to nie istnieje. Polewanie woda to tylko ruchy fizyczne nie dajace zupelnie NIC. Do chrztu jest potrzebna INTENCJA. Ma ja osoba chrzczaca (zwykle kaplan) i osoby tworzace kosciol i przyjmujace nowa osobe do wspolnoty. Kluczem jest wlasnie intencja, jesli ty jej nie przyjmujesz to chrzest nie ma sensu. Podobnie jak chrzczenie sprawa chrzczenia dzieci tego zupelnie nieswiadomych jest bezsensem wymyslonym przez kosciol. W orginalnej wierze chrzescijanskiej (nie katolicyzmie) Jan chrzcil ludzi doroslych-przychodzili oni do niego, bo tego chcieli. Mieli wiec intencje. To jak ze spowiedzia, co z tego ze ksiadz udzieli rozgrzeszenia jesli nie zalujesz za grzechy?! Liczy sie co masz w sercu a nie czy Cie ktos polal woda czy nie! Nie mozna tez nikogo do niczego na sile przypisac! To oczywiscie tylko moje zdanie i zakladam, ze wielu osoba sie nie bedzie podobac, ale mnie tez sie cos nie podoba. Mianowicie to, ze kosciol katolicki stworzyl sobie wiernych na zasadzie podleglosci. Kosciol zbudowano na bazie ognia i miecza a nie na zasadzie "dobrej nowiny". Ten kto nie chcial byc katolikiem byl zabijany a obecnie straszony jest pieklem i innymi bzdurami. Maja one na celu kontrole wiernych i psychiczne ich uzaleznienie od kosciola. Dzieje sie to przez zastraszanie i oglupianie ludzi. A to nie mialo na celu chrzescijanstwo! Wprowadzil to katolicyzm.

===

 
 Cytat 
Gość forum: Jur
 październik 21 2004 19:49   


Szkoda ze tak malo,na tym forum, napisal "Krzyga".Godne uwagi.Jeden z forumowiczow napisal ze "nie chce byc oznakowana swinia w stadzie",czy jak bedziesz nie "oznakowany" przestaniesz byc swinia w "stadzie"? Kpisz sobie ze "smierci,bo i tak jej nie poczuje" co Ty wiesz o "umieraniu"? Ty uwazasz ze jestesmy "swiniami",ja sklaniam sie bardziej do "baranow",bo zanim znajdziemy "droge do dobroci,milosci i zrozumienia" zachowujemy sie jak te mile zwierzatka.Piszesz ze "nienawidzisz Kosciola",czy moze jego histori? Byly to czasy wojen nie tylko religijnych,chodzilo o wladze i.....przetrwanie.Co to ma wspolnego z dzisiejszym Kosciolem? Pomoge Ci zinterpretowac to co powiedzial Bog (moja inter.)"......pierwsi beda ostatnimi,ostatni pierwszymi",kto po Bogu siedzi w "pierwszym rzedzie"? No dobrze ,na razie starczy ,bo mi zabraknie na "pozniej".Pozdrawiam.

===

 
 Cytat 
Gość forum: Shuper
 październik 23 2004 23:24   


hmm a czemu wlasciwie chrzsci sie male dzieci a nie jak sa juz wieksze i moga same zdecydowac czy chca byc ochszczone czy nie?

===

 
 Cytat 
witeczek
 październik 26 2004 00:23   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/03/04
Postów:: 26

Quote by Shuper:czemu wlasciwie chrzsci sie male dzieci a nie jak sa juz wieksze i moga same zdecydowac czy chca byc ochszczone czy nie?

Czesc kosciolow protestanckich udziela chrztu osobom ktore sa swiadome tego co to znaczy isc za Jezusem jako Panem i Zbawicielem. W Polsce sa to np. kosciol chrzescijan baptystow , zielonoswiatkowcy.

Niektore koscioly np. prezbiterianie i inne tzw reformowane (kalwinistyczne) udzielaja chrztu dzieciom, ale z innych powodow niz czyni sie to w rzymskim katolicyzmie (wg slow prezbiterianskich misjonarzy z jakimi rozmawialem na ten temat). Chrzest niemowlaka jest wyrazem przynaleznosci rodzicow do Kosciola Chrystusa - ludu przymierza. Przez chrzest dziecko jest wlaczane do przymierza (z wiary) jakie maja rodzice z Bogiem. Jednakze dziecko nie jest przez to w zaden sposob zbawione, musi sie nawrocic i wierzyc w Jezusa. Chrzest niemowlakow jest tam porownywany z obrzezaniem w ST.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Jaka nazwa? Nie rozumiem...
 listopad 17 2004 15:52   


Oto artykuł, który napisałem na potrzeby jednego z portali internetowych. Polecam wszystkim zainteresowanym, bo to nieprawda, że chrztu nie można z człowieka zmazać. Jestem tego przykładem, a wszystkie opisane zdarzenia są prawdziwe.

Pozdrawiam wszystkich:
M. Sław A.


WSPOMNIENIA, CZYLI GDY RODZICE ŁAMIĄ PRAWA DZIECKA

Czym jest chrzest i pozostałe sakramenty kościelne - wiedzą wszyscy. Pierwszy dokonywany jest w kołysce, ostatni na łożu śmierci. Lecz aż cztery sakramenty dokonywane są na osobach niepełnoletnich, co jest niezgodne z Konstytucją RP (Konstytucja PRL była dla Kościoła przychylniejsza).

Konstytucja RP mówi:

Art. 48 ust. 1: Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.


Art. 53 ust. 3: Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis Art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.

Wątpię, aby chrzczenie niemowlaka uwzględniało stopień jego dojrzałości i było dlań zrozumiałe, a sama ceremonia, tożsama z przypisaniem go do Kościoła Katolickiego, uwzględniała jego przekonania, poglądy i nie naruszała wolnościowych praw. Nawet podpisany z Watykanem konkordat nie narusza konstytucji i brak w nim najmniejszej wzmianki o chrzczeniu dzieci.

Nowo narodzony człowiek nie posiada umiejętności rozróżnia dobra i zła, zamiast tego natura wyposażyła go w umiejętność instynktownego rozpoznawania rzeczy miłych i nieprzyjemnych. Dzieci nie zdają sobie sprawy z przysługujących im praw i nierozumieją czym jest komunia święta lub spowiedź/pokuta (trzeci sakrament). Dopiero nastolatkowie zaczynają zdawać sobie sprawę z posiadania poglądów i przekonań, które nie zawsze muszą być zbieżne z poglądami rodziców. Mają wtedy możliwość powiedzenia "NIE", jeśli z czymś się nie zgadzają.

Tak było i w moim życiu. Choć byłem niemowlakiem, rodzice kompletnie nie zwracali uwagi na moje dziwne zachowanie przed i w czasie chrztu. Z tego, co opowiadała mi niedawno matka, w kościele cały czas płakałem, byłem niespokojny i gdy próbowano uspokoić mnie smoczkiem, nic to nie dawało. Nie domyślili się, że człowiek, który ma duszę, działa podświadomie i czuje, że dzieje się coś, co mu się nie podoba i w żaden sposób nie zareagowali. Bo i po co? Większość członków naszego społeczeństwa to katolicy, którzy postępują zgodnie z naukami Kościoła chrzcząc dzieci tuż po narodzeniu, więc dlaczego moi rodzice mieliby się wyróżniać? Dlaczego mieliby wsłuchiwać się w dziecko? A może ten płacz i nerwowość wywoływał szatan, który we mnie siedział? Ot głupie myślenie! Przecież nowo narodzone dziecko nie popełniło w życiu żadnego złego uczynku, jest jak biała kartka papieru, więc niby dlaczego jakiś zły duch miał w nim przebywać?

Czytałem w internecie niezwykle interesujący artykuł o pieczęciach, jakie księża nakładają na człowieka w czasie sakramentów. Pierwszy z nich zaczyna się od przywołania imienia szatana, aby niby wypędzić go z niemowlaka. Kto zna się na szamaństwie i magii ten wie, że skutek jest odwrotny. Jeśli w dziecku nie ma nic złego, a zło próbujemy z niego wypędzić, to zło to może wtedy wejść. Przywołany zły duch przybywa do dziecka gnany ciekawością, aby mu się przyjrzeć. Jeśli chce zbadać dokładnie jego duszę, może wejść w jego ciało. W niemowlętach nie ma zła, więc zły duch nie znajduje w nim niczego, co pozwoliłoby zatrzymać się na dłużej. Jeśli zapieczętowanie dziecka nastąpi nim dusza dziecka wyrzuci z siebie gościa, który wstąpił w chwili przywołania szatana (a nie wcześniej), może w nim pozostać na zawsze, aż do śmierci. Rodzice i księża nie rozumiejąc szamańskich praw, szkodzą nieświadomie dziecku i mogą obciążyć jego duszę skazą.

Nie wiem jak to było ze mną, lecz okres mojego dzieciństwa był niezwykle spokojny. Byłem bardzo grzecznym i zaradnym dzieckiem, takim "małym dorosłym", więc przypuszczam, że zło we mnie nie wstąpiło. Ale pewności człowiek nigdy nie ma. Kolejnym dowodem, że moja dusza sprzeciwia się przynależności do chrześcijaństwa i kocha wolność, była pierwsza lekcja religii. Po opuszczeniu salki katechetycznej powiedziałem mamie słowa, które pamiętam do dziś: "Mamo, ja już tu nie chcę przychodzić, bo mi się tu nie podoba". Moja prośba została wysłuchana, ale tylko do momentu, gdy zbliżał się czas odbycia drugiego i trzeciego sakramentu, czyli komunia święta a następnie pokuta.

Rodzice namówili księdza, aby nie słuchał katechetki, która nie chciała dopuścić mnie do komunii świętej z powodu nie uczęszczania na zajęcia. No i stało się, kazano mi chodzić w drugiej klasie podstawówki na lekcje katechezy. Choć ksiądz był bardzo sympatyczny, lekcje religii traktowałem jak naukę historii a nie wiary. Nie lubiłem momentu odklepywania modlitwy "Ojcze nasz" i dlatego często udawałem, że się spóźniam. Po komunii świętej przez jakiś czas chodziłem na roraty (czyli po otrzymaniu obrazka wracałem do domu). Prezent otrzymany za komplet obrazków totalnie mnie rozczarował - był nim plastikowy różaniec, który do niczego nie był przydatny. W międzyczasie byłem na jednorazowej spowiedzi i pamiętam moje zażenowanie, kiedy musiałem wymyślać grzechy, bo nie wiedziałem, z czego mam się niby spowiadać. Kolegów nie biłem, starałem się być dla wszystkich miły, lekcje odrabiałem, mamy słuchałem, etc. Więc z jakich grzechów miałbym się spowiadać? Jedynym plusem spowiedzi było wielkie uczucie ulgi, gdy wychodziłem z kościoła, że wreszcie to "odbębniłem" i "już po wszystkim" - czułem się jakbym opuszczał gabinet dentystyczny. A potem przestałem chodzić na lekcje religii. Gdy nadszedł czas bierzmowania, byłem już na tyle świadomy, że powiedziałem "NIE". I decyzji tej nie żałuję.


PRZEMYŚLENIA, CZYLI CO ZROBIĆ ZE ZGWAŁCONĄ DUSZĄ?

W życiu człowieka nadchodzi okres, gdy świadomość społeczna ulega wykrystalizowaniu się i zrozumieniu świata. Wtedy człowiek spoglądając z perspektywy na swoje życie może poczuć się nieszczęśliwy. Tak stało się i ze mną. Gdy zdałem sobie sprawę z tego, czym jest chrzest i komunia święta, poczułem się jakby zgwałcono mi duszę. Nigdy nie byłem prawdziwym chrześcijaninem i świadomość, że przypisano mnie do Kościoła Katolickiego nie czekając aż sam podejmę decyzję, bolała mnie przez wiele lat i psuła samopoczucie. Dopiero niedawno, w wyniku poszukiwań, natrafiłem w internecie na pocieszającą informację, że sakramenty, a zwłaszcza chrzest, nie są, jak twierdzi Kościół, nieodwracalne. Okazało się, że dawni Słowianie znali obrzęd dechrystianizacji. Gdy jednego dnia Krzyżacy najeżdżali pruską wioskę i z mieczem na gardle chrzcili wszystkich mieszkańców, ci następnego dnia zbierali się ponownie i zmywali chrzest przywracając słowiańskie imiona. Było to tak nagminne, że nawet jakiś biskup krzyżacki wydał zakaz ponownego obmywania.

Dotarcie do ww. wiadomości stało się punktem zwrotnym mojego życia. Odtąd wiedziałem już, czego chce moja dusza - wyrzucenia chrztu i pozostałych sakramentów, do których przyjęcia zostałem zmuszony. Skontaktowałem się z jednym ze słowiańskich kościołów rodzimowierczych, lecz żaden z kapłanów nie chciał odtworzenia rytuału dechrystianizacji w obawie przed prześladowaniami ze strony Kościoła Katolickiego. Dowiedziałem się wtedy, że Kościół nasyła na przywódców mniejszości religijnych różne kontrole i rewizje, a rodzimowiercy są już nimi zmęczeni i chcą spokojnie praktykować swoje rytuały. Znalazłem się w kropce, a moja determinacja doprowadziłaby w końcu do tego, że sam bym się dechrystianizował, bez niczyjej pomocy. Byłoby to jednak mało uroczyste doświadczenie duchowe, a zależało mi na odpowiednim nastroju. W dniu imienin nawiązałem kontakt z niezależnym szamanem z Wrocławia, który obiecał pomóc.

Ale zrzucenie z siebie kajdanów religijnego niewolnictwa to nie wszystko, chciałem jeszcze opuścić oficjalnie szeregi Kościoła, aby nie fałszować statystyk. Wszak Kościół określa liczbę wiernych na podstawie wzoru matematycznego:


liczba chrztów - (liczba zgonów + liczba osób występujących z KK) = liczba wyznawców

W efekcie wszyscy ateiści, którzy nie wystąpili formalnie z Kościoła, są uważani za jego członków. Na szczęście odnalazłem w internecie artykuł pt. "Jak wystąpić z Kościoła Katolickiego?". Jeden jedyny, który udzielał konkretnych wskazówek. Tutaj służę wszystkim zainteresowanym informacjami...

RADA, CZYLI JAK WYSTĄPIĆ Z KOŚCIOŁA RZYMSKOKATOLICKIEGO?

Aby wystąpić formalnie z Kościoła Rzymskokatolickiego, należy:

1. Wystąpić do parafii, w której dokonano chrztu, o wydanie świadectwa chrztu.

2. Złożyć w parafii tożsamej z miejscem aktualnego zamieszkania wniosek o akt apostazji z uzasadnieniem (np. wyjaśniając, że wierzy się w coś innego, że dokonano aktu chrztu bez świadomej zgody zainteresowanego, etc.).

3. Do wniosku o akt apostazji należy dołączyć świadectwo chrztu i dane osobowe dwóch świadków - członków Kościoła Katolickiego, którzy nie utracili prawa do bycia świadkiem.

Artykuł "Jak wystąpić z Kościoła Katolickiego?" radził kierować pismo na ręce kanclerza kurii, lecz z mojego doświadczenia wynika, że wydłuża to procedurę (w telefonicznej rozmowie z kurią nakazano skierować je na ręce proboszcza parafii).

Nie jestem już członkiem KK: Z informacji zdobytych w internecie wynikało, że sam akt apostazji miał potrwać około 10 minut. W tym czasie ksiądz miał odczytać formułkę, że pozbawia mnie prawa do ostatniego namaszczenia, ślubu kościelnego, śpiewów kapłana nad grobem, bycia ojcem chrzestnym i wszelkich innych praw związanych z przynależnością do Kościoła, a na których mi nie zależało. Miał, ale proboszcz parafii pod którą podlegam, wystosował tylko wniosek o dokonanie wpisu, że wystąpiłem z Kościoła.

Wszystko ma jednak swoje plusy i minusy. Plusem jest niezwykła poprawa samopoczucia. Humor poprawił mi się tak bardzo, że zacząłem wesoło podśpiewywać pod nosem i uśmiechać się bez powodu. Minusem jest wysłuchiwanie różnych gróźb i próśb. Straszono mnie wiecznym potępieniem duszy (nie wierzę w zbawienie, lecz reinkarnację i prawo karmy, więc się tym nie przejąłem) i opętaniem przez szatana w chwili dechrystianizacji. Szydzono, abym później nie płakał i nie przychodził się żalić. Proszono mnie o opamiętanie się i modlenie do Jezusa, aby objawił mi prawdę (odmówiłem, bo nie mam zwyczaju modlić się do zmarłych ludzi, a wszelkie formy spirytyzmu uważam za szkodliwe i niepotrzebne).

W czasie przygotowań do dechrystianizacji i wystąpienia z Kościoła, spotkałem się nie tylko z krytyką, ale i pochwałami. Chwalili mnie ludzie myślący i tolerancyjni, nie tylko za odwagę, ale i uczciwość przed samym sobą, gdyż nie mam zamiaru udawać kogoś, kim nie jestem. Niektórzy Katolicy zaskoczyli mnie totalnie obrażając się, jakbym wyrządził im wielką krzywdę. Mówili też, że zaczęli się za mnie modlić, aby wrócił mi rozum i nie wyrzekał się dobrodziejstw, które niesie z sobą chrześcijaństwo i aby mi się nie udało. Wierzę w moc modlitw - nieważne do kogo człowiek się modli, jeśli czyni to szczerze, może zostać wysłuchany. No i stało się, pewna osoba doradziła mi abym zaprosił na obrzęd dechrystianizacji program "Nie do wiary". Pomysł ciekawy, lecz miałem pewne wątpliwości. Zapytałem więc niezależnego szamana, co o tym sądzi, a ten zareagował alergicznie wycofując pomoc. Na nic tłumaczenia, on odebrał to po swojemu i uczyniłwszystko, aby udowodnić że do dechrystianizacji nie dorosłem. Uległ modlitwom Katolików i nawet o tym nie wiedział. Cóż było mi robić? To samo. Pomodliłem się do mojego Opiekuna Duchowego, aby znalazł się ktoś nowy i aby nikt moich zamiarów nie próbował już pokrzyżować i tak też się stało. W ciągu jednego dnia znalazłem zastępcę. Sam się zgłosił.

Razem z nowym kapłanem, który postanowił pomóc w obrzędzie prywatnie (aby wspólnota religijna do której należy nie ucierpiała w wyniku represji), ustaliliśmy dokładnie charakter obrzędu. Byłem poddany chrztowi i komunii świętej, więc na tych dwóch punktach programu należało się skoncentrować. Sakramentu spowiedzi i pokuty, który został wymyślony po to, aby wywoływać w wiernych poczucie winy za zabicie Jezusa, nie trzeba odwracać. Ten sakrament musi być co jakiś czas odświeżany, aby nie utracił swej mocy.


ZDARZENIE, CZYLI DUCHOWA DECHRYSTIANIZACJA

Na miejsce dechrystianizacji wybrałem górę Ślężę w Sobótce - miejsce kultu nie tylko Słowian, ale prawdopodobnie także kultury celtyckiej i germańskiej. Ślęża to najsilniejsze miejsce mocy w Polsce, gdzie przecina się aż pięć linii geomantycznych łączących takie miejscowości, jak Gniezno, Biskupin, Gdańsk, Hel (wiele dawnych miejsc rytualnych), Syltem (wyspa z ośrodkiem kultu Wikingów), Lubeka, Berlin, Legnica, Konstantynopol (Istambuł), Rugia (świątynia Prasłowian), Uznam (wyspa Wolin), Szczecin, Głogów, Częstochowa, Kraków i Święty Krzyż (Góry Świętokrzyskie). Warto wiedzieć, że z mocami Ślęży nie należy zadzierać. Mogą być niebezpieczne dla osób, które będą wobec nich nieszczere i tych, których nie wezwą. Należy wsłuchiwać się wnią i grać uczciwie, z pokorą. Na Ślęży wielokrotnie stawiano kościoły i klasztory i wszystkie płonęły (np. od pioruna), albo zapadały się od wstrząsów sejsmicznych.

Termin dechrystianizacji został wybrany nieprzypadkowo - 31 października 2004 - pierwszy dzień nowego roku celtyckiego, kiedy Celtowie zaczynali sadzić zboża ozime. Doskonały dzień na rozpoczęcie nowego życia.

Na tydzień przed wyjazdem wszedłem w szamański trans, aby nawiązać kontakt z mocami Ślęży. Zadałem pytanie, czy mogę przybyć (starałem się stosować do wskazówki, że nie należy przybywać bez zaproszenia) Udało się. Ślęża odpowiedziała. W wizji powiedziała, czego się spodziewać. Miałem zaczerpnąć ślężańskiej wody do obrzędu, spotkać po drodze dziewczyny próbujące nawiązać kontakt z mocami i obudzić tygrysa (we śnie tygrys budząc się był agresywny do momentu, gdy przypomniałem mu, kim jestem - wtedy się uspokoił i stał bardzo miły). Wskazówki były jednoznaczne, acz w pełni zrozumiałem je na miejscu.

30 października pojechaliśmy we dwóch na Ślężę. Pogoda dopisywała, było ciepło i słonecznie. Zaczęła psuć się we Wrocławiu. Na szczęście chmury ominęły Ślężę i świeciło tam słońce. Wędrówka trwała 3 godziny. Wpierw szliśmy intuicyjnie szlakiem czarnym, spotykając po drodze dziewczyny z szamańskim bębnem (według kapłana były to Viccanki - czcicielki Wielkiej Boginii - punkt drugi programu zaliczony) kapłan pozdrowił je z daleka słowiańskim słowem "Sława!", lecz najwyraźniej nie usłyszały. Na pewno były to TE dziewczyny, gdyż spotkaliśmy je na tle krajobrazu, który ujrzałem w wizji. Szliśmy dalej, przy jednym z drzew poczułem wielką moc, aż poczułem gęsią skórkę - potem zmieniliśmy szlak czarny na zielony. Tutaj czekała nas nie tylko wielka stromizna, ale i kilkadziesiąt ściętych w poprzek drogi drzew (punkt trzeci - tygrys się budzi i okazuje agresję). Po zmianie szlaku zielonego na żółty dotarliśmy wreszcie na zamglony szczyt i do schroniska. Góra była niezwykle wyciszona. Moce ziemi były bardzo stłumione, praktycznie nie czuło się owych mocy, fal ciepła i dreszczy przebiegających przez ciało. Szukaliśmy dobrego do dechrystianizacji miejsca, gdzie byłaby wyczuwalna moc, albo rósł dąb. Ale mgła, utożsamiana przez naszych przodków z duchami, opatulała wszystko coraz szczelniej i trzeba było odłożyć poszukiwania do rana.

Aby dokończyć trzeci punkt programu, poddałem się przed snem transowi. W rytmach szamańskiego bębna docierających ze słuchawek CD-mana, wpadłem w odmienny stan świadomości. Opowiedziałem górze szczerze kim jestem, czego chcę i jak tego zamierzam dokonać. Przypomniałem o poprzednim dialogu z mocami góry (tygrys już wie kim jestem i przestaje być groźny). Poprosiłem o pięć rzeczy i udzielenie w czasie snu rady na bardzo osobiste pytanie (czy powinienem wykonać pewien pomysł, czy też nie). No i dziwna wizja nadeszła.

Sen ukazał męski pentagram. Na każdym z jego ramion rosło jedno drzewo, obok którego stała jedna istota duchowa. Pierwsze drzewo było bardzo wyraźne, drugie mniej, a dalsze słabiej. Duchy spoglądając na mnie wypowiedziały dziwne zdanie w języku, którego nie znałem i wtedy poczułem falę pozytywnej energii, ciepła które wlało się we mnie przez czakrę na czubku głowy. Wraz z energią pojawiły się obrazy. Przedstawiały uśmiechniętych, szczęśliwych i radosnych ludzi, którzy wykonywali czynność, o której dokonanie pytałem.

Wtedy obudziłem mnie. Mgła znikła, a księżyc pogłaskał twarz promieniami. Poczułem, że energia pozostała we mnie, a migrena (miewam migreny lokomocyjne związane z dalekimi podróżami) nagle, w jednej sekundzie, minęła.

Zgodnie z tym, co opisywał w listach niezależny szaman (choć zrezygnował z udziału w ceremonii, udzielił kilku cennych rad), każdy człowiek musi sam zinterpretować wizje, które przysyła Ślęża, ponieważ każdy człowiek operuje innym zestawem pojęć i inną wiedzą. Moja interpretacja była szybka. Nie miałem żadnych wątpliwości: duchy i bogowie Ślęży są przychylni (tygrys otacza mnie opieką).

Istnieją dwa rodzaje pentagramów - męski i żeński. Żeński przypomina literę A. Jego ramiona symbolizują głowę, ręce i nogi. Miejsce pomiędzy dolnymi ramionami to kobiece narządy płciowe gotowe do przyjęcia nasienia. Znaczenie żeńskiego pentagramu jest jednoznaczne: brać, przyjąć nasienie, a jeśli dawać, to z wielkim bólem i wysiłkiem (tak, jak poród u kobiety). Męski pentagram jest odwrotnością żeńskiego i oparty jest na literze V. Dwa górne ramiona gwiazdy symbolizują ręce, boczne to nogi, a dolne ramię to męskie przyrodzenie. Obszar pośrodku symbolizuje resztę ciała mężczyzny, łącznie z głową. Pentargam męski oznacza dawanie z przyjemnością, bez wysiłku (mężczyźni nie odczuwają bólu przy dawaniu nasienia, lecz orgazm).

Pięć drzew i duchów wpisanych w pentagram symbolizowało pięć rzeczy, o które prosiłem. Najwyraźniejszy symbolizował pomoc w dechrystianizacji, którą otrzymałem następnego dnia, a pozostałe prośby spełnią się później. Być może za kilka miesięcy, a może i lat.

Wizja radosnych i szczęśliwych ludzi była odpowiedzią na osobiste pytanie. Odpowiedź była pozytywna: czynność, o której wykonanie pytałem, jest dobra i właściwa.

W tym samym czasie towarzyszący mi kapłan miał wizję - śniły mu się różne gatunki drzew, które były mu bardzo przyjazne. Zinterpretował to następująco - nie musi szukać dębu, bo wszystkie drzewa pomogą energetycznie przy dechrystianizacji.

Wstał poranek. Mgły nie było i ruszyliśmy szukać miejsca oraz strumyka, by zaczerpnąć wody. Zapytaliśmy obsługę, gdzie znajdziemy najbliższy strumyk. Okazało się, że przy schronisku jest studnia głębinowa i można zaczerpnąć z niej ślężańskiej wody (punkt pierwszy programu zrealizowany). Także i odpowiednie na dechrystianizację miejsce szybko odnaleźliśmy. Dotarliśmy do niego w chwili, gdy zza chmur wyjrzało słońce. Dobry znak. Wtedy poczuliśmy, że ziemi zaczyna powoli bić energia. Nie musieliśmy nawet dyskutować - wiedzieliśmy, że to tu. Wróciliśmy do schroniska po akcesoria i dokonaliśmy obrzędu.

Najpierw rozpaliliśmy ognisko. Później kapłan nawiązał przez modlitwę kontakt ze słowiańskimi bogami i przystąpił do ceremonii. W pierwszej kolejności podzieliliśmy się z bogami kromką chleba, aby zaskarbić ich sympatię. Jeden kęs zjadłem ja, drugi kapłan, a trzeci został oddany bogom za pośrednictwem ogniska. Następnie kapłan odciął mi kosmyk włosów symbolizujący "ciało Chrystusa", które przyjąłem w czasie komunii świętej i mówiąc, by wróciło tam skąd przybyło, wrzucił je do ognia. Te szybko się spaliły i zamieniły w dym. Z kapłanem zaczęło dziać się coś dziwnego. Głos zaczął drżeć mu ze wzruszenia, a ja poczułem, że coś, co ciążyło mi na duszy, wychodzi ze mnie. Następnie wziął do rąk buteleczkę z wodą, zwilżył chusteczkę i zmył z mej twarzy chrzest i wszystko to, co się z nim wiązało. W tym momencie ręce zaczęły drżeć mu z emocji a ja poczułem, jak wielka energia ziemi oczyszcza moją aurę. Oczyszczając mojeoblicze, usunął imię chrzestne (drugie) i zastąpił je nowym - słowiańskim, które wcześniej starannie wybrałem konsultując sprawę z jasnowidzami (aby nie wpaść z deszczu pod rynnę). W wykopanej w ziemi dziurce schowałem mój dar - rzecz, z którą byłem bardzo emocjonalnie i uczuciowo związany. Zakopałem ją i ceremonia dobiegła końca. Kapłan podziękował bogom i zaczęliśmy się zbierać. Chciał ugasić ognisko zakopując je, lecz doradziłem skorzystać z resztki wody z butelki. I wtedy BUCHŁO płomieniem, a woda się spaliła! Coś niesamowitego! Wręcz cud! Nigdy w życiu czegoś podobnego nie widziałem. Jakby nie woda to była, lecz nafta czy benzyna. Płomień miał z pół metra wysokości. Kapłan odskoczył zaskoczony i powiedział, że todobry znak, bo bogowie przyjęli prezent i wysłuchali moich próśb. Resztką wody ugasił ognisko (tym razem nic nie buchło) i oddał butelkę mówiąc, że powinienem ją zachować, a fragment szkła nosić przy sobie w charakterze amuletu, bo dotknął go boski płomień. Utraciłem cenną rzecz i w zamian otrzymałem drugą - kto wie, czy nie cenniejszą? Na razie nie mam zamiaru jej tłuc. Postawiłem ją na półce. Stała się dla mnie nie tylko pamiątką, ale i przedmiotem, który pozwala kontaktować się z siłami natury. Od chwili, gdy woda się spaliła, ziemia zaczęła intensywnie promieniować dobrą, przyjazną energią. Zrobiło się cieplej, przyjemnie, a wiatr przestał być zimny... Wiem, czym jest autosugestia, jak emocje mogą wyzwolić w człowieku pokłady energii, aż poczuje się gorący z wrażenia, i wiem, że ta dobra moc, którą wtedy poczułem, nie ma nic wspólnego z moim ciałem - ona była z zewnątrz. Tam naprawdę obudziły się jakieś moce i kto nigdy nie poczuł tegona własnej skórze, ten tego nie zrozumie.

Prawdę mówiąc, liczyłem po cichu, że w czasie tej pierwszej (po kilkusetletniej przerwie) dechrystianizacji na polskiej ziemi wydarzy się coś niezwykłego (np. pojawi się jakiś duch, który dokona zdechrystianizacji wyręczając kapłana, albo coś równie dziwnego). W momencie, gdy zwątpiłem, że cokolwiek niezwykłego się wydarzy, płomień ogniska zapalił wodę. Coś, co jest niemożliwe z naukowego punktu widzenia i w co sam bym nigdy nie uwierzył, gdyby mi o tym opowiedziano.

Tak oto dokonała się moja duchowa dechrystianizacja. Żaden zły demon mnie nie opętał, a ja poczułem się czysty i świeży, jakbym wyszedł z wanny i założył czystą, pachnącą bieliznę.

Dechrystianizacja formalna dokona się wkrótce w murach parafii. Niebawem złożę wniosek do Starostwa Powiatowego (do Urzędu Stanu Cywilnego) o zmianę drugiego imienia. Będzie to kosztować 5 złotych za wniosek, 50 groszy za każdy załącznik i 30 złotych za wydanie decyzji.

WNIOSKI, CZYLI JAK ŻYĆ NA WOLNOŚCI?

Na zakończenie wyjaśnię, że nie należę do żadnego kościoła, ani sekty. Jestem wolnym człowiekiem, bezwyznaniowcem, który obrał własną drogę duchowego rozwoju. Sympatyzuję z proekologicznymi wierzeniami naszych przodków i ich tradycjami, lecz nie zamierzam się do nich ograniczać. Nikt nie posiadł całej wiedzy o wszechświecie i nikt nie ma monopolu na głoszenie jedynie słusznej prawdy. Nikogo takiego nigdy nie było i nie będzie, gdyż świat nie stoi w miejscu i ulega ciągłej przemianie. Tylko podstawy stworzenia wszechświata i prawa nim rządzące są stałe i niezmienne. Warto też wspomnieć, że w Rosji obrzęd dechrystianizacji nie zanikł i słowiańskie świątynie praktykują go do dziś.

Podsumowując - w zależności od potrzeb można:

1. dokonać tylko dechrystianizacji formalnej (czyli wystąpienia ze wspólnoty chrześcijańskiej)

2. dokonać tylko dechrystianizacji duchowej (aby świadomość dokonania obrzędu nie obciążała naszego sumienia i psychiki)

3. dokonać dechrystianizacji kompleksowej, duchowej i formalnej, jak ja.

Żyjcie zgodnie z własnym sumieniem i nie przejmujcie się głupimi gadaniami i złymi spojrzeniami znajomych. Po dokonaniu dechrystianizacji będą się wam przez jakiś czas uważnie przyglądać. Chociaż postępować będziecie dokładnie tak, jak dotąd, każdy objaw waszego zdenerwowania, irytacji czy złości przypisywać będą demonom i szatanowi. Nieważne, że wcześniej też wam się to zdarzało, jak wszystkim ludziom, oni będą WIEDZIEĆ swoje. Zawsze możecie też przeprowadzić się w miejsce, gdzie nikt was nie zna i rozpocząć nowe życie. Warto wiedzieć, że częste sugerowanie opętania przez osoby trzecie może wywołać u osób mniej odpornych psychicznie załamanie nerwowe i depresję. Wtedy najlepiej udać się do jasnowidza-egzorcysty. On rozwieje wątpliwości, przywróci radość życia i doradzi jak postępować z fanatykami religijnymi, którzy za wszelką cenę chcą obrzydzić nam życie. Niestety, taka jest cena za wolność. Ale płacąc gotówką za tę wolność otrzymacie resztę - poznacie, kto jest waszym prawdziwym przyjacielem, a kto go udawał. Kto darzył was miłością, a kto tylko tak twierdził.

===

 
 Cytat 
Gość forum: mateuszj
 listopad 19 2004 10:42   


Quote by Enki: A skąd wiesz że musiał ? może istniał zawsze ?

Nie jest to możliwe bo wszechświat się ochładza. Po prostu stygnie. Gdyby był nieskończny, istniał od zawsze, to jego temperatura byłaby wyrównana. Poza tym widać wiele energii, ktora powinna w tak długim czasie jak nieskończoność się wyrównać i "przestać się kręcić" . Generalnie, z tego co pamiętam dowiedziono, że wszechświat miał początek, bo sam czas też miał początek, i wiele innych rzeczy pewnie na to jeszcze wskazuje. Tak więc nieskończoność nie rozwiązuje tutaj problemu.
Tak mi się wydaje.

===

 
 Cytat 
Gość forum: mateuszj
 listopad 19 2004 10:53   


Quote by mateuszwroc: Ale ja tak interpretuję ten fragment i mam do tego święte prawo.

A co na ten temat mówi Magisterium? Przecież wyraźnie ten fragment mówi o czymś innym? Kto Panu dał takie święte prawo? Przecież to Słowo Boże, to może sam Najwyższy?

===

 
 Cytat 
rys
 listopad 25 2004 23:25   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/05/04
Postów:: 95

Quote by Misiek Misiekofski: Jako dziecko zostałem ochrzczony. W wieku 8 lat poszedłem do Komunii Świętej. Do Bierzmowania już nie podszedłem jako prawie dorosły chłopak. W tej chwili mam 21 lat i zastanawiam się - co trzeba zrobić, żeby zrezygnować z wiary katolickiej. We wszystkich statystykach religii w Polsce - liczą mnie jako chrześcijanina (rzymsko-katolicka wiara o ile się nie mylę). Nie czuję się nim - i chciałbym wiedzieć - w jaki sposób mogę przestać być liczony jako chrześcijanin - a zacząć być wliczany do ateistów.


Oczywiście,że można, trzeba iść do proboszcza w swojej parafi i to zglosić, sa korowody ale jest to możliwe.Proboszcz występuje do Biskupa itd. elka.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Olo
 grudzień 02 2004 13:23   


Quote by Jaka nazwa? Nie rozumiem...: Oto artykuł, który napisałem na potrzeby jednego z portali

Pozdrawiam wszystkich:
M. Sław A.

(...)


Rewelacja!!! chyba się skuszę Poza tym to naprawdę świetny artykuł.

===

 
 Cytat 
Gość forum: Michał Sław Antosiewicz
 grudzień 09 2004 17:03   


Dzięki za zwrócenie uwagi na mój tekst. Zdjęcia z dechrystianizacji znajdziesz na stronie Nowej Gildii, ale adresu nie podam, bo pewnie nie można tu podawać linków. Wpisz do przeglądarki moje imiona i nazwisko, a szybko trafisz gdzie trzeba. Tam jest mój adres mailowy i mogę przysłać sporządzoną ulotkę nt. ceremonii dechrystianizacji (czyli jak odwrócić chrzest, usunąć z aury teoretycznie "nieusuwalne" symbole katolickie - to możliwe, można dorabiając kółko przerobić znak krzyża w symbol naszej planety, etc.). Kilka osób idąc moimi śladami opuściło struktury KRK i przysłało mi listy z podziękowaniami, a kilka kolejnych chce się dechrystianizować duchowo. Pomagam bezpłatnie, bo wiem, jaki to problem znaleźć kogoś, kto pomoże i nie będzie straszyć wiecznym potępieniem.

===

 
 Cytat 
Izrael
 grudzień 09 2004 18:58   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 11/23/04
Postów:: 267

Michale, a jak tam Rork? wiesz, że ciągle liczymy na jego wydanie.

zaskoczony? Filarecki z forum NG

===

Nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
o. Michał Ap
 grudzień 30 2004 16:54   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/29/04
Postów:: 49

Quote by mateuszwroc: Zgadzam siez Matim. Skoro jesteś ateistą, to dla ciebie chrzest sam z siebie jest nieważny, ale ty na siłę chcesz wymazać z papierów. A czy do szkoly iść chciałeś? Niejiednokrotnie rodzice cię zmuszali, wiec nie przywołuj, że nie chciałeś chrztu. A czy jak nie lubiłeś szpinaku, a mama kazała ci zjeść. Zjadłeś, bo mama ci kazała, a gdybyś był tak uparty we wszystkich sprawch, to byś sam dla siebie uznał chrzest za nieważny. Ale i tak jest ważny i odpowiesz kiedyś przed Bogiem za twierdzenie, że Go nie ma .

Wielebny (z bożej laski)teologu!
W Piśmie stoi: "kto uwierzy i się ochrzci" - a zatem cała ta farsa, cały ten rzymsko-katolicki cyrk z chrztem dzieci to kpina z Pana Boga i o kant pewnej części ciała rozbić. To nie jest Kościół Chrystusowy. Jezus nie wymyślił chrztu dzieci, tego czego uczy się obecnie od najmłodszych lat i wpaja wiernym Kościoła rzymsko-katolickiego. Kościół stający w obronie prawdy i sprawiedliwości zdaje sobie sprawę, że dalsze utrzymywanie tej niedorzeczności jest niebezpieczne. Jeżeli to nadal robi, to tylko z powodu niepohamowanej żądzy władzy, charakteryzującej tę instytucję od wieków. Im wcześniej dzieci są chrzczone, tym więcej katolików, a im więcej katolików tym silniejsza jest władza Kościoła. Fakt chrztu jest związany (jak w Piśmie Świętym) z osobistym nawróceniem się w żywym świecie Chrystusa, ale nie dotyczy to rzecz jasna małych dzieci. W obawie przed utratą wpływu na ludzi i świat, Kościół rzymskokatolicki rezygnuje nawet z wiarygodności na rzecz swej władzy. Nigdy nie zaspokoi się żądzy władzy, która rodzi tylko strach. A ponieważ strach jest złym doradca, stała się ona diabelskim narzędziem, wybiegiem Stolicy Apostolskiej, by przyspieszyć chrzest, by złapać „duszę” przed urojonym diabłem. Teoria grzechu pierworodnego została rozwinięta w tym samym celu.

===

• Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
bozst
 styczeń 14 2005 02:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/07/05
Postów:: 5

Quote by mateuszwroc: Tego się nie da zrobić. Chrzest jest znakiem nieusuwalnym. Katolikiem zostanie Pan do końca życia, tak samo jak Luter, Kalwin, Hus. Tak samo Królowa Zofia, pomimo, że dokonała konwersji, do końca życia będzie zaliczana jako prawosławna. Chrztu się nie da wymazać.

Totalna bzdura Czyli Luter, Kalwin i Hus byli jednocześnie protestantami i katolikami
Świetnie A może lepiej od razu zapisywać każde narodzone dziecko, bez chrztu, do kościoła katolickiego Jaki to ma sens
W ogóle chrzest dzieci, które nie mają świadomości tego, co się z nimi dzieje, nie ma sensu. Wiara powinna być świadomym wyborem, a nie przymusem. Właśnie dlatego słyszy się o tylu aferach w kościele katolickim. Należą do niego ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z kościołem i często nie wierzą w Boga, ale zwyczajowo i pod presją społeczną chodzą do kościoła.
Cóż, Ty uważasz inaczej.
Gratuluję odpowiedzi Nie wpadłabym na to

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jolanta
 styczeń 14 2005 09:36   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/19/04
Postów:: 165


W ogóle chrzest dzieci, które nie mają świadomości tego, co się z nimi dzieje, nie ma sensu. Wiara powinna być świadomym wyborem, a nie przymusem. Właśnie dlatego słyszy się o tylu aferach w kościele katolickim. Należą do niego ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z kościołem i często nie wierzą w Boga, ale zwyczajowo i pod presją społeczną chodzą do kościoła.

Bardzo śmiałe oskarżenia. Nie sądzę, by dorosłego człowieka można było zmusić do chodzenia do kościoła, no chyba że jest ubezwłasnowolniony...Presja społeczna ? To już nie średniowiecze!
Katolicy chrzczą dzieci, bo Jezus powiedział, że kto nie odrodzi sie z wody i Ducha Św., ten nie wejdzie do Królestwa Bożego. Więc tak naprawdę, to nie mamy pewności co dzieje się z dziećmi, które umarły przed chrztem. Poza tym jako rodzic mam chyba prawo włączyć swe dziecko do kościoła, a ono jak dorośnie, to i tak zrobi co zechce i nie będę miała na to żadnego już wpływu. Nie warto czepiać się tego chrztu, bo tylko i wyłącznie częsta obecność dziecka w kościele może sprawić, że poczuje się z nim związany, żaden chrzest. A z tego co wiem, to dorośli we wszystkich innych wyznaniach zabierają systematycznie swe dzieci do kościołów, do których należą. Jest wielu ochrzczonych katolików, którzy nie mają z katolicyzmem nic wspólnego (poza chrztem),bo nie chcą. I nikt ich za to nie prześladuje.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marta Nazarczuk-Błońska
 styczeń 14 2005 10:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 04/28/03
Postów:: 203

To ja wtrącę swoje 3 gr. Jak ktoś, kto nie wierzy w Boga może przed Nim za cokolwiek odpowiadać.. Może przed rodziną, znajomymi, historią etc.

===

Marta NB
 
 Profil   Email 
 Cytat 
bakos
 styczeń 19 2005 11:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/18/05
Postów:: 1

heh jolaaugust wiec wg Ciebie sprawiedliwy Bog, jak bedzie np taka sytuaca: dwoje dzieci umiera leci ksiadz aby je ochrzcic. jedno zdazy, drugie niestety umrze przed chrztem. to ten jak mowilem sprawiedliwy Bog jedno przyjmie do Krolestwa a drugie odepchnie? jesli na tym polega wiara katolikow to ja dziekuje Wink ak tak patrze na okolo to wiara co niektorych to strach. strach przed potepieniem i niewiele wiecej. znana metoda marchewka i kijek. ale kijek przerosl marchewke. nie tak sie powinno nawracac. to tak jakby byl sobie naprawde madry czlowiek i podszedl do innego i mu to udowodnil swoim zachowaniem itp i ten by go nazwal madrym. a potem poszedlby i przystawil pistolet do glowy drugiemu i kazal nazwac sie madrym,, co tez ten niezwlocznie by uczynil teraz pytanie ktory naprawde nazwal czlowieka madrym?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
martinnet
 styczeń 20 2005 19:17   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/18/05
Postów:: 45

Quote by Misiek Misiekofski: Jako dziecko zostałem ochrzczony. W wieku 8 lat poszedłem do Komunii Świętej. Do Bierzmowania już nie podszedłem jako prawie dorosły chłopak. W tej chwili mam 21 lat i zastanawiam się - co trzeba zrobić, żeby zrezygnować z wiary katolickiej. We wszystkich statystykach religii w Polsce - liczą mnie jako chrześcijanina (rzymsko-katolicka wiara o ile się nie mylę). Nie czuję się nim - i chciałbym wiedzieć - w jaki sposób mogę przestać być liczony jako chrześcijanin - a zacząć być wliczany do ateistów.

Jesli sie chce zyc jako ateista to sie poprostu tak zyje obojetnie co pisze w papierach!!!!!!!!!!!!!

===

Ateista
 
 Profil   Email 
 Cytat 
martinnet
 styczeń 20 2005 19:19   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/18/05
Postów:: 45

Quote by mateuszwroc: Tego się nie da zrobić. Chrzest jest znakiem nieusuwalnym. Katolikiem zostanie Pan do końca życia, tak samo jak Luter, Kalwin, Hus. Tak samo Królowa Zofia, pomimo, że dokonała konwersji, do końca życia będzie zaliczana jako prawosławna. Chrztu się nie da wymazać.
Nie prawda

===

Ateista
 
 Profil   Email 
 Cytat 
martinnet
 styczeń 20 2005 19:21   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/18/05
Postów:: 45

Quote by martinnet:
Quote by mateuszwroc: Tego się nie da zrobić. Chrzest jest znakiem nieusuwalnym. Katolikiem zostanie Pan do końca życia, tak samo jak Luter, Kalwin, Hus. Tak samo Królowa Zofia, pomimo, że dokonała konwersji, do końca życia będzie zaliczana jako prawosławna. Chrztu się nie da wymazać.
Nie prawda
PRAWDA!!!!

===

Ateista
 
 Profil   Email 
 Cytat 
BB
 marzec 05 2005 16:50   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/05
Postów:: 7



mysle,ze przesadzasz z ta swoja postawa buntownika

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Dziego
 marzec 21 2005 18:33   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/29/05
Postów:: 7

Quote by martanb: To ja wtrącę swoje 3 gr. Jak ktoś, kto nie wierzy w Boga może przed Nim za cokolwiek odpowiadać.. Może przed rodziną, znajomymi, historią etc.

Czy to znaczy, że wystarczy w kogoś lub w coś nie wierzyć i tego nie będzie?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Odchrzczenie
 kwiecień 05 2005 15:35   


Da sie nawet odczynic chrzest - polecam link

===

 
 Cytat 
BB
 kwiecień 06 2005 10:17   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/05
Postów:: 7

Quote by Odchrzczenie: Da sie nawet odczynic chrzest - polecam link



a po co? zeby pozniej znowu o niego prosic?
nie ufasz swoim rodzicom i tyle...

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,31 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana