Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Na wesoło Nowy wątek Odpowiedz
 Dowcip?
 |  Wersja do druku
Jacek Szymański
 lipiec 28 2003 14:24   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/08/02
Postów:: 25

"Ciekawe interpretacje. Ponieważ Jezus potępił (potępienie to może złe słowo - ukazał) postawę obludnika tzn. że wszyscy których nazywał sprawiedliwymi to tak naprawdę obłudnicy. Naprawdę Jacku masz taką złą opinię o ludziach? Wszyscy nurzają się w grzechach i obłudzie? Nie znasz żadnego sprawiedliwego? A jak ocenisz tego Samarytanina z przypowieści? Byłże sprawiedliwy bez Chrystusa czy należy prześwietlić jego intencje?"

Konsekwentnie mylisz dwie rzeczy: grzeszność i niezdolność do czynienia dobra. Ludzie mogą czynić dobro ale jednocześnie są grzeszni. Jezus opisał to tak (cytuję z pamięci): "Czy jeśli wasze dziecko poprosi was o chleb dacie mu kamień? Jeśli więc wy - CHOĆ ŹLI JESTEŚCIE - potraficie czynić dobrze to o ileż bardziej Ojciec wasz niebieski da wam to czego potrzebujecie".
Kto może powiedzieć o sobie że jest sprawiedliwy - i to przed Bogiem? Czy sądzisz że ten samarytanin to ktoś, kto nigdy nie upadł?

"Ha, to, że kilku faryzeuszów zostało skrytykowanych przez Jezusa nie znaczy, że wszyscy byli obłudni w czambuł."

Jasne.

"Generalnie faryzeusze łagodzili wymogi prawa mojżeszowego tak np. ta historia z kobietą skazaną na ukamieniowanie na pewno nie wydarzyła się z powodu faryzeuszy bo własnie dzięki ich interpretacji już w czasach Jezusa zaprzestano kamieniować za cudzołóstwo."

Teza o łagodzeniu nie znajduje oparcia w faktach - popatrz na rozwój tradycji rabinicznej: już w czasach Jezusa funkcjonowało 613 przykazań szczegółowych. Zaś cudzołożnicy nie ukamienowano moim zdaniem dlatego, że Żydom nie wolno było samowolnie wymierzać wyroków śmierci - to prawo było zarezerwowane dla Rzymian. Dlatego Jezusa zaprowadzono do Piłata, który wydał wyrok śmierci i legioniści dokonali ukrzyżowania.

"Ponadto nie znajduje się nigdzie w tekstach przed IV wiekiem."

Co się nie znajduje? Czy możesz trochę jaśniej?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Sophie
 lipiec 28 2003 15:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/03
Postów:: 30

A ponieważ Jezus powiedział do Samarytanki "Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom" a wcześniej, że został posłany tylko do owiec co poginęły z domu Izraela czy to znaczy, że uważał nie Izraelczyków za gorszych ludzi?
Czemu nazywasz mnie dobrym - spytał - Nikt nie jest dobry tylko sam Bóg. Czy to znaczy, że Jezus był zły a więc grzeszny? Nie, podkreślał różnicę między Absolutem a stworzeniem. Bóg jest doskonały a człowiek nie ale ma wolną wolę i może wybierać między czynieniem dobro i zła.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jacek Szymański
 lipiec 28 2003 16:05   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/08/02
Postów:: 25

"Czemu nazywasz mnie dobrym - spytał - Nikt nie jest dobry tylko sam Bóg. Czy to znaczy, że Jezus był zły a więc grzeszny? Nie, podkreślał różnicę między Absolutem a stworzeniem. Bóg jest doskonały a człowiek nie ale ma wolną wolę i może wybierać między czynieniem dobro i zła."

Jest jeszcze inna możliwość - że Jezus jest Bogiem i dlatego jest dobry.
Jezus (czy nazwiesz Go stworzeniem?) ma wolną wolę ale spójrz w jaki sposób On przyszedł na ten świat.

Możemy wybierać lecz jakże często okazuje się, że to co wydawało nam się dobre obraca się w zło. W ten sposób zabójcy Jezusa czy Szczepana nie wiedzieli co czynią.
Coż więc po wolnej woli człowiekowi, który tkwi w ciemnościach i nie wie co to dobro lub zło?

Faryzeuszom z 9 rozdziału Ew. Jana również się wydawało, że widzą - i na tym polegał ich grzech.
Ty jesteś przekonana o swej wolnej woli - OK, jeśli zamknie się usta Pawłowi, Janowi, Jezusowi...
Czekam z niecierpliwością na Twe poglądy na Chrystusa.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Sophie
 lipiec 28 2003 16:21   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/03
Postów:: 30

"Coż więc po wolnej woli człowiekowi, który tkwi w ciemnościach i nie wie co to dobro lub zło?"


"Po czym Pan Bóg rzekł: Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło".
I proszę o wskazanie gdzie to Jezus zaprzeczał wolnej woli człowieka.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jackie
 lipiec 28 2003 22:44   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/01/03
Postów:: 12

"Po czym Pan Bóg rzekł: Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło".

Nie dostrzegasz w tych słowach ironii? Człowiek stał się taki jak Bóg i dlatego poczuł lęk i wstyd zrywając owoc; jednocześnie w tej samej chwili wstąpił na drogę wiodącą go ku śmierci.

"I proszę o wskazanie gdzie to Jezus zaprzeczał wolnej woli człowieka."

"Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, dał wam" (J 15,16).

"Objawiłem imię Twoje ludziom, których mi dałeś ze świata; twoimi byli i mnie ich dałeś, i strzegli słowa twojego. Teraz poznali, że wszystko, co mi dałeś, od ciebie pochodzi; albowiem dałem im słowa, które mi dałeś, i oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od ciebie wyszedłem, i uwierzyli że mnie posłałeś. Ja za nimi proszę, nie za światem proszę, lecz za tymi, których mi dałeś, ponieważ oni są twoi; i wszystko moje jest twoje, a twoje jest moje i uwielbiony jestem w nich." (J 17, 6-10).

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Sophie
 lipiec 30 2003 10:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/03
Postów:: 30

Ironiczny Bóg? Zaiste, jakże podobny do niektórych mężczyzn. Ale nie do Piłata, nieprawdaż? Ten pyszny, tchórzliwy i okrutny Rzymianin jak mówi o Jezusie w koronie cierniowej i wyszydzonym "oto człowiek" to dlatego, że się wzruszył, co?
Wybrani do czego? Do zbawienia czy do głoszenia nauki Jezusa? Bo to różnica, według mnie. W końcu każdy wybiera sobie współpracowników, kierując się pewnymi kryteriami. Nie każda osoba, którą się lubi albo i ceni za pewne cechy nadaje się do współpracy w jakimś określonym celu.
Tak, nasze wnioski i interpretacje z lektury Biblii są diametralnie różnie. Pewnie jedno z nas jest wybrane a dugie nie. Niech będzie, że to Ty jesteś wybrany.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jacek Szymański
 lipiec 30 2003 13:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/08/02
Postów:: 25

"Ironiczny Bóg? Zaiste, jakże podobny do niektórych mężczyzn. Ale nie do Piłata, nieprawdaż? Ten pyszny, tchórzliwy i okrutny Rzymianin jak mówi o Jezusie w koronie cierniowej i wyszydzonym "oto człowiek" to dlatego, że się wzruszył, co?"

Jeszcze raz powtórzę: nie wiem jaki charakter miał Piłat i jakie intencje mu przyświecały. Jednak jego słowa nie mają w moich uszach ani krzty ironii. W tym obrazie Jezusa odnajduję obraz człowieka, odnajduję dramatyczny los który jest udziałem wielu jeśli nie wszystkich.
Cóż ironicznego jest w cierpiącej osobie?

>Wybrani do czego? Do zbawienia czy do głoszenia nauki >Jezusa? Bo to różnica, według mnie.

Owszem, jest różnica. Do zbawienia wszyscy są wybrani, lecz do poznania Chrystusa tylko nieliczni.
Możemy decydować o wielu rzeczach w naszym życiu, lecz w kwestii poznania prawdy i wyrwania się z kręgu grzechu i śmierci nie dysponujemy wolną wolą. Tutaj jesteśmy zdani na Jezusa, na Jego wolę.

>Pewnie jedno z nas jest wybrane a dugie nie. Niech będzie, >że to Ty jesteś wybrany.

Tego nie wiem ale nawet jeśli tak jest to przecież nie ma w tym żadnej mojej zasługi.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Sophie
 wrzesień 04 2003 12:37   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/12/03
Postów:: 30

Jacku, dyskusja z Tobą była bardzo inspirująca. Dzięki niej nabyłam ks. Wacława Hryniewicza tom III „Paschy Chrystusa w dziejach człowieka i wszechświata”. I owszem ksiądz Hryniewicz uważa, że po śmierci człowiek nie istnieje w postaci tylko duszy tyle, że dla niego zmartwychwstanie następuje zaraz po śmierci człowieka. Żeby nie omawiać cudzych poglądów zachęcam Cię do lektury. Można tę książkę nabyć w sklepie internetowym www.merlin.com.pl i kosztuje tylko 5 zł.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Jacek Szymański
 wrzesień 04 2003 15:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/08/02
Postów:: 25

O rany, właśnie czytam tę III część - pożyczyłem ją od znajomej; nie wiedziałem że można to jeszcze gdzieś kupić! Już lecę do Merlina - dzięki!

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
dawid1976
 wrzesień 12 2003 22:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/24/03
Postów:: 692

Ja nie zrozumnialem calkiem po co nam te fragmenty z Buddyzmu,
ja widze i czytam tylko jedno, Postanawiam, postanawiam,
krotko mowiac, Budysta jest swoj wlasny Bog, i dlatego Budysta sadzi ze sie sam zbawi,

nie jest to niespodzianka ze pewne konfesje chrzescijaskie maja wielka sympatje do budyzmu skoro i podobnie w ich katechizmach do zbawienia sa poczebne dziela.

Dawid

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
dawid1976
 wrzesień 12 2003 22:35   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/24/03
Postów:: 692

Ja sie dołączam do smierci do zmartwychstania z tego powodu ze faktycznie łono abrahama to wlasna analogja dla siebie i czeba ja zrozumniec w kontekscie hebrejsko aramejskim,
mysle ze jezeli przeczytamy listy apstolow, jko i I i II list do tessalonczykow, mamy bardziej obraz ze najpierw smierc, a dopiero w zmartwychstaniu sad i wieczne zycie,
tak wiezy wiele ewangelikow, ogolnie gdzie nie ma zgody,
to czy tu chodzi o pewny sen czy i faktyczna smierc,

mi to obojetnie, wytstarczy mi obiernica Boga, i wieze Bogu, ze o mnie nie zapomnie,

a w ogole, w ewangeli jana Jezus mowi: nie umrzecie "eis aionios" - w wiecznosc, mniej wiecej: nie bedziecie martwi na zawsze.

Ta obietnica mi wytsarczy, a w ogole, jakiekolwiek argumenty mamy, nie zmnimy fakty ostatecznego,
i do konca nikt z nas nie wie,
wiec jezeli po smierci sie faktycznie jakos znajde w niebie zanim nadejdzie zmartwychstanie, nie bende sie z Bogiem klucil :-)

Ale narazie mam zdanie ze najpierw smierc,

lecz, jak Bog pozwoli, chial bym zyc teraz i dla niego,
wiec martwijmy sie jak zyjemi dzis, a nie co bedzie jutro.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
kubus_poe
 sierpień 21 2004 15:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/20/04
Postów:: 9



Cześć jestem tu nowy i postaram się wrócić do żartów:

Moskwa. Komunizm. Zima. Mróz -50 C. Trzecia w nocy. Przed sklepem
> mięsnym ogromna kolejka. Sklep otwieraja o szóstej. Szósta rano.
> Temperatura -50C. Przed sklep wychodzi kierownik:
>
> - Towarzysze, mięsa jeszcze nie ma, ale jest już w drodze, lada chwila
> będziemy sprzedawać..
>
> Ósma rano. -40 C. Znowu kierownik:
>
> - Towarzysze, mięso już jedzie. Niestety, nie dla wszystkich starczy.
> Proponuję zatem, aby towarzysze Żydzi poszli do domu, dla nich nie
> starczy.
>
> Cóż było robić, bez szemrania, połowa kolejki poszła do domu.
>
> Godzina 10:00, mróz zmalał do -30 C. Wszyscy stoja i przytupuja. Przed
> sklep wychodzi kierownik:
>
> - Towarzysze, mięso lada chwila będzie, niestety, jest go za mało dla
> wszystkich, towarzysze o stażu w partii mniejszym niż 5 lat nie
> zostana obsłużeni. No cóż, 1/4 kolejki poszła do domu.
>
> Godzina 12:00 tylko -20 C. Znowu kierownik:
> - Towarzysze, lada godzina rozpoczniemy sprzedaż, ale niestety, tylko
> dla towarzyszy o stażu większym niż 10 lat.
>
> Znowu trochę ludzi odeszło. O 14:00 podobnie, tylko zimniej, - 30 C
> - Towarzysze, za chwilkę dosłownie, będziemy sprzedawali, tylko,
> niestety, moga zostać tylko członkowie partii o stażu ponad 20 lat.
>
> Godzina 18:00. Ciemno, -50 C. Kierownik wychodzi przed sklep:
>
> - Towarzysze, wy jestescie starzy komunisci, co ja was będę oszukiwał.
> Nie będzie żadnego mięsa. Głos z kolejki:
> - No tak, znowu Żydom się udało...........

Inny

Lew - krol zwierzat, wydal rozporzadzenie wedlug ktorego wszystkie
zwierzeta musza sie zwazyc, a potem przyjsc do niego i powiedziec ile
waza.
Przychodzi do lwa sarenka.
- Ile wazysz? - pyta lew.
- 50 kilogramow.
- W porzadku, zapisuje.
Przychodzi wiewiorka i mowi:
- Waze dwa kilo.
- Dobrze, zanotowalem - mowi lew.
Gdy juz wszystkie zwierzeta podaly swoja wage, na koncu przyszedl zajac.
- Ile wazysz, zajaczku? - pyta lew.
- 60 kilo.
- Bez zartow, zajaczku!
- 60 kilo.
- Zajaczku, bez jaj! Ile wazysz?
- A... jak bez jaj, to dwa kilo

Są to dowciapy z innego forum nie moje!!!

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Łukasz Gawryś
 kwiecień 18 2005 23:47   
Forum Admin
Admin

Status: offline

Zarejestrowany: 07/15/03
Postów:: 644

Jak to czesto w szkole bywa dzieci nie radza sobie z matematyka. Rodzicom jednego z nich brakowalo juz pomyslow co z nim zrobic. Nic nie pomagalo. Az wreszcie pomysleli, ze zapisza go do szkoly przyklasztornej i internatem. Jak pomysleli tak zrobili. Za kazdym razem, gdy syn odwiedzala ich zamykal sie w pokoju i zakowal matme.
Po roku synek pokazuje cenzurke a tam 6. Rodzice w szoku, nie moga sie nadziwic. Pytaja sie synka:
- To powiedz o sprawilo, ze tak bardzo matematyke polubiles? Czy to nowe srodowisko, nowi koledzy?
- Nie. Odpowiada synek
- To moze zakonnice tak dobrze matematyki ucza?
- Tez nie, tato.
- To co zatem?
- No bo jak pierwszy raz wszedlem do kalsy i zobaczylem tego kolesia przybitego do plusa to od razu wiedzialem, ze bede mial przegwizdane.

--------------------------------------------

Mam nadzieje ze zescie sie nie zgorszyli

===

"Trzeba tak się modlić, jakby cała praca była bezużyteczna i tak pracować, jakby wszystkie modlitwy były na nic." M.L.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
dawid1976
 kwiecień 19 2005 01:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/24/03
Postów:: 692

3 facetów czekają przy kolejce do bramy nieba, i aby czas upłynął szybciej zaczynają sobie opowiadać w jaki dramatyczny sposób umarli.

Pierwszy opowiada: byłem biznesmanem, dużo podróżowałem, żona była często sama, a pewnego wieczora powróciłem wcześniej i słyszałem jak żona sie kochała z innym facetem, a więc biegne do sypialni, otwieram drzwi ale kochanek już uciekł, widziałem jednak że okno otwarte i firany wiały, a więc patrze się przez okno i widze jak facet w majtkach ucieka po ulicy, więc co robie? Wścieknięty biore komode blisko mojego dosięgu i rzucam za facetem w majtkach. Trafiłem go, on umarł a ja wylądowałęm na elektrycznym krześle.

Drugi mówi: HA! To jest nic porównając jak ja umarłem! Pracowałem dużo w biurze, lekarz doradził mi abym po pracy biegał po pół godzinki dla zdrowia. Ale były wtedy takie upały! Więc tego wieczora ubrałem na siebie jedynie majtki bokserki, biegam sobie po ulicy, naraz widze jak znienacka z nieba jakiś latający objekt kieruje z wielką prędkością na mnię, no i wtedy już tylko pamiętam światło i tunel.

Trzeci mówi: HA! Ja wam zaraz opowiem jak ja umarłem, to dopiero było! Pewnego wieczora chowałem się w komodzie..........

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marcin Winiarski
 kwiecień 19 2005 02:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/24/05
Postów:: 1395

Dziki zachód. Przez prerię pędzi pociąg. W wagonie siedzi wódz indiański. Naprzeciwko niego zaś kowboj i pyka sobie fajeczkę puszczając kółka. Wódz tak na niego patrzy, patrzy dłuższy czas... Spogląda na dum. Po chwili mówi: "Ty! Blada twarz! Jeszcze jedno słowo, a dostaniesz w mordę..."

===

"Bóg jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają. Do Królestwa Niebios da się dotrzeć z każdej krainy." Samthann z Clonbroney
 
 Profil   Email 
 Cytat 
MalGanis
 czerwiec 28 2005 14:44   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/04/05
Postów:: 48

Młody ksiądz przekonuje Einsteina o wszechmocy Boga. Einstein zadaje pytania:
- Czy Bóg może stworzyć ooolbrzymi kamień?
- Oczywiście!
- Czy może go podnieść?
- Bóg jest wszechmocny!!
- A czy może stworzyć kamień, którego nie podniesie?



I co na to powiecie? To dowcip, ale czy nie istnieje pewna logika? Jak to wytłumaczycie? Czy Bóg istnieje?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
teofil777
 czerwiec 28 2005 14:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/08/05
Postów:: 43

Einstein by tego nie powiedział, bo był za dobry w logice a tu jest błąd wielki jak kamień którego nie można ponieść

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
MalGanis
 czerwiec 28 2005 14:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/04/05
Postów:: 48

Niby jaki błąd?
A to właśnie jest logika -
---
Pociąg gwałtownie zahamował i młoda dziewczyna z rozpędem wpada na księdza.
- Przepraszam , tak szybko stanął....
- Ależ skąd moje dziecko , to jest klucz od plebani.
---


---
Młody ksiądz spowiada po raz pierwszy. Przychodzi dziewczyna:
- Ciągnęłam druta.
Ksiądz zaaferowany, nie wie co powiedzieć i biegnie do ministrantów i pyta:
- Co proboszcz daje za ciągnięcie druta?
- Po Snickersie...
---



---
Żydzi mają ukamienować Magdalenę. Nagle wychodzi przed nich Jezus i mówi:
- Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci w nią kamieniem.
Nagle leci kamień i TRACH... w Magdalenę!
Jezus odwraca się i mówi:
- Matko, jak ty mnie czasami denerwujesz...
---



---
Przed bramami nieba w kolejce stoją: ksiądz i kierowca autobusu. Św. Piotr wpuszcza kierowcę, a księdza odprawia. Ksiądz obużony pyta:
- Dlaczego kierowca wszedł a ja nie?
Św. Piotr odpowiada:
- Bo kiedy kierowca prowadził autobus, to wszyscy się modlili, a kiedy ty prowadziłeś mszę, to nikt.
---


---
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemię i stwierdził, że się bardzo źle dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów zesłać potop i zniszczyć ludzkość. Ale przedtem zawołał Noego i powiedział:
- Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po parze. A za 6 tygodni ześlę wielki deszcz.
Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na arce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał spełnić wymagania Boga. Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc. Noe siedział i płakał, bo nie miał arki. Bóg wychylił się z nieba i zapytał:
- Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?
Noe odpowiedział:
- Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W urzędzie myśleli, że chcę budować stajnie dla baranów. Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć. Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć. Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to, że w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moją uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę powiatowego. Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduję statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji. Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę transportować, bo będzie i tak otoczony wodą, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych. Z drzewa cedrowego musiałem zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moją wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę - tym razem z województwa. Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe. Kiedy się okazało, że nie mogę ich płacić wg taryfy, to rozpoczęli strajk, tak, że budowa arki znów się odwlekała. W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko, że wmieszał się związek ochrony zwierząt i zabronił mi transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym, musiałem podać cel transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli zwierząt. Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sądu, twierdząc, że buduję prywatne zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie gotowa a ty zesłałeś deszcz.
W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał w niebo i powiedział:
- Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?
Bóg odpowiedział:
- Nie trzeba. To załatwi biurokracja.
---

---
Dlaczego Bóg nie może zrobić doktoratu



Ogłosił tylko jedną większą publikację.
Została napisana po aramejsku, a nie po angielsku.
Nie zawierała bibliografii.
Nie została opublikowana w poczytnym czasopiśmie.
Istnieją poważne wątpliwości czy napisał ją osobiście.
Może to i prawda, że stworzył świat, ale jakie osiąągnięcia zanotował od tej pory?
Jego skłonność do współpracy jest ograniczona.
Inni naukowcy mają duże trudności w odtworzeniu rezultatów jego eksperymentu.
Bezprawnie przeprowadzał eksperymenty nie tylko na zwierzętach, ale i na ludziach.
Gdy doświadczenie mu nie wyszło, próbował ukryć to topiąc obiekty dowiadczalne
Kiedy obiekty nie zachowywały się zgodnie z jego oczekiwaniami usuwał je z próbki.
Rzadko zjawiał się na zajęciach, zamiast tego kazał przeczytać studentom swoją publikację.
Niektórzy twierdzą, że przysłał swojego syna na zastępstwo.
Dwoje pierwszych słuchaczy wyrzucił ze studiów.
Chociaż do zaliczenia jest tylko dziesięć rygorów większoć studentów oblewa jego testy.
Urzęduje nieregularnie, zazwyczaj na szczytach gór.
---

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marcin Winiarski
 sierpień 08 2005 02:54   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/24/05
Postów:: 1395

Quote by MalGanisRazzrzed bramami nieba w kolejce stoją: ksiądz i kierowca autobusu. Św. Piotr wpuszcza kierowcę, a księdza odprawia. Ksiądz obużony pyta:
- Dlaczego kierowca wszedł a ja nie?
Św. Piotr odpowiada:
- Bo kiedy kierowca prowadził autobus, to wszyscy się modlili, a kiedy ty prowadziłeś mszę, to nikt.


E! Sknociłeś! Powinno być: "... to wszyscy spali" Inna sprawa, ze to dowcipy to nie wszystkie smaczne! I nie wszystkie śmieszne, bo antykatolickie, czy antychrześcijańskie... Choć przy jednym - tym z Noem - naprawdę żałowałem, że nie zajrzałem tu wcześniej.

===

"Bóg jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają. Do Królestwa Niebios da się dotrzeć z każdej krainy." Samthann z Clonbroney
 
 Profil   Email 
 Cytat 
MalGanis
 listopad 08 2005 17:08   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/04/05
Postów:: 48

Jezus i narkotyki
Pewnego dnia Jezus zwołał w niebie swoich apostołów, i powiedział:
- Na ziemi źle się dzieje. Słyszałem o rozprzestrzeniającej się tam pladze narkomanii, musimy cos z tym zrobić, lecz problem w tym, ze niezbyt wiele o tym zjawisku tak naprawdę tutaj wiemy. W związku z tym wysyłam was wszystkich z misja na ziemie: idźcie i zdobądźcie próbki różnych narkotyków.
Kiedy to się wam uda, wróćcie tutaj do mnie i razem przyjrzymy się z czym mamy do czynienia. Jak postanowił, tak się też stało.
Apostołowie udali się na ziemię i po jakimś czasie zaczęli powracać ze zdobytymi narkotykami.
- Puk, puk! - rozległo się u drzwi Jezusa.
- Kto tam?
- Święty Piotr.
- Co przytargałeś?
- Marihuanę z Kolumbii.
- Ok. Wchodzę.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Święty Marek.
- Co przytargałeś?
- Haszysz z Amsterdamu.
- Ok. Wchodzę.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Święty Paweł.
- Co przytargałeś?
- Konopie z Indii.
- Ok. Wchodzę.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Święty Łukasz.
- Co przytargałeś?
- Opium z Indonezji.
- Ok. Wchodzę.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Święty Krzysztof.
- Co przytargałeś?
- LSD i trochę trawki z jakichś akademików w Europie.
- Ok. Wchodź.
I tak po pewnym czasie zebrał się już prawie cały komplet.
- Puk, puk! - Rozległo się raz jeszcze.
- Kto tam?
- Judasz.
- Co przytargałeś?
- FBI! Ręce do góry, mordami do ściany i nie ruszać się!


Pan Jezus pewnego dnia incognito przechadzał się po Nowym Yorku. W momencie kiedy przechodził przez slumsy, zaczepili go hipisi, którzy palili trawkę. Zaproponowali Jezusowi, żeby z nimi zapalił. Pan Jezus mówi sobie - czemu nie i zaciągnął się. Po pewnym czasie przypomniał sobie że się nie przedstawił hipisom, i mówi:
- Jestem Jezus,
a oni na to:
- I o to chodzi!


- Ktoś mi ukradł rower - skarży się pastorowi ksiądz.
- Wiem, jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie mszy wymień dziesięć przykazań - kiedy dojdziesz do "nie kradnij", jeden z parafian na pewno się zaczerwieni.
W poniedziałek pastor spotyka się z księdzem i pyta:
- Czy sprawa z rowerem się wyjaśniła?
- Tak, zrobiłem, jak mi poradziłeś, i kiedy doszedłem do "nie cudzołóż", przypomniałem sobie, gdzie go postawiłem...


Jaś rozmawiał ze swoją mamą i poprosił ją o nowy rower. Mama zdecydowała, że dobrze by było, aby Jaś zastanowił się nad sobą i powiedziała:
- Dobrze, Jasiu, ale my nie mamy pieniędzy, aby Ci kupić to, co chcesz. Może napiszesz list do Jezuska i poprosisz go o rower?
Chłopiec postanowił napisać list:
"Kochany Jezusie: Byłem bardzo grzeczny w tym roku i chciałbym dostać rower. Twój przyjaciel Jaś".
Po chwili zastanowienia zdał sobie jednak sprawę, że Jezus dobrze wie, jaki on był naprawdę. Podarł list i spróbował jeszcze raz:
"Kochany Jezusie: W tym roku dobrze się sprawowałem i chciałbym dostać rower. Z wyrazami szczerości Jaś".
No tak... ale Jaś dalej wiedział, że nie był do końca szczery.
Podarł list i spróbował ponownie:
"Kochany Jezusie: Sądzę, że byłem grzeczny w tym roku. Mogę dostać rower? - Jaś".
I właśnie wtedy Jaś spojrzał w głąb swej duszy, czyli zrobił to, o co chodziło jego mamie od samego początku. Doskonale wiedział, że napsocił wiele razy i na nic nie zasługiwał. Zgniótł list, wyrzucił do śmieci i poszedł na dwór. Chodził przygnębiony bez celu myśląc o tym jaki był dla swoich rodziców. Był zdruzgotany. I nagle znalazł się przed drzwiami kościoła. Wszedł, uklęknął i zaczął rozmyślać. W końcu podniósł się, skierował się do wyjścia patrząc na obrazy wiszące na ścianach... Nagle złapał świętą figurkę i wybiegł z kościoła. Poszedł do domu, schował świętą pod łóżkiem i napisał następujący list:
"Jezusie! Mam Twoją matkę. Jeśli chcesz ja jeszcze raz zobaczyć daj mi rower. Podpis: Ty już wiesz kim jestem."


===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
MalGanis
 listopad 09 2005 22:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/04/05
Postów:: 48

Sorry że post pod postem, ale trzeba temacik uaktywnić ;p

Zdarzyło się, że kiedy matka wracała z synkiem z zakupów, ten zobaczył na wystawie pięknego misia.
- Mamusiu! Mamusiu! - zawołał - kup mi misia.
- Synku, ten miś kosztuje 50 zł - odpowiedziała mama - nie mamy tyle pieniążków.
I poszli dalej... ale na kolejnej wystawie synek zobaczył misia jeszcze piękniejszego i zawołał:
- Mamusiu! Mamusiu, tak cię proszę, kup mi misia.
- Ależ synku, ten miś jest jeszcze droższy, kosztuje 100 zł. - jesteśmy za biedni na takie wydatki.
Synek był nie pocieszony. Zaczął płakać, nie przestał płakać nawet kiedy już wrócili do domu.
Matka - dobra kobieta, wysupłała z portmonetki 100 złotowy banknot, dała synkowi i powiedziała.
- Syneczku, nie płacz, idź i kup sobie misia, tylko tego tańszego, za 50 zł, bo to nasze ostatnie pieniądze.
Synek poszedł i oczywiście, zaraz przy pierwszym sklepie, zapomniał o poleceniu mamy i kupił miśka za 100 zł.
Wraca do domu, buzia roześmiana od ucha do ucha, ściska misia w ramionach i nagle... przypomniało mu się, ze miał kupić tego tańszego.
Chłopak był rezolutny, poszedł do ciotki mieszkającej w pobliżu w nadziei, że wysępi 50 zł. Wbiega po schodach, wpada do mieszkania, a tam... ciocia z jakimą panem, w niedwuznacznej pozycji i cokolwiek roznegliżowana.
Jeszcze nie skończyło się zamieszanie związane z nieoczekiwaną wizytš siostrzeńca, a tu słychać na schodach kroki wójka...
Co robić? Ciotka ukryła amanta i dzieciaka w szafie. Jak się okazało wój-pracownik wodociągów, akurat miał rozkopy blisko domku to wpadł coś zjeść.
Ciotka wzięła się więc za przygotowanie posiłku, a dzieciak zaczął w szafie kombinować. Wyciągnął rączki z misiem w stronę amanta i powiedział:
- Panie, kup pan misia za 100 zł.
- A na cholerę mi miś?
- Panie, kup pan misia, bo zawołam wujka.
Amant, rad nie rad, wyciągnął grubszy plik banknotów, wysupłał "setkę" i kupił.
Nie minęło 5 min. a dzieciak się odzywa:
- Panie, oddaj pan misia.
- ???
- Oddaj pan misia bo zawołam wujka.
Amant oddał.
Ale dzieciak dobrze zapamiętał widok grubej kasy w rękach nieznajomego i po chwili zaproponował:
- Panie, kup pan misia za 100 zł.
- Przecież już go raz kupiłem! - wysyczał facet.
- Panie kup pan misia, bo zawołam wujka...
No cóż, nie wdając się w dłuższą opowieść, dodam, że zanim wujek wyszedł z domu, mimo oporów nieznajomego chłopakowi udało się pięciokrotnie sprzedać i odzyskać misia, i jakoś wymknąć się do domciu.
***
Mama jak zobaczyła synka z droższym miśkiem wybuchnęła w płacz:
- Za co my teraz przeżyjemy do zasiłku!
Synek z dumnym uśmiechem na ustach, wyciągnął z kieszonki 500 zł. i lekceważąco, po męsku, rzucił na stół.
- Skąd masz tyle pieniędzy?
- Nie mogę powiedzieć...
- Ukradłeś?
- Nie ukradłem!
- Ukradłeś!
Mimo matczynych nagabywań i gróźb, cłopiec nie zdradził źródła funduszy, ale też nie przekonał matki, że nie ukradł, w wyniku czego został wysłany przez mamę do spowiedzi, na akurat zaczynającą się mszę wieczorną.
Chłopiec smętnie podszedł do konfesjonału, uklęknął, przeżegnał się i mówi:
- Proszę księdza, ja przychodzę w sprawie misia...
W tym momencie ksiądz wychylił się z konfesjonału i krzyknął:
- O nie gówniarzu! Szósty raz go od ciebie nie kupię!


Amerykański statek kosmiczny doleciał na Marsa. Kosmonauci już zbierają się do wyjścia, aż tu nagle podleciało 2 Marsjan i... ...bbzzzzz... ...zaspawali im drzwi wyjściowe.
Amerykanie probują wyjść... 10 minut, 30 minut... Po godzinie się udało.
Wyszli, a tam już zebrała się większa grupka Marsjan. No więc witają się i pytają:
- Czemu zaspawaliście nam drzwi wyjsciowe?
Na co Marsjanie:
- Zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem. Niedawno tu Polacy byli... Koledzy zaspawali im drzwi, a oni po 5 minutach już byli na zewnątrz. I jeszcze prezenty przywiezli!
Amerykanie:
- Prezenty? Polacy? Jakie prezenty?
Marsjanin:
- A nie wiem... Jakiś wpierd0l, ale wszyscy dostali!


Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
- TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!


- puk, puk!
- kto tam?
- satanista
- nie wierzę
- no, jak Boga kocham!


Student poszedł zdawać ustny egzamin. Zdaje, zdaje, męczy się męczy, ale coś mu to nie wychodzi. Profesor coraz bardziej wnerwiony, widzi że student nie kumaty i chce go oblać. Ale student nie daje za wygraną i prosi o drugą szansę. Na co profesor odpowiada:
- No dobra. Jeśli odpowie pan na jedno moje pytanie to zaliczę panu egzamin. Proszę mi powiedzieć: Kto to jest "Student"?
Po czym student z uśmiechem na twarzy odpowiada:
- No więc "Student" to młoda osoba, która dąży do zdobycia wiedzy itd. itp.
Na co profesor tak patrzy i mówi:
- Otóż nie. Student, to takie małe g**** co pływa po wielkim szambie i z trudnością próbuje dopłynąć do wyspy zwanej "Magister".
Student wkurzony nie wie co powiedzieć. Profesor chce wpisać mu pałę, na co student się odzywa:
- To niech mi pan profesor powie kto to jest "Profesor"?
Profesor uśmiechnął się i zaczął mówić:
- Profesor, to starsza osoba bardzo inteligentna itd. itp.
Student popatrzył i powiedział:
- Otóż nie. "Profesor" to było kiedyś takie małe g**** pływające po wielkim szambie, które z trudem dopłynęło do wyspy "Magister", posiedziało tam trochę, znudziło mu się, następnie z trudem dopłyneło do wyspy zwanej "Profesor" i teraz siedzi tam i robi wielkie fale żeby te inne g**** nie dopłynęły do swoich wysp!


Lekarz psychiatra do pacjenta:
- Zaraz, zaraz, nie rozumiem pańskiego problemu. Proszę zacząć od początku.
- A więc na początku stworzyłem Ziemię...


- I co teraz ze mną będzie? -spytał Szatan
- Diabli wiedzą - odpowiedział Anioł


ksiądz i zakonnica grają w golfa. zakonnica bez problemu trafia w dołek, nadchodzi kolej księdza:
- a niech to diabli wezmą! nie trafiłem!
- proszę księdza ! proszę się tak nie wyrażać!
- masz rację siostro, już nie będę...
niestety przy następnym dołku sytuacja się powtarza:
- a niech to diabli wezmą! nie trafiłem!
- niech ksiądz się opanuje !
- no juz dobrze, jak jeszcze raz tak powiem to niech mnie piorun strzeli.
przechodzą do kolejnego dołka. siostra znowu dobrze wycenowała. księdzu się nie udało.
- a niech to diabli wezmą! nie trafiłem!
nagle z nieba zlatuje piorun i trafia w zakonnicę. znad chmur daje się słyszeć głos Ojca:
- a niech to diabli! nie trafiłem!


idzie zajączek przez las i śpiewa głośno:
- poluję na misie, poluję na misie...
nagle niedźwiedź wychodzi zza krzaków. zajączek idzie dalej i mruczy:
- pomyliło mi się, pomyliło mi się....

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
m4
 listopad 10 2005 09:42   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/25/05
Postów:: 240

nareszcie jakieś dowcipy całkiem zabawne

===

www.thehungersite.com/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
MalGanis
 listopad 11 2005 14:57   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/04/05
Postów:: 48

Nowy ksiądz byl spięty jak prowadził swoją pierwszą mszę w parafi, więc
prosił koscielnego żeby mógł do swiętej wody dołożyć kilka kropelek wódki, aby
się rozluźnic.I tak się stało. Na drugiej mszy zrobił tak samo i czuł się tak dobrze ( a nawet lepiej ) jak na pierwszej mszy, ale gdy wrócił do pokoju
znalazł list:
DROGI BRACIE
-Następnym razem dolóż kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do
wódki;
-Na początku mówi się "Niech bedzie pochwalony", a nie "k|_|rwa mac"
-Po drugie, Jezusa ukrzyżowali Żydzi, a nie Indianie,
-Po trzecie Kain nie ciągnal kabla, tylko zabił Abla,
-Po czwarte po zakończeniu kazania schodzi sie z ambony po schodach, a
nie zjeżdża po poręczy.
-A na koniec mówi sie Bóg zapłać a nie Ciao
-Krzyż trzeba nazwać po imieniu a nie to "duze t"
-Nie wolno na Judasz mówic "ten sk|_|rwy5yn"
-Na krzyżu jest Jezus a nie Che Guevara
-Jest 10 przekazań a nie 12;
-Jest 12 apostołów a nie 10;
-Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w p1zdu;
-Inicjatywa aby ludze klaskali była imponujaca ale tańczyć makarene i
robić "pociąg" to przesada;
-Opłatki są dla wiernych a nie na deser do wina;
-Pamiętaj że msza trwa godzinę, a nie dwie polówki po 45 minut;
-Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą a nie |
-Jezusa ukrzyżowli, a nie zajeb4li
-Ten obok w "czerwonej sukni" to nie byl transwestyta, to byłem ja,
Biskup.
-I w końcu Jezus byl pasterzem a nie pierd0lonym domokrążcą!!


Premier Miller odwiedza wzorowe gospodarstwo rolne. Gdy znalazł sie w chlewni, pośród stada dorodnych swiń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Miller:
- Żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęcięm ! Typu "Miller i świnie" czy coś takiego...
- Ależ skąd panie Premierze ! - odpowiadają reporterzy. Wszystko będzie cacy. Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Millera wśrod świń, podpis: "Miller (drugi od lewej)".




No więc umarł Papież (nieważne, który). Idzie sobie do nieba, zgłasza się u Niebieskich Bram, a Piotr (ten od kluczy) pyta: "ktoś ty?" No to papież opowiada - papież, głowa Kościoła, następca św. Piotra i namiestnik Chrystusa na świecie. Piotr patrzy spode łba, znika na chwilkę i idzie do Jezusa. Powtarza mu całą historię, a ten, uradowany i zarazem mocno zdziwiony biegnie do Ojca i woła: "Wiesz, Tato - ten Klub Rybacki, który założyłem dwa tysiące lat temu, nadal istnieje!"


Tutaj takie coś:
Ona: Dobrze. Więc teraz powiedz mi jak to się robi. Tyle o tym słyszałam od koleżanek.
On: Najpierw weź go do ręki.
Ona: ALE OBLEŚNE...
On: Zapewniam cię, że nie ma w tym nic obleśnego. Chwyć go za główkę jedną ręką.
Ona: Tak? I co dalej?
On: Tak, dobrze, a później pociągnij drugą ręką
Ona: Ach tak
On: A widzisz jak ci dobrze idzie?
Ona: I co teraz?
On: Teraz possij.
Ona: No ty chyba żartujesz
On: Nie, nie żartuję. Zacznij ssać.
Ona: Obleśne. Naprawdę ludzie tak robią
On: Tak.
Ona: Jesteś pewny?
On: Tak, przecież mówiłem ci, że jestem doświadczony. Dla mnie to nie pierwszy raz. Uwierz mi. Possij chwilę.
Ona (ssie): Hmmmm….
On: I jak?
Ona: Słonawy w smaku..
On: No to chyba dobry, nie?
Ona: Nawet nie głupie, a co teraz?
On: Teraz rozsuwasz nóżki.
Ona: Co ty powiedziałeś
On: Rozsuwasz nóżki.
Ona: Tak miałeś na myśli?
On: Tak, tylko musisz bardziej odgiąć nogi, bo będzie ciężko dojść. Daj, pokażę ci.
Ona: A, rozumiem.
On: Właśnie. I znowu bierzesz go do rączki.
Ona: Hmmm….
On: Jak go już wyciągniesz, to weź go do buzi.
Ona: Taaak.
On: Ooooo, właśnie tak…
Ona: A co zrobić z tym żółtawym? To też się połyka?
On: Zależy od upodobania. Można połknąć jak się chce.
Ona: Spróbuję… Hmmmm…. PYCHA Spróbuj!
On: Nie, to głupie…
Ona: -----
On: Popatrz teraz na mnie. Spróbuję wyciągnąć to różowe palcami…
Ona: Oooo…
On: Czasami są małe problemy, dlatego można sobie pomóc ustami…
Ona: Hmmmm….
On: Można też possać, czasem to pomaga.
Ona (ssie): Hmmm….
On: Aaaaa, teraz poszło.
Ona: Tak, czułam.
On: I jak było, smaczne?
Ona: Muszę przyznać, że nie głupie.
On: Chcesz więcej?
Ona: Tak, chętnie. Tylko mi powiedz, czy to musi być tak cholernie skomplikowane
On: No, kochanie. Ja nic nie poradzę, tak się je raki.


Idzie miś i zajączek na imprezę.
Zajączek mówi do misia:
-Słuchaj ile razy jesteśmy na imprezie i ty się nachlejesz to potem mnie bijesz. Obiecaj że dzisiaj nie będziesz.
-Ok nie ma sprawy.
Rano zającsię budzi cały posiniaczony,we krwi i bez 2 zębów. Wkurzony biegnie do misia i mówi:
-K|_|rwa! Obiecałeś, że nie będziesz mnie bić!
A miś na to:
-Słuchaj zając, poszliśmy na impreze, ty się narąb4łeś i zaczołeś szaleć. Najpierw zaczołeś mi bluzgać, że jestem grubym gejem i debilem. Już miałem ci przylać ale myśle ok obiecałem...Potem zaczołeś jechać moją dziewczynę, że to k|_|rwą i pruje się z każdym w całym lesie.Ledwo co wytrzymałem, ale ok myślę jesteś nawalony i obiecałem. Potem d0jebałeś sie do mojej matki...Ledwo co mnie inni utrzymali, ale nic ci nie zrobiłem. Ale jak wróciliśmy do domu, a ty nasrałeś mi do łóżka, włożyłeś w to gówn0 3 kredki i powiedziałeś:
-JEŻYK ŚPI DZIŚ Z NAMI...to nie wytrzymałem...


Prowadzący PSI (Państwowa Służba Internetowa) odpowiada on-line: Anonim przysłał pytanie: "Panie prowadzący. Nie wydaje się panu, że to wariactwo i głupota odpowiadać na anonimy z internetu?"
Odpowiedź:
"Odpowiadam na pytanie anonimowego rozmówcy, a dokładnie właścicielowi IP 192.18.116.15, host.auto.pl, Marcinowi Kowalskiemu, zamieszkałemu w Białymstoku na ulicy Warszawskiej 11/35a, numer ewidencyjny 75122533445, numer konta 1-259-35-36... NIE!! NIE WYDAJE MI SIĘ!!



Jechał facet autostradą i naglę mu się zachciało do WC potrzeba niecierpliwa zwłoki. Dojechał do najbliższej stacji benzynowej i udał się więc za swoją potrzebą. Kiedy już siedział i skoncentrował się, usłyszał jak ktoś wchodzi do kabiny obok. Po chwili z tejże kabiny dobiegło pytanie:
- Cześć, co tam u ciebie słychać?
Facet głupio się poczuł, na ogół nie rozmawiał z obcymi i to jeszcze w takim miejscu...Ale niepewnie odpowiedział.
- Nic, wszystko w porządku...
Słuchaj, a powiedz mi co zamierzasz tutaj zrobić?
- No, nie wiem... facet coraz bardziej czuł się skrępowany tą wymianą zdań.
A gdzie jedziesz?
- Jadę do Gdańska a potem wracam do Katowic...
- Wiesz co, zadzwonię do ciebie później... jakiś debil w kiblu obok odpowiada na wszystkie moje pytania!



Siedzi sobie gość na rybach, w pewnym momencie ma branie. Wyciąga, a tam
taka niewielka złota rybka. Przyjrzał się jej i stwierdził, że taką malizną
to on sobie głowy nie będzie zawracał i już chce ją wrzucić do wody, gdy
nagle rybka się odzywa:
- Czekaj! Ja jestem złotą rybką i spełnię Twoje życzenie.
- Wiesz co, ale ja już mam wszystko o czym można tylko marzyć, więc dzięki
ale Cię wrzucę do wody.
- Nie, tak nie może być, tradycji musi stać się zadość. Słuchaj postawię Ci
taką chatę, że ludzie w promieniu 100 km będą Ci zazdrościć.
- Kiedy ja już mam taką chatę!
- No to dam Ci brykę jakiej nikt w Polsce nie ma.
- Też już mam taką!
Rybka chwilę się zastanawia i pyta:
- A jak z Twoim życiem seksualnym, tzn. jak często to robisz?
- Ze dwa razy w tygodniu.
- To ja Ci załatwię, że będziesz miał dwa razy dziennie!
- Eee tam, księdzu nie wypada...



- Nauczycielka prosi Jasia:
- Jasiu wytrzyj tablice
- Nie
- Jasiu wytrzyj
- No dobra. Ale gdzie jest szmatka?
- Poszukaj gdzieś w szafce
- Przez ten czas nauczycielka pyta się dzieci:
- Kochane dzieci co byscie napisali na moim grobie gdybym umarła?
A Jasiu znalazł szmatę i mówi:
- Tu leży ta szmata!




W przedziale pociagu jedzie Polak, Rusek, Francuz, matka z corka.
Po pewnym czasie pociag wjezdza w tunel. W ciemnosci slychac cmok i trzask.
Oto co mysla sobie osoby w przediale:
Matka: Ale mam porzadna corke, ktorys ja pocalowal, a ona go w pysk...
Corka: Ale mam glupia matke, frajer ja pocalowal, a ona go w pysk...
Francuz: ale mi się udalo, pocalowalem ja, a w pysk dostal kto inny...
Rusek: Co jest??? Najpierw mnie caluja, a potem bija...
Polak: Wy się tam calujcie, a ja Ruskiemu i tak wpierdo|ę!!!


Idzie mały Jasio z babcią przez park.
W pewnym momencie babcia mówi do Jasia:
- Patrz Jasiu, pająk je biedronkę.
Jasiu zaś n a to:
- A co to jest dronka babciu?




Idzie Jasio z ojcem na spacer. Nagle ojciec potyka się i mówi pod nosem: "k|_|rwa".
- Co powiedziałeś tatusiu? - pyta Jasio.
- Aaaa... powiedziałem... "duduś" - odpowiada ojciec.
- Tatusiu, a co to jest duduś?
- Aaa, wiesz synku duduś to takie zwierzątko .
- Tato, a jak on wygląda?
- A, ma takie rączki i nóżki...
- Tatusiu, a co jedzą dudusie?
- Mmm. Jedzą warzywa, owoce...
- A tato, a czy dudusie mają dzieci?
- Noo, tak.
- To znaczy, że dudusie się rozmnażają?
- Tak.
- A jak się nazywają dzieci dudusia?
- Eee... dudusiątka.
- A jak wyglądają dudusiątka?
- Też mają rączki i nóżki... tak samo jak dorosłe.
- A co jedzą dudusiątka?
- Eeee... mleczko piją...
- Tato, a gdzie mieszkają dudusie?
- K|_|RWA! POWIEDZIAŁEM K|_|RWA!!!




Na ławce w parku siedzi dres i zajada cukierek za cukierkiem.
Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi :
- Młodzieńcze, wiesz, że jak będziesz jadł tyle słodyczy to bardzo szybko
powypadają ci zęby.
Dres popatrzył na gościa i odpowiedział :
- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.
- Tak ??? A też jadł tyle cukierków ?
- Nie, on się po prostu nie wpierda|ał w nie swoje sprawy




> Instrukcja czyszczenia muszli
> toaletowej:
> 1. Podnieść klapę muszli i wlać jedną ósmą szklanki szamponu.
> 2. Wziąć kota na ręce i głaskając go iść wolno w stronę łazienki.
> 3. W odpowiednim momencie wrzucić kota do muszli, zamykając
> jednocześnie klapę. W razie potrzeby stanąć na niej.
> 4. Kot w tym czasie samodzielnie rozpocznie czyszczenie muszli,
> wytwarzając przy tym wystarczającą ilość piany. Odgłosami dochodzącymi
> z muszli nie należy się niepokoić i spokojnie pozwolić kotu wyżyć się
> do woli!
> 5.Zainicjować fazę mycia turbo i płukania końcowego poprzez
> kilkukrotne uruchomienie spłuczki.
> 6.Jeśli stanie się na klapie muszli może być konieczne poproszenie
> kogoś innego o otwarcie dzwi wejściowych. Należy zadbać o to, żeby
> nikt nie znajdował się między dzwiami łazienki a wejściowymi.
> 7. Z bezpiecznej odległości możlliwie szybko otworzyć klapę toalety.
> Duża szybkość kota spowoduje samoczynne wysuszenie jego sierści.
> 8. W ten sposób i toaleta i kot są znowu czyściutkie.



Leci w samolocie w jednym rzędzie: 2 Arabów (od strony okna) i Żyd (od przejścia). Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy - wyluzowany kompletnie - rozpiął kołnierzyk, zdjął buty. Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu jeden z nich wstaje i mówi:
- Idę po Colę.
Żyd na to:
- Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi. Po kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
- Idę po Colę.
Żyd jak poprzednio:
- Ja pójdę.
I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Cole Arabowi. Po godzinie samolot ląduje, Żyd zbiera się zapina kołnierzyk, założył jednego buta, skrzywił się i mówi:
- Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami - to plucie do butów, to szczanie do Coli...



- Jasiu do tablicy!
- Spierd4laj!
- Co powiedziałeś?
- Spierd4laj!
- Do dyrektora!
- Nie pójdę do niego bo mu śmierdzą nogi.
- Ach ty gówniarzu!
Wzięła go za fraki i prowadzi do gabinetu dyrektora
- Panie dyrektorze ten gówniarz mówi do mnie żebym spierd4lała a o panu, że śmierdzą panu nogi!
- Ach ty szczeniaku! - krzyczy dyrektor mocno wkurzony - Dawaj numer do ojca!
- Nie dam.
- Dawaj!
Wreszcie udało się dyrektorowi wyszarpać numer do ojca i dzwoni... Odzywa się automatyczna sekretarka:
- "Tu gabinet pana ministra. Prosimy zostawić wiadomość".
Nauczycielka przestraszona patrzy na dyrektora, on na nią, wreszcie nauczycielka pyta:
- No i co robimy panie dyrektorze?
- Ja idę umyć nogi a pani niech spierd4la...



Piątek

Byłem na Matriksie. Fajny film...

Sobota

Śniła mi się Trinity.
Mogliby zbudować tę Matrycę. Już ja bym wiedział, do czego ją wykorzystać...

Niedziela

Och, Trinity...!!!

Poniedziałek

Poczułem się jak w Matriksie. Jechałem windą z agentem Smithem.
To znaczy z panem Mietkiem spod 23, ale dopiero dziś zwróciłem uwagę na te ciemne okulary. Zawsze je
nosi...
Dziwna sprawa.

Wtorek

Spytałem go. Zdziwił się i powiedział, że przecież jest niewidomy.
Akurat...

Środa

Dobrzy są! Do ostatniej chwili udawał, że nie widzi tej liny. Wolał stoczyć się aż pod drzwi Grzelakowej,
niż dać się zdemaskować. To znaczy, że na razie jestem bezpieczny. Nie wiedzą, że ja już WIEM.

Czwartek

Pan Mietek zniknął. Grzelakowa mówi, że leży w szpitalu z połamanymi nogami.
Udałem, że jej wierzę. Nie mogę jej ufać. Muszę znaleźć Morfeusza.

Piątek

Dałem ogłoszenie do wszystkich gazet codziennych:

Do Morfeusza

Wiem wszystko i jestem gotowy podążyć za białym królikiem. Jeśli chcesz się przekonać, że
wybiorę właściwą pigułkę, czekam na Ciebie jutro w klubie 'Hades' w Warszawie. Będę miał na
koszulce znaczek Playboya.

Sobota

Byłem w 'Hadesie'. Niewiele brakowało. Na szczęście w Polsce nawet agenci Matrixa to patałachy.

Od razu ją poznałem. Miała na sobie identyczną czerwoną suknię. Udało mi się ją zaskoczyć i wystarczył
prawy prosty w szczękę. Wolałem jednak nie czekać aż wstanie z podłogi i zmieni się w agenta. Zwiałem
tylnym wyjściem. Kilku innych mnie goniło, ale byłem dla nich za szybki. Muszę zacząć ćwiczyć skoki.

Niedziela

Było w "Wiadomościach". 'Damski bokser' - też coś! Idioci nie wiedzą jaka jest stawka tej gry!!!
Nie wiem, czy mnie nie namierzyli. Mam nadzieję, że zdążę skończyć montaż nadajnika i wejść na
częstotliwość I programu.

Poniedziałek

Trzecia bezsenna noc. Nie mogę sobie pozwolić na przegapienie deja vu.

Wtorek

To już ostatni wpis.
Jednak ich nie doceniłem. Właśnie wyważają drzwi. Jest z nimi trzech agentów.
Co kraj to obyczaj. U nas nie noszą garniturów. Mają nienagannie skrojone białe fartuchy.
Sprytne - kto uwierzy wariatowi?

A więc żegnajcie. The Matrix has me...


===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Marek Marczak
 styczeń 17 2006 11:05   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 01/16/06
Postów:: 214

Moim zdaniem nie powinnośmy szufladkować ludzi: niebo-piekło. Sami przecież nie jesteśmy pewni, czy pójdziemy do nieba. Bóg wszakże złożył obietnicę. Ale czy gdybym był pewien, że na pewno tam trafię, czy to nie przerodziłoby się w pychę? A wtedy nici z nieba...

===

[img]http://f.imagehost.org/0937/Benedict.jpg[/img]
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 17 2006 11:58   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by Crusader: niewiele he he

Ale - jak rozumiem - możemy się zgodzić, że jest przykazanie

"pamiętaj, abyś dzień święty święcił"


No to swieca... swoj.

no i inwokacja:
"jam jest Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej z domu niewoli
1. nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną"


No i nie maja cudzych przed Nim... przed nim maja jedynie swoich, etnicznych...

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Reguly
 styczeń 17 2006 12:03   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/07/05
Postów:: 1964

Quote by zergling:Idzie mi wyłącznie o to, że wśród większości buddystów (pomijając tych, którzy byli wychowani w rodzinach chrześcijańskich) znajomość
dekalogu jest równie znikoma, jak wśród chrześcijan znajomość, dajmy na to, Czterech Szlachetnych Prawd.


Naprawde sadzisz ze podstawowe prawdy dekalogu sa zanane wylacznie chrzescijanom, sa ich wymyslem lub maja na nie monopol? Podstawowe zasady spolecyne jak nie zabijaj (poszanownie zycia), nie kradnij (poszanownie wlasnosci), szanuj ojac i matke (przodkow) sa zanane zaledwie od 2000 lat?

===

Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zabulenka
 styczeń 29 2006 07:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/25/05
Postów:: 29

Ale patrzmy na dowcipy takie jakie sa, dowcipami i bez zadnych obraz i glupich komentrzy ! (Excuse my Polish)

Rabin nowojorski, Arcybiskup z Canterbuy i Papiez B. XVI umieraja w tym samym dniu. Wszyscy znajduje sie w niebie. Rabin zaskoczony bo w niebo nie wierzyl. Sw. Piotr bardzo ucieszyl sie "goscmi" ale na tak wielki dzien zawolal samego Jezusa zeby przeprowadzil z goscmi rozmowy.

Pierwszy na rozmowe poszedl Rabin. Po godzinnej rozmowie wychodzi, kiwa glowa i mowi "Jak moglem sie az tak mylic?" Nie wierzylem w Niego, nie wierzylem...

Potem poszedl Arcybiskup. Po dwugodzinnej rozmowie wychodzi, kiwa glowa i mowi "Jak moglem sie az tak mylic?" Staralem sie, staralem...

Ostatni poszedl Papiez. Po pieciogodzinowej rozmowie wychodzi Jezus, kiwa glowa i mowi "Jak moglem sie az tak mylic?"

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
milka
 styczeń 29 2006 09:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1023

Quote by Zabulenka: Ale patrzmy na dowcipy takie jakie sa, dowcipami i bez zadnych obraz i glupich komentrzy ! (Excuse my Polish)

Rabin nowojorski, Arcybiskup z Canterbuy i Papiez B. XVI umieraja w tym samym dniu. Wszyscy znajduje sie w niebie. Rabin zaskoczony bo w niebo nie wierzyl. Sw. Piotr bardzo ucieszyl sie "goscmi" ale na tak wielki dzien zawolal samego Jezusa zeby przeprowadzil z goscmi rozmowy.

Pierwszy na rozmowe poszedl Rabin. Po godzinnej rozmowie wychodzi, kiwa glowa i mowi "Jak moglem sie az tak mylic?" Nie wierzylem w Niego, nie wierzylem...

Potem poszedl Arcybiskup. Po dwugodzinnej rozmowie wychodzi, kiwa glowa i mowi "Jak moglem sie az tak mylic?" Staralem sie, staralem...

Ostatni poszedl Papiez. Po pieciogodzinowej rozmowie wychodzi Jezus, kiwa glowa i mowi "Jak moglem sie az tak mylic?"

wogole, nie podoba mi sie twoj dowcip! jak tak mozesz zartowac se z Jezusa? ze Jezus moglby sie mylic? wolne zarty!

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zabulenka
 styczeń 30 2006 07:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/25/05
Postów:: 29

Oj Milka, nie zrozumialas dowcipu.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
milka
 styczeń 30 2006 09:48   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1023

Quote by Zabulenka: Oj Milka, nie zrozumialas dowcipu.

a jak ty zrozumialas dowcip? powiedz, co ten dowcip oznacza? moze nie mam az tak duzego poczucia humoru jak ty!? czekam na odpowioedz!

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,61 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana