Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ekumenizm > Problemy ekumeniczne Nowy wątek Odpowiedz
 Przyszłość w takim związku.
 |  Wersja do druku
dawid1976
 czerwiec 10 2006 14:34   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/24/03
Postów:: 692

(To bowiem, co my możemy powiedzieć o Bogu jest tylko naszym wyobrażeniem i więcej w tym jest z nas niż z Boga)


dlatego właśnie ewangeliczni Chrześćijanie stawiają wielki nacisk na osobiste poznanie Chrystusa, wierzymy że ktokolwiek woła do Pana, Pan mu się objawi, nr telefeonu do Pana Jeremiasza 33:3 Wołaj do Mnie, a odpowiem ci, oznajmię ci rzeczy wielkie i niezgłębione, jakich nie znasz.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Andrzej
 czerwiec 10 2006 19:18   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by dawid1976: Jeśli mówie o przyjęciu Pana ( Apokalispa 3:20 Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.) , to raczej mam na myśli że ma osobisty związek z Jezusem Chrystusem, nie z obrazkiem.

pozdrawiam!


sorry Dawidzie, może dlatego, że nie mieszkasz w Polsce to słabiej rozumiesz co po polsku chciałem powiedzieć.
Nie miałem na mysli obrazka Jezusa.
Miałem na mysli to, że nawet ewangelizujac możemy przekazać komuś fałszywy obraz Boga

Nie mam na myśli Heiligenbild ale Zerrbild



I jeśli ktoś dzięki mnie otrzyma Zerrbild to chyba nie ma on grzechu, że nie uwierzył w Boga pokazanego w ten sposób?

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Gocek
 czerwiec 10 2006 19:20   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/07/05
Postów:: 1294

I polecam zagladnac do Pisma Swietego przy okazji
2 Koryntian 6:14 Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?
15 Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?
16 Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.

Malzenstwo z poganinem jest spreciwianiem sie woli Boga.

Trzeba boga nauczyć tolerancji. Przydała by się z pare lekcji. No ale on woli religijny apartheid. Jak wierzący może się nauczyć tolerancji, skoro jego bóg nie jest?.

===

"Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej." Karol Marks
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Morzan
 czerwiec 10 2006 20:18   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/16/05
Postów:: 243

Dawid

A czemu niby nie miała wyboru? Przecież mogła uciec, zostawić go...Chodzi mi o to, że "Bóg nie ma względu na osoby". Chrześcijanin zawierający związek z niewierzącym, może go nawrócić, jeśli będzie wierzył. I co taka osoba ma wyjść za katolika z przymusu, czy wyjść za niekatolika, ale kochając go?Jeśli jest ona katoliczką, i czuje, ze chce spędzić z tym mężczyzną resztę życia, to znaczy, ze Bóg nie ma nic przeciwko.

Napisałeś jeszcze tak:

Jeśli niewierny mąż stanie się Chrześcijaninem, razem umrzecie w Chrystusie, Życiem wiecznym będziecie się cieszyć razem - wiecznie, na zawsze, nic już was nie rozłączy,

Nie wiem, czy nic już ich nie rozłączy: "W niebie nie będą się już żenić ani za mąż wychodzić, ale wszyscy będą jaka aniołowie". Będą razem, ale na pewno nie w sensie małżeńskim, jeśli o to Ci chodziło




Pozdrawiam

===

"poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli" JEZUS
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Andrzej
 czerwiec 10 2006 20:42   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/31/05
Postów:: 3977

Quote by Gocek:
Trzeba boga nauczyć tolerancji. Przydała by się z pare lekcji. No ale on woli religijny apartheid. Jak wierzący może się nauczyć tolerancji, skoro jego bóg nie jest?.


Przykro mi Gocek, ale tym razem przegiąłeś z tym stawianiem swojej własnej osoby przed Bogiem.
Gadki o dawaniu Bogu lekcji wrzucaj sobie na inne fora, bo tu się po prostu ośmieszasz.
To, co święty Paweł napisał nie jest co prawda traktatem o tolerancji bo... być nie może, ale raczej pewną wskazówką co do... asertywności i logicznie wynikającej z przyjętej wiary świadomości.

To już nawet w noramlnym, niereligijnym świecie sedzia czy prokurator nie powinien pojawiać się w towarzystwie przestępców czy elementów podejrzancyh o przestępstwo.
Spodziewam się, że nie będziesz pouczał sędziów czy prokuratorów o potrzebie tolerancji?
Więc daruj sobie też pouczanie ludzi wierzacych w Boga odnośnie do tego czy powinni mieć coś wspólnego z ludźmi służącymi innym panom niż Bóg.

===

Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii rozumienia, które wychodzą poza klasyczną, fundamentalistyczną interpretację
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
dawid1976
 czerwiec 10 2006 21:30   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/24/03
Postów:: 692

Quote by medieval_man:
Quote by dawid1976: Jeśli mówie o przyjęciu Pana ( Apokalispa 3:20 Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.) , to raczej mam na myśli że ma osobisty związek z Jezusem Chrystusem, nie z obrazkiem.

pozdrawiam!


sorry Dawidzie, może dlatego, że nie mieszkasz w Polsce to słabiej rozumiesz co po polsku chciałem powiedzieć.
Nie miałem na mysli obrazka Jezusa.
Miałem na mysli to, że nawet ewangelizujac możemy przekazać komuś fałszywy obraz Boga

Nie mam na myśli Heiligenbild ale Zerrbild



I jeśli ktoś dzięki mnie otrzyma Zerrbild to chyba nie ma on grzechu, że nie uwierzył w Boga pokazanego w ten sposób?


Medieval Manie,

dzięki za wyjaśnienie, co prawda do połowy zrozumiałem, ale to mi troche pomogło

Tu się zgodze, moja "teologiczna" odpowiedź była by może taka że faktycznie nie wystarczy głosić Chrystusa jako właśnie samą literę, same imię, bądź taki właśnie Bild, w jakiejkolwiek formie,

myśle że zlecenie Chrześcijanów ma głębsze znaczenie, to my właśnie powinniśmy brać za rękę innych i doprowadzić ich od Ojca, jako dzieci tego Ojca, który ma mnóstwo dzieci które Jego jeszcze nie znają, podobnie jak my kiedyś Go nie znaliśmy, ale Którego teraz znamy,

jeśli osoba znała tylko Zerrbild Jezusa, to moim zdaniem tak naprawde nigdy nie poznała Jezusa, a więc odpada conajmniej zarzut że Jego poznała a nie wybrała, aczkolwiek, nie wiem sam ile naprawde można Go znać, zanim wybierając Go..

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
dawid1976
 czerwiec 10 2006 21:44   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/24/03
Postów:: 692

Morzan,


A czemu niby nie miała wyboru? Przecież mogła uciec, zostawić go...Chodzi mi o to, że "Bóg nie ma względu na osoby". Chrześcijanin zawierający związek z niewierzącym, może go nawrócić, jeśli będzie wierzył.


Ogólnie myśle że jeśli osoba ma możliwość wyboru, to z niewiernym ślubu brać nie powinna, taka jest dorada NT,

myśle że Bóg błogosławi tych którzy ufają w jego Słowo, jedocześnie brak ufności w Jego Słowo znaczy i brak wiary,


Napisałeś jeszcze tak:

Jeśli niewierny mąż stanie się Chrześcijaninem, razem umrzecie w Chrystusie, Życiem wiecznym będziecie się cieszyć razem - wiecznie, na zawsze, nic już was nie rozłączy,

Nie wiem, czy nic już ich nie rozłączy: "W niebie nie będą się już żenić ani za mąż wychodzić, ale wszyscy będą jaka aniołowie". Będą razem, ale na pewno nie w sensie małżeńskim, jeśli o to Ci chodziło


No fakt, w niebie będziemy jak anioły cokolwiek to znaczy, można wiele tu debatować, bo dziwne jest że Bóg Adama i Ewe stworzył dla własnej pociechy, widocznie w niebie będzie to wszystko troche innaczej, może dlatego bo w przenośnym sensie Kościół będzie poślubiony Chrystusowi.... przenośnie,

ale jednak, mąż i żona, zbawieni, w jaki kolwiek sposób, jednak będą razem w niebie, będą sie chyba widzieć? Mam nadzieje :-) Wiesz, to że moja żona ode mnie będzie chciała tak na 1000 lat odpocząć to inna sprawa

Ogółnie sprawa jest troche paradoksalna, jak mi kiedyś prawosławny brat w Chrystusie powiedział:

Jak pewien ojciec może być szczęśliwy w niebie, jeśli jego syn jest w piekle?

No ale jakaś odpowiedź na to musi być

pozdr!

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
anniyah
 czerwiec 21 2006 00:35   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 04/07/06
Postów:: 6

Quote by niebieska: Mam problem związany z wiarą… Ja jestem wyznania rzymsko- katolickiego natomiast mój chłopak nie należy do żadnej religii. Nie był ochrzczony nie chodzi do żadnego kościoła, nie ma jakby „swojego Boga”… Ciężko mi to teraz ująć w słowa.. Jestem w pewien sposób zagubiona. Chciałabym być z nim i wiem, że będę… Tylko nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji, żeby było dla nas najlepiej w przyszłości. On wierzy w Boga i uważa, że Bóg jest jeden. A te religie na całym świecie tylko to komplikują… Bardzo bym chciała, żeby on również był wyznania rzymsko- katolickiego. Chciałabym, żeby nasza przyszłość była związana tylko z tym kościołem. Ślub, dzieci, wspólny Bóg… Wiem jednak, że to nie będzie możliwe. On jednak nie chce mieć nic wspólnego z religią i uważa, że trzeba być dobrym człowiekiem – to wystarczy. Jeśli chodzi o dzieci to rozmawialiśmy o tym. Będą mojego wyznania i będą wychowywane w tej wierze. Jeśli chodzi o ślub zgodził się na ślub w Kościele tylko nie wiem czy kościół na niego pozwoli.

W związku z tym mam pytania. Czy ktoś był już w takiej sytuacji?
Jakie są procedury, jeśli chodzi o wzięcie ślubu kościelnego w takim związku? Czy on musi się ochrzcić (bo tylko chrzest on bierze pod uwagę)? Ile czasu takie rzeczy trwają? Gdzie się z tym zwrócić? Do parafii, w której on mieszka czy można wybrać jakąś inną? Jakie Sakramenty wystarczają, żeby można wziąć ślub w kościele rzymsko-katolickim?
Proszę o odpowiedzi.
Pozdrawiam.

Ja nie widzę problemu w Twoim związku... Ja w prawdzie nie wyszłam za ateistę, ale za człowieka innego wyznania. Ze ślubem nie było w ogóle problemu. Dostałam dyspensę od biskupa i wzieliśmy ślub Ważny jest człowiek a nie religia (lub jej brak) jaką on wyznaje Zaznaczam, że pomijam wszelkie sekty. Jeżeli jesteś w stanie dogadać się z nim co do najważniejszych spraw (tj. współżycia przed ślubem, metod planowania rodziny, chrztu dzieci, Twoich praktyk religijnych po ślubie i wychowania dzieci) to nie powodu do zamartwiania się o przyszłosć związku Znam jedno małżeństwo... on był ateistą, ona-praktykującą katoliczką, dostali dyspensę i ślub odbył się w kościele. Po 15 latach on się nawrócił, został ochrzczony, miał bierzmowanie i jest praktykującym katolikiem
Jeżeli jesteś zdecydowana na ślub, idź do proboszcza, powiedz mu o swojej sytuacji a on na pewno sam pokieruje tą sprawą. Powodzenia

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
niebieska
 kwiecień 18 2007 16:42   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/26/06
Postów:: 5

Wracam... z dołkiem.
Jesteśmy razem. Jest nam ze sobą dobrze. Widujemy się w weekendy...
Nie potrafię się po prostu pogodzić z tym, że on nie jest katolikiem. Ostatnio śniło mi się, że przyszedł do mnie ze świadectwem swojego chrztu. Wstałam ze łzami w oczach...
Dlaczego to wszystko musi się tak komplikować
Moi rodzice nie wiem co by zrobili gdyby dowiedzieli się, że on nie jest katolikiem....
Boli mnie jeszcze jedna sprawa... Że nie powiedział mi na samym początku jak jest z jego wiarą. Dowiedziałam się po kilku tygodniach (miesiącach?) bycia razem podczas jakiejś normalnej rozmowy.
Czasami się boję... o przyszłość.

anniyah cieszę się, że Tobie to się udało...

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
eviva
 kwiecień 18 2007 18:02   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1139

niebieska
Prawdziwy ślub zawiera się tylko przed Bogiem.Do tego nie są potrzebni żadni pośrednicy.To Wy go zawieracie i sami o tym decydujecie.To,czy go zawrzecie w Kościele Rzymskim,czy w jakimś innym lub tylko w Urzędzie Stanu Cywilnego,nie ma dla Boga żadnego znaczenia.Najważniejszy w tym akcie jest Bóg i Wy. Bóg jest wszędzie,a nie tylko w Kościele.

===

W każdym człowieku jest DUCH BOŻY-OJCIEC i DUCH CHRYSTUSOWY-SYN.Kto ma SYNA,ma żywot wieczny.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
niebieska
 kwiecień 18 2007 18:19   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/26/06
Postów:: 5

uh... bo czasem nachodzi mnie takie myślenie.
Dlaczego on po prostu nie mógłby być katolikiem... przecież wtedy wszystko byłoby prostsze. Źle się czuje ukrywająć to przed rodzicami. Trochę źle się czuję z tym sama. Mam nadzieję, że przyszłość nie będzie mi i nam utrudniana.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 kwiecień 18 2007 19:11   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by Aranen:Jeśli Cię kocha, to się poświęci (być może nawet, dzięki temu, się nawróci - czego z pewnością byś chciała). Jeśli nie, to nie warto się z nim związywać.


Ladne mi nawrocenie... Przy takim podesjsciu rownie dobrze mozna natomiast zalozyc, ze jesli ty go kochasz to sie poswiecisz... a przynajmniej uszanujesz jego prawo do samo stanowienia.

Quote by maxurd: Biblia mowi, ze chrzescijanie nie maja sie wiazac z poganami...


Chcesz powiedziec ze we wczesnych dzijach chrzescijanstwa chrzescijanki wiazaly sie wylacznie z chrzescijanami i zupelnie nie bylo mieszanych zwiazkow? To jak to sie stalo ze nie wygineli?

Quote by leongRazzrzed małżeństwem jest narzeczeństwo czas przygotowania się do małżeństwa i to jest okres bardzo ważny.


I moze stanowic doskoanly sprawdzian jak wam sie bedzie wiodlo w puzniejszym okresie... czy to z sakramentami (tymi czy innymi) czy bez.

Quote by dawid1976:W wiecznej perspektywie:

Jeśli niewierny mąż stanie się Chrześcijaninem, razem umrzecie w Chrystusie, Życiem wiecznym będziecie się cieszyć razem - wiecznie, na zawsze, nic już was nie rozłączy,

jeśli jednak mąż nie uzna Chrystusa jako swego Pana,

ty będziesz w niebie - na zawsze, on w piekle, na zawsze, nigdy, na wieki wieki się nie zobaczycie, świadomość o tym pozostanie, u jego jak najbardziej,

zastanów się czy na wieczną perpektywe, chcesz na ziemi budować Twoją wieczność na takim niepewnym fundamencie!


Zawsze sadzilem ze wg chr-janstwa bedac w niebie jest sie we wiecznnej szczesliwosci (czy to w obecnosci z doczesnym wspolmalzonkiem czy bez)...

Quote by niebieska: Wracam... z dołkiem.
Jesteśmy razem. Jest nam ze sobą dobrze. Widujemy się w weekendy...
Nie potrafię się po prostu pogodzić z tym, że on nie jest katolikiem.


Jesli nie potrafisz uszanowac jego wolnego wyboru (ktory gwaranyuje mu nawet Konstytucja) to moze rzeczywiscie sobie daruj? Moze nie jest wam znowu tak dobrze, skoro nie potrafisz sie pogodzic z tym ze twoj partner ma rowniez prawo do wlasnych, swiadomych decyzji - szczegolnie w kwestiach najwazniejszych, bo dotyczacych jego wiary (on nie narzuca ci - jak mniemam - agnostycyzmu... czemu wiec ty usilnie starasz sie mu narzucic chrzescijanstwo?). Dzis przeszkadza ci jego wypor w kwestii podejscia do wiary a jutro?

Quote by niebieska: uh... bo czasem nachodzi mnie takie myślenie.
Dlaczego on po prostu nie mógłby być katolikiem... przecież wtedy wszystko byłoby prostsze.


Prostsza bylaby szczerosc oraz wzjemne zaufanie i szacunek...

Generalnie wiecej bylo tutaj - naprawde polecam, a trochr tutaj.

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
niebieska
 kwiecień 18 2007 22:53   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/26/06
Postów:: 5

Quote by reguly:
Quote by niebieska: Wracam... z dołkiem.
Jesteśmy razem. Jest nam ze sobą dobrze. Widujemy się w weekendy...
Nie potrafię się po prostu pogodzić z tym, że on niejest katolikiem.

Jesli nie potrafisz uszanowac jego wolnego wyboru (ktory gwaranyuje mu nawet Konstytucja) to moze rzeczywiscie sobie daruj? Moze nie jest wam znowu tak dobrze, skoro nie potrafisz sie pogodzic z tym ze twoj partner ma rowniez prawo do wlasnych, swiadomych decyzji - szczegolnie w kwestiach najwazniejszych, bo dotyczacych jego wiary (on nie narzuca ci - jak mniemam - agnostycyzmu... czemu wiec ty usilnie starasz sie mu narzucic chrzescijanstwo?). Dzis przeszkadza ci jego wypor w kwestii podejscia do wiary a jutro?



Quote by niebieska: uh... bo czasem nachodzi mnie takie myślenie.
Dlaczego on po prostu nie mógłby być katolikiem... przecież wtedy wszystko byłoby prostsze.


Prostsza bylaby szczerosc oraz wzjemne zaufanie i szacunek...


Nie chodzi o to że mi przeszkadza... Tylko, że ciężko mi się z tym pogodzić. W tegoroczne Święta Wielkanocne byliśmy w Poniedziałek Wielkanocny razem w Kościele... Czułam się cudownie. A tak cudownie czuć się za często nie mogę :cy:
Dalszym powodem moich obaw są moi rodzice.. Mówi się, że to jest moje życie i mój wybór... Ale to nie takie łatwe. Wiem jak dla nich ważna jest religia, katolicyzm, małżeństwo. Boję się ich reakcji jak im powiem.. a i tak już dość długo to ukrywam...

Rozmawialiśmy na temat wiary może ze dwa razy. To były dość długie rozmowy trwające jakieś 3 dni...
Ale on nie chce ich zaczynać.. Jemu samemu jest jakoś z tym źle. No nie wiem jak to nazwać. Po prostu jak zaczynamy rozmowę choćby: "A Twoi rodzice też obchodzą to i to (tu nazwa jakiegoś święta)"? to słyszę kręcącą odpowiedź: "no... tak jakby... nie chce o tym rozmawiać".

Ogólnie jest dobrze. Chciałabym, żeby to było jakoś prostsze.... A może ja to jakoś utrudniam.
Zresztą nie zawsze o tym myśle.. Czasem nachodzi mnie takie rozmyślanie: co będzie dalej? Czy wszystko będzie ok.?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 kwiecień 19 2007 08:42   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by niebieska:Nie chodzi o to że mi przeszkadza... Tylko, że ciężko mi się z tym pogodzić.


Czyli jednak przeszkadza...

W tegoroczne Święta Wielkanocne byliśmy w Poniedziałek Wielkanocny razem w Kościele... Czułam się cudownie. A tak cudownie czuć się za często nie mogę :cy:


Moze wlasnie dla tego czylas sie cudownie, gdyz wiesz ze on szczegolnie uszanowal twoja wiare, w ten szczegolny dla ciebie czas? Moze gdyby chodzil z toba do kosciolka co dziennie tak bardzo nie odczuwala bys wowczas tej radosci?
Osoboscie jestem juz kilka lat w zwiazku z oficjalnie rzecz biorac katoliczka - mimo ze sam jestem rodzimowierca (powszechnie acz nie do konca wlasciwie zwanym tez poganinem) - odszukaj prosze moja wypowiedz w watku z pierwszego linku zapodanego przeze mnie wyzej - tam przedstawilem wyrazne stanowisko, ze pewnych tarc sie nie da uniknac (i dla czego; takze przedstawilem sytuacje gdy np. analogicznie inna wiare obierze w przyszlosci twoje dziecko - co zrobisz? Bedziesz je pasem nawracac?) ale mimo to zwiazek taki (oparty na wzajemnym szacynku, tolerancji i zaufaniu) moze byc udany, szczesliwy... W szczegolnych okresach uczestnicze (przypuszczam ze podobnie jak twoj partner) np. biernie w obrzedach mojej zony - tzn. w czasie jakiejs szczegolnej mszy swiatecznej (Wielkanoc, Boze Narodzenie) nigdy np. nie klekam ani nie wypowiadam zadnych formulek - kiedy wszyscy siedza ja siedze, kiedy wstaja ja przez szacunek wstaje, kiedy wszyscy klekaja ja przez szacunek stoje (moi Bogowie nie wymagaja bym zginal kolana przed kimkolwiek)... Ja towarzysze mojej zonie w czasie jej swiat ona tworzyszy mi... Ja towarzyszylem jej gdy chrzcila naszego syna, ona towarzyszyla nam gdy przechodzil postrzyzyny... Sa tez swieta, ktore obchodzimy wspolnie ale kazde na swoj spsob - np. jej Zaduszki, a moje Dziady, lub ktore sie w pewnych zakresach przenikaja - ja w Wilkanoc maluje z dziecmi pisanki, w stare rodzimowiercze wzory, a nastepnie moja zona zanosi je z nimi w koszyczku do poswiecenia...

Dalszym powodem moich obaw są moi rodzice.. Mówi się, że to jest moje życie i mój wybór... Ale to nie takie łatwe. Wiem jak dla nich ważna jest religia, katolicyzm, małżeństwo. Boję się ich reakcji jak im powiem.. a i tak już dość długo to ukrywam...


Wiec jak najszybciej przestan i przy najblizszej okazji im powiedz. Twoj partner mial odwage by szczerze, juz na samym poczatku przedstawic ci swoje stanowisko... miej podobne w stosunku do swoich rodzicow. I troche jak wyzej - a co twoi rodzice zrobia jak w przyszlosci (nie zaleznie czy poslubisz katolika czy nie) ktores z twoich dzieci zostanie agnostykiem albo innowierca? Wydziedzicza je? Czy moze jednak beda kochac wnuka mimo wszystko?

Rozmawialiśmy na temat wiary może ze dwa razy. To były dość długie rozmowy trwające jakieś 3 dni...
Ale on nie chce ich zaczynać.. Jemu samemu jest jakoś z tym źle. No nie wiem jak to nazwać. Po prostu jak zaczynamy rozmowę choćby: "A Twoi rodzice też obchodzą to i to (tu nazwa jakiegoś święta)"? to słyszę kręcącą odpowiedź: "no... tak jakby... nie chce o tym rozmawiać".


Moze dla tego ze za bardzo nacisksz? Moze dla tego ze nie starasz sie rozmawiac, prowadzic partnerskiego dialogu lecz swiadczysz... prubujesz nawracac? Moze po prostu postaraj sie wysluchac jego stanowiska bez wtracania zadnego ale ze swojej strony i prub 'ewagelizowania'? Jesli sam nie bedzie gotow by sluchac o twojej wierze, z pewnoscia nie sklonisz go ku swojej wierze 'trujac mu za uszami' i straszac wiecznym potepieniem...

Ogólnie jest dobrze. Chciałabym, żeby to było jakoś prostsze.... A może ja to jakoś utrudniam.


No z pewnoscia nie ulatwiasz... Moze wyjedzcie gdzis na dluzsze wakacje, sami... lub jesli wiek pozwala zamieszkajcie wspolnie na jakis czas - zobacz czy codzienne zycie bedzie tym jakie chcesz wiesc z nim w przyszlosci... Zanim sie zwiazesz na (przynajmniej jak mniemam wg twojej religi) na stale, wpierw przekonaj sie czy rzeczywiscie warto... Nie wszyscy sa bowiem zdolni (i nie ma co tego ukrywac) do zycia z partnerem innego wyznania... Musicie byc naprawde pewni tego czego chcecie, by w przyszlosci nie powiekszac statystyk krajowych rozwodow, tudziez nie zamienic zycia wspolmalzonka w przyslowiowy armagedon (w skrajnych warunkach ty prubujac go na sile ewangelizowac na kazdym kroku, tudziez wyzywajac od antychrystow, on tobie w skrajnej sytuacji przez wytykanie niekonsekwencji w twojej wierze i wykazywanie jej slabosci)...

Zresztą nie zawsze o tym myśle.. Czasem nachodzi mnie takie rozmyślanie: co będzie dalej? Czy wszystko będzie ok.?


Nigdy nie jest OK - takie jest zycie ze polega na pokonywaniu kolejnych przeszkod... i z tego czerpiemy satysfakcje, to nas rozwija. Bo jak nie ma kolejnych przeszkod to tworzymy je sobie sami lub ogarnia nas nuda i zniechecenia. Sek w tym ze te przeszkody mozna prubowac pokonywac samemu lub w towarzystwie (szczegolnie gdy zaczynaja nas przerastac) - decyzja nalezy do ciebie.

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi


Prosze bardzo - mam nadzieje, ze pomoglem...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Ewa
 sierpień 13 2007 19:43   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 04/21/06
Postów:: 1174

Trzeba miec silny charakter w zwiazku w ktorym tylko jedna strona pielegnuje tradycje, to odnosi sie przede wszystkim do swiat.Innym zagadnieniem, ktore moze Ciebie i Twojego partnera nurtowac-jest duchowosc w jakiej zechcecie wychowac wasze dzieci.
Milosc jak widzisz nie zna granic kulturowych, wyznaniowych-to milosc robi rzeczy niemozliwe-mozliwymi! I wiesz co? ja Tobie tzn Wam zycze poprostu szczescia-i dbajcie o Wasza milosc -a bedzie wszystko dobrze))

===

Pokoj z Wami!
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kazema
 sierpień 14 2007 11:52   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/15/07
Postów:: 456

Niebieska.

Posluchaj sama siebie. O przyszlosc sie nie martw, bo tak na prawde nie jestes w stanie jej przewidziec. Martwisz sie o jedno, a prawdziwe klopoty moga przysporzyc Ci rzeczy, ktore nawet nie przejda Ci przez mysl.

Skoro uwazasz sie za Katoliczke...pomodl sie. Pomodl sie o podjecie dobrej decyzji. Chrzescijanstwo m.in. polega na wierze w sile modlitwy.

Pozdrawiam!

===

'Od momentu, gdy zaczniesz podróż przez życie w jakimś obranym kierunku,nieustannie musisz korygować kurs' ('Plan lotu')
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,27 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana