Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Kościoły a... > Kwestie moralne Nowy wątek Odpowiedz
 unieważnienie małżeństwa, Komunia Swięta
 |  Wersja do druku
Alicja_1
 maj 17 2007 20:58  (Czytany 2222 razy)  
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/15/07
Postów:: 3

Witam,
Wiem, że temat jest mocno omówiony, ale każda sytuacja jest inna. Mieszkam poza Polską i niestety nie trafiłam tu gdzie mieszkam na kompetentnego Księdza (w tym temacie)a jednocześnie takiego, który mógłby mi udzielić odpowiedzi i po prostu pomóc.
Nie proszę o krytykę ani o zrozumienie, ale o pokierowanie mnie.
Jestem z mężczyzną, który od kilku lat nie mieszka ze swoją żoną, rozeszli się. Mają dziecko. Jest to dla mnie nietypowa sytuacja i bardzo ciężka. Zakochalismy się w sobie. To był grzech, że wtedy zdecydowaliśmy się że będziemy razem ale zakochaliśmy się wbrew naszym moralnym uczuciom, poniewaz obydwoje wierzymy głęboko w Boga, jest nam bardzo bliski. Dlugo odsuwalismy od siebie uczucia, twierdzilismy, te to niemozliwe i ze tak nie powinno byc, ale prawda była inna.. chcielismy byc ze sobą. Wiele osób (moze doswiadczonych przez życie, a moze i nie) pewnie nas potępi i wcale mie to nie zdziwi. Nie chcę tej historii ciągnąć w nieskonczonosc ani tłumaczyc naszych uczuc.
Naszym problemem jest, że nie mozemy przytepować do Komunii Swietej, choc kiedys obydwoje często do Niej przystepowalismy. Nie jesteśmy szczęśliwi, do tego dochodzi ogromne poczucie winy. Jest przecież żona i dziecko.
Wiele osób doradza rozwód, ale dla nas on nie istnieje, to to co Bóg złączył, człowiek nie może rozłączyc.
Moj partner czuje się winny, obydwoje czujemy się jak Adam i Ewa, odrzuceni, nieszczęśliwi. Przychodzimy do Koscioła i wstrzymyjemy łzy, gdy Ksiadz mowi o nierozerwlności wiezów małżeńskich i podczas Komunii. Bardzo chcielibysmy przyjąć Chrystusa, ale to niemożliwe, bo tkwimy w grzechu. Czuję przez to, że oddalam się od Boga, ale jednocześnie nie potrafię powiedzieć komus, kogo kocham: Zegnaj.
Wielu z Was zastanawia sie pewnie dlaczego podjelam temat uniewaznienia malzenstwa. Chcialabym sie dowiedziec, czy sytuacja mojego partnera jest podstawa do uniewaznienia malzenstwa.
Sytuacja mojego partnera była następująca.
Znali sie ze swoja byla zona 7 lat przed slubem. Nalezeli do roznych grup koscielnych, jezdzili razem na oazy, jednak gdy moj partner skonczyl 21 lat, jego matka zaczela mocno nalegac na slub.
W koncu ulegl namowom. Obydwoje zachowali do czasu slubu czystosc z powodu przekonan, bardziej ze strony zony.
Gdy jednak było po ślubie, jego zona okazała się oziebla seksualnie. Moj partner czuł się niepotrzebny, zrezygnowal juz z milosci fizycznej, myslal, ze nie jest mu dane cieszyc sie tym darem.
Próbował cos zmienic, zaproponowal wspolne pojscie do seksuologa. Uslyszal, ze to jest normalne i ze on nie ma podstawy, by jej to proponowac. spali pod osobnymi koldrami, nie było mowy nawet o bliskosci, czulosciach.
Rozmawiali kiedys o tym problemie i moj partner dowiedziel sie, ze jego zona ma głleboki uraz do milosci fizycznej gdyz kojarzy ja z cierpieniem i przemoca (w dziecinstwie jej ojciec wykorzystywał matke), bardzo moziwe ze i ja równiez, ale do tego jego zona nigdy się nie przyznala.
Kilkakrotnie i usilnie moj partner probowal temu zaradzic, jednak nic z tego nie wyszlo.
dziecko pojawiło sie dopiero po 6 latach po silnych namowach.
po jakims czasie rozeszli sie
zastanawiam sie, czy ta sytuacja jest podstawa do uniewaznienia tego malzenstwa.
prosze o powazna odpowiedz.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 maj 17 2007 21:10   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Jedna ze stron nie jest zdolna do małżeństwa, sprawa wyszła po zawarciu związku i nie była ujawniona przed. Wg mnie tak z co najmniej 2 powodów, o ile uraz psychiczny jest trwały (pomijając fakt nacisku rodziny - nacisk jakis zawsze jest, byle nie był za duzy). Ale oczywiście i tak przekonacie sie po orzeczeniu. Specjalistka od prawa kanonicznego w tym temacie jest czasem aktywna akurat na siostrzanym portalu ekumenicznym, ale i tu pewnie ktoś pozagląda do paragrafów. Ja bym był dobrej myśli.
Prywatne byłbym optymistą.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 maj 17 2007 21:18   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Kan. 1095 - Niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy:

1° są pozbawieni wystarczającego używania rozumu;

2° mają poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich wzajemnie przekazywanych i przyjmowanych;

3° z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich.

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 maj 17 2007 21:24   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Dzięki Mateuszu.
Sprawa prosta : punkt 3-ci.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Alicja_1
 maj 18 2007 10:21   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/15/07
Postów:: 3

Dziękuję bardzo za pomoc.
zastanawiam się jednak, czy taki powód nie jest zbyt "egoistyczny", skoro chodzi o przyjemność cielesna (a bardziej o pozbawienie jej), mój partner stwierdził, że z własnej woli zdecydował się wstąpić w związek małżeński, były namowy i emu uległ, ale w ostateczności nikt go siłą nie zaprowadził przed Ołtarz.
To jest sprawa bardzo delikatna, wygląda to upraszczając jakby wszystkie radosne chwile, które razem spędzili, się nie liczyły, a liczyła się cielesność.
Może ktos potrafi odpowiedziec na pytanie, czy człowiek, który opuścił związek małżeński zanim orzeczono unieważnienie, moze być potępiony przez Boga, ponieważ żyje w innym związku (ze mną). Mój partner ma ogromne poczucie winy, boi się, że wysuwając taki argument (niechęć do seksu), jeszcze bardziej zrani swoją żonę i że taki argument nie jest wystarczający, bo dotyczy sfery seksualnej.
Nie chcemy, by Bóg się od nas odwrócił.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 maj 18 2007 11:05   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Nie jest to wcale egoistyczne. Współzycie i rozmnazanie sie to jedno z "zadań" małżeństwa. Jeżeli małżonka z przyczyn psychicznych od początku małżeństwa nie jest wstanie współżyć (a w dodatku nie poinformowała o problemie narzeczonego przed małżeństwem), to potomstwo wynika tylko z praypadku czy wręcz gwałtu fizycznego/psychicznego. Pożycie małzeńskie wg KRK jest jedną z radości i jednym z obowiazku zarezerwowanych tylko dla małżeństwa. Dlatego np. nie istnieje takie coś jak "białe małżeństwo" - takie pojecie jest wykluczone wg teologii KRK.
Skutkiem jak widzisz był rozpad związku zanim jeszcze małżeństwem tak naprawde sie stał - jedna ze stron do małżeństwa nie była zdolna (zdawała sobie z tego sprawę jeszcze przed małżeństwem, ale odsuwała problem prawdopodobnie chcąc spełnic mazenia bycia taką jak inne, podejście jak widac niemądre, trzeba było zwrócic się o pomoc).
Nie ma tu żadnego egoizmu. Niech "Adam" przejdzie sie do kurii, dowie się wszystkich szczegółów, złozy dokumenty i wniesie opłatę. To potrwa trochę - "strony" są przesłuchiwane osobno, bez swiadków, "śledztwo" i wydanie wyroku może potrwać. Ale czy nie warto czekać, aby mieć czyste sumienie?

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Alicja_1
 maj 18 2007 12:32   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/15/07
Postów:: 3

Bardzo dziękuję za pomoc. I za nadzieję.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 maj 19 2007 10:11   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Może ktos potrafi odpowiedziec na pytanie, czy człowiek, który opuścił związek małżeński zanim orzeczono unieważnienie, moze być potępiony przez Boga, ponieważ żyje w innym związku (ze mną).


Jeżeli przez potępienie rozumie się zesłanie po śmierci na wieki do piekła, to może być potępiony. Dlaczego? A no dlatego, że stale żyje w grrzechu ciężkim i gorszy innych. Oczywiście pomijam tu możliwość szczerego żalu w chwili śmierci, czy nawet wyspowiadania się ze wszystkiego przed śmiercią. Tutaj raczej chodzi o śmierć nagłą, której oczywiście nie życzę.

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Mateusz Markiewicz
 maj 19 2007 10:16   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 12/17/03
Postów:: 1091

Quote by Rafi F:
Nie ma tu żadnego egoizmu. Niech "Adam" przejdzie sie do kurii, dowie się wszystkich szczegółów, złozy dokumenty i wniesie opłatę. To potrwa trochę - "strony" są przesłuchiwane osobno, bez swiadków, "śledztwo" i wydanie wyroku może potrwać. Ale czy nie warto czekać, aby mieć czyste sumienie?


Przypomnę jedną sprawę:

Kan. 1682 -

§ 1. Wyrok orzekający za pierwszym razem nieważność małżeństwa, wraz z apelacjami, jeśli takie są, i pozostałymi aktami sądowymi, należy przesłać z urzędu do trybunału apelacyjnego, w ciągu dwudziestu dni od ogłoszenia wyroku.

§ 2. Jeżeli wyrok za nieważnością małżeństwa został wydany na pierwszym stopniu sądu, trybunał apelacyjny, po zapoznaniu się z uwagami obrońcy węzła i, jeżeli takie są, także stron, swoim dekretem albo bez zwłoki potwierdza, albo dopuszcza sprawę do zwyczajnego rozpatrzenia na nowym stopniu.



Kan. 1683 - Jeżeli na stopniu apelacyjnym zgłoszono nowy tytuł nieważności małżeństwa, trybunał może go dopuścić i rozstrzygnąć jako pierwsza instancja.

Kan. 1684 -

§ 1. Po tym, gdy wyrok stwierdzający za pierwszym razem nieważność małżeństwa zostanie potwierdzony w trybunale apelacyjnym czy to dekretem, czy drugim wyrokiem, ci, których małżeństwo zostało orzeczone za nieważne, mogą zawrzeć nowe małżeństwo zaraz, gdy dekret lub drugi wyrok zostanie im podany do wiadomości, chyba że zostało to zabronione zakazem zamieszczonym w wyroku lub dekrecie albo przez ordynariusza miejsca.

===

"Nikt nie może się zbawić, jeżeli nie trwa w łonie Kościoła katolickiego i w łączności z nim." Sobór Florencki
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,26 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana