Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Znaki Ducha świętego
 |  Wersja do druku
Małgorzata Karska-Wilczek
 październik 28 2005 14:27  (Czytany 2270 razy)  
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52

Który Kościół uczy rozumienia Ducha świętego??

Rozbieżności w rozumieniu tzw. znaków od Boga przez człowieka, zdają się być tak ogromne ilu ludzi na świecie. Jeden uzna tylko taki, że jak czuje głód, to trzeba jeść, a drugi nawet to policzy jako zabobon (ciemniactwo duchowe). No i trudno, ludzie mogą w tym temacie myśleć różnie z powodu różnych uprzedzeń i uwarunkowań kulturowych, w których ich wychowywano. Ale Kościoły? Dlaczego Kościoły nie pokazują, jakich doktryn wykładniczych przestrzegają w tym zakresie tzn. w zakresie rozumienia Ducha świętego?
Pojedyńczemu człowiekowi trudno wydobywać się z herezji, dopóki nie może porównać (skonfrontować), który z Kościołów podziela jego pojmowanie Ducha świętego, a który z takim (jakimś konkretnym) rozumieniem walczy. Dlatego chciałam zaprezentować próbkę własnego rozumienia Ducha świętego. I może w drodze polemiki z poszczególnymi członkami Kościołów, uda mi się pojąć, co to są różnice doktrynalne w tym właśnie zakresie (odnośnie rozumienia Ducha świętego, a więc tego, czego chce Bóg).
Do języka Ducha świętego zaliczam całą gamę bodźców, którymi prowadzi człowieka do działania. Umieszczę najpospolitsze, według własnego mniemania:
- wyłączenie odruchu przełykania u mnie pojawia się po zaniechaniu mowy o mojej wierze (można wówczas odmówić prośbę o błogosławieństwo jadła, ale jeszcze lepiej wrócić do konkretnego zdarzenia, rozmówcy);
- budzenie przed brzaskiem traktuję jako uprzedzenie o wyzwaniu - uaktywnilaś nieznanego przeciwnika, nie pozwól sobie na bierność, uległość, albo pilnie zrealizuj powzięte postanowienie;
- niesprawność umysłowa w zakresie wyznaczenia czynności własnej do wykonania (poczucie zatrzymania czasu, uwięźnięcia w nicości), mówi - udzieliłaś komuś upoważnienia do działania przeciwko zbawieniu;
- krwawienia stygmatyczne z nóg bez bólu - nie patrzysz za kim chodzisz (kogo posłuchałaś);
- spotkanie Jezusa na jawie - ostrzeżenie przed śmiercią za uczynek własny;
- Jezus we śnie - wybrałaś kierunek do uświęcenia się;
- ból stygmatyczny rąk bez krwawienia - nie chcij poznawać (oglądać, czytać) tego co podniosłaś;
- zanik widzenia przy zachowaniu sprawności fizycznej - zajmujesz się sobą, a nie ludźmi, a dokładnie - utknęłaś w religii do nikąd - reinkarnacyjnej;
- głos w trzewiach (sercu) - dokonałaś zabójstwa osoby niewinnej;
- głos w mózgu - dana osoba żyjąca modli się do ciebie (ew. wierzy tylko w twoją pomoc);
- żeński głos w eterze zwracający po imieniu - nie smuć się brakiem dzieci, wróć do aktywności;
- męski głos z nieba - zlekceważyłaś Boga (tego nie znam z autopsji, tylko opowieści znajomej i mogę się mylić w swej interpretacji, dokonując porównania z analogicznym doświadczeniem opisywanym jako nawrócenie św. Pawła , bo koleżanka bynajmniej nie zaczęła od tego wierzyć, tylko nawoływać do niewiary).

Kto rozumie takie znaki zupełnie inaczej, niż ja?


===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
m4
 październik 29 2005 18:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/25/05
Postów:: 240

Quote by Xylomena:
- zanik widzenia przy zachowaniu sprawności fizycznej - zajmujesz się sobą, a nie ludźmi, a dokładnie - utknęłaś w religii do nikąd - reinkarnacyjnej;


Co to jest 'religia reinkarnacyjna'?

Na temat znaków sie nie wypowiadam, mnie Duch Święty aż tak bardzo nie męczy, żeby nie pozwalał mi jeść Nic z tych rzeczy mi się nie zdarza. Jeżeli robię coś nie tak, to po prostu to czuję w tzw. sumieniu. Jeżeli nie wiem, co robić, to patrzę do Biblii, również sprawdzam, co inni na ten temat sadzą (Bóg działa w końcu także przez ludzi). No i oczywiście się modlę. Jak powiedział Ratzinger, jest tyle dróg do Boga, ile jest ludzi. Mnie Bóg prowadzi bardziej dyskretnie, przede wszystkim przez osoby, które spotykam, które mi doradzają; przez sumienie. Ciebie może inaczej.

===

www.thehungersite.com/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 październik 29 2005 19:24   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52

Oj bardzo nie chciałam być tak zrozumiana, że to gwałtowne manifestacje Ducha świętego świadczą o właściwym postępowaniu człowieka. Im ich mniej, tym lepiej to mówi o człowieku (o ilości popełnianych przez niego błędów). I dlaczego przypuszczasz, że nie rozmawiam z ludźmi? (To za nierozmawianie najłatwiej od Boga oberwać.) Czy chodzi Ci o to, że ja się wymądrzam? Ale przecież, to nie to samo co niesłuchanie rad i poglądów innych...
Małgorzata Karska-Wilczek
(zdradzisz dlaczego twoje logo jest takie... jakie jest?)

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Kowalski
 październik 29 2005 21:42   


Przytaczam niedokładnie:
"Prorokować, widzieć przyszłość - to nie jest wielkie. Wielkim jest zobaczyć siebie gorszym od najlichszego robaka."
W nocy wszystkie koty są czarne. Im bardziej zbliżamy się do Światła tym lepiej widzimy swój wenętrzny brud.
Działania Ducha Świętego szukamy w odkrywaniu naszego rzeczywistego wewnętrznego stanu. "Jak biednym jestem człowiekiem. Robię nie to dobre, co chcę, a to złe, czego nienawidzę". Widząc jaki sam jestem, (ach gdyby innym widoczne były moje odczucia i myśli!), nawet na myśl nie przyjdzie mi osądzać innych. Jeśli jestem dobry, porządny, lub co najmniej taki jak inni ludzie i sam sobie radzę z własnymi chorobami mojej duszy, to żaden Zbawiciel mi nie jest potrzebny, bo i z czegóż mnie zbawiać? Sam ze sobą poradzę. Do chrześcijaństwa mi jeszcze daleko.
I jeszcze, św. Serafim z Sarowa mówił: "Nie próbuj zbawiać (ratować) innych. Zbawiaj (ratuj) się sam, a wokól ciebie zbawią się tysiące."

===

 
 Cytat 
Gość forum: nikt wyjątkowy
 październik 30 2005 01:23   


Xylomeno,
nie odpowiem Ci na Twoje pytanie. Od dawna już próbuję oduczyć się rozumowego pojmowania tego, czego czasem doświadczam. Przez jakiś czas miałam wrażenie, że widuję rzeczywistość - więcej, że uczestniczę w jakiejś zaiste subtelnej rzeczywistości. Nie mówię, o tym co zazwyczaj nazywa się światem rzeczy widzialnych. Wewnątrz budynku (świątyni) podnosiłam do góry oczy i widziałam błękitne iskierki niczym rozgwieżdzone niebo. Wokół osoby duchownej, tuż po Eucharystii widziałam taką otoczkę, stworzoną jakby z rozgrzanego powietrza. Widywałam osoby, podchodzące do Komunii, wokół których w momencie Komunii roztaczał się blask porównywalny do blasku słońca.

Widywałam też - coś na kształt głodnych nienasyconych cieni unoszących się podczas Liturgii albo nad Kielichem albo nad jakąś osobą.

Bywało, że miałam wrażenie, iż słyszę pozdrowienie Trójcy Świętej mnicha wchodzącego do świątyni...

itd.

I w końcu... widziałam (to znaczy - dostrzegałam, byłam świadoma) jak podczas modlitwy liturgicznej znikają wszelkie złe myśli czy wspomnienia (może lepiej byłoby powiedzieć: znika wszelkie zło) i pozostaje we mnie jedynie żywe bicie serca.

I przyznaję się - nie wiem, zupełnie nie wiem, co to wszystko miałoby znaczyć.

===

 
 Cytat 
m4
 październik 30 2005 09:00   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/25/05
Postów:: 240

Quote by Xylomena: Oj bardzo nie chciałam być tak zrozumiana, że to gwałtowne manifestacje Ducha świętego świadczą o właściwym postępowaniu człowieka.


I nie zostałaś tak zrozumiana. Po prostu napisałam, że mnie inaczej prowadzi i tyle.

Quote by Xylomena:I dlaczego przypuszczasz, że nie rozmawiam z ludźmi?


A gdzie coś takiego napisałam? Chyba przewrażliwiona jesteś To że piszę, ze ja coś robię, nie znaczy, że przypuszczam, że ty tego nie robisz.

Quote by Xylomena:
Czy chodzi Ci o to, że ja się wymądrzam?


Nie... o to, że dla mnie tego typu działania Ducha Świętego są zupełnie obce. Nie rozumiem ich. Taki był sens mojej wypowiedzi. Widziałaś tego ludzika: Dziwił się.


Quote by Xylomena:
(zdradzisz dlaczego twoje logo jest takie... jakie jest?)


O nicka Ci chodzi? To zmodyfikowane inicjały

===

www.thehungersite.com/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
m4
 październik 30 2005 09:02   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/25/05
Postów:: 240

Aha, no i co to jest ta religia reinkarnacyjna? Bo mi nie odpowiedziałaś.
pozdr

===

www.thehungersite.com/
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 październik 30 2005 11:26   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52

Powoli, najpierw Kowalski.

Zastanawiające... Zaserwowałeś taką dawkę pojęć abstrakcyjnych (metaforycznych), że odnalezienie ich dosłownej wymowy w stosunku do kontekstu mnie przerasta. A właściwie jedyne co widzę, to Twoją niechęć do polemiki, jakbyś chciał powiedzieć - zamknij się. Gdybyś jeszcze dopisał, że większość Twoich ubrań ma kolor niebieski (ubiór wszystkich Kowalskich świata), to byłabym pewna, że tylko o to Ci chodzi.
Nawet nie wiem czy cytaty, które przytaczasz, traktujesz jako reprezentatywne dla poglądów własnych, bo nie dokonujesz ich oceny. O wartości prorokowania nie mogę dyskutować - czy taka umiejętność jest wyczynem, czy - nie, w porównaniu z cnotą pokory, bo prorokiem nie jestem. Na swojego czuja dostrzegam w tym zdaniu żart filozoficzny, bo nie wierzę w proroków z poczuciem wyższości, egocentrycznych (nie ma posłuszeństwa wobec Boga, to nie ma prorokowania).
Czy proponujesz mi stanięcie przed jakąś konkretną światłością, żebym się mogła poczuć owym robakiem? Czy przeciwnie - poczułeś się zrobaczony? Jeżeli tak, to tego nie chciałam - przepraszam Cię.

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 październik 31 2005 14:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52


Kobieto od mszy objawionej (zamiast - niktcie wyjątkowy),opisałaś mi coś pięknego i bardzo Ci za to dziękuję. Na dodatek wyposażyłaś mnie w wiedzę, że są wizje,które nie znikają od czynienia znaku krzyża (w opisywanej przez Ciebie okoliczności trudno domniemywać, że nie uczestniczyłaś w liturgii, tylko stałaś bezczynnie jak mumia).
Piszę o tym, dlatego że w innej witrynie, w której prowadzę ten temat, ktoś zwrócił mi uwagę, że z powodu objawień można popaść w fauszywe mniemanie o dostępowaniu łaski i jako przykład podał jakiegoś konkretnego ascetę, który przez wiekszość życia umartwiał się siedząc na słupie, a kiedy był już zupełnie pewien, że dostąpił zaszczytu dołączenia do panteonu świętych, bo przyfrunął do niego niezwykły rydwan sugerujący wywiezienie w niebiosa, wystarczyło uczynić znak krzyża, żeby widowisko się skończyło, a starzec szczęśliwie nie złamał sobie karku. (Śmierć jest rzeczą ostateczną, konieczną, ale po takiej wynikłej z żądzy wyniesienia, raczej trudno przewidywać coś pozytywnego.)
Odruch czynienia znaku krzyża w sytuacjach wywołujących nawet podświadome poczucie zagrożenia, to mowa DO Ducha świętego - robię to dla Jezusa. Czy każda czynność posiadająca taką deklarację jest przyjmowana przez Boga? Jak widać wsiadanie do cudownych rydwanów - nie.
Przyznam, że ja sama nie miałam takiego doświadczenia, widzenia, którego zaistnienie mogłabym osądzić miarą - czy jest ono znikające od czynienia znaku krzyża, czy nie. Przy żadnych tego rodzaju zjawiskach, tego znaku nie wykonywałam. (Z wyjątkiem pojawienia stygmatów w nogach na mszy (w każdym razie po mszy odkrytych), ale coś co każdy może zobaczyć za ludzką komendą - spójrz, chyba nawet nie nazywa się objawieniem, widzeniem (tylko ślepotą?).
Piszesz, że nie wiesz co myśleć o takim sposobie doświadczania mszy, jaki się Tobie przydarzał (od dawna nieaktualne?) - nie dokonujesz na nim ocen, tylko przyjmujesz jako coś naturalnego, integralnego z Twoim życiem. Czy chcesz przez to powiedzieć, że to nie miało dla Ciebie żadnej wartości? Bo widzisz ja też jestem osobą, która tego rodzaju doświadczenia traktuje jako dotyczące człowieka w sposób naturalny, ale nie wyobrażam sobie (to nie musi dobrze o mnie świadczyć) takiego stanu ducha, w którym tego rodzaju doświadczenie jak Twoje mogłabym przyjąć jako mi obojętne (nic nie znaczące). Jak jest, to - dobrze, a jak nie ma, to takie samo - dobrze? Bez żadnej różnicy?
Ja najprawdopodobniej odebrałabym je jako przejaw łaski Bożej... (chociaż tylko zgaduję). Mogłabyś bardziej rozwinąć co wówczas czyłaś? Czyżby to było przygnębienie?

m4 wiszę Ci temat - pamiętam, wybacz

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: dziewczyna (=nikt szczególny)
 październik 31 2005 20:14   


Ależ Xylomeno... Przygnębienie? Czy patrząc na rozgwieżdzone niebo, czujesz przygnębienie? To było zdumienie? To tak jak wtedy, kiedy małe dziecko wygląda przez okno pociągu na zmieniające się krajobrazy... i mówi z otwartymi ustami: ojeeeeeeeeeej!

===

 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 listopad 06 2005 12:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52


Jest wykluczone, żebym mówiła do Ciebie - "dziewczyno", bo kiedy teściowa zwracała się do mnie per - dziewczynko, za moje - mamo, to wzbierała we mnie ochota jedynie na policzkowanie, które nie raz mi się śni, jako niespełnione marzenie.
Dziwi Cię to samo co i mnie, a to już coś, co powinno sprzyjać naszemu wzajemnemu rozumieniu.
Dałam Ci przykład ascety na słupie, którego ktoś mi zaserwował (przypuszczalnie chłopak z zakonu Kościoła prawosławnego, albo jakiś przełożony tych chłopców, bo to na ich forum toczyła się rozmowa, a na wejście tutaj nie dał się namówić), bo próbuję na Twoim przypadku dojść do wniosku, czy według takiego kryterium jak wykonywanie znaku krzyża, można (jest dopuszczalne)tworzyć podział na objawienia pochodzące od diabła i od Boga, jak sugerował mój korespondent.
Z Twojego przykładu domniemywałam o zbieżności z ascetą, co do wykonywania tego znaku (nie zdementowałaś ), natomiast zupełnie nie było zbieżności w tym co czuliście (asceta przeżył to co nazywamy bojaźnią Boga).
Widzisz, osobiście uważam, że człowiek głęboko przeświadczony o swojej bezgrzeszności, żadnym cudem nie spowoduje usunięcia objawienia, wykonywaniem znaku krzyża, czy jakiegokolwiek innego. To intencja jego wykonywania ma zasadniczą wartość. Ale jeśli się mylę w tej kwestii, to by znaczyło, że albo taki podział jest prawdziwy (że objawienie jest bądź nagrodą od Boga, bądź karą za sprzyjanie diabłu), albo że Ty nie uczestniczyłaś we mszy w momencie objawienia (nie wykonywałaś znaków krzyża), tylko stałaś jak przysłowiowy słup soli, a tym samym, że nie da się dojść do konkluzji w oparciu o Twój przykład.
Masz jakiś pogląd w tej materii?

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Anna
 listopad 06 2005 22:11   


Droga Xylomeno,
nie lubię wyrazu kobieta. Tym bardziej określenie mojej osoby "kobieta od mszy objawionej" nie podoba mi się, gdyż od czasu mojej konwersji do Kościoła prawosławnego nie używam wyrazu "Msza" dla nazwania Liturgii Eucharystycznej, w której staram się uczestniczyć. Zatem przyjmijmy, że mam na imię Anna.

Nie odniosłam się w żaden sposób do opowieści o ascecie, gdyż nie widzę specjalnej analogii między nim a mną. To, co zdarza mi się widywać, a czego nie rozumiem, nie pojawia się jedynie podczas Liturgii. Zatem nie mogę posłużyć się wykonaniem znaku krzyża dla zweryfikowania pochodzenia wizji. Po prostu głupio bym wyglądała przeżegnując się na ulicy czy podczas spotkania towarzyskiego.

Czy wizje mogą być pochodzenia jedynie Boskiego bądź diabelskiego? Czy nie istniej trzecia możliwość? Np. że przypominają mi się jakieś zapamiętane przeze mnie obrazy, które z niewiadomych dla mnie przyczyn, w tym a nie innym momencie w jakiś sposób mi się pojawiają przed oczyma (bo przecież nie raz w życiu patrzyłam na rozgwieżdzone niebo)? Lub też, jak mawia z całkowitym spokojem moja koleżanka buddystka, mam na tyle wyczulony wzrok, że widuję jakąś postać energii? Skoro oko ludzkie może widywać rozgrzane powietrze nad kubkiem z gorącą wodą, to czemu wykluczać możliwość widywania tego ciepła wokół istot żywych? Jeśli z czasów apostolskich istnieje relacja o tym, że po zesłaniu Ducha Świętego unosiły sie nad uczniemi jakby języki ognia, to, dlaczego tenże sam Duch Święty nie miałby być widoczny i dziś?

A! W jakim sensie używasz określenia "stałaś jak przysłowiowy słup soli", bo mi często zdarza się stać nieporuszenie podczas nabożeństwa i nie uważam, że z tego powodu przestaję w nim uczestniczyć. Zwłaszcza, że czasem przychodzę do cerkwii z synem i wtedy sporo uwagi poświęcam temu, czy syn bardzo ma ochotę broić.

===

 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 listopad 10 2005 12:38   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52



Utożsamianie ludzkiej mowy z Duchem świętym (mówienie, że jedni potrafia mowić z natchnienia tegoż Ducha, a inni nie) zawsze wprowadzało niepotrzebne niesnaski między ludźmi, ponieważ ludzka mowa ma się tylko tyle do Ducha świętego, że można nią przeciw Niemu bluźnić, bądź - nie. A w pojęcie takowego bluźnienia trudno nawet wpisywać twierdzenia o istnieniu, bądź zaprzeczania istnienia owego Ducha. Po prostu ignorancja, to ignorancja - spuścizna po grzechu, a nie sam akt grzeszenia.
Jezus uczy o bluźnieniu przeciwko Duchowi świętemu, jako o przestawianiu wartości - o awansowaniu zła do rangi dobra i na odwrót (potępianiu za dobroć). Dlatego uznałam ten temat za ciekawy do rozważania, czy idzie dojść po znakach Ducha świętego, w których momentach życia do takiego bluźnienia się dochodzi (dochodzi pojedyńczy człowiek). Czy one ułatwiają rozumienie, że przestawiło się jakąś wartość, czy są zupełnie nieczytelne (tzn. każdy z nich robi co chce tak daleko, że ten sam znak zinterpretuje przeciwstawnie, niż kto inny).
X,
ja nie chce podważać, ani czyichś rad udzielanych na temat właściwości odbioru (rozumienia) takich doświadczeń, ani Twoich poglądów w tym zakresie (jeżeli tylko takowe masz), a tym bardziej uczyć. U Ciebie zobaczyłam, że Ty swoich nie wiążesz z żadnym konkretnym uczynkiem - zamiarem, i dobrze Ci z tym.
A ja z automatu głowiłabym się nad zmianą czegoś tam, bo mam takie odruchy.
Jeżeli uzbiera się tu więcej danych, że w tych przeciwstawnych postawach powtarza się związek z uznawaniem nauki Jezusa w stosunku do akceptowania nauki buddystów, to już coś.

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Anna
 listopad 10 2005 13:27   


Moim zdaniem znaki (w znaczeniu gesty) to zbyt mało. Chociażby dlatego, że mają one przecież swoje zakorzenienie w kulturze. W różnych środowiskach mogą znaczyć co innego (np. omawiany niegdyś na forum gest podniesionych dwu palców kojarzony ostatnimi czasy głównie z satanisami)... Sama byłam świadkiem, jak pewna mniszka wyprosiła z kaplicy dziewczynę, gdyż ta modliła się rozłożywszy ręce i trzymając je nieco w górę. W spokojnej rozmowie dowiedziałam się, że ją (ową mniszkę) uczono, iż jest to gest wykonywany przez wróżbitów, a takich należy z kaplicy wypraszać, gdyż w świątyni Boga nie ma dla nich miejsca, w myśl słów: "usuniesz zło spośród siebie". Akurat robienie znaku krzyża wydaje się być w miarę przejrzyste...

Odnośnie Twoich słów: "Ty swoich nie wiążesz z żadnym konkretnym uczynkiem - zamiarem"; nie wiążę moich doświadczeń z żadnym konkretnym uczynkiem, gdyż, po pierwsze pozwala mi to na pewną swobodę, po drugie - w myśl słów, nie pamietam czyich, zapewne jakiegoś mnicha - cokolwiek by się nie działo, módl się dalej.
pozdrowienia Xylomeno

===

 
 Cytat 
Edith
 listopad 11 2005 12:14   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/17/05
Postów:: 239

Nie wiem, czy którys z Kościołów ma opracowany "przewodnik po znakach". To bardzo, bardzo indywidualne sprawy, ale na pewno wymagajace rozeznawania jesli nie we wspólnocie, to przynajmniej w porozumieniu z kimś mocnym w wierze. Mnie pomaga kierownik duchowy. Z moich doświadczeń wynika, że jeśli coś (wizja, odczucie, głos)znika po znaku krzyża, to mimo iż jest duchowe, nie jest z Ducha. Poza tym, jeżeli coś jest z Ducha, owocem tego jest pokój w duszy, radość i umocnienie, a nie niepokój, wątpliwości, strach itd. To raczej truizmy
Myślę, że szcególną czujnośc trzeba zachować w czasie Liturgii, bo jest to czas i miejsce nie tylko chwały, ale i walki o nasze dusze.
Ja ostatnio miałam ważny moment w czasie Liturgii (mszy). 4 pażdziernika w wyniku nowotworu zmarła moja Mama. Nie byłam pewna, czy umarła świadomie, pogodzona z Bogiem (10 dni z medycznego punktu widzenia była nieprzytomna - ale co wtedy dzieje się w duszy?!). Mam mnóstwo watpliwości co do doktryny o czyścu, i miałam momenty niepokoju o Mamy zbawienie. W czasie mszy w momencie przeistoczenia uzyskałam jasną, niepodważalną świadomość, że Mama jest zbawiona. Doswiadczenie to napełniło mnie wielkim spokojem i wyzwoliło nieprzepartą potrzebę uwielbiania. Myślę, ze znaki niepochodzące od Ducha Św. nie pociągają za sobą uwielbienia. Podobne skutki miewają u mnie "impulsy" które miewam, aby modlić się z znane lub nieznae mi osoby, które nagle przychodzą mi na myśl. "odbieram sygnła" że bardzo potrzebują modlitwy, a potem, po modlitwie, mam przynaglenie do uwielbiania Boga.
Ten "test prawdziwości" sprawdza się takze w innych sytuacjach które mi się przytrafiają - czasem pozornie dobre natchnienia "rozwalają" wewnetrznie i uniemożliwiają modlitwę.
pozdr

===

Benedictus
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 listopad 17 2005 18:30   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52



Ooo.. wyszło mam bardzo ciekawie, bo we trzy odwołujemy się do wspólnego mianownika w postaci wewnętrznego spokoju, który utwierdza, że coś jest ok. Wprawdzie nie możemy sobie porobić pomiarów natężenia owego spokoju, gdyby ktoś z boku chciał powiedzieć, że spokój spokojowi nie równy, ale to nie musi być najistotniejsze dopóki widać, iż w różny sposób o ów spokój zabiegamy.
Nieszczególna, jako wierząca w upodobanie Boga do obdarowania człowieka nieograniczoną wolnością, po prostu źle by się czuła rozpoczynając rozmyślania, że Bóg może czegoś od niej chcieć i czerpie spokój dokładnie z tego z czego ja bym nie potrafiła. Na dodatek uspokaja ją autorytet anonimowego ascety, który we wszelkich wydarzeniach zaleca widzieć pokuszenie - odciąganie człowieka od modlitwy (w jej przypadku - od owego stoicyzmu).
Edith, bardzo pięknie, bo świadomie potrafi opowiadać na czym polega jej modlitwa. Podoba mi się, że umiała pokazać rożnicę między swoim niepokojem, a uspokojeniem, na konkretnym przykładzie - czym potrafi się martwić. I że odczuwa nawet coś w rodzaju indukowania troski o osoby nieznane przez nią osobiście. Modli się w zastępstwie innych ludzi (za konkretnych ludzi) dokonując tym tzw. wynagrodzenia Bogu, że ktoś Go nie kocha, by mogła na nich spłynąć Jego łaska. Na koniec dokonuje dziękczynienia od siebie, że mogła to uczynić.(Kwestia przeistoczenia jest dla mnie mniej jasna, bo zdaje się, że ja inaczej rozumiem to słowo.) Czytając ją, przeżywam coś w rodzaju poczucia krzywdy, że mnie takie obdarowania spokojem nie mogą dotyczyć, bo nie znam (nie doświadczam) czegoś takiego jak pokój płynący z modlitwy w sensie słów do Boga.
Uważam, że skoro to, przed czym jestem stawiana, jest ciągle nowe, to nie mogę w kółko używać tej samej modlitwy, bo to tak jakbym nie chciała kontaktować z ludźmi i traktowała ich zaiste jak obraz zakłócający mi kontakt z Bogiem. Ale patrzcie, że mi też wychodzi modlitwa od przyjęcia takiej postawy pytającej (szukającej znaków ostrzegawczych i zakazów) - Boże czy ja dobrze postępuję z ludźmi?
To prawda, że przy takim podejściu nie mam wrażliwości na problem - czy wszyscy kochają Boga, bo mnie to nie absorbuje, ale nie nazwałabym się ateistką. Bowiem czego potrzeba do takiego nazwania? Niewiary w przynależenie do Boga, a przynajmniej braku świadomości, że swojego życia nie trzeba obligować ocenami innych ludzi (np. masz awans, to jesteś dobra, a wylatujesz z pracy, to już nikim; albo jeszcze drastyczniej - masz męża, to jesteś kobietą, a - nie, to już nie wiadomo kim, ale napewno nie człowiekiem).

Oczywiście, że Bóg nie jest potrzebny do cudów, jak to ostatnio napisali buddyści w jakimś bardzo popularnym swoim opracowaniu, ale Bóg bez wątpienia jest potrzebny do tego, żeby cudów nie było.

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: "Nieszczególna"
 listopad 18 2005 07:30   


"Nieszczególna, jako wierząca w upodobanie Boga do obdarowania człowieka nieograniczoną wolnością, po prostu źle by się czuła rozpoczynając rozmyślania, że Bóg może czegoś od niej chcieć... "

Nie zgadzam się z powyższym zdaniem. Uważam, że zbyt mało o mnie wiesz i twoje rozważania uznaję za czysto teoretyczne.

===

 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 listopad 18 2005 20:17   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52

Aniu, nie możesz nie zgadzać się na to, żeby ktoś Cię widział. Ja opisałam jak Cię widzę, a Ty oczywiście nie jesteś od przyjmowania za trafne wszelkich poglądów o sobie, jakie tam ktoś potrafi snuć. Szczególnie jeżeli takie są tworzone wyłącznie w oparciu o słowa, bez znajomości Ciebie w działaniu.
To jest ważne czy Twój protest dotyczy tego, że ja błędnie postrzegam Twój stosunek do Boga - uważasz, że wygląda on zupełnie inaczej, czy sprzeciwiasz się temu, żebym ja starała się go postrzegać, opisywać, bo to Cię obraża - wkracza w sferę zbyt intymną.
To dobrze, że odbierasz moje pisanie jako teoretyzowanie, bo ono właśnie tym jest (nie bardzo sobie wyobrażam czym innym miałoby być - nie jestem prorokiem). Ja tu nie jestem w roli kogoś kto wystosuje na Ciebie wyrok, według którego ktoś inny będzie się uczył - kto Ty jesteś. Jeżeli w ogóle czyjeś słowa mają wartość w określaniu człowieka, a wątpię, to w pierwszym rzędzie są to jego własne słowa.
Czy mogłabyś napisać z czym konkretnie się nie zgadzasz? Bo że z moim zdaniem, które cytujesz, to rozumiem, ale czy chodzi Ci o to, że Ty byś wymieniła treść tego zdania (nie podajesz alternatywnego), czy Ty się na to nie zgadzasz, żebym o Tobie mówiła?

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Anna
 listopad 19 2005 17:12   


Xylomeno,
miałam na myśli to, iż nie zgadzam się, że źle bym się czuła rozpoczynając rozmyślania, że Bóg może ode mnie czegoś chcieć.

Tak, jak nie mogę zabronić na mnie patrzeć, tak też nie mogę zabronić Ci mówić o mnie. Mogę jednak w ramach odpowiedzi na komentarz wyrażać swoje poglądy, w których jest miejsce na zaakceptowanie bądź nie treści tegoż komentarza.


Quote by Xylomena:
To jest ważne czy Twój protest dotyczy tego, że ja błędnie postrzegam Twój stosunek do Boga - uważasz, że wygląda on zupełnie inaczej, czy sprzeciwiasz się temu, żebym ja starała się go postrzegać, opisywać, bo to Cię obraża - wkracza w sferę zbyt intymną.
To dobrze, że odbierasz moje pisanie jako teoretyzowanie, bo ono właśnie tym jest (nie bardzo sobie wyobrażam czym innym miałoby być - nie jestem prorokiem). Ja tu nie jestem w roli kogoś kto wystosuje na Ciebie wyrok, według którego ktoś inny będzie się uczył - kto Ty jesteś. Jeżeli w ogóle czyjeś słowa mają wartość w określaniu człowieka, a wątpię, to w pierwszym rzędzie są to jego własne słowa.
Czy mogłabyś napisać z czym konkretnie się nie zgadzasz? Bo że z moim zdaniem, które cytujesz, to rozumiem, ale czy chodzi Ci o to, że Ty byś wymieniła treść tego zdania (nie podajesz alternatywnego), czy Ty się na to nie zgadzasz, żebym o Tobie mówiła?

===

 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 listopad 22 2005 13:37   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52



Anno, mylisz się w tej kwestii, bo jak najbardziej możesz zabronić na siebie patrzeć i możesz też zabronić mi mówić o sobie. A czy ktoś na Twoje protesty zreaguje czy nie, to kwestia tzw. kultury osobistej.
Pisałam o tym jedynie, że nie możesz mi nakazać oślepnąć (nie widzieć). Napisałam tak, żeby się dowiedzieć, co Ty na to (twierdzenie), a wcześniej na to, jak Cię widzę, a więc wyczekując Twojego poglądu.
Do wyrażania swoich poglądów nie potrzeba żadnych ram (śpiewać można nawet tam, gdzie jest zakaz mówienia i konwencji wyszukać nie można, to tylko kwestia przełamania zachamowań). To ja chcę Ciebie przekonać, że masz większą wolność, niż ta którą sobie wyobrażasz, więc jest pewnym paradoksem, że starasz się wykładać mi swoje prawa. Cieszę się, że zdajesz sobie z nich sprawę, ale ja nie twierdzę, że one są mniejsze, tylko właśnie jeszcze większe.

Natomiast nie doczekasz się ode mnie akceptacji za sam fakt, że Ty napisałaś coś w ramach, zgodnie z normą i ogólnie, że Twoje dostosowanie jest bez zarzutu. To nie mój charakter, żebym ja z takich powodów podchodziła do ludzi bezkrytycznie, bo ja wyżej cenię śmiały indywidualizm, niż układność i nie pyskowanie mi.

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Gość forum: Anna
 listopad 22 2005 15:18   


Xylomeno,
Twoje rozważania są dla mnie zbyt trudne. Nie nadążam za nimi.
Marta Anna



Quote by Xylomena:

Anno, mylisz się w tej kwestii, bo jak najbardziej możesz zabronić na siebie patrzeć i możesz też zabronić mi mówić o sobie. A czy ktoś na Twoje protesty zreaguje czy nie, to kwestia tzw. kultury osobistej.
Pisałam o tym jedynie, że nie możesz mi nakazać oślepnąć (nie widzieć). Napisałam tak, żeby się dowiedzieć, co Ty na to (twierdzenie), a wcześniej na to, jak Cię widzę, a więc wyczekując Twojego poglądu.
Do wyrażania swoich poglądów nie potrzeba żadnych ram (śpiewać można nawet tam, gdzie jest zakaz mówienia i konwencji wyszukać nie można, to tylko kwestia przełamania zachamowań). To ja chcę Ciebie przekonać, że masz większą wolność, niż ta którą sobie wyobrażasz, więc jest pewnym paradoksem, że starasz się wykładać mi swoje prawa. Cieszę się, że zdajesz sobie z nich sprawę, ale ja nie twierdzę, że one są mniejsze, tylko właśnie jeszcze większe.

Natomiast nie doczekasz się ode mnie akceptacji za sam fakt, że Ty napisałaś coś w ramach, zgodnie z normą i ogólnie, że Twoje dostosowanie jest bez zarzutu. To nie mój charakter, żebym ja z takich powodów podchodziła do ludzi bezkrytycznie, bo ja wyżej cenię śmiały indywidualizm, niż układność i nie pyskowanie mi.

===

 
 Cytat 
Małgorzata Karska-Wilczek
 listopad 23 2005 16:41   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 10/14/05
Postów:: 52

Nie przejmuj się, ja też Ciebie nie rozumiem.

===

Xylomena
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,10 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana