Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny


 Forum > Kościoły a... > Kwestie moralne Nowy wątek Odpowiedz
 Sumienie, grzech, a wiara (?)
 |  Wersja do druku
Mariusz
 czerwiec 17 2010 23:35  (Czytany 3326 razy)  
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/16/10
Postów:: 3

Witam serdecznie wszystkich użytkowników. Piszę tu, bo nie umiem sobie poradzić ze swoim problemem, właściwie problemami, bo wszystko się ze wszystkim wiąże. Na portal kosciol.pl natknąłem się szukając między innymi pomocy. Konkretnie to znalazłem artykuł http://www.kosciol.pl/article.php/20040312232102738. List i problem osoby z owego artykułu dotyczy m.in. i mnie.
Zacznę od początku. Kilka lat temu zacząłem studiować. Nie wiem czemu, ale jakoś nie odpowiadał mi klimat tam i w sumie nadal nie odpowiada, ale już bliżej niż dalej, więc myślę, że wytrzymam. W miarę studiowania zaczęła się rozwijać moja wiara, zaliczone przedmioty i zdane egzaminy coraz bardziej zawdzięczałem Bogu niż szczęściu. I właśnie tu zaczęły się schody. Mam wrażenie, że zacząłem popadać w paranoję. Wracam ze szkoły, klękam..modlę się i dziękuję nawet za drobne rzeczy, które się tam wydarzyły. Nic by nie było w tym złego, bo chcę dziękować Bogu, ale dołączył się do tego strach, że jeśli tego nie zrobię to coś się stanie.. mojej rodzinie.. albo mi..albo nie ułożę sobie przyszłości..będę miał chore dzieci.. nie spełnię swoich życiowych marzeń, bądź podwinie mi się noga na studiach itp. Nawet podczas oglądania telewizji spoglądam kilka razy na obraz i żegnam się. Z modlitwą też nie idzie mi ostatnio łatwo, bo mam wrażenie, że jak pomodlę się krócej.. bądź w inny sposób to znów mnie spotka jakaś kara. Podobnie jak osoba z artykułu podczas niej nachodzą mnie obraźliwe myśli na Boga, Maryję, Jezusa, św. Józefa..czy nawet ojca św. Jana Pawła II. Czasami idąc ulicą spoglądając na ludzi.. nawet na osoby chore i cierpiące mam jakieś głupie i obraźliwe myśli. I ciągle mnie gryzie sumienie z tego powodu. Wiem, że nie jestem zły.. a przynajmniej staram się być lepszym człowiekiem.. nie oceniać ludzi po wyglądzie.. po ich czynach...starać się zrozumieć. Bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam.

===

"Jeśli Pan ze mną któż przeciwko mnie?"
 
 Profil   Email 
 Cytat 
matejanka
 czerwiec 18 2010 07:21   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 03/05/06
Postów:: 2775

nie wiem czy moja odpowiedz Cie zadowoli ze wzgledu na to ze moj sposob wiary nieco rozni sie od scisle katolickiego, ale sprobuje napisac ci co sadze o twoich problemach.
Nalezalo by zaczac od tego w jaki sposob sie modlisz, gdyz w tym miejscu moze byc wlasnie twoj problem.
Jezeli modlisz sie prawie mechanicznie modlitwa ulozona przez innych ludzi, lub za duzo wyrazasz w niej swoich slownie sformulowanyuch problemow, czy pragnien to moze sie okazac, ze nie jest to modlitwa twojego ducha lecz "ciala", a taka bardzo slabo jest wysluchiwana w "Niebie" gdyz Bog jest Duchem i do Niego musi sie modlic w swoim duchu.
Inaczej mowiac modlitwa nie powinna byc wieloslowna, a raczej tylko wzniesieniem duchowym do Boga w kontemplacji, afiramacji, dzekczynieniu, skrusze za uchybienia, we wstawiennictwie za innych (w tym bliskich i dalszych) a na koncu w prosbie. Przy czym prosba wcale nie musi byc doslownie wyrazana, bo Bog wie czego potrzebujemy a raczej sformulowana jako oddanie sie Woli Boga, ktora powinna byc rowniez nasza wola.
W twoim przypadku moim zdaniem moze zachodzic "rozproszenie" w czasie modlitwy, koncentracja na ziemskich rzeczach w tym na niepotrzebnych do prawdziwej modlitwy objektach takich jak obrazy i inne przedmioty religijne no i na koncu z powodu nadmiernego koncentrowania sie na ziemskich sprawach otwieranie ucha na podszepty nisko rowzinietych duchow nazywanaych przez religie demonami.
One to podszeptuja ci rozne niegodne mysli i wsaczaja lek przed Bogiem.
Bog nie jest ani sw. Mikolajem ani katem, lecz Miloscia i Sprawiedliwoscia wynikajaca z tej milosci Jezeli mozemy sie kogokolwiek bac to tylko siebie i swoich czynow i konsekwencji z nich wynikajacych.
Tak wiec moja rada byloby jezeli nie potrafisz modlic sie jeszcze tylko "komplentacja" modl sie slowami nauczonymi nas przez Jezusa i kontempluj znaczenie kazdego slowa zaczynajac od slow "Ojcze NASZ".
Z mojej wiedzy o Bogu wynika ze On najbardziej lubi gdy zw zaufaniu i milosci zwracamy sie do Niego tym Imieniem jako Jego dzieci. Mozesz tez zwracac sie o pomoc do Marii aby pomogla ci w modlitwie i w ogole zwracac sie do Niej o opieke w swoich rodzinnych sprawach.
Ale przede wszystkim zapomnij o nieuzasadnionym leku przed Bogiem i o tym ze jest On ksiegowym liczacyjm poswiecony na modlitwe czas. Najczesciejm nawet kilkusekundowe wzniesienie ducha lepiej dociera do Niebios niz dlugie litanie.
Zycze spokoju ducha

.

===

Nikt na ziemi nie zna całej Boskiej Prawdy, a człowiek powinien znać z Niej tyle, ile potrafi przyjąć i zrozumieć, aby w chwili doświadczenia nie zwątpił
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Robert
 czerwiec 18 2010 08:24   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 09/08/06
Postów:: 1089

Oh my God! - chcialoby sie krzyknac...
Czlowieku, idz jak najszybciej do psychologa, czy to chrzescijanskiego, czy swieckiego, wszystko jedno. To co opisales, to moga byc poczatki paranoi, a takie rzeczy moga sie skonczyc tzw. opetaniem. Tym bardziej, ze nachodza Cie bluzniercze mysli wzgledem Boga, Maryi, Jezusa, sw. Jozefa... czy nawet ojca sw. Jana Pawla II...
I najlepiej troche wyluzuj, opusc jakies dwie, trzy msze niedzielne i wtedy powinno byc lepiej.

===

****************************** “I'm not a prophet or a stone aged man, just a mortal with potential of a superman. I'm living on.” *****************
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 czerwiec 18 2010 08:24   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Witaj marano.
Rzeczywiście jesteś w trudnym położeniu. Trudno będzie ci to pewnie sobie uświadomić ale Bóg nie potrzebuje niewolników kierujących się strachem. Taki toksyczny "związek" trzeba natychmiast rozerwać i zastąpić zdrowym opartym na miłości i zaufaniu.
Propozycja Matejanki aby zerwać z codziennymi rytuałami jest godna polecenia z małym zastrzeżeniem : być może jednak lepiej abyś zwracał się bezpośrednio do naszego Ojca, abyś budował zaufanie do Niego wiedząc, ze Ciebie słucha, że jesteś mu bardzo drogi. Jesteś tak bliski sercu Boga, że wydał na śmierć swojego syna Jezusa aby zostajac sprawiedliwym mógł być w pełni miłosierny i zagarnąć ciebie.
Na zbawienie nie zasłużysz przestrzegając wszystkich zasad lecz z wiary w nauki Jezusa, w Jego odkupieńczą śmierć za nas. Dobre uczynki mają wartość gdy właśnie z owej wiary i miłości, wdzięczności płyną, nie ze strachu (polecam tu choćby List do Rzymian). Powiedzmy, że matka ma dwóch synów i zna ich doskonale. Jeden ze strachu kupi bukiet róż i zaniesie matce aby się przypochlebić, drugi wiedziony miłością zbierze bukiet z polnych kwiatów (ba, niechby i ograbił rabatki miejskie) i da go matce aby zobaczyć jej uśmiech. Który bukiet będzie matce drogi?

Z całego serca polecam też czytanie Nowego Testamentu. Myślę, że na początek Ewangelie abyś sam się przekonał o miłości bożej. Najlepszy byłby katolicki przekład na język dzisiejszy z licznymi komentarzami wydany przez wyd. Edycja Świętego Pawła. Koniecznie duży format ISBN 83-7424-076-8. Trudno już dostępne ale możesz w zamian kupic całą biblię ISBN: 978-83-7424-196-0, lub w ostateczności mały format ISBN 83-7424-155-1. Sam zobacz zalety tego przekładu.. Tysiąclatka może ciebie zniechęcić wyszukanym, trudnym słownictwem choć niewątpliwie ma wiele zalet.

Samemu zawsze trudno wprowadzić zmiany. Może znajdziesz wspólnotę katolicką chwalącą Pana z radością, może grupę Odnowy w Duchu Świętym (na początku może ci nie odpowiadac duchowość ale znajdziesz tam Ojca kochającego i miłosiernego, a tego własnie szukasz)?

Tak wiele mógłbym ci napisać ale zdaję sobie sprawę, że nie przyswoisz tego. Przeczytasz, zrozumiesz ale do serca nie trafi. Byłem kiedyś w podobnej, choć nie tak ciężkiej sytuacji. Ja znalazłem Ojca, ty też znajdziesz.

Z mojej strony, jeżeli pozwolisz, będę prosił Ducha Świętego aby pokierował tobą, pocieszał i wspierał w poszukiwaniu miłości bożej.

P.s. Muszę przyznać, ze przeraziła mnie twoja wizja traktowania Boga jako srogiego kata, a modlitwy jak rytuału-talizmanu chroniącego przed złym, mściwym Bogiem. Zdemonizowałeś Boga! Z dzisiejszej pozycji wydaje mi się to niemożliwe a jednak kiedyś byłem blisko tego samego.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Rafi F
 czerwiec 18 2010 08:27   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by: suration

Oh my God! - chcialoby sie krzyknac...
Czlowieku, idz jak najszybciej do psychologa, czy to chrzescijanskiego, czy swieckiego, wszystko jedno. To co opisales, to moga byc poczatki paranoi, a takie rzeczy moga sie skonczyc tzw. opetaniem. Tym bardziej, ze nachodza Cie bluzniercze mysli wzgledem Boga, Maryi, Jezusa, sw. Jozefa... czy nawet ojca sw. Jana Pawla II...
I najlepiej troche wyluzuj, opusc jakies dwie, trzy msze niedzielne i wtedy powinno byc lepiej.


Masz po części rację, powinien wyluzować ale nie możesz go namawiać aby zrezygnował z niedzielnych mszy, bo wpędzisz go w ciągłe poczucie winy. Zapomniałeś, ze dla katolika niedzielna msza to obowiązek.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Mariusz
 czerwiec 18 2010 10:46   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/16/10
Postów:: 3

Quote by: matejanka

Nalezalo by zaczac od tego w jaki sposob sie modlisz, gdyz w tym miejscu moze byc wlasnie twoj problem.


Kilka modlitw np. Ojcze Nasz.. wymieniam też różne przykazania, potem wymieniam kilka intencji w których chciałem się pomodlić i znów to robię, a na koniec własnymi słowami (choć chyba z przyzwyczajenia takimi samymi od dłuższego czasu) przepraszam za złe czyny, które popełniłem i dziękuje za to co mnie owego dnia spotkało.
Quote by: Rafi+F

Z mojej strony, jeżeli pozwolisz, będę prosił Ducha Świętego aby pokierował tobą, pocieszał i wspierał w poszukiwaniu miłości bożej.


bardzo bym prosił.
Quote by: Rafi+F

Muszę przyznać, ze przeraziła mnie twoja wizja traktowania Boga jako srogiego kata, a modlitwy jak rytuału-talizmanu chroniącego przed złym, mściwym Bogiem. Zdemonizowałeś Boga! Z dzisiejszej pozycji wydaje mi się to niemożliwe a jednak kiedyś byłem blisko tego samego.


To nie do końca tak.. wiem że Bóg kocha każdego z Nas w tym nawet mnie mimo licznych błędów, które popełniam. Po prostu jak coś mi się udawało to zawdzięczałem to modlitwie i jeszcze usilniej to robiłem..
Quote by: Rafi+F

Tak wiele mógłbym ci napisać ale zdaję sobie sprawę, że nie przyswoisz tego. Przeczytasz, zrozumiesz ale do serca nie trafi.


Jednak jeśli miałbyś chwile to bardzo bym prosił. Wolę rozmawiać z ludźmi, z moimi braćmi niż z lekarzem (choć wydaję mi się, że takowego na razie nie potrzebuję).
Quote by: matejanka

Ale przede wszystkim zapomnij o nieuzasadnionym leku przed Bogiem i o tym ze jest On ksiegowym liczacyjm poswiecony na modlitwe czas. Najczesciejm nawet kilkusekundowe wzniesienie ducha lepiej dociera do Niebios niz dlugie litanie.


będę się starał, dziękuje Wam
Kolega suration to mnie przeraził swoją wypowiedzią Wink

===

"Jeśli Pan ze mną któż przeciwko mnie?"
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Rafi F
 czerwiec 19 2010 10:37   
Forum Moderator
Moderator

Status: offline

Zarejestrowany: 06/11/05
Postów:: 3072

Quote by: marano
Jednak jeśli miałbyś chwile to bardzo bym prosił. Wolę rozmawiać z ludźmi, z moimi braćmi niż z lekarzem (choć wydaję mi się, że takowego na razie nie potrzebuję).
Na twoje własne życzenie:
- Traktujesz modlitwę magicznie jak talizman czy zaklęcia, to nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem
- Uważasz, że Bóg kieruje każdym aspektem twojego życia w każdej chwili. To prawda, że pomaga dając ci możliwości, wskazówki, podsuwając ludzi, sytuacje, okazje, a także pomagając podjąć decyzję ale nie zdaje za ciebie egzaminów i nie podejmuje codziennych decyzji - te musisz podjąć sam
- Stworzyłeś własną codzienną praktykę religijną, jest to pomocne (choć ja jestem znacznie mniej uporządkowany) ale nie można stać się jej niewolnikiem, bo tracisz cały sens modlitwy i rozważań, starasz się wypełnic cały ryt szukając tu siły, a każde odstepstwo traktujesz jako zagrożenia - faktycznie w twoim przypadku to właśnie owe uporządkowanie stało się zagrożeniem i zgubiłeś główny sens modlitwy - szukanie bliskości Boga.
- Wielu nazwałoby ciebie osoba religijną ale nie wierzącą, niewolnikiem religii i rytuałów zamiast człowiekiem wolnym w Chrystusie. Jest to bardzo czarno-biały obraz ale jest w nim wiele racji. Potrzebujesz po prostu przebudzenia i wyrwania się z niewoli uczynków (uczynki nie są źródłem, są owocem wiary i błogosławieństwa).

W Kościele Katolickim nadal polecam tobie jakąś grupę Odnowy (czy Oazy, choć tu możesz mieć pecha). Nie dlatego abyś został charyzmatykiem ale abyś zobaczył i poczuł inną relację z Bogiem. Jeżeli wolisz nurt bardziej ortodoksyjny, to polecam Dominikanów na stałych spowiedników i duchowych przewodników, prowadzą równiez grupy studenckie.

Jestem metodystą z wyboru. Znalazłem u Boga wytchnienie, ukojenie, miłość, wolność, radość, sens życia i wiele, wiele więcej. Wtedy zrozumiałem co znaczy "Pójdźcie do mnie wszyscy, którzyście spracowani i obciążeni, a Ja wam sprawię odpocznienie" (dokładnie ten napis jest na ścianie nad krzyżem w prezbiterium mojego kościoła). Mam nadzieję, ze znajdziesz to samo.

Nie opuszczaj nas jednak, wielu jest związanych z forum wiele lat, przedstawiamy różne nurty chrześcijaństwa i pomimo czasem ostrej wymiany myśli staramy się żyć w zgodzie. Twoją osobą na pewno nas wzbogacisz.

===

czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie ...przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Dezerter
 czerwiec 19 2010 20:47   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 05/17/06
Postów:: 1841

Quote by: marano

W miarę studiowania zaczęła się rozwijać moja wiara, zaliczone przedmioty i zdane egzaminy coraz bardziej zawdzięczałem Bogu niż szczęściu.


Moim zdanie Bóg nie ma nic wspólnego z Twoimi zdanymi egzaminami, nie po to dał Ci Wolą Wolę i przekazania by ręcznie sterować Twoim życiem.
Jeśli chcesz się o tym boleśnie przekonać to nie ucząc się a tylko modląc o zdanie idź na trudny egzamin...
ale dołączył się do tego strach, że jeśli tego nie zrobię to coś się stanie.. mojej rodzinie.. albo mi..albo nie ułożę sobie przyszłości..będę miał chore dzieci.. nie spełnię swoich życiowych marzeń, bądź podwinie mi się noga na studiach itp. Nawet podczas oglądania telewizji spoglądam kilka razy na obraz i żegnam się. (...)bo mam wrażenie, że jak pomodlę się krócej.. bądź w inny sposób to znów mnie spotka jakaś kara.

To co opisałeś nie ma nic wspólnego z wiarą w Boga - takimi myślami błądzisz i dajesz się wpuszczać w sidła mistrza oszustwa i kłamstwa, lub swoich jakichś błędnych wyobrażeń o Bogu. Bóg jest Miłością, jest Kochającym nas Ojcem więc na linii my-On same pozytywne wibracje!!
I ciągle mnie gryzie sumienie z tego powodu.

Nie jest dobrze - Bóg nie chce byś tak się czuł - moim zdaniem to nie pochodzi od Niego.
Moim zdaniem potrzebujesz fachowej pomocy - idą wakacje spróbuj wizyty u psychologa, psychiatry, a później w jakiejś wspólnocie charyzmatycznej typu Mamre, lub jakieś rekolekcje wakacyjne - może ktoś coś sprawdzonego poleci?

Ale najważniejsze to zawierzenie wszystkich problemów i kłopotów Jezusowi, prośba o pomoc i uwolnienie - Jeśli Pan ze mną któż przeciwko mnie?
Moją modlitwę o uwolnienie od problemów masz
Dużo błogosławieństw i pokoju ducha
szalom

===

Obecnie pisze na forum zchrystusem.pl
 
 Profil   Email   Strona www 
 Cytat 
Mariusz
 czerwiec 19 2010 22:59   
Forum

Status: offline

Zarejestrowany: 06/16/10
Postów:: 3

Quote by: Rafi+F


Nie opuszczaj nas jednak, wielu jest związanych z forum wiele lat, przedstawiamy różne nurty chrześcijaństwa i pomimo czasem ostrej wymiany myśli staramy się żyć w zgodzie. Twoją osobą na pewno nas wzbogacisz.


Nie opuszczę. Podoba mi się tu, m.in. to jak ludzie wyrażają się o sobie, o swoich problemach czy wierze. Tego mi w życiu brakowało. A co do zapisania się do grupy Odnowy lub jakiejś innej to na razie się wstrzymam. Nawet nie wiedziałbym gdzie tego szukać, poza tym mieszkam w niedużym mieście to nawet nie wiem czy taka grupa tu istnieje. Moim planem jest sierpniowa pielgrzymka do Częstochowy. Z tego co się orientuje poznaje się tam fajnych ludzi.
I dziękuje za komplement.

Poczytałem Wasze komentarze i chyba bodajże od wczoraj moja modlitwa wygląda inaczej.. modlę się krócej.. ale bardziej skupiam się na tym co mówię, a nie na tym co powinienem powiedzieć i ile powinna trwać moja modlitwa.
[Quote by: Dezerter


Moim zdaniem potrzebujesz fachowej pomocy - idą wakacje spróbuj wizyty u psychologa, psychiatry


Czy ja wiem, jakoś nie potrafiłbym otworzyć się przed nieznanym człowiekiem, na dodatek ze świadomością, że po części chce mi pomóc dla pieniędzy. Wiem, że taki zawód i każdy lekarz chce pomóc innemu człowiekowi..ale nie potrafiłbym w ten sposób. Być może dlatego, że byłoby to dla mnie nowością. Porozmawiam z księdzem przy okazji spowiedzi..
[Quote by: Dezerter


Moją modlitwę o uwolnienie od problemów masz
Dużo błogosławieństw i pokoju ducha


Bóg zapłać Wink

Wasze posty przynoszą mi wiele radości.. i poprawę humoru. Dziękuję bardzo.

===

"Jeśli Pan ze mną któż przeciwko mnie?"
 
 Profil   Email 
 Cytat 
Zawartość wygenerowana w: 0,33 sekund
Nowy wątek Odpowiedz



 
Zwykły temat Zwykły temat
Temat zamknięty. Temat zamknięty.
Gorący temat Gorący temat
Nowy post Nowy post
Gorący temat i nowe posty Gorący temat i nowe posty
Temat zamknięty i nowe posty Temat zamknięty i nowe posty
Zobacz posty gości 
Goście serwisu mogą wysyłać posty 
HTML dozwolony w ograniczonym zakresie 
Zawartość zmoderowana