Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Kościoły a... > Kwestie moralne Nowy wątek Odpowiedz
 Ludzie krzywdzący własne dzieci
 |  Wersja do druku
marjanoosek
 luty 26 2010 19:53  (Czytany 4145 razy)  
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/23/10
Postów:: 1

Co zatracili w sobie ludzie zdolni do zadawania cierpień własnym dzieciom? Proszę o opinie.

===

 
 Profil   Email 
 Cytat 
Witold
 luty 27 2010 10:12   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 11/17/08
Postów:: 114

Quote by: marjanoosek

Co zatracili w sobie ludzie zdolni do zadawania cierpień własnym dzieciom? Proszę o opinie.

Opinie o czym? Podaj może jeden - dwa przykłady tego o co Ci chodzi, bo to hasło jest tak ogólne, że właściwie nic nie znaczy. Ja na przykład otwarcie przyznaję się, że zadawałem cierpienia moim dzieciom każąc im zjeść obiad zanim dostaną deser. Nie podobało im się to, zapewniam Cię. No i jeszcze dostały po klapsie w pupę. Jedno za uparte wkładanie palców do kontaktu a drugie za wychylanie sie przez okno na 5 piętrze. Na szczęście po latach mi wybaczyły Big Grin

===

Prawda leży tam, gdzie leży.
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Angelika Mojeścik
 marzec 03 2010 23:19   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 11/06/08
Postów:: 1231

ludzie nie są źli - tylko nieszczęśliwi...

nie znam człowieka który krzywdziłby sam nie będąc skrzywdzonym... co zatracili? umiejętność walki z grzechem przede wszystkim....
po drugie - wszystko idzie lawinowo...

każdy z nas krzywdzi swoich bliskich - czy tego chce czy nie.
Rodzice krzywdzą swoje dzieci uważając że je chronią albo nie chroniąc w ogóle.


Swoją drogą łapka do góry kto nie czuł się nigdy skrzywdzony przez rodziców i nigdy nie miał do nich o nic żalu.
Kwestia polega na tym - co my z tym zrobimy. Czy pozwolimy się uwolnić od naszego bólu i pozwolić naszym dzieciom żyć wolnym od konsekwencji - czy może będziemy powtarzać schematy tylko potęgując ból i rany - tym samym doprowadzając do patologii.


Ci co krzywdzą powinni być przytuleni przede wszystkim - a że żaden człowiek nie ma mocy naprawienia przeszłości i uwolnienia od zła - trzeba przytulać się do Boga... a my zamiast się gniewać na grzeszników - gniewajmy się na grzech a grzeszników kochajmy ponad wszystko! I prowadźmy ich do Boga....

Nie pytajmy - ale rozumiejmy

===

"zbieg okoliczności to Boski sposób na pozostanie anonimowym" Einstein
 
 Profil   Email 
 Cytat 
adamkac
 kwiecień 30 2012 07:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/10/12
Postów:: 3

Moim zdaniem wielu rodziców krzywdzi swoje własne dzieci poprzez nie poświęcanie im czasu.. Zamiast rzeczywiście poświęcać im czas, rozmawiać o problemach dorastania.. przekupują ich pieniędzmi.. oczywiście dla świętego spokoju !!!!

===

''volenti non fit iniuria'' ''Iustitia est constans firma et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi''
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Marianna
 maj 01 2012 12:18   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 02/17/05
Postów:: 695

Caly czas slysze narzekania dotyczace rodzicow i nic w nich nie ma z konkretow, a jedynie powiela sie slogany!
Jesli ktos krzywdzi wlasne dziecko, nie jest to rodzic naturalny!!! Rodzice naturalni w sposob naturalny miluja swe dziecko nawet te trudne wychowawczo, wiec dbaja o jego dobro. W dzisiejszym swiecie pojecie dobra zostalo wykrzywione. Nie mozna uwazac, ze dobrem jest tolerancja, czyli przymykanie oczu na bledy dziecka i traktowanie ich jako niebyle. Rodzic ma prawo ukarac dziecko dla dobra dziecka, co "komus" nie odpowiada wiec sprowadza kwestie naturalnej karalnosci dziecka przez rodzicow do blednie zwanego znecania sie nad dzieckiem. Klamstwo!

Kazdy rodzic wie rowniez o nagradzaniu dziecka, a o tym juz nikt nie mowi. Rodzice nagradzaja dziecko poprzez kupienie cukierkow, czekoladek, zabawek, przytulenie dziecka, poglaskanie go po glowce, zabranie na przejazdzke, do kina, teatrzyku kukielek czy roznych innych innych atrakcji.

W dzisiejszym swiecie uwaza sie (nie wszyscy na szczescie), ze nagradzanie dziecka przez rodzica jest jego obowiazkiem i tak byc musi. M U S I ??? Dziecko przede wszystkim musi miec zapewnione podstawowe potrzeby zyciowe konieczne do funkcjonowania malego czlowieka czyli w odniesieniu do funkcjonowania organizmu w danych warunkach i to jest dbaloscia rodzicow. Nikt nie musi dziecku nic wynagradzac zabawkami, drogimi ubrankami i calym szeregiem innych zachowan. To wszystko jest jedynie czyms dodatkowym, co moze istniec, ale nie musi.

Mechanizm jednak zostal nakrecony. Istnieje wystarczajaco instytucji ze szkola na czele, oraz metod zastraszania -sad rodzinny, by rodzicow zmuszac do nagradzania i zapobiegac ewentualnej karze. Rodzic musi byc w stanie (finanse) kupic dziecku wszystko markowe, bo inni nie zaakceptuja dziecka. Haczyk zostal polkniety!!! Teraz rodzice musza brac dodatkowe prace, by stac ich bylo na luksusy dla dziecka, a wlasnemu dziecku tak bardzo trudno odmowic. Harowka w pocie czola, dodatkowe prace i tylko po to, by ciagle slyszec, ze sa zlymi rodzicami. Poprzez dodatkowe prace do ktorych czuja sie zobowiazani, traca kontakt z dzieckiem, co w przyszlosci zaowocuje uslyszeniem: "nigdy nie miales (mialas) dla mnie czasu", "nie rozumiesz mnie". Rodzice bardzo latwo przyjmuja na siebie bledy wychowawcze, choc takie nie musza istniec, poniewaz czuja sie odpowiedzialni za wlasne dziecko. Zapominamy bardzo latwo o bledach pochodzacych z innych zrodel. Otoczenie w ktorym przebywa dziecko, a tu nacik klade na szkole, ma od pewnego momentu bardzo duzy wplyw na dziecko i przejmuje funkcje wychowawcze niezaleznie od tego czy sie komus to podoba czy nie. Tak sie zwyczajnie dzieje. Bledy wplywu otoczenia nie spadaja nigdy na nie, a zawsze obciazaja rodzicow. Dlaczego? Kto ma pozniej problem? Kto ten problem i jak rozwiaze?

Nie mozna pominac mediow w procesie wychowawczym. Media staly sie popularyzatorem hasel wymierzonych przeciwko rodzinie. Pomagaja rozbijac rodziny narzucajac tzw. standart, choc ja sie z takim standartem nie musze zgadzac, moze mi nie odpowiadac. Tutaj trzeba wziac sie na odwage i wyraznie sie odciac od takiego standartu. Mozna tez mowic w pewnych aspektach o modzie, ale sprowadzi sie to do tego samego. Podaje sie gotowy schemat, a rodzice i ich dzieci, ktore tez slysza regularnie glosu mediow, bez zastanowienia go przyjmuja, uwazajac za "jedynie wlasciwy". Rozpad rodziny lub jedynie znaczne pogorszenie relacji rodzice - dzieci staje sie nie do unikniecia. By do tego nie doszlo, potrzeba bardzo silnych charakterow zarowno rodzicow jak i dzieci. Nie kazdy czlowiek moze miec bardzo silny charakter wiec porazka jest pewna.

W dzisiejszej Europie mozna postawic znak rownosci miedzy slowami rodzic i zly oraz miedzy dziecko i pokrzywdzony. To nie jest przesada. Obserwuje to na co dzien. Z takiego schematu zadowolenie moze miec jedynie ten, ktory w calej pelni zasluzyl na miano zly, gdyz jest jego tworca. Ludzie zli nie sa, a jedynie slabi i nie zawsze sa w stanie oprzec sie zlu, a co dopiero z nim walczyc. Dla dobra dzieci i wnukow, powinnismy nie ulegac narzucanym standartom i starac sie odwrocic niezdrowa sytuacje. Nie rodzic jest na uslugach szkoly, ktora "wie" wszystko "lepiej" o naszych dzieciach, a szkola powstala po to, by sluzyc rodzicom, uczac i pomagajac w wychowaniu naszych dzieci wedlug naszego zyczenia, bo nikt inny na swicie, zaden specjalista, nie zna dziecka lepiej niz jego rodzic. Jak dlugo swiat bedzie na opak, tak dlugo nasze rodzinne relacje bedza rozbijane, a w najlzejszym przypadku zaklocane, z czego zly bedzie sie cieszyl, bo dokuczyl ludziom przez... ludzi.

P.S. Moje slowa znajda potwierdzenie przy przeanalizowaniu sytuacji z serialu "Dlaczego ja?" (niezaleznie od koncowych konkluzji zawartych w serialu).
Ogolnie. Dlaczego media tak chetnie chwytaja sie tematu pokrzywdzonego przez rodzicow dziecka i czesto wyolbrzymiaja czyli dokladaja informacji? Czy jakis poszczegolny przypadek swiadczy o zachowaniu milionow ludzi? Dlaczego nikt w mediach nie zajmie sie moim znajomym, ktoremu SAD i niby-katolicka placowka zajmujaca sie adopcja dziecka, brutalnie dziecko ukradly na sprzedaz (miekka forma - lapowka), pozbawiajac mojego znajomego ojcostwa z niewiadomych wzgledow? Stalo sie to dla mnie dowodem, ze handel dziecmi istnieje. O rozpaczy ojca ciezko jest pisac. Gdzie sa prawa ojca do wlasnego dziecka? Czy to nie rodzice zastepczy nie rozumieja dzieci i je z powodu braku naturalnej wiezi "tresuja"? Wystarczy rozejrzec sie dokola. Odpowiedz bedzie.

Adamkac. Nie powtarzaj sloganow!

===

Gdzie milosc wzajemna i dobro, tam znajdziesz Boga zywego
 
 Profil   Email 
 Cytat 
adamkac
 maj 07 2012 09:56   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/10/12
Postów:: 3

Prosces faszyzacji życia przeciętnych obywateli przez państwowych urzędników w naszym nieszczęśliwym kraju przybiera coraz to nowsze formy… Już niedługo tzw. System informacji Oświatowęj będzie wiedział niemal wszystko o dzieciach oraz o ich rodzicach..

Jak donosi dziennik tygodnik ”Gazeta Polska” nowe przepisy właśnie wchodzą w życie, zgodnie z nimi w Systemie Informacji Oświatowej mają być gromadzone dane blisko 7 mln przedszkolaków oraz uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych…

Nie trudno się domyśleć, że te niezbędne informację niezadowolą naszych ukochanych władców. Oczywiście chcą oni wiedzieć takie absurdalne rzeczy jak: czy uczeń jest pod opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej i jakie ma dysfunkcje, czy i na jakiej podstawie otrzymuje pomoc materialną albo czy uczy się języka mniejszości narodowej lub etnicznej…

Wszystkie dane oczywiście będą gromadzone w specjalnych teczkach.. W końcu chodzi o państową własność, jaką są dzieci.. Kto w końcu utrzyma w przyszłości prawie 500 tys. urzędników??

Natomiast pani Krystyna Szumilas (MEN) bezczelnie oświadczyła, że dane w nowym SIO będą „bardziej aktualne, wiarygodne i rzetelne, co zwiększy efektywność działań na wszystkich poziomach zarządzania oświatą poprzez optymalizację wydatków”. Nie należy się długo zastanawiać, aby dojść do wniosku, że ustawę przez parlament przepchnęła PLATFORMA OBYWATELSKA, natomiast WCz. pan prezydent Bronisław Komorowski podpisał ją bez skierowanie jej kontrowersyjnych zapisów do Trybynału Konstytucyjnego..

Swoje niezadowelenie wyraźlili natomiast posłowie Prawa i Sprawiedliwości,jak również fundacja ”Rodzice Szkole”, którzy złożyli odpowiednie pismo do TK. Z pewnością było to tzw. łabędzi śpiew, jednakże każdy najmniejszy nawet gest przeciwiający się nadużywaniu władzy ze strony państwowych urzędników w celu obrony wolności osobistej i praw konstytyjnych powinien być mile widziany. Zwłaszcza, że mamy jej coraz mniej.. o ile jeszcze ją mamy..

Co ciekawe protestowały również takie organizacje jak: Związek Nauczycielstwa Polskiego i Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Wszystko zatem w rękach Trybunału Konstytucyjnego…

Tymczasem każdy nowo narodzone dziecko jest już na starcie dłużnikiem państwowym. Jak wylicza p.Tomasz Cukiernik wysokość zadłużenia każdego nowo narodzonego dziecka wynosi dokładnie 22tys. zł…zaś nasze ukochane państwo zabiera przeciętnej polskiej rodzinie 12, 8 tys. złotych miesięcznie…W skali roku wynosi to 153, 6 tys. złotych…Do tego dochodzą jeszcze wydatki, jakie rodzina musi ponieść np. zakóp podręczników szkolnych w ramach tzw.DARMOWEJ EDUKACJI (SIC!!)…..

Co więcej już w następnym roku czekają nas podwyżki i przeciętny koszt utrzymania ośmioososobowej rodziny wzrośnie o 140zł miesięcznie (1680zł rocznie!)….

Oczywiście wiąże się to z wydatkami państwa, a co za tym idzie podwyżką podatkóww (m.in. akcyza i opłaty paliwowe, nowa akcyza na węgiel, podniesienie VAT-u na ubranka i buty dziecięce, nawet VAT na wielorazowe pieluchy z materiału został podniesiony z 8 procent na 23 procent, wyższe podatki lokalne, w tym podatki od nieruchomości, opłaty od użytkowania wieczystego, opłaty targowe czy opłaty klimatyczne, podniesienie składki rentowej), opłat państwowych i samorządowych monopolistów (m.in. prąd, ogrzewanie, woda, gaz, przedszkola, komunikacja miejska)….

Tymczas wg. raportu GUS wynika, że w 2011 roku urodziło się 391 tysięcy dzieci, czyli 22 tysiące mniej niż rok wcześniej….

Jak powszechnie wiadomo jednorazowe becikowe wynosi w Polsce 1000zł (pus 22.tys. długu), jednakże miesięczne koszty utrzymania jednego dziecka dziecka cały czas wrastają w astronomicznym tempie..

Nie dość, że są coraz wyższe to rodzice nie wychowują swoją własność, tylko własność państwową, ponieważ dziecko wychowyje się po to, ażeby w przyszłości PRACOWAŁO NA PAŃSTWOWYCH URZĘDNIKÓW, a nie na ich własnych RODZICÓW….... Dlaczego zatem dawniej przeciętna robotnicza rodzina mogła sobie pozwolić na 6 dzieci, a dzisiaj posiadanie 1 dziecka jest często niespełnionym marzeniem?

http://katolickarodzina.pl/rodzinne-finanse/482-panstwu-haracz-dzieciom-podatek.html

http://niezalezna.pl/27835-rusza-inwigilacja-dzieci

===

''volenti non fit iniuria'' ''Iustitia est constans firma et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi''
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,16 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana