Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Ogólne > Pytania, problemy i opinie Nowy wątek Odpowiedz
 Trzeci Testament vol 2
 |  Wersja do druku
Maciek Janson
 październik 20 2008 11:23  (Czytany 39526 razy)  
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/02/05
Postów:: 1687

Jak obiecalem. Tutaj zapraszamy do dyskusji osoby zainteresowane. Wszelkie nawiazania w innych tematach beda kasowane. I jeszcze jedno. Bez błota i mięsa...

===

Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 20 2008 12:48   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Kochani!

Dzięki wielkiej uprzejmości Maxurda został utworzony wątek Trzeci Testament vol 2

chciałabym otworzyć go linkiem do wypowiedzi żydowskiego uczonego na temat Nowego Jeruzalem!
Bardzo prosiłabym wszystkich zainteresowanych tematem o cierpliwe i w skupieniu obejrzenie i wysłuchanie tego video.
here

W następnych postach chciałabym powrócić do ropoczętej dyskusji o zmartwychwstaniu ciała, gdyż ten temat uważam za najważniejszy w zrozumieniu biblijnego przekazu.

Dopóki każdy człowiek nie zrozumie kim naprawdę jest , jaki jest cel jego życia na ziemi i jaka jest jego przyszłość NIGDY DO KOŃCA NIE ZROZUMIE NAUKI MISTRZA Z NAZARETU!

Wspomniane video może być rewolucyjne w zrozumieniu Biblii a następnie roli, wymowy i celu Trzeciego Boskiego Objawienia jako Ducha Prawdy
pozdrawiam

W ps dołączam mały cytat z netu o tym, co nasi starsi we wierze bracia Żydzi naprawdę sądzą o prawie reinkarnacji.
Cytat:"Mistyczne nurty judaizmu idą dalej w swoich poglądach i uważają, że zmartwychwstanie - a dokładnie powrót dusz - jest zjawiskiem stałym i odbywającym się poprzez reinkarnację (najważniejsze dzieło na ten temat: "Szaarr HaGilgulim" czyli "Bramy reinkarnacji" rabina Izaaka Lurii i jego ucznia rabina Chaima Vitala Calabrese - żyjących w XVI wieku). Dusze ludzi sprawiedliwych wracają, aby kontynuować doskonalenie i naprawianie świata. Niektórzy twierdzą, że jest to proces stały, inni - że następuje tylko wówczas, gdy dusza nie dokończyła swojego szlachetnego zadania, jakie rozpoczęła wypełniać podczas swojej poprzedniej obecności. Tradycja twierdzi, że w momencie ustanowienia przymierza z Bogiem pod Synajem, wszystkie żydowskie dusze były tam obecne. Niektórzy mistycy uważają, że w ludzkich ciałach, inni - że w jakiejś - nie dającej się sprecyzować - formie. Reinkarnacja wyjaśnia też - przy takim widzeniu sprawy - zdarzające się niekiedy poczucie szczególnej bliskości niektórych nie-Żydów wobec judaizmu.

Wiara w reinkarnację jest najbardziej popularna przede wszystkim wśród grup chasydzkich. Natomiast od końca XIX wieku główne nurty judaizmu nie zajmują się raczej problemem reinkarnacji, obawiając się byc może, aby skupienie się na tym temacie nie odwróciło ludzkiej uwagi od tego, co najważniejsze - czyli sprawiedliwego życia, w którym nie wolno czynić zła, bo wyrządzonego zła - nawet jeżeli istnieje reinkarnacja - nie da się naprawić.


===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kasandra_K80
 październik 21 2008 10:14   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/06
Postów:: 850

Matejanka, bardzo fajny jest ten filmik...

Szkoda tylko, że wg chrześcijan, tylko modlitwa i wiara chrześcijańska ma wartość przed Bogiem...
I vice versa ....pozostałe religie i wyznania myślą podobnie ...

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 21 2008 13:01   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775


halo Kasandro i halo Med!

Bardzo trudno będzie spowodować odwrócenie myślenia zmaterializowanej chrześcijańskiej teologii, która sprawę zmartwychwstania Jezusa Chrystusa sprowadziła do zmartwychwstania Jego ciała!

A zbawienie duszy do wiecznego życia w ciele!

A Prawda jest całkowicie inna!

Aby tego dokonać należałoby krok po kroku wykazywać sprzecznosći teologii w interpretowaniu Pisma Świętego!

Sprawa jest o tyle trudna , że samo Pismo obejmuje historię ludzkiego ducha w materii i niewiele mówi o życiu ducha w zaświatach i
o celu zbawienia duszy jakim jest jej wieczne życie w Domu Ojca!


Biblia dwóch Boskich Objawień
jest bowiem historią życia ducha w materii

poczynając od jego upadku w grzech,-przez co całe materialne stworzenie, które Bog stworzył dobre, zostaje skażone -
a kończąc na
jego podniesieniu się z grzechu i przez to Odnowieniu przez Boga całego materialnego Stworzenia .


ALe ta odnowa dotyczy dalszego życia ducha z duszą na ziemi, a nie już tylko w Wieczności

momentami Jezus przypominał jednak, że ostatnim etapem zbawienia duszy jest jej zmartwychwstanie do życia w Domu Ojca na podobieństwo Aniołów!

natomiast tam gdzie jest mowa o ciele , zawsze jest mowa o życiu n a ziemi ze wszystkimi własnościami ludzkiego ciała, a po oczyszczeniu po Sądzie bez dotychczasowych wad i cierpień spowodowanych grzechem!



Tak więc ludzkie ciało skażone grzechem i przez to zwyrodniałe na końcu zostanie wraz z oczyszczaniem się duszy również odnowione, ale nigdy nie będzie wieczne.

Gdyż to co narodziło się z ciała, jest ciałem i jest śmiertelne, a to co narodziło się z Ducha jest duchem i posiada życie wieczne, nawet gdy upadło w grzech(dla Boga wszystcy żyją w ciałach, czy bez nich )!
Duch jest nieśmiertelny, a ciało jak trawa.

Raj pierwszych ludzi powróci na ziemi, ale nie będzie to Duchowy Dom Ojca, lecz odbicie Nieskończonego Życia Ducha!

Nowe Jeruzalem zostanie symbolicznie spuszczone na ziemię od Boga a nie ziemia wejdzie do Królestwa Boga.

Jezus ludziom nigdy nie obiecywał ziemi w niebie lecz niebo(Królestwo Boga) na ziemi mówiąc przybliżyło się do was Królestwo Boga czyli sposob życia, pokój i harmonia jakie panują w Domu Ojca!


Na poparcie tego co napisałam mogłabym cytować całą Biblię i nie ma dla mnie niewygodnych cytatów lub takich które nie mieszczą się w teologii nauczanej przez Ducha Prawdy w Trzecim Testamencie!

Gdyż wszystkie Trzy Boskie Objawienia są jedną i tą samą Nauką tego samego Mistrza Boskiego Słowa dostosowaną do etapu rozwoju naszej duszy z duchem!

A dzisiaj jest czas na dalszy etap rozwoju i zrozumienie przez człowieka tego kim jest, dokąd idzie i jaki jest jego cel życia na ziemi!
Lecz to może stać się ,-jak również zjednoczenie wszystkich ludzi, ras i religi -tylko dzięki Światłu Ducha Świętego, gdzie żaden człowiek , żadna religia, ani rasa ,ani naród nie będzie wywyższony nad inne


pozdrawiam


===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kasandra_K80
 październik 23 2008 06:41   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/06
Postów:: 850

Matejanka

Biblia dwóch Boskich Objawień
jest bowiem historią życia ducha w materii


Jezus ludziom nigdy nie obiecywał ziemi w niebie lecz niebo(Królestwo Boga) na ziemi mówiąc przybliżyło się do was Królestwo Boga czyli sposob życia, pokój i harmonia jakie panują w Domu Ojca!
Na poparcie tego co napisałam mogłabym cytować całą Biblię i nie ma dla mnie niewygodnych cytatów lub takich które nie mieszczą się w teologii nauczanej przez Ducha Prawdy w Trzecim Testamencie!


Ciekawa koncepcja.
Med, zgadzasz się z tą koncepcją, czy myślisz inaczej ?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 23 2008 12:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Halo Kasandro!


Cytat Jezus ludziom nigdy nie obiecywał ziemi w niebie lecz niebo(Królestwo Boga) na ziemi mówiąc przybliżyło się do was Królestwo Boga czyli sposob życia, pokój i harmonia jakie panują w Domu Ojca!
Na poparcie tego co napisałam mogłabym cytować całą Biblię i nie ma dla mnie niewygodnych cytatów lub takich które nie mieszczą się w teologii nauczanej przez Ducha Prawdy w Trzecim Testamencie!

Ciekawa koncepcja.
Med, zgadzasz się z tą koncepcją, czy myślisz inaczej





Żeby nie być gołosłowną zobacz Kasandro, jak w świetle powyższej koncepcji zbawienia świata jasne i zrozumiałe stają się słowa sw Pawła

18 Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić.
19 [f] Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych.

20 Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei,

21 że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.
22 Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.


23 Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary [g] Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując przybrania za synów - odkupienia naszego ciała.




Jak widać z tego cytatu zbawienie i chwała o których mówi Apostoł dotyczy nie tylko zbawienia człowieka lecz całego stworzenia obciążonego skutkami grzechu!

I bynajmniej nie chodzi tu o to, że nagle ziemia i wszystko na niej wejdzie do domu Ojca i tam będzie dalej żyło, lecz że ziemia i wszyskto na niej zostanie na drodze długotrwałego Sądu oczyszczone z grzechu i jego skutków i powstanie Nowe materialne Stworzenie, choć to samo, bo ziemskie, lecz przeduchowione(obecnośc synów Boga na ziemi czyli ludzi ze zbawionymi duszami)

jest to wspaniała obietnica i jedynie sw Jehowy w tym miejscu dobrze interpretują Biblię!

ALe nasza teologia chrześcijańska, gdyby przyznała słusznośc tej interpretacji musiałaby przyznać że REINKARNACJA JEST PRAWEM BOGA PROWADZĄCYM PRZEZNACZONYCH DO TEGO LUDZI DO ODKUPIENIA ICH CIAŁA DO ŻYCIA NA ZIEMI!

Natomiast zupełnie inną sprawą jest nieskończony rozwój Ducha z duszą w Domu Ojca choć te dwie drogi, czyli zbawienie człowieka na ziemi i rozwój duchów w zaświatach, na pewnym odcinku mogą się pokrywać, gdyż są tą samą drogą duchowej miłosci

Ale, żeby nie wprowadzać chaosu i wyznaczyć człowiekowi jasną Drogę Zbawienia Jezus zapowiedział uczniom, że ponieważ nie mogą jeszcze wszystkiego znieść, co miałby im do powiedzenia, to , obiecuje im na czas większej dojrzałości ich ducha przyjście Ducha Prawdy, aby On mógł ujawnić im całą Prawdę!
Tu znowu konieczne jest uwzględnienie idei reinkarnacji.
Z resztą wszystkie obietnice Jezusa załadają obecnosć tych samych uczniów na Końcu Czasów! Resztki Izraela)
Również apostoł Paweł pisze w sposób zakładający swoją obecność na ziemi, gdy Pan przyjdzie!

Aby człowiek(jego dusza) mógł odebrać nagrodę ,lub karę za dokonane uczynki, gdy Pan powróci, musi ponownie narodzić się w Czasach Ostatnich na godzinę Ostatecznego Sądu swojej duszy!
I nie jest to bynajmniej jakieś nagłe powstanie zombi z prochu ziemi lecz normalne narodziny(zmartwychwstanie dusz do życia na ziemi) wszystkich do tego przeznaczonych ludzi!
pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kasandra_K80
 październik 23 2008 13:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/06
Postów:: 850

Matejanka, Med w poprzednim wątku napisał:

strażnikiem naszej wiary jest filozofia, a stróżem i żywicielem filozofii wiara. Jeżeli zaniedbujemy filozofię lub przynajmniej rozsądek wtedy narażeni jesteśmy na bujanie w obłokach pobożnych wyobrażeń co może grozić psychozą lub nawet obłędem. Gdy zaniedbujemy religijną żarliwość wtedy grozi nam bycie wysuszonym egzegetą religijnych tekstów.


oraz

Dowód twierdzenia teologii chrześcijańskij polega na jego poparciu stwierdzeniami Biblii - pism swiętych.
Powinien on być także poparty logiką (logiką zdań) oraz doświadczeniem (tradycja).


Czyli u Niego było jakoś tak:
śruti - "objawienie", dosłownie "to, co usłyszane";
smryti - "zapamiętane";
njaja - wiedza opierająca się na logice.

Jak Ty to łączysz wszystko w TT, aby się zgadzało ?
Tzn jak sprawdzasz Objawienie z Logiką i Doświadczeniem?


Pozdrawiam

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 23 2008 15:13   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Matejanka, Med w poprzednim wątku napisał:
strażnikiem naszej wiary jest filozofia, a stróżem i żywicielem filozofii wiara. Jeżeli zaniedbujemy filozofię lub przynajmniej rozsądek wtedy narażeni jesteśmy na bujanie w obłokach pobożnych wyobrażeń co może grozić psychozą lub nawet obłędem. Gdy zaniedbujemy religijną żarliwość wtedy grozi nam bycie wysuszonym egzegetą religijnych tekstów.


Med, moim zdaniem wykazuje się ogromnym wyczuciem i intuicją, właśnie tą , której brakuje "wysuszonym" egzegetom pozbawionym miłości!
gdyż tylko ktoś kto nie zna prawdziwej miłości może

głosić Boga potępiającego i odrzucającego swoje dzieci do piekła.
Takich nie należy w ogóle słuchać, gdyż oni nie znają Boga!


Może trochę z tą psychozą przesadził, ale faktycznie człowiek , który znajdzie się pod panowaniem stworzonych przez drugiego człowieka doktryn , w pragnieniu bezpiecznego portu, w którym widzi owego "guru"( guru może być człowiekiem ale i instytucją), często zatraca zdrowy rozsądek i wbrew jawnym sprzecznosćiom tych doktryn tkwi w swoim "obłędzie"!

Nie wykluczam siebie z tego "obłędu" , gdyż lata całe zwalczałam ideę reinkarnacji broniąc stanowiska krk do którego chciałam bez żadnego "ale" należeć!

To zdarza się niestety nawet inteligentnym ludziom,
(nie mówię o sobie )którzy pragnąc odpoczynku dla swojej duszy zamiast szukać go w samym Bogu szukają go na ziemi w ziemskich istytucjach takich jak sekty, konfesje i kościoły, lub ziemskiej wiedzy i nauce !
Dopiero wielka ilość światła z zewnątrz może obudzić ich z ich złudzeń!


oraz
Dowód twierdzenia teologii chrześcijańskij polega na jego poparciu stwierdzeniami Biblii - pism swiętych.
Powinien on być także poparty logiką (logiką zdań) oraz doświadczeniem (tradycja).

Czyli u Niego było jakoś tak:
śruti - "objawienie", dosłownie "to, co usłyszane";
smryti - "zapamiętane";
njaja - wiedza opierająca się na logice.

Jak Ty to łączysz wszystko w TT, aby się zgadzało ?
Tzn jak sprawdzasz Objawienie z Logiką i Doświadczeniem?


Zadałaś mi temat na długie pisanie więc chyba odpowiedź rozłożę w ratach!

Na razie napiszę Ci tylko tyle , że długą drogę przeszłam , aby w mojej duszy powstała logiczna i bardzo prosta w efekcie koncepcja na czym polega zbawienie, jaki jest cel tego wszystkiego i aby zrozumieć większość wypowiedzi(jeszcze długo nie wszystkie) Pisma Swiętego w Trzech Testamentach!
Od razu Ci powiem że bez pomocy Ducha Prawdy całe moje wysiłki i tak na nic by się przydały, a zawsze wtedy , gdy wydawało mi się, że cos już wiem upadałam na nos!
Gdyż duchowa wiedza ma nas czynić najmniejszymi i sługami innych, a nie tymi, którzy chcą innych pouczać i to jest bardzo trudne i chyba najtrudniejsze !
W każdym razie im dłużej zajmuję się Trzema Testamentami, tym bardziej podziwiam logikę , wspaniałośc , nieskończoną głębię , i spójnośc wszystkich Trzech Boskih Objawień !

Każdego dnia moje serce raduje się wołając "Alleluja Chrystus powrócił" i tylko kwestią "chwili" jest Jego ostateczny powrót do wszysktich ludzi!
A wiesz co to oznacza?

Że być może będziemy świadkami powstawania nowej ziemi i ogromnych przeobrażeń naszego świata i życia!
A właściwie już jesteśmy!

pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kasandra_K80
 październik 23 2008 18:43   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/06
Postów:: 850

Matejanka

Zadałaś mi temat na długie pisanie więc chyba odpowiedź rozłożę w ratach!


Oczywiście poczekam ...

Wg KK schemat ten powinien wyglądać następująco:

Biblia=Objawienie,
Teologia=Logika,
Tradycja=Doświadczenie.

Czy dobrze zrozumiałam?

Jak ten schemat powinien wyglądać, gdy do 2Testamentów dołączymy jeszcze 3Testament?


Pozdrawiam serdecznie

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
angelo
 październik 24 2008 06:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 47

CZŁOWIEK JEST SAMODZIELNYM DUCHEM,CZY JEDNOŚCIĄ DUCHA I FIZYCZNEGO CIAŁA?

Muszę skorzystać z TT w związku z tematem o zmartwychwstaniu,bo podam przykłady z Internetu,które nie są biblijne.Wynika z nich,że człowiek nie jest jednością ducha(duszy) i fizycznego ciała,ale jest duchem(duszą),który przebywa w fizycznym ciele na czas swojego ziemskiego żywota.Na początek zapoznajmy się z tym co pisze o duchach znana egzorcystka Wanda Prątnicka na swojej stronie internetowej:here

W dzisiejszych czasach szczególnie dużo osób cierpi ze względu na przyczyny, które są im zupełnie nieznane. Niektórzy wiedzą lub czują, że istnieje możliwość poprawy ich stanu i ze wszechmiar starają się rozpoznać źródła swojego nieszczęścia.

Wielu starało się znaleźć rozwiązanie swoich problemów w medycynie tradycyjnej i niekonwencjonalnej. Wielu szuka rozwiązania we własnej psychice, lecz bardzo często i te poszukiwania zawodzą.

Istnieje obszar, który pokrywa bardzo dużą część tych nieuświadomionych przyczyn, a do którego jest bardzo trudno dotrzeć, a to ze względu na fakt, że istnieje bardzo mało wiedzy na jego temat. Chodzi tu o opętanie, czy nawiedzenie przez duchy.

Duchy to istoty, które wcześniej były ludźmi a po śmierci nie zdecydowały się na przejście na drugą stronę kurtyny śmierci. Opętanie przez duchy może być przyczyną bardzo przykrych, a czasami wręcz tragicznych doświadczeń. Dzieje się tak z wielu przyczyn, głównie ze względu na to, że:

1. Choroby ducha przenoszą się na osobę opętaną
2. Obecność duchów powoduje silne wahania nastroju od silnych wybuchów negatywnych emocji do głębokiej depresji. Duchy mogą doprowadzać opętanego do zachowań, których dana osoba może nie posiadać np. do agresji, przemocy itp. Jeżeli taka cecha w człowieku istnieje to zostaje ona przez ducha wielokrotnie wzmocniona
3. Duchy często namawiają opętanych do samobójstwa lub zabójstwa
4. Duchy silnie wpływają na psychikę wywołując choroby psychiczne. Śmiem twierdzić, że większość chorób psychicznych wywołana jest przez obecność duchów w człowieku
5. Duchy mogą wpływać na zachowanie i namawiać ludzi do uzależnień od alkoholu, narkotyków oraz wielu innych niepożądanych czynów

Szeroko opisałam ten temat w mojej książce "Opętani przez duchy - Egzorcyzmy w XXI stuleciu".

Duchy są czasami powodem, dla którego ludzie bardzo ciężko chorują, a nawet umierają. Bywa i tak, że ze względu na duchy wiele rzeczy się nie udaje, ludzie kłócą się, a niekiedy nawet zabijają. Przebywanie ducha w człowieku wywołuje wiele następstw. Czasem jest to zmiana w samej tylko psychice, innym razem stanu zdrowia. Łatwo można to zaobserwować przy problemach z guzami, wywołanymi przez duchy. Gdy duch jest w człowieku guz się pojawia,a gdy ducha nie ma to i guz znika.

Feniks, zeszyt nr 2,
lipiec, 2005

WĘDRÓWKI PRZEZ WYMIARY

UWIERZ W DUCHA

Wanda Prątnicka pomaga i ludziom, i duchom - uwalnia zarówno ludzi od duchów, jak i duchy od ludzi, a błąkającym się duszom ułatwia przejście na drugą stronę Kurtyny Śmierci, do Światła.

Wanda szanuje duchy. Widuje je i odczuwa od dziecka. Nie krzyczy na nie, nie przepędza, tylko pomaga im zrozumieć, co się stało, dlaczego tkwią zawieszone między ziemskim życiem a Światłem, do którego powinny się udać po opuszczeniu ciała. Są różne, jak ludzie, ale przeważnie zagubione i przerażone. Często nie wierzą, że nie żyją, bo od chwili śmierci widzą, słyszą i czują niemal jak za życia. Zawieszone nad swoim ziemskim, martwym ciałem nie mogą pojąć, co się stało. Powoli słabną i odczuwają jedynie światło, bijące z aury zdrowych ludzi. Próbują do nich przylgnąć, żeby pobrać trochę energii. Jeśli im się to uda, "żywiciel" zaczyna tracić siły lub choruje. Czasem odbierają mu rozum, nawet życie. Dlaczego zostają? Odpowiedzi jest tyle, ile ludzkich historii za życia i po. Jedno jest pewne: żeby pomóc nawiedzonemu człowiekowi, najpierw trzeba pomóc duchowi, który się do niego podczepił. Inaczej nie odejdzie.

Cud ozdrowienia

Urodziła się kilka lat po wojnie, dorastała więc wśród ruin, bawiła się na ulicach pełnych min, które co jakiś czas wybuchały. Śmierć wciąż zbierała żniwo. Wokół pełno było duchów ludzi, którzy zginęli w czasie wojny lub później. To, że je widziała, przerażało małą dziewczynkę. Nie mogła szukać pomocy u innych, bo inni nie widzieli. Rodzice posądzali ją o przywidzenia, czasem obrywała za "zmyślanie". Musiała więc nauczyć się żyć z duchami i sama się z nimi dogadywać. Trudno dokładnie określić, kiedy zaczęła pomagać. Dorastająca panienka umiała słuchać i pomóc słowem, więc ludzie się jej zwierzali. Po jakimś czasie zauważyła, że gdy pomogła komuś w uporaniu się z życiowym problemem, to przy okazji samoistnie ustępowała choroba. Potem zaczęła wyczuwać choroby wcześniej i na odległość, próbowała je usuwać i... udawało się. Nie pytała uzdrawianych o pozwolenie, jednak kolejne lata uczyły ją pokory: niektórzy chcieli być chorzy! Przybywało potrzebujących i coraz częściej zdarzały się cuda. Ciężko chorzy, ze skierowaniem na operację, nagle, w ciągu kilku dni, zdrowieli. Wystarczyło, że rozliczyli się ze swoją przeszłością, powybaczali wszystkim: prześladowcom, sobie i Bogu, który na to pozwolił. Po kilku latach miała już setki przykładów na to, że jedną z przyczyn chorób są lęki i złe emocje, zepchnięte w podświadomość. Człowiek musiał uświadomić sobie swój problem, by wyjąć go z duszy, jak drzazgę. Wtedy dokonywał się cud ozdrowienia.

W chmurze energii

Piękna i wykształcona kobieta zachorowała na schizofrenię. Wanda Prątnicka zobaczyła, że jej ciało otacza szara gęsta maź. Nie wiedziała, że to kumulacja duchów, bo widywała je dotąd tylko pojedynczo. Zaczęła rozgarniać tę gęstą chmurę, która przerzedziła się dopiero po kilku zabiegach. Wtedy udało się rozróżnić kilka kłębiących się wokół chorej duchów. Musiało być ich wcześniej ponad sto. Z czasem kobieta powróciła całkowicie do zdrowia. W ten sposób Wanda odkryła drugą ważną przyczynę wielu chorób: podczepienie się ducha. Od tej chwili zaczęła sprawdzać, czy przy człowieku szukającym u niej pomocy nie ma jakiejś błąkającej się energii. Rezultat tych dociekań zaskakiwał ją coraz bardziej: w jej kartotece rosła liczba przypadków, w których przyczyną choroby, zaburzeń psychiki lub umysłu czy nieszczęść życiowych było nawiedzenie przez duchy. Po odprowadzeniu "lokatorów" ludzie nagle zdrowieli i budzili się do życia. Odkrywała, że nawiedzenie bywało również powodem samobójstw i zabójstw. Rak, schizofrenia, autyzm, alergie, astmma, fobie, choroby serca, epilepsja, depresje, alzheimer, anoreksja, bulimia, bóle głowy i żołądka, zmiana nastrojów - spis chorób wywołanych przez nawiedzenie wciąż się rozrastał.

Między niebem a ziemią

Po opuszczeniu ciała fizycznego dusza człowieka powinna się udać na drugą stronę Kurtyny Śmierci, do Światła, które nosi różne imiona: Bóg, Wyższa Siła, Inteligencja. Ma na to niewiele czasu, jeśli przegapi właściwy moment - trudno jej odnaleźć właściwą drogę. Bardzo wiele duchów zostaje po tej stronie. Przyczyny są różne. Ktoś zostawił dorobek, inny młodą żonę, małe dzieci albo niezałatwione sprawy. Niektórych nie puszczają zrozpaczone rodziny, które po śmierci bliskich wciąż i wciąż ich wzywają - wytwarzają więź, która nie pozwala duchowi odejść. Są wśród tych rezydentów również mocno wierzący, którzy zatrzymują się w pół drogi ze strachu przed karą za grzechy. Bez względu na powód pozostania między żyjącymi wszystkie te duchy wkrótce odkrywają, że nie jest im tutaj dobrze. Są nieszczęśliwe, zagubione i zdane na energię żywych.

Kto jest podatny

Zdrowy i silny człowiek ma wokół siebie szczelną i jasną aurę, która go chroni przed przenikaniem szkodliwej energii z zewnątrz. Świeci ona jak ognik w mrokach zaświatów i ściąga duchy, które krążą wokół jak ćmy, czekają, aż w powłoce aury powstanie szczelina. Wiele rzeczy ją dziurawi. Bardzo niszczący jest strach. Nawet pomyślane zdanie: "Bardzo się boję, że..." już ją nakłuwa. Szkodzą silne emocje o negatywnym zabarwieniu: nienawiść, złość, zazdrość, zawiść. Niezdrowe są również silne uniesienia - radość, euforia. Działają jak wielkie ciśnienie, które od środka rozsadza aurę. Łatwo duchowi dostać się do człowieka, który jest pod wpływem alkoholu, narkotyków, szoku, jest w stresie lub bardzo zmęczony, albo też przechodzi operację. Duchy są różne jak ludzie. Niektóre mają dobry, łagodny charakter, inne są złośliwe. Lgną do podobnych sobie. Bojaźliwy duch przyciągany jest przez bojaźliwą osobę i gdy się przypnie, wtedy człowiek potrafi nawet przez 10 lat nie wychodzić ze swojego pokoju. Zazdrosny przyciąga zazdrośnika, zły - złego.

Rozmowa międzyświatowa

Warsztatem pracy egzorcystki jest kartka z danymi: imię, nazwisko, data urodzenia, imiona rodziców, adres. Zaczyna się "rozmowa" z duchem. Stara się dowiedzieć kim on jest i dlaczego został. Wyżalają się jej z nieszczęść, które spotkały je za życia. Ona im tłumaczy, że nie żyją, wyjaśnia, co powinny zrobić, żeby dostać się do Światła. W 95 procentach wystarcza jedna rozmowa, by duch odszedł. Zdarzają się jednak takie, które wracają albo nie chcą w ogóle odejść, lub sam żywy nie chce ich puścić. Wtedy praca z duchem może trwać kilka miesięcy.

Komu przekazać wiedzę

Ma na koncie ponad 30 tysięcy przypadków odprowadzeń. Przy takiej ilości danych wyłaniają się już pewne prawidłowości - rak piersi jest na ogól spowodowany wtargnięciem ducha, który zmarł na raka. Gdy odprowadzi się ducha, guz potrafi zniknąć całkowicie w ciągu dwóch dni. - Kilka takich przykładów tłumaczyłam zbiegiem okoliczności - mówi Wanda Prątnicka. - Ale gdy doszło do setki, to już należało zbadać je naukowo. Chciałaby założyć instytut badawczy. Nie może jednak w Polsce znaleźć chętnych naukowców. Wiara w duchy jest czymś wstydliwym. O wiele prościej uwierzyć, że są wytworem wyobraźni lub zaprzeczyć, że istnieją.

HISTORIA EGZORCYZMÓW

Opętanie czy zniewolenie

Pierwszym egzorcystą był Jezus. W Ewangelii wg św. Marka czytamy, że po zmartwychwstaniu "Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów" (MK16,9). Po czym przekazał posłanie: "Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać" (16,17). A więc udzielił prawa do egzorcyzmów każdemu chrześcijaninowi. Od III wieku Kościół zaczął je ograniczać najpierw do księży, którzy otrzymali specjalne święcenia, aż w XVI wieku zabroniono wykonywania egzorcyzmów nawet im. Przywrócił je w 1886 roku papież Leon XIII, gdy sam został opętany podczas odprawiania mszy. Odtąd biskupi wyznaczali księży do czynienia egzorcyzmów i dawali im święcenia, czy tego chcieli, czy nie. Często robiono to wbrew ich woli, wielu panicznie bało się diabła. W 1972 roku papież Paweł VI zniósł więc święcenia. Dzisiaj kapłan może z własnej woli zgłosić się do biskupa po pozwolenie na wypędzanie duchów. Kościół nie neguje ich istnienia, uważa tylko, że wszystkie są złe. Chce również mieć wyłączność na ich wypędzanie. Ponieważ problem opętania narasta lawinowo, biskupi chętnie dają zgodę księżom na egzorcyzmy. W każdej polskiej diecezji są kapłani, którzy udzielają takiej pomocy. W Archidiecezji Warszawskiej jest trzech księży egzorcystów. Jeden z nich, ks. Andrzej Grefkowicz, proboszcz parafii w Magdalence, na spotkaniu w kościele św. Anny w Warszawie, mówił: "Problem zniewolenia i opętania przez złe duchy jest faktem i negowanie tego zjawiska to przymykanie oczu. Posługa egzorcystów czasami jest wręcz niezbędna". Tłumaczył, że złe duchy na dwa sposoby nękają człowieka: przez zniewolenie i opętanie. Zniewolenie jest częste i mniej groźne: duch jest na zewnątrz człowieka i np. ukazuje mu się nocą. Tu wystarczy modlitwa, którą mogą podejmować również świeccy ludzie. Bardziej niebezpieczne jest opętanie. Duch wchodzi wówczas do wnętrza człowieka i zmusza do niechcianych zachowań. "Uwalnianie od złych energii zajmuje czasem parę miesięcy - mówił. - Przede wszystkim człowiek musi chcieć pozbyć się "tego paskudztwa" i musi to być szczere".


autorka:Jaga Borowa

Następne pochodzą z miesięcznika "Wróżka":

Co dwunasty człowiek jest opętany przez duchy

Od 20 lat uwalnia ludzi od duchów. Potocznie nazywa się to egzorcyzmami. Wanda Prątnicka używa do tego sił wyższych.Potrafi na odległość sprawdzić, czy ktoś jest pod wpływem ducha.

Egzorcystka

Tak jak każdy z nas jest otoczony wielką ilością bakterii i wirusów, tak opętanego otaczają duchy - mówi. - Są to dusze ludzi, którzy po śmierci zamiast odejść - zostali. Mogą być złe, dobre, obce lub rodzinne. Przyczyn tego, że zostały w naszym wymiarze jest wiele.
Pani Wanda prowadzi kartotekę.
Pomogła już prawie 8 tysiącom ludzi opętanych. W 95 procentach wystarczy jeden zabieg, by duch sobie poszedł. Jedynie w 5 procentach duchy nie odchodzą, mimo wielotygodniowej pracy.
Może to wynikać ze złej woli ducha lub opętanego.
Znała osobiście nieżyjącego już wielebnego Eugene Maurey'a (amerykański uzdrawiacz, radiesteta, autor książki "Egzorcyzmy"). Korespondowali ze sobą przez kilka lat, konsultując trudne przypadki. W wyniku współpracy udało im się lepiej poznać problem autyzmu. Wanda Prątnicka uleczyła wiele autystycznych dzieci. Według niej choroba ta, uważana za rodzaj schizofrenii, spowodowana jest na ogół przez wtargnięcie ducha.
Wanda Prątnicka jest psychologiem, parapsychologiem i jasnowidzem. Pierwszy egzorcyzm odczyniła bez wiedzy nawiedzonej osoby. To była dobra znajoma. W pewnym momencie zamknęła w sobie, zaniedbywała rodzinę, faszerowała się środkami uspokajającymi. Pani Wanda zobaczyła wokół kobiety coś czarnego, co ją oblepia. Zaczęła sobie wyobrażać, że zrywa z niej tę czarną maź.
Następnego dnia znajoma jakby się obudziła do życia. To wydarzyło się 20 lat temu. Dzisiaj Wanda najpierw pyta Boga, czy wolno jej uwolnić człowieka z ducha? Zdarzają się bowiem sprawy, w które jej nie wolno ingerować. Karma.

Kochanek z siekierą

Wtargnięcie ducha zmienia wrażliwość i osobowość człowieka. Prowadzi do zwielokrotnienia osobowości, a także pozornej niepoczytalności. Może ona przyjmować różne postaci: od prostych zaburzeń umysłowych, do wszystkich typów nerwic, demencji, histerii, epilepsji, melancholii, kleptomani, idiotyzmu, manii religijnej lub samobójczej, amnezji, zboczeń seksualnych, okrucieństwa itp. Złe duchy starają się szkodzić człowiekowi w jego zdrowiu, uczuciach, interesach, zabierają radość życia i podsuwają pragnienie śmierci.

Wielebny Maurey szacował, że co dwunasty człowiek jest zawładnięty przez ducha. Wanda Prątnicka jest zdania, że opętany jest każdy morderca. Kiedyś zgłosiła się do niej kobieta. Mąż zostawił ją z dwójką maleńkich dzieci, wyjechał zarabiać do Stanów i przepadł. Po kilku latach dzieci przyprowadziły z podwórka pewnego pana i powiedziały, że to będzie ich tatuś. Najpierw się z tego oboje uśmiali. Po jakimś czasie jednak pokochali się i zamieszkali razem. Dzieci były już pełnoletnie, gdy pewnego dnia na progu stanął obdartus. - Wróciłem - powiedział. A że wciąż był tam zameldowany, ten drugi musiał się wyprowadzić.
Kobieta często odwiedzała konkubenta. Pewnej nocy, w trakcie miłosnych uniesień, konkubent zrywa się z krzykiem z łóżka, wciąga spodnie i wybiega na korytarz. Bierze siekierę, rusza na ulicę i zarąbuje pierwszego napotkanego człowieka.
Wszyscy są w szoku, morderca też. On również niczego nie rozumie. Pamięta tylko, że nagle coś mu kazało zabić kochankę. Żeby tego uniknąć, wybiegł. Chciał zapalić papierosa, myślał, że przejdzie. Ale nie przeszło. Wanda Prątnicka odkryła, że mężczyzna ten jest opętany przez ducha. Teraz siedzi w więzieniu, a sprawa sądowa jest w toku. Oczyszczenie go (o co prosi konkubina) jest łatwe, jednak egzorcystka przekonuje, żeby się wstrzymać do końca procesu. Człowiek nawiedzony przez ducha często wygląda jak umysłowo chory. Jeżeli tak go ocenią lekarze i sędziowie, może dostać niższy wyrok.

Pułapka na duchy

Wysoko rozwinięte duchy idą w zaświaty, do wyższych wibracji. Ale duchy są różne, jak ludzie. Wiele trzyma się ziemskiej materii. Niektóre nie odchodzą, bo zostawiły tu nie dokończone sprawy. Na przykład matki małych dzieci. Inne są zagubione, jakby przegapiły własną śmierć: myślą i czują jak zawsze, ale nie mają ciała. Taki duch jest rozczarowany: nie żyję, a jestem! Chce to opowiedzieć swoim bliskim, ale nikt go nie słyszy, nikt go nie widzi. Przerażony duch wnika więc w jakieś ciało. Wówczas pozornie ma wrażenie, że znajduje się ono pod jego kontrolą.
Często żałobnicy swoją rozpaczą uniemożliwiają duchowi odejście. Zaraz po śmierci przychodzą po niego "opiekunowie" z wyższych sfer duchowych, by pomóc mu się tam dostać. Gdy duch nie wykorzysta tej okazji, błąka się potem wśród żywych.
Wejść w ciało jest łatwo, ale trudno z niego wyjść. Korzysta wtedy z pomocy egzorcysty albo namawia właściciela ciała do samobójstwa. Zdaniem pani Wandy wszyscy samobójcy są opętani.
Najgorsze są jednak duchy ludzi za życia złych. Tych przytrzymuje chęć szkodzenia dla samego szkodzenia albo dalszego używania sobie (seks, alkohol, narkotyki). Narkomani i alkoholicy często są opanowani przez ducha.

Sztafeta samobójców

Wanda Prątnicka oczyszcza na odległość. Jej ciało astralne przenosi się tam, gdzie żyje opętany. Bez uprzedzania. W ten sposób dba o poczucie bezpieczeństwa oczyszczanego. Gdy duch nie wie, że jest odprowadzany odchodzi bezboleśnie dla oczyszczanego.
Jej warsztat pracy to zeszyt, w którym wpisuje: imię i nazwisko opętanego, imiona jego rodziców, datę urodzenia i miejsce zamieszkania. Nad notatką skupia się tak długo, aż zobaczy lub odczuje ducha. Czasem wspiera się wahadełkiem. Potem zaczyna rozmawiać z duchami. Niekiedy jest ich wiele w jednej osobie.
Bada też całą rodzinę opętanego, bo na ogół duch gnębi wszystkich. Zgłosiła się kiedyś kobieta. Najpierw powiesił się jej mąż, potem córka. Gdy zaleczyła rany, spotkała mężczyznę, pokochali się. I nagle trach! - Chcę odebrać sobie życie - mówi kobieta. - Nie wiem, dlaczego. Mam wspaniałego faceta, a coś mnie pcha do samobójstwa. Okazało się, że namawia ją do tego ten sam duch, który zmusił do śmierci jej męża i córkę.

Duch-śmierdziel

Duch często cuchnie i zostawia w domu odór. Tak straszny, że trudno wytrzymać i odprowadzenie go przynosi ulgę mieszkańcom. Czasami wraca, a odór znów snuje się po domu. Im gorszy i złośliwszy duch, tym więcej szkód robi opętanemu.
Do pani Wandy zgłosiła się żona profesora. Według lekarzy był schizofrenikiem. Pani Wanda zbadała go na odległość i ujrzała przy nim demonicznego ducha. Odmówiła odczyniania, bo się przeraziła. Żona zaczęła prosić i błagać: to dla nauki polskiej! W końcu egzorcystka dała się uprosić. Zabieg okazał się łatwy. Ale co się działo u profesorostwa, gdy duch opuszczał ciało! Zdemolował kompletnie mieszkanie! Roztrzaskał meble w drobny mak, jakby jakąś tytaniczną siłą. Na szczęście, taka złośliwość ducha zdarza się rzadko.

Zdechniesz, wywłoko!

Najtrudniej oczyścić ludzi, którzy nie chcą puścić ducha, bo zanadto wierzyli zmarłej osobie. Do egzorcystki przyprowadzono kiedyś piękną dziewczynę. Miała 185 centymetrów wzrostu, a ważyła ledwie 37 kilogramów. Była tak osłabiona, że musiano ją podtrzymywać. "Mieszkała" w niej babcia. Pani Wanda próbowała to wytłumaczyć, jednak dziewczyna się upierała. - Pani się myli, bo ja babunię bardzo kochałam.
Egzorcystka pogadała w myślach z babcią i poprosiła ją o list do wnuczki. Dziewczynie kazała wziąć pióro i papier. I wtedy spod pióra wyszły słowa: "Ty wywłoko! Prędzej zdechniesz, niż ja odejdę. Zdechniesz, jak mój mały piesek". Dla dziewczyny to był szok. Ale zbawienny, pozwoliła odprowadzić ducha.
Nie udało się w innym przypadku. Tamten chłopak w sierpniu został wcielony do wojskowych służb specjalnych. Przeszedł dwa razy dokładniejsze badania, niż inni. Był zdrowy. Ale już we wrześniu zachorował na białaczkę. Pani Wanda zobaczyła, że w chłopca wszedł duch wujka, który również zmarł na białaczkę. Próbowała wyprowadzić wujka, ale chłopak nie pozwalał. - Nie, wujek nie zrobi mi krzywdy - mówił. Potem krzyczał: - Wujku! Przyjdź, pomóż! W końcu chłopak zmarł.
Jest niemal regułą, że na to, na co chorował duch, gdy jeszcze miał ciało, zapada osoba przez niego opętana.

Gwałciciele z zaświatów

Częściej, niż się wydaje, duchy gwałcą ludzi. Do egzorcystki przyszedł syn pewnej starej kobiety. Nie raz widział ją na łóżku z szeroko rozwartymi nogami. Okazało się, że była gwałcona przez nieżyjącego męża. Wiedza Wandy Prątnickiej podważa psychologię i psychiatrię. W innym świetle pokazuje stany lub zjawiska, uznawane za chorobę lub odejście od normy. Zza wielu nieprawidłowości wychyla się po prostu... duch. Nawet homoseksualizm w 90 procentach spowodowany jest działalnością duchów - twierdzi egzorcystka.
Oto zgłasza się matka młodej lesbijki. Dziewczyna interesuje się kobietami, chciałaby być mężczyzną. Mieszka z ukochaną.
Okazało się, że w dziewczynę wcielił się bardzo silny mężczyzna, jej dziadek. Zawsze był wielkim amatorem kobiet. Chciał sobie jeszcze poużywać za pośrednictwem wnuczki. Po pierwszym oczyszczeniu dziewczyna wróciła do matki. Ale po jakimś czasie znów wyprowadziła się do narzeczonej. Rozstania i powroty powtarzały się. Walka z upartym duchem dziadka trwała rok.

Duch - złodziej

Pewne małżeństwo żyło przez lata bardzo zgodnie. Nagle, na starość, ona zaczęła mężowi zarzucać, że kradnie jej różne rzeczy. Wzywała nawet policję! Zrozpaczony dziadek zadzwonił do Wandy Prątnickiej: Co mam robić? Nigdy niczego jej nie ukradłem. Okazało się, że to duch tak rozrabia. Takie wyjaśnienie tylko rozsierdziło babcię. I oto pewnego dnia siedzą staruszkowie w domu, gdy na ich oczach unosi się nad podłogą... baniak z winem! Patrzą oniemiali, a baniak przepływa przez pokój, przez sień i wypływa na podwórze. Tam stało kilka osób i nagle ktoś krzyknął przerażony: - Patrzcie! W tym momencie duch-złodziej chyba się przeraził, bo baniak spadł z hukiem na ziemię, jakby go ktoś upuścił. Wino się rozlało, ale duch już nie wrócił.


Aut.: Agata Bleja

===

aureo
 
 Profil   Email 
 Cytat 
kasandra_K80
 październik 24 2008 09:02   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/06
Postów:: 850

Angelo, ja Ci wierzę, cytujesz właściwe fragmenty...

Szkoda, że z reguły chrześcijanie nie pomagają żywym, a duchowni duszom ...
Cóż, obecnie liczy się sprawne i wygodne funkcjonowanie w sferze materialnej...

Hm... ale w jaki sposób przeciętny człowiek może pomóc w takich przypadkach ?

Dziękuję Ci za wypowiedź i serdecznie pozdrawiam

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 24 2008 09:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Kasandro! Angelo!
Zanim odpowiem Kasandrze na jej pierwszy post tak jak obiecałam , chciałabym pozostać chwilę przy problemach opętania!

Czytałam książkę pani Wandy i w wielu miejscach muszę przyznać , że ma ona sporą wiedzę o duchach i opętaniach pokrywającą się z wypowiedziami TT.

Niestety jest to temat w wielu budzący wręcz politowanie i odrzucenie!
Z tego powodu będą oni zaprzeczałi prawdziwości TT , ktory jednoznacznie mówi o tym, że w naszych czasach ilośc duchowych manifestacji, a w tym również opętań drastycznie wzrośnie.
Duchowe manifestacje, uwięzione duchy w miejscu swojego zamieszkania, nawiedzone przez duchy domy(ten problem często jest omawiany na programie Discovery) są przez Boga dopuszczone i stanowią cześc pokuty ducha!
I te manifestacje mnożąc się w sposób dotąd niespotykany powoli przekonają największych sceptyków o istnieniu życia pozagrobowego.
Gdyż dopiero prawdziwa wiara i wiedza oparte prawie na pewności i własnym doświadczeniu mogą spowodować uduchowienie wcielonych dusz i zwrócenie ich zainteresowania życiem poza materią.

Jest ku temu najwyzszy czas , gdyż czasy są Ostatnie a ten , kto nadal będzie żył tylko dla "brzucha" w szerokim tego słowa znaczeniu i pozwalał się mamić wiecznym istnieniem tego "brzucha" nawet religijność będzie materializował do obrządkow , sakramentów i czynności fizycznych kompletnie zapominając lub wypierajac ze świadomności jedne z najważniejszych słow Mistrza

"prawdziwi czciciele będą oddawali Bogu cześć w Duchu i Prawdzie. Gdyż Bóg jest tylko Duchem"

Do Boga docierają tylko nasze intencje, a nigdy żadne nasze fizyczne zabiegi!

Powoli zbliża się czas upadku wszystkiego, co w religiach nie jest duchowe i co nie prowadzi duszy po ścieżce Boskiego Prawa dla osiągnięcia jej zbawienia!

Dzięki Angelo za ten wpis!
Do tego tematu jeszcze wrócę i wkleję dotyczące fragmenty z TT.
pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 24 2008 12:31   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

cd. sparwy duchów i kontaktów z nimi!

Popatrzcie jaki ciekawy fragment znalzłam w księdze Izajasza potwierdzający życie po śmierci, obecnośc duchów naszych zmarłych wokół nas i mało tego ograniczone przyzwolenie na kontakty z nimi , dokładnie takie samo jakie daje TT.

Ten fragment dotychczas był używany, aby straszyć ludzi tym, że te kontakty są niedozwlone i zabronione przez Boga i pomijano drugą cześc wypowiedzi Izajasza, która takie zezwolenie daje, ale tylko w ograniczomym celu!

ks Izajasza 8,19


19 Gdy zaś wam powiedzą: "Radźcie się wywoływaczy duchów i wróżbitów, którzy szepcą i mruczą [zaklęcia]. Czyż lud nie powinien radzić się swoich bogów? Czy nie powinien pytać umarłych o los żywych? " -

20 "Do objawienia i do świadectwa!" Jeśli nie będą mówić zgodnie z tym hasłem, to nie mam dla nich jutrzenki .

Zwróćcie uwagę na słowa do objawienia i do świadectwa

To są dwa jedyne powody kontaktowania się w modlitwie ze zmarłymi, gdyż zmarli świadczą o tym, że żyją i że my też po śmierci ciała będziemy dalej żyli.

Między innymi często cytowane przez Bodyw na tym forum pamiętniki Anny są przekazami jej zmarłej siostry w celu przybliżenia wcielonym duszom tajemnicy Przyszłego oczekującego wszystkie dusze Świata Ducha!

Gdyż zdezinkarnowane dusze to nie półludzie jak próbuje nam wmówić nasza teologia , lecz pełnoprawne byty!

Z resztą jak mogłyby być sądzone dusze po śmierci ciała , gdyby nie były w pełni swoich władz zmysłowo- umysłowych i gdyby nie był to dla duszy naturalny stan, znany jej jeszcze sprzed wcielenia w materię .

Gdyby w Biblii nie było mowy o zmartwychwstaniu ciała nasza teologia nie miałaby tego kłopotu i prawdopodobnie uznawałaby duszę jako samodzielny kompletny byt.

Lecz Biblia mówi wyraźnie o zmartwychwstaniu ciał a odrzucając ideę reinkarnacji duszy, jakoś musiała się teologia z tym uporać i dlatego wymyślono powszechne zmartwychwstanie ciała wszystkich ludzi na Sąd Ostateczny na ziemi a potem z tymi ciałami udanie się dusz, albo do nieba albo do piekła!,

Od razu narzuca się pytanie: To co z duszami , tych kórzy własnie zmarli i nie mają szans na czas oczyszczenia w czyśccu?

ALe do tego miejsca jeszcze teologia nie tak całkiem się myli, chociaż błądzi sądząc ze ten Sąd będzie trwał jeden dzień!

Faktycznie wszystkie te dusze zmarłych ludzi, które po licznych inkarnacjach dalej potrzebują oczyszczenia i zadośćuczynienia na ziemi i spełnienia swojej misji, te powstaną z prochu na Końcu Czasów na swój Sąd Ostateczny!

Są to więc te dusze, które już wielokrotnie zmartwychstawały w różnych ciałach(tak jak pyta Paweł a w jakich ciałach przychodzą zmarli) i które zatwardziale tkwiły w grzechu nie chciały uwierzyć i przyjąć zbawienia Pana Jezusa Chrystusa.
DLA tych dusz przychodzi ostani dzień życia na ziemi, czyli ostania inkarncja i albo wejdą na drogę zbawienia albo pozostaną poza Nową Ziemią!

Gdyż czas zła na ziemi jest ograniczony i ziemia przestanie być miejscem prawie tylko pokuty dla dusz, lecz po oczyszczeniu Sądem stanie się miejscem ich duchowego rozwoju bez dotychczasowego cierpienia i otaczającego zła!
_

W takim świetle trudno się dziwić , że wiele wypowiedzi naszej chrześcijańskiej teologii pokrywają się z Biblią , a rozchodza przede wszystkim w tym miejscu gdzie jest mowa o ostatecznym życiu duszy w wiecznosći.
Gdyż tu zaczyna się cały nonsens i niespójnoć teologii z Biblią.

Pomimo tego że Pismo Święte zdecydowanie rozdziela byt ciała i byt ducha, a nierozerwalność tych bytów dotyczy tylko czasu życia duszy na ziemi, nasza teologia z uporem twierdzi, że
dusza bez ciała nie jest samodzielnym bytem.

Tu przeczy sama sobie w chrześcijańskim wyznaniu
wierzę w świętych obcowanie!

Jako konsekwencje zaparcia się idei reinkarnacji teologia chrzescijańska sprowadziła wieczne życie duszy w Domu Ojca do życia w ciele,
A TO JEST NAJWIĘKSZY NONSENS JAKI MOGŁA WYMYŚLIĆ PRZECZĄCY WYMOWIE BIBLII, W TYM

SENSOWI ZMARTWYCHWSTANIA W CIELE !

ALE PRZEDE WSZYSTKIM PODMIOTOWI NAUCZANIA JEZUSA CZYLI DUCHOWEMU ZMARTWYCHSTANIU NAJPIERW MISTRZA A POTEM KAŻDEJ DUSZY DO ŻYCIA WIECZNEGO PO BOSKIEJ PRAWICY !


Musimy więc krok po kroku z Pismem w ręce wykazywać słusznośc nauczani Ducha Świętego w Trzecim Testamencie i Jego wyższość nad nauczaniem człowieka nawet jeżeli LUDZKIE NAUCZANIE było wmawiane ludziom przez setki lat i mocno zakorzeniło się w chrzescijńskiej mentalnosći!



pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kasandra_K80
 październik 24 2008 12:58   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/06
Postów:: 850

Matejanka

W takim świetle trudno się dziwić , że wiele wypowiedzi naszej chrześcijańskiej teologii pokrywają się z Biblią , a rozchodza przede wszystkim w tym miejscu gdzie jest mowa o ostatecznym życiu duszy w wiecznosći.
Gdyż tu zaczyna się cały nonsens i niespójnoć teologii z Biblią.



Jeśli teologia, to logiczne dowodzenie, to zawiodło może powoływanie się na te koncepcje logiczne, które bez względu na efekt założyły, że następuje zmartwychwstanie i ciała i duszy.
Ale trudno zrozumieć dlaczego, ponieważ na temat (nie)istnienia reinkarnacji Biblia raczej się nie wypowiada, więc mozna sobie zakładać dowolnie teze.

Zresztą z tego co czytałam, wielu chrześcijan, którzy np. nawrócili się na naszą wiarę z terenów Azji np. Hindusi (u których wiara w reinkarnację istnieje od dawna), wierzą w to nadal w kościele chrześcijanskim.
I nawet przez myśl im nie przyszło, że obecni teolodzy uważają to za błąd.

Musimy więc krok po kroku z Pismem w ręce wykazywać słusznośc nauczani Ducha Świętego w Trzecim Testamencie


Masz rację.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
kasandra_K80
 październik 24 2008 14:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/06
Postów:: 850

W podanym przez Angela linku znalazłam taki fragment:

Egzorcyzmy a Kościół
Często zastanawiałam się, dlaczego tak wielu ludzi zwraca się z prośbą o egzorcyzm do mnie, a nie bezpośrednio do księży. W końcu należy to do ich obowiązków. Okazuje się, że prawie wszyscy moi pacjenci szukali wcześniej pomocy w kościele. Wielu bezskutecznie jeździło od parafii do parafii. Niektórzy pojechali nawet do Watykanu, również nadaremnie. Reakcje księży na tego typu prośby są różne. Jedni każą się modlić i żałować za grzechy, drudzy uważają, że stan pacjenta jest pokutą za jego grzeszne życie, inni kierują go do psychiatry. Tylko nieliczni stwierdzali, że rzeczywiście potrzebny jest egzorcyzm, ale od razu dodawali, że w ich parafii egzorcyzmów się nie odprawia. Potrzebujący częściej spotykali się z obojętnością na ich problemy, niż z jakąkolwiek pomocą. Wśród moich pacjentów są i tacy, na których czyniono egzorcyzm jednorazowo lub wielokrotnie.
....
Dowiedziałam się, że w kościołach innych wyznań bez problemu można otrzymać egzorcyzm. Skoro tak, to dlaczego w kościele katolickim księża nie chcą tego robić, dlaczego nie chcą pomagać? Skąd bierze się ich bierna postawa wobec tylu potrzebujących pomocy ludzi? Pytałam o to bezpośrednio samych księży. W rozmowie z nimi argumentowałam, że Jezus był największym egzorcystą, a zatem kapłani podjęli się tej roli, jako kontynuatorzy jego nauk. Powinni wykonywać to, co on kiedyś zapoczątkował. Postrzegam za zdradę wobec Chrystusa to, że nauczają tego, co on nauczał, ale nie czynią tego, co on czynił. Co więcej, ich postępowanie zaprzecza naukom Jezusa. W Ewangelii św. Marka czytamy: "Ci, którzy uwierzą, w imię moje złe duchy będą wyrzucać." (MK 16,17-18.). Jezus udzielił tej władzy nie tylko apostołom i uczniom, ale wszystkim ludziom w niego wierzącym. Obietnica tej władzy trwa do dnia dzisiejszego i każdy człowiek może z niej skorzystać. Ksiądz z racji swojego posłannictwa tym bardziej.
....
Od czasów Jezusa każdy chrześcijanin mógł być egzorcystą. W połowie III wieku, w momencie powstawania Kościół ograniczył jednak te prawa i zaczął wprowadzać różne formuły, aż do momentu wprowadzenia święceń egzorcysty. Od tej pory nie wolno już było wierzącemu człowiekowi dokonywać egzorcyzmów. Mógł to zrobić tylko odpowiedni człowiek, wybrany i wyświęcony przez Kościół. Ograniczenia te stawały się coraz bardziej surowe, aż w XVI wieku na Soborze Trydeńskim Kościół całkowicie zabronił dokonywania egzorcyzmu, nawet księżom. Ten zakaz obowiązywał przez prawie trzy wieki.
Dopiero w 1886 roku papież Leon XIII przerwał ten zakaz.
...
Napisał również specjalny egzorcyzm, który kazał odmawiać biskupom i kapłanom w swych diecezjach. W jednej chwili zostali oni zobowiązani do robienia czegoś, o czym nikt z nich nie miał najmniejszego pojęcia. Z czasów, kiedy egzorcyzm był odprawiany i dozwolony nie ostały się żadne księgi, czy opisy doświadczeń egzorcyzmowania przez kapłanów. Nawet, jeżeli takie kiedyś istniały, to najprawdopodobniej zostały zniszczone. Wiedza o egzorcyzmach została więc zapomniana. Jedyne, co Kościół posiadał to rytuał z 1614 roku. Jest on jak gdyby instrukcją obsługi dla egzorcyzmujących, ale napisany został dla potrzeb i warunków tamtych czasów
...
Oprócz wspomnianego rytuału, istnieją jeszcze tylko dwa zapisy o egzorcyzmach - z IX i X wieku. To wszystko, z czego kapłan egzorcysta może czerpać jakąkolwiek wiedzę. Powinna ona być przekazywana z mistrza na ucznia, ale mistrzów egzorcystów zabrakło, wymarli w ciągu ostatnich trzech wieków.
A zatem kapłani nic nie wiedząc o egzorcyzmach, nie ucząc się o nich w seminarium, nagle z dnia na dzień zostali zobowiązani do ich odprawiania. Co innego jednak odmówić formułkę egzorcyzmu, bo przełożony kazał, a co innego dokonać egzorcyzmu, ponieważ wierzy się w jego siłę i działanie. To różnica jak między dniem i nocą. Jedno ma moc sprawczą, drugie nie. To trochę tak jakby dać komuś instrukcję obsługi i kazać np. zoperować wyrostek, czy wybudować wieżowiec. Wyniki będą jak na loterii, raz dobre, raz złe.(...)

Wszyscy egzorcyści byli święceni przez biskupów. Wielu kapłanów odmawiało święcenia, gdyż odprawianie egzorcyzmu budziło w nich strach. Bywało, że byli do tej roli przymuszani i często uważali ten "awans" za karę. Poza tym robiąc egzorcyzmy z przymusu, bez powołania, efekt z góry był przesądzony, czyli nie zadawalający. Od 1972 roku papież Paweł VI zniósł święcenia egzorcystów. Teraz już każdy kapłan może sam decydować, czy chce zostać egzorcystą, czy nie. Problem w tym, że nie tylko nie naucza się tego w seminarium, ale nawet o tym nie wspomina. Stąd wielu kapłanów uważa egzorcyzm za przesąd, za jakiś relikt odgrzebany z przeszłości, a więc nikomu nie potrzebny. (...)

Opętany człowiek rzadko otrzymuje pomoc, gdyż księża pomagają dopiero wtedy, gdy opętany bluźni na Kościół i Boga. Opętanie przypisują oni nie duchom zmarłych ludzi, tylko diabłu, szatanowi. (...)



Co o tym sądzisz i czy w TT podają jakieś zalecenia?

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 24 2008 14:47   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

kasandra_K80 W podanym przez Angela linku znalazłam taki fragment:

Egzorcyzmy a Kościół
Często zastanawiałam się, dlaczego tak wielu ludzi zwraca się z prośbą o egzorcyzm do mnie, a nie bezpośrednio do księży. W końcu należy to do ich obowiązków. Okazuje się, że prawie wszyscy moi pacjenci szukali wcześniej pomocy w kościele. Wielu bezskutecznie jeździło od parafii do parafii. Niektórzy pojechali nawet do Watykanu, również nadaremnie. Reakcje księży na tego typu prośby są różne. Jedni każą się modlić i żałować za grzechy, drudzy uważają, że stan pacjenta jest pokutą za jego grzeszne życie, inni kierują go do psychiatry. Tylko nieliczni stwierdzali, że rzeczywiście potrzebny jest egzorcyzm, ale od razu dodawali, że w ich parafii egzorcyzmów się nie odprawia. Potrzebujący częściej spotykali się z obojętnością na ich problemy, niż z jakąkolwiek pomocą. Wśród moich pacjentów są i tacy, na których czyniono egzorcyzm jednorazowo lub wielokrotnie.
....
Dowiedziałam się, że w kościołach innych wyznań bez problemu można otrzymać egzorcyzm. Skoro tak, to dlaczego w kościele katolickim księża nie chcą tego robić, dlaczego nie chcą pomagać? Skąd bierze się ich bierna postawa wobec tylu potrzebujących pomocy ludzi? Pytałam o to bezpośrednio samych księży. W rozmowie z nimi argumentowałam, że Jezus był największym egzorcystą, a zatem kapłani podjęli się tej roli, jako kontynuatorzy jego nauk. Powinni wykonywać to, co on kiedyś zapoczątkował. Postrzegam za zdradę wobec Chrystusa to, że nauczają tego, co on nauczał, ale nie czynią tego, co on czynił. Co więcej, ich postępowanie zaprzecza naukom Jezusa. W Ewangelii św. Marka czytamy: "Ci, którzy uwierzą, w imię moje złe duchy będą wyrzucać." (MK 16,17-18.). Jezus udzielił tej władzy nie tylko apostołom i uczniom, ale wszystkim ludziom w niego wierzącym. Obietnica tej władzy trwa do dnia dzisiejszego i każdy człowiek może z niej skorzystać. Ksiądz z racji swojego posłannictwa tym bardziej.
....
Od czasów Jezusa każdy chrześcijanin mógł być egzorcystą. W połowie III wieku, w momencie powstawania Kościół ograniczył jednak te prawa i zaczął wprowadzać różne formuły, aż do momentu wprowadzenia święceń egzorcysty. Od tej pory nie wolno już było wierzącemu człowiekowi dokonywać egzorcyzmów. Mógł to zrobić tylko odpowiedni człowiek, wybrany i wyświęcony przez Kościół. Ograniczenia te stawały się coraz bardziej surowe, aż w XVI wieku na Soborze Trydeńskim Kościół całkowicie zabronił dokonywania egzorcyzmu, nawet księżom. Ten zakaz obowiązywał przez prawie trzy wieki.
Dopiero w 1886 roku papież Leon XIII przerwał ten zakaz.
...
Napisał również specjalny egzorcyzm, który kazał odmawiać biskupom i kapłanom w swych diecezjach. W jednej chwili zostali oni zobowiązani do robienia czegoś, o czym nikt z nich nie miał najmniejszego pojęcia. Z czasów, kiedy egzorcyzm był odprawiany i dozwolony nie ostały się żadne księgi, czy opisy doświadczeń egzorcyzmowania przez kapłanów. Nawet, jeżeli takie kiedyś istniały, to najprawdopodobniej zostały zniszczone. Wiedza o egzorcyzmach została więc zapomniana. Jedyne, co Kościół posiadał to rytuał z 1614 roku. Jest on jak gdyby instrukcją obsługi dla egzorcyzmujących, ale napisany został dla potrzeb i warunków tamtych czasów
...
Oprócz wspomnianego rytuału, istnieją jeszcze tylko dwa zapisy o egzorcyzmach - z IX i X wieku. To wszystko, z czego kapłan egzorcysta może czerpać jakąkolwiek wiedzę. Powinna ona być przekazywana z mistrza na ucznia, ale mistrzów egzorcystów zabrakło, wymarli w ciągu ostatnich trzech wieków.
A zatem kapłani nic nie wiedząc o egzorcyzmach, nie ucząc się o nich w seminarium, nagle z dnia na dzień zostali zobowiązani do ich odprawiania. Co innego jednak odmówić formułkę egzorcyzmu, bo przełożony kazał, a co innego dokonać egzorcyzmu, ponieważ wierzy się w jego siłę i działanie. To różnica jak między dniem i nocą. Jedno ma moc sprawczą, drugie nie. To trochę tak jakby dać komuś instrukcję obsługi i kazać np. zoperować wyrostek, czy wybudować wieżowiec. Wyniki będą jak na loterii, raz dobre, raz złe.(...)

Wszyscy egzorcyści byli święceni przez biskupów. Wielu kapłanów odmawiało święcenia, gdyż odprawianie egzorcyzmu budziło w nich strach. Bywało, że byli do tej roli przymuszani i często uważali ten "awans" za karę. Poza tym robiąc egzorcyzmy z przymusu, bez powołania, efekt z góry był przesądzony, czyli nie zadawalający. Od 1972 roku papież Paweł VI zniósł święcenia egzorcystów. Teraz już każdy kapłan może sam decydować, czy chce zostać egzorcystą, czy nie. Problem w tym, że nie tylko nie naucza się tego w seminarium, ale nawet o tym nie wspomina. Stąd wielu kapłanów uważa egzorcyzm za przesąd, za jakiś relikt odgrzebany z przeszłości, a więc nikomu nie potrzebny. (...)

Opętany człowiek rzadko otrzymuje pomoc, gdyż księża pomagają dopiero wtedy, gdy opętany bluźni na Kościół i Boga. Opętanie przypisują oni nie duchom zmarłych ludzi, tylko diabłu, szatanowi. (...)



Co o tym sądzisz i czy w TT podają jakieś zalecenia?


To jest właśnie ta wiedza o której pisałam , że jest spojna z nauczaniem Chrystusa w Trzecim Testamencie!Znowu temat bardzo szeroki ale postaram się do niego lepiej przygotować.

Jedno jest pewne

uwalnianie ludzi od duchowych wpływów od tzw opętań przez duchy jest jednym z najważniejszych aspektów nauczania Jezusa i poleceniem do apostołów kontynuacji tego zdania. Od tamtego czasu to polecienie jest aktualne, choć nie wykonywane należycie!

nowi uczniowie mają obowiązek niesienia pomocy zarówno opętanym jak i opętującym duchom.


późnym południem poszukam fragmentów w TT choć to nie będzie łatwe ze względu na objętośc TT.
ALe się postaram. Poza tym nie wszystko na ten temat znalało się w kompendium.

Z utęsknieniem czekam na tłumaczy , którzy podejmą się tłumaczenia z hiszpańskiego owych dwunastu "Ksiąg prawdziwego życia", gdyż choć kompendium wystarcza do zrozumienia Pouczeń to każda księga jest niesamowitą ucztą duchową i bezpośrednim kontaktem ze Słowem czyli z Chrystusem i naświetleniem pouczeń ujętych w kompendium
pozdrawiam


===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 24 2008 19:15   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Wklejam fragment wyjaśniający istnienie duchowej walki rozgrywającej się dosłownie nad naszymi głowami.

Na razie wstrzymam się od komentarza , gdyż sądzę , że każdy , kto to przeczyta będzie potrzebował nieco czasu aby pomyśleć.
nie jest to jedyny fragment mówiący w TT o opętaniach i o działaniu duchów ciemności , ale nie chcę zbyt wiele na raz cytować.
Dopiero jak poniższe pouczenia staną się całkiem jasne!

Walka istot duchowych o ludzkie dusze

48. Po drugiej stronie waszego ludzkiego życia istnieje świat Duchów, waszego rodzeństwa, dla ludzi niewidzialnych istot, które walczą pomiędzy sobą o zdobycie was.

49. Ta walka ma swój powód w różnicy w rozwoju, w jakim jedni i drudzy się znajdują. Podczas, gdy istoty Światła, niesione ideałem miłości, harmonii, pokoju i doskonalenia się, obsypują drogę ludzkości Światłem, inspirują ją zawsze do dobra i objawiają jej zawsze to, co jest dobre dla ludzi, istoty, które wciąż jeszcze mocno trzymają się materializmu ziemi, które nie potrafiły uwolnić się ze swojego egoizmu i swojej miłości do świata, lub odżywiają na nieokreślony czas ludzkie skłonności i nałogi, sieją dezorientację na drodze ludzi, poprzez to, że zaciemniają umysły, czynią serca ślepymi i zniewalają wolę, aby posługiwać się człowiekiem i aby czynić go narzędziem swoich planów, albo go używać, jak by był ich własnym ciałem.

50. Podczas gdy Duchowy Świat Światła stara się zdobyć ludzką duszę, aby stworzyć jej wyłom do Wieczności; podczas gdy te błogosławione legiony nieustająco starają się, wzrastać w miłości, stawać się opiekunami chorych na łożu cierpienia, konsultantami po stronie człowieka dźwigającego ciężar wielkiej odpowiedzialności; doradcami młodzieży, opiekunami dzieci, towarzyszami tych, którzy żyją zapomnieni i samotni, również nieustannie działają pomiędzy ludźmi legiony istot pozbawionych światła duchowej mądrości i bez wzniosłego uczucia miłości. Lecz ich celem nie jest ułatwienie wam drogi do Duchowego Królestwa-nie; zamiar tych istot jest całkowicie przeciwny, ich dążeniem jest opanowanie świata, bycie w dalszym ciągu jego panami, uwiecznienie się na ziemi, opanowanie ludzi i uczynienie ich niewolnikami i narzędziami swojej woli-jednym słowem: nie pozwolenie na odebranie sobie niczego, co zawsze uważały za swoje: Świata.

51. A więc, Uczniowie: Pomiędzy jednymi i tymi drugimi istotami szaleje gwałtowna walka-walka, której wasze cielesne oczy nie widzą, której odbicie jednak dzień po dniu jest odczuwalne w waszym świecie.

52. Aby ludzkość mogła się bronić i uwolnić od złych wpływów, potrzebuje ona wiedzy o Prawdzie, która ją otacza;, musi nauczyć się, Modlitwy przy pomocy Ducha i musi również wiedzieć, w jakie umiejętności wyposażona jest jej istota, aby mogła wykorzystać je, jako broń w wielkiej bitwie Dobra przeciwko złu, Światła przeciw ciemności, Uduchowienia przeciw zmaterializowaniu.

53. Właśnie Duchowy Świat Światła działa i walczy i przygotowuje wszystko, aby któregoś dnia świat odnalazł drogę Uduchowienia.

54. Pomyślcie o tym wszystkim, a będziecie mogli sobie wyobrazić gwałtowność tej walki waszych duchowych braci, którzy starają się o ocalenie ludzi-walkę, która dla nich jest kielichem, w którym wy wciąż dajecie im do picia żółć waszej niewdzięczności, gdyż wy ograniczacie się do tego, aby odbierać od nich całe dobro, które oni wam darowują, lecz nigdy nie stawiacie się po ich stronie, aby wspomagać ich w ich walce.

55. Tylko niewielu jest takich, którzy potrafią się do nich przyłączyć, niewielu jest takich, którzy wrażliwi są na ich inspiracje i postępują według ich wskazówek. Lecz jakże silni idą tacy przez życie, jakże chronieni się czują, jakie rozkosze i inspiracje uskrzydlają ich ducha!

56. Większość ludzi jest rozdarta pomiędzy tymi dwoma wpływami, nie decydując się na żaden z nich, nie poświęcając się całkowicie materializmowi, ale też nie wysilając się, aby się od niego uwolnić i uduchowić swoje życie i wznieść je poprzez dobro, wiedzę i duchową siłę. Tacy jeszcze całkowicie znajdują się w walce ze sobą.

57. Tacy, którzy całkowicie poddali się materializmowi, nie troszcząc się już o Głos Sumienia, którzy pogardzają wszystkim, co tylko dotyczy ich duszy i więcej nie walczą, ci zostali w walce zwyciężeni. Oni sądzą, że zwyciężyli, wierzą, że są wolni, a nie zauważają, że są więźniami i że będzie konieczne, aby legiony Światła zeszły do ciemności, aby ich uwolnić.
58. To Przesłanie Światła wysyłam do wszystkich narodów ziemi, aby ludzie obudzili się, aby uświadomili sobie, kto jest wrogiem, którego muszą zwalczyć, aż go zwyciężą i jaką broń, nie wiedząc tego, noszą ze sobą. (321,53-63)


pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 24 2008 21:22   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

c.d.nie chciałabym nikomu spędzić snu z powiek ale uważam że powinnam wkleić jeszcze jeden fragment -do przymyślenia w czasie weekendu - dotyczący otaczającego nas Duchowego Swiata i rzucający świało na los dusz po śmierci ciała.




27. Ten czas jest inny niż Pierwszy i Drugi. Dzisiaj żyjecie w chaosie rozpętanych widzialnych i niewidzialnych elementów. Biada temu, który nie czuwa, gdyż ten zginie, a ten, kto jest przygotowany musi walczyć!
28. Tysiące niewidzialnych oczu patrzą na was; jedne czyhają na was na waszej drodze, aby doprowadzić was do upadku, te inne, aby was ochraniać. (138,26-27)
29. Wielkie legiony zabłąkanych dusz prowadzą wojnę z ludźmi, przy czym wykorzystują ich niewiedzę, upór i brak duchowego widzenia;, a ludzie nie przygotowali swojej broni miłości, aby chronić się przed ich atakami, i w walce tej okazują się bezradnymi istotami.
30. Było niezbędne, aby Moja Duchowa Nauka dotarła do was, aby was nauczyć jak macie się przygotowywać, aby zwycięsko przetrwać ten pojedynek.
31. Z tego Duchowego Świata, który wokół waszego własnego świata pulsuje i żyje, wychodzą wpływy, które doświadczają ludzi-bądź to w umyśle, w ich uczuciach, bądź w ich woli-i czynią z nich poddane sługi, niewolników, narzędzia i ofiary. Wszędzie pokazują się duchowe objawienia, lecz pomimo to ludzie świata w dalszym ciągu nie chcą sobie uświadomić tego, co otacza ich ducha.
32. Konieczne jest rozpoczęcie bitwy, zniszczenie ciemności, aby gdy Światło wedrze się pomiędzy ludzi, wszyscy wyruszyli w prawdziwej wspólnocie i poprzez Modlitwę zwyciężyli w walce, którą podejmą przeciwko tym mocom, które nad nimi przez tak długi czas panowały.
33. Ludzie i narody uległy sile tych wpływów, z czego ludzkość nie zdała sobie sprawy. Rzadkie i nieznane choroby, które przez nie są wytwarzane, obaliły ludzi i spowodowały chaos wśród naukowców.
34. Jakże wiele podziałów, chaosu i cierpienia nałożył człowiek na siebie. Brak Modlitwy, moralności i Uduchowienia przyciągnął nieczyste i pomylone istoty. Lecz czegóż można oczekiwać po tych, którzy bez Światła i przygotowania odeszli?
35. Tam są ci, których wyście oszukali i uciskali, których omamiliście i upokorzyliście. Oni mogą wam wysyłać, tylko chaos i ciemność mogą żywić tylko zemstę i czynią wam tylko zarzuty. (152,22-28)
36. Legiony Istot z ciemności dostały się pomiędzy ludzi jak chmura gradowa, powodując załamania, chaos w myślach i zaciemniając ludzkie serce. I chociaż ta ludzkość ma broń, aby się przed tymi podstępnymi atakami chronić, jedni nie potrafią jej używać, a inni nie mają nawet pojęcia o jej posiadaniu. (240,53)




Sądzę, że na razie jest to wystarczająca ilość materiału do dyskusji i rozważania , jak powinniśmy bronić się, aby nie ulegać tym wpływom.
Wiedza o ich istnieniu jest już połową wygranej i dlatego uważam rozpowszechnianie tego Pouczenia za takie istotne

Dobrej nocy


===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 25 2008 17:40   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Piotrze!

Co do głównego tematu - ciało fizyczne zmartwychwstanie.
Tak jak zmartwychwstał Jezus.
Wyznawcy trzeciego czwartego i piątego testamentu zaproszeni są do przeczytania najpierw Starego i Nowego Testamentu.


Co prawda nie jestem wyznawcą żadnego Testamentu i wyznaję Boga Objawionego w swoim Słowie zawartym w ludzkim i spisanym w Trzech Testamentach!

ALe pragnę Ci zwrócić uwagę , że polecasz mi przeczytanie Pisma które codziennie czytam i nad nim rozmyślam.

Czy Ty tak kategorycznie wypowiadając się na temat "wyznawców" TT chociaż poznałeś jeden rozdział z niego?

Poza tym czy ktokolwiek z "wyznawców" twierdzi, że ludzkie ciało nie zmartwychwstanie na Sąd Ostateczny?

Róznica w poglądach polega tylko na róznym pojmowaniu eschatologii

"wyznawcy" twierdzą zgodnie z wymową Biblii że ciało z prochu powstało i do prochu powróci a wyznawcy teologii twierdzą, że ciało wejdzie do nieba aby tam żyć wiecznie , co w żadnym miejscu nie zostało przez Pismo Swięte potwierdzone ,a wprost przeciwnie!Pismo Swięte dwóch Testamentów jasno naucza
że dusze będą żyły w ciałach na odnowionej ziemi
i na tym Biblia się kończy nic nie mówiąc nam niczego o dalszym losie tych dusz!

pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Łukasz
 październik 25 2008 17:51   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 08/15/08
Postów:: 439

Świetny monolog Matejanko

===

Niech radują się rodziny, a ich miłość promienieje, jak chleba okruszyny nieśmy wiare i nadzieje...Nam pisane Krzyża bronic, teraz, dzisiaj, jutro, zawsze!
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 październik 25 2008 18:11   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Quote by Kruk: Świetny monolog Matejanko

Dziekuję za uznanie!

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
kasandra_K80
 październik 26 2008 14:09   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/14/06
Postów:: 850

Dziękuję Aniu za tak obszerną wypowiedź. Masz rację, należy ją w skupieniu przeczytać i przemyśleć.
Mam dzisiaj mało czasu więc zrobię to później...
Jeszcze raz dzięki

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
angelo
 październik 26 2008 18:39   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 47

kasandra K80

Dobrze,że znalazłaś te bardzo ciekawe materiały "Kościół i egzorcyzmy".

matejanka

A ja znalazłem bardzo ciekawą spirytystkę Annę.Z jej strony pochodzą te fragmenty: here

Wieczór Wybrzeża - "Rozmawiająca z duchami"

Największą przygodą jej życia jest spirytyzm. Stałe poznawanie wielkiej niewiadomej, jaką jest dla nas Tamten Świat, jest fascynujące. Ale nie każdy może się tym zajmować... To nie jest zabawa. Potrzebna jest odwaga, stanowczość, silny charakter i chęć niesienia pomocy zarówno ludziom, jak i błądzącym duszom.

Dlaczego zajmuję się spirytyzmem? Duchy powiedziały mi kiedyś, że po to się urodziłam, żeby pośredniczyć między żyjącymi a energiami ludzi zmarłych. Duchy także potrzebują pomocy. Wiele z nich po śmierci błąka się, nie mogąc opuścić naszego świata i przejść w wyższe rejony. Są to tak zwane duchy trzeciego rzędu
- dusze samobójców, morderców, ludzi zmarłych w stanie nieświadomości. Ktoś musi im pomóc, wytłumaczyć, że ich miejsce jest już gdzie indziej, odprowadzić do Jasności. W ten sposób można uwolnić ludzi i pomieszczenia od dokuczliwych duchów, o co jestem często proszona.

Ostatnio zwróciło się do mnie z prośbą o pomoc pewne małżeństwo. Ojciec tej kobiety zmarł z powodu nadużycia alkoholu. Po jego śmierci córka przeniosła do swego mieszkania regał, będący własnością zmarłego. Od tego czasu...zaczął się horror.
Duch regularnie pojawiał się w mieszkaniu, czerpał energię od córki lub zięcia, a potem przechodził do drugiego pokoju, skąd słychać było odgłosy walenia siekierą w regał. Kiedy ci ludzie przyjechali do mnie, byli u kresu wytrzymałości. Pojechałam do tego mieszkania i pomogłam w odprowadzeniu ducha. W takich sytuacjach pojawia się zwykle mój opiekun z zaświatów, anioł wyższego rzędu, który tłumaczy niesfornym duchom, gdzie jest ich miejsce.

Jestem tylko pośrednikiem...doprowadzającym do ich spotkania. Z każdego takiego seansu sporządzana jest dokumentacja z podpisami uczestników. Mam wiele pisemnych podziękowań za uwolnienie od złośliwych duchów.

Przy egzorcyzmach muszą być ze mną co najmniej dwie osoby, z których jedna przez cały czas wszystko notuje. Konieczna jest stała kontrola nad przebiegiem seansu. W protokole są też zapisane odpowiedzi duchów na stawiane im pytania, a potem tylko "odhaczamy" to, co się sprawdziło.

Mam swoich opiekunów...w zaświatach i z nimi kontaktuję się najczęściej. Są to dusze mego zmarłego ojca i brata, którym towarzyszy mój duchowy przewodnik. Właściwie obecni są w moim mieszkaniu bez przerwy i przy nich czuję się bezpiecznie. Duchy bywają różne i trzeba umieć się przed nimi zabezpieczyć.

Gdy przeprowadzam seans, zmienia się aura mego mieszkania i dla zabłąkanych dusz jest ono wówczas jak latarnia morska dla rozbitków - ciągną do niego jak ćmy do światła. Do takiego kontaktu dążą przede wszystkim duchy najniższego rzędu i ochrona przed nimi jest konieczna. Po seansie zawsze odcinam się od ducha, każąc mu odejść. Jedyny ślad, który pozostaje, to pisemny protokół.

Jeśli duch się ociąga......pomagają mi moi bliscy, a także naczelny opiekun, który po raz pierwszy ukazał mi się gdy miałam sześć lat. Leżałam już w łóżeczku i zasypiałam, gdy w pewnym momencie zobaczyłam Anioła Stróża, unoszącego się nad stojącą w rogu pokoju maszyną do szycia. Był taki jak na obrazkach, w białej szacie i ze skrzydłami. Obudziłam całą rodzinę, wszyscy zbiegli się, zapalili światło, a on cały czas tam był, choć widziałam go tylko ja. W końcu kazali mi uspokoić się i spać. Ze strachu posiusiałam się do łóżka, bo gdy otwierałam oczy, widziałam go w tym samym miejscu. Zniknął dopiero nad ranem, gdy zaczęło się robić widno. Było to swego rodzaju naznaczenie.

Szpitale i cmentarze

...to szczególne miejsca, w których przebywa wiele nie odprowadzonych dusz. Czułam je i prawie fizycznie słyszałam ich głosy, gdy szły za mną po piętrach. Przy wróżeniu także czasami pomagają mi duchy - gdy rozkładam karty wpadam na pewne fale i mówię rzeczy, których - opierając się wyłącznie na kartach - nie mogłabym powiedzieć, bo tego w nich nie widać.

Największą przygodą mego życia

...jest jednak spirytyzm. Stałe poznawanie wielkiej niewiadomej, jaką jest dla nas Tamten Świat, jest fascynujące. Ale nie każdy może się tym zajmować - ostrzegam. To nie jest zabawa, potrzebna jest odwaga, stanowczość, silny charakter i chęć niesienia pomocy zarówno ludziom, jak i błądzącym duszom. Z pewnością nie mogłabym tego robić bez opieki tych, których kochałam, a którzy już odeszli z tego świata.

- Wspomniała pani o swym duchu -Opiekunie, czy to ktoś w rodzaju anioła?

- To, mówiąc najprościej, duch wyższego rzędu; każdy ma swojego ducha -stróża. Ja z moim potrafię się bardzo dobrze porozumieć. To znakomity pośrednik. Potrzebuję najwyżej pięciu minut, by odszukać duszę wezwaną podczas seansu. Nigdy się na nim nie zawiodłam.

- Czy te duchy wyższego rzędu żyły kiedyś na ziemi, w ludzkich ciałach?
- Tak. Mój to już się teraz nauczył, ale z początku zdarzało mu się mówić dość specyficznym językiem. Np. "stanie się to roku pańskiego 1997" lub "seans z wami uważam za owocny". Czasem trzeba było się nieźle nagłowić, by zrozumieć, co naprawdę ma na myśli. Przy diagnozowaniu jednej pani usłyszeliśmy, że "jak usunie łyka, będzie dobrze". I cóż to te "łyka"? W końcu okazało się, że kobieta ma mięśniaki.

- Z tego co wiemy, pani nie tylko współpracuje z duchami, ale również je... eksmituje. Z nawiedzonych domów, z nawiedzonych ludzi. Czy to niebezpieczne?
- Jeszcze jak! Ostatnio pewna opętana dziewczyna goniła mnie wokół stołu. Zabiję cię! Zabiję - krzyczała. To rzeczywiście było niewesołe. Uciekałam i modliłam się, by nie wyjść z tego z podbitym okiem. To było o tyle istotne, że za trzy dni w Elblągu, miałam wygłosić wykład pod tytułem: "Kochajmy duchy - one są wśród nas"...

- A więc niektórych duchów nie da się polubić?
- Proszę pana, z duchami jest jak z ludźmi. Są dobre duchy i złe duchy. Jaki kto był za życia, taki jest i po śmierci. Cechy charakteru pozostają. Także te wredne.

- Co pani robi, gdy spotka wrednego ducha? Wymierza mu klapsa?
- Duchowi trzeba wytłumaczyć, że dla jego własnego dobra będzie lepiej, gdy odejdzie. Duch musi poczuć, że zależy nam na jego dobru. Przypadek, o którym wspominałam, był dość specyficzny. Ta dziewczyna, dziś dwudziestodwulatka, została opętana przez ducha, gdy miała lat 15. Prawda jest taka, że ona już nie umie bez niego żyć. Jej twarz nabrała męskich rysów; dziewczyna chodzi w spodniach, z krótkimi włosami. Kiedy udało nam się wykurzyć z niej lokatora (niestety nie na długo), dostała dziecinną buzię, ale także całkowicie straciła pewność siebie. Nie wiedziała jak żyć i zaczęła tęsknić do tego, co było. Siedem lat to prawie jak małżeństwo. Z tym, że z duchem nie da się wziąć rozwodu. Trzeba go wypędzić.

- I wypędziła go pani?
- Ta sprawa jest w toku. Jeśli mi się powiedzie, uznam to za spory sukces.

- Pani Anno, z tego co pani mówi wynika, że "po tamtej stronie" wcale nie jest lepiej niż tu. Duchy kłamią, przeklinają, bywają głupie i zawistne...
- Cóż, duchy nie różnią się aż tak bardzo od ludzi. Proszę pana, zdarzają się nawet duchy -podrywacze. Mówi taki dziewczynie, że ma piękne oczy, a potem np... łapie za pupę.

- ??
- Jeżeli dana pani jest medialna, to to czuje. Zdarza się, że taki pocałuje w policzek, weźmie za rękę.

- A czy możliwy jest romans z duchem?
- Znam panie, które twierdzą, że możliwy jest stosunek fizyczny z duchem. Mówią nawet, że to lepsze niż z... żywym mężem. Mnie już nic nie dziwi w tych sprawach. Wiem co myśleć, gdy np. pies łasi się do pustej wersalki. Albo kot robi ósemki pomiędzy czyimiś nieistniejącymi nogami. To jest dla mnie najzupełniej normalne. Kiedyś jeden duch przeszkadzał córce spać, a musiała wcześnie rano wstać do szkoły. Weszłam więc i mówię: "Chodź do mnie, dziewczynki muszą spać".

- I usłuchał?
- Był, widać, dobrze wychowany. Zresztą do duchów mam szczęście. Mój Opiekun też jest duchem na poziomie. Nie zdarza mu się skłamać czy zakląć.

- Pani Anno, co według pani wpłynęło na tak złą reputację duchów, że jeszcze dzisiaj wiele osób na myśl o nich dostaje gęsią skórkę?
- To jest strach, moim zdaniem, zupełnie nieuzasadniony. Owszem, zdarza się, że zły duch stąd nie odchodzi, pokutuje i odgrywa się na ludziach. Ale podejść do tego trzeba, jak do choroby. Temu indywiduum trzeba pomóc, wytłumaczyć wszystko jak dziecku. Trzeba ducha przekonać, żeby odszedł, wskazać mu drogę, dać opiekuna. I wtedy on się w nowym środowisku zaaklimatyzuje. Znam ludzi, którzy wyganiają i myślą, że jest po sprawie. To błąd! Duch i tak wróci, albo pójdzie do sąsiadów. To są półśrodki.

===

aureo
 
 Profil   Email 
 Cytat 
angelo
 październik 26 2008 19:10   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 47

LETARG DUSZY

Proces przejścia duszy w stan odpoczynku, jego głębokość i regularny rozwój może zostać zaburzony przez osoby, które pozostały na Ziemi. Dusza, która chce coś przekazać, albo dręczy ją cierpienie bliskich (szczególnie, kiedy słyszy ich lamenty i wołania) stara się przezwyciężyć stan, któremu ulega i podejmuje zdesperowane próby powrotu na Ziemię. Analogicznie, rozpacz żałobników przeszkadza duszom, które rozpoczęły odpoczynek. W konsekwencji śpiące dusze budzą się i starają odpowiedzieć bliskim, albo przynajmniej wchodzą w stan częściowego przebudzenia, opóźniając jego naturalny proces. Właśnie takie na wpół rozbudzone dusze często zdradzają swoją obecność podczas seansów spirytystycznych.

Nasze egoistyczne cierpienie, nasze prośby, są częstą przyczyną wielkiego cierpienia i smutku drogich nam zmarłych, chyba że – świadomi prawdziwego stanu rzeczy – odrzucą wołanie nawet ze strony tych, których kochają. Znane są przypadki dusz, które latami walczyły z letargiem, aby być w pobliżu bliskich, którzy zostali na Ziemi; rezultatem był bezsensowny ból i smutek dla obu stron. Powinniśmy unikać opóźniania, przez nasze egoistyczne potrzeby, rozwoju tych, którzy odeszli w zaświaty: pozwólmy im odpoczywać w oczekiwaniu na moment transformacji. W innym razie przyczynimy się do tego, że będą umierać wiele razy.
Kto prawdziwie kocha i to rozumie, wstrzymuje się od błędnego postępowania, ponieważ miłość i zrozumienie nakazują, aby pozwolić duszy odejść w pokoju i zaznać zasłużonego odpoczynku, po którym osiągnie swój pełen rozwój. Ten okres letargu duszy przypomina stan płodu w łonie matki: śpi, aby obudzić się w pełni sił. Istnieje również inna faza tego szczególnego etapu rozwoju duszy: jedynie dusza kogoś, kto zmarł z przyczyn naturalnych – o ile się jej nie przeszkadza – natychmiast zapada w letarg. Ci którzy umierają śmiercią nagłą, np. są zamordowani, przez pewien czas są przebudzeni i w pełni sprawni umysłowo. Często nie zdają sobie sprawy z tego, że są martwi, ani co im się stało. Przez krótki czas zachowują pamięć o życiu ziemskim, oraz mogą widzieć i słyszeć co się wokół nich dzieje za pomocą zmysłów astralnych. Nie mogą uwierzyć, że opuścili ziemskie ciało i są z tego powodu boleśnie zdumieni.
Byliby bardzo nieszczęśliwi w dniach poprzedzających sen, gdyby nie astralna pomoc ze strony błogosławionych dusz pochodzących z wyższych poziomów astralnych, które – gromadząc się wokół nowo przybyłych - informują o ich prawdziwym stanie, ofiarując słowa pociechy i rady, oraz asystując im do chwili, aż wejdą w stan letargu niczym zasypiające zmęczone dziecko. Pomocnicy ci są niezawodni i ten, kto umrze nagłą śmiercią – dobry czy zły – nie zostanie zostawiony sam sobie, gdyż wiedzą oni, że wszyscy są dziećmi Boga, duchowymi braćmi i siostrami. Istnieli ludzie, którzy rozwinęli w sobie wielką duchową siłę. Oni to czasowo opuszczali swoje ciało fizyczne (pozostając w ciele astralnym), aby pomóc i doradzać przy okazji wielkich katastrof (jak powódź w Johnstown, czy zatonięcie Titanica) lub po wielkich bitwach, kiedy potrzeba ich szybkiej pomocy i rady.

Dusze ludzi, którzy umarli we wspomniany sposób oczywiście zapadają w letarg stopniowo, jak w przypadku tych, którzy zmarli śmiercią naturalną. Innym cudownym fenomenem jest przywołanie całej przeszłości duszy niczym wielkiej panoramy, która rozpościera się przed jej mentalnym wzrokiem zanim zapadnie w letarg. Mistrzowie uczą, że trwa to nieskończenie krótki okres czasu, chwilę, o której można mówić jak o punkcie w czasie. Mimo to, w tej właśnie chwili dusza widzi przebieg jej ziemskiego życia. Pojawiają się, scena po scenie, od dzieciństwa do wieku starczego, tak najmniej ważne, jak i największe wydarzenia, oddane z najdrobniejszymi szczegółami. Podświadome poziomy pamięci zdradzają do końca swoje sekrety, niczego nie ukrywając. Poza tym dusza, z wysublimowaną bystrością, jest w stanie zrozumieć znaczenie, przyczynę i konsekwencje każdego wydarzenia z jej życia. Może zatem dokonać analizy oraz ocenić siebie i swoje czyny niczym wszechwiedzący i sprawiedliwy sędzia.
W rezultacie tego procesu czyny popełnione w minionym życiu zostają skupione i odbite w duszy, stając się przez to nasionami, z których wyrosną w przyszłości lepsze owoce. Nasiona te służą powstaniu charakteru osoby w jej kolejnym życiu, na ile pozwolą jej na to nowe cechy i pragnienia. Temu, kto zaprzecza możliwości ogarnięcia w jednej chwili wydarzeń z całego życia, odpowiadamy, że według psychologów jest to możliwe również w życiu ziemskim. Miały bowiem miejsce liczne przypadki, w których ludzie śnili wydarzenia rozgrywające się na przestrzeni wielu lat. W zwykłych snach element czasowy jest praktycznie zredukowany do bardzo małej jednostki, zaś w stanie o którym mówimy koncentracja mentalna jest do tego stopnia zintensyfikowana, że w jednej chwili można ogarnąć okres najdłuższego nawet życia. Dusza zapadająca w letarg zabiera ze sobą skoncentrowane wspomnienie całego życia, w którym zawarte są nasiona jej pragnień, ambicji, sympatii czy antypatii, skłonności i niechęci. Te nasienne ideały szybko zaczynają wzrastać, produkując kwiaty i owoce.
Objawiają się one nie tylko w przyszłych wcieleniach, ale również w życiu duszy w sferze astralnej. Przezorna Natura nie żąda bowiem od duszy, aby doświadczała i przezwyciężała wszystkie swoje skłonności w przyszłych wcieleniach, ale sprawia, że wiele z tych silnych impulsów manifestuje się i wyczerpuje w sferze astralnej tak, że dusza może zostawić je za sobą, kiedy narodzi się do nowego ziemskiego życia. W tej radosnej perspektywie letarg duszy jest niezbędny. Podczas jego trwania dusza jest przygotowywana do wejścia w życie astralne i do swojej manifestacji. Letarg jest niezbędny duszy na tym etapie jej rozwoju, niczym sen dla nienarodzonego jeszcze dziecka w łonie matki. Niektórzy powierzchowni ludzie wyrażali obawy przed letargiem duszy, lękając się snu w nieznanym miejscu, wśród nieznanych stworzeń i rzeczy. Lecz obiekcja ta dla wykształconego okultysty jawi się infantylna, ponieważ wie on, że nie istnieją w Naturze byty, które byłyby tak gorliwie i całkowicie chronione, jak śpiące w wielkiej sferze astralnej dusze. Są tak bardzo chronione przed wszelkimi grożącymi im niebezpieczeństwami, że tylko totalna rewolucja świętych praw Natury mogłyby je wystawić na cios. Należy pamiętać, że znajdują się one nie w jakimś miejscu, ale w stanie, w takich warunkach, że żaden zły i szkodliwy wpływ nie może się do nich nawet zbliżyć. Obyśmy my tu na Ziemi byli tak chronieni! Zdaje się, że niemal wszystkie siły Natury zjednoczyły się by je pilnować i chronić.
Jak głosi indyjska maksyma: „Nawet bogowie na ich wzniosłych tronach nie mają żadnej mocy ani władzy nad śpiącymi duszami”.
Ten kto w swoich poglądach na temat zaświatów uległ wpływom teologii i uznał koncepcję letargu duszy za dziwną i nadzwyczajną, odpowiadamy, że wystarczy krótka refleksja, aby zauważyć, że u źródeł przekonań klasycznej teologii można odnaleźć ukryte aluzje do tej cudownej koncepcji odpoczynku, jakiego dusza – po ciężkim życiu – potrzebuje przed kolejnym wcieleniem. „Odpoczywa snem sprawiedliwego”, „Tu odpoczywa zmęczony podróżnik”, „Odszedł ku wielkiemu odpoczynkowi” - te, oraz liczne inne sformułowania są próbą wyrażenia koncepcji – naturalnej dla człowieka – istnienia okresu odpoczynku udzielonego duszy. Idea odpoczynku po życiowych trudach i burzach jest tak bardzo naturalna oraz instynktowna, że stanowi najsilniejszą inklinację i przekonanie człowieka w odniesieniu do koncepcji śmierci. Jest równie silna jak przekonanie o istnieniu życia po śmierci. Jednak jej wytłumaczenie można znaleźć jedynie na wyższych poziomach wiedzy okultystycznej. Duża, która wie o istnieniu i naturze okresu letargu będzie szczęśliwa na myśl o nim. Ten okres przyszłej egzystencji będzie dla niej wspaniałym balsamem i wzbudzał on będzie w niej uczucia, jakie wyraził autor starożytnej pieśni: „Spokojny i pogodny odpocznę w ukrytej kołysce”. Pogodny odpoczynek w głębinach oceanu życia; spokój, pewność i poczucie bezpieczeństwa – oto cechy letargu w którym znajduje się dusza w sferze astralnej.
here

BARDZO TRUDNE EGZORCYZMY

Podam jeszcze dwa przykłady ciężkiego opętania przez ducha złośliwego i strzygę czyli ducha z innej planety lub innego wymiaru . Przybyła do mnie któregoś dnia kobieta o imieniu Wiesława . W jej oczach widziałem lęk , bardzo silny niepokój. Mówiła szybko patrzyłem na nią trzecim okiem ( jasnowidząco ) . Jej aura była nie tylko szara , lecz momentami przejawiały mi się silne plamy czerni i brudnej czerwieni . Jej strach i niepokój był tak wielki , że trudno jest mi to opisać. Opowiadała mi że była już u kilku egzorcystów księży . Była w Pelplinie , Częstochowie na Jasnej Górze i w innych miejscach w Polsce i Niemczech . Kobieta ta mieszka na stałe w Niemczech w okolicach Westwalii .Straciła już prawie wszystko co miała , aby pozbyć się tego co ją opętywało . Żadne sposoby innych egzorcystów nie przyniosły oczekiwanego efektu. Egzorcyści , którzy jej próbowali pomóc , tylko rozwścieczyli tego ducha a nie mogli go przeprowadzić do światła. Zło było tak silne, że nie tylko atakowało jej świadomość , ale wyrywało i prostowało jej włosy we wszystkich częściach ciała a nawet włosy częściowo zostały wciągane pod skórę. Było to coś tak silnego i przebiegłego , miało tak wielką siłę przeciwstawiania się, że wzbudzało również niepokój we mnie czy z tym sobie poradzę ...
here

===

aureo
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 październik 27 2008 06:53   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Kochani!

Dziękuję Angelo za zamieszczenie tych materiałów.
Należy jednak pamiętać zawsze o tym, że papier jest cierpliwy i wszystko można napisać , choć nie wszystko musi być obiektywną prawdą.

niestety tak jak nasze materialne, ziemskie życie zostało skomercjalizowane, również dobrze "sprzedaje się duchowy towar" czyli wszelkie wróżby, przepowiednie, i objawienia!

Odróżnienie prawy od fałszu nie jest łatwe, gdyż wielu posiadających prawdziwe Dary Ducha po prostu zeszło ze ścieżki Światła automatycznie stając się sługami ciemności i wnosząc chaos zamiast spirytualnej prawdy!

nie oznacza to, że za takie uważam powyższe wypowiedzi, ale zawsze musi się obudzić nasza czujność , gdy sprawy duchowe służą mamonie!

W Trzecim Testamencie zostało umieszczone ostrzeżenie wobec nowych uczniów :
Biada temu, który z duchowej wiedzy lub duchowych darów(np dar uzdrawiania) uczyni sobie źróło utrzymania lub wywyższanie siebie nad innymi braćmi-taki od razu przestaje być uczniem Chrystusa i nie należy go słuchać choć częsciowo może nawet mówić prawdę.

jednak pomiedzy prawdę wsiewa złe nasienie kłamstwa a przez to jego przekaz służy tylko sianiu chaosu, podziałów i zaciemnianiu Duchowej Prawdy!

Ale jeszcze raz podkreślam , że nie oceniam negatywnie zamieszczonych przez Angelo fragmentów , a jednynie namawiam do zdystansowanej ich oceny i weryfikacji.

ja oczywiście weryfikuję je w świetle TT i to co nie jest zgodne z jego wymową odrucam jako plewy.

W oczy rzuca mi się od razu wypowiedź na temat letargu duszy , który owszem istnieje, ale nie tak , jak to opisuje owa wróżka.

w tym celu zacytuję parę zdań z TT a wy ocencie czy te wypowiedzi można uznać za spójne


Sen Śmierci

34. Nie istnieje, tak jak to rozumie wasza ziemska natura, spokój ducha. Odpoczynek, który Ducha oczekuje jest aktywnością, uwielokrotnieniem w czynieniu dobra jest wykorzystaniem każdego momentu
Wtedy dusza odpocznie, uwolni się od cierpienia i czynienia sobie wyrzutów, pokrzepi się poprzez czynienie dobra, wzmocni się poprzez, miłość do Stwórcy i rodzeństwa.

35. Zaprawdę powiadam wam, gdybym pozostawił waszą Duszę w bezczynności, aby spoczywała tak jak wy sobie spoczynek na ziemi wyobrażacie, opanowałaby ją ciemność rozpaczy i strachu; gdyż życie i światło duszy, jak również jej największe szczęście jest to praca, walka i nieustająca aktywność.

36. Dusza, powracająca z ziemi do "krainy Ducha", która przynosi odciśnięte przez siebie zmęczenie ciała i szuka w zaświatach łoża do odpoczynku, aby spoczywać, zapomnieć i zatrzeć ślady walk życia - ta będzie się czuć jak najnieszczęśliwsza istota i nie odnajdzie ani pokoju ani błogości, aż obudzi się ze swojego letargu, spostrzeże swoją pomyłkę i uniesie się do duchowego życia, które jest takie jak wam właśnie powiedziałem- miłość, działanie, nieustająca walka na ścieżce prowadzącej do doskonałości. (317, 12-14)


I jeszcze dorzucam fragment na temat tego czym letarg duszy naprawdę jest

Zbawczy Czyn Jezusa w zaświatach

47. W pierwszych czasach ludzkości, jej duchowy rozwój był tak niewielki, że jej (niedostateczne) wewnętrzne poznanie o życiu duszy po cielesnej śmierci i (brakująca) wiedza jej ostatecznego przeznaczenia sprawiły, że dusza podczas opuszczania powłoki cielesnej wpadała w głęboki sen, z którego tylko powoli się budziła.
Lecz, gdy Chrystus stał się człowiekiem w Jezusie, aby wszystkim duszom dać swoją Naukę, jak tylko wykonał swoje zadanie pomiędzy ludźmi, wysłał swoje Światło do wielkich zastępów istot, które od początku świata oczekiwały Jego przybycia, aby zostać uwolnione ze swojego zatracenia i móc się wznieść do Stwórcy.

48. Tylko Chrystus mógł rozjaśnić tę ciemność, tylko Jego Głos mógł, te śpiące dusze, obudzić dla ich rozwoju.
Gdy Chrystus umarł jako człowiek, Boski Duch wniósł Światło do Duchowych Światów i nawet do grobów, z których wyszły te dusze, które spały przy swoich ciałach. Te istoty wędrowały w ową noc przez świat, czyniąc się widzialnymi dla ludzkiego spojrzenia, jako świadectwo, że Zbawca był Życiem dla wszystkich istot i że Duch jest nieśmiertelny. (41,5-6)

49. Mężczyźni i kobiety odbierali znaki i wołanie z zaświatów. Zarówno starsi jak i dzieci byli świadkami tych zjawisk. W dniach, które poprzedzały śmierć Zbawiciela na krzyżu, wdarło się Niebiańskie Światło do serc ludzi -to istoty z Duchowej Doliny wzywały serca ludzi-
a w dniu, w którym Mistrz wydał ostatnie tchnienie jako człowiek, Jego Światło dotarło do wszystkich jaskiń i kątów w materialnych i duchowych domostwach, w poszukiwaniu istot, które Go od długiego czasu oczekiwały. Zmaterializowane dusze, zagubione i chore istoty, które zeszły z drogi, związane kajdanami wyrzutów sumienia, wlokące ze sobą ciężary niesprawiedliwości, i inne dusze, które sądząc, że są martwe, były przywiązane do swoich ciał, wszystkie obudziły się ze swojego głębokiego snu i wzniosły się do życia.
50. Lecz zanim opuściły ziemię, dały tym, którzy byli ich krewnymi, potwierdzenie swojego zmartwychwstania i istnienia.
W ten sposób, w ową noc smutku i żałoby, świat przeżył ich manifestacje

51. Ludzkie serca drżały, a dzieci płakały widząc tych, którzy od dawna byli martwi, a w tych dniach tylko na jeden moment powrócili, aby złożyć świadectwo o tym Mistrzu,-który zszedł na ziemię, aby rozrzucać swoje nasienie życia i jednocześnie uprawiać duchowe pola, które były zamieszkiwane przez nieskończoną ilość duchowych istot będących również Jego dziećmi, a które On uzdrowił i uwolnił z nieświadomości. (339,22)

52. Gdy opuściłem Moje ciało, wstąpił Mój Duch do Duchowego Świata, aby mówić do nich Słowami Prawdy. Tak jak u was, mówiłem do nich o Boskiej Miłości, gdyż Ona jest prawdziwym Poznaniem Życia.




pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
matejanka
 listopad 26 2008 20:35   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Witaj Aszug!


To są takie dowolne i niechrześcijańskie rozważania, naginanie pojęć i dowolne ich stosowanie, ale nauczanie chrześcijańskie jest jasne i Kościół tworząc Credo wiedział dokładnie o co mu chodzi i co znaczą poszczególne pojęcia.


Nie są to dowolne rozważania , gdyż są oparte o Naukę Ducha Prawdy.
Faktycznie jednak niestety nie są przystające z nauką teologii chrześcijańskiej.

Zmartwychwstanie ciał i zmartwychwstanie umarłych oznacza dokładnie to samo, a chodzi o przywrócenie ciała odłączonej duszy, aby była pełną istotą ludzką, taką jaką stworzył Bóg i jaką stał się nawet niestworzony Syn, na zawsze. św. Paweł naucza jasno o ciele duchowym, przemienionym, które będzie miało udział w życiu wiecznym.


Gdyby tak było to całe nauczanie Jezusa byłoby bez sensu bo punkt końcowy byłby taki sam jak początkowy.

Czyli najpierw dusza w ciele, dusza bez ciała i znowu dusza w ciele.
Czyli nic się ma nie zmienić.
Do czego w ogóle potrzebny byłby czas rozłączenia duszy z ciałem?

Nie jesteśmy duszami i nie ma nigdzie w Biblii takiej wizji człowieka, pochodzi ona z pogaństwa i filozofii Platona, z biblijnym obrazem człowieka ma bardzo mało wspólnego.


Wiec dlaczego sw Paweł napisał, że celem wiary jest zbawienie duszy!
A w ew Jana Jezus powiedział wyraźnie

duch daje życie, ciało na nic się nie przydaje!

Śmierć nie jest wcale tak naturalna, żeby odchodzenie do ziemi i obracanie się w proch miało być czymś tak bardzo oczywistym. Wg. chrześcijaństwa i judaizmu śmierć jest karą za grzech, gdyby człowiek nie upadł nie byłoby śmierci i człowiek bez rozkładania się w ziemi przeszedłby do życia wiecznego, jak to się stało u Maryi, a stało się to właśnie dlatego, że była wolna od grzechu i winy, i ta 'kara' jej nie obowiązywała.


nie wiem jak było w raju pierwszych ludzi i jak będzie na odnowionej ziemi..
Moze po prostu tylko będziemy przeduchawiali swoje ciała i one będą znikały, tego nie wiem. Ale pewne jest że nic materialnego nie wejdzie do Duchowości!

Nie o ciało chodzi w Zbawieniu, lecz o duszę i to dusza ma zmartwychwstac do wieczności, a nie ciało.
Dusza żeby żyła musi zmartwychwstać duchowo do Łaski do wiary i do przestrzegania Prawa Boga.
Nauczanie że celem zmartwychwstania Jezusa było danie nadziei ludziom na zmartwychwstanie ciała jest wielką pomyłka naszej teologii wynikająca ze zmaterializowania człowieka i miłości do ciała i do świata materii! A przecież Jezus powiedział wyraźnie , że Jego Królestwo nie jest z tego świata.



Dowodem na zmartwychwstanie ciała i przeznaczenia go do wieczności było zmartwychwstanie Jezusa. Jaki miało ono sens jeśli liczy się tylko dusza a ciało nie należy to 'składników' osoby? Wszelkie ukazywanie się uczniom i udowadnianie im, czy to przez jedzenie z nimi ryby czy pozwolenie na włożenie ran Tomaszowi, że po zmartwychwstaniu ma się nadal prawdziwe, choć mające już inne przywileje ciało (jak przenikliwość przez materię, itd) byłoby kłamstwem i wprowadzaniem w błąd, a to przecież nie ma żadnego sensu.


nie było żadnym wprowadzaniem w błąd , gdyż Jezus w tym momencie materializował dla uczniów swoje ciało, aby im udowodnić że żyje!

ALe to przecież Duch daje życie , a więc ciało służy tylko ukazaniu innym duszom w ciałach, że duch żyje!(dusza w ciele ma zasłonę na duchowych oczach)
W ten sposób Jezus udowodnił uczniom swoją włądzę nad życiem i śmiercią i że jako Boga ani cieleśnie ani duchowo nie można Go zabić!
ALe Jego manifestacja była wyłącznie duchowa , gdyż Jezus ciało materialne to ,które narodziło sie w Betlejem , złożył w ofierze za nasze grzechy i go nie odebrał. To byłby nonsens!


A po czym inaczej uczniowie mieli Jezusa poznać?

Co uczyniliby , gdyby ukazał im się jako osoba duchowa(jak wygląda duch?) i im powiedział : kochani to ja, jako duch przyszedłem wam powiedzieć ,że żyję w Domu Ojca!
Zwialiby, mówiąc trywialnie
Poza tym Duch nie jest widzialny dla ludzkich oczu, a więc Jezus, aby przekonac uczniów, że żyje musiał jakoś uczynić im się widzialny.
A ponieważ , gdyby pokazał im się tylko, ale nie dał odczuć innymi zmysłami , to i tak baliby się Go!



Przecież Pismo Święte nie pozwala na kontakty z duchami zmarłych.
Gdyby Jezus powiedzial że jest Duchem Apostołowie ,uciekliby , tak jak uciekli w czasie ukrzyżowania Pana!

Dlatego Jezus na momenty bliższego kontaktu z Apostołami materializował swoje ciało i czynił je podobnym do tego, które posiadał za życia!

Sam pisałeś o Aniołach, które w razie potrzeby bez problemu przybierają ciała podobne do naszych !!

Czy można powiedzieć o tych Aniołach, że ich ciała zmartwychwtają?

Napewno nie! I czy ci aniołowie zachowują owe ciała gdy powracają do duchowosci?
Oczywiście że nie!
Więc po "kiego licha" my mamy potrzebować ciała w Wiecznosci?

Przecież staniemy się jak aniołowie.
Te ciała , które posiadamy na ziemi służą nam jako podpora dla duszy , aby mogła na ziemi się objawiać.
Gdy spełnią swoją rolę , dusza odchodzi z tego świata i wraca tam skąd przyszła i nie jest niekompletna , ani goła i nie musi czekać na ciało do końca świata.

Bóg jest Bogiem, żywych i kompletnych istot.

Eliasz i Mojżesz ukazali się po obu stronach Przemienionego w Istotę Duchową Pana! Oni byli kompletni, a nie tylko w połowie!

Dusza po śmierci ciała udaje się na sąd. Gdyby ciało pełniło jakąs zasadnicza rolę w naszym życiu dusza nie mogłaby być sądzona bez ciała.
A co dzieje sie w tym czasie z ciałem? Ono odbiera swój sąd powracając do prochu!

Jak wyobraża sobie nasza teologia życie zbawionych ludzi w Domu Ojca w wiecznosći ,
nas z ciałami zabranymi z ziemi ,a Aniołów "na golasa"?

Chyba powinno nam być jasne że w Zaswiatach posiadamy inne ciała niż na ziemi i że posiadają je wszystkie istoty duchowe.

Dusza musi posiadać swoje ciało i zmysły, gdyż o tym mówi chociażby Apokalipsa.
Co może być w zaswiatach potrzebne duszy ze zmysłów lub organów ciała pochodzącego z materii?

Niestety cały nonsens polega na tym, że nasza teologia rozpaczliwie próbuje zaprzeczyć Prawu Reinkarnacji i stąd ten absurd ze zmartwychwstaniem materialnego ciała do życia wiecznego w Zaświatach.

Owszem nasze ciało na ziemi po ostatniej trąbie ulegnie przemianie i odnowieniu , będzie faktycznie bardziej przeduchowione. ALe dopóki będzie ciałem , dopóty nie wejdzie do Królestwa , gdyż to co narodziło sie z ciała jest ciałem a to co z Ducha jest duchem!

Ciała zmartwychwstanie jest reinkarnacją duszy.

Zmartwychwstaniem duszy jest jej zjednoczenie z własnym duchem i stanie się godną pozostania w Domu Ojca i do tego nie jest jej potrzebne żadne ciało z ziemi w dodatku pozbawione płciwości, no bo Aniołowie, ani się żenia ani za mąż wychodzą!

pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
aszug
 listopad 26 2008 23:06   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/08/06
Postów:: 239

Nie są to dowolne rozważania , gdyż są oparte o Naukę Ducha Prawdy.


...która do Biblii ma się nijak. Wiesz ile jest wspólnot i sekt, które głoszą Naukę Ducha Prawdy?

Faktycznie jednak niestety nie są przystające z nauką teologii chrześcijańskiej.


I w tym cały problem, każdy może wierzyć w co chce, ale chrześcijaństwo ma jasno zdefiniowaną naukę i mówić mu w co powinien wierzyć i co ma na myśli tworząc Credo jest nieporozumieniem.

Zmartwychwstanie ciał i zmartwychwstanie umarłych oznacza dokładnie to samo, a chodzi o przywrócenie ciała odłączonej duszy, aby była pełną istotą ludzką, taką jaką stworzył Bóg i jaką stał się nawet niestworzony Syn, na zawsze. św. Paweł naucza jasno o ciele duchowym, przemienionym, które będzie miało udział w życiu wiecznym.


Gdyby tak było to całe nauczanie Jezusa byłoby bez sensu bo punkt końcowy byłby taki sam jak początkowy.

Czyli najpierw dusza w ciele, dusza bez ciała i znowu dusza w ciele.
Czyli nic się ma nie zmienić.


A co ma się zmienić? Jezus przyszedł nauczyć ludzi kochać i uczynić bardziej duchowymi w postrzeganiu i traktowaniu świata, a nie powiedzieć im, że są duszami, a Bóg się pomylił dając im ciała.

Do czego w ogóle potrzebny byłby czas rozłączenia duszy z ciałem?


A kto mówi, że jest on do czegokolwiek potrzebny? Śmierć jest karą, konsekwencją grzechu, Bóg najwyżej może ją wykorzystać do oczyszczenia człowieka, ale Pismo św. wyrażnie mówi o tym, że ludzie zrywając owoc z drzewa poznania zamknęli sobie drogę do owoców z drzewa życia, a więc nieśmiertelności.
Możesz wierzyć w co chcesz, ale nie popieraj tego Biblią, bo w niej nie ma w ogole pojęcia odrębnej duszy, dla której ciało byłoby więzieniem, to pojęcie całkowicie pozabiblijne i greckie, a póżniej gnostyckie.

Nie jesteśmy duszami i nie ma nigdzie w Biblii takiej wizji człowieka, pochodzi ona z pogaństwa i filozofii Platona, z biblijnym obrazem człowieka ma bardzo mało wspólnego.


Wiec dlaczego sw Paweł napisał, że celem wiary jest zbawienie duszy!


W którym miejscu? W biblii nie ma pojęcia osobnej duszy, mówi się w niej o duszy jako 'wnętrzu' lub o duchu jako tchnieniu ożywiającym ciało, tchnieniu takim samym jak u zwierząt.

A w ew Jana Jezus powiedział wyraźnie

duch daje życie, ciało na nic się nie przydaje!


Oczywiście, ale w takim razie jeśli chodzi o ducha jako duszę niezależną to co z ludżmi złymi? czy posiadanie duszy przez nich jest gwarancją tego, że noszą w sobie życie, czy Życie?
Duch daje życie, bo przemienia pojmowanie i postrzeganie świata, przemienia moralność i pozwala panować nad popędami, itd., wyciągać z tych słów coś innego jest czymś dowolnym i jest nadużyciem.

Śmierć nie jest wcale tak naturalna, żeby odchodzenie do ziemi i obracanie się w proch miało być czymś tak bardzo oczywistym. Wg. chrześcijaństwa i judaizmu śmierć jest karą za grzech, gdyby człowiek nie upadł nie byłoby śmierci i człowiek bez rozkładania się w ziemi przeszedłby do życia wiecznego, jak to się stało u Maryi, a stało się to właśnie dlatego, że była wolna od grzechu i winy, i ta 'kara' jej nie obowiązywała.


nie wiem jak było w raju pierwszych ludzi i jak będzie na odnowionej ziemi..
Moze po prostu tylko będziemy przeduchawiali swoje ciała i one będą znikały, tego nie wiem. Ale pewne jest że nic materialnego nie wejdzie do Duchowości!


To jak Jezus wstąpił do nieba? Przecież zrobił to na oczach tłumu. Zmartwychwstanie nie jest wskrzeszeniem, chyba własnie tu się gubisz, jest nowym, innym rodzajem bytowania, ciałem o innych właściwościach, ale jednak ciałem. Człowiek jest jednością ciała i duszy, jeśli śmierć jest konsekwencją grzechu to jak ludzie przechodziliby w Wieczność? Przecież śmierci by nie było...

Nie o ciało chodzi w Zbawieniu, lecz o duszę i to dusza ma zmartwychwstac do wieczności, a nie ciało.


To są dowolne i w sumie nie dające się wywnioskować z Biblii i nauki Jezusa wnioski. Cały czlowiek zmartwychwstaje i o tym mówi wyrażnie św. Paweł, a w zbawieniu chodzi o udoskonalenie człowieka pod względem moralności i miłości, a nie odcieleśnienie go. Nie ma ani słowa w nauce Jezusa o tym, że ciało jest złe i należy z nim walczyć.


Nauczanie że celem zmartwychwstania Jezusa było danie nadziei ludziom na zmartwychwstanie ciała jest wielką pomyłka naszej teologii wynikająca ze zmaterializowania człowieka i miłości do ciała i do świata materii! A przecież Jezus powiedział wyraźnie , że Jego Królestwo nie jest z tego świata


Tak, Jego umiłowani uczniowie tak bardzo się mylili i ukochali materię, że głosili naukę sprzeczną z nauką ich Mistrza...Niepoważne.
Królestwo nie jest z tego świata, bo rządzi sie prawem miłości, wybaczania, równości, itd. Nic więcej.


Dowodem na zmartwychwstanie ciała i przeznaczenia go do wieczności było zmartwychwstanie Jezusa. Jaki miało ono sens jeśli liczy się tylko dusza a ciało nie należy to 'składników' osoby? Wszelkie ukazywanie się uczniom i udowadnianie im, czy to przez jedzenie z nimi ryby czy pozwolenie na włożenie ran Tomaszowi, że po zmartwychwstaniu ma się nadal prawdziwe, choć mające już inne przywileje ciało (jak przenikliwość przez materię, itd) byłoby kłamstwem i wprowadzaniem w błąd, a to przecież nie ma żadnego sensu.


nie było żadnym wprowadzaniem w błąd , gdyż Jezus w tym momencie materializował dla uczniów swoje ciało, aby im udowodnić że żyje!


To ja krótko - Ty nie rozumiesz samych podstaw Dobrej Nowiny, wydarzeń biblijnych, odkupienia, procesu zbawienia, itd. To, co głosisz to ezoteryczne nauki nie mające z prawdziwym, ewangelicznym Jezusem nic wspólnego.

ALe to przecież Duch daje życie , a więc ciało służy tylko ukazaniu innym duszom w ciałach, że duch żyje!(dusza w ciele ma zasłonę na duchowych oczach)


To są Twoje wierzenia, jak już mówiłem z Biblią nie mające związku. Przeciwnie, uczniowie Jezusa i pierwsi chrześcijanie walczyli od początku z gnostykami, którzy głosili to, co Ty teraz.
Uświadom sobie, że ani Jezus, ani Paweł, ani Biblia nie mówią w ani jednym miejscu, że ciało nie pochodzi od Boga, jest złe lub, że zbawienie polega na odrzuceniu materii.

W ten sposób Jezus udowodnił uczniom swoją włądzę nad życiem i śmiercią i że jako Boga ani cieleśnie ani duchowo nie można Go zabić!


Znów piszesz niemądre rzeczy. Przecież Go zabito cieleśnie chociaż był Bogiem.

ALe Jego manifestacja była wyłącznie duchowa , gdyż Jezus ciało materialne to ,które narodziło sie w Betlejem , złożył w ofierze za nasze grzechy i go nie odebrał. To byłby nonsens!


A skąd o tym wiesz, że Go nie odebrał? To jakie ciało zniknęło z grobu? Nie te z Betlejem? W jakim zmartwychwstał? Zastanów się nad tą logiką...

Co uczyniliby , gdyby ukazał im się jako osoba duchowa(jak wygląda duch?) i im powiedział : kochani to ja, jako duch przyszedłem wam powiedzieć ,że żyję w Domu Ojca!


Zmartwychwstanie na tym polegało, aby uczynić ciało tym, czym miało być przed grzechem pierworodny, a więc niepodległym śmierci i duchowym. Właśnie w takim ciele Jezus zmartwychwstał i w takim objawił się ludziom i było to to samo ciało, które otrzymał w łonie Matki, tylko zbawione i unieśmiertelnione przez Życie.

Poza tym Duch nie jest widzialny dla ludzkich oczu, a więc Jezus, aby przekonac uczniów, że żyje musiał jakoś uczynić im się widzialny.
A ponieważ , gdyby pokazał im się tylko, ale nie dał odczuć innymi zmysłami , to i tak baliby się Go!

Ależ gdzie tam, Eliasz i Mojżesz objawili się na górze Tabor i chyba nie byli całkiem materialni, Jan Apostoł widział w swoim objawieniu I Baranka i czasy ostateczne a nie było to widzenie materialne, więc było wiele sposobów, by objawić się apostołom a nie musieć przybierać materialnej 'powłoki'.

Przecież Pismo Święte nie pozwala na kontakty z duchami zmarłych.


Nie pozwala ich wywoływać.

Gdyby Jezus powiedzial że jest Duchem Apostołowie ,uciekliby , tak jak uciekli w czasie ukrzyżowania Pana!


Ależ gdzie tam, przecież widzieli, że chodzi po wodzie i że przenika przez drzwi w Wieczerniku a nie uciekali.

Dlatego Jezus na momenty bliższego kontaktu z Apostołami materializował swoje ciało i czynił je podobnym do tego, które posiadał za życia!

No tak, tylko że to są dowolne wnioski i niezrozumienie stanu zmartwychwstania, ani w ogóle dzieła Odkupienia, ktore nie jest odcieleśnieniem ducha, tylko uduchowieniem materii i ciała.

Sam pisałeś o Aniołach, które w razie potrzeby bez problemu przybierają ciała podobne do naszych !!


Ale Jezus nie był aniołem, był człowiekiem, którego umęczono i który skonał w męczarniach.

Czy można powiedzieć o tych Aniołach, że ich ciała zmartwychwtają?

Napewno nie! I czy ci aniołowie zachowują owe ciała gdy powracają do duchowosci?
Oczywiście że nie!
Więc po "kiego licha" my mamy potrzebować ciała w Wiecznosci?


Bo nikt nas nie stworzył aniołami, to logiczne. Powtarzam: po co Jezus zmartwychwstał cieleśnie a ciało zniknęło z grobu? Dlaczego Bóg stworzył świat fizyczny skoro tu na ziemi ciało jest grobem duszy a po śmierci jest zbędne? Dlaczego Jezus stał się człowiekiem, narodził z kobiety, 30 lat dorastał do misji a nie przybrał ciała tak jak anioł Tobiasza i nie zbawił ludzi bez śmierci?

Przecież staniemy się jak aniołowie.


Oczywiście, ale jesteśmy ludżmi, czyli istotami cielesnymi i nasza natura jest inna niż aniołów. Żeby pozostać sobą musimy mieć ciała, które nie są żadną zbędną powłoką, tylko są nami przez całe ziemskie życie. To pozór, że tylko 'posiadamy' ciała, jesteśmy nimi, kochamy w nich, wzrastamy, dojrzewamy i jeśli umieramy w wieku 7 lat to umieramy mniej dojrzali, mniej ukształtowani niż w wieku lat 30. Dlaczego, skoro dusza jest niezależna? Jeśli nie jesteśmy ciałami to dlaczego upośledzenia sprawiają, że nie możemy być w pełni sobą? Dlaczego ktoś, kto ma uszkodzony mózg i traci pamięć traci tożsamosć i nie wie kim jest, czuje się jakby urodził się wczoraj i nie ma żadnej przeszłości?

Te ciała , które posiadamy na ziemi służą nam jako podpora dla duszy , aby mogła na ziemi się objawiać.
Gdy spełnią swoją rolę , dusza odchodzi z tego świata i wraca tam skąd przyszła i nie jest niekompletna , ani goła i nie musi czekać na ciało do końca świata.


Tak jest u aniołów, nas Bóg stworzył cielesnymi istotami i to jest głęboko wpisane w naszą tożsamość. Czy Bóg się pomylił stwarzając ludzi i świat? Po co go stworzył skoro jest to zbędna przypadłość?


Bóg jest Bogiem, żywych i kompletnych istot.


Jedno drugiemu nie przeczy, a właśnie dlatego zmartwychwstaniemy cieleśnie, żeby być kompletnymi.

Eliasz i Mojżesz ukazali się po obu stronach Przemienionego w Istotę Duchową Pana! Oni byli kompletni, a nie tylko w połowie!


Jezus nie był przemieniony w istotę duchową tylko została ukazana Jego chwała, a obecność Eliasza i Mojżesza miała potwierdzić w Nim spełnienie obietnic danym Ojcom i potwierdzenie, że jest On tym, kogo przepowiadało Prawo (Mojżesz) i że jest Mesjaszem, którego Eliasz miał być zwiastunem. Żydzi do tej pory w czasie święta zostawiają uchylone dla Eliasza drzwi, ma on przyjsć wtedy kiedy pojawi sie Mesjasz.

Dusza po śmierci ciała udaje się na sąd. Gdyby ciało pełniło jakąs zasadnicza rolę w naszym życiu dusza nie mogłaby być sądzona bez ciała.


Ciało cały czas pełni zasadniczą rolę w Twoim życiu, zamknij oczy i zatkaj uszy a nic nie będziesz mogła robić, przestań jeść a umrzesz, uszkodż mózg lub zniszcz go przez narkotyki, a utracisz możliwosć poznania świata, wolną wolę i staniesz się jak roślina.
Nie posiadamy ciała tylko nim jesteśmy. Dusza jest po to, aby ciało stało się coraz głębiej nami, aby tak się stało wolą, miłością, jednością z umysłem i pragnieniami duszy, że nie będzie już rozdziału. Takim był Jezus i nigdy nie walczył on z ciałem jako takim, tylko z pożądliwością ciała. "Lepiej odciąć rękę i wejsć kalekim do Królestwa niż być odrzuconym z ręką na wieki..." Czyli wchodzimy tam z rękami, oczami i ciałami.


A co dzieje sie w tym czasie z ciałem? Ono odbiera swój sąd powracając do prochu!


Ciało nie jest sądzone, bo jest tępe, ślepe i niewinne. Przecież jesteśmy samą duszą! : )
Przecież Bóg w ST jasno mówi, że za to, że człowiek zgrzeszył umrze u jego ciało wróci do ziemi. Nie miało tak być od początku.

Jak wyobraża sobie nasza teologia życie zbawionych ludzi w Domu Ojca w wiecznosći ,
nas z ciałami zabranymi z ziemi ,a Aniołów "na golasa"?


Aniołowie nie mają ciał, są duchami, nie mają genitaliów i piersi. A zbawieni są w niebie ludżmi, mają tą samą tożsamosć jaką mieli na ziemi, jasno ukazuje to wniebowstąpienie Jezusa, wniebowzięcie Maryi, wzięcie Henocha i Eliasza z ziemi bez śmierci.

Chyba powinno nam być jasne że w Zaswiatach posiadamy inne ciała niż na ziemi i że posiadają je wszystkie istoty duchowe.


Jeśli istoty duchowe posiadają jakieś ciała to jaka przeszkoda, aby nasze ciało stało się właśnie takim ciałem? Przecież o tym mówi Paweł.
Oczywiście, że w Zaświatach posiadamy inne ciała niż na ziemi, o tym mówi zmartwychwstanie, które jest czymś zupełnie innym niż wskrzeszenie. Łazarz nie zmartwychwstał.

Dusza musi posiadać swoje ciało i zmysły, gdyż o tym mówi chociażby Apokalipsa.


Musi na ziemi czy w ogóle? Po co w ogole Bóg stworzył nas materialnymi?

Co może być w zaswiatach potrzebne duszy ze zmysłów lub organów ciała pochodzącego z materii?


Św. Tomasz z Akwinu mówi, że posiadanie ciała przez duszę w niebie daje jej dodatkowe szczęście. Jest ona wtedy pełnią, a ciało doznaje błogosławionego szczęścia, które udziela się duszy. To tak jak nam jest przyjemniej jeśli ubierzemy się jakieś piękne szaty.

Niestety cały nonsens polega na tym, że nasza teologia rozpaczliwie próbuje zaprzeczyć Prawu Reinkarnacji i stąd ten absurd ze zmartwychwstaniem materialnego ciała do życia wiecznego w Zaświatach.


No tak, tu się zdradziłaś całkiem. Nie ma sensu ta rozmowa jeśli wierzysz w reinkarnację, najbardziej niezgodną z Biblią i Odkupieniem Chrystusowym teorią
Absurdem i nonsensem jest z punktu widzenia nauki, czynów i śmierci Jezusa reinkarnacja. Ani Jego śmierć nie miała sensu, jeśli prawo karmy i ponowne odradzanie się na wyższym lub niższym poziomie, odpowiednio do uczynków z poprzedniego życia zastępuje ofiarę Jezusa za grzechy świata, ani istoty ludzkie nie mają tożsamości a obietnica Jezusa dana łotrowi, że dziś będzie z Nim w Raju była kłamstwem, bo nie da się wolą kogoś przerwać prawa doskonalenia tylko trzeba przez kolejne wcielenia stać się do tego zdolnym i wszystko co znajduje się w Biblii na temat człowieka trzeba wyrzucić w błoto.

Owszem nasze ciało na ziemi po ostatniej trąbie ulegnie przemianie i odnowieniu , będzie faktycznie bardziej przeduchowione. ALe dopóki będzie ciałem , dopóty nie wejdzie do Królestwa , gdyż to co narodziło sie z ciała jest ciałem a to co z Ducha jest duchem


Dopóki duch nie uczyni materialnego duchowym.

Ciała zmartwychwstanie jest reinkarnacją duszy.


Możesz jaśniej? Bo zdaje się, że nie ma to najmniejszego sensu.

Zmartwychwstaniem duszy jest jej zjednoczenie z własnym duchem i stanie się godną pozostania w Domu Ojca i do tego nie jest jej potrzebne żadne ciało z ziemi w dodatku pozbawione płciwości, no bo Aniołowie, ani się żenia ani za mąż wychodzą!


To są nauki Sai Baby, ale z ST i NT nie mają nic wspólnego.

Nie jest chrzescijaninem ten, kto wierzy w reinkarnację.
Nie jest chrzescijaninem ten, kto przeczy zmartwychwstaniu ciał.
Odrzuca całe Pismo św. ten, kto wierzy w wędrówkę dusz, poniża Odkupienie a śmierć Jezusa, która w oczach Jego samego była ofiarą (Życie Moje oddaję za życie świata) czyni bezużyteczną lub tylko symboliczną, ponieważ reinkarnacja jest właśnie po to, aby uczynić człowieka doskonalszym samodzielnie, bez pomocy Boga, przez kolejne i kolejne odrodzenie lub żeby odpokutował on za swoje złe uczynki także bez interwencji Boga. Reinkarnacja istnieje tylko tam, gdzie nie ma pojęcia osobowego Boga, który z wolnej woli stwarza świat, rządzi nim i wynagradza lub karze.

===

Ilekroć poszedłem między ludzi, mniejszy wróciłem.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
aszug
 listopad 26 2008 23:27   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/08/06
Postów:: 239

Nie są to dowolne rozważania , gdyż są oparte o Naukę Ducha Prawdy.


...która do Biblii ma się nijak. Wiesz ile jest wspólnot i sekt, które głoszą Naukę Ducha Prawdy?

Faktycznie jednak niestety nie są przystające z nauką teologii chrześcijańskiej.


I w tym cały problem, każdy może wierzyć w co chce, ale chrześcijaństwo ma jasno zdefiniowaną naukę i mówić mu w co powinien wierzyć i co ma na myśli tworząc Credo jest nieporozumieniem.

Zmartwychwstanie ciał i zmartwychwstanie umarłych oznacza dokładnie to samo, a chodzi o przywrócenie ciała odłączonej duszy, aby była pełną istotą ludzką, taką jaką stworzył Bóg i jaką stał się nawet niestworzony Syn, na zawsze. św. Paweł naucza jasno o ciele duchowym, przemienionym, które będzie miało udział w życiu wiecznym.


Gdyby tak było to całe nauczanie Jezusa byłoby bez sensu bo punkt końcowy byłby taki sam jak początkowy.

Czyli najpierw dusza w ciele, dusza bez ciała i znowu dusza w ciele.
Czyli nic się ma nie zmienić.


A co ma się zmienić? Jezus przyszedł nauczyć ludzi kochać i uczynić bardziej duchowymi w postrzeganiu i traktowaniu świata, a nie powiedzieć im, że są duszami, a Bóg się pomylił dając im ciała.

Do czego w ogóle potrzebny byłby czas rozłączenia duszy z ciałem?


A kto mówi, że jest on do czegokolwiek potrzebny? Śmierć jest karą, konsekwencją grzechu, Bóg najwyżej może ją wykorzystać do oczyszczenia człowieka, ale Pismo św. wyrażnie mówi o tym, że ludzie zrywając owoc z drzewa poznania zamknęli sobie drogę do owoców z drzewa życia, a więc nieśmiertelności.
Możesz wierzyć w co chcesz, ale nie popieraj tego Biblią, bo w niej nie ma w ogole pojęcia odrębnej duszy, dla której ciało byłoby więzieniem, to pojęcie całkowicie pozabiblijne i greckie, a póżniej gnostyckie.

Nie jesteśmy duszami i nie ma nigdzie w Biblii takiej wizji człowieka, pochodzi ona z pogaństwa i filozofii Platona, z biblijnym obrazem człowieka ma bardzo mało wspólnego.


Wiec dlaczego sw Paweł napisał, że celem wiary jest zbawienie duszy!


W którym miejscu? W biblii nie ma pojęcia osobnej duszy, mówi się w niej o duszy jako 'wnętrzu' lub o duchu jako tchnieniu ożywiającym ciało, tchnieniu takim samym jak u zwierząt.

A w ew Jana Jezus powiedział wyraźnie

duch daje życie, ciało na nic się nie przydaje!


Oczywiście, ale w takim razie jeśli chodzi o ducha jako duszę niezależną to co z ludżmi złymi? czy posiadanie duszy przez nich jest gwarancją tego, że noszą w sobie życie, czy Życie?
Duch daje życie, bo przemienia pojmowanie i postrzeganie świata, przemienia moralność i pozwala panować nad popędami, itd., wyciągać z tych słów coś innego jest czymś dowolnym i jest nadużyciem.

Śmierć nie jest wcale tak naturalna, żeby odchodzenie do ziemi i obracanie się w proch miało być czymś tak bardzo oczywistym. Wg. chrześcijaństwa i judaizmu śmierć jest karą za grzech, gdyby człowiek nie upadł nie byłoby śmierci i człowiek bez rozkładania się w ziemi przeszedłby do życia wiecznego, jak to się stało u Maryi, a stało się to właśnie dlatego, że była wolna od grzechu i winy, i ta 'kara' jej nie obowiązywała.


nie wiem jak było w raju pierwszych ludzi i jak będzie na odnowionej ziemi..
Moze po prostu tylko będziemy przeduchawiali swoje ciała i one będą znikały, tego nie wiem. Ale pewne jest że nic materialnego nie wejdzie do Duchowości!


To jak Jezus wstąpił do nieba? Przecież zrobił to na oczach tłumu. Zmartwychwstanie nie jest wskrzeszeniem, chyba własnie tu się gubisz, jest nowym, innym rodzajem bytowania, ciałem o innych właściwościach, ale jednak ciałem. Człowiek jest jednością ciała i duszy, jeśli śmierć jest konsekwencją grzechu to jak ludzie przechodziliby w Wieczność? Przecież śmierci by nie było...

Nie o ciało chodzi w Zbawieniu, lecz o duszę i to dusza ma zmartwychwstac do wieczności, a nie ciało.


To są dowolne i w sumie nie dające się wywnioskować z Biblii i nauki Jezusa wnioski. Cały czlowiek zmartwychwstaje i o tym mówi wyrażnie św. Paweł, a w zbawieniu chodzi o udoskonalenie człowieka pod względem moralności i miłości, a nie odcieleśnienie go. Nie ma ani słowa w nauce Jezusa o tym, że ciało jest złe i należy z nim walczyć.


Nauczanie że celem zmartwychwstania Jezusa było danie nadziei ludziom na zmartwychwstanie ciała jest wielką pomyłka naszej teologii wynikająca ze zmaterializowania człowieka i miłości do ciała i do świata materii! A przecież Jezus powiedział wyraźnie , że Jego Królestwo nie jest z tego świata


Tak, Jego umiłowani uczniowie tak bardzo się mylili i ukochali materię, że głosili naukę sprzeczną z nauką ich Mistrza...Niepoważne.
Królestwo nie jest z tego świata, bo rządzi sie prawem miłości, wybaczania, równości, itd. Nic więcej.


Dowodem na zmartwychwstanie ciała i przeznaczenia go do wieczności było zmartwychwstanie Jezusa. Jaki miało ono sens jeśli liczy się tylko dusza a ciało nie należy to 'składników' osoby? Wszelkie ukazywanie się uczniom i udowadnianie im, czy to przez jedzenie z nimi ryby czy pozwolenie na włożenie ran Tomaszowi, że po zmartwychwstaniu ma się nadal prawdziwe, choć mające już inne przywileje ciało (jak przenikliwość przez materię, itd) byłoby kłamstwem i wprowadzaniem w błąd, a to przecież nie ma żadnego sensu.


nie było żadnym wprowadzaniem w błąd , gdyż Jezus w tym momencie materializował dla uczniów swoje ciało, aby im udowodnić że żyje!


To ja krótko - Ty nie rozumiesz samych podstaw Dobrej Nowiny, wydarzeń biblijnych, odkupienia, procesu zbawienia, itd. To, co głosisz to ezoteryczne nauki nie mające z prawdziwym, ewangelicznym Jezusem nic wspólnego.

ALe to przecież Duch daje życie , a więc ciało służy tylko ukazaniu innym duszom w ciałach, że duch żyje!(dusza w ciele ma zasłonę na duchowych oczach)


To są Twoje wierzenia, jak już mówiłem z Biblią nie mające związku. Przeciwnie, uczniowie Jezusa i pierwsi chrześcijanie walczyli od początku z gnostykami, którzy głosili to, co Ty teraz.
Uświadom sobie, że ani Jezus, ani Paweł, ani Biblia nie mówią w ani jednym miejscu, że ciało nie pochodzi od Boga, jest złe lub, że zbawienie polega na odrzuceniu materii.

W ten sposób Jezus udowodnił uczniom swoją włądzę nad życiem i śmiercią i że jako Boga ani cieleśnie ani duchowo nie można Go zabić!


Znów piszesz niemądre rzeczy. Przecież Go zabito cieleśnie chociaż był Bogiem.

ALe Jego manifestacja była wyłącznie duchowa , gdyż Jezus ciało materialne to ,które narodziło sie w Betlejem , złożył w ofierze za nasze grzechy i go nie odebrał. To byłby nonsens!


A skąd o tym wiesz, że Go nie odebrał? To jakie ciało zniknęło z grobu? Nie te z Betlejem? W jakim zmartwychwstał? Zastanów się nad tą logiką...

Co uczyniliby , gdyby ukazał im się jako osoba duchowa(jak wygląda duch?) i im powiedział : kochani to ja, jako duch przyszedłem wam powiedzieć ,że żyję w Domu Ojca!


Zmartwychwstanie na tym polegało, aby uczynić ciało tym, czym miało być przed grzechem pierworodny, a więc niepodległym śmierci i duchowym. Właśnie w takim ciele Jezus zmartwychwstał i w takim objawił się ludziom i było to to samo ciało, które otrzymał w łonie Matki, tylko zbawione i unieśmiertelnione przez Życie.

Poza tym Duch nie jest widzialny dla ludzkich oczu, a więc Jezus, aby przekonac uczniów, że żyje musiał jakoś uczynić im się widzialny.
A ponieważ , gdyby pokazał im się tylko, ale nie dał odczuć innymi zmysłami , to i tak baliby się Go!

Ależ gdzie tam, Eliasz i Mojżesz objawili się na górze Tabor i chyba nie byli całkiem materialni, Jan Apostoł widział w swoim objawieniu I Baranka i czasy ostateczne a nie było to widzenie materialne, więc było wiele sposobów, by objawić się apostołom a nie musieć przybierać materialnej 'powłoki'.

Przecież Pismo Święte nie pozwala na kontakty z duchami zmarłych.


Nie pozwala ich wywoływać.

Gdyby Jezus powiedzial że jest Duchem Apostołowie ,uciekliby , tak jak uciekli w czasie ukrzyżowania Pana!


Ależ gdzie tam, przecież widzieli, że chodzi po wodzie i że przenika przez drzwi w Wieczerniku a nie uciekali.

Dlatego Jezus na momenty bliższego kontaktu z Apostołami materializował swoje ciało i czynił je podobnym do tego, które posiadał za życia!

No tak, tylko że to są dowolne wnioski i niezrozumienie stanu zmartwychwstania, ani w ogóle dzieła Odkupienia, ktore nie jest odcieleśnieniem ducha, tylko uduchowieniem materii i ciała.

Sam pisałeś o Aniołach, które w razie potrzeby bez problemu przybierają ciała podobne do naszych !!


Ale Jezus nie był aniołem, był człowiekiem, którego umęczono i który skonał w męczarniach.

Czy można powiedzieć o tych Aniołach, że ich ciała zmartwychwtają?

Napewno nie! I czy ci aniołowie zachowują owe ciała gdy powracają do duchowosci?
Oczywiście że nie!
Więc po "kiego licha" my mamy potrzebować ciała w Wiecznosci?


Bo nikt nas nie stworzył aniołami, to logiczne. Powtarzam: po co Jezus zmartwychwstał cieleśnie a ciało zniknęło z grobu? Dlaczego Bóg stworzył świat fizyczny skoro tu na ziemi ciało jest grobem duszy a po śmierci jest zbędne? Dlaczego Jezus stał się człowiekiem, narodził z kobiety, 30 lat dorastał do misji a nie przybrał ciała tak jak anioł Tobiasza i nie zbawił ludzi bez śmierci?

Przecież staniemy się jak aniołowie.


Oczywiście, ale jesteśmy ludżmi, czyli istotami cielesnymi i nasza natura jest inna niż aniołów. Żeby pozostać sobą musimy mieć ciała, które nie są żadną zbędną powłoką, tylko są nami przez całe ziemskie życie. To pozór, że tylko 'posiadamy' ciała, jesteśmy nimi, kochamy w nich, wzrastamy, dojrzewamy i jeśli umieramy w wieku 7 lat to umieramy mniej dojrzali, mniej ukształtowani niż w wieku lat 30. Dlaczego, skoro dusza jest niezależna? Jeśli nie jesteśmy ciałami to dlaczego upośledzenia sprawiają, że nie możemy być w pełni sobą? Dlaczego ktoś, kto ma uszkodzony mózg i traci pamięć traci tożsamosć i nie wie kim jest, czuje się jakby urodził się wczoraj i nie ma żadnej przeszłości?

Te ciała , które posiadamy na ziemi służą nam jako podpora dla duszy , aby mogła na ziemi się objawiać.
Gdy spełnią swoją rolę , dusza odchodzi z tego świata i wraca tam skąd przyszła i nie jest niekompletna , ani goła i nie musi czekać na ciało do końca świata.


Tak jest u aniołów, nas Bóg stworzył cielesnymi istotami i to jest głęboko wpisane w naszą tożsamość. Czy Bóg się pomylił stwarzając ludzi i świat? Po co go stworzył skoro jest to zbędna przypadłość?


Bóg jest Bogiem, żywych i kompletnych istot.


Jedno drugiemu nie przeczy, a właśnie dlatego zmartwychwstaniemy cieleśnie, żeby być kompletnymi.

Eliasz i Mojżesz ukazali się po obu stronach Przemienionego w Istotę Duchową Pana! Oni byli kompletni, a nie tylko w połowie!


Jezus nie był przemieniony w istotę duchową tylko została ukazana Jego chwała, a obecność Eliasza i Mojżesza miała potwierdzić w Nim spełnienie obietnic danym Ojcom i potwierdzenie, że jest On tym, kogo przepowiadało Prawo (Mojżesz) i że jest Mesjaszem, którego Eliasz miał być zwiastunem. Żydzi do tej pory w czasie święta zostawiają uchylone dla Eliasza drzwi, ma on przyjsć wtedy kiedy pojawi sie Mesjasz.

Dusza po śmierci ciała udaje się na sąd. Gdyby ciało pełniło jakąs zasadnicza rolę w naszym życiu dusza nie mogłaby być sądzona bez ciała.


Ciało cały czas pełni zasadniczą rolę w Twoim życiu, zamknij oczy i zatkaj uszy a nic nie będziesz mogła robić, przestań jeść a umrzesz, uszkodż mózg lub zniszcz go przez narkotyki, a utracisz możliwosć poznania świata, wolną wolę i staniesz się jak roślina.
Nie posiadamy ciała tylko nim jesteśmy. Dusza jest po to, aby ciało stało się coraz głębiej nami, aby tak się stało wolą, miłością, jednością z umysłem i pragnieniami duszy, że nie będzie już rozdziału. Takim był Jezus i nigdy nie walczył on z ciałem jako takim, tylko z pożądliwością ciała. "Lepiej odciąć rękę i wejsć kalekim do Królestwa niż być odrzuconym z ręką na wieki..." Czyli wchodzimy tam z rękami, oczami i ciałami.


A co dzieje sie w tym czasie z ciałem? Ono odbiera swój sąd powracając do prochu!


Ciało nie jest sądzone, bo jest tępe, ślepe i niewinne. Przecież jesteśmy samą duszą! : )
Przecież Bóg w ST jasno mówi, że za to, że człowiek zgrzeszył umrze u jego ciało wróci do ziemi. Nie miało tak być od początku.

Jak wyobraża sobie nasza teologia życie zbawionych ludzi w Domu Ojca w wiecznosći ,
nas z ciałami zabranymi z ziemi ,a Aniołów "na golasa"?


Aniołowie nie mają ciał, są duchami, nie mają genitaliów i piersi. A zbawieni są w niebie ludżmi, mają tą samą tożsamosć jaką mieli na ziemi, jasno ukazuje to wniebowstąpienie Jezusa, wniebowzięcie Maryi, wzięcie Henocha i Eliasza z ziemi bez śmierci.

Chyba powinno nam być jasne że w Zaswiatach posiadamy inne ciała niż na ziemi i że posiadają je wszystkie istoty duchowe.


Jeśli istoty duchowe posiadają jakieś ciała to jaka przeszkoda, aby nasze ciało stało się właśnie takim ciałem? Przecież o tym mówi Paweł.
Oczywiście, że w Zaświatach posiadamy inne ciała niż na ziemi, o tym mówi zmartwychwstanie, które jest czymś zupełnie innym niż wskrzeszenie. Łazarz nie zmartwychwstał.

Dusza musi posiadać swoje ciało i zmysły, gdyż o tym mówi chociażby Apokalipsa.


Musi na ziemi czy w ogóle? Po co w ogole Bóg stworzył nas materialnymi?

Co może być w zaswiatach potrzebne duszy ze zmysłów lub organów ciała pochodzącego z materii?


Św. Tomasz z Akwinu mówi, że posiadanie ciała przez duszę w niebie daje jej dodatkowe szczęście. Jest ona wtedy pełnią, a ciało doznaje błogosławionego szczęścia, które udziela się duszy. To tak jak nam jest przyjemniej jeśli ubierzemy się jakieś piękne szaty.

Niestety cały nonsens polega na tym, że nasza teologia rozpaczliwie próbuje zaprzeczyć Prawu Reinkarnacji i stąd ten absurd ze zmartwychwstaniem materialnego ciała do życia wiecznego w Zaświatach.


No tak, tu się zdradziłaś całkiem. Nie ma sensu ta rozmowa jeśli wierzysz w reinkarnację, najbardziej niezgodną z Biblią i Odkupieniem Chrystusowym teorią
Absurdem i nonsensem jest z punktu widzenia nauki, czynów i śmierci Jezusa reinkarnacja. Ani Jego śmierć nie miała sensu, jeśli prawo karmy i ponowne odradzanie się na wyższym lub niższym poziomie, odpowiednio do uczynków z poprzedniego życia zastępuje ofiarę Jezusa za grzechy świata, ani istoty ludzkie nie mają tożsamości a obietnica Jezusa dana łotrowi, że dziś będzie z Nim w Raju była kłamstwem, bo nie da się wolą kogoś przerwać prawa doskonalenia tylko trzeba przez kolejne wcielenia stać się do tego zdolnym i wszystko co znajduje się w Biblii na temat człowieka trzeba wyrzucić w błoto.

Owszem nasze ciało na ziemi po ostatniej trąbie ulegnie przemianie i odnowieniu , będzie faktycznie bardziej przeduchowione. ALe dopóki będzie ciałem , dopóty nie wejdzie do Królestwa , gdyż to co narodziło sie z ciała jest ciałem a to co z Ducha jest duchem


Dopóki duch nie uczyni materialnego duchowym.

Ciała zmartwychwstanie jest reinkarnacją duszy.


Możesz jaśniej? Bo zdaje się, że nie ma to najmniejszego sensu.

Zmartwychwstaniem duszy jest jej zjednoczenie z własnym duchem i stanie się godną pozostania w Domu Ojca i do tego nie jest jej potrzebne żadne ciało z ziemi w dodatku pozbawione płciwości, no bo Aniołowie, ani się żenia ani za mąż wychodzą!


To są nauki Sai Baby, ale z ST i NT nie mają nic wspólnego.

Nie jest chrzescijaninem ten, kto wierzy w reinkarnację.
Nie jest chrzescijaninem ten, kto przeczy zmartwychwstaniu ciał.
Odrzuca całe Pismo św. ten, kto wierzy w wędrówkę dusz, poniża Odkupienie a śmierć Jezusa, która w oczach Jego samego była ofiarą (Życie Moje oddaję za życie świata) czyni bezużyteczną lub tylko symboliczną, ponieważ reinkarnacja jest właśnie po to, aby uczynić człowieka doskonalszym samodzielnie, bez pomocy Boga, przez kolejne i kolejne odrodzenie lub żeby odpokutował on za swoje złe uczynki także bez interwencji Boga. Reinkarnacja istnieje tylko tam, gdzie nie ma pojęcia osobowego Boga, który z wolnej woli stwarza świat, rządzi nim i wynagradza lub karze.

Wszystkie Twoje wywody pomijają cały Nowy Testament, lekceważą istotne w nim rzeczy i naukę Jezusa a także wydarzenia z Jego życia. Wszystko w co wierzysz pochodzi ze żródeł pozabiblijnych i ezoterycznych.

Wszystkie osoby, które ze strony katolickiej miały objawienia o Zaświatach przeczyły reinkarnacji w sposób jasny i wyrażny, jak wizjonerka polska, nawrócona w dorosłym wieku ateistka Fula Horak (dała najdokładniejszy opis trzech stanów pośmiertnych), która zmarła w latach 80-tych, albo jak Maria Valtorta, autorka 16 tomowego Poematu Boga-Człowieka, dostępnego również w sieci. Wszelkie próby pogodzenia reinkarnacji z chrześcijaństwem jest szlabierstwem i niezrozumieniem istoty chrześcijaństwa i misji Jezusa Chrystusa.

aszuq - jest edycja postów, możesz je poprawić i poprawiaj, ja wyciągam je z niebytu tylko grzecznościowo

===

Ilekroć poszedłem między ludzi, mniejszy wróciłem.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 listopad 27 2008 11:48   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

Witaj Aszug!


Nie są to dowolne rozważania , gdyż są oparte o Naukę Ducha Prawdy.

...która do Biblii ma się nijak. Wiesz ile jest wspólnot i sekt, które głoszą Naukę Ducha Prawdy?


One wszystkie częściowo głoszą Naukę Ducha Prawdy i częsciowo naukę ludzką.
Ta część, w której głoszą Prawdę powoduje, że przyciągają do siebie ludzkie dusze poszukujące w nich właśnie tego, co odnajdujące rezonans w uznawanych przez nie poglądach na podstawie osiągniętej duchowej dojrzałości.
Resztę , tę, która jest ludzką nauką, o ile bardzo zależy im na wspólnocie , posłusznie przyjmują lub wędrują dalej.
Niestety w obecnie istniejących setkach odłamów chrześcijańskich i kościołów żaden nie posiada całej Prawdy lecz tylko część i ta wędrowka nigdy by się n ie skończyła , gdyby Duch Prawdy jako Słowo nie objawił się pomiędzy ludźmi.

w poniższym fragmencie przedstawione jest w sposób symboliczny fałszowanie Boskich Objawień przez żądnych władzy i pieniędzy i skutki ich działalności w postaci zagubienia Prawdy w głoszonym przez ich nauki słowie.
Ten bezrolny i ubogi , to są ci przez wieki odrzucani przez przemoc choć głoszący prawdę.
Dzisiejszy czas jest czasem ich zmartwychwastania

Am 8,4-6.9-12

Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego i bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: „Kiedyż minie nów księżyca, byśmy mogli sprzedawać zboże? Kiedyż szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz? A będziemy zmniejszać efę, powiększać syki i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów, i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać”.
Owego dnia, mówi Pan Bóg, zajdzie słońce w południe i w dzień świetlany zaciemnię ziemię. Zamienię święta wasze w żałobę, a wszystkie wasze pieśni w lamentacje; nałożę na wszystkie biodra wory, a na wszystkie głowy sprowadzę łysinę i uczynię żałobę jak po jedynaku, a dni ostatnie jakby dzień goryczy.
Oto nadejdą dni, mówi Pan Bóg, że ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pana. Wtedy błąkać się będą od morza do morza, z północy na wschód będą krążyli, by znaleźć słowo Pana, lecz go nie znajdą

DLaczego ludzie przyjmują ludzkie nauki i w nie wierzą?
przyjmują je przede wszystkim dlatego , że jeszcze nie odważają się samodzielnie myśleć.
Ludzki duch przyzwyczaił się do przymowania cudzych poglądów, gdyż przez wieki nosił kajdany!
Lecz Jezus obiecał, że wraz z Jego Powrotem nadejdzie wyzwolenie ducha i jego wzniesienie się!

A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie" (Łk 21,26 nn)

W świetle naszej teologii Jezu odkupił nas przecież na krzyżu więc dlaczego ma się dopiero ono zbliżyć?


I w tym cały problem, każdy może wierzyć w co chce, ale chrześcijaństwo ma jasno zdefiniowaną naukę i mówić mu w co powinien wierzyć i co ma na myśli tworząc Credo jest nieporozumieniem.


I każde niemowlę powinno pić tylko mleko od firmy Milupa bo jest zdrowsze od mleka matki!


Gdyby tak było to całe nauczanie Jezusa byłoby bez sensu bo punkt końcowy byłby taki sam jak początkowy.

Czyli najpierw dusza w ciele, dusza bez ciała i znowu dusza w ciele.
Czyli nic się ma nie zmienić.

A co ma się zmienić? Jezus przyszedł nauczyć ludzi kochać i uczynić bardziej duchowymi w postrzeganiu i traktowaniu świata, a nie powiedzieć im, że są duszami, a Bóg się pomylił dając im ciała.


Bóg sie nie pomylił dając ludziom ciała, to dusze się pomyliły uwazając, że są ciałem i nie rozumiejąc że ciało jest ślepe i gdy ślepe ciało będzie prowadziło naszą kulawą od grzechu duszę to oboje wpadną do dołu!

My jesteśmy duszami żyjącymi w ciałach jak w namiotach, co jest z resztą zgodne z wypowiedzią listów Apostolskich. Ale tam gdzie dusza jest w swoim naturalnym środowisku , ziemski namiot nie jest jej potrzebny.

Do czego w ogóle potrzebny byłby czas rozłączenia duszy z ciałem?

A kto mówi, że jest on do czegokolwiek potrzebny? Śmierć jest karą, konsekwencją grzechu, Bóg najwyżej może ją wykorzystać do oczyszczenia człowieka, ale Pismo św. wyrażnie mówi o tym, że ludzie zrywając owoc z drzewa poznania zamknęli sobie drogę do owoców z drzewa życia, a więc nieśmiertelności.


Śmierć ciała nie jest karą, a konsekwencją posiadania śmiertelnego ciała. Bóg nikogo nie karze!
Prawdziwa śmierć , śmierć dla Bożej Łaski i Światła następuje wtedy, gdy popełniamy śmiertelne grzechy i nie znamy Boga i Jego Prawdy ,.
tej częsci Boskiej Prawdy, którą nam w swoim Miłosierdziu Objawił !
Duch Prawdy mówi, że śmierć ciała jest wielkim momentem w życiu duszy, jest przystankiem , dającym jej czas na obejrzenia samej siebie w świetle sumienia bez zasłony ciała.
jest szansą na jej duchowy wzrost i oczyszczenie w zaswiatach w przerwie pomiędzy inkaracjami.


Możesz wierzyć w co chcesz, ale nie popieraj tego Biblią, bo w niej nie ma w ogole pojęcia odrębnej duszy, dla której ciało byłoby więzieniem, to pojęcie całkowicie pozabiblijne i greckie, a póżniej gnostyckie.


Byłem dzieckiem dorodnym i dusza przypadła mi dobra, a raczej - będąc dobrym - wszedłem do ciała nieskalanego. [Księga Mądrości (8: 19-20)]

analizę tego fragmentu i wielu innych juz przeprowadzałam więc nie będę sie powtarzać, chyba, że będziesz bardzo nalegał.



Nie jesteśmy duszami i nie ma nigdzie w Biblii takiej wizji człowieka, pochodzi ona z pogaństwa i filozofii Platona, z biblijnym obrazem człowieka ma bardzo mało wspólnego.

Coś takiego a co na to listy sw Pawła?

W nich jest cała masa cytatów mówiących o życiu w duchu i korzyści wyjścia z ciała! O konieczności ukrzyżowania ciała itd.
Jak chcesz możemy im się przyjrzeć

















Wiec dlaczego sw Paweł napisał, że celem wiary jest zbawienie duszy!

W którym miejscu? W biblii nie ma pojęcia osobnej duszy, mówi się w niej o duszy jako 'wnętrzu' lub o duchu jako tchnieniu ożywiającym ciało, tchnieniu takim samym jak u zwierząt.


Przepraszam sw Piotr w 1 liscie 9
....wtedy gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz.
A w ew Jana Jezus powiedział wyraźnie

duch daje życie, ciało na nic się nie przydaje!

Oczywiście, ale w takim razie jeśli chodzi o ducha jako duszę niezależną to co z ludżmi złymi? czy posiadanie duszy przez nich jest gwarancją tego, że noszą w sobie życie, czy Życie?
Duch daje życie, bo przemienia pojmowanie i postrzeganie świata, przemienia moralność i pozwala panować nad popędami, itd., wyciągać z tych słów coś innego jest czymś dowolnym i jest nadużyciem.


Dzięki duszy posiadamy życie ciała, a dzięki duchowi Życie Wieczne to prawdziwe.
Gdy Bóg tchnął w Adama Dech żywotów, jego dusza stała się żyjąca czyli zdolna do komunikacji z Ojcem będącym Źrółem życia!


Śmierć nie jest wcale tak naturalna, żeby odchodzenie do ziemi i obracanie się w proch miało być czymś tak bardzo oczywistym. Wg. chrześcijaństwa i judaizmu śmierć jest karą za grzech, gdyby człowiek nie upadł nie byłoby śmierci i człowiek bez rozkładania się w ziemi przeszedłby do życia wiecznego, jak to się stało u Maryi, a stało się to właśnie dlatego, że była wolna od grzechu i winy, i ta 'kara' jej nie obowiązywała.

Wszystko to stało sie wraz ze zmaterializowaniem duszy! A zmaterializownaie jest wynikiem grzechu!


To jak Jezus wstąpił do nieba? Przecież zrobił to na oczach tłumu. Zmartwychwstanie nie jest wskrzeszeniem, chyba własnie tu się gubisz, jest nowym, innym rodzajem bytowania, ciałem o innych właściwościach, ale jednak ciałem. Człowiek jest jednością ciała i duszy, jeśli śmierć jest konsekwencją grzechu to jak ludzie przechodziliby w Wieczność? Przecież śmierci by nie było...


Chyba nie uważasz ,że Jezus napradę wzniósł się do nieba i że niebo jest w górze.On to uczynił symbolicznie dostosowując symbol do sposobu myślenia ówczesnych ludzi!

Człowiek jest jednością ciała i duszy , ale nasza właściwa istota, to kim naprawdę jesteśmy i to co z nas żyje wiecznie, wcale nie jest człowiekiem i poznamy siebie samych dopiero gdy przekroczymy próg pewnej świadomości tak jak obiecuje Paweł

i poznam tak jak jestem poznany

Nie o ciało chodzi w Zbawieniu, lecz o duszę i to dusza ma zmartwychwstac do wieczności, a nie ciało.

To są dowolne i w sumie nie dające się wywnioskować z Biblii i nauki Jezusa wnioski. Cały czlowiek zmartwychwstaje i o tym mówi wyrażnie św. Paweł, a w zbawieniu chodzi o udoskonalenie człowieka pod względem moralności i miłości, a nie odcieleśnienie go. Nie ma ani słowa w nauce Jezusa o tym, że ciało jest złe i należy z nim walczyć.


Coś takiego?

Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, ... sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu (Hbr 12:22-23)

Nauczanie że celem zmartwychwstania Jezusa było danie nadziei ludziom na zmartwychwstanie ciała jest wielką pomyłka naszej teologii wynikająca ze zmaterializowania człowieka i miłości do ciała i do świata materii! A przecież Jezus powiedział wyraźnie , że Jego Królestwo nie jest z tego świata

Tak, Jego umiłowani uczniowie tak bardzo się mylili i ukochali materię, że głosili naukę sprzeczną z nauką ich Mistrza...Niepoważne.
Królestwo nie jest z tego świata, bo rządzi sie prawem miłości, wybaczania, równości, itd. Nic więcej.


A kto twierdzi że uczniowie się mylili?
Myli się teologia , której nauczanie tylko częsciowo jest takie jak Apostołów!
DLaczego?
Gdyż setki lat służyła sama sobie, a nie Prawdzie!


To ja krótko - Ty nie rozumiesz samych podstaw Dobrej Nowiny, wydarzeń biblijnych, odkupienia, procesu zbawienia, itd. To, co głosisz to ezoteryczne nauki nie mające z prawdziwym, ewangelicznym Jezusem nic wspólnego.


Każdy wybiera z tego co mówi Duch Prawdy, co jest najbliższe jego świadomości.
Dla mnie ciało choć bardzo potrzebne jest tylko narzędziem duszy służącym do życia w materii , w przemijającym świecie dla uczynienia doświadczeń i dla nauki!
Gdy dusza nauczy się lekcji wynikających z tego życia , wówczas wzniesie sie do Duchowości, aby zjednoczyć się ze wspaniałym życiem w Domu Ojca, który jest Wszechmocnym i Wszechobecnym Duchem i który dla swoich duchowych dzieci stworzył wspaniałe Niebo-Domostowo, którego oczy i zmysły ciała nigdy nie zobaczą!
ALe to przecież Duch daje życie , a więc ciało służy tylko ukazaniu innym duszom w ciałach, że duch żyje!(dusza w ciele ma zasłonę na duchowych oczach)[/

To są Twoje wierzenia, jak już mówiłem z Biblią nie mające związku. Przeciwnie, uczniowie Jezusa i pierwsi chrześcijanie walczyli od początku z gnostykami, którzy głosili to, co Ty teraz.
Uświadom sobie, że ani Jezus, ani Paweł, ani Biblia nie mówią w ani jednym miejscu, że ciało nie pochodzi od Boga, jest złe lub, że zbawienie polega na odrzuceniu materii.[/QUOTE]


Czy gips jest zły sam w sobie?
Nic co pochodzi od Boga nie może być złe, oprócz oczywisćie ciemnosci, którą teologia imputuje, że Bóg stworzył!
Materia jest szkołą i przemijającym doświadczeniem dla ducha, lecz jego celem jest doskonłość i powrót na Łono Ojca, a On jest tylko duchem, więc po co nam ciało.
Jeszcze raz zacytuję że jest to twierdzenie jak najbardziej biblijne
Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, ... sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu (Hbr 12:22-23)

W ten sposób Jezus udowodnił uczniom swoją włądzę nad życiem i śmiercią i że jako Boga ani cieleśnie ani duchowo nie można Go zabić!

Znów piszesz niemądre rzeczy. Przecież Go zabito cieleśnie chociaż był Bogiem.


Jeżeli Jezus pokazywał się w ciele jako żywy i ciało to zabrał do nieba oznacza, że Boga zabić w ogóle nie można! Zrozum Jezus złożył swoje ziemskie życie w ofierze, ale jako Boga w ogóle nie mogliśmy Go zabić, ani cieleśnie, ani tym bardziej duchowo.
Gdybyśmy Go zabili cieleśnie to ciało musiałoby pozostać w ziemi zgodnie z prawem naturalnym.

ALe Jego manifestacja była wyłącznie duchowa , gdyż Jezus ciało materialne to ,które narodziło sie w Betlejem , złożył w ofierze za nasze grzechy i go nie odebrał. To byłby nonsens!

A skąd o tym wiesz, że Go nie odebrał? To jakie ciało zniknęło z grobu? Nie te z Betlejem? W jakim zmartwychwstał? Zastanów się nad tą logiką...


Ciało zniknęło bo stało się Duchem! A nie znowu ciałem do życia na ziemi!

Co uczyniliby , gdyby ukazał im się jako osoba duchowa(jak wygląda duch?) i im powiedział : kochani to ja, jako duch przyszedłem wam powiedzieć ,że żyję w Domu Ojca!

Zmartwychwstanie na tym polegało, aby uczynić ciało tym, czym miało być przed grzechem pierworodny, a więc niepodległym śmierci i duchowym. Właśnie w takim ciele Jezus zmartwychwstał i w takim objawił się ludziom i było to to samo ciało, które otrzymał w łonie Matki, tylko zbawione i unieśmiertelnione przez Życie.


Jezus nie musiał niczego ze swoim cialem czynić , ono od początku było tylko podobne do naszego, ale jako bezgrzeszne już było uduchowione. Przecież w nim Jezus chodził po wodzie i dokonyał cudów.
Po ofierze stało się całkowicie duchowe ,gdyż już nie było Jezusowi potrzebne ,gdyż wracał do Domu Ojca nie w materialnym ciele. On je tylko materializowł dla Apostołółw z powodu ich niedowiarstwa,i ludzkich ograniczeń lecz przecież powiedział

Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli!
!

Ależ gdzie tam, Eliasz i Mojżesz objawili się na górze Tabor i chyba nie byli całkiem materialni,


Czy nie rozumiesz że Bóg też objawił się Mojżeszowi w krzaku, w obłoku i są to tylko wizje dla człowieka a nie rzeczywistosć duchowa?



Jan Apostoł widział w swoim objawieniu I Baranka i czasy ostateczne a nie było to widzenie materialne, więc było wiele sposobów, by objawić się apostołom a nie musieć przybierać materialnej 'powłoki'.


Bog uczynił tak, żeby ludzkośc mogła uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa i w życie po śmierci!
Przecież Pismo Święte nie pozwala na kontakty z duchami zmarłych.

Nie pozwala ich wywoływać
.

A czy Apostołowie w pierwszej reakcji na widok Pana nie wystraszyli się mniemajc że widzą ducha?
Czy nie dlatego właśńie Pan zapewnił ich że nie jest duchem?

Gdyby Jezus powiedzial że jest Duchem Apostołowie ,uciekliby , tak jak uciekli w czasie ukrzyżowania Pana!

Ależ gdzie tam, przecież widzieli, że chodzi po wodzie i że przenika przez drzwi w Wieczerniku a nie uciekali.

Taaak ! A co oznaczały słowa z ewangelii

Wtedy zatrwożyli się i pełni lęku mniemali, że widzą ducha.

Dlatego Jezus na momenty bliższego kontaktu z Apostołami materializował swoje ciało i czynił je podobnym do tego, które posiadał za życia!

No tak, tylko że to są dowolne wnioski i niezrozumienie stanu zmartwychwstania, ani w ogóle dzieła Odkupienia, ktore nie jest odcieleśnieniem ducha, tylko uduchowieniem materii i ciała.


Materia jest przeciwieńswem ducha i gdy się uczyni duchowa nie będzie już materią!
Tak jak woda stają się parą nie je już wodą ani lodem , lez parą!



Sam pisałeś o Aniołach, które w razie potrzeby bez problemu przybierają ciała podobne do naszych !!

Ale Jezus nie był aniołem, był człowiekiem, którego umęczono i który skonał w męczarniach.


Boski Duch tylko po to stał się do nas podobny, aby nam ofiarować swoje Słowo będące dla nas Drogą Prawdą i Życiem

Drogą powrotu do Domu Ojca!

To na razie tyle , na resztę odpowiem za chwilę
pozdrawiam

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
aszug
 listopad 27 2008 15:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 08/08/06
Postów:: 239

Quote by matejanka:
Niestety w obecnie istniejących setkach odłamów chrześcijańskich i kościołów żaden nie posiada całej Prawdy lecz tylko część i ta wędrowka nigdy by się n ie skończyła , gdyby Duch Prawdy jako Słowo nie objawił się pomiędzy ludźmi.


To nie posiadały one prawdy zanim Słowo przyszło czy też nie posiadają jej nawet po Jego przyjściu?
Więc po co przyszło skoro nic się nie zmieniło?


DLaczego ludzie przyjmują ludzkie nauki i w nie wierzą?
przyjmują je przede wszystkim dlatego , że jeszcze nie odważają się samodzielnie myśleć.
Ludzki duch przyzwyczaił się do przymowania cudzych poglądów, gdyż przez wieki nosił kajdany!
Lecz Jezus obiecał, że wraz z Jego Powrotem nadejdzie wyzwolenie ducha i jego wzniesienie się!


Nie, Jezus obiecał, że gdy odejdzie Jego Duch przyjdzie i 'przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem, a także przekona świat o grzechu'. Jezus przyszedł po to, aby pouczyć o prawdzie, a wspólnotę, którą założył założył po to, aby tą prawdę przechowywała i niosła w świat. Więc nie trzeba czekać na Jego ponowne przyjście aby poznać prawdę, bo wtedy nie będzie On nikogo pouczał tylko sądził.

A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie" (Łk 21,26 nn)

W świetle naszej teologii Jezu odkupił nas przecież na krzyżu więc dlaczego ma się dopiero ono zbliżyć?


Nie ma naszej teologii, jest tylko teologia chrześcijańska, a więc Nowego Testamentu i nie jest ona dowolna. Poza tym odkupienie to nie zbawienie, odkupienie to czyn Jezusa zapoczątkowujący proces zbawienia, bo jak powiedział św.Augustyn "odkupiłeś nas Panie bez nas, ale zbawić nas bez nas nie możesz".

Wszędzie węszysz spisek a w kościołach chrześcijańskich, które przechowują Jego naukę widzisz pogaństwo i sprzeciw wobec Jego nauki. Proponujesz za to nauki całkowicie pozabiblijne, prywatne objawienia niechrześcijańskie, nie pochodzące od świadków Jezusa jako najlepiej mówiące o Nim i Go rozumiejące. Absurd.


I w tym cały problem, każdy może wierzyć w co chce, ale chrześcijaństwo ma jasno zdefiniowaną naukę i mówić mu w co powinien wierzyć i co ma na myśli tworząc Credo jest nieporozumieniem.

I każde niemowlę powinno pić tylko mleko od firmy Milupa bo jest zdrowsze od mleka matki!


Czyli co, Kościół tworząc Credo nie wiedział co ono oznacza i co chce przez nie wyrazić? Daj sobie spokój z takim poziomem...Czysty nonsens.
Nauka Jezusa to nauka, którą objawił ludziom i ta, która pochodzi od wspólnoty, którą założył, a powiedział wszystko, co istotne i nie potrzeba żadnych nowych objawień o charakterze ezoterycznym pochodzących od anonimowych ludzi, którzy robią co chcą z Jego Ewangelią i traktują ją wybiórczo.


My jesteśmy duszami żyjącymi w ciałach jak w namiotach, co jest z resztą zgodne z wypowiedzią listów Apostolskich. Ale tam gdzie dusza jest w swoim naturalnym środowisku , ziemski namiot nie jest jej potrzebny.


Nie ma czegoś takiego jak naturalne środowisko duszy, to nauki nie pochodzące z Biblii ani od Jezusa. Jezus nie negował ani ciała, ani życia materialnego, przeciwnie, przez stanie się człowiekiem pokazał, że materia jest czymś dobrym należy tylko postawić prymat ducha nad nią. Nic więcej. Wszystko inne nie pochodzi od Jezusa.


Śmierć ciała nie jest karą, a konsekwencją posiadania śmiertelnego ciała. Bóg nikogo nie karze!


Biblia jasno mówi, że śmierć jest karą za grzechy. Nie interesuje mnie co sądzi na ten temat ezoteryk.
O tym, że Bóg karze a nawet nie odpuszcza grzechów Biblia mówi na każdym kroku, u wszystkich proroków i u samego Jezusa (grzechy przeciw Duchowi)

Duch Prawdy mówi, że śmierć ciała jest wielkim momentem w życiu duszy, jest przystankiem , dającym jej czas na obejrzenia samej siebie w świetle sumienia bez zasłony ciała.


Który Duch? I komu tak mówi? Sai Baba też mówi to i owo, a przywódca sekty 'Niebo' ma nie mniej do powiedzenia.
Biblia nic o tym nie mówi.

jest szansą na jej duchowy wzrost i oczyszczenie w zaswiatach w przerwie pomiędzy inkaracjami.


O szansie mówi nauka o czyśćcu i nie jest do tego potrzebna żadna reinkarnacja, niezgodna z Biblią, Odkupieniem, niezmienną tożsamością osoby ludzkiej, zmartwychwstaniem ciał, stworzeniu bezpośrednim duszy ludzkiej przy poczęciu, itd.


Byłem dzieckiem dorodnym i dusza przypadła mi dobra, a raczej - będąc dobrym - wszedłem do ciała nieskalanego. [Księga Mądrości (8: 19-20)]

analizę tego fragmentu i wielu innych juz przeprowadzałam więc nie będę sie powtarzać, chyba, że będziesz bardzo nalegał.

I tu widać jak tacy ludzie jak Ty manipulują Słowem Bożym i przeinaczają je na swoją korzyść. Ten fragment w Biblii Poznańskiej brzmi:

Salomon modli się o mądrość:

Kiedy o tym rozmyślałem i rozważałem w sercu, że nieśmiertelność idzie w parze z mądroscią, że przyjażń z nią jest szlachetną rozkoszą, w trudach jej rąk niewyczerpane bogactwo, a stałe przebywanie z nią - roztropnością, rozmowa zaś z nią przynosi sławę, chodziłem tu i tam myśląc jakby ją pozyskać.
A byłem chłopcem uzdolnionym i otrzymałem szlachetną duszę, lub inaczej - będąc dobrym posiadłem ciało bez skazy.

W Biblii Tysiąclecia jest przypis prostujący Twoją interpretację.
Człowiek, który to pisał był żydem, nauka o reinkarnacji była mu obcą i niezgodną z objawieniem. U żydów nie było żadnej nauki o wędrówce dusz, po śmierci był Szeol i żadnych dalszych wcieleń. "Postanowiono raz człowiekowi umrzeć, a potem sąd". Kogo więc chcesz oszukać i po co naciągasz coś, co jest jasne? Dlaczego manipulujesz Słowem Bożym?
Tak samo ludzie z Hare Kriszna i ci, co przyjmują nauki Wschodu przeinaczają fragment o Janie Chrzcicielu, którym to miał być rzekomo Eliasz. Nazwanie Jana przez Jezusa Eliaszem oznacza nic więcej jak tylko zwiastuna. Eliasz miał przyjść wtedy, kiedy pojawi się Mesjasz, żeby Go zapowiedzieć, zrobił to Jan więc Jezusa nazwał Go z powodu tej funkcji zwiastuna alegorycznie Eliaszem.


Przepraszam sw Piotr w 1 liscie 9
....wtedy gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz.
A w ew Jana Jezus powiedział wyraźnie
duch daje życie, ciało na nic się nie przydaje!


Więc św. Paweł kłamie mówiąc o tym, że całe stworzenie oczekuje zbawienia i wzdycha w boleściach? Kłamie mówiąc o zmartwychwstaniu ciał? Dusza oznacza wnętrze, ośrodek woli i umysłu, jak w tych słowach Jezusa "co za zysk dla człowieka, jeśliby cały świat pozyskał a na swej duszy szkodę poniósł?"
Św. Paweł jasno i wyrażnie pisze, że zmartwychwstaniemy w ciele, pisze nawet wprost, że jeśli Chrystus nie zmartwychwstał realnie, fizycznie to próżna jest nasza wiara, bo nie ma wtedy nadziei na nasze zmartwychwstanie. Św. Piotr pisze jasno, że każdy kto głosi, że Jezus nie zmartwychwstał w ciele jest kłamcą i odszczepieńcem. Co Ty na to?


Dzięki duszy posiadamy życie ciała, a dzięki duchowi Życie Wieczne to prawdziwe.
Gdy Bóg tchnął w Adama Dech żywotów, jego dusza stała się żyjąca czyli zdolna do komunikacji z Ojcem będącym Źrółem życia!

Pytam Cię jeszcze raz: jeśli posiadanie duszy jako substancji w nas jest gwarancją posiadania Życia to, co z ludżmi złymi, którzy także posiadają dusze?

Śmierć nie jest wcale tak naturalna, żeby odchodzenie do ziemi i obracanie się w proch miało być czymś tak bardzo oczywistym. Wg. chrześcijaństwa i judaizmu śmierć jest karą za grzech, gdyby człowiek nie upadł nie byłoby śmierci i człowiek bez rozkładania się w ziemi przeszedłby do życia wiecznego, jak to się stało u Maryi, a stało się to właśnie dlatego, że była wolna od grzechu i winy, i ta 'kara' jej nie obowiązywała.

Wszystko to stało sie wraz ze zmaterializowaniem duszy! A zmaterializownaie jest wynikiem grzechu!

A co oznacza zmaterializowanie duszy, połączenie duszy z ciałem na skutek upadku duszy bezcielesnej czy pogrążenie się osoby ludzkiej w poządliwości i prymacie ciała nad duchem? Wyrażaj się jaśniej, bo jak na razie manipulujesz na każdym kroku.


Chyba nie uważasz ,że Jezus napradę wzniósł się do nieba i że niebo jest w górze.On to uczynił symbolicznie dostosowując symbol do sposobu myślenia ówczesnych ludzi!


Oczywiście, że uważam iż się wzniósł, mówi o tym wyrażnie apostoł, ale to nie ma najmniejszego znaczenia, znaczenie ma zaś to, że Jezus wstąpił do nieba w ciele, na oczach tłumu.

Człowiek jest jednością ciała i duszy , ale nasza właściwa istota, to kim naprawdę jesteśmy i to co z nas żyje wiecznie, wcale nie jest człowiekiem i poznamy siebie samych dopiero gdy przekroczymy próg pewnej świadomości tak jak obiecuje Paweł

i poznam tak jak jestem poznany


Nigdzie nie pisze on, że będzie wtedy tylko duszą, przeciwnie, to Paweł nauczał o zmartwychwstaniu ciał i on najwięcej pisał o nowym, duchowym ciele, ktore nie będzie jakimś eterycznym, pozornym ciałem tylko prawdziwym, ludzkim, ale przemienionym tak jak przemieniło się ciało Jezusa na górze Tabor.


Nie o ciało chodzi w Zbawieniu, lecz o duszę i to dusza ma zmartwychwstac do wieczności, a nie ciało.

To są dowolne i w sumie nie dające się wywnioskować z Biblii i nauki Jezusa wnioski. Cały czlowiek zmartwychwstaje i o tym mówi wyrażnie św. Paweł, a w zbawieniu chodzi o udoskonalenie człowieka pod względem moralności i miłości, a nie odcieleśnienie go. Nie ma ani słowa w nauce Jezusa o tym, że ciało jest złe i należy z nim walczyć.

Coś takiego?

Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, ... sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu (Hbr 12:22-23)


Biblia Tysiąclecia:

"Wy natomiast przystąpiliście go góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie (...), do duchów sprawiedliwych (w Biblii Poznańskiej przypis w nawiasie: ludzi), które już doszły do celu"

Gdzie tu mowa o tym, że ludzie będą duchami bezcielesnymi? Duchami nazywa autor tych, którzy w Duchu żyją, którzy nie są już pogrążeni w materii ciała ziemskiego i pożądliwościach.


Tak, Jego umiłowani uczniowie tak bardzo się mylili i ukochali materię, że głosili naukę sprzeczną z nauką ich Mistrza...Niepoważne.
Królestwo nie jest z tego świata, bo rządzi sie prawem miłości, wybaczania, równości, itd. Nic więcej.

A kto twierdzi że uczniowie się mylili?
Myli się teologia , której nauczanie tylko częsciowo jest takie jak Apostołów!
DLaczego?
Gdyż setki lat służyła sama sobie, a nie Prawdzie!


Jesteś demagogiem i manipulujesz Słowem Bożym w taki sposób, że nie ma nawet porównania do tych teologów, którzy Twoim zdaniem robili to całe wieki. Przyjmujesz to, co Ci pasuje, a na resztę zamykasz oczy. Masz gdzieś to, co św. Paweł mówi o zmartwychwstaniu ciał a każde słowo o duchu naciągasz tak, by zinterpretować je po gnostycku.
Teologia nie głosi nic innego niż Apostołowie i Nowy Testament, jest on jej podstawą i wszystkie kościoły chrześcijańskie, wszyscy uczniowie i następcy apostołow głoszą jednomyślnie zmartwychwstanie ciał. Tylko ty jako najbardziej oświecona przez Ducha wiesz lepiej i od Apostołów i od ich następców jaka jest prawda. Następcy Apostolów całe wieki zwalczali poglądy, które głosisz, walka z gnostykami głoszącymi, że ciało jest złe i nie będzie miało udziału w zmartwychwstaniu rozpoczęła się już w pierwszym wieku a św. Jan Apostoł był pierwszym, który o tym pisał.


Każdy wybiera z tego co mówi Duch Prawdy, co jest najbliższe jego świadomości.


Nie, każdy wierzący przyjmuje wszystko, czego nauczał Jezus i wszystko, co głosili uczniowie przez Niego posłani.

Dla mnie ciało choć bardzo potrzebne jest tylko narzędziem duszy służącym do życia w materii , w przemijającym świecie dla uczynienia doświadczeń i dla nauki!


Tak jest dla Ciebie, ale nie dla Jezusa i Apostolów.

Gdy dusza nauczy się lekcji wynikających z tego życia , wówczas wzniesie sie do Duchowości, aby zjednoczyć się ze wspaniałym życiem w Domu Ojca, który jest Wszechmocnym i Wszechobecnym Duchem i który dla swoich duchowych dzieci stworzył wspaniałe Niebo-Domostowo, którego oczy i zmysły ciała nigdy nie zobaczą!


Znów kłamiesz i przeczysz Pismu świętemu, ktore wyrażnie mówi o tym, że nasze materialne ciało po uduchowieniu i odnowieniu będzie miało udział w życiu wiecznym. Już w ST Dawid mówi "Moje ciało oglądać będzie Ciebie".


Czy gips jest zły sam w sobie?
Nic co pochodzi od Boga nie może być złe, oprócz oczywisćie ciemnosci, którą teologia imputuje, że Bóg stworzył!


Jesteś demagogiem i kłamcą, co się potwierdza kolejny raz. Teologia czy Pismo św. mówi o tym, że ciemność stworzył Bóg? W którym miejscu teologia mówi cokolwiek o ciemności?

Materia jest szkołą i przemijającym doświadczeniem dla ducha, lecz jego celem jest doskonłość i powrót na Łono Ojca, a On jest tylko duchem, więc po co nam ciało.
Jeszcze raz zacytuję że jest to twierdzenie jak najbardziej biblijne
Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, ... sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu (Hbr 12:22-23)


Znów manipulacja. Masz tylko jeden cytat na poparcie tak istotnej kwestii? Trochę to mało. Zacytuj św. Pawła mówiącego o zmartwychwstaniu ciał:
Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, że byliśmy fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstaną, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa (1 Kor 15, 13-15).
Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: „Posłuchamy cię o tym innym razem”. Tak Paweł ich opuścił (17, 32-33).
(...)zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi [tak] pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób na zawsze będziemy z Panem (4, 16-17).

Polecam:
http://mateusz.pl/wam/zd/42-kowalczyk.htm


Jeżeli Jezus pokazywał się w ciele jako żywy i ciało to zabrał do nieba oznacza, że Boga zabić w ogóle nie można!


Jeśli nie można to kogo zabito przez zmartwychwstaniem? Był wcześniej Bogiem czy tylko człowiekiem?

Zrozum Jezus złożył swoje ziemskie życie w ofierze, ale jako Boga w ogóle nie mogliśmy Go zabić, ani cieleśnie, ani tym bardziej duchowo.
Gdybyśmy Go zabili cieleśnie to ciało musiałoby pozostać w ziemi zgodnie z prawem naturalnym.


Więc nie zabiliśmy Go cieleśnie? To kto umarł na krzyżu?
Zabiliśmy człowieka i ten człowiek póżniej zmartwychwstał, a nie Bóg i na tym polegał cały skandal dla Greków a cud dla Pawła. Zjawienie się Jezusa w ciele po zmartwychwstaniu nie miało pokazać, że od teraz jest Bogiem i nie można Mu nic zrobić, tylko, że żyje jako człowiek, którym był wcześniej, "bo Bóg Go wskrzesił z martwych" jak mówi Paweł. Bóg nie potrzebuje ani ciała, ani żadnej postaci przybierać. Jezus nie stał się człowiekiem dla zabawy, ale pozostanie nim na wieczność i nie przeszkadza to temu, że ma także naturę Boską i jest jednocześnie Nieogarnionym Duchem, jak zawsze nauczała teologia.

ALe Jego manifestacja była wyłącznie duchowa , gdyż Jezus ciało materialne to ,które narodziło sie w Betlejem , złożył w ofierze za nasze grzechy i go nie odebrał. To byłby nonsens!

A skąd o tym wiesz, że Go nie odebrał? To jakie ciało zniknęło z grobu? Nie te z Betlejem? W jakim zmartwychwstał? Zastanów się nad tą logiką...

Ciało zniknęło bo stało się Duchem! A nie znowu ciałem do życia na ziemi!


Znów kłamiesz i zaprzeczasz Pismu. Pismo wyrażnie mówi, że "tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście Bóg wskrzesił z martwych". Dlatego ciało zniknęło z grobu, bo było tym samym, ktore zmartwychwstało.
Wybacz, ale to żenujace...
Nikt w Kościele nigdy nie nauczał, że ciało zmartwychwstało do życia na ziemi, cała teologia przez wszystkie wieki mówiła właśnie, że nie do życia na ziemi.


Jezus nie musiał niczego ze swoim cialem czynić , ono od początku było tylko podobne do naszego, ale jako bezgrzeszne już było uduchowione. Przecież w nim Jezus chodził po wodzie i dokonyał cudów.


Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. 2 Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. 3 Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie.(1 List św.Jana 1)
Jezus nie dlatego chodził po wodzie czy dokonywał cudów, bo miał ciało duchowe, tylko dlatego, że był Bogiem. Ciało duchowe otrzymał w zmartwychwstaniu, na co wskazują nawet wyniki badań nad Całunem i dopiero od tamtej pory miało takie właściwości, że mogło np. przenikać przez ściany, jak w wieczerniku.

Każdy kto odrzuca naukę chrześcijaństwa dochodzi do takich absurdów i dowolności jak Ty. Właśnie dlatego założenie Koscioła było tak ważne dla Jezusa.

Po ofierze stało się całkowicie duchowe ,gdyż już nie było Jezusowi potrzebne ,gdyż wracał do Domu Ojca nie w materialnym ciele. On je tylko materializowł dla Apostołółw z powodu ich niedowiarstwa,i ludzkich ograniczeń lecz przecież powiedział

Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli!
!


To są Twoje bajania, sprzeczne z Pismem świętym, ktore jasno mówi o tym, że Jezus zmartwychwstał w tym samym ciele, w którym umarł tylko stało się ono duchowe właśnie DZIĘKI ZMARTWYCHWSTANIU. Pojmij to wreszcie a nie głoś nauk ezoterycznych nauczycieli.


Czy nie rozumiesz że Bóg też objawił się Mojżeszowi w krzaku, w obłoku i są to tylko wizje dla człowieka a nie rzeczywistosć duchowa?


Rozumiem to doskonale. Tylko nie mieszaj w to Jezusa, który nie był wizją tylko człowiekiem i takim pozostanie na zawsze, jak każdy człowiek, który otrzymał kiedykolwiek życie od Boga. Życie jedno - "Postanowiono raz człowiekowi umrzeć, a potem sąd".


Bog uczynił tak, żeby ludzkośc mogła uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa i w życie po śmierci!


Ale po co w ogole Jezus zmartwychwstał w swoim grobowym ciele? Tamto ciało mogło się rozłożyć, a On mógł się pojawić po prostu materializując ciało z eteru. Dlaczego okłamał ludzi?


A czy Apostołowie w pierwszej reakcji na widok Pana nie wystraszyli się mniemajc że widzą ducha?
Czy nie dlatego właśńie Pan zapewnił ich że nie jest duchem?


To nie był duchem czy był? Bo zdaje się twierdzisz, że był czystym duchem a ciało miał pozorne, chwilowe.
Wystraszyli się, bo widok duchów nie jest częsty, nie dlatego, że był zabroniony. Nigdzie w Piśmie nie ma mowy o tym, że jeśli gdzieś pojawi się duch należy go odganiać kijem. Wielu osobom ze ST objawiały się duchy, aniołowie i to nie zawsze w takiej postaci jak Tobiaszowi.


Ależ gdzie tam, przecież widzieli, że chodzi po wodzie i że przenika przez drzwi w Wieczerniku a nie uciekali.

Taaak ! A co oznaczały słowa z ewangelii

Wtedy zatrwożyli się i pełni lęku mniemali, że widzą ducha.


Sama sobie przeczysz. Jeśli Jezus przyszedł w ciele po to, żeby nie wystraszyć uczniów jak duch to dlaczego się przerazili? I po co było to wszystko?


Materia jest przeciwieńswem ducha i gdy się uczyni duchowa nie będzie już materią!
Tak jak woda stają się parą nie je już wodą ani lodem , lez parą!

To są Twoje bajania, materia nie jest przeciwieństwem ducha. Nie rozumiesz, że żadna teologia, ani żaden Kościół nigdy nie nauczał o tym, że ciało zmartwychwstałe będzie ciężkim, ziemskim ciałem? Będzie to ciało przemienione, ale przemienione będzie właśnie to realne, ciężkie ciało, jego atomy i komórki, tak jak para jest tymi samymi atomami, co atomy wody czy lodu.


Boski Duch tylko po to stał się do nas podobny, aby nam ofiarować swoje Słowo będące dla nas Drogą Prawdą i Życiem


Boski Duch po to stał się człowiekiem, aby się upodobnić do swoich braci i sióstr i żeby dzielić z nimi ziemską naturę tak jak boską dzieli z Ojcem.

===

Ilekroć poszedłem między ludzi, mniejszy wróciłem.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 1,34 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana