Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Kościoły a... > Kwestie moralne Nowy wątek Odpowiedz
 Pytanie o rozwod
 |  Wersja do druku
Belle Star
 marzec 09 2007 13:39   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

O to przepraszam, nie skojarzyłam, że masz na myśli wypróbowywanie na płaszczyźnie intelektualnej - taaaak, na pewno to mają na myśli młodzi ludzie mieszkający z sobą przed ślubem.

Na pewno wieczorami toczą z sobą rozwijające rozmowy o kulturze, sprawdzając czy dobrali się intelektualnie.
To o tym niedopasowaniu ciągle słyszę, to jest ten kot w worku!
Widać jestem bardziej zepsuta niż Ty, a może mam jakiś uraz, hmmm pomyślmy!!
Dlaczego to aż trzeba z sobą mieszkać, aby nie kupować kota w worku???


Bo wspólne gospodarstwo domowe to nie randka. Pedant nigdy nie zamieszka z bałaganiarzem, imprezowicz z domatorem, osoba hałaśliwa z cichą. Bardzo często dwie zaprzyjaźnione lub "zakochane" osoby po mieszkaniu razem nie mają już ochoty na siebie patrzeć. I dobrze że wyjdzie to wcześniej. A od seksu mieszkając pod jednym dachem chyba można się powstrzymać, zwłaszcza jeśli jest się głęboko wierzącym w zasadę seksu po ślubie, co za problem?? No chyba że ktoś nie może wytrzymać... widocznie wiara za słaba. Kobieto, do tego żeby to zrobić, jak zapewne wiesz, nie musi być łóżka, można w samochodzie, lesie i tak dziś młodzież postępuje, a więc jak młody będzie chciał to i tak swoje zrobi. I nie musi mieć do tego mieszkanka wspólnego z partnerką...

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
kobieta
 marzec 09 2007 14:55   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/12/06
Postów:: 891

Wybacz Belle Star, ale to co napisałaś jest albo bardzo niedojrzałe, albo bardzo idealistyczne - co oznacza w zasadzie to samo - jest zupełnie nierealne!
Nie bierzesz zupełnie pod uwagę różnic wynikających po prostu z samej płci , co mnie jak widać zdumiewa!
Bardzo przepraszam za sformułowanie, ale dziewczynki od chłopców nie różnią się tylko tym, że chłopczyk ma siusiaczka!

Choć z drugiej strony jest w tym twoim rozumowaniu jakaś zimna kalkulacja i zakłada małżeństwo z rozsądku raczej niż z tzw. "miłości", co wcale nie jest złem samo w sobie.
Odświeżmy więc funkcję swata

Ja uważam, że wystarczy wspólny światopogląd i system wyznawanych wartości, a cała reszta to imponderabilia.
Wychodzisz z błędnego, moim zdaniem, założenia, że małżonkowie muszą być tacy sami - a ja twierdzę, że to nie ma znaczenia, a nawet wprowadza nudę i monotonię w związek.
W takim układzie nie można się rozwijać - nie wyobrażam sobie zresztą, żeby mój mąż był taki sam jak ja .
Chyba doprowadzałby mnie do szału - cieszę się, że jest inny i uzupełnia w naszym związku, to czego mnie brakuje.

-----------------------------------------------------------------------------------
Poza tym, chyba sama nie wierzysz, w to co piszesz - dwoje katolików mieszka z sobą, po to aby wypróbować swoje charaktery - toż to jakaś sprzeczność sama w sobie - mieszkają z sobą, ale nie śpią razem, bo są katolikami, tak?

Może za krótko żyję na tym świecie, ale wybacz o czymś podobnym nigdy nie słyszałam.

Mam znajomych katolików, żyjących osobno przed ślubem właśnie dlatego, że są katolikami - a to ludzie z zewnątrz, z rodziny naciskają na nich, żeby zamieszkali razem, a bo to taniej, a bo to można poznać charakter .

Nigdy nie pozna się człowieka całkowicie, a wspólne mieszkanie przed ślubem jest tylko głupim wytłumaczeniem własnego egoizmu i hedonizmu, pójściem na łatwiznę, z prądem, modą, nie wiem czym tam jeszcze, z postępem?

------------------------------------------------------------------------------------
A co jak się okaże, że w ciągu dwudziestu lat związku małżeńskiego charakter się zmieni??
Człowiek się rozwija i zmienia kilka razy w ciągu całego życia - to co kiedyś wydawało mu się istotne (np.utrzymanie porządku), z jakichś przyczyn, staje się nieistotne i odwrotnie!
Rozwód, bo mąż/żona się zmienił?
Przecież na próbę mieszkało się razem, a on/ona taka nie była - to może system mieszkania z sobą na próbę jednak nie ma nic do rzeczy, nie sprawdza się i w niczym nie pomaga?

Gdyby tak było jak mówisz, to ludzie mieszkajacy ze sobą przed ślubem, nie rozwodziliby się, a ci co z sobą nie mieszkali owszem.
A mnie sie wydaje, że chyba jednak jest odwrotnie.
--------------------------------------------------------------------------------
Po to aby małżeństwo było naprawdę udane i szczęśliwe, nie wystarczy z sobą pomieszkać przed ślubem, trzeba sobie przede wszystkim uświadomić, że ta druga strona nie jest po to aby zaspokajać nasze zachcianki, ale, że to my jesteśmy po to aby zaspokajać zachcianki tej drugiej strony, jeśli rozumiesz tę subtelną różnicę w podejściu do małżeństwa.
Innymi słowy - mamy dawać, a nie brać - ale oczywiście dotyczy to obojga i męża i żony.
I jeśli składaliśmy przysięgę przed Bogiem, to mamy zrobić wszystko, aby jej dotrzymać.
Człowieka możemy zawieść, Boga nie!
------------------------------------------------------------------------------

Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie....

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 09 2007 16:18   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by kobieta:dziewczynki od chłopców nie różnią się tylko tym, że chłopczyk ma siusiaczka!

Zdecydowanie tak ! Jak myślisz Bell, dlaczego tak trudno wytłumaczyć facetom, że delikatny pojedynczy jęk "nie" jest być może najbardziej zdecydowanym i jednoznacznym sprzeciwem na jaki dana kobietę stać ? (Jak się doda do tego gwałtowne "NIE" ze zdecydowanie odmienną mową ciała, to faceci maja mętlik w głowie zupełny - kaszka manna)
Quote by kobieta:
Choć z drugiej strony jest w tym twoim rozumowaniu jakaś zimna kalkulacja i zakłada małżeństwo z rozsądku raczej niż z tzw. "miłości", co wcale nie jest złem samo w sobie.
Odświeżmy więc funkcję swata

Nie trzeba odświeżać, swat ma się dobrze, a nawet w świecie bogatych singli coraz lepiej !
Quote by kobieta:
Ja uważam, że wystarczy wspólny światopogląd i system wyznawanych wartości, a cała reszta to imponderabilia.

Uf, trudne słowa, skorzystałem ze słownika, cżłowiek uczy sie całe życie.
Na potwierdzenie słów kobiety:
Jestem straszny bałaganiarz, żona pedantka. Są to słabości (jak wiele innych) które w sobie wzajemnie kochamy. Nawet zainteresowania mamy inne, prawie nic nas nie łączy poza podobnym spostrzeganiem świata. Przysłowiowe dwa "uzupełniające" się przeciwieństwa.

Quote by kobieta:
W takim układzie nie można się rozwijać - nie wyobrażam sobie zresztą, żeby mój mąż był taki sam jak ja .

RACJA !
Bo i po co miałabyś wtedy wychodzić za mąż, dla owego siusiaka ?
A ja dla owego niesiusiaka ?
Brrrr.

Quote by kobieta:
Nigdy nie pozna się człowieka całkowicie, a wspólne mieszkanie przed ślubem jest tylko głupim wytłumaczeniem własnego egoizmu i hedonizmu, pójściem na łatwiznę, z prądem, modą, nie wiem czym tam jeszcze, z postępem?

Amen

Quote by kobieta:
Po to aby małżeństwo było naprawdę udane i szczęśliwe, nie wystarczy z sobą pomieszkać przed ślubem, trzeba sobie przede wszystkim uświadomić, że ta druga strona nie jest po to aby zaspokajać nasze zachcianki, ale, że to my jesteśmy po to aby zaspokajać zachcianki tej drugiej strony, jeśli rozumiesz tę subtelną różnicę w podejściu do małżeństwa.
Innymi słowy - mamy dawać, a nie brać - ale oczywiście dotyczy to obojga i męża i żony.
I jeśli składaliśmy przysięgę przed Bogiem, to mamy zrobić wszystko, aby jej dotrzymać.
Człowieka możemy zawieść, Boga nie!

Amen, amen, amen.

Za często się zgadzamy kobieto, zaczyna to być nużące.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 09 2007 17:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

Po pierwsze: napewno nie wyjdę za kogoś kto jak zobaczy kobietę w swoim domu to odrazu musi ją rozebrać i przelecieć. Mężczyzna, tak jak i kobieta posiada popęd seksualny, ale jednocześnie - nie jesteśmy zwierzątkami w buszu.

Wspólny dom nie decyduje o pójściu do łóżka czy nie, tylko wolna ludzka wola. Równie dobrze rozbuchany macho, jakim według was jest samiec rodzaju ludzkiego, może zaatakować niewinną kobiecą istotę kiedy przyjdzie w odwiedziny na herbatkę, na spacerze w pustym parku, albo wywieźć gdzieś samochodem w krzaki. Jeśli takich mężczyzn spotykacie wokół siebie to współczuję. Zwłaszcza, że uznajecie, że to jest normalne. Jeżeli tacy są według was faceci, znaczy że są niezdolni do miłości. Bo miłość cierpliwa jest....

Nie lubisz wypróbowywania? To dlaczego nie wzięłaś ślubu odrazu gdy tylko partner ci się spodobał? Rafi, po co długa znajomość? Rozmowa (wypróbowywanie zgodności poglądów, a może je zmieni i co rozwiedziesz się?), wspólne wyjścia (jeżeli okaże się chamem to się pożegnamy), a może zmieni kiedyś wiarę, po co w ogóle się poznawać, heja odrazu do ślubu !! Sorry ale w związkach ludzie wciąż się wypróbowują. Właśnie dlatego żeby wiedzieli, że chcą ze sobą być na całe życie. Sami sobie zaprzeczacie.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 09 2007 23:11   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

W małżeństwie to sie sobie ludzie oddają, nie wypróbowują. A mieszkanie razem "na próbę" to jak palenie cygara siedząc na beczce prochu. Nie mówiąc już o zgorszeniu, bo ludzie oceniają taka parę inaczej i nie bez podstaw).
Owszem, trzeba się wypróbować, poznać w różnych sytuacjach, ale nie jest konieczne pranie sobie wzajemnie skarpetek. Aby poznać ogień, wystarczy zapalić zapałkę, niedowiarkom ognisko, w pożar wchodzą tylko ekstremiści.

Była juz na forum dyskusja na autentycznym przykładzie, dziewczyna wiedziała o czym mówimy. Ty nie poznałaś tego żaru, wszystko jeszcze przed tobą.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
LuTom
 marzec 12 2007 07:52   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 04/22/06
Postów:: 235

Kobieta: Znam wiecej przykladów, gdzie to dziewczyna proponuje chlopakowi wspólne zamieszkanie - nie odwrotnie - to dziewczyny przewaznie gadaja o zamieszkaniu ze soba na próbe - czy to moja wina, ze tak jest?

To przykłady z Twoich doświadczeń, czy opierasz się na wynikach badań?
Kobieta: Wybacz Belle Star, ale to co napisalas jest albo bardzo niedojrzale, albo bardzo idealistyczne - co oznacza w zasadzie to samo - jest zupelnie nierealne!
Kobieta: Po to aby malzenstwo bylo naprawde udane i szczesliwe, nie wystarczy z soba pomieszkac przed slubem, trzeba sobie przede wszystkim uswiadomic, ze ta druga strona nie jest po to aby zaspokajac nasze zachcianki, ale, ze to my jestesmy po to aby zaspokajac zachcianki tej drugiej strony, jesli rozumiesz te subtelna róznice w podejsciu do malzenstwa.
Innymi slowy - mamy dawac, a nie brac - ale oczywiscie dotyczy to obojga i meza i zony.


To dopiero idealistyczne podejście. Z osób, których nie znam, to chyba tylko Ty i Rafi odpowiadacie temu wzorowi.
Kobieta: Poza tym, chyba sama nie wierzysz, w to co piszesz - dwoje katolików mieszka z soba, po to aby wypróbowac swoje charaktery - toz to jakas sprzecznosc sama w sobie - mieszkaja z soba, ale nie spia razem, bo sa katolikami, tak?
Moze za krótko zyje na tym swiecie, ale wybacz o czyms podobnym nigdy nie slyszalam.


To, że o tym nie słyszałaś, nie znaczy, że tego nie ma. Podobnie jak ja nie słyszałem o Twoim idealnym wzorcu w małżeństwie, co nie znaczy, że takiego nie ma.
Kobieta: Gdyby tak bylo jak mówisz, to ludzie mieszkajacy ze soba przed slubem, nie rozwodziliby sie, a ci co z soba nie mieszkali owszem.
A mnie sie wydaje, ze chyba jednak jest odwrotnie.


Całkiem możliwe, że to Ci się tylko wydaje. Poza tym Belle nigdy nie pisała, że mieszkający ze sobą przed ślubem się nie rozwodzą.
Rafi : Na potwierdzenie slów kobiety:
Jestem straszny balaganiarz, zona pedantka. Sa to slabosci (jak wiele innych) które w sobie wzajemnie kochamy. Nawet zainteresowania mamy inne, prawie nic nas nie laczy poza podobnym spostrzeganiem swiata. Przyslowiowe dwa "uzupelniajace" sie przeciwienstwa.


Na zaprzeczenie słów Kobiety:
Jestem średni bałaganiarz, podobnie jak moja partnerka. Mamy wspólne zainteresowania i pasje. Lubimy taką samą kuchnię. Tak samo lubimy omawiać aktualne wydarzenia lub filmy, które razem oglądamy. Mamy wspólne zapatrywania na naszą przyszłość. Nie wyobrażam sobie, abym mógł być w związku, w którym ja to ogień a ona to woda (lub odwrotnie)
Rafi : Jak myslisz Bell, dlaczego tak trudno wytlumaczyc facetom, ze delikatny pojedynczy jek "nie" jest byc moze najbardziej zdecydowanym i jednoznacznym sprzeciwem na jaki dana kobiete stac ? (Jak sie doda do tego gwaltowne "NIE" ze zdecydowanie odmienna mowa ciala, to faceci maja metlik w glowie zupelny - kaszka manna)

Możesz jaśniej, bo mam mętlik w głowie? Jak mówi do mnie moja dziewczyna, to mętliku nie mam.












===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 12 2007 09:06   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by LuTom:Kobieta: Po to aby malzenstwo bylo naprawde udane i szczesliwe, nie wystarczy z soba pomieszkac przed slubem, trzeba sobie przede wszystkim uswiadomic, ze ta druga strona nie jest po to aby zaspokajac nasze zachcianki, ale, ze to my jestesmy po to aby zaspokajac zachcianki tej drugiej strony, jesli rozumiesz te subtelna róznice w podejsciu do malzenstwa.
Innymi slowy - mamy dawac, a nie brac - ale oczywiscie dotyczy to obojga i meza i zony.


To dopiero idealistyczne podejście. Z osób, których nie znam, to chyba tylko Ty i Rafi odpowiadacie temu wzorowi.

Ja tak widze małżeństwo i dzięki temu funkcjonuje pomimo mojego egoizmu. Podobnie funkcjonuje małżeństwo moich rodziców, podobnie funkcjonowało małżeństwo moich teściów (dopóki nie zmarł teść). Tak, trudni to niektórym zrozumieć.
Quote by LuTom:
Rafi : Na potwierdzenie slów kobiety:
Jestem straszny balaganiarz, zona pedantka. Sa to slabosci (jak wiele innych) które w sobie wzajemnie kochamy. Nawet zainteresowania mamy inne, prawie nic nas nie laczy poza podobnym spostrzeganiem swiata. Przyslowiowe dwa "uzupelniajace" sie przeciwienstwa.


Na zaprzeczenie słów Kobiety:
Jestem średni bałaganiarz, podobnie jak moja partnerka. Mamy wspólne zainteresowania i pasje. Lubimy taką samą kuchnię. Tak samo lubimy omawiać aktualne wydarzenia lub filmy, które razem oglądamy. Mamy wspólne zapatrywania na naszą przyszłość. Nie wyobrażam sobie, abym mógł być w związku, w którym ja to ogień a ona to woda (lub odwrotnie)

Wiesz Lutom, trzeba czytać wątek. Bell mówiła o zgodności charakterów, kobieta za bazę podała wspólne wartości i sprawy nieuchwytne. Przykładając miarę Bell moje małżeństwo nie przetrwałoby 3 lat.

Quote by LuTom:
Rafi : Jak myslisz Bell, dlaczego tak trudno wytlumaczyc facetom, ze delikatny pojedynczy jek "nie" jest byc moze najbardziej zdecydowanym i jednoznacznym sprzeciwem na jaki dana kobiete stac ? (Jak sie doda do tego gwaltowne "NIE" ze zdecydowanie odmienna mowa ciala, to faceci maja metlik w glowie zupelny - kaszka manna)

Możesz jaśniej, bo mam mętlik w głowie? Jak mówi do mnie moja dziewczyna, to mętliku nie mam.

Nauczyłeś się czytać jej sygnały, ba, odczytałeś je prawidłowo gdy ciebie podrywała ( tylko nie wmawiaj sobie, że było odwrotnie ) więc jesteś po wstępnej selekcji. Problem wyżej opisany występuje w momencie, gdy on uważa, ze było wsio ok, że wspaniała randka/impreza (i nawet dzwoni następnego dnia czy przed następną imprezą), a ona zgłasza gwałt - bardziej jaskrawego przykładu na inne spostrzeganie rzeczywistości i odmienność w komunikacji obu płci nie znam.

Za idealizm, jeżeli nie samookłamywanie się, można spokojnie uznać tezę, że para mieszkająca przed ślubem razem uniknie konfliktu sumienia. Zgorszenie siać będzie na pewno. Ile czasu trzeba mieszkać razem ? Czy np. rok mieszkania daje więcej wiedzy o człowieku niż 3 lata częstego spotykania się i rozmów "o wszystkim i niczym", czy będzie tyle zdarzeń aby poznać choć trochę drugiego człowieka ? Fakt, ilościowo będzie, choćby że skarpetką nie trafił do pralki, albo opakowanie podpasek zostawiła na umywalce.

Wiesz jak zaczołem czytać NT ? W narzeczeństwie szukając wskazówek dotyczących małżeństwa. Wtedy wydawały mi się jakieś kosmiczne, dziś uważam, że przez te 2 tys. lat w materii małżeństwa zmieniły się tylko drobiazgi.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 12 2007 10:47   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314


Przykładając miarę Bell moje małżeństwo nie przetrwałoby 3 lat.


Tymbardziej potwierdza to moją tezę. Czy Twoja miłość skończyła się po 3 latach? Moją miarą jest miłość, a nie małżeństwo które może ale nie musi być jej efektem. Jeśli dwoje ludzi się kocha będą ze sobą na dobre i na złe, czy przysięgali na wszystkie świętości czy nie. Żeby nie kłamać wystarczy przestrzegać dekalogu, nie potrzeba dodatkowo przysięgać na wszystko co możliwe. Podobnie w związku. Wystarczy miłość, której konsekswencją jest uczciwość i stałość. Bo ta prawdziwa miłość "nigdy nie ustaje". Napewno nie po 3 latach. Więc skoro małżenstwo to miłość, to nie wiem o czym mówisz.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 12 2007 10:55   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Skoro tak, to po co mieszkanie razem na próbę ? Sama sobie zaprzeczasz. Twoja miarą była nie miłość, a zgodność wypróbowana w mieszkaniu razem. Nie manipuluj.

Co więcej: małżeństwo jest zobowiązaniem ważniejszym od uczuć. Bóg nie mówi : bądzcie małżeństwem dopóki się kochacie, ale mówi aby żona nie opuszczała męża, a jeżeli tak sie stanie, to niech pozostanie bez mężczyzny lub sie z mężem pogodzi - to samo dotyczy mężów.(1kor7)
" Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg. "(Heb13:4)

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 12 2007 12:19   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

Skoro tak, to po co mieszkanie razem na próbę ? Sama sobie zaprzeczasz. Twoja miarą była nie miłość, a zgodność wypróbowana w mieszkaniu razem. Nie manipuluj.


Dlatego, że prawdziwą przyjaźń jak i prawdziwą miłość poznaje się w biedzie. Kiedy zaczyna brakować pieniędzy, kiedy mamy kłopoty w pracy, kiedy musimy razem sobie radzić. Niłość przedślubna, randkowa to seria zauroczeń i miłych spotkań. Kino, teatr, sama przyjemność..


Co więcej: małżeństwo jest zobowiązaniem ważniejszym od uczuć.


A więc postulujesz że możliwe jest małżeństwo bez miłości, skoro odróżniasz te dwie rzeczy a nie traktujesz jako nieodłącznie ze sobą sprzężone. Dla mnie małżeństwo to ewentualna konsekwencja uczucia. Dla ciebie jest czymś więcej niż miłość. W takim razie para która jest małżeństwem dla pieniędzy jest według ciebie bardziej wartościowa niż ta bez ślubu ale kochająca. Ja mam tutaj inne zdanie.

Bóg nie mówi : bądzcie małżeństwem dopóki się kochacie, ale mówi aby żona nie opuszczała męża, a jeżeli tak sie stanie, to niech pozostanie bez mężczyzny lub sie z mężem pogodzi - to samo dotyczy mężów.


A Mojżesz pozwalał. Ale zostawmy go już. Biblia mówi też że miłość nigdy nie ustaje. A jednak pary się rozwodzą. Może dlatego, że nie kochały się prawdziwą miłością. Bo ta prawdziwa powinna być wieczna. Gotowa na wszystko dla drugiego człowieka. A jak słyszę takie "żony" co się odkochują, bo mąż nie zarabia wystarczająco dużo, to myślę, że choć przysięgała to tak naprawdę nigdy żoną nie była. Bo co to za miłość??

Bóg b ędzie sądzić rozpustników. Jak sam mówiłeś Jezus wybacza. Jeśli wybaczyłby mojemu m ężowi, gdyby ten zabił mi dziecko, to chyba cudzołostwo to rzecz znacznie mniejsza. Poza tym ciekawe jak osądził Mojżesza w takim razie.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 12 2007 12:45   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

Problem wyżej opisany występuje w momencie, gdy on uważa, ze było wsio ok, że wspaniała randka/impreza (i nawet dzwoni następnego dnia czy przed następną imprezą), a ona zgłasza gwałt - bardziej jaskrawego przykładu na inne spostrzeganie rzeczywistości i odmienność w komunikacji obu płci nie znam.


Nie wiem skąd ty bierzesz takich ludzi, z dyskotek wiejskich czy co...?


Za idealizm, jeżeli nie samookłamywanie się, można spokojnie uznać tezę, że para mieszkająca przed ślubem razem uniknie konfliktu sumienia. Zgorszenie siać będzie na pewno.


Gdzie ty żyjesz, na księżycu?? Pełno takich par na świecie i w Polsce i nikt się jakoś nie gorszy. Ja za to gorszę się jak słyszę jakieś wrzaski zza ściany dochodzące od sąsiada i to czy są małżeństwem czy nie najmniej mnie w tym momencie obchodzi. Nie muszę słuchać, czy wykonują swoje wiadome obowiązki...

To nie twoja sprawa co ktoś robi w swoich czterech ścianach no chyba że jesteś Pani Dulska i małżeństwo jest ci po to żeby nie gorszyć i uwolnić się od niewygodnych komentarzy.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 12 2007 13:01   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by Belle Star:
A więc postulujesz że możliwe jest małżeństwo bez miłości, skoro odróżniasz te dwie rzeczy a nie traktujesz jako nieodłącznie ze sobą sprzężone. Dla mnie małżeństwo to ewentualna konsekwencja uczucia. Dla ciebie jest czymś więcej niż miłość. W takim razie para która jest małżeństwem dla pieniędzy jest według ciebie bardziej wartościowa niż ta bez ślubu ale kochająca. Ja mam tutaj inne zdanie.

Jeżeli jakaś para taką podjeła decyzje, to nie nam ją oceniać. Jedna ze stron daje finansowe bezpieczeństwo, druga ciepło bliskiego człowieka. Znam kilka małżeństw "z rozsądku" i okazały się bardzo trwałe.
Wiele osób żeni się także z powodu samotności i trwa w małżeństwie dając sobie jeżeli nie żar miłości, to choć ciepło życzliwości i wyrozumiałości. To dotyczy nie tylko osób starszych.
Quote by Belle Star:
Biblia mówi też że miłość nigdy nie ustaje. A jednak pary się rozwodzą. Może dlatego, że nie kochały się prawdziwą miłością. Bo ta prawdziwa powinna być wieczna. Gotowa na wszystko dla drugiego człowieka. A jak słyszę takie "żony" co się odkochują, bo mąż nie zarabia wystarczająco dużo, to myślę, że choć przysięgała to tak naprawdę nigdy żoną nie była. Bo co to za miłość??

Miłość jest też cierpliwa, życzliwa, nie zazdrości, nie przechwala się, nie jest zarozumiała, nie postępuje nieprzyzwoicie, nie jest egoistyczna, nie jest gniewna, nie jest pamiętliwa, raduje się z prawdy, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieje, wszystko wytrzyma, nigdy nie ustaje. Uf. Kor13:4-8
Jakże więc łatwo ją zniszczyć niecierpliwością, nieżyczliwością, zazdrością, przechwałką, zarozumialstwem, nieprzyzwoitością, egoizmem, gniewem, pamiętliwością, niewiara, pesymizmem czy ucieczką - wtedy ustaje, bo wtedy to nie Miłość.
Quote by Belle Star:
Bóg b ędzie sądzić rozpustników. Jak sam mówiłeś Jezus wybacza. Jeśli wybaczyłby mojemu m ężowi, gdyby ten zabił mi dziecko, to chyba cudzołostwo to rzecz znacznie mniejsza. Poza tym ciekawe jak osądził Mojżesza w takim razie.

Mojżesza już rozpatrywaliśmy. Więc nie wracaj do tego. Grzechów nie oceniam - każdy oddala do Boga ! Jeżeli ktoś szczerze żałuje grzechów i o przebaczenie poprosi, to Bóg o nich zapomina. Jeżeli w nim uparcie trwa i szuka usprawiedliwienia ... hm, to czy to aby żal? Różnie bywa. Trudno mi jednak usprawiedliwić tym drugie małżeństwo. Rozsądzi Bóg.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 12 2007 13:15   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by Belle Star:
Problem wyżej opisany występuje w momencie, gdy on uważa, ze było wsio ok, że wspaniała randka/impreza (i nawet dzwoni następnego dnia czy przed następną imprezą), a ona zgłasza gwałt - bardziej jaskrawego przykładu na inne spostrzeganie rzeczywistości i odmienność w komunikacji obu płci nie znam.


Nie wiem skąd ty bierzesz takich ludzi, z dyskotek wiejskich czy co...?

Campusy studenckie w USA.

Quote by Belle Star:
Za idealizm, jeżeli nie samookłamywanie się, można spokojnie uznać tezę, że para mieszkająca przed ślubem razem uniknie konfliktu sumienia. Zgorszenie siać będzie na pewno.

Gdzie ty żyjesz, na księżycu?? Pełno takich par na świecie i w Polsce i nikt się jakoś nie gorszy...
To nie twoja sprawa co ktoś robi w swoich czterech ścianach no chyba że jesteś Pani Dulska i małżeństwo jest ci po to żeby nie gorszyć i uwolnić się od niewygodnych komentarzy.

To, że robi tak wielu nie jest usprawiedliwieniem. Na szczęście nie wszyscy są tak zepsuci i tych to gorszy.
Dulszczyzna polega na czymś innym - w uproszczeniu do drobnomieszczańska gra pozorów. Jeżeli chcesz mnie obrazić, to rób to umiejętnie.
Małżeństwo nie powinno być kołderka dla seksu. To seks przynależy do małżeństwa. Odwracasz kota ogonem. Seks pozamałżeński to zwykła rozpusta, obojętnie w jakie słówka to ubierzesz. Wszelkie wytłumaczenia to podszept szatana. Próbujemy ci to w głowę wbic, ale masz zawsze "ale" typu: "a inni to..". A inni mordują, kradną, gwałcą i podpalają, więc ty się p.... - takiego chcesz "usprawiedliwienia" ?

Prawie każde mieszkanie na próbę skończy się wreszcie "małżeństwem" na próbę, o ile się wcześniej para nie opamięta. Wspomnisz te słowa. "Prawie" bo jestem niepoprawnym optymistą.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
LuTom
 marzec 12 2007 13:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 04/22/06
Postów:: 235

Trudno mi jednak usprawiedliwić tym drugie małżeństwo. Rozs±dzi Bóg.

Hm,,,drugi raz dzisiaj z Tobą się zgadzam. Niech rozsądza Bóg. Nam maluczkim wiele rzeczy trudno zrozumieć czy usprawiedliwić.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 12 2007 13:18   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by LuTom:
Trudno mi jednak usprawiedliwić tym drugie małżeństwo. Rozs±dzi Bóg.

Hm,,,drugi raz dzisiaj z Tobą się zgadzam. Niech rozsądza Bóg. Nam maluczkim wiele rzeczy trudno zrozumieć czy usprawiedliwić.

Masz racje, jeżeli proroków nie słuchamy, wcielił sie Bóg w człowieka i tez go nie słuchamy, Apostołowie krzyczeli i tez zatykamy uszy, to nie ma co dalej dyskutowac. Czekajmy na Sąd.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 12 2007 13:23   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

Skoro w pierwszym nie było miłości to według mnie to pierwsze nigdy nie istniało...

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 12 2007 13:35   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

Małżeństwo nie powinno być kołderka dla seksu.


Seks wynika z prawdziwej miłości. Nie każde małżeństwo wynika z prawdziwej miłości - seks nie wynika z małżeństwa.



Seks pozamałżeński to zwykła rozpusta, obojętnie w jakie słówka to ubierzesz.


Według Ciebie i twojej wiary. Inny ci powie że złem jest jeśli dotkniesz swoją żonę w okresie gdy jest nieczysta, muzułmanin Ci powie że twoja żona to rozpustnica, bo nie nosi burku i czadoru i każdy będzie miał swoją jedyną rację i pisma na które się powoła. Po to mamy sumienie. Seks na dyskotece z przypadkowym kolesiem to nie to samo co z partnerem z którym jkesteś 50 lat tylko że nie nazywacie się małżeństwo tylko konkubinat. Jak nie widzissz tej różnicy to dla mnie jest dziwne.


Wszelkie wytłumaczenia to podszept szatana. Próbujemy ci to w głowę wbic, ale masz zawsze "ale" typu: "a inni to..".


Nic nie musisz mi wbijać, bo argument bo tak do mnie nie trafia. Najlepszym dowodem statystyki dotyczące zdrad i rozwodów...

A inni mordują, kradną, gwałcą i podpalają, więc ty się p.... - takiego chcesz "usprawiedliwienia" ?


P.... to się może ty, dla mnie to coś co się robi z miłości i napewno nie będę p...ukochanej osoby.

Prawie każde mieszkanie na próbę skończy się wreszcie "małżeństwem" na próbę, o ile się wcześniej para nie opamięta
.

No chyba że weźmie ślub przed zamiszkaniem a po się rozwiedzie, jak parę tysięcy innych zakochanych mężów i żon w tym roku.

Wspomnisz te słowa. "Prawie" bo jestem niepoprawnym optymistą.


Jak narazie nie mam co wspominać, w przeciwieństwie do ciebie nie mam żadnych kryzysów, nie kłócę się, problemy rozwiązuję rozmową. I mam swoją Miłość. I żaden ślub bądź nie ślub tego nie zmieni.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 12 2007 14:00   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by Belle Star:
Małżeństwo nie powinno być kołderka dla seksu.


Seks wynika z prawdziwej miłości. Nie każde małżeństwo wynika z prawdziwej miłości - seks nie wynika z małżeństwa.

Nigdzie nie znajdziesz w Biblii (a nawet u żydów czy muzułmanów) usprawiedliwienia dla seksu pozamałżeńskiego. Z łatwością znajdziesz przynalezność seksu do małżeństwa (nie do miłosci).

Quote by Belle Star:
Seks pozamałżeński to zwykła rozpusta, obojętnie w jakie słówka to ubierzesz.


Według Ciebie i twojej wiary. Inny ci powie że złem jest jeśli dotkniesz swoją żonę w okresie gdy jest nieczysta, muzułmanin Ci powie że twoja żona to rozpustnica, bo nie nosi burku i czadoru i każdy będzie miał swoją jedyną rację i pisma na które się powoła. Po to mamy sumienie. Seks na dyskotece z przypadkowym kolesiem to nie to samo co z partnerem z którym jkesteś 50 lat tylko że nie nazywacie się małżeństwo tylko konkubinat. Jak nie widzissz tej różnicy to dla mnie jest dziwne.

A ja myślałem, że mówimy o chrześcijaństwie, a nie o wierzeniach Umba-umba. No w umba-umba to w małżeństwie nie wolno pod kara umbaumba sie nawet całować, a kto nie uprawia seksu przed 15-stka jest wygnany z wioski
Wg chrześcijaństwa seks przed małżeństwem to rozpusta. Konkubinat żyje w rozpuście, a bywa że i w cudzołóstwie.

Quote by Belle Star:
Wszelkie wytłumaczenia to podszept szatana. Próbujemy ci to w głowę wbic, ale masz zawsze "ale" typu: "a inni to..".


Nic nie musisz mi wbijać, bo argument bo tak do mnie nie trafia. Najlepszym dowodem statystyki dotyczące zdrad i rozwodów...

A zapomniałem, quasimoralność, wszyscy to robią to i ja zrobię

Quote by Belle Star:
A inni mordują, kradną, gwałcą i podpalają, więc ty się p.... - takiego chcesz "usprawiedliwienia" ?


P.... to się może ty, dla mnie to coś co się robi z miłości i napewno nie będę p...ukochanej osoby.

Nie będziesz ? No to się chłop zawiedzie

Quote by Belle Star:
Prawie każde mieszkanie na próbę skończy się wreszcie "małżeństwem" na próbę, o ile się wcześniej para nie opamięta
.
No chyba że weźmie ślub przed zamiszkaniem a po się rozwiedzie, jak parę tysięcy innych zakochanych mężów i żon w tym roku.

"Wspaniały" argument : cudzołóżmy, bo i tak bedziemy cudzołozyc.

Quote by Belle Star:
Wspomnisz te słowa. "Prawie" bo jestem niepoprawnym optymistą.

Jak narazie nie mam co wspominać, w przeciwieństwie do ciebie nie mam żadnych kryzysów, nie kłócę się, problemy rozwiązuję rozmową. I mam swoją Miłość. I żaden ślub bądź nie ślub tego nie zmieni.

Jak narazie.

Ponieważ odpychasz przykazanie "nie cudzołóż", oraz liczne rady objawione nam przez proroków, uczni, a nawet wprost wypowiedziane przez Jezusa. Ponieważ cenniejszy jest dla ciebie świat nie ma sensu dalsza rozmowa. Dla ciebie Bóg nic nie znaczy, dla mnie przykład świata. Nasze obustronne argumenty będą szły w próżnię.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 12 2007 14:18   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

Nigdzie nie znajdziesz w Biblii (a nawet u żydów czy muzułmanów) usprawiedliwienia dla seksu pozamałżeńskiego. Z łatwością znajdziesz przynalezność seksu do małżeństwa (nie do miłosci).



A słyszałeś o 3 krotnym "rozwodzę się z Tobą" po czym kobita pakuje manatki a facet cudzołoży z nową wybranką, bez żadnej kary.

Wg chrześcijaństwa seks przed małżeństwem to rozpusta. Konkubinat żyje w rozpuście, a bywa że i w cudzołóstwie.


Nie według wszystkich chrześcijańskich religii, rozmawiałam z wieloma duchownymi, wielu dopuszcza możliwość, że tam gdzie jest miłość prawdziwa tam pojawia się małżeństwo. Nie w każdej religii chrześcijańskiej jest to samrament.

A zapomniałem, quasimoralność, wszyscy to robią to i ja zrobię


A Twoja postawa to uciekanie od odpowiedzialności. Wolno mi bo to małżeństwo. Żona nie odejdzie bo to małżeństwo.

"Wspaniały" argument : cudzołóżmy, bo i tak bedziemy cudzołozyc.


Nie. Wierzmy w miłość, a nie w to że małżeństwo z czegoś nas zwalnia, odciązy nas i w czymś pomoże. Bo o miłośc trzeba dbać.

Dla ciebie Bóg nic nie znaczy, dla mnie przykład świata. Nasze obustronne argumenty będą szły w próżnię.


To co Bóg dla mnie znaczy to wiem tylko ja ja sama. Może to dla ciebie nic nie znaczy, bo Bóg wyraźnie mówi że miłość jest najważniejsza. A ty dopuszczasz jakieś związki z obowiązku, z rozsądku i nadajesz im rangę świętości.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 13 2007 09:59   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by Belle Star:
Nigdzie nie znajdziesz w Biblii (a nawet u żydów czy muzułmanów) usprawiedliwienia dla seksu pozamałżeńskiego. Z łatwością znajdziesz przynalezność seksu do małżeństwa (nie do miłosci).

A słyszałeś o 3 krotnym "rozwodzę się z Tobą" po czym kobita pakuje manatki a facet cudzołoży z nową wybranką, bez żadnej kary.

A słyszałem, tylko że sex znów jest przyporządkowany do (powtórnego) małżeństwa. Prawo do listu Jezus zniósł.
Quote by Belle Star:
Wg chrześcijaństwa seks przed małżeństwem to rozpusta. Konkubinat żyje w rozpuście, a bywa że i w cudzołóstwie.

Nie według wszystkich chrześcijańskich religii, rozmawiałam z wieloma duchownymi, wielu dopuszcza możliwość, że tam gdzie jest miłość prawdziwa tam pojawia się małżeństwo. Nie w każdej religii chrześcijańskiej jest to samrament.

Jeżeli wyznanie chrześcijańskie opiera się na Biblii, to sex pozamałżeński zawsze jest grzechem. "Jakimś" księdzem się nie zasłaniaj. Jak chcesz zrób tu międzywyznaniową sondę. Małżeństwo jest wtedy, gdy sie pobierzecie, a nie gdy sie zakochacie.
Quote by Belle Star:
A zapomniałem, quasimoralność, wszyscy to robią to i ja zrobię

A Twoja postawa to uciekanie od odpowiedzialności. Wolno mi bo to małżeństwo. Żona nie odejdzie bo to małżeństwo.

Ja nie zawarłem małżeństwa w złej wierze i nikomu tego nie zarzucam. Małżeństwo jest dobrowolne, nikt nikogo do małżeństwa nie zmusza. Kolokwialnie " widziały gały co brały" - ponosi sie dopowiedzialność za swe decyzje i wybory - tak jest w dorosłym zyciu. Jeżeli małżeństwo sie rozpada, to ponosza za to odpowiedzialność obie "strony", choć nie w tym samym stopniu.
Quote by Belle Star:
"Wspaniały" argument : cudzołóżmy, bo i tak bedziemy cudzołozyc.

Nie. Wierzmy w miłość, a nie w to że małżeństwo z czegoś nas zwalnia, odciązy nas i w czymś pomoże. Bo o miłośc trzeba dbać.

Nikt nie mówił, że małżeństwo od czegokolwiek zwalnia. Cały czas mówimy, ze wręcz przeciwnie. Sama sobie to wmawiasz, aby usprawiedliwić "związek" na kocia łapę.
Quote by Belle Star:
Dla ciebie Bóg nic nie znaczy, dla mnie przykład świata. Nasze obustronne argumenty będą szły w próżnię.

To co Bóg dla mnie znaczy to wiem tylko ja ja sama. Może to dla ciebie nic nie znaczy, bo Bóg wyraźnie mówi że miłość jest najważniejsza. A ty dopuszczasz jakieś związki z obowiązku, z rozsądku i nadajesz im rangę świętości.


Nie ma obowiązku małżeństwa - nigdy tego nie mówiłem, czytaj chociaż moje odpowiedzi, ale małżeństwo niesie za sobą obowiązki. Ludzie pobierają się w różnym wieku, z różnym bagażem doświadczeń i nie tylko z miłości - chcesz im tego zabronić ???

Chrześcijaństwo to nie supermarket, nie można wybrać pasuje, a resztę zbagatelizować.
A sprawa jest prosta. Sex tylko w swoim małżeństwie (gdyby wszyscy tego słuchali to ile by problemów i nieszczęść było mniej na świecie),a małżeństwo do końca życia (część dopuszcza rozwód z powodu zdrady - możliwość, nie obowiązek, ale nadal wymaga wybaczenia aby ciebie zło nie zżarło).
Ale to dla wielu za trudne, bo trzeba troszkę sexu poznać, bo wszyscy tak robią, bo trudno celibat zachować, bo sie trzeba "wypróbować".

Przestań mi tu zarzucać, że kogokolwiek zmuszam do małżeństwa, że mówię o małżeństwu z obowiązku, czy namawiam żonę aby tolerowała damskiego boksera pod swym dachem. Po to jest choćby narzeczeństwo, aby spędzać razem dużo czasu i poznawać reakcje i poglądy przyszłego partnera, to nie chodzenie na lody czy kawę jak próbujesz mi wmówić. Mam to za sobą, więc mi kitu nie wciskaj. Wszystko co pokazałaś, to jakieś lęki przed małżeństwem, przed odpowiedzialnością i próba usprawiedliwienia wszeteczeństwa.

Następny raz spytaj sie księdza: "czy dwoje kochających się ludzi współżyjących ze sobą bez ślubu grzeszą i czy mają błogosławieństwo boże". Ale nie zadasz, znasz odpowiedź i ci się nie podoba.

Chyba wyprostowałem wszystkie twoje kłamstwa. Jeżeli jeszcze chcesz coś mi wmówić, to wpierw mnie zacytuj. Bo nie wiem czy kłamiesz, czy masz tylko problem ze zrozumieniem tekstu.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 13 2007 11:50   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

A słyszałem, tylko że sex znów jest przyporządkowany do (powtórnego) małżeństwa.


No ale dla ciebie nie jest to małżeństwo, tylko cudzołóstwo, więc trzymaj się swojej terminologii.

Jeżeli wyznanie chrześcijańskie opiera się na Biblii, to sex pozamałżeński zawsze jest grzechem. "Jakimś" księdzem się nie zasłaniaj. Jak chcesz zrób tu międzywyznaniową sondę. Małżeństwo jest wtedy, gdy sie pobierzecie, a nie gdy sie zakochacie.


Dobrze wiesz, alebo i nie wiesz, że kościół np. luterański dopuszcza ponowny ślub, możliwość taką przewiduje między innymi w oparciu o grzeszną ludzką naturę i jak móił mi ksiądz daje drugą szansę, aczkolwiek co do rozwodu muszą istnieć poważne przesłanki, na przykład przemoc, notoryczna zdrada. Ponowny ślub zawierany jest po długich naukach i wywiadach z osobą która nie wytrwała w pierwszym małżeństwie, z wyżej wymienionych powodów. Każdy kościół inaczej wnioskuje z Pisma Świętego i zapewniam cię że w każdym są osoby bardziej uczone w tych kwestiach od ciebie. Nie mów więc że znasz jedyną drogę do zbawienia i że jesteś świętszy od papieża, bo mam wrażenie, że próbujesz sobie coś udowodnić, pisząc te posty.

Ja nie zawarłem małżeństwa w złej wierze i nikomu tego nie zarzucam.


To chwała ci za to, ale wcześniej pisałeś, że małżeństwo dla forsy jest tak samo ważne i święte, choćby się nie kochali, ale sama przysięga ich uświęca, z czym ja się akurat nie zgadzam.

Kolokwialnie " widziały gały co brały" - ponosi sie dopowiedzialność za swe decyzje i wybory - tak jest w dorosłym zyciu.


No skoro nie mogli ze sobą mieszkać to gały dopiero zobaczą co wzięły po ślubie.

Jeżeli małżeństwo sie rozpada, to ponosza za to odpowiedzialność obie "strony", choć nie w tym samym stopniu.



Acha. Czyli bita przez alkocholika kobieta jest winna bo zupa była za słona, albo może skarpetki nie doprane. Jakby się mężem odpowiednio zajęła to by w dziób nie dostała. O nie Rafi, zero zgody. Wi9na często leży po jednej i tylko jednej stronie. I jak się jest winnym to należy się przyznać, a nie "no tak, ale zawsze winne są dwie osoby", to zwykła ucieczka od odpowiedzialności.

Nikt nie mówił, że małżeństwo od czegokolwiek zwalnia. Cały czas mówimy, ze wręcz przeciwnie. Sama sobie to wmawiasz, aby usprawiedliwić "związek" na kocia łapę.


Bo jeśli dwoje ludzi żyje jak to określasz na kocią łapę a inni w małżeństwie i obie te pary przeżyły ze sobą w zgodzie do końca życia, nigdy się nie zdradziły, wychowały dzieci, to dla mnie nie ma absolutnie żadnej różnicy. Nie oceniam ludzi po tym czy mają ślub czy nie tylko po tym czy się kochają, szanują i czy są dobrymi ludźmi.

A małżeństwo owszem, zwalnia cię jak sam pisałeś od, moim zdaniem mało uzasadnionego wstydu przed tym co powiedzą sąsiedzi.

Ludzie pobierają się w różnym wieku, z różnym bagażem doświadczeń i nie tylko z miłości - chcesz im tego zabronić ???



Nie obchodzi mnie co robią inni. Ale wartościowanie "mają ślub - nie mają ślubu" jest dla mnie chybione. Powtarzam dla mnie większą wartość ma związek oparty na miłości, uczciwości i trwałości ale nie małżeński niż małżeństwo z rozsądku.

Po drugie zaprzeczasz tym, że małżeństwo wynika z uczucia i że zasługuje na świętość nawet kiedy ktoś po prostu łasi się na pieniądze i jest w stanie dla nich przysięgać drugiej osobie i pójść z nią do łóżka, a słowo żona usprawiedliwi to co normalnie jest prostytucją. Dla mnie prawdziwym małżeństwem jest tylko0 to w którym jest miłość.



Chrześcijaństwo to nie supermarket, nie można wybrać pasuje, a resztę zbagatelizować.


To ciekawe dlaczego jest tyle wyznań chrześcijańskich. Każde wybiera sobie w supermarkecie co chce? Ale Rafi wie to co dla wielu Kościołów jest niejasne, zna rozwiązania wszystkich sporów, rozbieżności w interpretacjach Biblii jakie od lat istnieją....


A sprawa jest prosta. Sex tylko w swoim małżeństwie (gdyby wszyscy tego słuchali to ile by problemów i nieszczęść było mniej na świecie),


Zwłaszcza zawartym dla kasy żeby nie przepadła.
Sex tylko z tą jedną osobą, tą jedną jedyną i ukochaną. W małżeństwie czy nie, byle tylko ze swoją Miłością.

a małżeństwo do końca życia


Zwłaszcza z pijakiem bijącym dzieciaki i żonę

(część dopuszcza rozwód z powodu zdrady - możliwość, nie obowiązek, ale nadal wymaga wybaczenia aby ciebie zło nie zżarło).


Zdrada w małżeństwie no co ty!! Przecież to niemożliwe. Małeństwa się nie zdradzają, bo sex jak napisałeś przynależy do małżeństwa.... niestali to są ponoć homoseksualiści i żyjący na kocią łapę??


Ale to dla wielu za trudne, bo trzeba troszkę sexu poznać, bo wszyscy tak robią, bo trudno celibat zachować, bo sie trzeba "wypróbować".


Jak się kocha to się poczeka....
no chyba że szybko ślub, żeby już móc bez wyrzutów sumienia, ale co to za miłość....

Przestań mi tu zarzucać, że kogokolwiek zmuszam do małżeństwa, że mówię o małżeństwu z obowiązku,


patrz co wyżej napisałeś, że nie można zabraniać małżeństw nie ważne z jakiego powodu ludzie się pobierają. A powodem powinna być tylko miłość, bo to też nie supermarket!! Nie kochasz-nie możesz wziąść ślubu!!

Po to jest choćby narzeczeństwo, aby spędzać razem dużo czasu i poznawać reakcje i poglądy przyszłego partnera, to nie chodzenie na lody czy kawę jak próbujesz mi wmówić.


Czyli wypróbowywanie się.

Mam to za sobą, więc mi kitu nie wciskaj. Wszystko co pokazałaś, to jakieś lęki przed małżeństwem, przed odpowiedzialnością i próba usprawiedliwienia wszeteczeństwa.


Wszeteczeństwo to prostytucja, albo puszczanie się na prawo i lewo. Dyskutuj merytorycznie, bo kiedy na mnie w ten sposób napadasz mam wrażenie, że zbijasz tym brak argumentów.

Następny raz spytaj sie księdza: "czy dwoje kochających się ludzi współżyjących ze sobą bez ślubu grzeszą i czy mają błogosławieństwo boże". Ale nie zadasz, znasz odpowiedź i ci się nie podoba.


Zapytałam. Zależy od okoliczności, stałości związku, miłości, chęci pozostania razem na zawsze i w razie ciązy gotowość na wychowanie dziecka. Właściwie to to samo co małżeństwo tylko nie wypowiedziało się formułki...

Chyba wyprostowałem wszystkie twoje kłamstwa. Jeżeli jeszcze chcesz coś mi wmówić, to wpierw mnie zacytuj. Bo nie wiem czy kłamiesz, czy masz tylko problem ze zrozumieniem tekstu.


Widzę, że wszystkie poglądy inne niż Twoje to "kłamstwa", bo Rafi przecież zna wszystkie tajemnice tego świata. Jeszcze raz wzywam do merytorycznej dyskusji a nie emocjonalnej, jak nastolatka w wieku dojrzewania.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 13 2007 13:05   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Małżeństwo sprowadzasz do miłości. Ma to kilka niebezpieczeństw. Co się stanie gdy miłość ustanie, co się stanie gdy będzie trudna (jedno zachoruje np. wpadnie w narkomanię, alkoholizm, będzie po wypadku niezdolny do samodzielnego życia), wiele związków - kto nie pamięta te pierwsze wielkie "miłości". Jest to wspaniała furta dla zwykłego puszczalstwa : "narzeczonych" na miesiąc (a może to właśnie to? ). Za każdym razem a'priori było to właśnie "to" i wielkie deklaracje ze świadomościa, ze jakby co to "żegnaj Genia".
Mówisz, że małżeństwo to ucieczka przed odpowiedzialnością. Uważam inaczej. Małżeństwo to właśnie wzięcie na siebie ogromnej odpowiedzialności za drugiego człowieka i dożywotnia deklaracja pomocy.
Gdyby wszyscy trzymali się Bożego modelu rodziny i małżeństwa nie byłoby samotnych matek z dziećmi (nie licząc wdów), nie byłoby ślubów z brzuszkiem, skrobanek, nie byłoby chorób wenerycznych, nie mówiąc nawet o pandemii HIV. nie byłoby wielu, wielu problemów i wielu nieszczęśliwych par.
Może i model zbyt idealny dla grzesznego człowieka, ale to co ty proponujesz, to wolna amerykanka - wszystkie chwyty dozwolone.
Zarzucasz kurestwo związkom "z rozsądku". Ten sam argument jest wyciągany wobec niepracujących zon/matek. Czym będzie się zatem różnił od takiego "kurestwa" wolny związek, gdy tylko jedno pracuje?
Następny problem : zobowiązanie wobec dzieci. W wolnym związku miłości są do tylko gołosłowne deklaracje. Cały system alimentacyjny powstał właśnie dla ochrony dzieci z powodu tak rozumianego związku, czy "małżeństwa".
Rozumiem obawy, że będzie bił żonę, ze będzie bił dzieci (czasem i kobiety są agresorami, choć faceci zdecydowanie przewodzą). Posadzić jak nic innego nie pomaga, to ochłonie. Skutki własnego wyboru. Równie dobrze uzasadnione są obawy, że będzie się żona puszczała lub wyjdzie na ulicę.

Jeżeli szukasz usprawiedliwienia wszeteczeństwa (czynnej nieczystości), to w Słowie Bożym go nie znajdziesz. U ludzi niektórych tak, u tzw. "liberałów", ale nie ze względu na inaczej czytana Biblie, ale na pogodzenie się z wszechobecnym grzechem.

Nadal uważam, że mając dwa różne punkty odniesienia (ty ludzi, ja Boga) nie dojdziemy ani do zadnego porozumienia ani do zadnych wspólnych wniosków. Swoje poglądy wyraziliśmy.

Troszkę nie moje buty, ale ewangelicy mogliby czasem brać przykład z młodszych braci ewangelikalnych (ze starszych nie chcą) i wrócić w sprawie małżeństwa do Sola Scriptura. Dura lex sed lex, jak widać dla wielu zbyt twarde.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 13 2007 14:25   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

Małżeństwo sprowadzasz do miłości.


Jak najbardziej.

Ma to kilka niebezpieczeństw. Co się stanie gdy miłość ustanie,


Mówiąc tak zaprzeczasz słowom ("miłość nigdy nie ustaje"). Negujesz pisma na których opierasz się w większości Twoich postów.

co się stanie gdy będzie trudna (jedno zachoruje np. wpadnie w narkomanię, alkoholizm, będzie po wypadku niezdolny do samodzielnego życia), wiele związków - kto nie pamięta te pierwsze wielkie "miłości".


Jeżeli opuszcza się osobę w biedzie to nie jest to miłość, pisałam już o tym.

Jest to wspaniała furta dla zwykłego puszczalstwa : "narzeczonych" na miesiąc (a może to właśnie to? ). Za każdym razem a'priori było to właśnie "to" i wielkie deklaracje ze świadomościa, ze jakby co to "żegnaj Genia".


Czyli małżeństwo to straszak, gwarantujący, że jak się odkochasz, albo Twojej żonie się odwidzi i tak będziecie musieli być razem. Dla mnie gwarancją tego jest miłość.

Mówisz, że małżeństwo to ucieczka przed odpowiedzialnością. Uważam inaczej. Małżeństwo to właśnie wzięcie na siebie ogromnej odpowiedzialności za drugiego człowieka i dożywotnia deklaracja pomocy.


Dla mnie ono ani nie pomaga ani nie przeszkadza. Tak jak wyżej "miłość nigdy nie ustaje".

Gdyby wszyscy trzymali się Bożego modelu rodziny i małżeństwa nie byłoby samotnych matek z dziećmi (nie licząc wdów),


Oraz tych które mąż leje...no chyba że to nie samotność....

nie byłoby ślubów z brzuszkiem, skrobanek, nie byłoby chorób wenerycznych, nie mówiąc nawet o pandemii HIV. nie byłoby wielu, wielu problemów i wielu nieszczęśliwych par.


Tak zgadzam się. Ale tego nie gwarantuje małżeństwo tylko miłość i uczciwość. Bo jak się kocha to się nie zdradza. Do łóżka idzie się z kimś, z kim wie się że chce się mieć dziecko i się je wspólnie wychowa.


Może i model zbyt idealny dla grzesznego człowieka, ale to co ty proponujesz, to wolna amerykanka - wszystkie chwyty dozwolone.


A to już Twój wymysł. Mylisz się. Miłość jest wymagająca i wymaga poświęceń. Czy ja gdzieś pisałam o przygodnym seksie i o tym, że to popieram??


Zarzucasz kurestwo związkom "z rozsądku".


Tak, zarzucam. Bo to jest, jak mówisz kurestwo. Wyjść za mąż DLA PIENIĘDZY, składać fałszywą przysięgę i chodzić z kimś do łóżka. Tak, to kurestwo.


Ten sam argument jest wyciągany wobec niepracujących zon/matek. Czym będzie się zatem różnił od takiego "kurestwa" wolny związek, gdy tylko jedno pracuje?


W małżeństwie, czy nie, jest to po prostu podział ról na jaki decydują się kochający się ludzie prowadzący wspólne gospodarstwo. Przekonałam się dobitnie jak ważna jest praca domowa gdy wyjechałam zagranicę, gdzie obecnie pracuję. Kiedy nie ma kto mnie nakarmić, muszę sama uprasować, wyprać, posprzątać. A ile pracy jest przy dziecku?? To jest ogromnie wartościowa praca. Ogromnie wartościowa!!! I tak samo ważna jak zarobkowa. Ponieważ dana osoba sprzątałaby, prasowała moje koszulki i gotowała mi obiady zarobione przez mnie pieniądze jej się po prostu należą, bo wykonuje dla mnie i rodziny ciężką pracę.



Następny problem : zobowiązanie wobec dzieci. W wolnym związku miłości są do tylko gołosłowne deklaracje.


Widząc liczbę rozwodów: deklaracje małżeńskie są równie gołosłowne w tysiącach przypadków, małżeństwo nie gwarantuje stałości związku. Jeszcze raz: gwarantuje to miłość.

Cały system alimentacyjny powstał właśnie dla ochrony dzieci z powodu tak rozumianego związku, czy "małżeństwa".


Alimenty o ile wiem płacą rozwodnicy, których straszak za mało postraszył.


Rozumiem obawy, że będzie bił żonę, ze będzie bił dzieci (czasem i kobiety są agresorami, choć faceci zdecydowanie przewodzą). Posadzić jak nic innego nie pomaga, to ochłonie. Skutki własnego wyboru. Równie dobrze uzasadnione są obawy, że będzie się żona puszczała lub wyjdzie na ulicę.


Jasne tu pełne równouprawnienie, baby nie są święte...


Jeżeli szukasz usprawiedliwienia wszeteczeństwa (czynnej nieczystości), to w Słowie Bożym go nie znajdziesz.


Tak. Dlatego nie uznaję związków z rozsądku. W słowie Bożym jest miłośc, nieustająca która wszystko zniesie. I tego będę się trzymać i nie potrzebuję straszaka, aby być stała i nie zdradzać.

U ludzi niektórych tak, u tzw. "liberałów", ale nie ze względu na inaczej czytana Biblie, ale na pogodzenie się z wszechobecnym grzechem.


Tzn. kto to jest liberał, bo nie wiem??

Nadal uważam, że mając dwa różne punkty odniesienia (ty ludzi, ja Boga) nie dojdziemy ani do zadnego porozumienia ani do zadnych wspólnych wniosków. Swoje poglądy wyraziliśmy.


Nie posługuj się argumentem "Bóg jest po mojej stronie", dobrze? Ja rozumiem słowo Boże inaczej niż Ty. Rozumiem tak, jak rozumie mój kościół.


===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 marzec 13 2007 14:50   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Przecież ty się kłócisz dla samej kłótni.
Przytaczasz Mojżesza aby zaraz go negować. Mówisz o miłości, aby zaraz odrzucić małżeństwo (no bo po co skoro sie kochamy). Mówisz o problemach w małżeństwie, a zaraz argumentujesz, że prawdziwa miłość nie ustaje. To nie jest dyskusja, to fechtunek.

Skoro się upierasz, to proszę, przedstaw swój własny model rodziny. Tak jednym ciągiem. Nie po kropelce.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Belle Star
 marzec 13 2007 15:25   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/14/06
Postów:: 314

Przecież ty się kłócisz dla samej kłótni.


Forum nie jest po ty żeby sobie potakiwać.

Przytaczasz Mojżesza aby zaraz go negować.


Nie neguję Mojżesza bo nie neguję rozwodów. Nawet nie tyle że uznaję rozwody, co uznaję że wiele małżeństw które się rozwiodły nigdy małżeństwami nie były, bo nie mieli w sobie miłości. Może pobrali się z innych powodów, co w końcu przeszło w nienawiść i patologię.


Mówisz o miłości, aby zaraz odrzucić małżeństwo (no bo po co skoro sie kochamy).


Małżeństwo, według mnie nie pomoże mi ani mi nie przeszkodzi. Jeżeli kogoś kocham to: nie zdradzę go, nie uderzę, nie zostawię w potrzebie. Niezależnie od tego czy wcześniej powiem "tak przysięgam, zrobię to" czy nie.

Mówisz o problemach w małżeństwie, a zaraz argumentujesz, że prawdziwa miłość nie ustaje.


No to w końcu utożsamiasz małżeństwo z miłością czy nie??? Jeżeli miłość jest prawdziwa to nie rozpadnie się żadne małżeństwo ani żaden wolny związek. Nie ma takiej szansy!!! Bo miłość "wszystko zniesie"...itd, sam cytowałeś. Jeżeli w małżeństwie miłości nie ma, jest to dla mnie puste słowo, bez wartości.


Skoro się upierasz, to proszę, przedstaw swój własny model rodziny. Tak jednym ciągiem. Nie po kropelce.


Nie mam jakiegoś modelu rodziny. Grunt to się kochać. Nie potrzebuję przysięgać i ubierać się w białą suknię, żeby zachowywać się właściwie. Zresztą, ponieważ kocham, żadna to dla mnie tragedia, nikt nie musi mnie straszyć, będę z tym kimś bo chcę. Jeżeli mój Ukochany będzie potrzebował ślubu żeby czuć się dobrze-czemu nie? Ale to absolutnie nic nie zmieni. Nie zwiększy mojej stałości, uczciwości, chęci pomocy. Bo kochana osoba już to wszystko ode mnie ma. Z powodu miłości.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
LuTom
 marzec 14 2007 07:24   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 04/22/06
Postów:: 235

Rafi:

Sex tylko w swoim małżeństwie (gdyby wszyscy tego słuchali to ile by problemów i nieszczęść było mniej na świecie),a małżeństwo do końca życia (część dopuszcza rozwód z powodu zdrady - możliwość, nie obowiązek, ale nadal wymaga wybaczenia aby ciebie zło nie zżarło).

1. Sex - tak
2. I o to chodzi, część (ta bardziej życiowa) dopuszcza rozwód, bo wie, że każdy przypadek trzeba rozpatrywać osobno i szczegółowo
3. Oczywiście, że trzeba wybaczyć

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
zrozpaczona
 kwiecień 23 2007 16:00   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 04/23/07
Postów:: 1

Jestem z mezczyzna,ktory ma rozwod koscielny. Ma 9 letnia corke,jego byla zona ma drugie dziecko z innym mezczyzna, choc przez 5 lat ukrywala prawde wmawiajac mojemu chlopakowi ze to jego... gdy dowiedzial sie ze ona go oklamuje i zdradza zrobil badania okazalo sie ze drugie dziecko nie jest jego tylko innego mezczyzny... czy w takiej sytuacji jest szansa by dostal rozwod koscielny? chcialabym wiedziec czy jest jakas nadzieja na to,poniewaz bardzo go kocham i chcialabym byc z nim w Sakramencie Swietym...

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Dezerter
 kwiecień 23 2007 20:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/17/06
Postów:: 1841

Quote by zrozpaczona: Jestem z mezczyzna,ktory ma rozwod koscielny.

chyba powinno być cywilny

wpisz u góry strony "unieważnienie ślubu" i kliknij przeszukaj forum
a później już tylko czytaj
życzę powodzenia ale w tej opisanej sytuacji to nie powinnaś sobie robić dużych nadziei

===

Obecnie pisze na forum zchrystusem.pl
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 1,21 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana